Od 5 lat jestesmy małżeństwem.Znamy sie 10 lat.Mamy 3 letniego cudownego synka,dom,dobrze prosperujący interes.Wydawałoby sie ze jestesmy szcześliwi ale...No własnie chodzi o to ze przyłapałam mojego męża jak ogląda filmy porno i od tego czasu unikam zbliżeń.Poprostu brzydzi mnie.Trwa to juz ponad rok i jest coraz gorzej.próbowałam z nim o tym porozmawiać ale on tylko stwierdził że wyolbrzymiam wszystko i że wszyscy faceci ogladają takie filmy.Ok rozumiem tylko kiedy zaproponowałam żebyśmy razem obejrzeli taki film to mnie wysmiał.Powoli stało się to moją obsesją.Zaczełam kontrolowac strony internetowe na które wchodzi-tylko porno.Ostatnio synek bawił się jego telefonem komórkowym i otworzył zakładke video a tam-porno.Robiac porządki w starych dokumentach znalazłam sterte płyt o tej tematyce.Jak próbowałam z nim porozmawiac to się wściekł ze go kontroluje.Nie sypimy już w tym samy łóżku.Nie mogę się przemóc.Nie potrafie zrozumieć.Przecież kiedyś kochaliśmy się kilka razy dziennie i było cudownie.Ostatnio zaczął mnie oskarżać o to że go zdradzam bo nie pozwalam mu sie dotknąć.A to wcale nie tak.Kocham go i może rzeczywiście wyolbrzymiam całą sytuację.Proszę napiszcie czy to moja wina?
Podobne tematy
Mari, powinnaś odwiedzić seksuologa, bo Twoja reakcja z pewnością jest wyolbrzymiona i musi istnieć powód, dla którego oglądanie filmów porno przez męża wywołało u Ciebie taką lawinę zachowań.
Zwykle przyjmuje się, że dopóki oglądanie filmów pornograficznych nie wpływa negatywnie na seks w związku, czyli seks "związkowy" nie cierpi na takich "seansach" - to nie ma w nich nic karygodnego. Nie ma potrzeby wyszukiwania winy tam, gdzie nie ma zbrodni. Skoro uprawialiście przez x czasu seks, to oznacza, że oglądanie filmów nie zastępowało Twojemu partnerowi normalnego seksu, prawda?
A więc obawiam się, że choć nie ponosisz winy za to, że akurat takie filmy lubi sobie obejrzeć to w dużej mierze przyczyniłaś się do tego, że Wasze życie seksualne zanikło, a wraz z nim dobra więź z partnerem.
Zdecydowanie powinnaś udać się do specjalisty. Aby jednak rozwiązać ten problem, musisz go sobie najpierw uświadomić i zdjąć winę z Was obojga (ani Ty nie jesteś winna ani on). Nie zostawiaj spraw samym sobie, bo szkoda związku, a przede wszystkim szkoda Ciebie. Nie gmatwaj sobie życia, jeszcze możecie być szczęśliwi. Powodzenia.
Popieram post wyżej, mój chłopak oglądał takie filmy kiedy się poznaliśmy i do teraz ogląda, może dla mnie pornografia jest obrzydliwa, ale dla mężczyzn jest to zupełnie normalne i nie powinno być na tym tle żadnej zazdrości, dopóki Twój mąż nie przestanie przedkładać oglądania porno ponad Wasze życie erotyczne. Zabrałaś mu możliwość współżycia, a nawet pieszczot z Tobą, przez co zaczął wypełniać pustą przestrzeń w tej sferze kolejnymi filmami + oddaliliście się od siebie. Zupełnie niepotrzebnie.
Porozmawiaj z nim i uświadom, że popełniłaś błąd oceniając go w ten sposób, mimo to wyjaśnij swoje obawy, ale postaw też warunki, np. żeby nie oglądał tego przy Tobie i nie wystawiał na widok Waszemu dziecku. Niech to będzie tylko i wyłącznie jego prywatna sprawa, powiedzmy "hobby" i nie będziesz wtykać w to nosa dopóki nie zacznie Cię dla tego poświęcać.
Jeśli nie chce tego oglądać z Tobą, to pewnie się krępuje skoro tego wie, że tego nie popierasz, więc nie naciskaj, jeśli będzie chciał Ci coś pokazać to sam to zrobi. Dodam, że możecie wynieść coś nowego z takich filmów i zastosować to osobiście, co może Wam umilić współżycie, więc nie przekreślaj tego tak do końca, przerzuć się na tryb tolerowania. ![]()
Dziękuje za tak szybką reakcję.OK ja rozumiem.Tylko skoro wszystko było super to po co ?I na taką skale.Na internecie codziennie,na telefonie,na płytach.Ja nie należe do osób które są purytankami i jeżel sex to tlko po ciemku i pod pierzynką.Więc nie rozumiem po co?A rozmowa skończy sie awanturą bo wielokrotnie próbowałam,tłumaczyłam jaki jest mój stosunek do takich filmów.Pytałam czy jest tam coś szczególnego czego brakuje mu w naszym łóżku a mój maż twierdził że wszystko jest ok.
w takiej sytuacji to ja bym się bała że mąż w końcu pęknie i pójdzie do łóżka z inna ......
pornografia jest dla ludzi, tak jak wódka i nawet pornografia tak samo uzależnia. są świry które często gęsto "zmuszają" swoje partnerki do zachowywania się tak jak te babeczki z filmów. ale czy się kobietki na to godzą to jest ich sprawa. zobacz jakie filmy twój mąż najczęściej ogląda, czy są to ostre pornosy czy więcej tam jest pieszczot oralnych, czy trójkąty, czy sex z azjatkami, czy może przewaga seksu lesbijskiego. jeśli zaobserwujesz jakich motywów w tych filmach jest przewaga, możesz wyjść z inicjatywą i zrobić niespodziankę mężowi, np pieszcząc go oralnie w taki sposób jaki nigdy nie robiłaś, albo przebrać się w coś mega seksi, no nie wiem to twoja już w tym głowa.
wiem że ciebie to może ranić bo czujesz się tak jakbyś nie była dla niego zbyt piękna zbyt dobra w łóżku czy coś, ale to na prawdę nie jest jakieś super straszne aby zaprzestać kompletnie kochania się z mężem
Oglądanie pornografii samo w sobie nie jest niczym złym. Przeciętnie mężczyzna myśli o seksie 4-5 razy na dzień, podczas gdy kobieta ok 2razy. Roznice miedzy płciowe pod względem seksualności są wielkie. Nie koniecznie w pornografii doszukujemy się czegos czego nam brakuje w seksie partnerskim. Moze byc to sposobem na złagodzenie objawów stresu, co może prowadzić do uzależnienia. To prawda, iż istotna test tematyka pornograficznych materiałow, może to być rownież kwestia zaburzonych preferencji. Maz moze nie rozmawia z Toba o tym dlaczego to robi, poniewaz wydaje mu sie to zupelnie normalne (i nie rozumie Twojej reakcji), a byc moze jest to dla niego klopotliwy temat. Komunikacja w waszym zwiazku nie jest najlesza. Zachęcam do skorzystania z porady specjalisty.
moim zdaniem wyolbrzymiaszproblem,źle robisz nie sypiając z mężęm , no ale z drugiej strony nie można się do nieczego zmuszać, wizyta u seksuologa bąź bardzo szczera rozmowaz mężęm są tu wskazane.skąd wiesz, że teraz pornografia nie jest dla niego wyjśćiem z problemu jakim jest to , że się nie kochacie.
