Witam. mam nietypową sytuację. Pracuje za granicą. Mialem kilka 3 nieudane związki po kilka miesięcy, zawsze zostałem zdradziny. odpuscilem na długi czas. Aż do pracy na sezon przyjechała śliczna dziewczyna,różnica wieku między nami to 7 lat, ona 18, ja 25, zaczęliśmy sypiać ze sobą, jak się pozniej okazało miala chłopaka w Polsce, pozniej do niego wróciła, przeżyłem małe zalamanie nerwowe. nie widzieliśmy się przez 3 miesiące a tu nagle okazało się że wrocila do pracy na sezon, zaczęło się na nowo po czym zaszła w ciążę. Zerwała z nim, zostaliśmy para, jednak nie mogła miec dziecka wiec usunęła ciąże, prosilem aby je zachować, długo przezywalem. W maju następnego roku Noe było pracy dla nich, wiec jej mama wyjechała do innego kraju na sezon i ściągnęła córkę. Postanowiłem ze sie zaręczymy. Wyjechaliśmy nad morze i jak się okazało przed zareczynami w jej telefonie były wiadomości z synem szefa, że tęskni za nim ze juz chciala by tam być. zobaczylem to zrobiło się nie miło, staraliśmy się to jakos pogodzić, otrula się , zawiozlem do szpitala i obiecałem że jak wejdzie to będę z nią, pozniej zaszła w ciążę drugi raz, ponownie usunęła:( tym razem lżej to przeszedlem, ppstanowilimy że wracamy do pracy razem. po sezonie jej mama zastała usunięta z pracy, a ona zdecydowała że nie chce jechac bez mamy wiec zawrocilismy na autostradzie. Zaczęły się problemy finansowe, wzielem kredyt, było krucho i zima, ciężko z pracą. zaczęła się nerwowka z mojej strony. Aż do momentu kiedy udało mi się zalatwic prace dla naszej trójki. wszystko się poprawialo, spedzalimy cały czas razem, zaczęły do mnie wracać problemy, jakies mysli natretne, zaczęliśmy się kłócić , poważnie. Raz lepiej, raz gorzej, jej mama cały czas z nami, dodam iż jest osobą ciężką z nerwicą, ludzie nie wytrzymują z nią tygodnia. Zaczęły sie problemy, ciche dni, tygodnie. postanowiliśmy wynająć mieszkanie w polsce, urzadzilismy je, ja placilem za wszystko czynsz, wyposażenie aby zapewnić jej byt, jak moje pieniadze na jedzenie kończyły sie, korzystaliśmy z jej karty. przez dwa lata zaczęła wyjezdzac z mamą do polski na urlopy, aby jej pomagac, byłem tu sam. Zaczelem nadużywać alkoholu na weekendy. w trakcie dnia wychodzilem do kolegi na godzinkę czasem dwie zeby pogadać o innych rzeczach i się rozluźnić, obrywalo mi się za to. Kiedy udało nam się przyjechac na urlop razem, zawsze byla jej rodzina u nas, wiec zaczelem wyjezdzac do rodzinnego domu. Zaczęło mnie to meczyc, były ciężkie dni, nabawilem się przewlekłej depresji. Zdjagnozowalem ja w tym roku. Na początku roku mieliśmy przeprowadzkę, ona zamieszkała z mamą w pokoju, ja z kolegą. poczułem się lepiej bo moglem normalnie porozmawiac, ona zaczęła przesiadywac z innym kolegą w kuchni po nocach, szeptali do siebie, pili drinki, wydało mi się to podejrzane. Nie tylko mi. po jakimś czasie wyszło na jaw ze kolega masowal jej ramiona, uslugiwal (jak ja na początku, ponoc slyszalem od kilku ludzi ze wpadłem pod buta), jak dowiedziała się ze wyszło to na jaw, zostawiła mnie, (znowu się zalamalem) aby do mnie wrócić po czasie, ciągle powtarzała że wyjeżdża bo musi zmienić pracę, meczylo mnie to bardzo. Było wspaniale przez 4 miesiace, dopóki nie zaczelem pracować z jej mama, zaczelem byc nerwowy, pewnego dnia Nie wytrzymałem nerwowo, poklocilismy sie i zostwilem ja, choć tego nie chcialem, po czym gdy emocje opadly, zaczelem rozmawiac o powrocie, nie chciala, choć dawała znaki, tak mi się wydawało, mimo iż ona twierdziła że nie. zaczelem naciskac, chyba zbyt mocno na powrót i zaczęło się sypać, coraz większe kłótnie. W jej urodziny w trakcie urlopu przyjechalem i orzywiozlem jej kwiaty i zawrocilem. pozniej było lepiej i następna klotnia, Zaczęła wyjezdzac wieczorami i wracać w nocy, przestała mi odpisywac, mimo iż cały czas to robiła z kim innym. w momencie wyjazdu wiadomo było ze ma kogos, ponieważ kilka godzin nie wchodziła na komunikator. Jakis czas temu doszliśmy do wspolnego wniosku, że oboje myśleliśmy że jedne nie kocha drugiego. Zjechalem do Polski ostatnio i zobaczylem ja w łóżku z innym, jak się okazuje, recydywista po kilku wyrokach, zaczął się rządzic odrazu, dowiedziała się ze wiem, mialem tego dnia zadymę od niej. stwierdziła że jest wolna i moze robic co chce (prawda) że chce dziecka i to szybko. Zabolało mnie to, choć sam święty nie jestem, czasem w nerwach potrafiłem wyciągnąć jakies brudy z przeszloci i dowalic nimi. mysle że odpuscilem, choć nie do końca, wiem że ona będzie się z nim spotykać jeszcze, jej mama jest za. mieszkamy w jednym domu zagranicą. Mysle że on pozbawi się ją i zostawi albo zrobi z niej sluzaca. przerabiamy teraz wszystkie tematy co było nie tak w naszym związku, pytanie czy warto tylko ? Ostatnio powiedzialem że nie będę robil tych rzeczy Ktore robiłem będąc jej chłopakiem. Mysle że to koniec, choć szkoda, wiele osób stoi za mna, ona twierdzi że robię z siebie biednego. Zaczelem ćwiczyć, biegać , zredukowalem alkohol. Pytanie czy jest sens robic sobie nadzieję, bo chyba nie raczej, Jak oceniacie szanse, Powiedziala mi że nie będziemy się kochać bo ma respekt do ciała swojego, twierdzi że z nim nie jest ale to robi heh i że mam o tej sytuacji nikomu nie mówić, co myslicie o tym wszystkim. chyba nie ma sensu prawda, najlepiej to stać się na powrót tym kim się było na początku i niech żałuje prawda ? Bardzo oboje zmieniliśmy się przez ostatnie dwa lata, zwłaszcza w tym roku, Przepraszam za ortografię i interpunkcje, strasznie zimno w ręce.
