Wykorzystana/ myśli samobójcze - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wykorzystana/ myśli samobójcze

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Witam. Opiszę po krótce swoją hostorię. Spotykałam się z pewnym facetem ok 1 roku. Zakochałam się bardzo szybko chociaż miałam pewien obraz jego osoby, min że jego poprzednie związki delikatnie mówiąc odbiegały od ideału. Miałam rożne wątpliwości i ostrzegawcze lampki ale wszystko zignorowałam. Spotykaliśmy się przeważnie wtedy kiedy on tego chciał. Jak ja dzwoniłam to zdarzało się że miał inne plany, których nie chciał mi sprecyzować, po prostu mówił że się odezwie i żebym czekała na telefon. Nie chciał stałego związku tłumacząc że ma długi i będzie musiał wyjechac za granice żeby sie okduć, że nie chce mnie krzywdzić. Mimo tego że nie chciał określić ram tego związku, był zazdrosny, chciał wiedziec gdzie wychodzę co utwierdzało nie w błędnym przekonaniu, że mu musi na mnie zależeć. Pojawiały sie tematy wspołnego zamieszkania, dziecka. Słowa które sugerowały że wiąze ze mna jakies nadzieje dotyczace przyszłości Byłam na kążde własciwe zawołanie ale czułam się coraz bardziej bezwartościowa i wypalona, wlasciwie nie wiedząc dlaczego. Bywało że nie odzywał sie cały tydzien a dopiero w weekend, gdzie był pod wpływem alkoholu, był wtedy bardzo czuły, na nowo mnie czarował pięknymi słowkami. Dwa razy uciekałam z tego pseudozwiązku i dwa razy wróciłam. Ostatnim razem kiedy zostałam kolejny raz zraniona i widziałam że zbliża sie kolejne załamanie nie wytrzymałam i powiedziałam mu że nie chce układu bez zobowiązan. Zapytał czego oczekiwałabym po nim gdybyśmy byli razem, odpiwedziałam że wierności, powiedział że i tak by mnie zdradzał i że nic do mnie nie czuje. Że kochał w zyciu tylko jedna dziewczynę. Pożegnaliśmy sie w kłotni własciwie on na koniec potraktował mnie jak powietrze.
Na drugi dzien cos mnie ruszyło i napisałam do jego poprzedniej "dziewczyny" (bo tez nie traktował tego jako związek mimo że oni razem nawet mieszkali!)Zaczełyśmy pisac, potem rozmawiac przez telefon. Okazało się że rownoczesnie ze mną spotykał sie ze mna i z drugą dziewczyn (na zmianę raz jedna raz druga nawet dzien po dniu) chwaląc się jaki mają ze sobą super seks. Jakby jeszcze było tego mało w tym samym czasie odzywał się własnie do tej byłej prosząc o spotkanie pisząc że ja kocha, że jej pragnie, żeby przyszła do niego się z nim pokochac (widziałam screeny z tych rozmów).
Napisałam tez do tej drugiej dziewczyny zz którą spotykal sie równoczesnie ze mną. Opisałam jej wszystko ze szczególami, z datami kiedy się widywaliśmy, co mi mówił, wiele rzeczy się pokrywało. Ta dziewczyna jest dużo młodsza ode mnie, przeżyla szok po tym co jej napisałam, sądze że się złamie i bo czuję że też jest zakochana i nie przerwie tego (choc napisała mi że chce to skończyć). Zapewne ktoś zapyta dlaczego mnie to w ogóle interesuje? Dlatego bo zostałam skrzywdzona. Bo nie mogę sie z tego pozbierac, uważam że jeżeli mnie nie pokochał jestem zbyt brzydka, głupia, mało interesująca. Jade na tabletkach uspokająjących, myślę nawet chwilami o samoobojstwie. Ale z drugiej strony jest we mnie cos takiego że chce żeby poniósł jakąś karę z a to co zrobił. Poprzednia dziewczyna z która był, koniec końców wylądowała u psychologa bo polkneła garśc tabletek, czuła się po ty związku jak wrak człowieka. Ta "Nowa" jeszcze nie wie co ją czeka bo to własciwie ich poczatki. Nie wiem dlaczego tak sie boje że ona sie złamie i mu ulegnie. Że zostane w tym wszystkim jako jedyna przegrana.
Facet ma problemy z alkoholem, narkotykami, długami i wyglada że dodatkowo jest seksoholikiem. Kiedy przestałam byc na każde jego skienienie i trochę (wbrew sobie) wyłamywac się z e spotkań zeby nie wiem zatęsknił, poczuł że mam inne zycie poza nim spotykałay mnie za to różne "kary"

