Wychowanie do życia w rodzinie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wychowanie do życia w rodzinie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Wychowanie do życia w rodzinie

Moje dzieci od przyszłego semestru mają mieć w szkole wychowanie do życia w rodzinie, ale że przedmiot jest dobrowolny, wymagana jest zgoda rodziców. Co sądzicie - wyrażać zgodę czy też nie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

A odrobina wiedzy w temacie seksu i antykoncepcji im zaszkodzi albo krzywdę zrobi, że się zastanawiasz?

3

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Cyngli w bardzo wielu szkolach poziom tego przedmiotu jest zenujacy i moze wrecz zaszkodzic, mysle ze najlepiej jest udac sie lub zadzwonic do szkoly dowiedziec sie ktory nauczyciel to prowadzi i jak maja wygladac lekcje, u nas akurat byly spoko, ale wiem ze nie wszedzie tak jest.

4

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Zawsze to jednak więcej informacji na ważny temat. Ja bym wyraziła zgodę.

5

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie
Cyngli napisał/a:

A odrobina wiedzy w temacie seksu i antykoncepcji im zaszkodzi albo krzywdę zrobi, że się zastanawiasz?

Pytanie, czy będzie to wiedza, czy strachy na lachy i zabobony. Kto to będzie prowadził?Nauczycielka biologii, czy katechetka?

Z tego, co słyszę z mediów, to ja bym na to zgody nie wyraziła. Wolałabym dziecku jakąś ksiażkę kupić, albo poszukać rzetelnych stron internetowych z wiedzą.

6 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-12-23 13:37:58)

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Pierwsze słyszę, żeby takie zajęcia prowadziła katechetka.
Za moich czasów była to pielęgniarka i ktoś jeszcze do pomocy. Tłumaczono jak działa antykoncepcja, mówiono o cyklu itp. Bardzo fajne, mądre zajęcia.
I na takie z chęcią zapisałabym dziecko.


Kupienie książki o takich rzeczach? A to rodzic nie może własnymi słowami wytłumaczyć...? Co za czasy.

7

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Ja opieram opinię na tym, co wyczytam. A czytam i to często, że z rzetelną wiedzą to nie ma nic wspólnego, że w kółko uczą tylko, że antykoncepcja to grzech, powoduje raka i bezpłodność, jedynie kalendarzyk uznają, że seks to zuo - generalnie jest to bardziej zastraszanie młodzieży niż uczenie czegokolwiek.

Jak ja chodziłam do szkoły, to było inaczej. Zajęcia prowadziła nauczycielka albo pielęgniarka, nie było całej katolickiej otoczki, przekazywana była wiedza, nie światopogląd, mogliśmy pytać.

Jasne, że rodzic może wytłumaczyć - jeśli się na tym faktycznie zna. Wiedza, którą ma rodzic, może być niepełna, czy przestarzała - dlatego można się podeprzeć książką - nie widzę nic w tym złego. Ze mną rodzice nie rozmawiali tongue

Generalnie wybrałabym każde inne źródło - byle nie WDŻR w szkole.

8

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie
CatLady napisał/a:

Ja opieram opinię na tym, co wyczytam. A czytam i to często, że z rzetelną wiedzą to nie ma nic wspólnego, że w kółko uczą tylko, że antykoncepcja to grzech, powoduje raka i bezpłodność, jedynie kalendarzyk uznają, że seks to zuo - generalnie jest to bardziej zastraszanie młodzieży niż uczenie czegokolwiek.

Jestem zszokowana, pierwszy raz spotykam się, by coś takiego miało miejsce.

9

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

U mnie w gimnazjum prowadziła nauczycielka geografii,  a w liceum polonistka. Nigdy nie słyszałem żeby te zajęcia gdziekolwiek prowadziła katechetka i żeby na nich była przekazywane jakieś fundamentalisttczne poglądy na tą sferę. Mało tego konserwatywne podejście jest raxzej traktowane po macoszemu.

