postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Mam pewne watpliwosci jesli chodzi o zachowanie mojej terapeutki
ogolnie rozpoczelam terapie w zwiazku z brakiem poczucia stabilnosci i zaufania w moim zwiazku - jest to spowodowane pewnymi wypowiedziami mego partnera na poczatku znajomosci (komentarze nt. innych kobiet+opowiesci o jego przeszlosci zwiazkowej).

Na terapii juz kilka razy uslyszalam krytyczne komentarze nt. powyzszego zachowania mego partnera, ostatnio cytuje: no ale to jest przeciez powszechnie wiadome ze takich rzeczy sie nie mowi partnerowi bo to moze ranic.

I to nie to ze ja sie z tym nie zgadzam (oczywiscie ze podzielam ta opinie) tylko zauwazylam ze po ostatnim komentarzu zaczynam myslec/czuc ze ona jest negatywnie nastawiona do mego partnera, kiedy ja oczekuje od niej neutralnej postawy, nie krytyki.
Powoduje to tez ze wracam do rozpamietywania tych jego wypowiedzi, rozkminiania, rozkladania w glowie..... czyli generalnie do tego co chcialam "przepracowac".

Moze czegos nie widze? Z gory dziekuje za Wasze opinie i komentarze.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
kawa_mielona napisał/a:

Mam pewne watpliwosci jesli chodzi o zachowanie mojej terapeutki
ogolnie rozpoczelam terapie w zwiazku z brakiem poczucia stabilnosci i zaufania w moim zwiazku - jest to spowodowane pewnymi wypowiedziami mego partnera na poczatku znajomosci (komentarze nt. innych kobiet+opowiesci o jego przeszlosci zwiazkowej).

Na terapii juz kilka razy uslyszalam krytyczne komentarze nt. powyzszego zachowania mego partnera, ostatnio cytuje: no ale to jest przeciez powszechnie wiadome ze takich rzeczy sie nie mowi partnerowi bo to moze ranic.

I to nie to ze ja sie z tym nie zgadzam (oczywiscie ze podzielam ta opinie) tylko zauwazylam ze po ostatnim komentarzu zaczynam myslec/czuc ze ona jest negatywnie nastawiona do mego partnera, kiedy ja oczekuje od niej neutralnej postawy, nie krytyki.
Powoduje to tez ze wracam do rozpamietywania tych jego wypowiedzi, rozkminiania, rozkladania w glowie..... czyli generalnie do tego co chcialam "przepracowac".

Moze czegos nie widze? Z gory dziekuje za Wasze opinie i komentarze.


Trudno się do tego odnieść, bo zbyt mało wiadomo o całym kontekście tego co opisałaś. Ale mam wrażenie, że trochę oczekujesz ot terapeutki niemożliwego.

Np. "Powoduje to tez ze wracam do rozpamietywania tych jego wypowiedzi, rozkminiania, rozkladania w glowie..... czyli generalnie do tego co chcialam "przepracowac"." - To na czym miałoby wg Ciebie to "przepracowanie" tematu ?

Terapeutka powinna być neutralna, ale jeśli np. opiszesz sytuację, w której partner Cię uderzy i ona oceni to negatywnie, to nie oznacza to negatywnego nastawienia do Twojego partnera tylko po prostu ocenę tego co on zrobił. Ja nie wiem co dokładnie komentowała negatywnie terapeutka, ale może to były postawy Twojego partnera, które po prostu obiektywnie, zdroworozsądkowo należy tak ocenić.
Odniosłem wrażenie, że Ty masz chyba problem z racjonalizowaniem pewnych zachowań swojego faceta i szukaniem winy w sobie.

3

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

tak, masz racje, komentowala zachowania mego partnera
niemniej w taki sposob ze ja zaczelam odnosic wrazenie (moze mylne) ze jest "uprzedzona"

oczywiscie biore duzy margines na to ze moge sie mylic i jestem przewrazliwiona

tak, z racjonalizowaniem masz racje - ale terapia wydobywa rozne etapy, od zlosci, rozzalenia po obojetnosc, po drodze rowniez proby racjonalizacji jego zachowan

Powinnam jej powiedziec o swoich odczuciach nt jej stosunku do partnera? Moze to tez ma znaczenie, poszukac co sie pod tym kryje.

