Cześć. Mam 22 lata i jestem od ponad roku w związku. Jest to związek częściowo na odległość, bo jesteśmy z różnych krajów, ale dużo czasu spędzamy razem - np. wakacje w pracy. Przez rok byłam bardzo zakochana. Teraz jakby powoli mi to minęło i nie wiem, jaka jest tego przyczyna, bo teoretycznie wszystko się zgadza. Świetnie się ze sobą dogadujemy, lubimy spędzać czas w podobny sposób, nie nudzimy się ze sobą i szanujemy się. Jednym słowem - taki chłopak, którego bym szukała. Ale mi czegoś zabrakło - są momenty, że zastanawiam się, czy za nim tęsknie. W moim poprzednim związku zaczęło się podobnie, ale on był dla mnie za mało asertywny, zdecydowany, zbyt uległy i dlatego też mi nie pasował. Tym razem wszystko powinno być w porządku, a jednak coś we mnie się popsuło. Jednocześnie chciałabym, żeby było tak jak dawniej. Przecież ludzie rozchodzą się, bo się nie dogadują, kłócą. A tu wszystko jest okej, tylko ze mną jakby coś nie tak. Czy sobie to wymyślam? Czy nie potrafię sobie poradzić z tym, że nie mam już motylków w brzuchu i nie potrafię przejść do drugiej fazy miłości? Nie dojrzałam do związków? Czy ktoś z Was miał podobną sytuację i ma jakieś porady? Albo po prostu jakieś przemyślenia, do których ja nie potrafię dojść?
1 2017-11-11 15:35:46 Ostatnio edytowany przez julka-szpulka (2017-11-11 16:25:16)
Temat: czy to etap związku czy zwątpienie ?