Dziękuję za Wasze wypowiedzi.Wniosek który mi się nasówa jest taki że to ja mam problem a to co robi mój mąż jest normalne i naturalne i powszechnie akceptowane.Moze macie racje ale i tak nie jestem w stanie przemóc swojej niechęci do intymności.Chyba rzeczywiście umówię się na wizyte do specjalisty.Dziekuje
macie rację że oglądanie filmów porno jest czymś naturalnym a Mari może ma trochę obsesję na tym punkcie i wyolbrzymia to .Ale czy jeżeli jej mąż widzi jak bardzo jej to przeszkadza to nie może się poświęcić i przestać tego robić ,czy to aż tak musi być dla niego ważne.miłość między dwojgiem ludzi jest najważniejsza .Dlaczego ją wyśmiał jak chciała obejrzeć razem z nim taki film,?Mari wyolbrzymia ale mąż też przesadza.
Brzydzą mnie filmy porno to fakt ale zrozumcie tu nie chodzi o 1 czy 2.Mąż to robi codziennie.Odpala komputer i pierwsze co robi to redtube.Filmiki w telefonie a w domu płyty dvd.I to ja mam obsesję?
popieram wypowiedź Grety, gdyż tak jak mówi kochają się, to jedno powinno umieć się poświęcić dla drugiego, może i Mari wyolbrzymia, ale z jej mężem też jest coś nie halo jeśli wiedząc że jej to przeszkadza nadal to robi i nie ukrywa tego wcale, a poza tym woli dalej oglądać te filmy niż porozmawiać z żoną i ten problem załatwić, przecież takie małżeństwo długo nie wytrzyma... niestety....
Dobra dziś zrobie się na bóstwo,zamówie kolację a póżniej przemogę niechec i włącze jeden z tych filmów.Zobaczę co z tego wyjdzie.Mam nadzieję że dam rade.
to daj znać jak Ci Mari pójdzie
według mnie to z Twoim mężem jest bardziej coś nie halo niż z Twoją obsesją, bo ja tez zwolenniczką takiego rodzaju filmów nie jestem
trzymam kciuki ![]()
Mari jeżeli mogę to ci poradzę inaczej .tak jak piszesz zrób się na bóstwo ,kolacja też ok. ale zamiast filmu o które właśnie masz problem.to powiedz mężowi że dzisiaj to ty mu zastąpisz te wrażenia które ogląda w tych filmikach ,tylko powiedz to tak delikatnie i z namiętnym uśmieszkiem ,bo jeszcze odbierze że się znów czepiasz.No i pokarz na co cię stać..czekamy na wrażenia..:)
15 2010-02-25 23:28:59 Ostatnio edytowany przez youngwind (2010-02-25 23:30:59)
Ja także zgadzam się z Gretą i nie uważam, by MARI wyolbrzymiała.
Wypowiadałam się już na Netkobietach w tego rodzaju tematach dziesiątki razy i muszę przyznać, że dopóki kobieta nie przekona się, co to naprawdę znaczy "mąż/narzeczony obsesyjnie oglądający porno", dopóty zbagatelizuje sprawę na tyle, by potem zorientować się, że to był największy błąd w jej życiu.
Takich rzeczy nie powinno się lekceważyć, tym bardziej, jeśli zaważają one na uczuciowości i życiu erotycznym. Ja początkowo także, że się wyrażę, olałam uzależnienie narzeczonego i dopiero wtedy, gdy de facto z premedytacją wbił mi nóż w plecy okłamując i oszukując wręcz podręcznikowo, patrząc prosto w oczy ("już tego nie robię, przysięgam"- następnego dnia znajduję nakłady ukryte głęboko w plikach systemowych na komputerze), zrozumiałam jak chybiłam z tą wyrozumiałością i tolerancją. A mój facet zareagował tylko miną pt. "upps, faux pas...".
Im później reaguje się na tego typu sprawy, tym ciężej facetowi jest się od tego uwolnić. Normalny, zdrowy mężczyzna, popatrzy sobie na babeczki raz na jakiś czas, dodatkowo systemem zobacz-zapomnij. Facet będący na drodze do uzależnienia ogląda takie rzeczy codziennie i to w takim nakładzie, że ręce opadają. Bardzo często także, jak napisała szirina, pragną sceny z filmów wprowadzać w życie. A, niestety, nie każda kobieta jest w stanie zrobić wszystko to, za co panny na filmach w ramach wynagrodzenia dostają grube dolary, dla przyjemności. Faceci nieraz mają takie wyobrażenia o aktorkach porno, że gdyby naprawdę ruszyli głową, potrafiliby zrozumieć jak ten "biznes" działa...
Moim zdaniem, MARI, powinnaś poważnie porozmawiać z mężem. Tutaj żadna pomoc seksuologa się nie przyda- to zadaniem Twojego męża jest zastanowienie się nad własnym postępowaniem. Zapytaj się go, co takiego widzi w tych filmach i skoro naprawdę w Waszym życiu seksualnym jest wszystko OK (mój facet też tak mówił), to dlaczego postanowił nadal to kontynuować. Skoro on robi to codziennie i nawet w komórce zgromadził sobie te bzdety, to musi być jakiś głębszy powód. Skoro odmówił także wspólnego oglądania filmu, coś jest na rzeczy.
Podkreślę jeszcze, że sama uwielbiam tego typu filmy, jeśli pełnią rolę edukacji seksualnej. Dodają pieprzu związkom. Jeśli jednak zaczyna się przeginać w drugą stronę, nie jest przyjemnie...
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
youngwind, uzależnienie od pornografii to uzależnienie jak każde inne i bezwzględnie wymaga pomocy specjalisty. Jeśli jej partner jest uzależniony i jego zachowania mają formę obsesji to zdecydowanie zastanowienie się nad nimi nie wystarczy - równie dobrze można prosić alkoholika, żeby przestał pić.
Poza tym w związku, w którym nie ma zaufania - a jakie autorka wątku może mieć zaufanie do swojego mężczyzny po takich zajściach - dalsze bycie razem wymaga gruntownej pracy nad relacją i tym, co w niej zaszło, choćby po to, by autorka odzyskała spokój i mogła na nowo się otworzyć.