Wiem  że dałam się wykorzystać, poniżyć, ze żadna szanująca dziewczyna/ kobieta nie zabrnęła by w coś takiego. Zupełnie nie docierają do mnie argumenty o tym jakie ja mam zalety (kiedyś byłam pewną siębie dziewczyną, uśmiechnięta z z ambicjami z zasadami, całkiem ładną niestety wiek już nie ten boje sie że nie poznam już nikogo kto mnie pokocha. Czuje sie jak kompletne zero, jakbym była jakas wybrakowana i nie zasługiwała na miłośc.
Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi od czytelników tego posta, bo konfrontacja z tym mimo że jest bolesna jednak przynosi momentami cień ulgi.
Mam ustalona psychoterapię, czekam na termin.
W gorszych chwilach mam ochotę połknąć wszystkie tabletki o pipic butelką alkoholu tak żeby sie już nie obudzić.

Kazda odpowiedź na ten post będzie dla mnie bardzo cenna. Pozdrawiam

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-03-14 12:46:01)

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze
bezradna32 napisał/a:

Witam. Opiszę po krótce swoją hostorię. Spotykałam się z pewnym facetem ok 1 roku. Zakochałam się bardzo szybko chociaż miałam pewien obraz jego osoby, min że jego poprzednie związki delikatnie mówiąc odbiegały od ideału. Miałam rożne wątpliwości i ostrzegawcze lampki ale wszystko zignorowałam. Spotykaliśmy się przeważnie wtedy kiedy on tego chciał. Jak ja dzwoniłam to zdarzało się że miał inne plany, których nie chciał mi sprecyzować, po prostu mówił że się odezwie i żebym czekała na telefon. Nie chciał stałego związku tłumacząc że ma długi i będzie musiał wyjechac za granice żeby sie okduć, że nie chce mnie krzywdzić. Mimo tego że nie chciał określić ram tego związku, był zazdrosny, chciał wiedziec gdzie wychodzę co utwierdzało nie w błędnym przekonaniu, że mu musi na mnie zależeć. Pojawiały sie tematy wspołnego zamieszkania, dziecka. Słowa które sugerowały że wiąze ze mna jakies nadzieje dotyczace przyszłości Byłam na kążde własciwe zawołanie ale czułam się coraz bardziej bezwartościowa i wypalona, wlasciwie nie wiedząc dlaczego. Bywało że nie odzywał sie cały tydzien a dopiero w weekend, gdzie był pod wpływem alkoholu, był wtedy bardzo czuły, na nowo mnie czarował pięknymi słowkami. Dwa razy uciekałam z tego pseudozwiązku i dwa razy wróciłam. Ostatnim razem kiedy zostałam kolejny raz zraniona i widziałam że zbliża sie kolejne załamanie nie wytrzymałam i powiedziałam mu że nie chce układu bez zobowiązan. Zapytał czego oczekiwałabym po nim gdybyśmy byli razem, odpiwedziałam że wierności, powiedział że i tak by mnie zdradzał i że nic do mnie nie czuje. Że kochał w zyciu tylko jedna dziewczynę. Pożegnaliśmy sie w kłotni własciwie on na koniec potraktował mnie jak powietrze.
Na drugi dzien cos mnie ruszyło i napisałam do jego poprzedniej "dziewczyny" (bo tez nie traktował tego jako związek mimo że oni razem nawet mieszkali!)Zaczełyśmy pisac, potem rozmawiac przez telefon. Okazało się że rownoczesnie ze mną spotykał sie ze mna i z drugą dziewczyn (na zmianę raz jedna raz druga nawet dzien po dniu) chwaląc się jaki mają ze sobą super seks. Jakby jeszcze było tego mało w tym samym czasie odzywał się własnie do tej byłej prosząc o spotkanie pisząc że ja kocha, że jej pragnie, żeby przyszła do niego się z nim pokochac (widziałam screeny z tych rozmów).
Napisałam tez do tej drugiej dziewczyny zz którą spotykal sie równoczesnie ze mną. Opisałam jej wszystko ze szczególami, z datami kiedy się widywaliśmy, co mi mówił, wiele rzeczy się pokrywało. Ta dziewczyna jest dużo młodsza ode mnie, przeżyla szok po tym co jej napisałam, sądze że się złamie i bo czuję że też jest zakochana i nie przerwie tego (choc napisała mi że chce to skończyć). Zapewne ktoś zapyta dlaczego mnie to w ogóle interesuje? Dlatego bo zostałam skrzywdzona. Bo nie mogę sie z tego pozbierac, uważam że jeżeli mnie nie pokochał jestem zbyt brzydka, głupia, mało interesująca. Jade na tabletkach uspokająjących, myślę nawet chwilami o samoobojstwie. Ale z drugiej strony jest we mnie cos takiego że chce żeby poniósł jakąś karę z a to co zrobił. Poprzednia dziewczyna z która był, koniec końców wylądowała u psychologa bo polkneła garśc tabletek, czuła się po ty związku jak wrak człowieka. Ta "Nowa" jeszcze nie wie co ją czeka bo to własciwie ich poczatki. Nie wiem dlaczego tak sie boje że ona sie złamie i mu ulegnie. Że zostane w tym wszystkim jako jedyna przegrana.
Facet ma problemy z alkoholem, narkotykami, długami i wyglada że dodatkowo jest seksoholikiem. Kiedy przestałam byc na każde jego skienienie i trochę (wbrew sobie) wyłamywac się z e spotkań zeby nie wiem zatęsknił, poczuł że mam inne zycie poza nim spotykałay mnie za to różne "kary"

