Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 204 ]

1 Ostatnio edytowany przez polis (2017-10-01 13:00:05)

Temat: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Czy potrzebna jest nam większa dostępność do broni jaką proponuje Kukiz w swojej propozycji.
Najwięcej kontrowersji budzi to, że osoba starająca się o broń nie musiałaby już przechodzić testów psychologicznych, więc istnieją znacznie większe szanse, że dostanie się ona w ręce osób, które są emocjonalnie niezrównoważone, co może skończyć się tragicznie jak łatwo sobie wyobrazić.
Polskie Towarzystwo Psychologiczne oceniło projekt negatywnie.


       Polskie Towarzystwo Psychologiczne przesyła swoje uwagi i opinie dotyczące poselskiego projektu ustawy „zmiana ustawy o broni i amunicji”.

       Wyrażamy zdecydowanie krytyczną opinię o przedłożonym projekcie, który zwiększa potencjalny dostęp do broni i umożliwia jej uzyskanie osobom nie posiadającym odpowiednich predyspozycji psychicznych. Dotychczas funkcjonujący system, aczkolwiek nie w pełni satysfakcjonujący, w dużej mierze zabezpiecza społeczeństwo przed niepowołanym użyciem broni. Obecnie weryfikacja predyspozycji kandydatów do posiadania broni odbywa się przez uprawnionych lekarzy i psychologów podległych administracji rządowej ( policja i wojewodowie). System taki funkcjonuje zadawalająco. Utrzymanie dotychczasowych reguł przyznawania dostępu do broni nie stoi w sprzeczności ze zwiększaniem powszechności dostępu do niej, pozwala natomiast zagwarantować ochronę przed niebezpiecznym jej użyciem. Postulowaną w projekcie ustawy standaryzację warunków wydawania pozwoleń na broń można osiągnąć raczej wzmacniając kontrolę przestrzegania standardów metodycznych badań, niż z niej rezygnując. Kontrola taka, w naszej opinii, powinna pozostać w gestii organów centralnych, powierzenie jej władzom lokalnym może skutkować obniżeniem wymagań wobec specjalistów. Rolą Państwa jest zapewnianie bezpieczeństwa obywatelom.
       W art. 10 ust. 5 zapisano warunki, które wykluczają możliwość uzyskania zezwolenia na posiadanie broni. Indywidualne predyspozycje do posiadania broni, to z punktu widzenia psychologicznego, znacznie więcej. Znaczna część osób posiadających wymienione w tym punkcie zaburzenia pozostaje niezdiagnozowana, i nawet nieświadoma swoich problemów. Przykładowo wykluczenie upośledzenia intelektualnego nie może być jedyną i wystarczającą przesłanką negatywną, ponieważ prawidłowe rozpoznanie warunków obrony koniecznej w sytuacji stresowej wymaga co najmniej przeciętnego poziomu intelektualnego oraz odpowiednich cechy osobowości. Ocena m.in. tych właśnie cech jest przedmiotem badania psychologicznego. Trzeba też wyraźnie podkreślić, że funkcjonowanie psychologiczne charakteryzuje się dynamiką w ciągu życia, toteż jednokrotna ocena może być niemiarodajna zarówno dla osób młodych choć pełnoletnich będących wciąż w trakcie rozwoju, jak i dla osób starszych, których sprawność psychiczna zmienia się wskutek zmian związanych z wiekiem.
       W obecnym systemie kryteria sprawności psychicznej i fizycznej weryfikowane są przez niezależną ocenę uprawnionego lekarza i psychologa. Kwalifikacje uprawniające do tych badań psycholog uzyskiwał nie tylko po dyplomie, ale dodatkowo po pięciu latach stażu i szkoleń. Polskie Towarzystwo Psychologiczne widzi potrzebę ujednolicenia kryteriów, jednak już obecnie orzeczenia wystawiane są przez wysoko kwalifikowanych specjalistów. Nad prawidłowością metodyki badania psychologicznego czuwają kontrolerzy z ramienia wojewodów, co umożliwia znacznie lepszą kontrolę jednolitości jej stosowania w skali kraju. Drogą do osiągnięcia ujednolicenia wymagań jest w opinii PTP standaryzacja metodyki. Zastąpienie specjalistycznych badań przez zaświadczenie lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej, który może opierać się wyłącznie na deklaracjach badanego w kwestiach zdrowia psychicznego, jest więcej niż naiwnością.
       W obecnym systemie uzyskiwania dostępu do broni zasadniczą rolę pełni Policja. Jest to jedyna gwarancja możliwości weryfikacji rzeczywistego funkcjonowania kandydata w jego otoczeniu społecznym. Kryteria przyznawania pozwoleń przez komendantów Policji można łatwo wy standaryzować poprzez zarządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji lub Komendant Głównego Policji.
       Wprowadzenia zaświadczenia ( art. 13 ust. 4 pkt. 2) zamiast obowiązujących obecnie orzeczeń psychologa i lekarza, oznacza przejście na dokument o znaczenie mniejszym znaczeniu merytorycznym. W przypadku błędu lekarza wystawiającego takie zaświadczenie obywatel nie ma możliwości odwołania. Obywatel musi powinien mieć możliwość odwołania od niekorzystnego dla siebie zaświadczenia lekarskiego. Przy ustalaniu formalnych przeciwwskazań w dostępie do broni organ samorządowy pozostaje także bez kompetencji odwoławczych. Obecnie Policja ma taką możliwość jako podmiot kierujący na badania w trybie odwoławczym.
      Podsumowanie
       Przedłożony projekt, w opinii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, doprowadzi do niekontrolowanego dostępu do broni, a także ograniczy funkcje Państwa i jego instytucji jako gwaranta bezpieczeństwa obywateli.

       Polskie Towarzystwo Psychologiczne docenia pozytywne aspekty obowiązujących przepisów regulujących dostęp do broni, dostrzegamy także potrzebę ich modyfikacji i deklarujemy gotowość pracy nad udoskonalaniem obowiązujących przepisów i standaryzacją procedur oraz metodyki badania psychologicznego.


Druga sprawa to fakt, że niektórzy uważają, że będą w stanie się obronić i odpowiednio szybko zareagować mając broń. Być może przekonanie to wzięli z gier komputerowych nie wiedząc, że w grach komputerowych gracz dostaje fory, żeby mieć szanse zastrzelić przeciwnika. Tutaj jest ciekawy wpis na facebooku autora gier komputerowych, który ujawnia w jaki sposób gracz dostaje fory, żeby mieć czas na zareagowanie, którego nie będzie mieć w rzeczywistości.

Jako autor gier komputerowych, który spędził sporą część kariery na budowaniu strzelanek, czuję się trochę współwinny wymysłom Kukiza. Strzelanki dają ludziom bardzo mylne mniemanie o działaniu broni palnej, i to nie dlatego, że czynią samo strzelanie prostym, tylko dlatego, że dają graczom fory.
Po pierwsze, używamy w grach tak zwanego telegrafowania, czyli sztuczki, która służy temu, żeby uprzedzić gracza, że ktoś będzie do niego strzelał. Zależy nam, żeby zrobić to tak, by gracz nie miał poczucia, że się go uprzedza, lecz przeciwnie - że sam jest taki spostrzegawczy. Najczęściej pomoże mu charakterystyczny dźwięk lub animacja postaci, rzadziej zmiana koloru lub pojawienie się ikony. Czasami po prostu przeciwnik pierwsze kilka strzałów zawsze pudłuje, zaś same strzały to pociski smugowe, czyli dobrze widoczne.
Kluczowe wydaje mi się to, że jako autorzy dobrze wiemy, ile tych forów trzeba dać graczowi, żeby miał szansę zareagować. W ogólnym przypadku, czyli w sytuacji, gdy przeciwnik może pojawić się z boku, z tyłu, wyjść zza ukrycia, wyskoczyć z tłumu i tak dalej, jest to kilka sekund. Między innymi dlatego (oraz dlatego, że to fajnie wygląda) wrogowie w strzelankach bardzo często przybywają z przytupem i fanfarami, a nie wyskakują z ukrycia w stroju cywilnym. W ten sposób gracz te kilka sekund od nas dostaje, ale nie wie, że mu je dajemy. Wyobrażam sobie, że może potem żywić błędne przekonanie, że zawsze będzie te kilka sekund miał.

Więcej można przeczytć tutaj: https://www.facebook.com/jzwesolowski/p … 0786446925

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

A co ma być dziwnego w tym, że towarzystwo psychologów mających robotę przy ocenie kandydatów protestuje, że zabiera im się robotę? Codziennie widzę ludzi stanowiących istotne zagrożenie dla otoczenia. Każdy z nas widzi. Niektórzy z nas sami to zagrożenie codziennie lub od czasu do czasu stwarzają. Piszę o każdym kto kieruje samochodem i wcale nie w stanie nietrzeźwym, tylko kiedy w pełni sił porusza się po drodze przekraczając dopuszczalną prędkość. Ciekawy jestem czy znalazłby się tu ktoś kto może z czystym sumieniem powiedzieć, że nie przekracza dopuszczalnej prędkości. Otóż przekraczając dopuszczalną prędkość łamiemy prawo i stwarzamy zagrożenie dla życia i zdrowia innych ludzi. Notujecie takie przypadki i zgłaszacie na policję? Donosicie na swoich znajomych, krewnych kiedy się chwalą, że jakąś trasę, którą normalny kierowca pokonuje w 8 h przejechali w 5 h? Czy jak widzicie w sklepie kogoś kupującego zestaw noży kuchennych zastanawiacie się nad tym czy jest w pełni zdrowy psychicznie? Właśnie słucham radia i mówią o zamachu dokonanym przez nożownika. To jak, wprowadzamy rejestrację zakupu noży kuchennych? Badania psychologiczne przez szanowne Towarzystwo zanim kupimy obierak do ziemniaków?
Od kilku lat jest w pełni legalne i w pełni zliberalizowane posiadanie pełnowartościowej pod względem śmiercionośności broni tj. broni czarnoprochowej. Sam znam ludzi, którzy sobie taką broń kupili. Można nią skutecznie zastrzelić małżonka, nielubianą teściową, sąsiada, napaść na sklep. Na marginesie tak się złożyło, że parę lat obrotu bronią czarnoprochową i nic żadnego incydentu. Jest na tapecie ustawa o liberalizacji zasad dostępu do broni i akurat facet napada na sklep mając broń czarnoprochową. Przypadek? Nie sądzę...
Bronią czarnoprochową można dokonać nawet sporej masakry. Wystarczy zabrać ze sobą 2 sześciostrzałowe rewolwery. Już 12 osób. A jak komuś się będzie chciało, to weźmie czarnoprochowy karabin i odstrzeli komuś łeb z 300 metrów. Skuteczne i sprawdzone w trakcie wojny secesyjnej...
Tą broń może sobie kupić każdy pełnoletni Polak. Dlaczego ją może, a broń współczesną nie może? Przez opór policji itp. służb. W razie konfrontacji służby mundurowe uzbrojone we współczesną broń zawsze mają przewagę siły ognia nad gościem z bronią czarnoprochową. No chyba, że ma ze sobą ze 2 torby załadowanych wcześniej rewolwerów, a może mieć, bo prawo w Polsce na to zezwala. To jest zasadnicza kwestia, która nie podoba się policji i reszcie. Druga sprawa, ogólna, to filozofia ubezwłasnowolnienia obywatela przez państwo. Jeśli obywatel nie ma broni, to rzadziej może mu przyjść do głowy, że ta władza jest niedobra i on może z podobnymi sobie coś z tym zrobić. To jest cecha charakterystyczna każdej dyktatury - odebrać ludziom broń. No i tą refleksję polecam, kto, kiedy i gdzie odebrał, odbiera lub chce odebrać ludziom prawo do broni.

3

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

A w czyim interesie jest, żeby było jak najwięcej broni na rynku? Hmm, może firmy produkujące broń i handlarze bronią chcą zarobić, nawet jeśli miałby to się skończyć ludzkim nieszczęściem?

Poza tym, to, że do tej pory nic się nie stało ma być argumentem za? A dasz mi 100% gwarancję, że po tym, jak to będzie jeszcze łatwiejsze, to dalej nic się nie stanie?

Ale spoko, ułatwmy dostęp do broni i nie róbmy testów psychologicznych, bo MOŻE nic się nie stanie i MOŻE żadne psychol dzięki temu żadnej masakry w szkole nie urządzi? MOŻE żadne dziecko nie zginie. Tylko co jak coś takiego się stanie? Co wtedy?

Druga sprawa, jeśli faktycznie dostęp do broni jest rzeczywiście potrzebny normalnym obywatelom, to oni powinni spokojnie te testy psychologiczne przejść i broń dostać.

4

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

jestem zdecydowanie na nie.

5

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Jw. smile

6

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Ja też jestem na nie.
Najbardziej śmieszą mnie teksty, że przecież przestępcy mają broń, to czemu zwykli obywatele mają nie mieć? Wtedy szanse byłyby równe.
W USA np dostęp do broni jest powszechny i jakoś nie słyszałem by świr robiący masakrę w szkole, kinie czy innym centrum handlowym został zastrzelony przez uzbrojonego obywatela. Zawsze robi to Policja. W Norwegii podobnie. 1/4 społeczeństwa posiada legalnie broń, a Breivik i tak przez kilka godzin polował na ludzi na wyspie Utoya i nikt go nie powstrzymał.
Do tego pomijam fakt, że broń jest droga (zwykły pistolet to od 1000zł w górę), trzeba mieć warunki do jej przechowywania (atestowana szafka przytwierdzona do ściany i podłoża) i nie tak łatwo wziąć i strzelić do drugiego człowieka.

7

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
polis napisał/a:

A w czyim interesie jest, żeby było jak najwięcej broni na rynku? Hmm, może firmy produkujące broń i handlarze bronią chcą zarobić, nawet jeśli miałby to się skończyć ludzkim nieszczęściem?

Poza tym, to, że do tej pory nic się nie stało ma być argumentem za? A dasz mi 100% gwarancję, że po tym, jak to będzie jeszcze łatwiejsze, to dalej nic się nie stanie?

Ale spoko, ułatwmy dostęp do broni i nie róbmy testów psychologicznych, bo MOŻE nic się nie stanie i MOŻE żadne psychol dzięki temu żadnej masakry w szkole nie urządzi? MOŻE żadne dziecko nie zginie. Tylko co jak coś takiego się stanie? Co wtedy?

Druga sprawa, jeśli faktycznie dostęp do broni jest rzeczywiście potrzebny normalnym obywatelom, to oni powinni spokojnie te testy psychologiczne przejść i broń dostać.