17 2010-02-26 12:50:36 Ostatnio edytowany przez youngwind (2010-02-26 12:53:29)
youngwind, uzależnienie od pornografii to uzależnienie jak każde inne i bezwzględnie wymaga pomocy specjalisty. Jeśli jej partner jest uzależniony i jego zachowania mają formę obsesji to zdecydowanie zastanowienie się nad nimi nie wystarczy - równie dobrze można prosić alkoholika, żeby przestał pić.
Piszę na podstawie własnych doświadczeń i w moim przypadku głębokie rozmowy, zastanawianie się nad własnym postępowaniem (ale naprawdę poważne rozmyślanie, nie dziecinne rachunki sumienia) z wyciąganiem dodatkowo wniosków, w zupełności wystarczyły. Oczywiście, yvette, wszystko zależy od stopnia uzależnienia; czy jest to początkowe, czy zaawansowane stadium. W przypadku MARI wygląda na to, że to dopiero początek, bo jej mąż nie unika seksu (ona to robi z wiadomych przyczyn). Gdyby zaczął wymyślać niestworzone wymówki albo zmuszać się do zbliżeń (wcześniej rozgrzewając się laskami z Internetu), byłoby gorzej. U mnie było już prawie "gorzej", ale zdążyłam, za 5tym razem wprawdzie, ale zdążyłam, zahamować to uzależnienie- przeczytałam mojemu facetowi pewien artykuł o uzależnieniu od pornografii, a potem poprosiłam aby przeczytał mi to samodzielnie na głos. Podziałało. W połączeniu z rozmowami, naprawdę dogłębnymi, wspólnie wyszliśmy z tego piekła. I mam tego pewność.
EDIT: Dodam jeszcze, że według mnie bez pomocy MARI, którą mąż krzywdzi, a z pomocą samego specjalisty, na nic zda się wyciąganie z uzależnienia. Zarówno ona jak i on muszą ze sobą rozmawiać, by wzajemnie sobie pomóc.
Poza tym w związku, w którym nie ma zaufania - a jakie autorka wątku może mieć zaufanie do swojego mężczyzny po takich zajściach - dalsze bycie razem wymaga gruntownej pracy nad relacją i tym, co w niej zaszło, choćby po to, by autorka odzyskała spokój i mogła na nowo się otworzyć.
Zgadza się. Ale czy do tego od razu potrzebny jest seksuolog? Warto najpierw, zanim oddamy sprawę w obce ręce, spróbować własnych sił. Było nie było, partnerzy znają się najlepiej, tym bardziej, jeśli są małżeństwem z długim stażem. Jeśli to nie wystarczy, trzeba będzie szukać pomocy gdzie indziej.
Jako psycholog nie podjęłabym się oceny stopnia uzależnienia na podstawie opisu partnerki, bo online może to być ocena niesłuszna, a i trzeba lat praktyki, by się nie przeliczyć w diagnozie stawianej twarzą w twarz.
Sugestia wizyty wzięła się stąd, że niechęć do seksu i odrzucenie partnera, jak zrobiła to mari najczęściej po tak długim czasie nie jest już tylko kwestią decyzji "Chcę - nie chcę się kochać". Jeśli kobieta blokuje się na partnera (jak napisała autorka "Nie mogę się przemóc, nie mogę zrozumieć") zazwyczaj trzeba czegoś więcej niż rozmowy z nim, żeby odzyskała poczucie kobiecości i zaufania w tej relacji. A w tym po prostu pomaga specjalista i moja sugestia wzięła się z tego, że tak byłoby autorce wątku zwyczajnie lżej i łatwiej - chodzi przecież o rozwiązanie problemu, a nie powierzchowne zlikwidowanie jego objawów, czyli ponowne kochanie się z mężem.
Niepotrzebnie traktuje się wizyty u psychologów czy seksuologów jako oddawanie spraw w obce ręce. I żeby było jasne, nie jestem przeciwniczką rozmów. Natomiast jeśli czujemy, że oprócz problemu (w postaci pornografii) pojawiły się bardzo trudne i bolesne wewnętrzne reakcje, takie jak poczucie winy, które blokuje możliwość współżycia to warto się zastanowić, czy kilka wizyt nie podziałałoby kojąco.
mari oczywiście zrobi, jak będzie czuła, ja tylko podkreślam, że istnieją inne opcje niż pogadanki z partnerem, które w wielu przypadkach odnoszą wręcz odwrotny skutek. Mogą też mieć pozytywny i jak piszesz, jesteś tego przykładem, youngwind.
Yvette, zgadzam się z Tobą. Oczywiście, jeśli kobieta włączyła przed swoim mężem blokadę, której sama nie jest w stanie zdjąć, to nie pozostaje nic innego, jak poprosić o pomoc kogoś, kto stykał się zarówno z takimi, jak i gorszymi przypadkami. Wierzę, że nieraz kobieta zwyczajnie nie ma sił, by samej stawić czoła uzależnieniu swojego mężczyzny od pornografii.
Jeśli partner jednak dodatkowo nie lubi rozmawiać albo zwyczajnie nie chce otworzyć się przed partnerką, także nie widzę przyszłości takiego związku- szczerość, a co za tym idzie, zdolność do rzeczowej i konkretnej konwersacji, to pierwszy krok do odzyskania zaufania.
Jeśli chodzi o rozmowy, to jest to, rzecz jasna, kwestia indywidualna każdego uzależnionego mężczyzny. Jedni są słabi i szybko się poddają- dotknięci wyrzutami sumienia chcą się zmienić i wyznają swoim partnerkom wszystko, inni natomiast idą w zaparte, kłamią i oszukują, nadal praktykując za plecami to, czym tak bardzo ranią swoje dziewczyny/narzeczone/żony. I może faktycznie w przypadku MARI wizyta u specjalisty byłaby najlepszym wyjściem, bo i tak żadna z nas nie wie, jaki jest obecny stan jej męża.
Zrobi jednak, jak sama napisałaś, yvette, jak będzie chciała. Sytuacja i tak prawdopodobnie sama niebawem się rozwiąże.
Oj tutaj naprawdę wyolbrzymiłaś problem. Nie jest to nic złego, że ogląda sobie takiego rodzaju filmy. Szkoda tylko że twój facet Ciebie wyśmiał jak powiedziałaś żebyście razem obejrzeli film. Według mnie nie byłby to zły pomysł, a dobry;) Spróbuj się przemóc i kochajcie się naprawdę gorąco. Gorzej tylko jak nie bedziesz tego mogła zrobić, wtedy porada seksuologa się przyda. Z drugiej strony jeżeli twój facet jest uzależniony od filmów to też by mu się przydała. Możesz najpierw zacząć od siebie i zgodzić się na seks, a następnie porozmawiać z nim jeżeli dalej w dużych ilościach będzie oglądał te filmy. Urozmaić Wasze życie erotyczne poprzez różnego rodzaju zabawy. Czy to prze różne rodzaje seksu czy też zabawki erotyczne ![]()
21 2010-02-26 15:40:25 Ostatnio edytowany przez potajemny (2010-03-04 01:21:09)
.
po wypowiedzi Potajemnego czuję się jak facet o_____________O
potajemny, Twoja wypowiedź jest niesamowita. Chyba przeczytam ją jeszcze pięć razy
.
potajemny, AMEN, nareszcie jakiś mężczyzna napisał mądrze i składnie to, co wiele razy próbowałam niektórym forumowiczkom tu przekazać ![]()
papillon - ja też w takim razie mam jak najbardziej męskie spojrzenie na porno ![]()
no tak potajemny wie co mówi i ma to jakiś sens .Tylko czy zagwarantuje nam że każdy facet myśli tak samo,czy można wszystkich facetów mierzyć jedną miarą .Bo ja na przykład nigdy nie kochałam się w żadnym aktorze ,a tym bardziej nie wyobrażałam sobie żadnych przygód miłosnych .Moim zdaniem każdy z nas ma inną instrukcję obsługi .
