Hej. Tak jak w temacie. Chyba nie umiem się przyjaźnić z ludźmi. Lat mam rocznikowo 23, lubię czytać, interesuję się kulturą Japonii. Nie wiem czy to ważne, ale od urodzenia jestem niepełnosprawna, poruszam się na wózku i o kulach.
Ludzie raczej nigdy do mnie nie lgnęli. Moja mama musiała „płacić” dzieciom cukierkami by się ze mną bawiły. Zwalałam to na krab mojego kalectwa, ale gdy zaczęłam jeździć na obozy rehabilitacyjne i zauważyłam, że nawet niepełnosprawne dzieci omijają mnie raczej szerokim łukiem to przestałam się wykręcać wózkiem.
W podstawówce miałam nauczanie indywidualne, więc kontakt z rówieśnikami był utrudniony. W gimnazjum i liceum trzymałam się na uboczu, było to dla mnie czymś naturalnym i oczywistym. Nikt mi nie dokuczał ani nic w tym stylu. W liceum było w sumie podobnie, czasami tylko gadałam z inną niepełnosprawną dziewczyną która jak sama mówiła „cieszy się, że nie jest w takim beznadziejnym stanie niż ja”
Od czasu gimnazjum do końca liceum miałam przyjaciółkę internetową, rozumieliśmy się bez słów, pomogła mi wyjść z dołka ale gdy ona poszła na studia i pracy a ja zostałam na rencie i katowałam się poprawkami z matury to kontakt z jakiś dziwnych przyczyn się rozmył. Nawet się nigdy nie pokłóciłyśmy. Kiedyś same stwierdziłyśmy, że więcej nas dzieli niż łączy. Już nie wiem nawet o czym z nią gadać. Chyba powinno mi być smutno a nie jest.
W sumie taką jakby więź czuję z moim rehabilitantką i rehabilitantem z obozów. Możemy gadać na każdy temat, wiedzieli mnie od tej najgorszej i najlepszej strony. Na co dzień trudno nam utrzymywać kontakt, bo to jednak 600 km a i oni zapracowani, nadrabiamy te zaległości na obozach ![]()
Z tego obozu miałam kumpla z taką samą niepełnosprawnością jak moja, ale zerwał ze mną kontakt potem jak okazało się, że dziewczyna która mu się podoba i o którą się mnie wypytywał nic do niego nie czuje.
Na grupach na fb czy forach internetowych często jestem brana za trolla gdy pisze posty o swoim życiu. Kiedy jednak wierzą, że to prawda a nie fikcja jestem brana za irytującą
Niby mam internetowe znajome, ale jakoś zawsze szybko mi się „nudzą” nawet jak mamy miliard wspólnych tematów. Po prostu po dwóch czy trzech rozmowach zwyczajnie nie mam ochoty na więcej.
Niby na czatach często siedzę, i lubię odpowiadać na pytania mi zadawane, ale W 99 przypadków na 100 Nigdy o nic nie pytam rozmówcy i nie wykazuję chęci dalszego kontaktu.
Czuję się z tym wszystkim taka płytka, mało ludzka, co jest ze mną nie tak?
Czuję się z tym wszystkim taka płytka, mało ludzka, co jest ze mną nie tak?
Wszystko z Tobą ok.
Hej. Tak jak w temacie. Chyba nie umiem się przyjaźnić z ludźmi. Lat mam rocznikowo 23, lubię czytać, interesuję się kulturą Japonii. Nie wiem czy to ważne, ale od urodzenia jestem niepełnosprawna, poruszam się na wózku i o kulach.
Ludzie raczej nigdy do mnie nie lgnęli. Moja mama musiała „płacić” dzieciom cukierkami by się ze mną bawiły. Zwalałam to na krab mojego kalectwa, ale gdy zaczęłam jeździć na obozy rehabilitacyjne i zauważyłam, że nawet niepełnosprawne dzieci omijają mnie raczej szerokim łukiem to przestałam się wykręcać wózkiem.
