Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Drogie kochane doradźcie!

Mój facet (30 lat) ma kupione mieszkanie. Ja (23 lata) wynajmuję. Trafiła mi się praca na wakacje i nie chcę wracać do siebie do domu, tylko chcę zostać i pracować w mieście. Umowa wynajmu kończy mi się w czerwcu. Dlatego trochę gadałam mojemu facetowi, że może razem, że dlaczego o tym nie myśli itp. Jesteśmy razem 3 lata, dodam. On generalnie jest typem z lekka, jeśli mu się nie powie to on nie wie/nie pomyśli. Więc on po tych moich gadkach, (trochę płaczach, że nie myśli o nas) powiedział rodzicom, że chce zamieszkać ze mną, bez konkretnego dogadania się ze mną! A to mieszkanie jest zapisane na jego matkę i ona jeszcze płaci jego czynsz, rachunki itp (sic! wiem). Mają taką umowę dopóki się uczy, został mu rok to oni będą mu w ten sposób pomagać, mimo, że on pracuje. Jego matka stwierdziła, że to jest jego wybór i skoro tak to musimy zastanowić się jak będziemy płacić rachunki, że może 1/3 każdy... On zamiast powiedzieć, żeby już nie płacili za niego nic nie powiedział i wychodzi na to, że  tej kwestii będę się musiała dogadać z jego rodzicami. Jest jeszcze kwestia brata który tam mieszka i od września ma iść niby do drugiego mieszkania, choć wychodzi na to, że przeze mnie, bo ja zachciałam mieszkam z moim chłopakiem. Jego matka stwierdziła, żebym pogadała na ten temat z rodzicami. Pogadałam, są źli, że to wstyd, że oni mu płacą, że wyszło na to, że lecę na jego mieszkanie i że to jest wymuszone i totalnie niehonorowe. Jestem zła, że mam tak mało jednak samodzielnego i konkretnego faceta. Mam wrażenie, że rodzice mają rację i mówią, że wolą zapłacić obcym niż im, bo to niehonorowo wyszło. Dodam, że będę pracować, więc rodzice będą mi jedynie pomagać trochę, ale i tak uważają to za najgorszy scenariusz i że nie dogadaliśmy się sami wcześniej. Czy to rzeczywiście takie niehonorowe? Jak załatwić teraz tą sprawę, jak płacić rachunki? Wchodzi jeszcze kwestia gotowania, matka daje im obiady, więc to tez komplikuje sprawę, bo czy teraz ona powinna od razu przestać im je robić i czy ten obowiązek powinien spaść na mnie jako na kobietę? Co myślicie o tym wszystkim?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Nie wiem do końca jak rozwiązać kwestię mieszkania, ale radzę Ci dobrze - przemyśl to wszystko tak ogólnie. Facet 30 lat, jeszcze się uczy, mamusia go utrzymuje (pomimo że pracuje), robi mu obiadki itp. No patologia. Nawet jeśli ma nadopiekuńczych rodziców to wstydu nie ma, ze z tego korzysta. Serio chcesz w coś takiego iść? Ja bym nie chciał. Facet jest bardzo wygodnicki. Nie proponował Ci wspólnego mieszkania bo psujesz mu ten bardzo wygodny układ. Mama da kasę, mama ugotuje, Ty czasem wpadniesz, spędzicie miło czas. Idealnie. Na co mu problem w postaci Ciebie tam. Jeszcze mama przestanie go utrzymywać i opiekować się i dopiero wtedy będzie. Określenie "duże dziecko" chyba do niewielu osób pasuje tak jak do niego. Otwórz oczy, bo w przyszłości możesz się obudzić z ręką w nocniku.

3

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Boże wiem, to wygląda nie za ciekawie, ale wmawiam sobie, że to nie wygląda tak źle. Że robi doktorat i dlatego mu pomagają. Że matka ich bardzo kocha, ma kase to im pomaga i jest nadgorliwa jeśli chodzi o gotowanie to biorą te jedzenie. Kurczę, ale zależy mi na nim, ale czy to nie wiem, rzeczywiście nie jest jak Ty mówisz, że psuje mu bardzo wygodny układ? Aż mi się zrobiło strasznie źle jak pomyślałam, że tak może być. Ale zależy mi na nim i jemu na mnie też.. Co za tragiczna sytuacja..