4

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
kawa_mielona napisał/a:

Mam pewne watpliwosci jesli chodzi o zachowanie mojej terapeutki
ogolnie rozpoczelam terapie w zwiazku z brakiem poczucia stabilnosci i zaufania w moim zwiazku - jest to spowodowane pewnymi wypowiedziami mego partnera na poczatku znajomosci (komentarze nt. innych kobiet+opowiesci o jego przeszlosci zwiazkowej).

Na terapii juz kilka razy uslyszalam krytyczne komentarze nt. powyzszego zachowania mego partnera, ostatnio cytuje: no ale to jest przeciez powszechnie wiadome ze takich rzeczy sie nie mowi partnerowi bo to moze ranic.

I to nie to ze ja sie z tym nie zgadzam (oczywiscie ze podzielam ta opinie) tylko zauwazylam ze po ostatnim komentarzu zaczynam myslec/czuc ze ona jest negatywnie nastawiona do mego partnera, kiedy ja oczekuje od niej neutralnej postawy, nie krytyki.
Powoduje to tez ze wracam do rozpamietywania tych jego wypowiedzi, rozkminiania, rozkladania w glowie..... czyli generalnie do tego co chcialam "przepracowac".

Moze czegos nie widze? Z gory dziekuje za Wasze opinie i komentarze.

porozmawiaj o tym z terapeutą,
zrób z tych myśli,odczuć/wyobrażeń ewentualnych emocji najlepszy użytek
w miejscu do tego przewidzianym,

warto mówić to co się myśli, nie myśleć co się ma mówić wink

5

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
kawa_mielona napisał/a:

tak, masz racje, komentowala zachowania mego partnera
niemniej w taki sposob ze ja zaczelam odnosic wrazenie (moze mylne) ze jest "uprzedzona"

oczywiscie biore duzy margines na to ze moge sie mylic i jestem przewrazliwiona

tak, z racjonalizowaniem masz racje - ale terapia wydobywa rozne etapy, od zlosci, rozzalenia po obojetnosc, po drodze rowniez proby racjonalizacji jego zachowan

Powinnam jej powiedziec o swoich odczuciach nt jej stosunku do partnera? Moze to tez ma znaczenie, poszukac co sie pod tym kryje.

Ja bym jej o tym powiedział. W terapii wszystko może mieć duże znaczenie. Poza tym ludzie chyba często myślą, że terapeuta to będzie taki trochę przyjaciel, że pocieszy, doradzi. To kompletnie nie na tym polega. Możliwe jest, że terapeutka świadomie tak komentuje zachowanie Twojego faceta, żeby wywołać u Ciebie jakiś konkretny proces myśleniowy. Terapeuci to są tacy trochę manipulatorzy smile Chodzi o to, żebyś sobie uświadomiła pewne sprawy, pewne potrzeby, których być może nie jesteś świadoma, albo które odtrącasz, pewien model swojego zachowania, który być może ma związek np. z dzieciństwem.
Nie ukrywaj przed terapeutką swoich wątpliwości, jeśli Cię takie nachodzą.

6

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

tak wlasnie tez myslalam ze moze ona celowo to komentuje zeby cos we mnie wydobyc na wierzch
ja sama z siebie jestem rowniez swiadoma wplywu mojego dziecinstwa ale na tym sie konczy bo nie wiem co z tym dalej zrobic - ciekawa jestem dalszych spotkan

serdecznie dziekuje za odpowiedzi :-)

7

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Nie jestem psychologiem, ani terapeutą, ale mam ładnych kilka lat doświadczenia w tej materii smile

8

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

A jak rezultaty tych doswiadczen?

9

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
kawa_mielona napisał/a:

A jak rezultaty tych doswiadczen?

Różne. Najwięcej mi dała terapia grupowa. Ale to była bardzo intensywna terapia. 4 spotkania w tygodniu po 2 godziny. Praktycznie wycięte 3 miesiące z życia smile

10

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

A z jakim problemem poszedles - jesli moge zapytac?

Ja chetnie sprobowalabym terapii dla par jednak jestem prawie pewna ze moj facet sie nie zgodzi.
Ale jestesmy razem juz trzy lata a to co wtedy, na poczatku opowiadal, nadal mnie przesladuje. Jestem ciekawa jak by to przedstawil terapeucie.