Wiem  że dałam się wykorzystać, poniżyć, ze żadna szanująca dziewczyna/ kobieta nie zabrnęła by w coś takiego. Zupełnie nie docierają do mnie argumenty o tym jakie ja mam zalety (kiedyś byłam pewną siębie dziewczyną, uśmiechnięta z z ambicjami z zasadami, całkiem ładną niestety wiek już nie ten boje sie że nie poznam już nikogo kto mnie pokocha. Czuje sie jak kompletne zero, jakbym była jakas wybrakowana i nie zasługiwała na miłośc.
Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi od czytelników tego posta, bo konfrontacja z tym mimo że jest bolesna jednak przynosi momentami cień ulgi.
Mam ustalona psychoterapię, czekam na termin.
W gorszych chwilach mam ochotę połknąć wszystkie tabletki o pipic butelką alkoholu tak żeby sie już nie obudzić.

Kazda odpowiedź na ten post będzie dla mnie bardzo cenna. Pozdrawiam

Wydaje mi się, że obecne myśli samobójcze są kontynuacją Twojej autoagresji, a nie wynikiem tej relacji. Weszłaś w związek z nim nie dlatego, że zignorowałaś sygnały ostrzegawcze, ale właśnie dlatego, że te sygnały ostrzegawcze były. Wątpię w istniejącą przedtem uśmiechniętą, pewną siebie dziewczynę. To tak nie działa. Za coś się karzesz i relacja z nim jest elementem tej kary. Bardzo dobrze, że wybierasz się na terapię. Tymczasem nie poddawaj się tej autoagresji i w gorszych chwilach pisz po prostu tu, bądź skieruj się do bliskich. Nie obawiaj się szukać wsparcia.

3

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Wydaje mi się, że obecne myśli samobójcze są kontynuacją Twojej autoagresji, a nie wynikiem tej relacji. Weszłaś w związek z nim nie dlatego, że zignorowałaś sygnały ostrzegawcze, ale właśnie dlatego, że te sygnały ostrzegawcze były. Wątpię w istniejącą przedtem uśmiechniętą, pewną siebie dziewczynę. To tak nie działa. Za coś się karzesz i relacja z nim jest elementem tej kary. Bardzo dobrze, że wybierasz się na terapię.