10

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Aktualna podstawa programowa tych zajęć (weszła w życie w marcu) obejmuje takie zagadnienia:
I. Ukazywanie wartości rodziny w życiu osobistym człowieka. Wnoszenie pozytywnego wkładu w życie swojej rodziny.
II. Okazywanie szacunku innym ludziom, docenianie ich wysiłku i pracy, przyjęcie postawy szacunku wobec siebie.
III. Pomoc w przygotowaniu się do zrozumienia i akceptacji przemian okresu dojrzewania. Pokonywanie trudności okresu dorastania.
IV. Kształcenie umiejętności przyjęcia integralnej wizji osoby. Wybór i urzeczywistnianie wartości służących osobowemu rozwojowi. Kierowanie własnym rozwojem, podejmowanie wysiłku samowychowawczego zgodnie z uznawanymi normami i wartościami. Poznawanie, analizowanie i wyrażanie uczuć. Rozwiązywanie problemów.
V. Pozyskanie wiedzy na temat organizmu ludzkiego i zachodzących w nim zmian rozwojowych w okresie prenatalnym i postnatalnym oraz akceptacja własnej płciowości. Przyjęcie integralnej wizji ludzkiej seksualności. Umiejętność obrony własnej intymności i nietykalności seksualnej oraz szacunek dla ciała innej osoby.
VI. Uświadomienie i uzasadnienie potrzeby przygotowania do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny. Zorientowanie w zakresie i komponentach składowych postawy odpowiedzialnego rodzicielstwa.
VII.Korzystanie ze środków przekazu, w tym z internetu, w sposób selektywny, umożliwiający obronę przed ich destrukcyjnym oddziaływaniem.

Krótko mówiąc liczy się małżeństwo, rodzina, a pornografia to zło. Pół słowa o antykoncepcji, ryzyku niechcianej ciąży czy zarażenia się czymś. Nie wiązałbym zbyt dużych nadziei z pozyskaniem jakiejkolwiek pożytecznej wiedzy na tych zajęciach. To indoktrynacja.

11 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-12-23 16:55:10)

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Dokładnie. Sama nazwa - wychowanie do życia w rodzinie. Te punkty, które wymienił Zmartwiony nijak się mają do płciowości, seksu itd - np szacunek dla innych ludzi, ich wysiłku i pracy - to powinna być część zwykłego, codziennego wychowania, by to dziecku wpoić. Reszta brzmi dość enigmatycznie i niejasno, wszystko można by pod to podłożyć. Gdzie podpunkt o tym, jak zaplanować ową rodzinę? Kiedy mieć dzieci, jak nie mieć niechcianych? Pewnie będą gadać o tradycyjnych rolachkobiety i mężczyzny... hmm

Za moich czasów to sie chyba nazywało wychowanie seksualne. O antykoncepcji za bardzo nie było mowy, ale za to świetnie omówione dojrzewanie i wszystko, co się z tym wiąże.

PS. Nawet teraz wyguglowałam, znalazłam materiał na TVN24, edukatorka grupyPonton mówi, że jest nacisk na to, co to jest rodzina, brak informacji na temat fizjologii, czy antykoncepcji, która zrównana została ze środkami wczesnoporonnymi i aborcją. Nie ma kwestii orientacji seksualnej, promowany jest jeden słuszny światopogląd.

PS 2. Cytat: Doustne środki antykoncepcyjne główną przyczyną śmiertelności" (urszula Dudziak - na wykładzie)
Obowiązujący w szkołach podręcznik to "Wędrując ku dorosłości" Teresy Król. Czytamy w nim, że prezerwatywy nie są skuteczne, bo się zsuwają lub pękają, nie chronią przed chorobami, powodują podrażnienie, masturbacja jest egoistyczna, niedojrzała i może prowadzić do uzależnienia". (http://www.tvn24.pl)

Dalej Dudziak twierdzi, że antykoncepcja powoduje raka, bo kobieta pozbawiona jest wpływu plemników. Jakbym miała dziecko, to zrobiłabym wszystko, by trzymać je z dala od takiej "wiedzy".