4

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

No dobrze, załóżmy że faktycznie - mama jest dobra, daje kasę, daje jedzonko to on bierze. Żeby jej przykro nie było. Może tak być. Ale dlaczego dopiero płaczem na nim wymusiłaś to wspólne mieszkanie? No trochę się znacie już, chyba Cię kocha skoro z Tobą jest, takie rozwiązanie jak wspólne zamieszkanie na okres wakacji powinno mu przyjść samo do głowy. A nawet jak jest taki niedomyślny to po przedstawieniu mu takiej propozycji sam powinien podjąć temat i ochoczo się zgodzić. A jeśli się nie zgodzić to jakoś sensownie to wyjaśnić. Tymczasem z Twojego opisu wynika, że było trochę "nie bo nie" aż w końcu dla świętego spokoju uległ. No to zastanów się czemu tak było? Albo bo psujesz mu wygodne życie albo bo po prostu nie ma ochoty z Tobą mieszkać z jakichś powodów. Tylko jakie by to miały być powody?

5

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Znam doktorantów którzy mają rodziny dzieci i sami się utrzymują....
Też radzę ci dobrze przemyśleć ten związek bo może się okazać że to ty będziesz ciągnąć  wasze małżeństwo i utrzymywać jego i dzieci. Właściwie to na pewno tak będzie skoro on nie ma ciągoty żeby w ogóle być niezależnym.
W pełni zgadzam się z Twoimi rodzicami i wolałabym płacić komuś niezależnemu niż  wpakować się w twoją sytuację.
Bardzo źle zrobiłaś że wywierałaś na nim presję w sprawie wspólnego mieszkania.
Czy idąc tym tropem wywrzesz na nim presję w sprawie ślubu i dzieci a potem dowiesz się że on cię zostawił bo wcale tego nie chciał? Kobieta nie powinna samodzielnie ciągnąć wózka zwanego związkiem.

6 Ostatnio edytowany przez vacoss (2017-05-29 18:58:30)

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Tzn niby on mówił, że chce zamieszkać, ale nic ku temu nie robił, bo właśnie jest wygodny, stwierdził, że pewnie by to ogarnął na ostatnią chwilę i tyle, bo on już tak ma wiele rzeczy na głowie i tyle.

Generalnie ja w sumie chciałam raczej tej deklaracji z jego strony i jakiegos konkretu, ciągle gadał, że chce się widzieć codziennie więc myślałam, że myśli już dojrzale i poważnie stąd te moje gadki. Chciałam jakoś nie wiem, żeby to było spójne i konsekwentne, skoro mówi, że chce się widzieć codziennie, że tęskni ble ble itp to niech się określi czy mieszkamy lub kiedy lub cokolwiek na ten temat, skoro ma mieszkanie.

I to nie byłoby na wakacje, tylko raczej na dłużej..

[Edit]
To doradźcie co ja mam mu może teraz powiedzieć? ile z tego co uwazają rodzice powiedziec możemy żeby się ogarnał, żeby się określił? Skoro źle, że naciskałam na mieszkanie to jak mam teraz poprowadzić tą rozmowę i czy teraz olać to mieszkanie wspólne skoro on tak beznadziejnie do tego podszedł?

7

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Bo być może on chciałby się z Tobą widzieć codziennie. Może nawet chciałby razem z Tobą mieszkać. Ale boi się co na to mama powie. Czy czasem nie uzna, że na synka to ok, ale na przyszywaną synową to ona czynszu płacić nie będzie, podobnie jak nie będzie gotować obiadków, bo w końcu będzie kobieta w domu. Pewnie gdyby dało się zrobić tak, że Ty tam zamieszkasz, ale mama się nie dowie to by był bardzo chętny. A tak się waha i sonduje. Ewentualnie odwleka to w czasie by zapłaciła jeszcze jeden czynsz, by ugotowała jeszcze jeden obiadek. A może problem sam się rozwiąże.