11

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
kawa_mielona napisał/a:

A z jakim problemem poszedles - jesli moge zapytac?

Ja chetnie sprobowalabym terapii dla par jednak jestem prawie pewna ze moj facet sie nie zgodzi.
Ale jestesmy razem juz trzy lata a to co wtedy, na poczatku opowiadal, nadal mnie przesladuje. Jestem ciekawa jak by to przedstawil terapeucie.

Ja miałem problem z depresją, nerwicą, lękami.

Ja też chciałbym iść z żoną na terapię dla par. Mamy ogromny problem z komunikacją między sobą i jeszcze z paroma sprawami. Żona się wstępnie zgodziła. Szukam teraz jakiegoś terapeuty.

12

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

coz, u mnie jest rowniez lek - nieustajaca pogon za pewnoscia, stabilizacja, zaufaniem ale takim prawie absolutnym, jakie ma dziecko do rodzica

w zasadzie moge powiedziec ze moj facet jest szczesliwy w naszym zwiazku, to ja mam te "ale" (patrz powyzej)
zaczelam sama siebie pytac czy to moj zwiazek jest niedobry dla mnie czy to ta dziura we mnie ktorej wypelnic niczym w zyciu nie moge

fajnie ze zona zgodzila sie, trzymam kciuki

13

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
kawa_mielona napisał/a:

coz, u mnie jest rowniez lek - nieustajaca pogon za pewnoscia, stabilizacja, zaufaniem ale takim prawie absolutnym, jakie ma dziecko do rodzica

w zasadzie moge powiedziec ze moj facet jest szczesliwy w naszym zwiazku, to ja mam te "ale" (patrz powyzej)
zaczelam sama siebie pytac czy to moj zwiazek jest niedobry dla mnie czy to ta dziura we mnie ktorej wypelnic niczym w zyciu nie moge

fajnie ze zona zgodzila sie, trzymam kciuki

Być może instynkt Ci podpowiada, że coś jest nie tak. Dobrze więc, że masz to z kim przeanalizować.

14 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-03-17 15:43:32)

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
wilczysko72 napisał/a:

Ja miałem problem z depresją, nerwicą, lękami.

Ja też chciałbym iść z żoną na terapię dla par. Mamy ogromny problem z komunikacją między sobą i jeszcze z paroma sprawami. Żona się wstępnie zgodziła. Szukam teraz jakiegoś terapeuty.

w zasadzie jeśli dobrze "zadbasz" o siebie to i komunikacja się poprawia,  jakoś sama big_smile
będzie widać po komunikacji zmiany big_smile

a zmiana żony, może się zmianą skończyć wink

szemrana teoria, aby zmieniać siebie, mówi smile chodź w trudnych, nie prostujących się samoczynnie przypadkach, że "zdrowym" jest nie wchodzić w rolę "naprawiacza" będąc równocześnie partnerem

a reszta sobie da radę, sama

15

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
wilczysko72 napisał/a:

Odniosłem wrażenie, że Ty masz chyba problem z racjonalizowaniem pewnych zachowań swojego faceta i szukaniem winy w sobie.

Podzielam opinię. Nawet pójdę o krok dalej bronisz go i oczekiwałaś, że terapeutka powie ci: "to nie jego wina, on był w porządku to wina zagięcia czasoprzestrzeni, zepsutego społeczeństwa oraz kolegów". Chyba nie chcesz pogodzić się z jakim typem się związałaś. Pochodzisz choć z częściowo patologicznej rodziny? W tego typu kręgach kobiety nadmierne "rozgrzeszają" partnerów. Instynkt podpowiada im, że coś jest nie tak, ale wychowanie i doświadczenia biorą górę.
Jak wygląda reakcja partnera na ocenę terapeutki?