12

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

No to jak tak to wygląda to przerażające... Wtedy też wolałabym, by dziecko nie chodziło na takie zajęcia. U nas przychodziła czasem pielęgniarka i mówiła o antykoncepcji. Jednak moim zdaniem takich lekcji było za mało, one nie były regularnie. Potem jak było wychowanie do życia w rodzinie, to nie było super edukacyjne, ale bardzo destrukcyjne też nie. Fakt, że tam jednak pani nam za bardzo o antykoncepcji nie mówiła (no a to ważne), a film jak był to o szkodliwości pornografii. Jednak ja sama szybko zrozumiałam, że pornografia jest zła, ale jak jest uzależnieniem u kogoś, a nie tak po prostu. No i zastanawialiśmy się jakie cechy powinien mieć nasz mąż. To jeszcze nie było nic takiego strasznego. Chociaż bardzo edukacyjne też nie było.

13

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Ogólnie program mi się podoba. Dodalabym dział o antykoncepcji i waznosci jej stosowania oraz o chorobach przenoszonych drogą płciową.

14

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie
Cyngli napisał/a:

Ogólnie program mi się podoba. Dodalabym dział o antykoncepcji i waznosci jej stosowania oraz o chorobach przenoszonych drogą płciową.

Tyle, że cały wic polega na tym, że to zostało z tego programu wyrzucone.

15

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie
santapietruszka napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Ogólnie program mi się podoba. Dodalabym dział o antykoncepcji i waznosci jej stosowania oraz o chorobach przenoszonych drogą płciową.

Tyle, że cały wic polega na tym, że to zostało z tego programu wyrzucone.

Głupota.
Posłałabym dziecko jednak i reszty ważnej dla mnie uczyłabym w domu.

16

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Osobiście nie wysłałabym dziecka na takie zajęcia, bo uważam je za zbędne. Choćby nie wiem jak dobry był nauczyciel, nie da się zwykłym gadaniem wpoić dziecku "wartości rodziny w życiu osobistym" albo nauczyć "okazywania szacunku innym ludziom...". Wolałabym przez ten czas porobić z dzieckiem coś, co mu pokaże jak to wygląda w praktyce. Moim zdaniem to bardziej pożyteczne. Rozważyłabym te zajęcia tylko w przypadku, gdyby wypadały w środku dnia, a dziecko wtedy nie za bardzo miałoby co ze sobą zrobić.

Co do katechetek, to u mnie w szkole WDŻ prowadziła katechetka - także zdarza się i to nie są legendy miejskie. big_smile Kojarzę też co najmniej jedną szkołę, w której te zajęcia nadal prowadzi katechetka.

A jeśli chodzi o antykoncepcję, to u mnie była bardzo dobrze omówiona na biologii. Nie byłam wtedy zainteresowana tematem, więc jednym uchem wpuściłam, drugim wypuściłam. Po tych kilku latach musiałam sobie pewne doczytać.

17

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie
Cyngli napisał/a:

Ogólnie program mi się podoba. Dodalabym dział o antykoncepcji i waznosci jej stosowania oraz o chorobach przenoszonych drogą płciową.

Takie rzeczy jak "wartość rodziny w życiu osobistym", "okazywanie szacunku innym ludziom" czy właściwe korzystanie z internetu to coś co wynosi się (a przynajmniej powinno się wynieść) z domu rodzinnego. W normalnych rodzinach takie rzeczy wpaja się od maleńkości. A jeśli rodzice to zaniedbali to z całą pewnością nie da się tego nauczyć na lekcji w szkole.
Do tego "kierowanie własnym rozwojem, podejmowanie wysiłku samowychowawczego zgodnie z uznawanymi normami i wartościami" to znaczy jakimi? Że seks przed ślubem to grzech, antykoncepcja to grzech, homoseksualizm to choroba? Bo niestety wszystko wskazuje na to, że takie właśnie normy i wartości reprezentują osoby piszące ten program, a nie są to wcale normy i wartości uniwersalne czy powszechnie obowiązujące.
Tak naprawdę to spośród tego co jest w programie jedynie punkt III i V mają jakąkolwiek wartość merytoryczną, o ile oczywiście będzie to przekazane w sposób naukowy, a nie ideologiczny. Cała reszta to indoktrynacja w duchu wiary katolickiej. A od tego są lekcje religii i różnego rodzaju nabożeństwa w kościele a nie lekcja wychowania do życia w rodzinie.