Oczywiście, że w interesie firm handlujących bronią. Tak jak w interesie firm produkujących samochody jest sprzedawać jak najwięcej samochodów, czy ich kierowcy zabijają innych przekraczając prędkość czy nie. Tak jak producentów akcesoriów do kuchni, czy ktoś z ich klientów zarżnie rodzinę ich nożem kuchennym czy zatłucze tłuczkiem do mięsa. Psychol nie potrzebuje żadnego pozwolenia ani testu. Narzędzie do dokonania zbrodni znajdzie tak czy siak. Od tego jest psycholem. Zresztą gdyby naprawdę chodziło o zmniejszenie ryzyka sprzedaży broni psycholowi wystarczyłoby ustanowić jakąś procedurę sprawdzania czy występujący nie leczył się "na głowę". Byłby kłopot, bo trzeba by to zgrać z przepisami o tajemnicy lekarskiej, ochronie danych osobowych ale pewnie dałoby się to zrobić. Tylko towarzystwo psychologiczne dalej byłoby bez części roboty wink
Natomiast to co jest znamienne, to zjawisko celowego wprowadzania społeczeństwa w błąd przez lobby przeciwne broni. Ta ustawa w dużej mierze tylko przenosi procedurę wydawania pozwoleń z gestii policji w ręce samorządów. Po drugie, większość propozycji liberalizacji dostępu do broni zakłada liberalizację prawa do posiadania broni. Nawet dziś, ktoś kto posiada prawo do posiadania broni nie musi mieć prawa do jej noszenia w miejscach publicznych. To nie jest w ogóle tożsame. Podstawowe prawo do broni daje możliwość kupienia broni i trzymania jej w domu. Nie można sobie przypiąć kabury i pojechać z nią do sklepu. Trzeba jeszcze zdobyć prawo do noszenia broni jawnie, a potem broni ukrytej. Zasadnicze propozycje liberalizacji dotyczą prawa posiadania broni w domu dla własnej samoobrony. A propos tych testów, które mają m.in. rozpoznać zdolność oceny zagrożenia i przekroczenia granic obrony koniecznej. Przecież to jest bełkot idioty. W Polsce nikt obecnie nie jest w stanie jednoznacznie ocenić od ręki czy granice obrony koniecznej nie zostały przekroczone. Prawie z automatu człowiek, który się broni staje w starciu z prokuraturą i musi się długo tłumaczyć, analizują to biegli miesiącami. A tu proszę, pan psycholog sobie robi teścik i już wie czy ktoś rozpoznaje granice obrony koniecznej czy nie. Jaja jak betony. Dla mnie granice obrony koniecznej są jasne. Każdy powinien mieć prawo zastrzelić jak psa każdego niepożądanego intruza, który wdarł się na oznakowany teren jego własności i stanowi wg tej osoby zagrożenie dla niej, jej bliskich czy jej majątku. Biorąc pod uwagę niektóre okoliczności ogólnoeuropejskie taka definicja obrony koniecznej jak też liberalne prawo do posiadania broni mogą się niedługo Polakom przydać. Nad jednym i drugim sejm właśnie pracuje...

8

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Samochody nie służą zabijaniu, tak samo nóż do chleba, co innego broń, która dokładnie do tego służy. Poza tym jak sądzisz, łatwiej zabić ludzi nożem czy pistoletem? Więcej będzie ofiar jak przeciwnik będzie miał nóż czy pistolet? Łatwiej uciec przed gościem z nożem czy z pistoletem?

Zresztą gdyby naprawdę chodziło o zmniejszenie ryzyka sprzedaży broni psycholowi wystarczyłoby ustanowić jakąś procedurę sprawdzania czy występujący nie leczył się "na głowę".

Czytałeś to stanowisko, które wkleiłam wcześniej? Chyba nie. Przeczytaj jeszcze raz ten fragment.
W art. 10 ust. 5 zapisano warunki, które wykluczają możliwość uzyskania zezwolenia na posiadanie broni. Indywidualne predyspozycje do posiadania broni, to z punktu widzenia psychologicznego, znacznie więcej. Znaczna część osób posiadających wymienione w tym punkcie zaburzenia pozostaje niezdiagnozowana, i nawet nieświadoma swoich problemów.

A propos tych testów, które mają m.in. rozpoznać zdolność oceny zagrożenia i przekroczenia granic obrony koniecznej. Przecież to jest bełkot idioty.

Rozumiem, że dla Ciebie bardziej wiarygodna jest ocena lekarza pierwszego kontaktu niż ocena przeszkolonego psychologa?

Poza tym no dobrze specjalista może się pomylić. Ale jeśli specjalista może się pomylić, to teraz wyobraźmy sobie jaką szanse na pomyłkę ma lekarz pierwszego kontaktu, który może opierać się wyłącznie na deklaracjach badanego w kwestiach zdrowia psychicznego.

9

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
polis napisał/a:

Samochody nie służą zabijaniu, tak samo nóż do chleba, co innego broń, która dokładnie do tego służy. Poza tym jak sądzisz, łatwiej zabić ludzi nożem czy pistoletem? Więcej będzie ofiar jak przeciwnik będzie miał nóż czy pistolet? Łatwiej uciec przed gościem z nożem czy z pistoletem?

Widzisz, a może głodny zawsze o chlebie, co? Dla mnie pistolet służy do strzelania, a nie zabijania. Tak jak nóż do krojenia. Strzelnice w Polsce o ile wiem mają renesans, coraz więcej ludzi się zapisuje, przychodzą z dziećmi postrzelać. Sam dzieciom wykupywałem strzelanie z ASG. Starszego zapisałbym na strzelnicę na stałe. I tak będzie, tego się nie da odwrócić.

10

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
polis napisał/a:

Poza tym no dobrze specjalista może się pomylić. Ale jeśli specjalista może się pomylić, to teraz wyobraźmy sobie jaką szanse na pomyłkę ma lekarz pierwszego kontaktu, który może opierać się wyłącznie na deklaracjach badanego w kwestiach zdrowia psychicznego.

Zacznę od tego, że w ogóle jestem przeciwna, aby zwykły obywatel miał możliwość posiadania broni, więc tym bardziej jestem na "nie" w odniesieniu do złagodzeniu zasad dostępności do niej.

Ponadto albo czegoś nie doczytałam, albo w projekcie ustawy mowa jest wyłącznie o wydawaniu pozwoleń, a co miałoby dziać się potem - czy taka osoba w założeniu będzie poddawana jakiejkolwiek okresowej kontroli, po której pozwolenie będzie się jej przedłużać lub wycofywać? I tak jak niektórzy ludzie raz uzyskujący uprawnienia po kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu latach wsiadając za kierownicę samochodu stanowią zagrożenie dla innych uczestników ruchu, tak tutaj ryzyko wydaje się nie mniejsze, bo przecież ludzka psychika zmienia się, czasem diametralnie, w wyniku różnorakich okoliczności i traumatycznych przeżyć, a te dobrze wiemy jaki mogą mieć wpływ na podejmowane decyzje. Jak to się mówi - okazja czyni złodziejem, można więc przypuszczać, że posiadając w zasięgu ręki broń niejeden wzburzony czy zaburzony jej użyje, pomimo że nie użyłby innej metody targnięcia się na cudze życie. W końcu zawsze łatwiej sięgnąć po broń niż rzucić się na kogoś z nożem.

11

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Rozważania po strzelaninie w Las Vegas..?

12

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Olinka napisał/a:

Jak to się mówi - okazja czyni złodziejem, można więc przypuszczać, że posiadając w zasięgu ręki broń niejeden wzburzony czy zaburzony jej użyje, pomimo że nie użyłby innej metody targnięcia się na cudze życie. W końcu zawsze łatwiej sięgnąć po broń niż rzucić się na kogoś z nożem.

I tu się prawdopodobnie mylisz. Ponoć 99% ofiar zbrodni w Polsce dobrze znało sprawcę. To członek rodziny, znajomy, kolega. Broń palną należy przechowywać w kasetce, pod kluczem. Kasetka przytwierdzona na stałe do ściany. Broń rozładowana. W sposób nagły, wzburzony, to się sięga po pierwszą rzecz, która jest pod ręka. W tym najlepiej sprawdza się zwykły nóż kuchenny. Zapewne narzędzie większości zabójstw w Polsce. Po broń trzeba pójść, gdzie kluczyk? Otworzyć szafkę, załadować magazynek, przeładować, wrócić... Trochę trwa i wymaga trochę myślenia.

Jaguar napisał/a:

Rozważania po strzelaninie w Las Vegas..?[.

Że sprawca jak słychać z nagrań posługiwał się bronią automatyczną, samoczynną czyli po prostu strzelającą seriami. Nielegalną w większości stanów, w tamtym pewnie też.

13

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Snake napisał/a:

. W sposób nagły, wzburzony, to się sięga po pierwszą rzecz, która jest pod ręka. W tym najlepiej sprawdza się zwykły nóż kuchenny. Zapewne narzędzie większości zabójstw w Polsce. Po broń trzeba pójść, gdzie kluczyk? Otworzyć szafkę, załadować magazynek, przeładować, wrócić... Trochę trwa i wymaga trochę myślenia.

Zapewne... A wiec nie wiesz, ale dobrze pasuje do udowadnianej tezy.

Nie wiesz gdzie jest kluczyk? Zapytaj dzieci. Sa swietnymi obserwatorami, nie maja sklerozy, a kasetka, jak kazdy zakazany owoc, kusi az nogami przebieraja zeby sie do niej dostac.

Bron palna to jest zlo. Zabicie czlowieka nozem, uduszenie, czy inne "reczne" sposoby wymagaja sily, umiejetnosci i rzeczywistej decyzji. Bron palna umozliwia zabicie w ulamku sekundy i kompletnie bez emocji. Ot strzal do kukielki. Cos jak gra komputerowa, czy strzelnica.
Zabijajac z bliska widzisz smierc czlowieka, odczuwasz ja bardziej bezposrednio, niejako w niej uczestniczysz. To jest znacznie trudniejsze i wymaga rzeczywistego podjecia decyzji o zabojstwie.

14

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
troll napisał/a:

Zapewne... A wiec nie wiesz, ale dobrze pasuje do udowadnianej tezy.

Nie wiesz gdzie jest kluczyk? Zapytaj dzieci. Sa swietnymi obserwatorami, nie maja sklerozy, a kasetka, jak kazdy zakazany owoc, kusi az nogami przebieraja zeby sie do niej dostac.

To bardzo straszne z tymi dziećmi. W Polsce prawie 200 tys. obywateli ma pozwolenie na broń. W ich rękach znajduje się blisko pół miliona zarejestrowanych sztuk broni. O ilu przypadkach, kiedy dziecko takiego obywatela dobiera się do tej broni i robi komuś krzywdę słyszałeś?

troll napisał/a:

Bron palna to jest zlo. Zabicie czlowieka nozem, uduszenie, czy inne "reczne" sposoby wymagaja sily, umiejetnosci i rzeczywistej decyzji. Bron palna umozliwia zabicie w ulamku sekundy i kompletnie bez emocji. Ot strzal do kukielki. Cos jak gra komputerowa, czy strzelnica.
Zabijajac z bliska widzisz smierc czlowieka, odczuwasz ja bardziej bezposrednio, niejako w niej uczestniczysz. To jest znacznie trudniejsze i wymaga rzeczywistego podjecia decyzji o zabojstwie.

Może faktycznie mniej gier komputerowych, a więcej rzeczywistości? Psychicznie i emocjonalnie zabicie z broni palnej jest tak samo trudne jak przy użyciu noża czy młotka. Wiedzą o tym od dawna w każdej armii, bo jednym z istotnych elementów szkolenia "od zawsze" jest złamanie oporu rekruta do zabijania. A przecież on ma tylko posłać kulkę do czegoś tam 300 m dalej, a nie strzelić w głowę z metra. To m.in. z tego powodu uczy się strzelania w takich instytucjach do tarcz, które mało przypominają człowieka. To po to odhumanizowuje się przeciwnika, żeby własny żołnierz nie kojarzył go z człowiekiem, który tak samo musi zjeść, zadzwonić do dziewczyny czy marznąć w okopie. A 90% zabójstw w Polsce odbywa się z powodu nieporozumień rodzinno-towarzyskich, gdzie ofiara jest na wyciągnięcie ręki sprawcy. Ręki której w tej sytuacji obojętne czy chwyta za nóż, siekierę, młotek czy pistolet.

15

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Jestem na nie.
ZDECYDOWANIE.

Uważam, że zwykły obywatel nie powinien WCALE mieć dostępu do broni palnej. Psycholi nie brakuje, po co im ułatwiać sprawę...

16

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Snake napisał/a:

I tu się prawdopodobnie mylisz. Ponoć 99% ofiar zbrodni w Polsce dobrze znało sprawcę. To członek rodziny, znajomy, kolega. Broń palną należy przechowywać w kasetce, pod kluczem. Kasetka przytwierdzona na stałe do ściany. Broń rozładowana. W sposób nagły, wzburzony, to się sięga po pierwszą rzecz, która jest pod ręka. W tym najlepiej sprawdza się zwykły nóż kuchenny. Zapewne narzędzie większości zabójstw w Polsce. Po broń trzeba pójść, gdzie kluczyk? Otworzyć szafkę, załadować magazynek, przeładować, wrócić... Trochę trwa i wymaga trochę myślenia.

W sytuacji nagłego wzburzenia być może, ale w sytuacji pałania chęcią zemsty broń palna będzie zdecydowanie łatwiejszym do użycia narzędziem. Ot, takie zaczajenie się na kochanka czy niewierną żonę, na wspólnika, który okazał się oszustem, na kogoś, kto w jakikolwiek sposób nam zaszkodził.

Zresztą daleko szukać - kilka lat temu w moim mieście chłopu się zwariowało, rodzina stała mu się niewygodna, bo czegoś od niego oczekiwała, a że miał w domu broń, to w odpowiednim, zapewne wcześniej zaplanowanym, momencie wyszedł z nią na dwór i zaczął do rodziny strzelać jak do kaczek, raniąc przy okazji policjanta, który w międzyczasie przybył na wezwanie.

troll napisał/a:

Zabijajac z bliska widzisz smierc czlowieka, odczuwasz ja bardziej bezposrednio, niejako w niej uczestniczysz. To jest znacznie trudniejsze i wymaga rzeczywistego podjecia decyzji o zabojstwie.

Między innymi właśnie ten czynnik emocjonalny miałam na myśli. Z drugiej strony jeśli ktoś jest niewielkiej postury, przykładowo kobieta, to o ile nie przyczai się na kogoś z nożem, bo sam na siebie ściągałby w ten sposób ryzyko, o tyle z bronią w ręku pewnie będzie czuć się pewniej. Podobnie w sytuacjach, kiedy napastnik ma zamiar zaatakować więcej niż jedną osobę. I tak dalej, i tak dalej.

Osobiście twierdzę, że jeśli przepisami, a tutaj brakiem ich zmiany, możemy uchronić choć jedną osobę, to nie warto, a wręcz nie należy w tym grzebać.

17

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Wy naprawdę chyba nie wiecie w jakiej rzeczywistości żyjecie. Poniżej przykłady w pełni sprawnej, śmiertelnej broni, którą może kupić w Polsce, bez żadnego pozwolenia każdy z was, waszych sąsiadów, wujków, braci, pracowników, szefów i pełnoletnich dzieci. To nie są atrapy tylko prawdziwa broń, tzw. repliki broni historycznej, która ponad 100 lat temu służyła do regularnego zabijania na tzw. Dzikim Zachodzie, w wojnach m.in. secesyjnej. Są w ofercie repliki broni długiej używanej przez oddziały strzelców wyborowych. Tak samo jak 150 lat temu można nimi precyzyjnie zabić człowieka z odległości 300 m. Tymi rewolwerami można zabić słonia, a co dopiero człowieka. Idziecie do sklepu i sobie kupujecie albo zamawiacie przez internet. Trzymacie tego w domu ile chcecie. Nawet załadowaną możecie w pewnych okolicznościach przewozić w samochodzie. Swobodny obrót taką bronią istnieje w Polsce od 13 lat. Nikt nie prowadzi ewidencji tej broni ale szacuje się, że Polacy posiadają ok. 200 tys. sztuk takiej broni.

https://military-zone.sklep.pl/galerie/r/rewolwer-czarnoprochowy-ubert_15015.jpg
https://www.militaria.pl/upload/wysiwyg/gfx/produkty/Uberti/Rewolwer_1858_New_Army_8_cali_Black_0107.jpg
https://i.ytimg.com/vi/VdgeUKAX4Pc/maxresdefault.jpg
http://bronszczecin.pl/wp-content/uploads/2014/05/Kammerlader_21.jpg
http://www.kaliber.pl/1371-thickbox_default/karabin-dp-kodiak-express-kal-50.jpg

18

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Snake, wiemy, wiemy. Osobiście jak najbardziej mam świadomość, że taką broń można nabyć. Zresztą choćby przy okazji dyskusji nad propozycjami zmian w prawie ten temat ostatnio jest częściej poruszany. Niemniej generalnie nie o to chodzi, bo tu znów działa czynnik psychologiczny. Ja sama, choć na tę chwilę zupełnie nie odczuwam takiej potrzeby, żeby broń w domu posiadać, wiedząc, że wokół mnie jest jej więcej, a samo uzyskanie legalnego pozwolenia jest banalnie proste, to jakby mimochodem zacznę się zastanawiać czy aby nie warto. I nawet jeśli ja się nie zdecyduję, to idąc tym samym tokiem myślenia zdecyduje się pan X i pani Y, a każde z nich to potencjalne zagrożenie.