Ale karzę się za co?

Reklama

4 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-03-14 12:52:39)

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze
bezradna32 napisał/a:

Ale karzę się za co?

Właśnie smile

Poczytaj ten wątek, bo historie tam opisane mogą przydać Ci się w poszukiwaniach odpowiedzi na różne pytania: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

5

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Nie wiem, jakie miałaś problemy przed tym związkiem, ale ten facet to na 100% socjopata. Skupiłabym się przede wszystkim na tym aspekcie, a dopiero potem na szukaniu problemów w sobie. Jak masz myśli samobójcze, to bardzo dobrze, że idziesz na terapię. Upewnij się tylko, czy psychoterapeuta wie, kto to jest socjopata i jak prowadzić terapię osoby po takiej relacji. Jeśli nie wie, to uważaj na wtórną wiktymizację.

Reklama

6

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze
cb napisał/a:

Nie wiem, jakie miałaś problemy przed tym związkiem, ale ten facet to na 100% socjopata. Skupiłabym się przede wszystkim na tym aspekcie, a dopiero potem na szukaniu problemów w sobie. Jak masz myśli samobójcze, to bardzo dobrze, że idziesz na terapię. Upewnij się tylko, czy psychoterapeuta wie, kto to jest socjopata i jak prowadzić terapię osoby po takiej relacji. Jeśli nie wie, to uważaj na wtórną wiktymizację.

Czyli że podświadomie weszłam w rolę ofiary?

7

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Nie weszłaś podświadomie w rolę ofiary. Ty jesteś po prostu ofiarą psychicznej przemocy. W ciągu ostatniego roku żyłaś w stanie permanentnego stresu, przeżyłaś traumę, utraciłaś kontrolę nad swoim życiem a to wszystko czyni ogromne spustoszenia w psychice. Teraz ważne jest abyś znalazła kogoś kto naprawdę będzie w stanie Ci pomóc. Nie odpowiadasz za wszelkie przejawy toksyczności w tej relacji. Trzeba znaleźć perspektywę z której w trzeźwy sposób będziesz mogła spojrzeć nie tylko na siebie, swoje motywacje i swój wpływ na otoczenie, ale również abyś mogła spojrzeć na innych i ich wpływ na Ciebie. Obecnie bardzo trudno o taką perspektywę, ale spojrzenie z zewnątrz w czasie terapii być może pomoże.

8

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze
bezradna32 napisał/a:
cb napisał/a:

Nie wiem, jakie miałaś problemy przed tym związkiem, ale ten facet to na 100% socjopata. Skupiłabym się przede wszystkim na tym aspekcie, a dopiero potem na szukaniu problemów w sobie. Jak masz myśli samobójcze, to bardzo dobrze, że idziesz na terapię. Upewnij się tylko, czy psychoterapeuta wie, kto to jest socjopata i jak prowadzić terapię osoby po takiej relacji. Jeśli nie wie, to uważaj na wtórną wiktymizację.

Czyli że podświadomie weszłam w rolę ofiary?

Nie. Jedynie co to możesz być osobą empatyczną, która niechętnie ocenia innych jako definitywnie złych lub o złych zamiarach, szuka dobra w każdym i usprawiedliwia różne zachowania. Możliwe, że przed tą relacją miałaś też nie tak dobrą samoocenę jak Ci się wydaje, ale on na pewno Ci ją znacznie pogorszył.
Inna sprawa to te myśli samobójcze - typowe, że socjopata doprowadza partnerkę do skrajności, ale nie każda jednak ma te myśli... reakcje są różne. Tu mi się zapala czerwona lampka, jakie problemy miałaś wcześniej. Ale to będzie do omówienia na terapii chyba dopiero po tym, jak się wyleczyć z bieżących traum.
Psychoterapeuta powinien moim zdaniem prowadzić Cię jak osobę z zespołem stresu pourazowego (post-traumatic stress disorder, PTSD).
Uważaj, aby psychoterapeuta właśnie nie mówił Ci, że weszłaś w rolę ofiary. To jest tzw. wtórna wiktymizacja. Owszem może być taki zbieg okoliczności, że jesteś kimś kto wchodzi w rolę ofiary w relacjach, ale socjopata raczej wybiera jednostki w pewnym sensie silne (zaradne; silne w to co danemu jest potrzebne, na czym chce "żerować"; oni się bardzo pod tym względem różnią od siebie) o jednocześnie dużej empatii i niskiej samoocenie, kwestionujące swoje podejście do rzeczywistości w przypadku zetknięcia się z zupełnie inną opinią. Taka kombinacja wink

