Witam drogie panie :-) i zapraszam do być może dość specyficznej lektury.....
(Akapit nr 1) Mam problem w kontaktach z nowo poznanymi kobietami, otóż gdy tylko podejdę do atrakcyjnej nieznanej mi kobiety to z automatu tracę poczucie pewności siebie, zaczyna przeszywać mnie strach, znika uśmiech z moje twarzy, tracę całą energie i uciekam wzrokiem. A dalej to już nie ma sensu bo wyglądam jak jakiś wypłoch....
Przykład 0 z Życia :-)
Jakiś czas temu było organizowane spotkanie z osobami pracującymi w różnych zawodach, krajach itd. Była tam również bardzo atrakcyjna brunetka z lekkim makijażem (ring girl) . Fajnie mi się z nią rozmawiało, opowiedziała trochę mi o sobie, swojej pracy. Ja również uchyliłem rąbka tajemnicy, pokazała mi swoje zdjęcia. Był kontakt wzrokowy, uśmiech, energia i odrzucała wszystkie rozmowy telefoniczne. Po jakimś czasie temat zszedł na relacje damsko-męskie, nawet zapytała czy nie przeszkadza mi dziecko (nie przeszkadza :-)) i pewnie taki facet jak ja by nie chciał takiej dziewczyny jak ona (była parę lat starsza - nie wyglądała na starszą ;-)) itd. Nawet zaproponowała mi kolejne spotkanie u niej w domu - oczywiście chciała mi pokazać więcej zdjęć i pamiątek z podróży (oczywiście :-) :-)). Rozmowę przerwała nam organizatorka ponieważ już zamykali i kazała zgasić świecę bo alarm się może włączyć. Gdy się żegnaliśmy włączyła mi się blokada (patrz akapit nr 1), nawet nie wziąłem od niej numeru telefonu. I tak szedłem 100 metrów za nią (szliśmy akurat w jednym kierunku) aż pod jej blok, odwróciła się i popatrzyła na mnie takim wzrokiem że żałuję iż w ogóle tego dnia do niej podszedłem (mam nadzieję że nie płakała przeze mnie).
Przykład 1 z Życia :-)
W tamtym tygodniu byłem w jednym ze sklepów galerii handlowej, spotkałem tam dwie prześliczne mulatki - wymieniliśmy się spojrzeniami i każdy poszedł w swoją stronę. Gdy już miałem wychodzić spotkałem kuzynkę która chciała mnie zawrócić, żebym poderwał jedną z nich. Podobno tak się za mną oglądała że aż wpadła na wieszaki z ubraniami i prawie z nimi poleciała. Na myśl o tym że miałbym do nich podejść znów włączyła mi się blokada (patrz akapit nr 1) i się wykręciłem tym że mam już kogoś na oku.....
Przykład 2 z Życia :-)
Wczoraj poznałem bardzo ładną ekspedientkę, rozmawiało nam się całkiem fajnie, był kontakt wzrokowy, uśmiech itd. Nagle rozmowę przerwała nam starsza pani i oświadczyła że też tu jest i kolejka aż pod same drzwi. Na tym się skończyła nasza rozmowa (postanowiłem że ją gdzieś zaproszę :-)). Dziś obsługiwała inna ekspedientka a ta "moja" poszła na zaplecze, przez chwilę miałem wrażenie że nawet na mnie nie spojrzała. Gdyby nie zaczęła szeptać coś (z uśmiechem na twarzy) na ucho do swojej koleżanki - której wzrok poczułem na sobie. Po chwili ta wypchnęła ją na sklep i podeszła pod samą kasę gdy akurat była moja kolej, sama mnie zaczepiła ale sami się domyślcie jak to się skończyło (patrz akapit 1). Chyba tam się więcej już nie pokażę.
Potem się popłakałem bo mi się ta dziewczyna bardzo spodobała....
Szanuję wasz czas dlatego oszczędzę wam innych historii....
Przez otoczenie jestem postrzegany jako wygadany, pewny siebie i atrakcyjny mężczyzna. Dbam o swój wygląd, dużo biegam i ćwiczę, dobrze się ubieram itd. Dość często jestem komplementowany przez te najbardziej atrakcyjne kobiety i sam je komplementuję (zgodnie z prawdą - nigdy nie kłamię). Gdy nasze spojrzenia się spotkają zawsze utrzymuję kontakt wzrokowy. Patrzą na mnie nawet gdy są ze swoimi chłopakami i nie są to spojrzenia przyjaciółek. Dość często słyszę iż kobiety stresują się w moim towarzystwie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Nie mam problemów z umawianiem się czy wyznaniem tego co czuję o ile znam już adresatkę :-) Schody zaczynają się dopiero (patrz akapit 1).
I co wy na to .....