19

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Snake napisał/a:

Wy naprawdę chyba nie wiecie w jakiej rzeczywistości żyjecie. Poniżej przykłady w pełni sprawnej, śmiertelnej broni, <...cut...>

Faktycznie brakuje mi tu nowocześniejszych modeli broni, czegoś większego kalibru itd. Idąc twoim tokiem rozumowania, skoro jakiś debil pozwolił sprzedawać określony rodzaj broni, to należy teraz zezwolić na sprzedaż wszystkiego.
Sprzedajemy trutki na szczury, to teraz trzeba koniecznie wprowadzić do handlu trutkę na męża, z podziałem na kategorie wagowe i coś łagodniejszego dla żony, żeby ładnie wyglądała w trumnie.
Skoro sprzedajemy sygnety, które mogą poważnie uszkodzić bitego, to należy zezwolić na sprzedaż kastetów, ba nawet tworzyć zestawy promocyjne 2w1.

Wiem o jakim kraju mówimy i wiem, że jest wiele furtek umożliwiających działania półlegalne. Ale to nie usprawiedliwia legalizacji tego co może społeczeństwu jeszcze bardziej zaszkodzić.

20

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Albo niech nikt nie ma broni, albo niech mają wszyscy.

Nikt nie ma broni? Niemożliwe...
Zatem niech będzie wolność. Sam bym sobie kupił karabin.

21

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
troll napisał/a:

Wiem o jakim kraju mówimy i wiem, że jest wiele furtek umożliwiających działania półlegalne. Ale to nie usprawiedliwia legalizacji tego co może społeczeństwu jeszcze bardziej zaszkodzić.

No bardzo zabawne. W kontekście argumentów, że trzeba badać psychicznie chętnych do posiadania broni, bo może im coś, kiedyś odbić i zastrzelą żonę, kochanka żony czy nieprzyjemnego listonosza. Jednocześnie od 13 lat Polacy mają bez żadnych badań, pozwoleń dostęp do śmiercionośnej broni, którą mogą tą żonę, kochanka żony czy nieprzyjemnego listonosza zabijać, a tego.... nie robią.

Idąc tropem tego:

troll napisał/a:

Faktycznie brakuje mi tu nowocześniejszych modeli broni, czegoś większego kalibru itd. Idąc twoim tokiem rozumowania, skoro jakiś debil pozwolił sprzedawać określony rodzaj broni, to należy teraz zezwolić na sprzedaż wszystkiego.

Większy kaliber? Te rewolwery mają większy kaliber niż większość współczesnej i popularnej broni krótkiej. Czarnoprochowiec kalibru 44 czyli ponad 11 milimetrów z energią i balistyką staroświeckiej ołowianej kuli robi z człowieka miazgę. Do kupienia w sklepie bez pozwoleń i bez badań...
Nowocześniejszych modeli broni? No właśnie w tym tkwi sedno czemu ta broń jest dozwolona bez umiaru. Każdy dorosły Polak może taką broń sobie kupić i próbować nią zabić kogo chce. Państwo się na to zgadza, bo służby tego państwa jak policja zawsze będą miały przewagę w bezpośredniej konfrontacji z posiadaczem takiej broni. O to chodzi we wszystkich reglamentacjach broni. Nie o możliwość zabijania się obywateli tylko brak możliwości zagrożenia władzy. Póki państwo ma nad obywatelem lub grupą obywateli przewagę siły ognia, to państwu obrót bronią nie będzie przeszkadzać. Stąd w USA można kupić w wielu miejscach praktycznie każdą broń długą samopowtarzalną ale reglamentuje się dostęp do broni samoczynnej. Bo posiadanie broni samoczynnej daje równorzędną siłę ognia w konfrontacji z siłami mundurowymi lub nawet przewagę, gdy jest to konfrontacja ze zwykłym patrolem uzbrojonym w broń krótką.

22

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Jaguar napisał/a:

Rozważania po strzelaninie w Las Vegas..?

że niektórych to nie zniecheca i dalej marzą o  Dzikim Zachodzie u nas.
W USA strzelaniny są na porządku dziennym. Nie licząc takich "drobiazgów"  gdzie ktos rani lub zastrzeli  "tylko" jedna osobe, od  poczatku roku w USA było juz prawie 300 masowych strzelanin. Masowych czyli takich w ktorych zostalo rannych lub zginelo conajmniej czterech ludzi. Z broni po prostu łatwiej i szybciej jest zabić czlowieka niż napadać go gołymi rękoma czy z użyciem narzędzi o czym juz tu zostało wspomniane. Jak również to, ze przed kulka trudno uciec. Ofiara zawsze jest na przegranej pozycji. Nawet, gdyby ktoś miał bron i chciał się bronić to i tak nie ma szans bo nie wie, kiedy i kto go zaatakuje a przecież nie będzie chodził z odbezpieczona pukawka w ręku. Tak wiem tu juz wybiegam w przyszłość, ale niektórzy zapewne by chcieli mieć taki powszechny dostęp do broni jak w USA mając poczucie większego bezpieczeństwa. Ale to niestety tylko poczucie bo żaden sprawca nie uprzedza, hej, za 5 minut wyceluje w ciebie i posle ci kulke. Tak wiec normalny, przeciętny Kowalski i tak by nie miał okazji z tej broni skorzystać w samoobronie.

No i jeszcze jeden aspekt psychologiczny. Dla przestepcy swiadomosc, ze potencjalna ofiara moze miec bron i jej uzyc jest dodatkowym czynnikiem stresogennym.  Wielu drobnych bandytow  na ogol chce tylko napasc i okrasc ofiare, nie zabijac. Uzbrojona ofiara moze wiec zwiekszac ich poziom zagrożenia i eskalowac agresję.  W takich momentach nie ma czasu na  skomplikowane kalkulacje i w przypadku najmniejszych watpliwosci napastnik nie zawaha sie strzelic.
W ogole chyba dla wiekszosci normalnych ludzi swiadomosc, ze kazdy moze miec bron jest stresujaca. Zwlaszcza, ze wokol tylu niezrownowazonych i swirow. Taki, zamiast noża, wyciągnie pistolet, żeby odreagowac swoja smutna rzeczywistość.
Dlatego żadnych liberalizacji w tym wzgledzie. Najmniejszych nawet.

23

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
adiaphora napisał/a:

Wielu drobnych bandytow  na ogol chce tylko napasc i okrasc ofiare, nie zabijac. Uzbrojona ofiara moze wiec zwiekszac ich poziom zagrożenia i eskalowac agresję.  W takich momentach nie ma czasu na  skomplikowane kalkulacje i w przypadku najmniejszych watpliwosci napastnik nie zawaha sie strzelic.

Weźmy jeszcze pod uwagę, że na przykład służby mundurowe podlegają licznym badaniom psychologicznym i szkoleniom, a mimo to zdarza się, że w warunkach zagrożenia ich pracownicy reagują inaczej niż zostało to założone. Tu zaś mówimy o przeciętnym Kowalskim, którego w założeniu nie obowiązują żadne szkolenia ani nie ograniczają służbowe procedury, co znacząco podnosi świadomość, a o którego posiadaniu lub nie posiadaniu broni miałby decydować lekarz POZ o kompetencjach w tym względzie mocno wątpliwych.

Czasy ogólnie mamy coraz bardziej stresogenne i niespokojne, a w świetle licznych zagrożeń i równoczesnego przyzwolenia na agresję takich trudnych sytuacji będzie jeszcze więcej, tym samym pretekstów do użycia broni również.

24

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
adiaphora napisał/a:

No i jeszcze jeden aspekt psychologiczny. Dla przestepcy swiadomosc, ze potencjalna ofiara moze miec bron i jej uzyc jest dodatkowym czynnikiem stresogennym.  Wielu drobnych bandytow  na ogol chce tylko napasc i okrasc ofiare, nie zabijac. Uzbrojona ofiara moze wiec zwiekszac ich poziom zagrożenia i eskalowac agresję.  W takich momentach nie ma czasu na  skomplikowane kalkulacje i w przypadku najmniejszych watpliwosci napastnik nie zawaha sie strzelic.

A wiesz, że większość typowo kryminalnych rozbojów odbywa się z użyciem broni nielegalnej? Nawet tam, gdzie jest spory legalny obrót bronią. Bo każda broń z legalnego obrotu ma swoją charakterystykę w policyjnej kartotece. Używasz jej czynnie w celu przestępczym czyli oddajesz strzał, pozostawiając gdzieś tam pocisk, to dajesz policji informację - strzelano z takiej i takiej broni, zarejestrowanej na Janka Kowalskiego z Pcimia. Używa się więc broni nierejestrowanej lub skradzionej. Czyli też nielegalnej.
Jaki napastnik? Na ulicy? Większość wydanych pozwoleń na broń dla ludzi nie używających jej w pracy, to pozwolenie na posiadanie broni. Można ją mieć w mieszkaniu, domu. Nie wolno nosić poza domem za paskiem, za pazuchą. Na to trzeba występować osobno. Ja nie widzę większego sensu dla większości ludzi noszenia broni w miejscach publicznych dla samoobrony. Właśnie dlatego, że w przeciętnej sytuacji zagrożenia osoba zaatakowana nie będzie miała czasu wyjąć broń. Z tych co będą mieli czas większość ze stresu nie użyje jej skutecznie. Tego się długo uczy. Co innego napaść na dom, mieszkanie. Tam jest więcej czasu na reakcję, bo napastnik musi pokonać jakieś bariery (okno, drzwi, ogrodzenie). Czasem "tylko" włamuje się do samochodu pod domem. No i zamiary napastnika. Przy zwykłej napaści ulicznej napastnik ma duże szanse na ucieczkę. To daje inną kalkulację użytych środków. Przy włamaniu musi mieć więcej czasu i własnego bezpieczeństwa. Nie może zakładać, że zastraszy słownie domowników i może sobie szabrować. On musi zakładać opór i konieczność jego złamania. Łącznie z pozbawieniem życia ale może tylko ciężkim pobiciem no i może już dla przyjemności zgwałceniem pani domu.

adiaphora napisał/a:

Taki, zamiast noża, wyciągnie pistolet, żeby odreagowac swoja smutna rzeczywistość.

Nóż używany w celach innych niż kuchennych czy rekreacyjnych zabija. Prawie zawsze. Ludzie myślą "on ma tylko nóż", a nikt w rzeczywistości nie uprawia nożem efektownych fechtunków rodem z filmów akcji. Wyjęty nóż wbija się bez ceregieli w brzuch lub klatkę piersiową. Ciężkie i często śmiertelne rany. Broń palna silnie oddziaływuje psychicznie nawet samym swoim widokiem. Można nią zastraszać oddając strzał ostrzegawczy. Można obezwładnić przeciwnika strzelając w kończyny. Walcząc nożem żeby uzyskać efekt robi się to co napisałem - wbija w brzuch lub klatkę. Nie tnie się po nodze, ręce licząc, że ktoś odstąpi.

25

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Olinka napisał/a:
adiaphora napisał/a:

Wielu drobnych bandytow  na ogol chce tylko napasc i okrasc ofiare, nie zabijac. Uzbrojona ofiara moze wiec zwiekszac ich poziom zagrożenia i eskalowac agresję.  W takich momentach nie ma czasu na  skomplikowane kalkulacje i w przypadku najmniejszych watpliwosci napastnik nie zawaha sie strzelic.

Weźmy jeszcze pod uwagę, że na przykład służby mundurowe podlegają licznym badaniom psychologicznym i szkoleniom, a mimo to zdarza się, że w warunkach zagrożenia ich pracownicy reagują inaczej niż zostało to założone. Tu zaś mówimy o przeciętnym Kowalskim, którego w założeniu nie obowiązują żadne szkolenia ani nie ograniczają służbowe procedury, co znacząco podnosi świadomość, a o którego posiadaniu lub nie posiadaniu broni miałby decydować lekarz POZ o kompetencjach w tym względzie mocno wątpliwych.

Czasy ogólnie mamy coraz bardziej stresogenne i niespokojne, a w świetle licznych zagrożeń i równoczesnego przyzwolenia na agresję takich trudnych sytuacji będzie jeszcze więcej, tym samym pretekstów do użycia broni również.

ja nie jestem agresywna, ale panikara i w stresie nie umiem zachować zimnej krwi, wiec gdybym miała bron to pewnie juz kogoś wyslalabym  w zaswiaty, gdyby mnie późnym wieczorem zaszedł od tylu chcąc zapytać o godzinę. Póki co nosze w kieszeni gaz pieprzowy i zawsze mam palec na "spuscie".  Gdy ktoś za mną idzie to jestem w stanie najwyższej gotowości bojowej a gdy mnie mija to juz mam rękę wyjeta i przygotowana do psikniecia. Raz uzylam gazu i do dzisiaj nie wiem czy słusznie czy nie, bo zaraz po tym ucieklam aż się kurzylo big_smile Ale była 2 w nocy, żywej duszy i nagle jakis typ mi wyrósł zza plecami pytając o ogień. Myslalam, ze umrę z zaskoczenia. Gdybym zamiast gazu miała odbezpieczony pistolet to bym odruchowo strzeliła.

26 Ostatnio edytowany przez Snake (2017-10-03 11:33:21)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
adiaphora napisał/a:

Raz uzylam gazu i do dzisiaj nie wiem czy słusznie czy nie, bo zaraz po tym ucieklam aż się kurzylo big_smile Ale była 2 w nocy, żywej duszy i nagle jakis typ mi wyrósł zza plecami pytając o ogień. Myslalam, ze umrę z zaskoczenia. Gdybym zamiast gazu miała odbezpieczony pistolet to bym odruchowo strzeliła.

Ha, ha dlatego ja jak kiedyś o 2 w nocy dogoniłem od tyłu i mijałem samotną kobietę, to ominąłem ją szerokim łukiem. Tak na wszelki wypadek, gdyby odebrała mnie jako zagrożenie i miała gaz. A z pistoletem. Nie wolno nosić w miejscu publicznym odbezpieczonej broni. Musi mieć także niezaładowaną komorę nabojową. Więc w sytuacji zagrożenia trzeba wyjąć broń, przeładować, odbezpieczyć i dopiero jest gotowa do strzału. Dużo czynności do wykonania dla mało wprawnego użytkownika. No i są to czynności sygnalizowane. Nie da się tego zrobić trzymając dłoń w torebce. Może z rewolwerem. Ale wiesz jakie wrażenie to robi jak ktoś się zatrzymuje, wyciąga broń i przeładowuje? smile
Co do samej chęci posiadania broni. Zapewne większość ludzi, która ma taką myśl rezygnuje kiedy zaznajamia się z rzeczywistością życia posiadacza broni. Nie w pozwoleniu rzecz, bo to uzyskać wcale nie jest trudno. Można bez problemu znaleźć w internecie porady jak to zrobić. Na byle strzelnicy podpowiedzą. Tylko jak się ludzie zaczynają na poważnie zastanawiać nad tym ile wiąże się niedogodności z posiadaniem broni, to przychodzi do głowy pytanie, czy naprawdę warto? Samo posiadanie broni w domu to kłopot. Miejsce przetrzymywania broni, pilnowanie klucza jak są inni domownicy. Poruszanie się z bronią poza domem. Patrz powyżej o zabezpieczeniu i rozładowaniu. Nie wszędzie wpuszczą z bronią. Nie wpuszczą? Zostawić w szafce jak byle torbę nie można. W hotelu nie można zostawić w pokoju, nawet w sejfie. Nie można zostawić w samochodzie. Jest niewygodna jeśli się ją nosi w kaburze. Dużo kłopotów, a jak gdzieś przyłapią na niezachowaniu ostrożności czy przepisów w związku z przechowywaniem czy transportem, to mogą odebrać pozwolenie.
Ja sam myślę czasami o broni dla sportu. Żeby mieć i móc pojechać kiedy mi się chce na strzelnicę i strzelać ze swojej. Mam dom nieogrodzony i ostatnio w celach porządkowo-obronnych przyszła mi myśl żeby się w coś zaopatrzyć. No ale pierwsza rzecz jaka mi przyszła do głowy, to solidny bejsbol smile Mam pod ręką jakieś noże, siekierę ale to są narzędzia, którymi trudno stopniować natężenie odporu. Jak się używa do tego siekiery, to trzeba zakładać, że się zabije. Są sytuacje kiedy wystarczy dobry bejsbol w ręku.