26 2010-02-26 20:50:19 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-02-26 20:51:17)
Greta - masz niewątpliwie rację z tym mierzeniem inną miarą, ale dla przykładu rozmawiałam o tym z wieloma facetami, i nie spotkałam jeszcze takiego, który by do porno podchodził jakoś uczuciowo czy myślałby o aktorce jako o człowieku - dla każdego z tych, których znam, porno jest tylko bodźcem czysto wizualnym wywołującym krótko mówiąc wzwód, czysto mechaniczna reakcja i czysto mechaniczne podejście. Znam też dziewczyny, które tak do tego podchodzą. Oczywiście może to być kwestia przypadku, że na takie osoby trafiłam, ale biorąc pod uwagę że były to osoby z różnych środowisk, to myślę że można by do tego podejść statystycznie ![]()
no tak potajemny wie co mówi i ma to jakiś sens .Tylko czy zagwarantuje nam że każdy facet myśli tak samo,czy można wszystkich facetów mierzyć jedną miarą .
Też racja.
Cieszy jednak to, że są na świecie mężczyźni w pełni świadomi tego, co robią, potrafiący wyciągać wnioski. Kurczę, właśnie doszłam do wniosku, że gdyby mój facet na samym początku dokładnie tak mi to opisał, być może inaczej bym na to spojrzała i zapobiegła tragedii jeszcze zawczasu. Jestem wdzięczna facetom na tym forum za tego typu wypowiedzi
.
28 2010-02-26 23:05:42 Ostatnio edytowany przez potajemny (2010-03-04 01:21:50)
Anemonne, Papillon, Młodywiaterku - dziękuję.
.
Witam.Dziękuję za wszystkie opinie.Od czwartku zamiast cieszyć się z wieczoru spędzonego z mężem jestem sama.Zrobiłam tak jak napisałam kolacja itp itd.Moj małżonek po powrocie stwierdził że jak mi wróci rozum to mam sie do niego odezwać odwrócił sie na pięcie i do teraz go nie widziałam.Wiem tyle że nie było go w piątek w firmie ani z nikm się nie kontaktował.Co mam myśleć?Próbowałm dzwonic-nie odbiera.Zostawiłam wiadomość na sekretarce żeby zadzwi powiedział chociaż o co chodzi.Może ma kogoś?
Mari! Twoje małżeństwo stanęło w obliczu poważnego kryzysu. Na tyle jest to poważne, że nie mam odwagi dać Ci żadnej rady. Najpierw dowiedz się, gdzie się znajduje, czy sam nie popadł w jakąś depresję. A potem spokojnie porozmawiajcie. Myślę, że on się teraz Ciebie boi, że go będziesz krytykować lub źle osądzać. Koszmarny stan. Niestety Twoi "forumowi doradcy" nie pomogli Ci wiele. Daj znać jak się to wszystko skończyło, gdyż jest to bardzo niepokojące.
. Niestety Twoi "forumowi doradcy" nie pomogli Ci wiele. Daj znać jak się to wszystko skończyło, gdyż jest to bardzo niepokojące.
Widocznie nie zauważyłaś dobrych rad kolezanek/kolegów którzy proponowali m.in rozmowę z mężem czy zasięgniecie porad u specjalisty.
Nie mam zamiaru nikogo osądzać. Jeśli kogokolwiek uraziłem, przepraszam. Gdyby jednak byłoby to takie proste - za zachętą głosów z tego forum para usiadła razem porozmawiała a potem zgodnie poszła do specjalisty, który zaaplikował terapię, a potem wszystko jest zgodnie i pieknie, to facet nie uczyniłby tak desperackiego kroku jak ucieczka z domu na kilka dni (gdzie oprócz żony jest dziecko). Cały problem tego człowieka polega własnie na uświadomieniu sobie, że jest problem także w nim samym. Na razie więc chodzi tylko o to, aby wrócił spokojnie do domu i odnowił w miarę normalne stosunki. W przeciwnym razie małżonkowie będą się porozumiewać już tylko przez adwokata. Firma do podziału, opieka na dzieckiem itd. Wstrzymajmy się na razie od rad, bo skutek jest opłakany.
33 2010-03-01 00:30:48 Ostatnio edytowany przez potajemny (2010-03-04 01:22:12)
.
Potajemny, W ironii i uszczypliwości (i w wykazaniu niewątpliwego talentu w tej dziedzinie) to jesteś pierwszy. Zanim zabierzesz głos w czyimś imieniu, dowiedz się czy Cię do tego upoważniono. Tym razem nie przepraszam i po raz piewszy "radzę", Tobie i tylko Tobie.
35 2010-03-01 10:58:25 Ostatnio edytowany przez potajemny (2010-03-04 01:22:31)
.
Witam.Dziękuję za wszystkie opinie.Od czwartku zamiast cieszyć się z wieczoru spędzonego z mężem jestem sama.Zrobiłam tak jak napisałam kolacja itp itd.Moj małżonek po powrocie stwierdził że jak mi wróci rozum to mam sie do niego odezwać odwrócił sie na pięcie i do teraz go nie widziałam.Wiem tyle że nie było go w piątek w firmie ani z nikm się nie kontaktował.Co mam myśleć?Próbowałm dzwonic-nie odbiera.Zostawiłam wiadomość na sekretarce żeby zadzwi powiedział chociaż o co chodzi.Może ma kogoś?
Mari odezwij się i powiedz jak potoczyła się dalej sprawa.
Cóż, może Twój mąż był zdezorientowany? Najpierw brak seksu, niechęć do jakichkolwiek zbliżeń fizycznych, po czym zmiana o 180 st. - sexy ciuszki, kolacja. Nie zmienia to faktu, iż wg mnie to z nim jest coś nie tak. Skoro widząc jak bardzo Cię to boli i że nie akceptujesz tego, nie potrafił sie opanować - to oznacza, że bardziej zależało mu na tym aby sobie dogodzić niż na Tobie. Mógł stopniowo Cię do tego przyzwyczajać, skoro zaproponowałaś abyście to razem obejrzeli powinien był się zgodzić. Daj znać czy już wszystko dobrze....