9

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny. Zahukana i wiecznie wystraszona matka ale agresywna w stosunku do mnie, nie okazująca uczuć, obojętna i niezainteresowana moimi sprawami. Ojciec przez pół zycia nieobecny, zmienne nastroje, werbalna agresja, ciągłe konflikty z kim się, po bliższym poznaniu każdy stawał sie jego wrogiem. Mnie próbował trzymac twarda reką (na odległośc bo wyprowadził sie dawno temu za granice) za pomoca rozkazów typu że mam siedziec w domu i się uczyc a nie włóczyc po podwórku z hołota (wg niego wszyscy byli własnie taka hoŁOTĄ). Nie płacił regularnie alimentów, smial się mojej matce w twarz że polskie prawo nie może mu nic zrobic. Jak miałam 13 lat zabral mnie na wakacje do swojej owczesnej kochank, okłamując moją mamę że jedziemy do jego kolegi do Norwegii. O kochance dowiedziałam sie na dole w samochodzie wnioskujac z kontekstu z tresci ich rozmowy, od ojca uśłyszałam jak mowi poza moimi plecami ze jestem na tyle duza ze takie rzeczy musze juz rozumiec.
Wtedy miałam pierwszy epizod depresji (po roku zamaskowanej depresji) z próba samobójcza. Zadzwonił powiedział że mam się wziąc w garśc że tylko to ode mnie t zalezy, a nie o jakichs tam lekarzy. Nie przyjechał do domu pomimo że prawie błagałam go o to przez telefon.
To tak w skrócie. Były jeszcze sytuacje typu że za ciagle przewijanie kasety w magnetofonie (czym mnie upominał ż emam tego nie robic) ta kaseta się wciagnęła i jak ją pprobowałam naprawić taśma sie zerwała. Dostałam za to z otwartej reki w twarz.  Innym razem bardzo chciało mi sie sikac ale bylismy na autostradzie i nie było gdzie zjechać, wiec wydarł się na mnie że gdzie ma niby sie zatrzymać, wiec nie zapytałam juz ani razu wiecej tylko sie po prostu posikałam w tym samochodzie..

10

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze
bezradna32 napisał/a:

Pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny. Zahukana i wiecznie wystraszona matka ale agresywna w stosunku do mnie, nie okazująca uczuć, obojętna i niezainteresowana moimi sprawami. Ojciec przez pół zycia nieobecny, zmienne nastroje, werbalna agresja, ciągłe konflikty z kim się, po bliższym poznaniu każdy stawał sie jego wrogiem. Mnie próbował trzymac twarda reką (na odległośc bo wyprowadził sie dawno temu za granice) za pomoca rozkazów typu że mam siedziec w domu i się uczyc a nie włóczyc po podwórku z hołota (wg niego wszyscy byli własnie taka hoŁOTĄ). Nie płacił regularnie alimentów, smial się mojej matce w twarz że polskie prawo nie może mu nic zrobic. Jak miałam 13 lat zabral mnie na wakacje do swojej owczesnej kochank, okłamując moją mamę że jedziemy do jego kolegi do Norwegii. O kochance dowiedziałam sie na dole w samochodzie wnioskujac z kontekstu z tresci ich rozmowy, od ojca uśłyszałam jak mowi poza moimi plecami ze jestem na tyle duza ze takie rzeczy musze juz rozumiec.
Wtedy miałam pierwszy epizod depresji (po roku zamaskowanej depresji) z próba samobójcza. Zadzwonił powiedział że mam się wziąc w garśc że tylko to ode mnie t zalezy, a nie o jakichs tam lekarzy. Nie przyjechał do domu pomimo że prawie błagałam go o to przez telefon.
To tak w skrócie. Były jeszcze sytuacje typu że za ciagle przewijanie kasety w magnetofonie (czym mnie upominał ż emam tego nie robic) ta kaseta się wciagnęła i jak ją pprobowałam naprawić taśma sie zerwała. Dostałam za to z otwartej reki w twarz.  Innym razem bardzo chciało mi sie sikac ale bylismy na autostradzie i nie było gdzie zjechać, wiec wydarł się na mnie że gdzie ma niby sie zatrzymać, wiec nie zapytałam juz ani razu wiecej tylko sie po prostu posikałam w tym samochodzie..

