Czesc wszystkim. Chce tu o czyms napisać bo sam nie moge pojąć czemu tak jest... Chodzi o problem rozłonki, ale moze zaczne od poczatku. Moja narzeczona nie chce zebym wrocil pracować do Polski. Mam 23 lata, 3 lata jestesmy razem. Po zakonczeniu szkoły wyjechalem do pracy do niemiec, bylo mi tam ciezko ( co 2 tygodnie przyjezdzalem do domu na sobote i polowe niedzieli) po roku zjechalem, zaczalem pracowac w Polsce i wtedy zaczęły sie problemy. Moja dziewczyna caly czas tylko mowila, ze po co zjechalem itd... W jej rodzinie zostalem nazwany nierobem(bo co to za chłop co euro nie zarabia). Doszlo do takiej sytuacji ze powiedziałem ze to koniec, czulem ze juz tego nie chce. Zostalismy jednak ze soba tylko z tego względu ze narzeczona nie pozwolila mi odejść( płacze, wyznawanie milosci, i to wszystko co jednak gdzies jest w sercu). Po roku pracy w Polsce znow zdycydowalem sie wyjechac za granice naszej Polski, mimo ze bardzo nie chciałem. Pojechalem zeby zarobic na dom ale wiem ze nie wytrzymam tutaj dlugo( planuje jeszcze 2lata ) . Gdy rozmawiam o tym z dziewczya zawsze konczy sie kłótnia. Ona nie widzi nic poza tym, ona chce miec swoj dom jak najszybciej "bo nie bedzie dziadowac". Ja potrzebuję widziec sie z bliskimi mi osobami, z narzeczoną, spedzac z nia swoj caly wolny czas... Co z tego ze mam ta kase jak wszystko mnie wkurza.Przyjezdzajac co 2 tygodnie na nie cale dwa dni strasznie sie mecze, a w niedziele jedna siedze sam na mieszkaniu a co druga zamiast spędzać razem, to ja po obejdzie jade do Niemiec. Powiedzcie mi czy to wszystko jest takie ważne zeby narażać zwiazek i milosc???
Twoja narzeczona to straszna egoistka...Ona "chce" dom, a robi sama coś w tym kierunku? Pracuje, zarabia tak dużo jak Ty? Jeśli źle Ci za granicą, a rozumiem że w Polsce możesz mieć pracę to ja bym wróciła. I pewnie zmieniła narzeczoną.
Czesc wszystkim. Chce tu o czyms napisać bo sam nie moge pojąć czemu tak jest... Chodzi o problem rozłonki, ale moze zaczne od poczatku. Moja narzeczona nie chce zebym wrocil pracować do Polski. Mam 23 lata, 3 lata jestesmy razem. Po zakonczeniu szkoły wyjechalem do pracy do niemiec, bylo mi tam ciezko ( co 2 tygodnie przyjezdzalem do domu na sobote i polowe niedzieli) po roku zjechalem, zaczalem pracowac w Polsce i wtedy zaczęły sie problemy. Moja dziewczyna caly czas tylko mowila, ze po co zjechalem itd... W jej rodzinie zostalem nazwany nierobem(bo co to za chłop co euro nie zarabia). Doszlo do takiej sytuacji ze powiedziałem ze to koniec, czulem ze juz tego nie chce. Zostalismy jednak ze soba tylko z tego względu ze narzeczona nie pozwolila mi odejść( płacze, wyznawanie milosci, i to wszystko co jednak gdzies jest w sercu). Po roku pracy w Polsce znow zdycydowalem sie wyjechac za granice naszej Polski, mimo ze bardzo nie chciałem. Pojechalem zeby zarobic na dom ale wiem ze nie wytrzymam tutaj dlugo( planuje jeszcze 2lata ) . Gdy rozmawiam o tym z dziewczya zawsze konczy sie kłótnia. Ona nie widzi nic poza tym, ona chce miec swoj dom jak najszybciej "bo nie bedzie dziadowac". Ja potrzebuję widziec sie z bliskimi mi osobami, z narzeczoną, spedzac z nia swoj caly wolny czas... Co z tego ze mam ta kase jak wszystko mnie wkurza.Przyjezdzajac co 2 tygodnie na nie cale dwa dni strasznie sie mecze, a w niedziele jedna siedze sam na mieszkaniu a co druga zamiast spędzać razem, to ja po obejdzie jade do Niemiec. Powiedzcie mi czy to wszystko jest takie ważne zeby narażać zwiazek i milosc???
Miłości to ja tu nie widzę - a już na pewno nie między Tobą a Twoją dziewczyną. Jeśli już, to widzę jej miłość do pieniędzy.
I nie mówię, że pieniądze nie są ważne, bo są bardzo ważne - ale nie w ten sposób. Nie chce dziadować? Rozumiem ją. Ale dlaczego np nie pojedzie z Tobą zarabiać? Razem zajęłoby Wam to dwa razy szybciej. Dlaczego ona oczekuje, że to tylko Ty masz zarabiać na dom? Jako że nie jesteście jeszcze małżeństwem, to jeśli zdecydujesz się nadal harować na królewnę i kupić jej ten dom, to podpiszcie intercyzę, bo to absolutnie nie jest fair, byś Ty się zaharowywał podczas gdy ona - no właśnie, co? Co ona robi w kierunku wspólnego dobrobytu?