A co do tego co masz zrobić - po prostu powiedzieć, że może czas się usamodzielnić? Że zamieszkasz z nim i będziecie się utrzymywać sami. Sami płacić rachunki, sami robić zakupy, sami gotować. Jak para. Przecież Ty będziesz pracowała, on pracuje, dacie radę. To byłby najbardziej "czysty" układ, a jednocześnie deklaracja z jego strony, że jest gotów na dorosłe życie. Jeżeli pojawiają się takie kolizje życiowe mama kontra ukochana to prędzej czy później trzeba coś wybrać.

8

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Zarzucałam mu, że nie jest samodzielny, że już powinien być, że ja młodsza a jestem bardziej, że czy nie pomyśli, że jego mama się starzeje, czy mu jej nie szkoda itd. To nie dociera, posłucha, ale to wszystko, żadnych dojrzałych ruchów czy decyzji. Nie chcę ja znów wychodzić z tymi tekstami, nie chce na nim wymuszać usamodzielnienia, bo to już dla mnie jest upokarzające, bo to powinna być jego świadoma i dojrzała decyzja, jego inicjatywa. Jak ja zacznę mu mówić, żeby się usamodzielnił to będzie kolejne wymuszenie, a skoro to, że gadałam o mieszkaniu było bardzo złe to nie chcę popełnić znów takiego błędu. Więc to teraz już nie wiem jak rozwiązać tą kwestię, skoro już, że tak powiem kości zostały rzucone, powiedział mamie, ja rodzicom i jak to teraz odkręcić? Mimo, że o tym mówiłam o tym, że dobrze by było zamieszkać to nagle powiedzieć, że zamieszkamy razem jak się usamodzielni? To będzie śmieszne.

9

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Nie musisz niczrgo olewać, wystarczy że przestaniesz zbytnio wspominać i daje 90 procent szans, że on nie wspomni słowem o tym. Dziewczyny mają racjř, on ma wygodny układ , a Twoje zamieszkanie go będzie burzyć.

10

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

To właśnie będzie mądre. Powiedz, że taki układ Ci nie odpowiada. I tyle. Że myślałaś, że on Ci pomoże to wszystko poukładać, że Cię wesprze w rozmowach z jego i Twoimi rodzicami. Że jakoś RAZEM dojdziecie do tego jak to zrobić żeby było dobrze. On tymczasem wykazuje zero inicjatywy więc nie będziesz się prosić. I tyle. No jakoś nim trzeba wstrząsnąć.

11 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-05-29 19:31:46)

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Vacoss nie wiem jak rozwiążesz kwestię mieszkania z tym facetem... ale jeśli to nastąpi...
w najlepszym wypadku faceta zamieni sobie opiekunkę z mamusi na dziewczynę, a zła wiadomość jest taka, że to ty będziesz tą praczką, sprzątaczką, prasowaczką, tą co pociesza i jeszcze daje du** ku radości chłopczyka.

Po co ci to? Po co ci duże dziecko?

12

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Czy jego brat wyprowadza się z Twojego powodu?

13

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Dzieciak.

A tak poza tym to jest między wami ok?

14

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Między nami jest okej. Brat (25 lat) jest taki sam jak on lub nawet gorszy, czyli jest mu wszystko jedno. Daje mamie zamówienia i ona im robi weekendami jedzenie. Co do kwestii mieszkania nie gadałam o tym z nim nie chcę, uważam, że to mój facet powinien spytać, podpytać. Chyba podjęli już za niego decyzję, nie wiem czy on o tym wie, pewnie mu to i tak obojętne, skoro mają drugie mieszkanie to będzie miał całe mieszkanie dla siebie nie tylko tylko pokój w sumie jak ma teraz.

Generalnie powiem, że źle zrobił, że tego nie przegadaliśmy i powiem, że będę mieszkać z dziewczynami, z którymi mieszkam teraz. I będę to powtarzać, że tak będzie lepiej, że nie chce mu burzyć jego porządku, że źle, że nie pogadaliśmy wcześniej sami i że tak będzie lepiej jak ja będę z nimi mieszkać nadal i tyle. Jeśli coś zrobi ku temu żebyśmy mieszkali razem, czyli będzie się chciał usamodzielnić to spoko, wtedy pomyślę, jeśli nie to trudno, będę kolejny 5 rok mieszkać z koleżankami podczas gdy chłopak ma mieszkanie w tym samym mieście, ale cóz..