16

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

tak, to prawda - probowalam go bronic i rzeczywiscie oczekiwalam ze terapeutka w jakis sposob mi przytaknie i go troszke "rozgrzeszy"
dzisiaj to sobie uswiadomilam, rowniez dzieki waszym wpisom na forum
nastepnym razem porusze ten temat na spotkaniu bo nie wiem co pod tym siedzi?

wlasciwie partner juz dawno mnie przeprosil za te zachowania, przyznal ze bylo to glupie i raniace mnie, ze byl lekkomyslny
wczoraj, po rozmowie z terapeutka jednak znow go o to zapytalam (mialam taka potrzebe) ze dlaczego, po co, jak mogl nie wiedziec..... znow powtorzyl ze przeprasza ze byl prostacki.

pochodze z rodziny niepelnej, chlodnej emocjonalnie

17

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Czyli osobistej głębszej analizy nie podjął. Dość przykre. A odczułaś w tym co mówi monotonność/formułki? Na swoim przykładzie ostrzegam, że niektórzy ludzie nieźle grają, bądź niby rozumieją i przytakują, a po dłuższym casie wychodzi szydło z worka. Jak długo można udawać kogoś kim się nie jest? Prawdziwość jego słów wyjdą po dłuższym czasie.

Moim zdaniem masz zaniżone poczucie wartości (albo winisz się za rozpad rodziny, bądź czułaś się gorsza w dzieciństwie, bo w przeciwieństwie do innych nie posiadałaś obojga rodziców), a jego obrona to efekt lęku przed samotnością. Nie traktuj samotności jak zło. Nie ograniczaj swojego świata do jego osoby. Zaciśnij więzy rodzinne i znajomości, a jak nie możesz to znajdź nowych - ale spotykaj się SAMA bez niego. Masz jakieś zwierzę domowe? To również świetny pomysł.

Mów wszystko terapeutce i zaufaj. Ona bardzo dobrze wie co robi. Życzę powodzenia.

18

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
Leśny_owoc napisał/a:

Czyli osobistej głębszej analizy nie podjął. Dość przykre. A odczułaś w tym co mówi monotonność/formułki? Na swoim przykładzie ostrzegam, że niektórzy ludzie nieźle grają, bądź niby rozumieją i przytakują, a po dłuższym casie wychodzi szydło z worka. Jak długo można udawać kogoś kim się nie jest? Prawdziwość jego słów wyjdą po dłuższym czasie.

Moim zdaniem masz zaniżone poczucie wartości (albo winisz się za rozpad rodziny, bądź czułaś się gorsza w dzieciństwie, bo w przeciwieństwie do innych nie posiadałaś obojga rodziców), a jego obrona to efekt lęku przed samotnością. Nie traktuj samotności jak zło. Nie ograniczaj swojego świata do jego osoby. Zaciśnij więzy rodzinne i znajomości, a jak nie możesz to znajdź nowych - ale spotykaj się SAMA bez niego. Masz jakieś zwierzę domowe? To również świetny pomysł.

Mów wszystko terapeutce i zaufaj. Ona bardzo dobrze wie co robi. Życzę powodzenia.

Zapytam z ciekawości, kto jest na terapii?
On czy Ona?
Mylnie zakladasz i osadzasz, jako by miał coś robić, czego np nie widzi
Nie wiesz czy cis wyjdzie czy nie wyjdzie
Traktujesz z głębokim uprzedzeniem ludzi, sądzę ze płeć przeciwną szczególnie
Tłumaczyloby mi to "nie bój się samotności" smile

Może warto pozwolić autorce spotkać się ze sobą w pokoju terapeutycznym smile

Według mnie to co proponuje prowadzi do postawy obronnej, i zwykła ucieczka w nowe pachnie

Jak najbardziej zaufanie do terapeuty, i szczerość wobec siebie, i po woli

To nie sklep z produktami gotowymi na półce

19

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

co do partnera to rozmow, klotni i analiz jego zachowania bylo duzo, naprawde przeszlismy "magiel"
nie, nie odpowiedzial zeby mnie zbyc - po prostu skrocilam wersje jego odpowiedzi
pomimo tego co sie kiedys stalo, dla mnie jest to jednak wciaz jeden z plusow tej relacji ze zawsze moge liczyc na rozmowe, nigdy mnie nie zbyl (do tej pory przynajmniej) nigdy sie nie odwrocil, nawet jak jest trudno i po raz kolejny

tak, bardzo sie boje samotnosci, wrecz panicznie, poniewaz cale zycie jestem sama, samotnosc wrecz boli mnie fizycznie
odkad zaczelam chodzic na terapie czuje sie o wiele lepiej rowniez wlasnie dlatego, ze zaczelam koncentrowac sie na sobie, na swoich odczuciach a nie tylko na naszej relacji, a co zrobil a co powiedzial i dlaczego
wazne jest co JA czuje i dlaczego tak czuje, teraz walcze o siebie a co dalej ze zwiazkiem - zobacze po drodze

20 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-03-17 18:53:20)

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
kawa_mielona napisał/a:

wazne jest co JA czuje i dlaczego tak czuje, teraz walcze o siebie a co dalej ze zwiazkiem - zobacze po drodze

Chyba aktualnie to jest najważniejsze wink.