Acha, są zalety braku granic. Nie tylko aborcji można dokonać poza granicami kraju. W Czechach można normalnie kupić broń, na którą u nas potrzeba pozwolenia. Kupuje się i przywozi do Polski, bo nikt tego nie sprawdza. Ostatnio policja odnotowuje coraz więcej takich przypadków. Ci ludzie mając taką broń kupioną w czeskim sklepie są ponoć często zaskoczeni, że u nas takiej nie wolno mieć wink

27 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-10-03 12:40:43)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Snake napisał/a:
adiaphora napisał/a:

No i jeszcze jeden aspekt psychologiczny. Dla przestepcy swiadomosc, ze potencjalna ofiara moze miec bron i jej uzyc jest dodatkowym czynnikiem stresogennym.  Wielu drobnych bandytow  na ogol chce tylko napasc i okrasc ofiare, nie zabijac. Uzbrojona ofiara moze wiec zwiekszac ich poziom zagrożenia i eskalowac agresję.  W takich momentach nie ma czasu na  skomplikowane kalkulacje i w przypadku najmniejszych watpliwosci napastnik nie zawaha sie strzelic.


A wiesz, że większość typowo kryminalnych rozbojów odbywa się z użyciem broni nielegalnej? Nawet tam, gdzie jest spory legalny obrót bronią. Bo każda broń z legalnego obrotu ma swoją charakterystykę w policyjnej kartotece. Używasz jej czynnie w celu przestępczym czyli oddajesz strzał, pozostawiając gdzieś tam pocisk, to dajesz policji informację - strzelano z takiej i takiej broni, zarejestrowanej na Janka Kowalskiego z Pcimia. Używa się więc broni nierejestrowanej lub skradzionej. Czyli też nielegalnej.
Jaki napastnik? Na ulicy? Większość wydanych pozwoleń na broń dla ludzi nie używających jej w pracy, to pozwolenie na posiadanie broni. Można ją mieć w mieszkaniu, domu. Nie wolno nosić poza domem za paskiem, za pazuchą. Na to trzeba występować osobno. Ja nie widzę większego sensu dla większości ludzi noszenia broni w miejscach publicznych dla samoobrony. Właśnie dlatego, że w przeciętnej sytuacji zagrożenia osoba zaatakowana nie będzie miała czasu wyjąć broń. Z tych co będą mieli czas większość ze stresu nie użyje jej skutecznie. Tego się długo uczy. Co innego napaść na dom, mieszkanie. Tam jest więcej czasu na reakcję, bo napastnik musi pokonać jakieś bariery (okno, drzwi, ogrodzenie). Czasem "tylko" włamuje się do samochodu pod domem. No i zamiary napastnika. Przy zwykłej napaści ulicznej napastnik ma duże szanse na ucieczkę. To daje inną kalkulację użytych środków. Przy włamaniu musi mieć więcej czasu i własnego bezpieczeństwa. Nie może zakładać, że zastraszy słownie domowników i może sobie szabrować. On musi zakładać opór i konieczność jego złamania. Łącznie z pozbawieniem życia ale może tylko ciężkim pobiciem no i może już dla przyjemności zgwałceniem pani domu.

adiaphora napisał/a:

Taki, zamiast noża, wyciągnie pistolet, żeby odreagowac swoja smutna rzeczywistość.

Nóż używany w celach innych niż kuchennych czy rekreacyjnych zabija. Prawie zawsze. Ludzie myślą "on ma tylko nóż", a nikt w rzeczywistości nie uprawia nożem efektownych fechtunków rodem z filmów akcji. Wyjęty nóż wbija się bez ceregieli w brzuch lub klatkę piersiową. Ciężkie i często śmiertelne rany. Broń palna silnie oddziaływuje psychicznie nawet samym swoim widokiem. Można nią zastraszać oddając strzał ostrzegawczy. Można obezwładnić przeciwnika strzelając w kończyny. Walcząc nożem żeby uzyskać efekt robi się to co napisałem - wbija w brzuch lub klatkę. Nie tnie się po nodze, ręce licząc, że ktoś odstąpi.

a ile masz tych włamań w czasie, gdy w domu są domownicy? To margines. Złodzieje najpierw robią rekonesans i wybierają moment, gdy nikogo nie ma. Nawet oni nie lubią komplikować sobie zycia. A w nocy znowuz nie będą wywazac  drzwi bo pol okolicy pubudza a jak wkradną się cichaczem jak ninja to broni i tak nie zdazysz wziąć do reki. No chyba, ze spisz z nią pod poduszka.

Co się zas tyczy rejestracji broni, no wiem, ze nie zyjemy w Ameryce. Poki co nikt sobie legalnie z marszu kupic nie moze. Ale wielu by chcialo i o tym pisalam. Poza tym myslisz, ze dla jakiegos swira to ma znaczenie, czy uzyje legalnej czy nielegalnej broni?  Zreszta bron w domu tez jest niebezpieczna. Często nie leży zamknięta w sejfie na cztery spusty, wiec strzelają i male dzieci a dla sfrustrowanego nastolatka to juz w ogóle bułka z maslem zwędzić rodzicom. Dorośli w czasie rodzinnych kłótni tez potrafią w emocjach użyć. O kłótniach sąsiedzkich nie wspominając. Kto mi zagwarantuje, ze sąsiadka mnie nie zastrzeli w skrajnych nerwach, gdy w nocy po raz setny zrobię głośna impreze, gdy ona musi wstać o świcie do pracy?  Tak to najwyżej rzuci sie na mnie i wytarga mnie za kudly wink

Co do noży... Nie zawsze noz zabija, wcale nie zawsze. Jednak szanse z bliskiego spotkania z nożem są większe niż w przypadku kulki i to nie podlega dyskusji.  Nie mowimy przecież o wykwalifikowanych nozownikach, którzy precyzyjnie celują bo taki ich zamiar, żeby zabić. Większość drobnych przestępców używa noża  (bo nie maja broni pod reka) jako straszaka chcąc tylko kogoś okrasc. Ale jak juz dojdzie do  bezposredniego kontaktu i ofiara zacznie sie bronic a nozownik nie bedzie chcial odpuscic i ja  dzgnie to ofiara ataku ma szanse wyjść z tego cało. Duże szanse.  W przypadku broni jej szanse drastycznie malejja. Uwazasz, ze napastnik z nożem się nie ceregieli tylko wali w brzuch czy serce a z bronią bedzie strzelał w powietrze żeby ofiare ostrzec albo celował w jej  nóżki, żeby duzego kuku nie zrobic smile  Nie sadze, aby bron wyzwalala takie opiekuńcze odruchy big_smile    Poza tym, pistoletem mozesz zabic w krotkim czasie kilka lub kilkanascie osob, nawet strzelajac na oslep, noż nie ma takiego  razenia. No i, o czym juz wspominalam, mozna uciec przed zasiegiem noza, bronić się nawet parasolka, kijem czy gołymi rekoma. Jak masz zamiar uciekac gdy ktos celuje Ci w plecy? smile

Tak w ogóle to nie chce nawet, żeby ludzie oswajali się z myślą o łatwiejszej dostępności broni.  A wszelkie poluzowywanie gumki w temacie prowadzi do tego. Bron ma mieć podobny status jak twarde narkotyki. Jak najdalej w praktyce i teorii. Wiadomo, ze są dilerzy i jak ktoś bardzo będzie chciał to znajdzie dostęp. Tak jak i teraz do broni. Troche zachodu i da sie. Ale mimo wszystko, nawet najdrobniejsze przeszkoda i utrudnienie to jakaś zaleta. Im mniej ludzi ma bron tym lepiej dla ludzi.
Jakoś przez tyle lat obywales się Snake bez broni i masz się dobrze. Ja podobnie. Nie ma co straszyć ludzi,  ze mając bron będą bezpieczniejsi. Bo nie będą. To tylko wmawianie potrzeb. Nie potrzebujemy broni, żeby czuć się bezpiecznie.

28

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
adiaphora napisał/a:

a ile masz tych włamań w czasie, gdy w domu są domownicy? To margines. Złodzieje najpierw robią rekonesans i wybierają moment, gdy nikogo nie ma. Nawet oni nie lubią komplikować sobie zycia. A w nocy znowuz nie będą wywazac  drzwi bo pol okolicy pubudza a jak wkradną się cichaczem jak ninja to broni i tak nie zdazysz wziąć do reki. No chyba, ze spisz z nią pod poduszka.

Fachowcy tak, podpity menel niekoniecznie. Fachowców się raczej nie obawiam, miałem nawet możliwość być napadniętym przez młode pokolenie starej bandyckiej wiary. Pełna profeska, biały dzień, ruchliwa ulica. Ich trzech, nawet nie musieli specjalnie prezentować tych noży smile Ich peszek, że i ja młody, dawno temu więc nie było co kraść, nawet komórki się wtedy nie miało. Moje szczęście, że zawodowcy mimo wieku, bo po ustaleniu faktu, że przechwycili gołodupca rozstaliśmy się bez urazy wink Fachowiec faktycznie przyjdzie jak mnie nie będzie i wyczyści co trzeba ale jak usłyszę w nocy, że ktoś mi się tłucze po posesji, to chciałbym mieć w rękach solidną pompkę ze śrutem. Dawno, dawno temu mój ojciec musiał w takiej właśnie sytuacji ręcznie obezwładniać dwóch włamywaczy.Jako dziecko wolałby widzieć, że ojciec wychodzi w noc z solidną pompką niż gołymi pięściami.

adiaphora napisał/a:

Co się zas tyczy rejestracji broni, no wiem, ze nie zyjemy w Ameryce. Poki co nikt sobie legalnie z marszu kupic nie moze.

Jeśli ma pozwolenie, to może każdą. Jeśli nie ma pozwolenia, to może kupić z marszu broń czarnoprochową. Patrz parę postów wyżej jak taka wygląda. To obrót legalny. Legalnie możesz też kupić broń w Czechach i przywieźć do Polski ale tu posiadanie tej broni będzie nielegalne ale jest łatwe do przeprowadzenia.


adiaphora napisał/a:

Ale wielu by chcialo i o tym pisalam. Poza tym myslisz, ze dla jakiegos swira to ma znaczenie, czy uzyje legalnej czy nielegalnej broni?

Dla świra żadnego. Poza tym, że nielegalnie zdobędzie broń bez żadnego problemu. Przecież na targowiskach sprzedają amunicję lol Jak ktoś ma minimalne zdolności techniczne i mały warsztacik, to sobie zrobi bez problemu samopał. W sam raz do nocnej straży czy nocne polowanko.

adiaphora napisał/a:

Zreszta bron w domu tez jest niebezpieczna. Często nie leży zamknięta w sejfie na cztery spusty, wiec strzelają i male dzieci a dla sfrustrowanego nastolatka to juz w ogóle bułka z maslem zwędzić rodzicom. Dorośli w czasie rodzinnych kłótni tez potrafią w emocjach użyć. O kłótniach sąsiedzkich nie wspominając. Kto mi zagwarantuje, ze sąsiadka mnie nie zastrzeli w skrajnych nerwach, gdy w nocy po raz setny zrobię głośna impreze, gdy ona musi wstać o świcie do pracy?  Tak to najwyżej rzuci sie na mnie i wytarga mnie za kudly wink

A konkretnie, jakieś dane statystyczne ile jest takich przypadków w Polsce? Na 700 tys. sztuk broni w polskich domach.

adiaphora napisał/a:

Nie mowimy przecież o wykwalifikowanych nozownikach, którzy precyzyjnie celują bo taki ich zamiar, żeby zabić.

Mówiłem o każdym nożowniku. Żaden nożownik, amator czy zawodowiec nie bawi się w precyzyjne celowanie. Uderza się w największy cel jakim jest korpus. Mamy więc obrażenia klatki piersiowej, brzucha, czasem obrażenia wokół strefy korpusu, głównie w wyniku szamotaniny. Też groźne, bo nie trudno rozwalić tętnicę udową czy szyjną. 

adiaphora napisał/a:

No i, o czym juz wspominalam, mozna uciec przed zasiegiem noza, bronić się nawet parasolka, kijem czy gołymi rekoma. Jak masz zamiar uciekac gdy ktos celuje Ci w plecy? smile

Właśnie przytoczyłaś argument za bronią palną w obronie wink Pozwala zachować dystans do napastnika.

29 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-10-03 13:10:02)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

jak zachowac dystans do napastnika? Chyba ustalilismy, ze przeciętny Kowalski i tak nie miałby szans w konfrontacji z uzbrojonym napastnikiem i nie zdazylby wyjac broni. Atak jest przecież z zaskoczenia. Choć byłoby milo, gdyby napastnik wysłał wczesniej telegram kiedy i gdzie, żebym czekała z juz odbezpieczona pukawką tongue

Póki co, mam pukawke na farbe, i czasem, przyznaje, ze swierzbi mnie by jej uzyc, gdy jakis jemioł mi parkuje latem o 1 w nocy pod oknem z glosnym umcy umcy wydobywającym  się z glosnikow i tak sobie siedzi uj wie po co meloman jeden.... Mam wtedy ochotę posłać mu serie  kleksów na maske wink

30 Ostatnio edytowany przez szakisz (2017-10-04 15:05:14)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Cóż, moim zdaniem z bronią palną w Polsce jest trochę tak jak z aborcją, czyli przepisy sobie a życie sobie. Tak samo jak Panie w temacie aborcji zawsze mówią, że mężczyźni  nie powinni się wypowiadać, bo nie mają o tym pojęcia, tak twierdzę, że w temacie broni to kobiety właśnie nie powinny zabierać głosu, przynajmniej nie do póki nie poznają tematu. Inaczej w dyskusję o broni palnej wkradają się emocje: lęk strach i obawy, a emocje i broń moje Panie nigdy w parze iść nie powinny. Takie komentarze jak ten tylko to potwierdzają:

Cyngli napisał/a:

Jestem na nie.
ZDECYDOWANIE.

Uważam, że zwykły obywatel nie powinien WCALE mieć dostępu do broni palnej. Psycholi nie brakuje, po co im ułatwiać sprawę...