Dobry wieczór.Przepraszam że nie odzywalam się tak długo.Dziekuję oczywiście za wszystkie wypowiedzi.Nie rozumiem tylko wypowiedzi Pana Potajemnego.Przedewszystkim tych złośliwych uwag w stosunku do osób które mająinne poglądy niz ten Pan.Lecz nie w tym rzecz.A wiec cóż w moim życiu zaszły olbrzymie zmiany.Mąż wyprowadził się na dobre.Mieszka w mieszkaniu które kupiliśmy dla syna.Mieszka sam(ze swoim laptopem) oczywiście.Jak przyjechal po swoje rzeczy poinformował tak poinformował że nie będzie dyskutował na żadne tematy bo w jego opinii to ja mam problem i jak się wyleczę to moge się do niego odezwać.Jeżeli jednak nie "wyleczę się"do końca roku to będziemy musieli definitywnie zakończyć nasze małżeństwo ponieważ on nie zamierza mić żony chorej psychicznie.Tak zostałam poinstruowana.Oczywiście przyjęłam to wszystko do wiadomości i jak mnie szlag trafił....i teraz powinnam napisac aleposypał się tyle bardzo niecenzuralnych słów że nawet nie wiedziałam że tyle znam.Tak więc mój mąż potraktował nasze małżeństwo.A ja ciągle zadaje sobie jedno pytanie mianowicie kiedy on się tak zmienił?Przecież wiele mamy za soba.Nigdy nie kłóciliśmy się jakoś poważniej.Nie było cichych dni czy coś.Wiem może wyda Wam się to nie normalne ale naprawdę tak było.A teraz on mnie informuje no ja cie proszę.Nie wiem może ilość oglądanej pornografii zlasowała mu mózg?Bo to nie jest mój mąż napewno.I niestety mylą się osoby które twierdzą że oglądanie filmów porno jest normalne i nie ma to wpływu na związek.Niemniej dziękuję wszystkim za swoje opinie.
Sorry, że znowu ja
Twoja historia porusza mnie, wciąga do myslenia o niej, ale i przeraża zarazem. Nie mogę się odpędzić od myśli, że wszystko jedno jak się to dalej potoczy, będzie to wojna strasznie szarpiąca nerwy. Zgadzam się z Tobą co do tego, że uzależnienie od pornografii internetowej jest takim samym uzależnieniem jak alkohol czy narkotyki. Kiedy z pornografii korzysta się okazjonalnie, tak jak w towarzystwie wypije się jeden czy dwa kieliszki, to nie ma problemu, wszystko jest pod kontrolą. Jeśli jednak zapanuje nad nami i nie możemy się od niej uwolnić (potrzebujemy jej codziennie przez kilka godzin np.), to stajemy się jej niewolnikami, a to już jest psychiczna, seksualna anomalia. Uzależnieniem zwykle wypełnia się jakąś pustkę we własnym życiu wewnętrznym. Towarzyszy temu syndrom wyparcia (w stwirdzeniu, że nic mi nie jest, to dla ludzi) oraz przeniesienia (wszyscy są chorzy, a nie ja i oni muszą się leczyć). Myślę (podkreślam, że mogę się mylić), że Twój mąż czuje się obecnie jak nastolatek przyłapany przez swoją mamę, że brzydko bawi się pod kołdrą. Stąd pewnie ten jego wybuch agresywnego ataku, który de facto jest obroną - przed zranienienm męskiej dumy, przed sklasyfikowaniem go do "zboczeńców". I wreszcie, do końca roku to Ty a nie on! masz w jego przekonaniu podjąć terapię. Przepraszam, ale jak on wyobraża sobie terapię małżeńską prowadzona osobno u róznych psychologów. Tylko szczera rozmowa pod kontrolą fachowca (objętego tajemnicą zawodową, zastrzeżoną w kodeksie karnym za jej złamamie) może przynieść jakieś efekty. Na takich spotkaniach ćwiczy się negocjacje kompromisów (zwykle oboje muszą pójść na jakieś ustepstwa) oraz skuteczną drogę terapii. Prawda, Pani moderator portalu?
i jeszcze jedno, myslę, że nie powinno się mieć za złe innym uczestnikom forum co piszą. Forum to forum, mozna wziąć serio wypowiedzi lub je pominąć. Pozdrawiam i chętnie przeczytam inne głosy.
40 2010-03-04 09:35:50 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-03-04 09:41:03)
Dobry wieczór.Przepraszam że nie odzywalam się tak długo.Dziekuję oczywiście za wszystkie wypowiedzi.Nie rozumiem tylko wypowiedzi Pana Potajemnego.Przedewszystkim tych złośliwych uwag w stosunku do osób które mająinne poglądy niz ten Pan.Lecz nie w tym rzecz.A wiec cóż w moim życiu zaszły olbrzymie zmiany.Mąż wyprowadził się na dobre.Mieszka w mieszkaniu które kupiliśmy dla syna.Mieszka sam(ze swoim laptopem) oczywiście.Jak przyjechal po swoje rzeczy poinformował tak poinformował że nie będzie dyskutował na żadne tematy bo w jego opinii to ja mam problem i jak się wyleczę to moge się do niego odezwać.Jeżeli jednak nie "wyleczę się"do końca roku to będziemy musieli definitywnie zakończyć nasze małżeństwo ponieważ on nie zamierza mić żony chorej psychicznie.Tak zostałam poinstruowana.Oczywiście przyjęłam to wszystko do wiadomości i jak mnie szlag trafił....i teraz powinnam napisac aleposypał się tyle bardzo niecenzuralnych słów że nawet nie wiedziałam że tyle znam.Tak więc mój mąż potraktował nasze małżeństwo.A ja ciągle zadaje sobie jedno pytanie mianowicie kiedy on się tak zmienił?Przecież wiele mamy za soba.Nigdy nie kłóciliśmy się jakoś poważniej.Nie było cichych dni czy coś.Wiem może wyda Wam się to nie normalne ale naprawdę tak było.A teraz on mnie informuje no ja cie proszę.Nie wiem może ilość oglądanej pornografii zlasowała mu mózg?Bo to nie jest mój mąż napewno.I niestety mylą się osoby które twierdzą że oglądanie filmów porno jest normalne i nie ma to wpływu na związek.Niemniej dziękuję wszystkim za swoje opinie.
MARI, jestem z tobą , tak jak ty nie nawidzę pornografii i uważam że takie paskudztwa lansują mózg . Nie słuchaj tych ,którzy twierdzą że masz iść do lekarza , bo ty jesteś jak najbardziej zdrowa i normalna , w przeciwieństwie do tych którzy to świństwo oglądają i twierdzą że to nie niszczy psychiki . Twój mąż za daleko zabrnął z tą pornografią , on powinien się leczyć . TY powinnaś być jego muzą sexu a nie jakieś sztuczne biusty .