15

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Podoba mi się taka postawa. Ale niepotrzebnie ograniczasz się do kwestii mieszkania. To tylko przykład rzutujący na cały wasz związek. W ten sposób powinnaś myśleć.

16

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Tak chyba będzie lepiej. Odpuść i zobaczysz jak on zareaguje.

A czy tak ogólnie on umie sam podejmować decyzje? Nic nie umie sobie ugotować? Jak planuje waszą przyszłość?

17

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Raczej umie podejmować decyzje, jednak jest mało konkretny i stanowczy, natomiast bardzo wygodny w wielu kwestiach.
Umie ugotować, dostaje mięsa, rozmraża sobie je i gotuje np ryż lub kaszę, tak to można żyć - kolejny bardzo wygodny aspekt w jego życiu jednakowoż do tego też przyczynia się nadal nadopiekuńcza matka.
Nie planujemy przyszłości jakoś szczególnie, nie gadaliśmy o tym, jak mówiłam jest mało konkretny, myśli o życiu z dnia na dzień, nie myśli w dłuższych perspektywach raczej, nic mi o tym bynajmniej nie wiadomo.

18

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

I odpowiada Ci taki facet? Pomijajac zamieszanie z mieszkaniem?

19

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Wolę inny typ, ale przecież każdy ma jakieś wady.

20 Ostatnio edytowany przez GabrielaKlym (2017-05-29 21:07:12)

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

No to jak on przez 3 lata nawet w formie dalekich marzeń nie wspominał o waszym wspólnym życiu, dzieciach i ślubie, to nie miej za kilka lat pretensji, że on nie będzie chciał zakładać rodziny.

Pamiętaj, że związek to nie tylko uczucia, ale też decyzja. My sobie wybieramy partnera.

On ma już 30 lat. Raczej już się nie zmieni, a takie życie mu najwyraźniej pasuje.

21

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Każdy ma jakieś wady, fakt. Ale jeden facet rozrzuca skarpetki albo nie pamięta o Twoich urodzinach, a drugi w wieku 30 lat jest na utrzymaniu mamy, choć nie musi tak być. Czaisz różnicę?

22 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-05-29 21:20:10)

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama
vacoss napisał/a:

Mój facet (30 lat) ma kupione mieszkanie. Ja (23 lata) wynajmuję. Trafiła mi się praca na wakacje i nie chcę wracać do siebie do domu, tylko chcę zostać i pracować w mieście. Umowa wynajmu kończy mi się w czerwcu. Dlatego trochę gadałam mojemu facetowi, że może razem, że dlaczego o tym nie myśli itp. Jesteśmy razem 3 lata, dodam. On generalnie jest typem z lekka, jeśli mu się nie powie to on nie wie/nie pomyśli. Więc on po tych moich gadkach, (trochę płaczach, że nie myśli o nas) powiedział rodzicom, że chce zamieszkać ze mną, bez konkretnego dogadania się ze mną! A to mieszkanie jest zapisane na jego matkę i ona jeszcze płaci jego czynsz, rachunki itp (sic! wiem). Mają taką umowę dopóki się uczy, został mu rok to oni będą mu w ten sposób pomagać, mimo, że on pracuje.

Ty opowiadasz jego sytuacje a wszyscy komentują i mają jak to się mówi pretensję do garbatych, że ich dzieci są proste.

Nie wiem czy robienie obiadów dla syna jest normalne czy też nie (skłaniam się ku pierwszej opcji) ale pomaganie finansowe gdy się ten chłopak dalej uczy to jest na pewno nic szczególnego i to mimo tego, że  pracuje. To wszystko zależy od tego czy rodzice mają możliwości i chcą pomagać. Myślę, że większość rodziców by pomagała swoim dzieciom  mającym 30l jakby robiły doktorat gdyby tylko mieli możliwości do tego! On ma po prostu taki układ, tak mu los zrządził i nie wiem o co tutaj jakieś "halo"?
Co do zamieszkania razem  W MIESZKANIU JEGO MATKI to wydaje mi się, że jest to oczywiste, że powinnaś dokładać się przynajmniej do jakichś opłat lub czynszu. Na starych śmieciach i tak byś musiała przecież płacić. Inaczej to wygląda jakbyś chciała wspinać się po plecach tego chłopaka wink