Ja zawsze na tego typu argumenty odpowiadam tak: w ostatnim roku w Polsce odnotowano 33 350 wypadków w których śmierć poniosło 2993 osoby. Dlaczego jeszcze jeździmy samochodami? wink


Polska jest obecnie jednym z najbardziej rozbrojonych krajów Europy, co jest karygodne i wręcz niebezpieczne biorąc na wzgląd naszą historię i stosunki geopolityczne. Co ciekawy Polacy mieli w przeszłości bardzo dobrze zakorzenioną kulturę posługiwania się bronią, dopiero po wojnie władze komunistyczne zadbały o to by Polaków ze względów oczywistych rozbroić i ten stan trwa do dzisiaj. Bardzo się cieszę z nowego projektu ustawy. Nie jestem może za typowo amerykańskim dostępem do broni,  ale samo usunięcie decyzyjności Policji jest bardzo dobrym krokiem naprzód.

adiaphora napisał/a:

W USA strzelaniny są na porządku dziennym. Nie licząc takich "drobiazgów"  gdzie ktos rani lub zastrzeli  "tylko" jedna osobe, od  poczatku roku w USA było juz prawie 300 masowych strzelanin. Masowych czyli takich w ktorych zostalo rannych lub zginelo conajmniej czterech ludzi.

Warto wspomnieć (bo media zwykle o tym nie wspominają gdyż jest to dla nich niewygodne) w że większość tych masowych strzelanin odbywa się w miejscach gdzie broni mieć nie wolno: na kampusach, na koncertach, przedstawieniach itp. Odbywa się to zwykle tak, że świr jeden z drugim wnosi potajemnie broń na dany teren a ludzie którzy nawet przecież nie mają szansy obrony zwyczajnie robią mu za kaczki.  Nikt też nie wspomina o tym, że pod względem populacji USA jest 10 razy większe niż Polska, więc siłą rzeczy statystki dotyczące incydentów z udziałem broni i ewentualnych ofiar śmiertelnych będą odpowiednio wysokie.

31 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-04 19:00:45)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Wydaje mi się, że ten projekt ustawy to trochę taka wydmuszka - za wiele nie zmieni, a przepisy w Polsce i tak nie są zbyt uciążliwe dla osób, ktore chcą mieć broń. Kukiz chce zbić kapitał polityczny na wyważaniu otwartych drzwi i graniu na uczuciach związanych z wolnością, ochroną przed ewentualnymi uchodźcami, itp. Osobiście uważam to za ruch typowo pod publiczkę.

Jeśli chodzi o rzeczywistą liberalizację prawa do noszenia broni to jestem na nie. Badania naukowe dosc jednoznacznie wskazują, że oprócz samej kwestii związanej z posiadaniem czy użyciem broni w sytuacjach zagrożenia życia istnieją jeszcze kwestie poboczne, np. wypadki z udziałem dzieci, których rodzice mają pozwolenie na broń, a nie zabezpieczyli jej przed pociechami (w latach 2014-2016 w samym USA w ten sposób życie straciło ponad 1000 dzieci).

Oprócz tego - spójrzmy prawdzie w oczy - przy dzisiejszym stopniu skłócenia społeczeństwa bardziej bezpiecznie czuję się wiedząc, że moi sąsiedzi NIE MAJĄ broni niż gdyby mieli.

32

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Poniżej dlaczego takie projekty mają co raz większe poparcie polityczne i społeczne oraz czemu tak wielu kibicuje idei czystek w środowisku sędziowskim:

Sędziowie Sądu Okręgowego w Koszalinie uznali, że Damian R. jest winny tego, iż 9 marca 2012 roku, odpierając bezpośredni i bezprawny zamach ze strony Dawida P. i Sebastiana G., którzy wdarli się do jego mieszkania i nie chcieli opuścić go wbrew żądaniom, używali wobec domowników przemocy i grozili pozbawieniem życia, przekroczył granice obrony koniecznej poprzez zastosowanie sposobu obrony niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu - pisze Głos Koszaliński.
Sędzia Jacek Matejko podkreślił, że Damian R. działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia napastników. Zadał pięć ciosów nożem kuchennym Dawidowi P. i dwa ciosy Sebastianowi G. Obaj wykrwawili się i zmarli w ciągu kilkunastu minut. Do tego sędziowie wymierzyli oskarżonemu pół roku za posiadanie 4 gramów marihuany i karę łączną 10 lat. Zadecydowali też, że matce Dawida P., która była oskarżycielem posiłkowym w procesie, 21-latek ma zapłacić 15 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Sąd ustalił, że w Damiana R. odwiedził znajomy, Sebastian G. w towarzystwie innego mężczyzny - twarz zasłaniała mu kominiarka. Dlaczego się spotkali - nie wiadomo. Mogło mieć to podłoże narkotykowe - każdy z trzech mężczyzn miał wcześniej na tym tle konflikt z prawem. Damian R. nie chciał ich wpuścić, jednak obaj wtargnęli do środka i G. zaatakował Damiana R. Matka 21-latka zawiadomiła policję. Ojczym próbował wyrzucić napastników, ale oberwał w głowę.

– „Oskarżony widząc, że napastnicy nie chcą dobrowolnie opuścić mieszkania, postanowił siebie i rodziny bronić. Sięgnął po nóż kuchenny o znacznych rozmiarach, o ostrzu długości 20 centymetrów” – opisywał sędzia Jacek Matejko. – „Dawidowi P. zadał ciosy wewnątrz mieszkania.” „Po wypchnięciu pierwszego z napastników na progu doszło do szarpaniny z drugim sprawcą, Sebastianem G., który nie skorzystał z możliwości ucieczki.”

33 Ostatnio edytowany przez assassin (2017-10-08 19:13:37)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Snake napisał/a:

Poniżej dlaczego takie projekty mają co raz większe poparcie polityczne i społeczne oraz czemu tak wielu kibicuje idei czystek w środowisku sędziowskim:

Sędziowie Sądu Okręgowego w Koszalinie uznali, że Damian R. jest winny tego, iż 9 marca 2012 roku, odpierając bezpośredni i bezprawny zamach ze strony Dawida P. i Sebastiana G., którzy wdarli się do jego mieszkania i nie chcieli opuścić go wbrew żądaniom, używali wobec domowników przemocy i grozili pozbawieniem życia, przekroczył granice obrony koniecznej poprzez zastosowanie sposobu obrony niewspółmiernego do niebezpieczeństwa zamachu - pisze Głos Koszaliński.
Sędzia Jacek Matejko podkreślił, że Damian R. działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia napastników. Zadał pięć ciosów nożem kuchennym Dawidowi P. i dwa ciosy Sebastianowi G. Obaj wykrwawili się i zmarli w ciągu kilkunastu minut. Do tego sędziowie wymierzyli oskarżonemu pół roku za posiadanie 4 gramów marihuany i karę łączną 10 lat. Zadecydowali też, że matce Dawida P., która była oskarżycielem posiłkowym w procesie, 21-latek ma zapłacić 15 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Sąd ustalił, że w Damiana R. odwiedził znajomy, Sebastian G. w towarzystwie innego mężczyzny - twarz zasłaniała mu kominiarka. Dlaczego się spotkali - nie wiadomo. Mogło mieć to podłoże narkotykowe - każdy z trzech mężczyzn miał wcześniej na tym tle konflikt z prawem. Damian R. nie chciał ich wpuścić, jednak obaj wtargnęli do środka i G. zaatakował Damiana R. Matka 21-latka zawiadomiła policję. Ojczym próbował wyrzucić napastników, ale oberwał w głowę.

– „Oskarżony widząc, że napastnicy nie chcą dobrowolnie opuścić mieszkania, postanowił siebie i rodziny bronić. Sięgnął po nóż kuchenny o znacznych rozmiarach, o ostrzu długości 20 centymetrów” – opisywał sędzia Jacek Matejko. – „Dawidowi P. zadał ciosy wewnątrz mieszkania.” „Po wypchnięciu pierwszego z napastników na progu doszło do szarpaniny z drugim sprawcą, Sebastianem G., który nie skorzystał z możliwości ucieczki.”

Hmmm... obecnie pojawił się rządowy projekt, który ma poszerzyć/ułatwić możliwość obrony przed napastnikiem, niby wszystko ok, ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Jest w nim pewien zapis, który nie odbiera definitywnie sądom oręża do wydawania durnych wyroków jak ten przez Ciebie wspomniany, czyli w praktyce za pewne nic się nie zmieni, bo sądy jakie mamy, nadają się do zaorania.

Edit...popieram dyskutowaną liberalizację prawa do posiadania broni.

34

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Ludzie ze strony Neuropa (szukać na FB) jak zwykle zrobili świetną analizę:


http://i66.tinypic.com/33a3uv8.png

"Mieliśmy gotowy tekst dotyczący proponowanego poluzowania przepisów związanych z bronią. Dane, statystyki, przykłady z innych państw. Potem zdarzyło się Las Vegas. 59 zabitych. Ponad 500 rannych. 23 sztuki broni w pokoju hotelowym napastnika. 19 kolejnych w jego domu razem z tysiącami sztuk amunicji. Jakże łatwo byłoby z tego kąta zaatakować projekt Kukiz’15.

Tylko, że to słaby pomysł. Projekt Kukiz’15 zakłada poluzowanie przepisów ale nawet nie zbliża się do tego jak niewiele regulacji jest w USA. Nie ma co rozsądnie zakładać, że podobne sytuacje mają szanse zaistnieć w Polsce jeżeli PiS zdecyduje, że ułatwienie dostępu do broni Polakom to dobry pomysł. A jest na to spora szansa biorąc pod uwagę fascynacje bronią prezesa Kaczyńskiego [1].

Zamiast wykorzystywać “świeże groby” - wolimy spojrzeć na dane, które nie muszą podpierać się takimi outlierami*. Bo strzelanina sprzed dwóch dni była wyjątkowa nawet jak na USA. Ale w regulowaniu dostępu do broni nie chodzi nawet o powstrzymywanie tego typu masakr a raczej o to, żeby zminimalizować inne zjawiska współwystępujące z powszechnym dostępem do broni.

Od razu zauważmy - obecne prawo w Polsce nie jest idealne. Główną wadą jest uznaniowość przyznawania pozwoleń na broń. Ta sama osoba z tymi samymi dokumentami przez jednego komendanta policji może być uznana godną posiadania broni, przez drugiego - nie. System powinien być skonstruowany tak, że wyklucza uznaniowość i absolutnie się z tym zgadzamy.

Ale sama koncepcja upowszechniania posiadania broni jest naszym zdaniem słaba. Z wielu bardzo obiektywnych powodów. Pierwszym są samobójstwa. W literaturze naukowej liczba (czy odsetek) samobójstw dokonanych przy użyciu broni jest wykorzystywana jako proxy na ilość broni w społeczeństwie. Samobójstwa przy użyciu broni cechuje wysoka skuteczność. Osoby, które próbują targnąć się na swoje życie często działają pod wpływem impulsu. Wśród osób, które przeżyły próbę samobójczą jest pewien odsetek próbujących ponownie ale zdecydowana większość poprzestaje na jednej próbie.

Wykorzystanie broni w ponad 90% przypadków oznacza, że drugiej szansy nie będzie. Obecnie niewiele ponad 1% prób samobójczych w Polsce jest z wykorzystaniem broni palnej [2]. Co dokładnie odzwierciedla stan posiadania broni (ok. 1% obywateli ma dostęp) [3]. Obecnie 75% prób samobójczych kończy się zgonem. To oznaczałoby, że każde 10% populacji w posiadaniu broni oznacza 75-80 dodatkowych samobójstw każdego roku.

Broń to również świetne narzędzie do popełniania przestępstw. I im więcej jej w społeczeństwie - tym łatwiejszy dostęp do broni mają przestępcy. Zresztą znajduje to odzwierciedlenie w danych - w USA** stany, w których odsetek osób posiadających broń jest wyższy mają więcej napadów z bronią, więcej morderstw [4]. I (choć to analiza korelacyjna) z danych wynika, że to posiadanie broni powoduje wzrost przestępczości a nie przestępczość zwiększone zapotrzebowanie na broń [5].

Broń chcemy mieć do samoobrony. I w niektórych sytuacjach jest to jak najbardziej uzasadniona potrzeba. Wiedzą o tym osoby mieszkające w odizolowanych domach, którym nie raz i nie dwa potencjalni włamywacze potruli psy. Ale szansa na to, że dopadniemy włamywacza z bronią w ręku jest stosunkowo niska. Dane z USA pokazują, że włamywacze potrafią się świetnie dostosować do sytuacji.

Podstawowym problemem jest to, kiedy obrona jest uzasadniona a kiedy przekraczamy jej granice. Mieszkańcy USA rocznie zabijają ok. 250 osób w uzasadnionej samoobronie [6]. To niewiele jeżeli weźmiemy pod uwagę 22 000 osób popełniających samobójstwo czy ginących w wypadkach z bronią. Ale powiecie - ok - to nie ważne - przecież do obrony domu wystarczy kogoś przestraszyć - nie trzeba zabijać. I macie rację ale tu dane też nie są po waszej stronie.

Mimo tego, że posiadanie broni jest tam praktycznie powszechne - na 84 miliony przestępstw przeciwko mieniu w USA (lata 2007-2011) w 88% przypadków - nie było komu bronić mienia, bo właściciele byli nieobecni. W pozostałych 12% przypadków (10 milionów przestępstw) zaledwie w 100 tysiącach przypadków wykorzystano do obrony broń [6]. To oznacza, że broń teoretycznie przydała się w 0,1% przypadków. W kraju, gdzie ponad 30% obywateli jest uzbrojonych. W przypadku przestępstw w użyciem przemocy, broń do obrony wykorzystano w 0,8% przypadków.

Dla uczciwości analizy - są istotne różnice między np. USA a UK. W USA, gdzie posiadanie broni jest powszechne, włamania kiedy właściciel jest w domu są znacznie rzadsze niż w UK (odpowiednio 28% i 56%) ale te różnice mogą wynikać z kilku innych czynników (w UK spora część włamań jest oportunistyczna - ot ktoś zostawi uchylone drzwi). I oczywiście pokazuje, ze przestępcy umiejętnie obchodzą broniących posesji właścicieli przez to, ze kradną kiedy nawet Kevina nie ma w domu.

Zostaje te 100 tysięcy przypadków kiedy broń jest wykorzystana do obrony mienia. Ale posiadanie broni niekoniecznie jest czymś co zwiększa nasze bezpieczeństwo. Badania sugerują, że jest wręcz przeciwnie. Okazuje się, że posiadacze broni mają 4,5 razy wyższe ryzyko postrzelenia przez napastnika niż nieuzbrojeni [7] - co zresztą jest logiczne - dla napastnika uzbrojony obrońca staje się pierwszym logicznym celem do wyeliminowania.

Czy Polacy potrzebują broni do obrony? Wątpimy.
Efekty uboczne zwiększenia dostępu do broni są zbyt niekorzystne, żeby luzować regulacje. A bezpieczne regulacje są zbyt niepraktyczne, żeby przyczyniły się do zwiększania bezpieczeństwa. Broń powinna być przechowywana w specjalnych szafach, żeby utrudnić dostęp nieupoważnionym - co jest niepraktyczne kiedy trzeba działać szybko. Testy psychologiczne i sprawdzanie osoby ubiegającej się o pozwolenie są kosztowne.

Dodatkowym problemem jest to, że więcej broni w obiegu oznacza więcej broni w rękach przestępców. W USA co roku skradzionych zostaje ok. 600 000 sztuk broni [8]. Trafia ona na czarny rynek, a że czarny rynek jest prawdziwie wolny - większa ilość oznacza niższe ceny co zwiększa dostępność broni dla przestępców terrorystów i osób niestabilnych psychicznie, które planują zamachy. Zła regulacja w sprawie broni może mieć opłakane skutki, których legislacja nie przewidziała. Przykładem jest tu prawo na Słowacji, które umożliwiało sprzedaż replik tak, że można je było w prosty sposób przerobić na w pełni funkcjonalną broń. Broń, która została po przeróbkach wykorzystana do przeprowadzenia zamachów w Paryżu [9].