18 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-12-26 18:16:12)

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Gdy chodziłam do szkoły takie zajęcia prowadziła pani od religii. Do dzisiaj nie zapomnę jak tłumaczyłała nam że 'chłopak chciałby od razu, a dziewczyna chce czekać', a kiedy jedna z dziewcząt (prawdopodobnie celowo doskonale wiedząc o co chodzi) zaczęła ciągnąc ją za język czego niby chciałby od razu to zmieszana, ledwo wydusiła z siebie: 'nooo, ślubu' mając zapewne na myśli seks. To nie jest zbyt mądry pomysł żeby dawać prowadzić takie lekcje osobom które rumienią się przy samych podstawach, bo wtedy zarówno dla nich, jak i dzieci jest to niezręczne, a niestety tak się często zdarza.
Z tego co się nie tak dawno przypadkowo dowiedziałam oglądając Niekrytego Krytyka jeszcze kilka lat temu puszczali w szkołach filmik w którym potępiano używanie prezerwatywy, a pierwszy raz dziewczyny wyjeżdząjącej na studia musiał skończyć się ciążą w wersji w której to zrobiła (przedstawione to było tak, jakby nie istniała inna opcja). Pozytywna była tam jednak próba uświadomienia, że nie warto ulegać, tylko że nie wzięto pod uwagę że dziewczyna może chcieć, tak jakby twórcy sugerowali że to zawsze 'dowód miłości' dla chłopaka, coś w rodzaju daru dla niego.

19

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie
Cyngli napisał/a:
CatLady napisał/a:

Ja opieram opinię na tym, co wyczytam. A czytam i to często, że z rzetelną wiedzą to nie ma nic wspólnego, że w kółko uczą tylko, że antykoncepcja to grzech, powoduje raka i bezpłodność, jedynie kalendarzyk uznają, że seks to zuo - generalnie jest to bardziej zastraszanie młodzieży niż uczenie czegokolwiek.

Jestem zszokowana, pierwszy raz spotykam się, by coś takiego miało miejsce.

Ja pamiętam, jak u nas w szkole na lekcji wdż właśnie nauczycielka tłumaczyła, jak to masturbacja to coś złego...

20

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie
Mayka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
CatLady napisał/a:

Ja opieram opinię na tym, co wyczytam. A czytam i to często, że z rzetelną wiedzą to nie ma nic wspólnego, że w kółko uczą tylko, że antykoncepcja to grzech, powoduje raka i bezpłodność, jedynie kalendarzyk uznają, że seks to zuo - generalnie jest to bardziej zastraszanie młodzieży niż uczenie czegokolwiek.

Jestem zszokowana, pierwszy raz spotykam się, by coś takiego miało miejsce.

Ja pamiętam, jak u nas w szkole na lekcji wdż właśnie nauczycielka tłumaczyła, jak to masturbacja to coś złego...

A u nas tłumaczyła, że poznawanie własnego ciała jest zupełnie naturalne.

21

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

To dobrze miałaś, Cyngli. Ja pamiętam, jak na lekcji nauczycielka kazała nam wymieniać wady masturbacji i wypisywała je na tablicy. Utworzyła się lista chyba z piętnastopunktowa. Że to egoizm, że to oznaka słabości, że to marnowanie czasu, że nie taki jest cel narządów płciowych... Nie pamiętam już wszystkiego...

22

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

A u mnie o masturbacji w ogóle nie było - w zasadzie omówiono fizjologię - tyle, że dość dokładnie, wyjaśniono jak używać podpasek itd. Wiedza może nie pełna, ale też bez ideologii.

23

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie
CatLady napisał/a:

A u mnie o masturbacji w ogóle nie było - w zasadzie omówiono fizjologię - tyle, że dość dokładnie, wyjaśniono jak używać podpasek itd. Wiedza może nie pełna, ale też bez ideologii.