Na pewno honorowym wyjściem nie jest pójście do swoich rodziców i naopowiadanie, że on ma tak jak ma. Ma jak ma ponieważ rodzice tego chłopaka mogą go pompować i zapewnić jak najlepszy start smile

23

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Wszystko jest kwestią wyważenia. Nie ma nic złego w robieniu obiadków czy dokładaniu się do czynszu. Ale w sytuacji gdy jest to 30 letni PRACUJĄCY facet, który robi matce zamówienia, a ona w weekendy mu to gotuje to hmmm.... Ogólnie widać w nim brak chęci na samodzielność. Mi też mama do pewnego momentu pomagała, dawała kasę na ciuchy czy coś, ale nadszedł taki moment że zwyczajnie wstyd mi byłoby od niej brać. Pomimo że też ją stać. Chyba każdy taki moment kiedyś osiąga. On jak widać nie.
A co do opłat to oczywiste, że dziewczyna powinna się dokładać. Zresztą ona nie ma co do tego wątpliwości. Tak jak nikt nie ma wątpliwości, że on powinien się przynajmniej dokładać.

24

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama
zmartwiony86 napisał/a:

Wszystko jest kwestią wyważenia

W kwestiach rodzic-dziecko nie ma żadnej kwestii jeżeli chodzi o wyważenie. My tu rozmawiamy o obiadkach-kanapkach a co powiedzieć o dzieciach milionerów gdzie wchodzą w grę na prawdę duże pieniadze. Czy myślisz, że u takich ludzi rodzic zastanawia się czy zapłacić za mieszkanie dziecku czy też nie?

zmartwiony86 napisał/a:

A co do opłat to oczywiste, że dziewczyna powinna się dokładać. Zresztą ona nie ma co do tego wątpliwości. Tak jak nikt nie ma wątpliwości, że on powinien się przynajmniej dokładać.

On jest tam "na innym układzie" a ona ewentualnie może być na innym bo to na razie tylko dziewczyna a jak wiadomo ta się zaraz zmienić może wink

25

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

No dobra, ale zakładamy, że autorka chce z nim założyć w przyszłości rodzinę. Jak jak on ma tyle lat i nie jest samodzielny?

26

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, że ona płaci połowę albo 1/3, a resztę mama jej chłopaka. I co z gotowaniem? Tylko jemu będzie mama gotować? Jej też? Jemu za darmo a ona będzie musiała płacić? Hmmm?

27 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-05-29 21:39:36)

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Dziewczyna-autorka niech gotuje dla siebie smile Hehehe, może mu od czasu do czasu  podstawić coś pod nos aby sprawdzić czy facet wgl. będzie chciał tknąć jej jedzenie (wiadomo jest że mamusiny rosołek jest zawsze najlepszy big_smile big_smile) Jeżeli zdarzyło by się że nie będzie wybrzydzał to jest jakiś cień nadziei dla nich wink tongue
Autorka powinna się też cieszyć, że "eksmituje" wink tego braciaka na inną chawirę i będzie mogła zamieszkać z nim całkowicie osobno bez koleżanek i brata na karku mimo że będzie się dokładać do tych opłat.

28

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby kupili większe mieszkanie i zamieszkali w czwórkę (autorka, chłopak, matka, brat i może jeszcze jakaś dziewczyna dla brata).

29

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

On - i uważasz, że on się nadaje na męża i ojca??

30

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Przez telefon powiedziałam to wszystko co myślę, że lepiej jak ja zamieszkam z dziewczynami, że nie będę burzyć mu porządku itp. Nie obeszło się bez płaczu, w nerwach też niestety powiedziałam, że pogadamy o tym temacie jak się usamodzielni i dorośnie. A on nic, nie przyjechał, nic. Zadzwonił po 2 godzinach z pytaniem "co słychać?" Stwierdziłam, że nie chcę mieć takiego faceta jak on, że jest nieczuły na to, że płaczę mu w słuchawkę, a on nie reaguje. Chyba naprawdę muszę zdjąć klapki z oczu, nie wiem czy tego nie zakończyć. Całe jego niezdecydowanie i nieogarnięcie będzie rzutować na nasze życie, jego brak samodzielności, konkretności mnie zamęczy, zastanawiam się czy życie z takim człowiekiem na sens

31

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Ale co odpowiedział? Ok tak będzie lepiej czy co?

