Witam,
Zdecydowałam się napisać tutaj, z nadzieją że może ktoś rzuci jakąś myśl która pomoże mi podjąć się bardzo ciężkiego zadania.
W skrócie powiem że mam 27 lat, mąż ma 33. Para jesteśmy od 10 lat, a w małżeństwie od 6 lat. Wszystko było naprawdę bardzo dobrze przez 8 lat. Później zaczęły się problemy finansowe. Wcześniej było nas na to stać i żylismy trochę ponad stan. Zaprowadzilo nas to do wielu kredytów (wspólnych). Przez to nasze małżeństwo zaczęło tracić na jakości, głównie rozmawialiśmy o planach dotyczących pracy i zarobków. Przestalismy wychodzić, trochę zamknelismy się w domu ze swoimi problemami. Z mojej głupoty, chcąc aby było.chocoaz trochę jak dawniej zaczęłam.brac chwilówki i inne bzdurne pożyczki. Mąż o nich nie wiedział, ani chyba się nie domyśl (alvbo udawał) Pomimo że było trochę więcej kasy w budżecie. W między czasie zrezygnowałam z pracy za namową męża aby pójść na swoje. Po kilku latach pracy w korporacji moje wynagrodzenie stało w miejscu a obowiązków przybywało. Na działalności fajnie sobie radzę, już myślałam.ze będzie lepiej. Okazało się że jestem w ciąży (nasze pierwsze dziecko). Zaczęli mnie straszyć z windykacji,.komornicy z instytucji w których się zapozyczylam. Jedna firma opłaca nam faktury z dnia na dzień. Licząc na sprzedaż wystawiłam fakturę której nie powinna była wystawiać ponieważ nie było tej sprzedaży ale potrzebowałam pieniędzy. Mąż myśli że wszystko jest ok a ja jestem jednym wielkim klebkiem nerwów. Za chwilę wyda się ta faktura a ja nie wiem jak mam się przyznać. Tak naprawdę to myślę że jak mąż.sie o tym dowie to będzie chciał rozwodu. Mam wrażenie że już mnie nie kocha. Oboje jestemy introwertykami i jest nam bardzo ciężko rozmawiać o uczuciach itd. Myślę że jesteśmy bardziej sobie partnerami, ale nie przyjaciółmi. Mamy podobne zainteresowania, mamy takie same plany na przyszłość, podobne ambicje ale to chyba byłoby na tyle. Nie wiem czy to wystarczy żeby trwać przy sobie. Ja męża bardzo kocham ale wiem że jak się dowie o tym wszystkim to napewno straci do mnie zaufanie i zdaje sobie z tego sprawę. Z mężem nie można spokojnie porozmawiać on bardzo się denerwuje jak coś się dzieje złego,.dlatego to zabrnelo tak daleko. Były chwilę że się ubezpieczylam i planowałam się targnac na życie. Wiem że problemy finansowe są to te problemy z którymi można się jakoś uporać, z firmą której wystawiłam fałszywa fakturę dogadać się i splacic, ale przez mój charakter nie potrafię nikomu o tym powiedzieć. Wszyscy myślą że u mnie jest wszystko jest ok. Na zewnątrz jestem bardzo silna osoba, ale jak jestem sama to potrafię ciągle płakać. Teraz jeszcze jestem w ciąży z której nie potrafię się cieszyć w świetle tego co narobilam.
Mąż.wiedzac o.problemach finansowych tego rzędu zaraz by wyjechał do pracy za granicę czego ja sobie nie wyobrażam. Naprawdę wolałabym wtedy pójść do notariusza, spisać oświadczenie że te długi których ja narobilam biorę na siebie i nawet dać rozwód mężowi tylko żeby był na miejscu. Psychicznie nie dam rady wiedząc że jest tak daleko ode mnie. Nie wiem czy ja się od niego emocjonalnie uzależnilam,, czy aż tak mocno kocham. Rodziców mam 500 km od siebie. Przyjaciół nie mam tylko znajomych. Gdyby nie ciąża to bym chyba poprostu się znieczulila alkoholem i wszystko powiedziała co mi leży na sercu. A tak to nie potrafię.