Zes to chyba na jakims liczydle pisal ze tyle tego nazbierales pomimo mrozu skoro Ci zmno w rece ![]()
Co do postu to pasujecie do siebie ![]()
Heh, pracuje na zewnątrz. Wiem że to chore. Problem polega na tym, że jej mama ma nerwice, siostra także, mysle że coś się udzieliło również jej, sama tak twierdzi. W przeszłości miala problemy rodzinne i to duże, kochała mnie bardzo nawet chyba zbyt mocno i teraz się to odwróciło... Masakra. Zmieniła mnie na Maxa a teraz sama siebie
Mati1997, nad czym się jeszcze zastanawiasz, uciekaj z tego bagna. Wyprowadź się i zostaw tę patologię, niech duszą się we własnym sosie.
Chyba nie masz już wątpliwości, że z tą dziewczyną szczęścia nie zaznasz, więc po co te długie Polaków rozmowy, nad czym się tu rozwodzić?
Z drugiej strony, trochę to naiwne sądzić, że dziewczyna, która zdradzała sowjego chłopaka z Tobą, następnie Ciebie z całą rzeszą innych, zmieni się. Wykorzystała Cię finansowo, dlatego na tamten moment byłeś dobry, po za tym jest to osoba pozbawiona jakicholwiek zasad. Dwukrotnie usunęła ciążę i twierdzi, że szanuje swoje ciało
, zadaje się z kryminalistą, a mamusia patrzy na to przychylnym okiem...?
Uciekaj z tego domu i to szybko, odetnij się od niej, bo jeszcze gotowa wrobić Cię w dziecko, (o ile jeszcze może jej mieć), które zrobi jej aktualny kochanek.
Dziwię Ci się, że tyle czasu trzymasz się tej zgnilizny i jeszcze masz nadzieję, na co?
Pamietam jak w pierwszym roku zapiepszalem jak dziki, wozilem wszedzie jej rodzinę gdzie tylko moglem za darmo, po kilka razy dziennie, robilem wszystko, a ona powiedziala mi że w pierwszym roku nie kochała mnie moze dluzej, sex był wspanialy, nie ukrywam. Przez 7 lat gotowalem i robiłem kanapki do pracy, byłem szoferem, mialem nie pic nawet piwa, sprzedac wiatrowke i X360. Powiem szczerze dałem się ukrecic. Nawet dwa lata temu jak wynajmowalismy mieszkanie w polsce, nie byłem pewny co do tego, gdyż od prawie 5 lat pracuje ze mna na stałe za granicą. Wiadomo, trzeba opłacać coś gdzie się nie jest. Jej rodzinka mogła palić papierosy wszedzie nawet w salonie, ja nie, przy oknie, zapiepszalem autem wszedzie po rozstaniu, nie chciala zjechać z autostrady po mnie 5 km z nawigacją bo duży stres, zmieniła się na maxa, ja przez nią tez
Tak bedzie najlepiej, tak zrobie, na dziecko mnie nie nabierze.
7 2017-11-07 13:40:29 Ostatnio edytowany przez nataliabukwas (2017-11-07 13:44:39)
Mati-Zastanów się jakie życie przez nią masz. Zostaw ją, zostaw tą patologię. Radziłabym też udać sie do psychologa zeby pomógł poukładac ci pare spraw bo to ze kazdy Twoj zwiazek konczy się zdradą to też musi miec jakies przyczyny. Ona tak została wychowana i jej nie zmienisz. NIe mysl nawet ze mozna zmienic kogokolwiek. Pozostaje ci praca nad sobą i wyciagniecie wniosków ze swoich doswiadczen z kobietami. To ci pomoze zmienic siebie i relacje z ludzmi. I nie bierz sie za takie niedojrzałe emocjonalnie dziewczyny.
Edit: To, ze zacząłeś dbać o siebie jest jak najbardziej na plus. Nie ogladaj się za siebie i nie reaguj jesli bedzie cos od ciebie chciała. Zacznij na nowo a zobaczysz ze bedzie ci lepiej. Jesli ty bedziesz czul sie dobrze ze soba, bedziesz roztaczal pozytywna energię, bedziesz weselszy i do wszystkiego dojdziesz sam to i ta wlasciwa kobieta sie znajdzie.