wlasnie wrocilam z randki,najpierw spacer,potem kolacja no a potem nabralam ochoty na cos wiecej...pojechalismy w ustronne miejsce i wszystko bylo ok...Co mialo rosnąć,rosło w siłe ale gdy doszlo do kulminacyjnego momentu on sie zestresowal...bylismy w punkcie wyjscia,ale nie dalam za wygrana,chcialam go rozgrzac,pieszczoty wszelkiego rodzaju ale oralu nie zaczęłam bo nie bylo sensu...Mój D się zalamal,powiedzial nawet,że powinnam chyba poszukac sobie innego w takiej syt,zranilo mnie to bo nie sex jest najwazniejszy ale piszę tu by zrozumiec co się stalo,początkowo widzialam oznaki że go "kręcę",wielokrotnie w innych syt dawal o sobie znac...to mial byc nasz 2wspolny raz;( D.się zalamal,powiedzial,że nie wie co powiedziec i zrobic z tą syt...;( ja tez juz nie wiem w czym jest problem;( pierwszy malo udany raz byl jego pierwszym razem,wiec wiedzialam jak to usprawiedliwic,stres,ale dzis...byly komforotwe warunki a on "wysiadl" ... strasznie zmartwil sie ta sytuacją,jest mi przykro,bo widzialam jak zwyczajnie bylo mu glupio...co robic dalej,boję się że zrazi się do seksu i że będzie chcial mnie zostawic,bojąc się,ze "mi nie podoła"..
po wszystkim,gdy mnie odwiozl napisalam mu sms..."mam nadzieję,że wszystko się jakoś uloży bo ponad wszystko uwielbiam Twoj dotyk,zapach i bliskośc i nie wyobrazam sobie,że moglo by mi tego zabraknąć"
Jego odp: "nie wiem co mam myslec o sobie.Dobranoc" a wcześniej ta jego smutna mina:(
nie wiem czy to istotne ale D.sporo czasu spedza na silowni,czy to ma wplyw na jego umniejszona spawnośc w łóżku...juz nie wiem jak to tlumaczyc..