Nasze propozycje? Nie trzeba karać miłośników broni. Większość pozwoleń w Polsce dotyczy broni sportowej i myśliwskiej. Nie ma potrzeby przechowywania broni sportowej w domu - skoro są wyspecjalizowane strzelnice wyposażone w odpowiedni sprzęt do przechowywania broni. To pozwoliłoby pasjonatom uprawiać swoje hobby, jednocześnie zwiększając bezpieczeństwo publiczne (choćby przez zmniejszenie ryzyka kradzieży broni).

Jak wspomnieliśmy wcześniej - warto byłoby się zainteresować wyeliminowaniem uznaniowości przyznawania pozwoleń i tu jest sporo miejsca na poprawę. Ale nie sądzimy, żeby zwiększenie dostępu do broni zwiększyło bezpieczeństwo Polaków. A przecież o to chyba chodzi w regulacji?

#neuropapolska
/n/

[1] http://wiadomosci.dziennik.pl/…/121206, … c-to-jak-…

[2] http://www.statystyka.policja.pl/…/1223 … samobojcz…

[3] http://statystyka.policja.pl/…/139330,B … nia-2016.…

[4] http://www.ajpmonline.org/ar…/S0749-379 … 0/abstract

[5] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3828709/

[6] http://www.vpc.org/studies/justifiable15.pdf

[7] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2759797/

[8] https://www.theguardian.com/…/21/gun-th … arm-survey

[9] https://spectator.sme.sk/…/weapons-from … sed-by-te…

*dla purystów - obserwacjami odstającymi
** Bardzo byśmy chcieli posiłkować się lepszymi danymi z Europy ale po prostu przypadków jest zbyt mało."

35

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Snake
wbicie noza w brzuch czy klatke piersiowa niekoniecznie musi byc smiertelne. Od odmy czlowiek nie umiera, spokojnie doczeka do przybycia pogotowia. Mozna zyc nawet z uszkodzonym sercem. Przeciete flaki to nie tragedia, tez sie nie umiera. Smiertelnosc zalezy od tego czy sie przetnie duze naczynia, a takie np. tetnica udowa sa tez na konczynach. Trzeba wiedziec gdzie noz wbic i potrafic to zrobic. Przecietny czlowiek zabije jedna, gora kilka osob. Nie tak jak w Teksasie.

Jeszcze o tym ze kobiety nie powinny sie wypowiadac w temacie broni bo sie nie znaja. Ja sie znam na skutkach jej uzycia, po co mi wiedza o parametrach technicznych. Wiem doskonale ze ktos majacy bron zechce sobie postrzelac do zywego celu. O ile nie jest kompletnym swirem to nie bedzie strzelal do ludzi. Do zwierzat mozna praktycznie bezkarnie. Sredniej wielkosci miasto, ktos strzeala do ptakow, psow, kotow. Sa dowody w postaci martwych zwierzat, wyjetych pociskow lub zdjec rtg, Zglaszaja prywatne osoby i organizacje adopcyjne. Zero reakcji ze strony policji. A przeciez ktos strzela w terenie zabudowanym. Mozliwe ze z broni czarnoprochowej.

36

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

bez sensu ,skorzystały by na tym tylko bandy rabusiów i patologia

37

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Coś mi śmierdzą te statystki Neuropy. O ile mi wiadomo żadne do tej pory przeprowadzone badania nie potwierdziły nigdy jednoznacznie bezpośredniego związku pomiędzy łatwością dostępu do broni, a liczbą samobójstw. Poniżej macie statystyki pokazujące współczynnik samobójstw na przestrzeni lat 1985-2017. Uwzględniają one różne źródła:

https://naforum.zapodaj.net/images/e515671d77e8.jpg

Warto wspomnieć, że w Japonii, gdzie panują jedne z najsurowszych przepisów dt. posiadania broni, a Policja dysponuje znacznie szerszymi kompetencjami względem obywatela niż np. w Polsce, wskaźnik samobójstw jest prawie dwukrotnie wyższy niż w USA, gdzie są stany, że możesz normalnie wyjść do sklepu i kupić sobie dwulufkę. Co ciekawe, nasza ukochana Polska też bije USA w tej materii wink

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_c … icide_rate

38 Ostatnio edytowany przez polis (2017-11-07 20:04:08)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Japonia to dość specyficzny kraj o zupełnie innej kulturze i nie można o tym zapomnieć w tym przypadku. Zaczynając od tego, że samobójstwo nie jest tam postrzegane tak negatywnie jak kulturze krajów zachodnich, gdzie przez wiele stuleci było uznawane za grzech i teraz zresztą nadal jest postrzegane bardzo negatywnie. Co innego Japonia, gdzie samobójstwo może być honorowe.

Zresztą w Japonii wiele samobójstw popełniają ludzie, którzy np. odeszli na emeryturę. Często albo dlatego, że nie potrafią się odnaleźć w świecie, w którym nie muszą pracować i ‘być pożytecznymi’ albo dlatego, że nie chcą być ciężarem dla rodziny.

Poza tym jak rozumiem te badania sprawdzały jaka jest szansa na to, że ktoś, kto chce się zabić, zabije się, jeśli ma broń w porównaniu z kimś kto też chce się zabić, ale nie ma broni.

Po prostu potencjalny samobójca dostanie bardzo skuteczne narzędzie do rąk.

39 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-11-07 20:45:09)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Absolutnie NIE dla dostępu do broni. Oczywiście ci marzący o małym pistoleciku będą się wysilać, by uzasadnić wolny dostęp do broni, ale ich argumenty przegrywają z logiką. Np. taką, że ci którzy giną w masowych strzelaninach w US też mają pozwolenia na broń i ewidentnie w niczym im to nie pomaga.

Ciekawostka, jedynym krajem w Europie z wolnym dostępem do broni jest Finlandia i właśnie tam zdarzają się strzelaniny w typie amerykańskim, choć nieporównywalnie rzadziej i na mniejszą skalę, bo Finowie nie są tak debilni, jak Amerykanie.

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Dla mnie w takiej kwestii trzeba sobie zadać pytanie: czy liczy się dla nas skuteczność czy aspekt emocjonalny.

Nie wątpię, że istnieją osoby, które posiadając broń w ręku poczułyby się bezpieczniej. Ale to jest złudne poczucie bezpieczeństwa. Statystyki jasno pokazują, że w przypadku ataku tylko promil posiadaczy broni jest w stanie za jej pomocą skutecznie się obronić. Za to chociażby wspominane już wypadki z użyciem broni - np. dzieci, których rodzice nie zabezpieczyli jej przed pociechami - stanowią znaczące liczby. Nie wspominając o tym, że wypuszczając większą liczbę tego typu zabawek do puli być może jesteśmy w stanie kontrolować ich teoretycznych właścicieli, ale znacząco zwiększamy ryzyko, że taka broń wpadnie w niepowołane ręce. W końcu co to za filozofia ukraść czyjąś spluwę, a im więcej obywateli będzie ją miało, tym bardziej takie ryzyko rośnie...

Cały ten spór o powszechniejszy dostęp do broni opiera się na grze na emocjach i podbechtywaniu ego, zwłaszcza niektórych panów. Fajnie jest być takim Rambo z giwerą ale dotychczasowe badania wskazują na to, że większy dostęp do broni nie tylko nie przekłada się na rzeczywiste jej skuteczne zastosowanie w praktyce, ale także stanowi istotne zagrożenie np. właśnie dla dzieci. To trochę moim zdaniem jak ze sporem o aborcję - z jednej strony wiadomo, że jest gra na emocjach, pokazuje się obraz dzieci rozszarpywanych w łonie matki i to porusza większość ludzi, ale z drugiej strony powszechny dostęp do aborcji nie tylko w wielu przypadkach obniżył rzeczywistą liczbę dokonanych aborcji, ale również zredukował liczbę zgonów kobiet, które umierały podczas aborcji nielegalnych.

Pytanie, co jest istotniejsze: moje dobre samopoczucie czy rzeczywiste bezpieczeństwo. Ja wybieram to drugie i dlatego jestem przeciwna liberacji w kwestii dostępu do broni.

41

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Posiadanie broni przez napadnietego zwieksza o 40% mozliwosc smierci. Prowadzi do eskalacji przemocy, czyli mowiac prosciej zmusza napadajacego do zadania smierci.

Paradoksalnie, ilosc samobojstw na Grenlandii tez jest zwiazana z bronia. Dawniej przypisywano to depresji wywolanej brakiem swiatla. Zrobiono dokladniejsze badania - wiekszosc samobojcow zywila sie miesem upolowanych ptakow. Olowica. Dlatego Dania zakazala uzywania pociskow olowianych oraz importu olowiu. Jest lista produktow ktore bez olowiu nie moga sie obejsc i na te trzeba specjalnych zezwolen.

42 Ostatnio edytowany przez szakisz (2017-11-07 22:35:46)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Dobrze, to w takim razie wytłumacz Polskę Polis. Kraj 10 razy mniejszy i bez wolnego dostępu do broni, ma większy % samobójstw niż USA, gdzie nabycie broni nie jest żadnym problemem.

femte napisał/a:

Zrobiono dokladniejsze badania - wiekszosc samobojcow zywila sie miesem upolowanych ptakow. Olowica.

Jedna wielka bujda na resorach. Wiesz, od kiedy używa się kul ołowianych? Praktycznie od początku istnienia broni. Wiesz z czego żyli Grenlandczycy od pokoleń? Z łowiectwa. Wierzysz, że tak zaprawieni myśliwi mogliby jeść upolowane mięso bez oprawienia go i powyjmowania kul? Bo ja nie.

43

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Do ptactwa i drobnicy strzela się śrutem i ciężko to wydłubać smile Sam kiedyś wypluwałem. Ołów w amunicji myśliwskiej jest w odwrocie, bo kolejne kraje zakazują. Nie ma z tym ogólnie większego problemu, no u nas jest, bo amunicja nie ołowiana jest droższa i nasi myśliwi sknerują.
Co do broni i dzieci. Jest coraz więcej strzelnic.  Wiatrówkę kupić to banał. Repliki broni ASG są bardzo modne wśród młodzieży. Zarówno z wiatrówki jak i ASG można dręczyć drobną zwierzynę czy też wyrządzić krzywdę człowiekowi. Jak ktoś lubi oczywiście. Ja mam taki kaprys żeby sobie w przyszłym roku kupić wiatrówkę lub mocne ASG żeby strzelać z dzieciakami do tarczy na działce. Do różnej wnerwiajacej zwierzyny już nie muszę. Pies kiler załatwia problem bardzo skutecznie.

44 Ostatnio edytowany przez szakisz (2017-11-07 23:15:08)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Snake, jasne całego ołowiu nie usuniesz, ale istnieją domowe sposoby na wybicie z organizmu z metali ciężkich. Nie jestem w stanie uwierzyć w to że Grenlandczycy nie znali podobnych sztuczek, zwłaszcza, że kult łowiectwa jest uprawiany tam od pokoleń wink

45 Ostatnio edytowany przez femte (2017-11-08 09:27:34)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Olow sie kumuluje w organizmie, nie ma sposobu zeby go usunac. Te wszystkie "oczyszczania organizmu" to urban legends.
Eskimosi jeszcze w czasch Nansena polowali za pomoca koscianych narzedzi - ksiazek podrozniczych nie czytales?
To co napisalam o Grenlandii to z oficjalnych materialow dunskich - moge poszukac i dac link, ale bedzie po dunsku i tlumacz kiepsko sobie z tym radzi. Lepiej z tlumaczeniem dunskiego na angielski.
Oczywiscie ze chodzilo o srut, przeciez napisalam o ptakach. Nikt srutem do fok nie strzela.

46

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Wychowałem się w Polsce i miałem identyczne poglądy do waszych, czyli że broń w rękach obywateli będzie jedynie prowadzić do tragedii.  Kilka lat temu jednak poszedłem po rozum do głowy i dziś jestem odmiennego zdania.  Wiem z własnego doświadczenia że zmiana opinii na tak polaryzujący temat jest bardzo trudna i nie mam żadnych złudzeń że ktokolwiek tutaj nagle zmieni zdanie.  Dam Wam jedynie coś do pomyślenia.

Większość przeciwników powszechnego prawa do posiadania broni stwierdza że broń służy jedynie do zabijania ludzi i dlatego nie ma ona żadnego praktycznego użytku jak np. samochód, który choć może być użyty jako śmiertelna broń, to jednak ma powszechne zastosowanie w transporcie.  Prawdziwy powód dla powszechnego prawa do posiadania broni w społeczeństwie to OBRONA PRZED TYRANIĄ.  Wszystkie inne zastosowania broni (obrona osobista, polowanie na zwierzynę, sport, rozrywka, hobby, itp.) są drugoplanowe i mało istotne w porównaniu z tym najważniejszym - obroną przed tyranią.  To jest JEDYNY powód dla którego druga poprawka do Konstytucji USA gwarantuje obywatelom prawo do posiadania i noszenia broni.  Jest to bezpiecznik, który pozwala społeczeństwu pokonać tyranię najeźdźcy lub obalić tyranię własnego rządu.  Lewica, która zawsze dąży to totalnej kontroli nad życiem poddanych od kolebki do deski grobowej, nie akceptuje takiej ewentualności że naród może ich obalić gdy nie wypełniają jego woli.  Dlatego lewica tak bardzo stara się aby te prawo Amerykanom odebrać i aby Polacy tego prawa nie mieli.

Prawo do powszechnego posiadania broni ma jednak swoją cenę.  Niewątpliwie więcej byłoby strzelanin i wypadków w których ginęliby niewinni ludzie.  Niewątpliwie więcej byłoby samobójstw z użyciem broni palnej.  Wszystko ma swoją cenę.  W 2016 w Polsce doszło do 33,644 wypadków samochodowych, w których zginęło 3,026 osób.  Te liczby są porównywalne co roku.  Są to dużo wyższe liczby niż te cytowane przez Czarna Kotkę.  Czyż nie warto by było zabronić społeczeństwu jeżdżenia samochodami aby uchronić od śmierci 3 tys. Polaków każdego roku?!?  Rachunek zysków i strat jest jednak nieubłagany.  Bez transportu samochodowego poziom życia w Polsce byłby tragiczny, więc ten koszt jest akceptowany i nikt go nie kwestionuje.  A może spójrzmy na utonięcia.  W Polsce co roku ginie około 500 osób w wyniku utonięć.  Czyż nie lepiej byłoby kompletnie zabronić Polakom kąpieli w jeziorach, rzekach, sadzawkach, morzu?!?  Czy nie lepiej byłoby zalać wszystkie baseny betonem?!?  Koszt takiej regulacji dla ekonomii Polski byłby znikomy a uratowalibyśmy 500 osób każdego roku!  Kąpiel ma tylko cel rozrywkowy.  A jednak, koszt ten jest akceptowalny i nie kwestionowany.

Załóżmy że koszt powszechnego prawa do posiadania broni podany przez Czarna Kotkę jest prawdziwy.  Porównajmy go do kosztu braku takiego prawa, który możemy oszacować na podstawie statystyk z XX wieku.  Szacuje się że w XX-wieku 100-250 milionów ludzi na świecie zostało zamordowanych przez WŁASNE RZĄDY.  Są to ofiary własnych reżimów poza działaniami wojennymi.  Stało się to BEZ WYJĄTKU w tych społeczeństwach w których prawo do posiadania broni zarezerwowane było tylko dla władzy: Niemcy, Włochy, Hiszpania, ZSRR, Chiny, Turcja, Indie, Iran, Kambodża, Północny Wietnam, Korea Północna, Kuba, Jugosławia, Polska, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia i wiele innych.  W USA do takich czystek nie doszło w XX wieku - nie z braku chęci i planów komunistów czy Czarnych Panter.  W latach 60-tych i 70-tych komuniści w USA planowali krwawą rewolucję w stylu rewolucji bolszewickiej.  Szacowali że muszą wymordować 25 milionów Amerykanów aby osiągnąć swój cel.  Jednak nie potrafili znaleźć rozwiązania na problem powszechnego posiadania broni w społeczeństwie amerykańskim, które to społeczeństwo zapewne nie poszłoby na rzeź dobrowolnie.  Taka właśnie jest istota prawa do posiadania broni, że te miliony karabinów w rękach obywateli, pozamykane w szafach pancernych i wyciągane na strzelnice raz na rok, psuja kalkulacje potencjalnych zbrodniarzy.  Sama obecność tej broni w domach Amerykanów bez większego użytku codziennego poza zbieraniem kurzu zapobiega większej tragedii.  Na marginesie, państwo USA istnieje tylko dlatego że ludzie zbrojnie obalili tyranię swoich ówczesnych władców - Wielkiej Brytanii.