To wiele wyjaśnia.
Jako maltretowane dziecko masz obecnie destrukcyjne wzorce i nimi się kierujesz również w doborze partnera. Cechy rodziców, swojej dysfunkcyjnej relacji z nimi, znalazłaś w nim i z nim próbujesz rozwiązać nierozwiązane traumy z dzieciństwa. Dlatego ta relacja jest tak wciągająca. Porozmawiaj o tym z terapeutą.

11

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Czyli jesteś nauczona tego, że przemoc na Tobie werbalna/psychiczna jest normą i pewnie w dodatku że ponosisz za to winę.
Ponadto nikt Ci nie okazał bezwarunkowej miłości i czułości.
Plus jest taki, że ta przemoc wobec Ciebie była jawna, a nie ukryta. Wiesz, z czym się musisz rozprawić.
Twój ojciec jest narcyzem, może też socjopatą, ale to nie ma znaczenia już teraz. Diagnoza jest pomocna, ale to tylko szablon.
I fakt - jedyna rzecz, że dobrze Ci powiedział. To od Ciebie zależy nie od jakiś tam lekarzy. Aczkolwiek mogą oni pomóc smile Uwierz, że jesteś silniejsza niż Ci się wydaje.

Teraz musisz się odciąć od tego faceta i iść na terapię.Tylko pamiętaj, aby się nie zdawać na drugiego człowieka w 100%. Nawet jeśli to dobry terapeuta, to Twój los leży w Twoich rękach i to Ty kierujesz swoim życiem. Z tego czerp siłę. On Ci tylko będzie pomagał, a to Ty wyjdziesz na prostą. Trzymam kciuki.

12

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Czy uważacie że powinnam napisac to wszystko do swojego ojca wylac jakies gorzkie żale? Czy to już nic nie da. Jęsli chodzi o matkę to daremne wysiłki ona nie widzi żadnych zaniedbań, nie ma sobie nic do zarzucenia, bo to ze mną było cos nie tak bo to w końcu sie leczyłam u psychiatry, a nie ona więc kto jest nienormalny? Takie ma podejście do tematu.

13 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-03-14 15:30:37)

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze
bezradna32 napisał/a:

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Czy uważacie że powinnam napisac to wszystko do swojego ojca wylac jakies gorzkie żale? Czy to już nic nie da. Jęsli chodzi o matkę to daremne wysiłki ona nie widzi żadnych zaniedbań, nie ma sobie nic do zarzucenia, bo to ze mną było cos nie tak bo to w końcu sie leczyłam u psychiatry, a nie ona więc kto jest nienormalny? Takie ma podejście do tematu.

Chcesz zadośćuczynienia i szukasz sprawiedliwości. Brak zadośćuczynienia pogłębia poczucie krzywdy.
Jeżeli chcesz napisać, potraktuj ten list nie jako gorzkie żale, które poślesz do nich licząc na ich refleksję, ale jako list terapeutyczny dla siebie, w którym wyartykułujesz swój ból. Nazwiesz go, opiszesz, wyrzucisz z siebie, pozwolisz wybrzmieć negatywnym uczuciom i wycisz się dzięki temu. Tłumiąc emocje sprawiasz, że rosną w Tobie i nadajesz im status tabu a to powoduje, że jeszcze bardziej rosną w siłę. Nazwij i uporządkuj swoje emocje w liście. Umożliw sobie uwolnienie się od nich.