Zauważyłam, że przedstawiasz nam go tutaj w sposób mocno wyidealizowany. Z ręką na sercu, gdybyś nie wspomniała dlaczego chodzicie na terapię (przyczyny) to nie domyśliłabym się, iż z nim jest coś nie tak po twoich opisach jego osoby. Jednak fakt, iż przez niego (tak nie ma w tym ŻADNEJ twojej winy) musieliście trafić, aż do terapeuty coś znaczy. Boisz się tego. Nie dostrzegasz, że analizując jego zachowanie dowiesz się dużo o sobie - dlaczego on sądził, że to ciebie nie zaboli? Dlaczego tak słabo ciebie zna? Czy przy wyborze partnerów patrzysz na ich wady, czy za pochopnie podejmujesz decyzje? To trudne, bo w ten sposób "grzebie się" we własnej "ranie". Jeśli przeanalizujesz te pytania to dojdziesz do interesujących wniosków, których poszukujesz. Przecież partnera każdy z nas dobrowolnie wybiera. Każdy wybór ukazuje kim jesteśmy.
Naprawdę to nic złego jak czasami wytkniemy komuś jego/jej błędy, złe cechy. Nie chodzi o to, że masz za nim chodzić i wytykać, czy mścić się. Wszystko w swoim czasie.

21

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

czy rzeczywiscie idealizuje?
staram sie przedstawic fakty: tak, rzeczywiscie przeprosil mnie za te zachowania (mimo to mnie to nadal boli)
tak, rzeczywiscie duzo rozmawiamy, nie unikamy trudnych tematow (co jest tez jednym z powodow ze wciaz w tym zwiazku jestem)
to sa fakty

co do wyboru partnerow: zaistniale wydarzenia mialy miejsce na poczatku naszej znajomosci - trwajacej wystarczajaco dlugo zeby obdarzyc kogos uczuciem, niewystarczajaco dlugo zeby sie dokladniej poznac
nie  robilam mu prob i testow - zakochalam sie po prostu
kiedy zachowal sie kilka razy tak jak sie zachowal - zabolalo, zachwialo poczuciem pewnosci i zaufaniem

drobna korekta - to ja sama chodze na terapie

zachowania mego partnera+smierc kogos z bliskiego otoczenia byly bezposrednia przyczyna ze podjelam decyjze terapii natomiast intuicyjnie czuje ze w srodku mam wiecej do przepracowania, rzeczy niezaleznych od mojego zwiazku/pracy/przyjaciol

Ps. moze to wlasnie chciala mi terapeutka uswiadomic z tym wytknieciem wad/zlego zachowania.

22

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
kawa_mielona napisał/a:

drobna korekta - to ja sama chodze na terapie

Rozumiem.

Masz bardzo wiele do przemyślenia. Wszystko przychodzi z czasem.

23

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

To ja jeszcze dodam, że warto wszelkie wątpliwości co do zachowania terapeuty konfrontować z tym terapeutą. Zawsze to bezpieczniejsze wyjście, niż po cichu zastanawiać się "mogę mu ufać czy nie?" bo wtedy proces terapeutyczny stoi w miejscu. Nie da się otworzyć przed kimś, co do kogo ma się podejrzenia, że ma złe intencje, albo że jest uprzedzony, nie chce nas zrozumieć. Zrób to dla siebie - żeby o siebie zadbać, o swój komfort w tej relacji, o swoje poczucie bezpieczeństwa.

no ale to jest przeciez powszechnie wiadome ze takich rzeczy sie nie mowi partnerowi bo to moze ranic.