W podstawówce miałam nauczanie indywidualne, więc kontakt z rówieśnikami był utrudniony. W gimnazjum i liceum trzymałam się na uboczu, było to dla mnie czymś naturalnym i oczywistym. Nikt mi nie dokuczał ani nic w tym stylu. W liceum było w sumie podobnie, czasami tylko gadałam z inną niepełnosprawną dziewczyną która jak sama mówiła „cieszy się, że nie jest w takim beznadziejnym stanie niż ja”
Od czasu gimnazjum do końca liceum miałam przyjaciółkę internetową, rozumieliśmy się bez słów, pomogła mi wyjść z dołka ale gdy ona poszła na studia i pracy a ja zostałam na rencie i katowałam się poprawkami z matury to kontakt z jakiś dziwnych przyczyn się rozmył. Nawet się nigdy nie pokłóciłyśmy. Kiedyś same stwierdziłyśmy, że więcej nas dzieli niż łączy. Już nie wiem nawet o czym z nią gadać. Chyba powinno mi być smutno a nie jest.
W sumie taką jakby więź czuję z moim rehabilitantką i rehabilitantem z obozów. Możemy gadać na każdy temat, wiedzieli mnie od tej najgorszej i najlepszej strony. Na co dzień trudno nam utrzymywać kontakt, bo to jednak 600 km a i oni zapracowani, nadrabiamy te zaległości na obozach
Z tego obozu miałam kumpla z taką samą niepełnosprawnością jak moja, ale zerwał ze mną kontakt potem jak okazało się, że dziewczyna która mu się podoba i o którą się mnie wypytywał nic do niego nie czuje.
Na grupach na fb czy forach internetowych często jestem brana za trolla gdy pisze posty o swoim życiu. Kiedy jednak wierzą, że to prawda a nie fikcja jestem brana za irytującą
Niby mam internetowe znajome, ale jakoś zawsze szybko mi się „nudzą” nawet jak mamy miliard wspólnych tematów. Po prostu po dwóch czy trzech rozmowach zwyczajnie nie mam ochoty na więcej.
Niby na czatach często siedzę, i lubię odpowiadać na pytania mi zadawane, ale W 99 przypadków na 100 Nigdy o nic nie pytam rozmówcy i nie wykazuję chęci dalszego kontaktu.
Czuję się z tym wszystkim taka płytka, mało ludzka, co jest ze mną nie tak?
Niektórzy ludzie po prostu tak mają. Jedni są bardzo towarzyscy, a inni wręcz przeciwnie. Nie rób sobie problemu na siłę. Jeśli nie potrzebujesz mieć bliskich i trwałych relacji, to po prostu zaakceptuj to, że tak jest. Może w jakimś momencie życia samo Ci się to zmieni. To jest tak jak z jedzeniem. Nie zmuszasz się do jedzenia czegoś co Ci nie smakuje, bo i tak Ci nie będzie smakować. Ale czasem bywa tak, że preferencje smakowe się zmieniają.
4 2018-03-07 12:55:22 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-03-07 13:07:02)
Niby mam internetowe znajome, ale jakoś zawsze szybko mi się „nudzą” nawet jak mamy miliard wspólnych tematów. Po prostu po dwóch czy trzech rozmowach zwyczajnie nie mam ochoty na więcej.
Niby na czatach często siedzę, i lubię odpowiadać na pytania mi zadawane, ale W 99 przypadków na 100 Nigdy o nic nie pytam rozmówcy i nie wykazuję chęci dalszego kontaktu.
Czuję się z tym wszystkim taka płytka, mało ludzka, co jest ze mną nie tak?
Szczerze? Myślę, że masz niską samoocenę z powodu swojej niepełnosprawności i czujesz się gorsza od innych z tego powodu i z tego, co twoja niepełnosprawność z tobą zrobiła. Dlatego też nie potrafiąc cieszyć się z bycia z ludźmi nudzisz się z nimi zamist ich poznawać i spróbować zakumplować się z jak największą liczbą osób. Ale chyba najgorsze jest to, że nie chcesz/boisz się to zmienić i wolisz pozostać taka, jaka jesteś.