Niestety , nastały takie czasy , że naturalność i normalność traktowana jest jak choroba .
Greta - masz niewątpliwie rację z tym mierzeniem inną miarą, ale dla przykładu rozmawiałam o tym z wieloma facetami, i nie spotkałam jeszcze takiego, który by do porno podchodził jakoś uczuciowo czy myślałby o aktorce jako o człowieku - dla każdego z tych, których znam, porno jest tylko bodźcem czysto wizualnym wywołującym krótko mówiąc wzwód, czysto mechaniczna reakcja i czysto mechaniczne podejście. Znam też dziewczyny, które tak do tego podchodzą. Oczywiście może to być kwestia przypadku, że na takie osoby trafiłam, ale biorąc pod uwagę że były to osoby z różnych środowisk, to myślę że można by do tego podejść statystycznie
Polecam lekturę http://fronda.pl/extol/blog/dobro_jest_ … o_jest_zle
http://www.katolik.pl/forum/read.php?f= … p;t=144612
MARI moim zdaniem oglądanie porno to nic złego. Ja sama od czasu do czasu oglądam i działa to na mnie pobudzajaco. Wiesz, problem pojawia się wtedy gdy oglądanie porno zastępuje normalny seks z partnerem.
Dlaczego te filmy tak bardzo napawają cię odrazą. Niektóre z nich sa przecież całkiem okay, jeśli nie jest to jakieś hard porno, które mogę wzbudzić odrazę u niektórych osób.
Myślę, że jeślibyście razem obejrzeli takie delikatne soft porno (podkreślam delikatne) to wtedy mogłoby to pomóc. Może o tym pomyśl, może to coś pomoże.
Osobiście nie mam nic przeciwko ogladaniu takich filmów.
Być może jesteś po prostu zła na męza że z powodu ogladania tych filmów zaniedbuje inne sprawy a takze Ciebie? dlatego unikasz seksu.
Porozmawiaj z nim, ze potrzebujesz wiecej zainteresowania a wtedy seks bedzie sie Wam lepiej ukladal.
43 2010-03-04 15:21:56 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-03-04 15:24:04)
Nimfo , myślę że ty nie rozumiesz MARI . Takich filmów nie które osoby nie są w stanie polubić , one nas napawają tylko obrzydzeniem . A pisząc ,,takie delikatne soft porno (podkreślam delikatne)'' to co mialaś na myśli? Porno ,czy raczej romantyk? Bo z tego co wiem porno to porno . Jeśli by kiedyś mój mąż oglądał coś równie spaczonego , to daję ci 100 % gwarancję , że nie pozwolę mu się dotknąć , bo wiem że nie myślał by o mnie i o tym co robi , ale widział by obrazy właśnie z tych filmów .
Roxano, regulamin zabrania podawania podobnych linków. Proszę Cię również o korzystanie z opcji "Edytuj".
Pozdrawiam
Moderatorka Yvette
Roxana, faktycznie nie rozumiem. Przecież są różne filmy porno, te bardziej drastyczne i te mniej (soft), które pokazują w kulturalny (nie wyuzdany) sposób seks, tak jak uprawia go kochająca i szanująca się para. Więc co jest złe w obejrzeniu takiego filmu. Podejrzewam Was wręcz o pruderyjność ;-)
Piszesz że Twój nie pozwoliłabyś dotknąć się mężowi gdyby oglądał pornografię. Czyli rozumiem że czułabyś zazdrość o te kobiety z ekranu, o to że on o nich myśli, w głowie ma te sceny z porno? To jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe, gdyż przecież te kobiety są nierealne, one są tylko na ekranie!
Zazdrość to można czuć gdyby facet miał realną znajomą, albo się za babka oglądał na ulicy.
To co facet myśli na codzień i w czasie seksu to i tak nie wiesz na 500% ;-) bo nikomu do mózgu wniknąc nie mozna.
Jakby mój facet myślał o scenach z filmu pornograficznego (a najlepiej jakby co niektóre wątki zrealizował;-) podczas seksu to bym nic nie miała przeciw temu, bo mam świadomośc że te kobiety z ekranu (filmu) są tak nieralne jak to, żeby np. odżyły dinozaury (to metafora).
Pozdrawiam i więcej wiary w mezczyzn i siebie :-)
No i nie rozumiesz Nimfo!
Gdyby mój mąż ogladał się za innymi w rzeczywistości , uznała bym to za zdrowe podejście do piękna , byle nie oglądał się z przesadą , przecież nawet kobiety zawieszają oko na jakimś ładnym ciastku , no nie? Ale gdy codziennie patrzyłby na , jak to ujełaś ,,te kobiety są nierealne'' , to zaczeła bym podejrzewać że , nie dość że się chłop uzależnił to jeszcze pociąga go coś co jest nierealne , dla mnie zakrawa to na zboczenie. To twoja sprawa co ogladasz z mężem , czy z partnerem , mi nic do tego , ale rozumiem te kobiety które tego nie cierpią . Zazdrośc raczej bym wykluczyła , tu chodzi o intymność , a tego nie ma w pornosie . Tam jest tak jak w tartaku .
W tym punkcie się z Tobą zgodzę, jeśli facet ogląda filmy porno codziennie to jest to uzależnienie, podobnie jak inne uzależnienia (od papierosów, internetu itp. itd), i nalezy być zaniepokojonym taką sytuacją choćby z tego powodu, że marnuje za dużo czasu :-)
Absolutnie nie mam jednak nic przeciwko oglądaniu takich filmów raz na jakiś czas.
Żeby móc oglądać filmy porno należy mieć pewien dystans do nich. Z założenia przecież chodzi w nich o pokazanie stosunku seksualnego i technik, a nie intymności, bliskości czy uczuć. Myślę, że zdrowe, dorosłe i świadome osoby wiedzą o tym i traktują takie filmy właśnie z dystansem, przymrużeniem oka a i można z rozbawieniem. Wszystko jest dla ludzi, nawet używki i korzystanie z nich z umiarem nie prowadzi do żadnych zboczeń, wypaczeń czy tragedii. Co innego młode niedojrzałe osoby (np. nastolatki), które dorwałyby taki film. Im może autentycznie zaszkodzić.
Zacznę od tego, że nie chce straszyć, ani tym bardziej dawać rady, a tym bardziej x2 nauczać.
Chce tylko napisać trzy zdania.
Na każdą dyskusję o pornografii reagowałem agresywnie.
Ale była wszędzie, w komputerze, w telefonie, w głowie, wszędzie.
Strasznie dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że zajmuje mi więcej czasu i energii, niż cokolwiek innego.
Jestem seksoholikiem. Leczę się.
Nie wszczynaj afer, obserwuj, bądź asertywna.
Jak nadal go kochasz może mu pomożesz.
Oczywiście: może być tak, że naprawdę przeginasz i panikujesz. Ale o to ocenić możesz tylko ty.
Brawo Rademenes ! Wiesz kim jesteś , a to pozwoli ci na walkę .