14

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Wydaje mi się, że nie jesteś na tym etapie gotowa na konsekwencje takiej konfrontacji. Możliwe, że przyniosłoby coś dobrego, ale nie jesteś w stanie przewidzieć jego reakcji. Nie ma co od razu skakać na główkę.
W celach terapeutycznych takich list do szuflady czy spalenia na pewno dobrze napisać, żeby sobie to uporządkować, jakoś wyrzucić z siebie.

15

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Dziękuje za wszystkie dotychczasowe odpowiedzi.PO dwóch dniach funkcjonowania pod wpływem adrenaliny gdzie właściwie nie jadłam, brałam tylko co kilka godzin tabletki na uspokojenie, przyszedł czas kiedy dotarło do mnie to wszystko, gdzie najgorsze z tego co zrobił i za co powinnam go znienawidzić jeszcze się nie przebiło do mnie bo najbardziej boli że jednak wychodzi na to że nie nie kochał. To jest dla nie najgorsza traumą na teraz, gdzie wiem o nim takie rzeczy, które powinny wzbudzać moje obrzydzenie, nienawiść do niego itd. Najtrudniejsze jest przyjęcie tego że mnie po prostu nie kochał tylko wykorzystał jak rózne poprzednie i jedną obecną, wydaje mi sie że one nadal emocjonalnie nie odcięły się od tego człowieka. Byłam już w różnych związkach i rozpady tych związków były mniej lub bardziej bolesne ale nigdy nie czułam się tak jak teraz, jeżeli mam byc szczera to lepiej się czułam nawqet wtedy gdy moja mama zachorowała na nowotwor bo załamałam się na krótko ale wiedziałam że nie mogę i że to ja musze byc silna.

16

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Mam wrażenie, że dlatego tak bardzo skupiasz się na byłych i obecnej, na fakcie że nie poradziły sobie emocjonalnie, bo to daje Tobie przyzwolenie na stanie w miejscu, na to abyś Ty również utknęła emocjonalnie. Skoro im się nie udało, to czemu mnie miałoby się udać... Taki tok myślenia odrzuć i skup się na sobie i zaopiekowaniu się sobą. 
Jako dziecko otrzymywałaś przekaz, że Twoje uczucia są nie ważne, masz ich nie odczuwać, było w tym wiele złości i pogardy, byłaś  karana za to, co czułaś. Dla dziecka zakaz wyrażania tego, co czuje sprawia że nie może być ono sobą, nie akceptuje siebie takim, jakim jest. Jeżeli rodzice nas nie akceptują, to my też siebie nie akceptujemy, odrzucamy się. Brak poczucia wewnętrznej spójności i cierpienie z tym związane jest zbyt wielkie i wkracza mechanizm obronny wyparcia. Odcięcie wówczas od rzeczywistości pozwala przetrwać i nie odczuwać w takim stopniu bólu emocjonalnego, ale jednocześnie dochodzi do zaprzeczenia siebie. Potrzeba miłości i akceptacji ze strony rodziców sprawia, że dziecko zrobi wszystko by na nie zasłużyć. Walka o miłość i akceptację trwa również w życiu dorosłym. Często w związkach z osobami, których zachowanie zbliżone jest do zachowania rodziców. Klęska poniesiona w dzieciństwie odgrywa się na nowo w dorosłych relacjach. Dlatego tak bardzo dotyka Cię do żywego akurat jego brak miłości i akceptacji. Rzeczywistość dziecka i rzeczywistość dorosłego rozmywa się tutaj.
W dodatku jeśli byłaś w związku z psychopatą, a wiele wskazuje na to, że tak, to takie relacje potrafią psychicznie i emocjonalnie rozłożyć ludzi i bez Twojego bagażu z dzieciństwa. To dodatkowo może potęgować negatywne emocje.
Podczas terapii dobrze byłoby odwrócić proces emocjonalnego wyparcia, zintegrować stłumione uczucia, uwolnić się od przymusu zaspokojenia dziecięcej potrzeby, zaopiekować się sobą dzieckiem, zaspokoić dorosłe potrzeby i wreszcie stopniowo odzyskać kontrolę nad życiem i poczucie wewnętrznej spójności. Dojdzie do tego, ale aby do tego doszło sama dąż do tego. Znajdziesz pomocne ręce, które wygrzebią Cię z dołka, ale sama również wygrzebuj się z niego i nie szukaj w dołku tych, którzy zdecydowali się w nim pozostać i nie walczą o siebie.