32

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

On nie jest niezdecydowany. On jest zdecydowany byś z nim nie mieszkała. Tylko jest miękki i nie umie tego wprost powiedzieć. Dlatego tak kluczy licząc że się jakoś rozejdzie.

33

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Daj mu spokój, bo jesteś dziwna.

34

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama
maciek23456 napisał/a:

Daj mu spokój, bo jesteś dziwna.

I tak chyba zrobię, bo się nie dogadam z nim i nie chcę być z taką sierotką życiową wink

35 Ostatnio edytowany przez GabrielaKlym (2017-05-29 22:40:44)

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

No na pewno jest to do przemyślenia. Obserwuj jego zachowanie i wyciągaj wnioski. Wiem, że to ciężkie jak są uczucia, ale myślmy też o tym, żebyśmy za 10 lat nie miały całego domu na głowie, bo facetom się nie chce dorosnąć.

Powodzenia smile

36 Ostatnio edytowany przez vacoss (2017-05-30 22:55:27)

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Chciałabym się z wami podzielić ostatnim pewnie wątkiem w tej sprawie i poznać wasze zdanie. Przyznał wczoraj że zdziadział, że nie jest samodzielny i niezależny i że pora się ogarnąć. Więc dziś mieliśmy gadać o kwestii mieszkania razem. Widzieliśmy się parę godzin, temat był poruszony raz przez niego w samochodzie tekstem "to co, jak robimy we wakacje?" Ja powiedziałam, że mieszkam z dziewczynami, że tam będzie lepiej nie chce burzyć jego porządku itp, on na to "ale nic nie burzysz, ja chcę z Tobą mieszkać". Ja milczałam, jakiś inny temat się pojawił i tyle. Chyba to idealnie pokazuje, że on na serio ma to gdzieś? Nie wiem jak przejść teraz z tym do porządku dziennego, czy olać ten temat czy jak do tego podejść, a nie powiem jest mi na serio źle z wiedzą, że wychodzi jak wychodzi, a się obrażać to nie poważne, ale jest serio przykro i mam wrażenie że to rzutuje na całą naszą relację to zachowanie..

37

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

To jest to co pisaliśmy Ci w tym temacie wcześniej. Jego determinacja w tym temacie jest na poziomie zerowym. Widzi, że się wściekłaś więc stwarza pozory, że mu zależy natomiast w sytuacji gdy Ty nie podejmujesz tematu dalej on tez tego nie robi. Ja nadal podtrzymuję, że jego obecne życie jest takie wygodne, że nie chce go zmieniać. Bo i po co? Wyszło tak jak chciał. Będziesz mieszkać z dziewczynami, jego układ zależności z mamą zostanie bez zmian, nadal będzie miał Ciebie do spędzania czasu i seksu. Pewnie jest zadowolony, bo uważa że pokazał taką postawę, że chce a Ty się nie zgodziłaś.
A problemem całej relacji nie jest to akurat zachowanie. Nie. Problemem jest jego podejście do życia (wygodnictwo). To, że z najbliższą mu (w teorii) osobą, czyli Tobą, nie potrafi szczerze porozmawiać o tym co go trapi. Przecież mógłby powiedzieć wprost, że obawia się że mamie będzie przykro, że nie wie do końca co zrobić, jak to rozwiązać itp. To by zupełnie inaczej wyglądało i mogłabyś uwierzyć, że faktycznie jego taki a nie inny tryb życia wynika z braku możliwości wyswobodzenia się spod opieki nadopiekuńczej matki. Ale tak? No nie wiem. Czemu za rok miałoby być inaczej? Wierzysz, że jak obroni doktorat to mama go odetnie a on dojrzeje życiowo?