Uważasz temat masturbacji za ideologiczny?

24

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

Dowiedziałam się, jaki podręcznik ma być używany podczas tych lekcji i znalazłam go w antykwariacie. Chcecie przeczytać fragmenty?

25

Odp: Wychowanie do życia w rodzinie

ANTYKONCEPCJA MOŻE DZIAŁAĆ W SPOSÓB WCZESNOPORONNY! Nie pozwala zagnieździć się zarodkowi w macicy matki - dochodzi do poronienia, bo miało już miejsce zapłodnienie (A ŻYCIE CZŁOWIEKA ZACZYNA SIĘ WŁAŚNIE W CZASIE ZAPŁADNIANIA, TAKIE SĄ FAKTY. Z BIOLOGICZNEGO PUNKTU WIDZENIA ZA MOMENT (AKT) POCZĘCIA UWAŻA SIĘ MOMENT ZAPŁODNIENIA. TO WTEDY ZACZYNA SIĘ ŻYCIE / ISTNIENIE CZŁOWIEKA, A NIE DOPIERO PO ZAGNIEŻDŻENIU / IMPLANTACJI ZARODKA W MACICY.), poczęło się dziecko, zarodek (uwaga: TO JUŻ CZŁOWIEK!) obumiera i zostaje wydalony z organizmu. Życie zostaje przerwane...

Korzekwa-Kaliszuk zaznaczyła, ze tzw. tabletka "dzień po" może działać na dwa sposoby. Jedno z tych działań to jest rzeczywiście działanie antykoncepcyjne, czyli takie, które zapobiega poczęciu dziecka. Jednak jeśli do poczęcia już doszło, albo dojdzie do niego mimo zastosowania pigułki - a jest to możliwe - wówczas działanie pigułki polega na utrudnieniu przemieszczania się już zapłodnionej komórki jajowej, powoduje zmiany w błonie śluzowej macicy, które uniemożliwiają jej zagnieżdżenie się - powiedziała.

Co do tzw. "spirali" - "Każda wkładka (zarówno z kategorii obojętnych, miedzianych, jak i hormonalnych) ma także działanie antynidacyjne. Jeśli zapytamy lekarza, co to właściwie znaczy, najczęściej usłyszymy bardzo naukowo brzmiące zdanie: „Antynidacyjne to znaczy uniemożliwiające implantację zapłodnionej komórki jajowej w endometrium". I właściwie nadal niewiele będziemy wiedzieć... Powiedzmy więc językiem bardziej zrozumiałym: „implantacja" to zagnieżdżenie, „w endometrium", czyli w śluzówce jamy macicy. Trudniej będzie wyjaśnić, co oznacza określenie „zapłodniona komórka jajowa", ponieważ w istocie rzeczy nie o zapłodnioną komórkę jajową tu chodzi. Po zapłodnieniu komórka jajowa w ciągu kilku godzin zaczyna się dzielić. Powstają dwie komórki, cztery itd. I wtedy w języku medycznym nie nazywa się ich już „zapłodnioną komórką jajową", tylko po prostu zarodkiem. A każda kobieta oczekująca dziecka wie, że to po prostu mały (bardzo mały!) człowiek. Zatem spirala nie dopuszcza do zagnieżdżenia dziecka w jamie macicy, co powoduje jego obumarcie. Spirala ma więc działanie wczesnoporonne!"

TABLETKI ANTYKONCEPCYJNE TAKŻE DZIAŁAJĄ WCZESNOPORONNIE!!!

Do czynienia mamy z aborcją farmakologiczną...

Dr. n.med. Dorota Łucja Jarczewska - "Zasadniczo producent środków hormonalnych musi opisać zarówno mechanizmy działania, jak i działania niepożądane. Czasami spotykamy się z takimi określeniami jak poronienie zapłodnionego jaja, czyli takie określenia, które nie wskazują na poczęcie się życia, tylko jakąś tam utratę komórki jajowej. Tak to brzmi niejasno. Jak ktoś nie ma ogromnej motywacji, by to zgłębić, to może ulec sugestii, że to nie do końca chodzi o podniesienie ręki na życie poczęte.

