Po raz pierwszy piszę na tego typu forum z prośbą o poradę.
Pracuję w salonie z wykończeniem wnętrz. Klienci wchodzą, wychodzą czasami tylko obejrzeć. Około dwóch miesięcy temu pojawiła się ona. Przyszła z rodzicami, siostrą i mężczyzną siostry. Kupuje mieszkanie i szuka elementów do niego już. Sprawiam wrażenie dosyć otwartego, tak więc rozmowa się potoczyła z nią, z jej rodziną, wiedziałem jak się nazywa i skąd jest mniej więcej, próbowałem ją zlokalizować w Internecie. Niestety wtedy mi się nie udała ta rzecz, byłem zawiedziony tym faktem, zdarzało mi się też zastanawiać czy wróci tu z powrotem czy nie.
Teraz po tym czasie przyszła niedawno złożyć już konkretne zamówienie, obsługiwał ją kolega, ale mnie też pamiętała. Chciałem się generalnie włączyć w rozmowę, ale akurat jak pech było trochę klientów. W każdym bądź razie kolega też zobaczył, że mi się spodobała i zaproponował, że mogę jej to zamówienie, które przyjdzie za 3-4 tygodnie dostarczyć bez żadnych opłat, ja się zgodziłem, ona się zgodziła, powiedziała że pokaże mi swojego zwierzaka o którym wcześniej rozmawialiśmy, zaśmiała się nawet że mogę przyprowadzić swojego to umówimy je na randkę. Jak wychodziła udało mi się nawet zaczepić ją i chwilę porozmawiać. Potem poszła dalej załatwiać swoje sprawy, zresztą nie chciałem być za bardzo natrętny i jej zatrzymywać rozmową na siłę.
Teraz tak naprawdę mam do niej kontakt, udało mi się znaleźć ją w Internecie, tzn. na Facebooku. Wiem, że jest rok, maksymalnie dwa lata starsza ode mnie, ja mam 27 lat. Od tej wizyty gryzie mnie, żeby ją zaczepić jakoś, zadzwonić i spytać się czy by nie chciała wyjść na kawę albo spacer, ale obawiam się, że mógłbym zostać źle odebrany, a tego chciałbym uniknąć. Nie jestem typem, który próbuje umawiać się z każdą ładną klientką i każdą podrywa. W sumie to tak naprawdę jestem taki typem osoby, która z zewnątrz zapewne jest odbierana jako pewna siebie i przebojowa, ale to już od dłuższego czasu jest taka gra pozorów zwłaszcza jeśli chodzi o relacje damsko-męskie w moim przypadku. Wcześniej byłem dużo pewniejszy w tych sprawach, ale po trzy letnim toksycznym związku to się skończyło i ogólnie mam do takich spraw ambiwalentne podejście. Po tym związku czułem się w sumie jak wyrzucony i niepotrzebny nikomu śmieć.
Nie jestem osobą, która szybko się zakochuje, generalnie ciężko z tym u mnie i wiem, że od kawy do bycia z kimś jest daleka droga, a ta dziewczyna zainteresowała mnie i chciałbym ją poznać nawet jeśli by to była tylko relacja koleżeńska. Po prostu nie chcę jej postawić w kłopotliwej sytuacji ani siebie. Poza tym i tak pewnie raczej nie miałbym większych szans u takiej dziewczyny jak ona.
Prosiłbym was jakieś konstruktywne porady.