Przeciwnicy powszechnego prawa do posiadania broni również twierdzą że bezpieczeństwo narodu należy pozostawić jedynie w rekach policji i wojska.  W tej chwili pominę ironię tego stwierdzenia w świetle powyższego paragrafu i w świetle polskich doświadczeń gdy rząd polski użył polskiego wojska przeciwko polskiemu społeczeństwu podczas Stanu Wojennego.  Spójrzmy na losy tych społeczeństw które w pełni zaufały rządzącym w ich kompetencje co do obronności państwa.  Jak to się skończyło dla Polski w 1939r?  Polskie wojsko nie podołało.  Jak to się skończyło dla wszystkich państw europejskich najechanych przez Hitlera?  Ich wojska nie podołały.  Jak to się skończyło dla Szwajcarii - malutkiego państwa w sercu Europy?  Hitler Szwajcarii nie najechał, mimo że planował.  Operacja miała kryptonim Tannenbaum.  Czyżby dlatego że Szwajcarzy za mało mieli złota?  A może dlatego że w Szwajcarii istnieje powszechny NAKAZ posiadania broni wojskowej i ćwiczenia z nią!  Atak na Szwajcarię byłby bardzo kosztowny dla atakującego.  Koszt okupacji byłby znacznie wyższy.  A mała Finlandia - trzecie na świecie po USA i Szwajcarii państwo z największą ilością broni na obywatela?  W 1939r Stalin najechał Finlandię i... zaniemógł.  Fińskie wojsko skutecznie stawiło mu czoła na szerokim froncie mimo liczebnej i technicznej przewagi Sowietów.  Stalin nigdy ich nie podbił.  Mimo że to fińskie wojsko głównie walczyło, to jednak nie da się przeoczyć umiejętności strzeleckich Finów którzy od małego dorastali z bronią palną.  Fińska armia straciła 25 tys. zabitych, ale Sowieci stracili 6x tyle.  Przykładowo, fiński żołnierz Simo Hayha sam zastrzelił ponad 500 sowieckich żołnierzy, większość przy użyciu zwykłego karabinu bez celowników optycznych.

Bilans II wojny światowej to kolejne 100 milionów ludzi zabitych na całym świecie, głownie bezbronnych cywilów.  Sama Polska utraciła około 6 milionów obywateli - procentowo najwyższa cena wśród wszystkich państw.  Przemysł był w ruinie, a Polacy przez następne 50 lat popadli w niewolę sowiecką.  Taką cenę płaci co jakiś czas naród bezbronnych owieczek.

Jak wygląda polska obronność dzisiaj?  Ocenia się że polskie czołgi maja amunicje wystarczająca na tydzień działań wojennych.  Polski plan obronny przed atakiem ze strony Rosji zakłada strategiczne wycofywanie się na zachód w oczekiwaniu na pomoc NATO (wiemy przecież jak bardzo Niemcy palą się żeby pomoc Polakom w razie inwazji Putina).  W założeniach tego planu, polskie wojska mają oddać połowę terytorium na wschód od Wisły w ciągu pierwszego tygodnia.  Polskie wojsko ma dzisiaj mniejsze szanse na obronienie terytorium niż miało we wrześniu 1939r.  Czy nadal powinni Polacy pokładać pełne zaufanie w ręce ich jakże kompetentnych władców?!?

Przeciwnicy powszechnego prawa do posiadania broni również stwierdzą: "z karabinem przeciwko czołgom i samolotom nic nie wskórasz".  Na ten temat mógłbym pisać bez końca, ale powstrzymam się i zadam pytania dla myślących.  Dlaczego wojska USA były w stanie pobić regularne wojska Północnego Wietnamu w każdym starciu, ale nie były w stanie sobie poradzić z VietCong-iem (rolnikami z kałachami) na terenie Południowego Wietnamu?  Dlaczego ZSRR i USA nie były w stanie zapanować nad Afganistanem?  Dlaczego wojska USA i koalicji nie były w stanie zapanować nad Irakiem?

Pozostaje więc pytanie, które zadam retorycznie: czy warto zapłacić cenę kilkuset ofiar rocznie spowodowanych bronią palną za wolność przed tyrania?  Mówię o takiej wolności która jest zapewniona nie tylko nam dzisiaj ale również naszym dzieciom, wnukom i prawnukom na następne 50-100 lat.  Problem z odpowiedzią na powyższe pytanie jest taki ze Polacy nie wiedzą czym jest prawdziwa wolność.  Polacy, jak większość narodów, nauczeni są że zawsze władza ma ich "trzymać za ryj".  Wielu Polaków dzisiaj jest pokaleczonych przez komunę i socjalizm.  Nie potrafią sobie wyobrazić życia w kraju gdzie sami mogą decydować i są odpowiedzialni za własny los.  Gdyby ich zapytać jak było za komuny, to wyją "komuno wróć!".

Jesteśmy mocno poruszeni gdy ktokolwiek ginie w strzelaninie.  Media pokazują twarze ofiar i oskarżają posiadaczy broni o zbrodnie.  Dlaczego jednak miliony ofiar, które są tak liczne że nawet nie potrafimy ich sobie wyobrazić, nie wzbudzają większych emocji?  Stalinowi przypisuje się wypowiedź: "śmierć jednego człowieka to tragedia, śmierć milionów to statystyka".  Lewica zawsze rzuca nam w twarz emocjonalne statystyki podobne do tych zacytowanych przez Czarną Kotkę (które na marginesie są celowo niepełne i mylące).  A gdzie jest logika, zimny rachunek, zdrowy rozsądek?

Czy Polacy powinni mieć prawo do powszechnego posiadania broni?  Czy byliby w stanie to prawo uszanować?  Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć.  Natomiast jestem w 100% przekonany że Polacy na takie prawo nie zasługują.  Bo jak nasz wieszcz napisał:

Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie";
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

47 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-11-08 19:25:38)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Kaktus, to są bzdury. Prawdziwy powód, dla którego w Stanach praktycznie każdy może zbudować mały arsenał to lobby broni palnej, być może najsilniejsze lobby tam. Mają znanych aktorów jako swoje twarze, mentalnie są mocno zakorzenieni w historii powstania Stanów. Nic nie wskazuje na to, by miało się coś tu zmienić. Nawet kolejne strzelaniny nie zmieniają opinii tych ludzi.

Broń w domu każdego nie ma nic wspólnego z obroną przed tyranią. Żaden, choćby prywatny arsenał nie obroni cię przed policją i przed innymi posiadaczami prywatnego arsenału. A dlaczego Amerykanie, Rosjanie przegrali w Wietnamie, Afganistanie? Bo byli agresorami na obcej ziemi i żeby wygrać zupełnie, musieliby zabić wszystkich miejscowych.

O Finlandii to już w ogóle bzdury wypisujesz, piszesz o czasach stalinowskich, zresztą nieprawdę, by uzasadnić pozwolenie na broń w obecnych czasach.

48 Ostatnio edytowany przez polis (2017-11-08 21:01:15)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Stabilność polityczną państwa można osiągnąć innymi środkami niż dawanie ludziom broni do ręki. Zresztą broń nie ma z nią aż tak wiele wspólnego. Dobra edukacja, bo wtedy ciężej o zmanipulowanie ludzi i wtedy może też pójść w wysokie technologie, które, surprise!, przydadzą się również do obrony i zmniejszanie nierówności, tak żeby ludzie mieli realne szansy na awans społeczny i sytuacja polityczna będzie ciężka do destabilizacji.

49

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Swanen napisał/a:

Kaktus, to są bzdury. Prawdziwy powód, dla którego w Stanach praktycznie każdy może zbudować mały arsenał to lobby broni palnej, być może najsilniejsze lobby tam. Mają znanych aktorów jako swoje twarze, mentalnie są mocno zakorzenieni w historii powstania Stanów. Nic nie wskazuje na to, by miało się coś tu zmienić. Nawet kolejne strzelaniny nie zmieniają opinii tych ludzi.

To lobby zbudowane zostało na kulturze imigrantów zdobywających nowe krainy i broniących swoich domów i stad z bronią w ręku. Dzięki tej kulturze, tradycji nikt, nigdy nie zabierze Amerykanom prawa do broni i taniej benzyny. W Europie, czyli miejscu z którego kolonizatorzy Ameryki uciekali do dziś panuje kultura trzymania pod knutem i na łańcuchu chłopa pańszczyźnianego. Stąd chłopem opiekować ma się jego pan, a jak będzie chciał gdzieś pojechać, to ma się meldować albo ma go to dużo kosztować.

Swanen napisał/a:

Broń w domu każdego nie ma nic wspólnego z obroną przed tyranią. Żaden, choćby prywatny arsenał nie obroni cię przed policją i przed innymi posiadaczami prywatnego arsenału. A dlaczego Amerykanie, Rosjanie przegrali w Wietnamie, Afganistanie? Bo byli agresorami na obcej ziemi i żeby wygrać zupełnie, musieliby zabić wszystkich miejscowych.

Urocza logika, niewątpliwie kobieca... Z tego wynika, że Niemcy w 1939 albo nie byli agresorami albo nie byli na obcej ziemi w Polsce, nieprawdaż? A we Francji rok później? Jugosławii? Grecji? Rosji?

Akurat Polska jest bardzo wdzięcznym przykładem w tej dyskusji, bo przez cały czas trwania I Rzeczpospolitej istniała żywa tradycja obrony państwa przez ogół obywateli, którzy mieli nieskrępowane prawo posiadania broni. Oczywiście wówczas za pełnowartościowych obywateli uważano tylko stan szlachecki ale mieszczanie również mieli swoje prawa do broni w zakresie obrony swoich miast. Można śmiało powiedzieć, że mało które współczesne ówczesnym Polakom społeczeństwo było tak zmilitaryzowane. O dziwo, mając tylu ludzi pod bronią nie zamordowano ani nie obalono siłą żadnego króla. Co zdarzało się notorycznie w większości innych dużo bardziej "nowoczesnych" państw. Jasne, nasi przodkowie się buntowali jak władza za bardzo się wtrącała w ich sprawy czy z dziesiątków innych powodów ale w żaden sposób nie jest to porównywalne do tego co działo się w takiej Anglii, Francji, księstwach niemieckich czy włoskich. Widać jakaś inna u nas była kultura. Tą kulturę z zaciekłością zaczęli niszczyć nasi zaborcy wprowadzając właśnie ograniczenia w posiadaniu broni i tak już zostało. Że jednak łatwiej rządzić rozbrojonym motłochem.

50 Ostatnio edytowany przez polis (2017-11-08 21:44:27)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Co mają porażki bądź nie agresorów do posiadania broni przez obywateli? Problem Afganistany czy Iraku jest tu straszliwi spłycany i takich bzdur jakie wypisuje KaktusTX dawno nie słyszałam.

Akurat Irak był w miarę stabilny, dopóki wojska Amerykanów i kolacji tam siedziały, a siedziały do końca 2011 roku. Problem polegał na tym, że Amerykanie musieliby siedzieć tam dekady i musieliby pomóc odbudować kraj, żeby to miało sens i zmieniła się mentalność żyjących tam ludzi. Tak jak np. pomogli Japonii.

Amerykanie, jeśli mają swoje zdanie na temat szerzenia demokracji niestety najczęściej dzielą się na tych naiwnych, którzy myślą, że wystarczy kogoś wyzwolić spod jarzma złego tyrana i wszyscy na około staną się wielkimi miłośnikami demokracji no i wszyscy będą od razu umieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości oraz tych cynicznych, którzy wykorzystują gadkę o szerzeniu demokracji do własnych celów.

Druga sprawa to jakie znacznie niby ma taki pistolet przy dzisiejszej technologii? Co niby zrobi z tym taki Kowalski przeciwko dobrze uzbrojonemu wojsku? Pójdzie sobie na romantyczną misję partyzancką, gdzie po pierwszej, a jak dobrze pójdzie to po drugiej misji zostanie zmieniony na krwawy placek przy pomocy dronów? Jeszcze na dokładkę nasz kraj jest w dużej mierze płaski, więc do partyzantki to się w ogóle praktycznie się nie nadaje w przeciwieństwie do takiego Afganistanu, który jest krajem górzystym. 

To już lepiej zainwestować w edukację, mieć naukowców i rozwijać wysokie technologie, z których może być większy pożytek niż z pana Grzesia z pistoletem.

51

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
polis napisał/a:

Dobra edukacja, bo wtedy ciężej o zmanipulowanie ludzi i wtedy może też pójść w wysokie technologie, które, surprise!, przydadzą się również do obrony i zmniejszanie nierówności, tak żeby ludzie mieli realne szansy na awans społeczny i sytuacja polityczna będzie ciężka do destabilizacji.

Twoja logika opiera się generalnie na 2 błędnych założeniach:

1. Da się edukować na skale makro - nie da się. Snake już pisał coś o edukacji w innym temacie. Od tysiącleci edukujemy, że nie można kraść, gwałcić i zabijać. I co? I nic. Edukować da się tylko w skali mikro, a i to z miernym skutkiem.

2. Ludzie są równi, a nierówności należy (można) zlikwidować

Ludzie nie są równi. Jedyna równość którą masz to (i tak względna) równość wobec prawa. Rodzimy się w różnych rodzinach, o różnym statusie społecznym, zasobności i możliwościach. Bardzo dobrze, że te różnice są, bo dzięki temu ciężka praca i dążenie do lepszego życia ma jakiś sens. Jeżeli wszyscy byliby równi, nie było po co się wysilać i stawiać sobie celów.

52 Ostatnio edytowany przez polis (2017-11-08 21:56:53)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
szakisz napisał/a:
polis napisał/a:

Dobra edukacja, bo wtedy ciężej o zmanipulowanie ludzi i wtedy może też pójść w wysokie technologie, które, surprise!, przydadzą się również do obrony i zmniejszanie nierówności, tak żeby ludzie mieli realne szansy na awans społeczny i sytuacja polityczna będzie ciężka do destabilizacji.

Twoja logika opiera się generalnie na 2 błędnych założeniach:

1. Da się edukować na skale makro - nie da się. Snake już pisał coś o edukacji w innym temacie. Od tysiącleci edukujemy, że nie można kraść, gwałcić i zabijać. I co? I nic. Edukować da się tylko w skali mikro, a i to z miernym skutkiem.

2. Ludzie są równi, a nierówności należy (można) zlikwidować

Ludzie nie są równi. Jedyna równość którą masz to (i tak względna) równość wobec prawa. Rodzimy się w różnych rodzinach, o różnym statusie społecznym, zasobności i możliwościach. Bardzo dobrze, że te różnice są, bo dzięki temu ciężka praca i dążenie do lepszego życia ma jakiś sens. Jeżeli wszyscy byliby równi, nie było po co się wysilać i stawiać sobie celów.

Po pierwsze, nie da się edukować na skalę makro? No chyba jednak się da, jeszcze tak 200 lat temu umiejętność pisania/czytania nie była powszechna.
Po drugie, napisałam zmniejszyć nierówności, a nie całkowicie zlikwidować.

53 Ostatnio edytowany przez szakisz (2017-11-08 22:09:16)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
polis napisał/a:

Co mają porażki bądź nie agresorów do posiadania broni przez obywateli?