Na pewno nie jest w interesie firm farmaceutycznych pisanie wprost o działaniu wczesnoporonnym tych pigułek. Tego jestem pewna. W polskim społeczeństwie wiązałoby się to z refleksją wielu kobiet".

Nie wspomina się o właściwościach aborcyjnych sztucznych metod antykoncepcji. Mimo iż ulotki dla pacjentek w teorii mają opisywać mechanizm ich działania, to w ostatnich latach większość koncernów zmieniła ulotki i mechanizm działania albo nie jest podany wcale albo uwzględnia tylko mechanizmy antykoncepcyjne. Tylko kilka z nich podaje, że pigułki powodują zmiany w błonie śluzowej macicy, co nie pozwala się zagnieździć – i tu kolejna manipulacja językowa – „zapłodnionej komórce jajowej”, a więc poczętemu dziecku."

Warto dodać, że do SZTUCZNYCH METOD ANTYKONCEPCJI zalicza się: metody hormonalne, niehormonalne, antykoncepcję awaryjną, metody chemiczne, mechaniczne, barierowe, oraz metody chirurgiczne. A METODY SZTUCZNE OPRÓCZ DZIAŁANIA ANTYKONCEPCYJNEGO WYKAZUJĄ TAKŻE WŁAŚCIWOŚCI PORONNE. A więc wczesnoporonne zadziałać może między innymi KAŻDY RODZAJ plastrów anty, implantów, pierścieni, zastrzyków, krążków, chipów, wkładek, błon dopochwowych, kapturków, "spirali", tabletek antykoncepcyjnych, antykoncepcji "awaryjnej", zabiegów chirurgicznych, globulek, żelów, kremów, itd. Niestety, ale zawsze jest to ryzyko...

Tylko naturalne metody antykoncepcji dają tą gwarancję, że nie wyrządzi się dziecku krzywdy, że dopiero co rozwijającego się dziecka nie spotka śmierć. Nie ma tego ryzyka, tej niewiadomej, tej niepewności.

METODY SZTUCZNE SĄ WIĘC BARDZO NIEBEZPIECZNE!

Jest to także niebezpieczne dla samej kobiety. Antykoncepcja to ogrom efektów ubocznych...


Antykoncepcja niszczy zdrowie i życie - zarówno dziecka, jak i kobiety. Może dojść do spadku gęstości kości, udarów, zakrzepicy, nowotworów, chorób serca, nadciśnienia... U dziecka powoduje wady rozwojowe i choroby. Do tego zabija! Naprawdę, nie warto iść tą drogą... To nie jest rozwiązanie. KAŻDY MA PRAWO ŻYĆ. Nie wolno ryzykować cudzym życiem, nie wolno w to ingerować. Jeśli istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, choćby małe (choć w przeważającej ilości przypadków to prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie), że antykoncepcja może zadziałać w ten sposób, że może zabić malutkie dziecko - to takie rozwiązania nie wchodzą w grę....


KRWAWIENIA I PLAMIENIA, KTÓRE MAJĄ MIEJSCE PODCZAS STOSOWANIA ANTYKONCEPCJI W RZECZYWISTOŚCI ŚWIADCZĄ O PORONIENIU, UTRACIE DZIECKA...


A o tym nieczęsto się mówi. Ukrywa się ten fakt. Lekarze i farmaceuci rzadko wspominają o tym, że matka może stracić w ten sposób swoje dziecko... A powinni... Powinni ostrzec innych przed niebezpieczeństwem. Tymczasem większość z nich o tym nie wspomina. Z tego powodu bardzo wielu ludzi o tym najzwyczajniej w świecie nie wie lub tego nie rozumie, a co za tym idzie - nie są oni w stanie przyjąć tego do wiadomości. Większość kobiet może nie być świadomych tego, że mogą w ten sposób zabić swoje własne dziecko...

