Hej
Chciałbym się poradzić was kobiet odnośnie orientacji i tego jak kobiety to postrzegają.
Sytuacja z życia wzięta, kumpel opowiada jaki ma problem z dziewczyną.
Przypuśćmy, że kobieta mojego kumpla(nazwijmy ją Iza) ma teraz 22 lata. Wcześniej w wieku 18 lat (i tutaj zaczyna się cała historia, bo to przed poznaniem się kumpla i Izy) nie była w stu procentach pewna swojej orientacji. Była otwarta tzn. akceptowała kobiety i mężczyzn. Twierdziła, że potrafi stworzyć związek z kobietą. Była dziewicą, nigdy wcześniej nie miała ani chłopaka ani dziewczyny, a otwartość jaką prezentowała tłumaczyła głównie obojętnością na wybór płci, gdyż nie było dla niej znaczenia czy będzie to kobieta czy mężczyzna. W grę wchodziło również pewnego rodzaju zainteresowanie jakby to było, gdyby się związało z tą samą płcią.
Wkrótce potem owa kobieta(Iza) nawiązała kontakt z inną kobietą(Mel).
Dużo czatowały, spędzały wspólnie czas i dobrze się bawiły. Mel była już w związku z inną kobietą, więc Iza czuję się nieco oszukana, ponieważ Mel jej o tym nie powiedziała. Do tego Mel okłamywała ją od czasu do czasu przez co Iza straciła do niej zaufanie. Gdy jednak Mel zauważyła większe zainteresowanie Izy, rzuciła swoją partnerkę by być razem z Mel. Iza w tym samym czasie czuła wielkie rozczarowanie ze strony Mel, jednak Mel stała się napastliwa i szantażem w postaci samobójstwa zmusiła Izę do bycia z nią. Za każdym razem, kiedy pojawiał się jakiś problem Mel groziła samobójstwem i przez to Iza miała związane ręce. Nie dość, że miała niskie poczucie własnej wartości, to nie miała komu się wyżalić ani komu o tym powiedzieć.
W dodatku w głowie miała bowiem przeświadczenie, że jeśli się wygada to Mel się zabije. I tak utworzyło się błędne koło. Izie nie pozostało nic innego jak to zaakceptować. Nie angażowała się w ogóle w związek, nie troszczyła się o Mel, a tymczasem Mel robiła wszystko by rozkochać Izę. Po pewnym czasie Iza niejako wybaczyła Mel i nie była na nią zła za wcześniejsze kłamstwa i szantaże. Nie kłóciły się. Iza nie miała wtedy chłopaka, więc czuła potrzebę (jak i zainteresowanie) do odbycia "jakiegokolwiek" stosunku seksualnego z Mel. Nie pociągała ją wyłącznie masturbacja. Nie czuła bowiem pociągu seksualnego do Mel, ale pomimo tego chodziła do niej bo tamta robiła jej minetkę. Iza twierdziła, że podczas tej minetki wyobrażała sobie seks z facetem i w ten sposób osiągała orgazm. Tylko i wyłącznie, a że kobieta robiła jej minetkę to odczuwała większą przyjemność niż tylko masturbacja. Gdyby Iza polegała wyłącznie na samej minetce bez fantazji, nie mogłaby osiągnąć orgazmu. F*CK LOGIC!
Mel niekiedy zmuszała Izę do seksu co Izie się nie podobało, bo przecież nie czuła do niej pociągu seksualnego. Ale potem Izę ciągnęło na seksy i sama szła do Mel by się zadowolić. I znowu F*CK LOGIC!
I tak cały ten "chory związek" w którym Mel starała się o miłość Izy - w tym i poprzez szantaże, a tamta jej ulegała, godziła się na wszystko - trwał około 2 lata.
Przez dwa lata Iza pozwalała Mel dotykać jej ciała, doprowadzać ją do orgazmu i Bóg wie co jeszcze, bo kumpel się nie dowiedział więcej. Tyle, że przed nim Iza nie była pewnej swej orientacji. Powiedziała mojemu kumplowi, może nie bezpośrednio, ale gdyby Mel była w porządku, nie szantażowała i nie okłamywała to wówczas Iza została by z nią w związku i nawet przez głowę nie przeszłoby jej, żeby być z facetem.
Jednak, że Mel okazałą się perfidną suką to Iza nabrała uprzedzeń do bycia z tą samą płcią i wówczas zdała sobie sprawę, że jednak będzie z facetem. Wyłącznie.
Po trzech miesiącach od rozstania z Mel, Iza spotkała kumpla i się związali. Iza odczuła ulgę i wolność. Nie musiała znosić szantaży itp. Wszystko grało...zupełnie jak Miodowe lata.
Jednak kumpel mówi mi, że Iza ma niskie poczucie wartości, łatwą ją zranić czy ciężko rozmawiać z nią na ciężkie tematy. A jeśli chodzi o seks to praktycznie w ogóle go nie inicjuje. Kumpel czuje się nieco zmieszany. Ma piękną kobietę, ale ta nie okazuje mu zainteresowania. Co prawda trochę nabrała na wadze(lubi sobie podjeść), ale to mu nie przeszkadza. Problem polega na tym, że ciągle musi się o niego prosić i zaczyna brać pod uwagę, że może jednak ona woli kobiety, a z nim to tylko tak na odpieprz, byle tylko wykonać to z obowiązku.
No i on stracił pewność siebie, obniżyła mu się samoocena. Seks - bardzo rzadki, ale jako taki jest - to kumpel mówi mi, że przez to nabawił się problemów z erekcją, nie potrafi się skupić, bo wciąż myśli co z nią.
Robi dla niej naprawdę wszystko, sprząta, robi zakupy, pranie, odbiera z pracy, robi niespodzianki, gotuje. Plus pracuje po 10 godzin. A w zamian dostanie tylko potwierdzenie tego, że ona go kocha. Ona nie posprząta, nie wyrzuci śmieci, nie zrobi niespodzianki(podczas rocznego związku może zrobiła jedną, dwie!), nie okaże jako takiego zainteresowanie, nie posprząta nawet po sobie.
Mówię mu, żeby dał jej ultimatum, ale to nie działa... bo tamten ją kocha nad życie.
Mówię mu, że może ona jest lesbijką, ale sama o tym nie wie jeszcze. Kumpel twierdzi, że kocha tylko jego, że jest pewna swojej orientacji. Tamten ma wątpliwości.
No i jestem w kropce.
Kobieta zachowuje się tak jakby jej nie zależało plus jeszcze ta historia z Mel... Nie powiem, Izie jest bardzo wygodnie z kumplem bo ten pochodzi z dobrego domu, dobrze wychowany itp. więc wykona każdą czynność w domu(nie może żyć w brudzie), a Iza jak to widzi, to nie musi się starać.
Ja podejrzewam, że Iza siedzi z nim tylko i wyłącznie bo jej wygodnie, bo kumpel dobrze zarabia... ale tak to nie widzi go jako partnera seksualnego, bo pewnie jest lesbijką albo biseksualna.
Co o tym myślicie?