38

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

smile smile smile
Ponoć sa trzy sposoby na zrobienie czegoś :
- zrobić samemu
- kogoś wynająć
- zabronić DZIECKU zrobienia tego o co chodzi

Spróbuj może tak ?

39

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama
random.further napisał/a:

smile smile smile
Ponoć sa trzy sposoby na zrobienie czegoś :
- zrobić samemu
- kogoś wynająć
- zabronić DZIECKU zrobienia tego o co chodzi

Spróbuj może tak ?

Nie bardzo rozumiem, mam przestać się z nim spotkać czy zabronić mu czego, seksu? Możesz wyjaśnić i czemu by to miało służyć?

40

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Wszystko by się zgadzało. Tyle tylko że pierwszą kobietą w jego życiu nie jest autorka a mama.

41

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Droga Autorko, przeczytałam Twoje poprzednie wątki. I zastanawiają mnie trzy kwestie.

1. Jakie potrzeby oprócz seksualnych, podniesienia wartości przez "prestiż" partnera realizujesz w tym związku?
2. Jak bardzo Ty znasz swoje potrzeby/pragnienia a jak bardzo swojego partnera (i na odwrót)?
3. Jak wyobrażasz sobie Wasze wspólne życie (po ew. wspólnym zamieszkaniu a następnie po ew. ślubie)?

Z doświadczenia zawodowego wiem, że "często" pracownicy dydaktyczni na uczelniach wyższych są bardzo nierozgarnięci, jeśli chodzi o sprawy życiowe, np. płacenie podatków, mandatów, zajmowanie się papierkową robotą (mają od tego ludzi, zapłacą im i po problemie).
Mam dwie koleżanki, które spotykały się przez wiele lat z doktorantami-mamisynkami, dzięki Bogu już razem nie są. Kiedy one zrozumiały, że ich podstawowe potrzeby nie są realizowane (co zajęło każdej ponad 5 lat) odeszły. Czy tamci po rozstaniu coś zrobili? Tak, na chwilę. Po krótkich "próbach" usamodzielnienia się wrócili do starych nawyków. Mama na pierwszym miejscu i wygoda przede wszystkim.

Przeraża mnie w Twoich opisach, Twoje zachowanie w sytuacjach stresowych. Unikasz konfliktu, rezygnujesz ze swoich potrzeb, przyzwyczajasz się do stanu napotkanego, nie stawiasz oporu. Nierealizowane potrzeby rodzą frustrację (reagujesz płaczem i jeszcze bardziej się denerwujesz, że Twój "głos" jest niesłyszalny).
Czy po trzech latach związku nadal czujesz się 'tą na niższej pozycji'? Czy relacje ze znajomymi partnera i jego mamą się zmieniły? Jeśli tak, to czy, to dzięki temu, że Ty zmieniłaś coś w swoim postępowaniu?

42

Odp: Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Moje wątki tyczą się też byłego faceta, innych etapów w życiu, nie sądzę, że istotne jest roztrząsać je w tym kontekście... Piszę posty, które dotyczą danej trudności w danej chwili by poznać wasze zdanie, jednak te trudności po jakimś czasie często stają się np. nieaktualne. Jednakowoż odpowiadając na Twoje pytanie:

1. Realizuję potrzebę akceptacji, miłości, przyjaźni, rozwijania siebie, przynależności, szacunku. Czy interesują Cię jeszcze potrzeby realizowane przeze mnie według typologii Kocowskiego i innych badaczy czy Maslow wystarczy? wink
2. Znam dobrze, ciągle jednak pogłębiam swoją samoświadomość.
3. Nie myślałam o tym za dużo, zresztą to co myślałam to temat na oddzielny post.

Delikatnie czuję, się niższą na pozycji, wynika to być może z tego, że w mojej rodzinie było to wyraźnie zaznaczone oraz moje poczucie własnej wartości jest na niższym poziomie niż u niego (jednak nad tym pracuję). Relacje za znajomymi są lepsze, bo po prostu "oswoiłam się" z nimi i ich polubiłam. Mamę zaakceptowałam, że jest taka, a nie jak moja czy inna i tyle.

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wspólne mieszkanie, kasa i.... mama

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024