Co więcej - Antykoncepcja działa na organizm kobiety RÓWNIEŻ PO ZAGNIEŻDŻENIU ZARODKA W MACICY, a więc wpływa na ciążę i na dziecko (uśmiercając je). DZIAŁA WCZESNOPORONNIE, ZABIJA!

Najbezpieczniejsze i najlepsze dla zdrowia i życia dziecka oraz kobiety są metody naturalne. One nie zabijają. W PRZECIWIEŃSTWIE DO METOD SZTUCZNYCH. Są zdrowe i bezpieczne...

Wartą przeczytania książką, a właściwie publikacją naukową mówiącą o szkodliwości i działaniu wczesnoporonnym antykoncepcji jest opracowanie napisane pod redakcją Doroty Ł. Jarczewskiej (lek. medycyny rodzinnej). Polecam przeczytać, aby dowiedzieć się jak to z tą antykoncepcją jest w rzeczywistości... Proszę przeczytać... Warto... Autorzy korzystali z najnowszych publikacji światowych , a jeśli to było możliwe - z metaanaliz i dużych badań klinicznych; przeglądali także bazy informacji medycznych.

Proszę obejrzeć także webinar "Antykoncepcja. Wielka historia małej pigułki". Tam również mowa o wczesnoporonnym działaniu antykoncepcji. Przytoczone zostały także badania naukowe na ten temat. Potwierdzają one fakt, że podczas stosowania antykoncepcji może dojść do owulacji i zapłodnienia, a wtedy zaczyna działać mechanizm przeciwzagnieżdżeniowy. Dziecko nie moze zagnieździć się w macicy matki. Jest mu to skutecznie uniemożliwiane. Dziecko umiera i zostaje wydalone z organizmu. DOCHODZI DO PORONIENIA... A więc antykoncepcja działa wczesnoporonnie!!! Może wywołać poronienie!

ANTYKONCEPCJA DZIAŁA TEŻ PO WIELU MIESIĄCACH / LATACH OD ODSTAWIENIA. Więc nawet jeśli kobieta planuje ją odstawić, bo chce zajść w ciążę, może spotkać się z przykrymi konsekwencjami (z wadami rozwojowymi i chorobami u dziecka, włącznie z ryzykiem poronienia ciąży, śmierci dziecka). To ryzyko jest realne... Prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie. Podczas starań o dziecko może dochodzić do poronień albo różnych uszkodzeń, chorób, nieprawidłowości w budowie narzadów, patologii, zaburzeń rozwoju lub genetycznych u dziecka. Potrzeba bardzo wiele czasu, żeby organizm usunął toksyny. Nie dzieje się to nagle, na zawołanie. Nie wystarczy tydzień ani miesiąc. Więc nawet jak się antykoncepcję odstawi, to ona dalej ma bardzo wielki wpływ na organizm, na zdrowie a nawet życie - zarówno matki, jak i dziecka. Mija bardzo wiele czasu aż to wszystko się unormuje a organizm zwalczy toksyny. Najczęściej jest to wiele miesięcy, aż do roku włącznie albo dłużej...

ZABÓJSTWO
TO NIE ROZWIĄZANIE. TO WIELKIE ZŁO... NIE POWINNO SIĘ PRZEDKŁADAĆ PONAD LUDZKIE ŻYCIE ŻADNEJ INNEJ WARTOŚCI (typu bezpieczeństwo, przyjemność, wolność, niezależność, kariera, itd.). Nie należy ryzykować ludzkim życiem... Jeśli nie ma opcji stosowania metod naturalnych należy po prostu powstrzymać się od współżycia... A NIE RYZKOWAĆ ZDROWIEM, A NAWET ŻYCIEM SWOJEGO NIENARODZONEGO DZIECKA... Nie nam decydować kto może żyć, a kto nie. Nie wolno w to ingerować. My otrzymaliśmy cudowny dar życia, nie odbierajmy tego daru innym... Nie wolno zabijać drugiego człowieka. NIGDY... ŻADNEGO... W ŻADNYM WYPADKU... Z ŻADNEGO POWODU... DLA ŻADNEJ WARTOŚCI...

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wychowanie do życia w rodzinie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024