"pornografia pozostawia w umyśle obrazy, które utrwalają się w wyniku procesów chemicznych zachodzących w mózgu. Umysł odbiera pornograficzne obrazy jako rzeczywistość, i zapamiętuje je tak samo jak sceny widziane w realnym życiu. Raz obejrzane sceny mogą utkwić w pamięci na wiele lat i następnie regularnie pojawiać się w wyobraźni. Wspomnienie pornograficznego obrazu powoduje ponowne pojawienie się stanu podniecenia, który towarzyszył jego oglądaniu. Ofiara tego zjawiska nie ma nad nim kontroli i żyje w poczuciu zniewolenia i udręczenia. Pornografia wywołuje bardzo silne emocjonalne reakcje, takie jak wstyd, strach, agresja, pożądanie, które pojawiają się bez udziału świadomej i racjonalnej części umysłu, dlatego nie można ich kontrolować w sposób świadomy, stosując samokontrolę płynącą z pobudek racjonalnych. Pornografia niejako wyłącza zdolność świadomego podejmowania decyzji, oddziałując na instynkty które z natury leżą poza rozumną częścią umysłu."
"uzależnienie od pornografii niemal zawsze idzie w parze z uzależnieniem od masturbacji. Jedno napędza drugie. Masturbacja w trakcie oglądania pornografii jest odbierana przez umysł jako ?nagroda?. Umysł chce więc wrócić do pornografii licząc na nagrodę w postaci przyjemności. "
"wielu nałogowych użytkowników pornografii nie jest świadomych swojego uzależnienia. Nieprzyjmowanie przykrych faktów do wiadomości stanowi naturalną reakcję obronną pozwalającą zachować dobre mniemanie o sobie; osoba uzależniona może nawet przez wiele lat wmawiać sobie, że to co robi jest tylko rozrywką, którą w każdej chwili może porzucić. "
I chyba bardziej nie można oszukać człowieka jak powiedzieć mu: "chcesz się dowiedzieć czegoś o seksie? obejrzyj sobie odpowiedni film, lub poczytaj gazetkę".
Roksano, podaj źródło cytatów. Książkowe oczywiście, internetowe sa tu zabronione. Pozdrawiam
50 2010-03-06 17:38:43 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-03-06 17:39:08)
Z przyjemnością podam źródło cytatów , ale po co, masz ochotę je obalić ? Napisze moje źródło , jak ty przyznasz się ile masz wcieleń na tym forum.
Droga Roxano! W porządku, już zorientowałem się z jakiego mniej więcej kręgu autorów są Twoje cytaty. Podkreślam jeszcze raz, każdy tutaj może wypowiadać swoje własne sądy, ja więc również Twoje szanuję. Jeśli moje będą inne niż Twoje, to mam chyba takie prawo, na tym powinna polegać wolność słowa (w granicach szacunku dla Innego oczywiście). Jestem bardzo ostrozny w mieszaniu poglądów religinych z naukowymi podstawami psychologii. Jesli zatem spotkanie ewangelizacyjne miałoby zastąpić wizytę w gabinecie, to stanowczo mówię nie. Chciaż ja też jestm katolikiem. W kilku słowach odniosę się do tego co tu napisałas. Utrwalanie w pamięci obrazów pornografii i mieszanie je z obrazami rzeczywistymi, świadczyć mogą o zaburzeniach poznawczych człowieka, a nie zgubnego wpływu samej pornografii. Przykład taki moznaby rozciągnąć na mylenie postaci serialów z aktorami, którzy je odgrywają itd. A nie jest to argument przeciwko serialom. Drugi Twój (zacytowany) sąd, "Pornografia wywołuje bardzo silne emocjonalne reakcje, takie jak wstyd, strach, agresja". Taki pogląd może wyrazić ktoś kto nigdy nie studiował bliżej psychologii, a tym bardziej autor "psychologicznej" książki. Ja przywołam starych, amerykańskich postfreudowskich autorów, którzy podają źródła nerwic (bo o nich tu mówimy) w występujących u pacjentach konfliktach. Np. Konflikt pomiędzy naturalnym popędem seksualnym a lękiem (nie strachem) przed brakiem jego kulturowej, obyczajowej akceptacji. Nie tyle w pornografii trzeba by dopatrywać się nerwicopochodnych zachowań, ale właśnie w odrzuceniu zachowań związanych z popędem. A więc nie zawsze winą żony jest to, że kobieta szuka zaspokojenia popędów, ale męża, że nie okazuje jej właśwej uwagi. Agresja męża Mari (znowu sąd przed którym chcę się bronić) wynika właśnie z praktykowania nieakceptowanych zachowań - oglądania pornografii.Żródła jego uzależnienia nie są mi znane, wymagałyby głebszej analizy.
Mam tylko jedno wcielenie tu na tym forum. Zaciekawiły mnie wątki tu poruszane, w pewnym sensie dostarczają mi materiału do rozmaitych analiz. Domyślasz się więc, dlaczego wymagam opisania przypisem każdego cytatu.
ten wątek założyła Mari i powinniśmy raczej skupić się na jej problemie a nie łapać się na wzajem za słówka ..Nie mogę zrozumieć po co ta dyskusja na temat kto jest za tym aby oglądać filmy porno .Przecież tak na prawdę to nie o to chodzi ,,,dlaczego jak Mari chciała razem z mężem taki film obejrzeć to ja wyśmiał..Nie zależy mu na uczuciach zony tylko ważniejsze są kłótnie ,to jest problem a nie kto jest za a kto przeciw ,jak kocha to powinien walczyć o małżeństwo a nie uciekać,,,Co jest ważniejsze ,nie tęskni za nią ,za dzieckiem ,tylko obraził się jak szczeniak i mieszka sobie sam ,,,a może powinien jej pomóc,udowodnić ,że zależy mu tylko na niej a tym samym zrezygnować a przynajmniej ograniczyć oglądanie porno,to jest miłość drugiej osoby ...No właśnie i to jest pytanie czy on cię jeszcze Mari kocha,a ty jego?>
53 2010-03-07 10:17:16 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-03-09 09:01:03)
Greto , masz rację , powinnyśmy pomóc MARI .
No więc , MARI walcz o to by twój mąż nie ranił cię tym co robi , a co tobie się nie podoba.
Janeczek , każdy ma inny pogląd , mój pewno bardzo różni sie od twojego .Pewno dlatego że ja psychologiem nie jestem , ja po prostu znam życie , nie piszę też w takim języku jak ty , piszę tak żeby nie trzeba było przekładać z polskiego na nasze.Uwierz mi na tym świecie są ludzie i ludziska!