17

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze
Klio napisał/a:

Mam wrażenie, że dlatego tak bardzo skupiasz się na byłych i obecnej, na fakcie że nie poradziły sobie emocjonalnie, bo to daje Tobie przyzwolenie na stanie w miejscu, na to abyś Ty również utknęła emocjonalnie. Skoro im się nie udało, to czemu mnie miałoby się udać... Taki tok myślenia odrzuć i skup się na sobie i zaopiekowaniu się sobą. 
Jako dziecko otrzymywałaś przekaz, że Twoje uczucia są nie ważne, masz ich nie odczuwać, było w tym wiele złości i pogardy, byłaś  karana za to, co czułaś. Dla dziecka zakaz wyrażania tego, co czuje sprawia że nie może być ono sobą, nie akceptuje siebie takim, jakim jest. Jeżeli rodzice nas nie akceptują, to my też siebie nie akceptujemy, odrzucamy się. Brak poczucia wewnętrznej spójności i cierpienie z tym związane jest zbyt wielkie i wkracza mechanizm obronny wyparcia. Odcięcie wówczas od rzeczywistości pozwala przetrwać i nie odczuwać w takim stopniu bólu emocjonalnego, ale jednocześnie dochodzi do zaprzeczenia siebie. Potrzeba miłości i akceptacji ze strony rodziców sprawia, że dziecko zrobi wszystko by na nie zasłużyć. Walka o miłość i akceptację trwa również w życiu dorosłym. Często w związkach z osobami, których zachowanie zbliżone jest do zachowania rodziców. Klęska poniesiona w dzieciństwie odgrywa się na nowo w dorosłych relacjach. Dlatego tak bardzo dotyka Cię do żywego akurat jego brak miłości i akceptacji. Rzeczywistość dziecka i rzeczywistość dorosłego rozmywa się tutaj.
W dodatku jeśli byłaś w związku z psychopatą, a wiele wskazuje na to, że tak, to takie relacje potrafią psychicznie i emocjonalnie rozłożyć ludzi i bez Twojego bagażu z dzieciństwa. To dodatkowo może potęgować negatywne emocje.
Podczas terapii dobrze byłoby odwrócić proces emocjonalnego wyparcia, zintegrować stłumione uczucia, uwolnić się od przymusu zaspokojenia dziecięcej potrzeby, zaopiekować się sobą dzieckiem, zaspokoić dorosłe potrzeby i wreszcie stopniowo odzyskać kontrolę nad życiem i poczucie wewnętrznej spójności. Dojdzie do tego, ale aby do tego doszło sama dąż do tego. Znajdziesz pomocne ręce, które wygrzebią Cię z dołka, ale sama również wygrzebuj się z niego i nie szukaj w dołku tych, którzy zdecydowali się w nim pozostać i nie walczą o siebie.

 
Klio, opisałaś dokładnie moje dziecinstwo.  To, jak się czulam.

Autorko, weź to pod uwagę, te konkluzje przychodzą czasem po roku, dwóch terapii, za duże pieniądze. Klio wylozyla Ci to za darmo. To kwintesencja.

Aby Twoje emocje zaczęły być spójne z tą wiedzą, doradzam profesjonalną terapię, to uzdrawia. Naprawdę możesz sobie pomóc.

18

Odp: Wykorzystana/ myśli samobójcze

Klio dziękuję za odpowiedź. Na razie jest bardzo ciężko, bo od emocji pewnie wielu jestem odcięta i przeniosło mi się na bóle somatyczne. Czekam na terapię i wierzę w jej powodzenie, nie ukrywam też że się boję bo w terapii to jest tak że żeby było lepiej musi być najpierw gorzej (a cięzko mi sobie wyobrazic żeby miało być gorzej niż np teraz).

Pozdrawiam

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wykorzystana/ myśli samobójcze

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018