Mają wszystko. Jak myślisz, czy bylibyśmy w stanie organizować zrywy narodowe i walczyć przeciwko najeźdźcy, gdyby ludzie nie wiedzieli nawet, z której strony chwycić broń i jak ją chwycić by się nie zranić, tak jak to ma miejsce dzisiaj?

polis napisał/a:

Po pierwsze, nie da się edukować na skalę makro? No chyba jednak się da, jeszcze tak 200 lat temu umiejętność pisania/czytania nie była powszechna.

No chyba jednak nie bardzo. Język pisany powstał na skutek potrzeby znalezienia medium przekazywania informacji. To tak jakbyś powiedziała, że twoja umiejętność jazdy samochodem jest wynikiem globalnej edukacji. Poza tym powstał jeden globalny język, z którym porozumiesz na całym świecie czy setki przeróżnych?

54 Ostatnio edytowany przez polis (2017-11-08 22:02:04)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
szakisz napisał/a:

Mają wszystko. Jak myślisz, czy bylibyśmy w stanie organizować zrywy narodowe i walczyć przeciwko najeźdźcy, gdyby ludzie nie wiedzieli nawet, z której strony chwycić broń i jak ją chwycić by się nie zranić, tak jak to ma miejsce dzisiaj?

Ty mi piszesz o jakichś zrywach narodowych sprzed stuleci czy kilkudziesięciu lat, a ja się pytam jak to się ma do obecnej sytuacji, gdzie technologia mocno poszła do przodu i jak to się ma do sytuacji w kraju, gdzie dronami można bez problemu krwawo rozprawić się z partyzantką?

55

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
polis napisał/a:

Ty mi piszesz o jakichś zrywach narodowych sprzed stuleci czy kilkudziesięciu lat, a ja się pytam jak to się ma do obecnej sytuacji, gdzie technologia mocno poszła do przodu i jak to się ma do sytuacji w kraju, gdzie dronami można bez problemu krwawo rozprawić się z partyzantką?

Dzięki tym zrywom i powstaniom możesz teraz frywolnie rozpowszechniać swoje farmazony!! Technologia? Drony, hmm? Jeden strzał z działka EMP i po tych twoich dronach wink

56

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
szakisz napisał/a:
polis napisał/a:

Ty mi piszesz o jakichś zrywach narodowych sprzed stuleci czy kilkudziesięciu lat, a ja się pytam jak to się ma do obecnej sytuacji, gdzie technologia mocno poszła do przodu i jak to się ma do sytuacji w kraju, gdzie dronami można bez problemu krwawo rozprawić się z partyzantką?

Dzięki tym zrywom i powstaniom możesz teraz frywolnie rozpowszechniać swoje farmazony!! Technologia? Drony, hmm? Jeden strzał z działka EMP i po tych twoich dronach wink

Dziękuję, że potwierdzasz moją tezę, że do unieszkodliwienia dronów potrzebna jest technologia. wink

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
szakisz napisał/a:

Dzięki tym zrywom i powstaniom możesz teraz frywolnie rozpowszechniać swoje farmazony!! Technologia? Drony, hmm? Jeden strzał z działka EMP i po tych twoich dronach wink

A Ty myślisz, że te działka EMP na drzewach rosną...?

58 Ostatnio edytowany przez underdog (2017-11-08 23:10:04)

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Legalizacja dostępu do broni jest potrzebna z czterech powodów:

1) Moralność - jeśli uznajemy się za ludzi wolnych, to inny człowiek, który uznaje siebie za wolnego, może tą broń wyprodukować, a potem może między nami dojść do dobrowolnej transakcji wymiany. Jeśli ktoś nam odbiera prawo do decydowania o naszych działaniach w tym zakresie - jesteśmy jego niewolnikami.

2) Utalitarność na poziomie obrony własnej / mienia - nie muszę tłumaczyć.

3) Utalitarność na poziomie kontr-totalitaryzmu - tu szczególnie chodzi o tzw "badania psychologiczne". Władza chce wiedzieć, komu wydaje broń, władza chce móc decydować, komu ją wyda. Ludzi o poglądach niezgodnych z linią partii / racją stanu / porządkiem państwa demokratycznego - zwijcie sobie to jak chcecie - można uznać za niezdrowych psychicznie. A jak już ktoś dostanie broń, to jest w rejestrze i wiadomo, do czyich drzwi zapukać najpierw smile Oczywiście z biegiem czasu okazało się, że państwo opiekuńcze głaszczące po główce jest o wiele skuteczniejszym totalitarystą od państwa powszechnego strachu, ale ... no, pewnie nie do jednej koncepcji za naszego życia się powróci.

4) Utalitarność na poziomie obrony terytorialnej - w wypadku przejęcia kontroli nad terenem przez obcą mafię - kontrolę nad terenem jest łatwo zdobyć. Ale jeżeli mieszkańcy są uzbrojeni - bardzo trudno utrzymać.

59

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
polis napisał/a:

Dziękuję, że potwierdzasz moją tezę, że do unieszkodliwienia dronów potrzebna jest technologia. wink

Przede wszystkim potrzebny jest człowiek, który daną technologię obsłuży. Nawet przy tzw. "samolotach bezzałogowych" jest sobie Pan, który siedzi przed komputerem i czuwa na wypadek gdyby tenże komputer komputer pokładowy dostał bzika. Czasy się zmieniły, technologia poszła do przodu, ale podstawowe założenia działań wojennych pozostały takie same. Poza tym, są sytuacje, a na polu bitwy takich sytuacji będziesz miała mnóstwo, gdzie starcia bezpośredniego nie unikniesz. W takich sytuacjach "gadżety" odchodzą na bok, a to czy przeżyjesz zależy wyłącznie od ciebie i twoich umiejętności wink

Jesiennowiosenna napisał/a:
szakisz napisał/a:

Dzięki tym zrywom i powstaniom możesz teraz frywolnie rozpowszechniać swoje farmazony!! Technologia? Drony, hmm? Jeden strzał z działka EMP i po tych twoich dronach wink

A Ty myślisz, że te działka EMP na drzewach rosną...?

A ty wiesz w ogóle jak wygląda nowoczesna, dobrze wyposażona partyzantka? Jak nie to poczytaj. To już nie czasy AK gdzie się koczowało w buszu i liczyło każdy nabój.

60

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
polis napisał/a:
szakisz napisał/a:
polis napisał/a:

Ty mi piszesz o jakichś zrywach narodowych sprzed stuleci czy kilkudziesięciu lat, a ja się pytam jak to się ma do obecnej sytuacji, gdzie technologia mocno poszła do przodu i jak to się ma do sytuacji w kraju, gdzie dronami można bez problemu krwawo rozprawić się z partyzantką?

Dzięki tym zrywom i powstaniom możesz teraz frywolnie rozpowszechniać swoje farmazony!! Technologia? Drony, hmm? Jeden strzał z działka EMP i po tych twoich dronach wink

Dziękuję, że potwierdzasz moją tezę, że do unieszkodliwienia dronów potrzebna jest technologia. wink

Nie pisz bzdur jeśli się nie znasz. Dron jest dość łatwą zdobyczą dla sił naziemnych uzbrojonych w podstawową broń strzelecką. Na europejskim teatrze wojennym, gdzie horyzont widzenia nie przekracza 2-3 km taki dron musi operować nisko. Znaczy jest wrażliwy na każdy ogień z ziemi, bo lata wolno. Pomijam zakłócanie prowadzenia drona przez sygnały z ziemi. Ostatnio na północy Polski spadł dron, prawdopodobnie rosyjski. Spadł, bo dostał "strzał" z aparatury prawdopodobnie SG, który zagłuszył jego prowadzenie przez operatora.
To o czym ty piszesz, to operowanie na wysokości paru kilometrów dronów USA nad pustynią. Tylko pustynia, to nie Europa.
A co do broni model szwajcarski jest niezły. Ludzie mają powszechnie karabiny otrzymane od armii w domach.

61

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Moim zdanie powinno się ułatwić dostęp do broni, ale konieczne są badania psychologiczne i czyste papiery, jeśli ktoś ma coś za uszami, to absolutnie nie powinno się dawać mu broni do rąk. Bardzo istotne są też szkolenia z obsługi broni palnej, każdy kto stara się o broń powinien przejść je obowiązkowo. Rozumiem, że dużo osób martwi się o to, że tę broń będą mieli przede wszystkim ludzie o złych zamiarach, ale prawda jest taka, że jak im zależy to teraz też ją mogą mieć, a uczciwi i dobrzy ludzie, którzy chcą się co najwyżej bronić mają dostęp do tego bardzo utrudniony.

62

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Nataliii89 napisał/a:

Rozumiem, że dużo osób martwi się o to, że tę broń będą mieli przede wszystkim ludzie o złych zamiarach, ale prawda jest taka, że jak im zależy to teraz też ją mogą mieć, a uczciwi i dobrzy ludzie, którzy chcą się co najwyżej bronić mają dostęp do tego bardzo utrudniony.

Moim zdaniem wszyscy mają takie same możliwości, ale jedni z nich korzystają, a inni nie.

63

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Nataliii89 napisał/a:

Moim zdanie powinno się ułatwić dostęp do broni, ale konieczne są badania psychologiczne i czyste papiery, jeśli ktoś ma coś za uszami, to absolutnie nie powinno się dawać mu broni do rąk.

Jeżeli ktoś jest chory psychicznie i np uważa, że powinien mieć prawo zniszczyć komuś życie za zapalenie blanta albo sprzedawanie pączków na nielegalnym straganku to jest chory psychicznie i najlepiej byłoby, żeby broni nie miał. Problem w tym, że odgórne badania psychologiczne takich drani nie wykluczają - one ich promują, ci otrzymują pozwolenie na broń razem z mundurem policyjnym w zestawie.

64

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?
Swanen napisał/a:

Kaktus, to są bzdury. Prawdziwy powód, dla którego w Stanach praktycznie każdy może zbudować mały arsenał to lobby broni palnej, być może najsilniejsze lobby tam. Mają znanych aktorów jako swoje twarze, mentalnie są mocno zakorzenieni w historii powstania Stanów.

Swanen napisał/a:

Broń w domu każdego nie ma nic wspólnego z obroną przed tyranią. Żaden, choćby prywatny arsenał nie obroni cię przed policją i przed innymi posiadaczami prywatnego arsenału.

Nie uważacie że przydałoby się wskazać błąd w mojej tezie?!?  Dlaczego druga poprawka do Konstytucji USA nie ma nic wspólnego z obroną przed tyranią?  Może przytoczycie jakieś źródła?  Dla ułatwienia, druga poprawka do Konstytucji USA była ratyfikowana 15 grudnia, 1791r. (za czasów Tadzia Kościuszki).  Wypadałoby więc powołać się na źródła z tego okresu.  Jestem (prawie) pewien że nie było wtedy ani Hollywoodu (skoro nie było kinematografii, a i Kalifornia nie była jeszcze odkryta), ani gun lobby.  Ale otwarty jestem na nowe rewelacje historyczne.  Poczekam na odpowiedź do niedzieli i wtedy wkleję dowody potwierdzające moją tezę.

Swanen napisał/a:

O Finlandii to już w ogóle bzdury wypisujesz, piszesz o czasach stalinowskich, zresztą nieprawdę, by uzasadnić pozwolenie na broń w obecnych czasach.

Zmieniam się w słuch.

Swanen napisał/a:

A dlaczego Amerykanie, Rosjanie przegrali w Wietnamie, Afganistanie? Bo byli agresorami na obcej ziemi i żeby wygrać zupełnie, musieliby zabić wszystkich miejscowych.

polis napisał/a:

Problem Afganistany czy Iraku jest tu straszliwi spłycany i takich bzdur jakie wypisuje KaktusTX dawno nie słyszałam.

Nie dyskutuję o problemach tych regionów, szerzeniu demokracji i innych bzdetach.  Podaję te konflikty jako przykłady ilustrujące charakter starcia przeciwnych sił.  Punktem wyjścia było moje stwierdzenie:  Przeciwnicy powszechnego prawa do posiadania broni również stwierdzą: "z karabinem przeciwko czołgom i samolotom nic nie wskórasz".

polis napisał/a:

Akurat Irak był w miarę stabilny, dopóki wojska Amerykanów i kolacji tam siedziały, a siedziały do końca 2011 roku. Problem polegał na tym, że Amerykanie musieliby siedzieć tam dekady i musieliby pomóc odbudować kraj, żeby to miało sens i zmieniła się mentalność żyjących tam ludzi. Tak jak np. pomogli Japonii.

Amerykanie, jeśli mają swoje zdanie na temat szerzenia demokracji niestety najczęściej dzielą się na tych naiwnych, którzy myślą, że wystarczy kogoś wyzwolić spod jarzma złego tyrana i wszyscy na około staną się wielkimi miłośnikami demokracji no i wszyscy będą od razu umieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości oraz tych cynicznych, którzy wykorzystują gadkę o szerzeniu demokracji do własnych celów.

Jak wyżej, kompletnie nie na temat.

polis napisał/a:

Co mają porażki bądź nie agresorów do posiadania broni przez obywateli?

Wytęż mózg trochę.

polis napisał/a:

Stabilność polityczną państwa można osiągnąć innymi środkami niż dawanie ludziom broni do ręki.

Nic nowego nie odkryłaś.  Walka zbrojna to ostateczność kiedy wszystkie inne drogi zawiodły.

polis napisał/a:

Druga sprawa to jakie znacznie niby ma taki pistolet przy dzisiejszej technologii? Co niby zrobi z tym taki Kowalski przeciwko dobrze uzbrojonemu wojsku? Pójdzie sobie na romantyczną misję partyzancką, gdzie po pierwszej, a jak dobrze pójdzie to po drugiej misji zostanie zmieniony na krwawy placek przy pomocy dronów?

Jaką szanse ma mrówka w starciu z młotkiem?  Zerową.  Czyli według Twojej logiki można śmiało wskoczyć z młotkiem w mrowisko bo mrówki nie mają szans.

polis napisał/a:

Ty mi piszesz o jakichś zrywach narodowych sprzed stuleci czy kilkudziesięciu lat, a ja się pytam jak to się ma do obecnej sytuacji, gdzie technologia mocno poszła do przodu i jak to się ma do sytuacji w kraju, gdzie dronami można bez problemu krwawo rozprawić się z partyzantką?

Ile trzeba dronów aby spacyfikować milion partyzantów?  Koszt jednego drona typu Predator to $4mln.  Koszt jednego pocisku sterowanego to $100tys.  Jaki koszt musiałby ponieść najeźdźca z dronami?

65

Odp: Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

W tej dyskusji pojawia się częściowo jawnie, a częściowo milczące założenie, że jest dużo ludzi niezrównoważonych psychicznie, którzy, gdy da się im możliwość, natychmiast pobiegną po broń i zaczną strzelać do ludzi. Bardzo, bardzo się z tym nie zgadzam. Po pierwsze ludzie niezrównoważeni emocjonalnie, atakujący kogoś w afekcie sięgają po to, co mają pod ręką i działają natychmiast a nie lecą po broń. (Bo za czym przygotują broń do strzału, to zdążą sobie uświadomić, co robią i wrócić do koncepcji pobicia ;-). ) Nie sądzę, że oni nagle zamienią sztachety i pięści na pistolety. Natomiast ludzie z zaburzeniami dyssocjalnymi, którzy planują przestępstwo z użyciem broni zdobędą ją tak czy siak. Powiedzenie, że okazja czyni złodzieja nie przekłada się nijak na okazja czyni mordercę.
Snake, odnoszę wrażenie, że temat Cię interesuje nie od dziś i przekonują mnie Twoje argumenty.

Posty [ 1 do 65 z 204 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Szerszy dostęp do broni, czy potrzebny i na jakich zasadach?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023