Witam.nie wiem co napisać.mojego małżeństwa nie ma.mój nie wiem jak go nazywać mąż ,ex czy d...k.smsem zakończył naszą historię.tak nazwał ostatnie 10 lat jakie byliśmy razem.historą.zabrał wszystkie pieniądze i prywatne i firmowe.zniknął.zostawił z kredytem obrotowym,bez pieniędzy na wypłaty,opłaty,rachunki.firma jest na mnie więc to mój problem ale z tym sobie poradzę.najbardziej zastanawia mnie jedno.zanmy się długo więc wiemy o sobie wiele.podejrzewam że on poznał kogoś i niewiedząc jak się wypłątać z małżeństwa wpadł na pomysł z tym porno.wiedział jaki jest mój stosunek do tego typu filmów.teraz jak o tym myślę to wiele sytuacji świadczy o tym że mam rację ponieważ dwa lata temu tuż przed wyjazdem na urlop pochorowałam się i nie pojechałm.pojechał sam z synem.dzwonilismy do siebie kilka razy dziennie i wydawało się że wszystko jest ok.jak wrócili to opowiadał jak było super.jeden raz synek wspomniał o jakiejś ani ale wtedy jego mowa nie była na tyle rozwinięta a ja nawet nie zwróciłam na to uwagi.od tego czasu bylo jakby zimniej między nami.nie wiem może staram sie teraz szukać czegoś na siłę żeby usprawiedliwić jego postępowanie i znaleśc powód.ale po jakimś czasie po urlopie właśnie zaczęły się te akcje z porno.mam wrażenie że popadam w obłęd analizując ostnie lata.naprawdę wolałabym gdyby powiedział: słuchaj poznałem kogoś i chcę się rozstać.łatwiej bym to zniosła bo do miłości nikogo zmusić nie można ale taki cyrk?jaki musiał być skrupulatny,jak sie ukrywać,jak maskować a ciągle z uporem grał swoja grę.bez skrupułów.wierzycie że ludzie mogą tak się zmienić?nie zanudzam pozdrawiam.
Przykro nam, że sprawa przybrała zły obrót. Wygląda na to, że czeka Was długa sprawa rozwodowa, szarpanina nerwów, wzajemne żale, być może angażowanie adwokatów, aby wynegocjować najlepsze warunki. W takiej sytuacji należy przybrać zupełnie inną strategię, zdecydować się na ewnentualny rozwód z orzeczeniem o czyjejś winie lub nie. To jednak sprawa sądów i prawników. Musisz podejść do tego rzeczowo, "zimną głową" bez emocji i po prostu punktować błędy męża. Podejrzenie o to, że mąż wykorzystał filmy porno, aby zakamuflować inną przyczynę rozpadu Waszego małżeństwa (np. ukrywana kochanka) wydaje się mało prawdopodobny. Raczej chyba trzeba iść w stronę uzależnienia. Jaką jednak przyjmiesz linię obrony lub ataku (sprawy rozwodowe niestety najczęściej tak wyglądają) będzie to Twoją decyzją. Życzę Ci spokoju w rozgrywaniu tego wszystkiego.
P.S. Może to przesadzone, ale powinnaś też uważać na to co upubliczniasz i czy małzonek (biegły w internecie) nie skojarzy Twoich postów tu na forum. Możesz mu wtedy dostarczyć argumentów obrony.
Janeczku wiesz zawsze należałam do osób pragmatycznych w związku z tym mamay rozdzielność majątkową i mój mąż wiedział że w razie rozwodu nic nie dostanie dlatego powyciagał pieniądze póki miał do nich dostęp.O rozwodzie narazie nie myślę bo jeszcze do tego nie dojrzałam.A to że mój mąż tu trafi jest mało prawdopodobne ponieważ nie ma tu gołych d...Przepraszam za wyrażenie.Dziękuję za rady będę miała je na uwadze.
Moim zdaniem oglądanie filmów o tematyce erotycznej a seks na żywo to dwie zupełnie odrębne kwestie. Uważam że nie ma nic złego w oglądaniu filmów porno. Na pewno partnerowi może to nie odpowiadać bo chociażby druga osobą może być zazdrosna o to że jej partner podnieca się widokiem pięknej i seksownej, nagiej kobiety. Dla mnie filmy porno mogą służyć jedynie jako nauka do późniejszego współżycia, ewentualnie możemy zobaczyć coś nowego i potem będziemy chcieli tego spróbować. Na pewno należy rozmawiać o tym z naszym partnerem. Jeśli moja dziewczyna by tego nie akceptowała to po prostu bym ich nie oglądał. Można być zazdrosnym ale przecież nie o osobę z ekranu. Często bywało że oglądałem film z dziewczyną i nagle pojawiła się goła pani czy tez wdarła się scena seksualna. Wtedy dziewczyna albo zasłaniała mi oczy, albo mówiła wręcz: ?patrz to się czegoś nauczysz?. Oczywiście wszystko w żartach. Nic jednak nie zapewni takich doznań jak seks na żywo. Podkreślam raz jeszcze, że należy o tym rozmawiać z partnerem a nie odbierać sobie takich przyjemności jak seks przez film porno.
Ja mialam podobny problem, postawilam sprawe jasno albo ja albo filmy, bo dla mnie to bylo przykre, nie sypialam prawie wcale, a jak juz zasnelam to nawiedzaly mnie takie koszmary, ze w ciagu dnia nie moglam nic zjesc, powiedzialam mu o wszystkim, ze jesli woli dla chwili przyjemnosci mnie ranic to droga wolna, jesli wybral wirtualne zycie to powodzenia, bo skoro woli zadawalac sie przy filmach a nie uprawiac sex ze zdrowa kobieta to jego wybor i ja nie mam nic przeciwko ale nie ze mna. Doszlam do wniosku, ze samo posiadanie internetu jest duza pokusa tu jest wszystko za darmo, faceci maja tego do woli, a po gazete pornograficzna nie kazdy pojdzie o tak sobie do kiosku! Po wszystkim powiedzial, ze jesli bedziemy ze soba mieszkac to komputer bedzie zbedny i ja sie zgadzam, kiedys tego nie bylo i ludzie zyli normalnie. I nie zgodze sie z tym ze kazdy facet to oglada, bo sa i tacy, ktorzy moze i mieli kiedys okazje ale nie musza robic tego zawsze. W pelni rozumiem autorke poruszonego tematu, tym bardziej, ze tworza rodzine. Ja zapytalam mojego chlopaka co zrobilby gdyby u mnie na komputerze znalazlby filmy o podobnej tematyce gdzie przykladowo jest 5 murzynow i jedna kobieta? Poprosilam, zeby wyobrazil to sobie przez chwile...scisnal mnie mocno i powiedzial, ze z nikim nigdy sie nie podzieli, mam nadzieje, ze zrozumial swoj blad. Ja potrzebuje do tego czasu, budze sie czasem w nocy z placzem i za kazdym razem kiedy cos zlego chodzi mi po glowie mowie mu o tym, zeby wiedzial, ze jestem wrazliwa i jak bardzo mnie to boli. Jedni reaguja tak inni to olewaja ja nie potrafie, nawet po sesji ze specjalista, mi to nic nie dalo. Teraz licze na to, ze czas pomoze mi zapomniec.