Wydaje mi się, że znalazła sobie faceta i liczy, że ten facet będzie na nią robił - jedna z tym, co mówią: chciałeś panią, to rób na nią. Sorry, ale to nie te czasy. P
Przemyśl swoje priorytety i jeśli czujesz, że chcesz wrócić, to wracaj. Nawet jeśliby się waćpanna miała obrazić. Masz 23 lata, młody jesteś, ambitny - masz duże szanse znaleźć sobie uczciwą dziewczynę, nie roszczeniową księżną.
Piszę to też z perspektywy osoby, która wyemigrowała do UK. Wiem, co to jest tęsknota, ale u mnie jest nieco inaczej - ja wyjechałam, bo ja chciałam, a nie dlatego, że mnie ktoś wyganiał z niedzielnego obiadu - jedź, jedź. Co to za dziewczyna, nawet się nie cieszy, że jeździsz jak głupi w tę i z powrotem, byle ją zobaczyć, tylko czeka na pieniążki...
Co to za dziewczyna, nawet się nie cieszy, że jeździsz jak głupi w tę i z powrotem, byle ją zobaczyć, tylko czeka na pieniążki...
Bo na niedzielny wieczór może już ktoś inny umówiony... przepraszam Autora za brutalną szczerą opinię...
Tez sie ostatnio przekonalem na wlasnej skorze na wlasnie takim przykladzie jak twoj.Tez wyjechalem do Niemiec gdzie obecnie pracuje bo chcialem zarobic na dom.Zaczac go budowac i pojechalem na niego zarobic a nie wydac kase na przyjemnosci i uslyszalem ze ona by chciala miec od razu cos swojego ii wyszlo na to ze to ja jestem winny ze nie ma domu postawionego w jeden dzien i wiesz co? Olalem to i Ja a to dla tego ze wyszedl jej egoizm a nie wsparcie dla mnie ze damy rade ze sie staram i nie jade tam do burdelu wydawac kase tylko zarobic na dom.Jestem tutaj nadal a z nia kontaktu juz nie mam.Pomysl o sobie bo orasz jak wol a ona chyba mysli tylko o sobie i najchetniej to by ci palcem pokazywala co masz robic i to tak by to jej bylo jak najlepiej a nie wam.Powtorze to jeszcze raz ''jej a nie wam''.Pomysl o tym.
Ano. Strasznie to smutne, ale to nie miłość, tylko zwyczajne wykorzystywanie. Dziewczyna ma Cię w nosie, liczy się tylko ile eurosów przywieziesz. Bo ona "musi mieć", co tam twoje uczucia. Zaharuj się, wpadnij w depresję, strać ochotę do życia - jej w to graj, pewnie więcej będzie mogła skorzystać z kasy.
Aż mi przykro to czytać....To nie jest miłość, a przynajmniej nie z jej strony....
Witaj,
bardzo mi przykro przez to co cie spotyka. Musisz zadac sobie pytanie na czym Tobie zalezy a nie twojej dziewczynie. Życie mamy jedno i trzeba je przeżyć tak zeby się później nieczego nie załowało.
Spróbuj z nią o tym porozmawiać, czy ona wie jak ty sie tam czujesz?
A moze zaproponuj, ze skoro chce miec dom to moze sama by do ciebie przyjechała, pomógłbys jej w poszukiwaniu pracy i bylibyscie tam razem.
Jesli powie absolutne NIE to uważam, ze powinienes sie zastanowić nad tym zwiazkiem dopóki jeszcze jestes młody i mzoesz tak naprawde wszystko w swoim zyciu:)
widać ze jestees osoba zaradną i nie wątpie, ze poradzisz sobie w każdej sytuacji:)
Okropnie to przykre, ale dziewczyny mają rację... Z tego, co napisałeś wynika, że dziewczynie bardziej zależy na materialnych aspektach Waszego związku niż na Twojej bliskości ![]()
10 2017-10-08 16:03:20 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-10-08 16:04:13)
Jak chce dom, to niech sobie zarobi. Tyle kobiet wyjeżdża za granicę i zarabia grube pieniądze? A ona co?
Niestety nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z poprzednikami. Z miłością to nie ma nic wspólnego, ma raczej z wyrachowaniem. Jesteś od zarabiania pieniędzy i tylko tyle. Gdybyś został bezrobotny prawdo podobnie rzuci Cie. Jak sobie wyobrażasz Waszą przyszłość?
Przecież małżeństwo to partnerstwo. Chcecie dom, pracujecie na niego oboje, chcecie dzieci opiekujecie się wspólnie, cokolwiek chcecie.... działacie razem. Nie wyobrażam sobie jako żona tylko leżeć i pachnieć
. Królową nie jestem.
Na marginesie: trochę mnie zdziwiło, że sam tego nie widzisz
. To jest takie oczywiste.
Dodam, że mój mąż był za granicą kilka m-cy. To były najtrudniejsze momenty w naszym życiu. Fajnie mieć więcej kasy-owszem, ale jeśli się kocha... to trudno wytrzymać taką rozłąkę. Kochający się ludzie po prostu chcą być razem, a bogactwo jest drugorzędna sprawa. Dlatego mąż wrócił do kraju i jest moze skromniej... ale jesteśmy razem.
Pewnie to tradycjonalistka takie osoby chcą głowę rodziny co pracuje ma dom i we wszystkim łącznie z myśleniem ja wyręcza.