Z własnego doświadczenia z terapią wiem, że najbardziej mnie ruszają rzeczy, których nie pozwalam sobie mówić, a które chciałabym.
Wyobrażam sobie, że w tej sytuacji to ty chciałabyś wykrzyczeć mężowi "przecież wiesz, że się nie mówi takich rzeczy, bo to rani!" ale z jakiegoś powodu nie pozwalasz sobie na to, żeby tak szczerze to wyrazić, żeby skrytykować jego zachowanie, żeby się oburzyć, żeby obronić siebie, powiedzieć mu, że nie wolno mu tak cię traktować, nie zasługujesz na to. Ale być może tego nie robisz, nie pozwalasz sobie, bo uważasz, że "nie powinno się", że "nie wypada", że "nie wolno", bo go to zrani, bo się obrazi, bo rolą kobiety jest zawsze być miłą i potulną, że kobiety to muszą trzymać emocje na wodzy czy jakie tam inne przekonanie nie pozwala ci na niego być naprawdę za to zła i mu o tym powiedzieć. W związku z tym drażni cię to, że ktoś inny ośmiela się to tak wprost nazwać i powiedzieć.

To taka moja osobista fantazja, ja tak miałam. Zawsze mnie wkurzają słowa, których nie pozwalam sobie mówić.

24

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

"nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienią się w oka mgnieniu" wink

Raz Dwa Trzy, tak to ujął w piosence smile

25

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Terapeuta w psychodynamicznej jest całkowicie neutralny, jest lustrem, w którym to TY widzisz to co CHCESZ widzieć.
Mówisz mu o wszystkim, o tym, że Cię właśnie wkurwił, że masz ochotę zrobić mu krzywdę, o każdej emocji, którą w Tobie budzi smile gdy będziesz dłużej w terapii to zrozumiesz sens tego zachowania.

26

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej
Monoceros napisał/a:

To ja jeszcze dodam, że warto wszelkie wątpliwości co do zachowania terapeuty konfrontować z tym terapeutą. Zawsze to bezpieczniejsze wyjście, niż po cichu zastanawiać się "mogę mu ufać czy nie?" bo wtedy proces terapeutyczny stoi w miejscu. Nie da się otworzyć przed kimś, co do kogo ma się podejrzenia, że ma złe intencje, albo że jest uprzedzony, nie chce nas zrozumieć. Zrób to dla siebie - żeby o siebie zadbać, o swój komfort w tej relacji, o swoje poczucie bezpieczeństwa.

no ale to jest przeciez powszechnie wiadome ze takich rzeczy sie nie mowi partnerowi bo to moze ranic.

Z własnego doświadczenia z terapią wiem, że najbardziej mnie ruszają rzeczy, których nie pozwalam sobie mówić, a które chciałabym.
Wyobrażam sobie, że w tej sytuacji to ty chciałabyś wykrzyczeć mężowi "przecież wiesz, że się nie mówi takich rzeczy, bo to rani!" ale z jakiegoś powodu nie pozwalasz sobie na to, żeby tak szczerze to wyrazić, żeby skrytykować jego zachowanie, żeby się oburzyć, żeby obronić siebie, powiedzieć mu, że nie wolno mu tak cię traktować, nie zasługujesz na to. Ale być może tego nie robisz, nie pozwalasz sobie, bo uważasz, że "nie powinno się", że "nie wypada", że "nie wolno", bo go to zrani, bo się obrazi, bo rolą kobiety jest zawsze być miłą i potulną, że kobiety to muszą trzymać emocje na wodzy czy jakie tam inne przekonanie nie pozwala ci na niego być naprawdę za to zła i mu o tym powiedzieć. W związku z tym drażni cię to, że ktoś inny ośmiela się to tak wprost nazwać i powiedzieć.

To taka moja osobista fantazja, ja tak miałam. Zawsze mnie wkurzają słowa, których nie pozwalam sobie mówić.

Ja jestem na etapie ze wlasnie juz nie raz powiedzialam partnerowi ze takich rzeczy sie nie mowi bo to druga strone rani. Powiedzialam tez szczerze ze to nadszarpnelo moim zaufaniem, ze zastanawiam sie co sie dzieje w jego glowie skoro pozwala sobie na takie wypowiedzi. Ze potrzebuje partnera na ktorym moge polegac, przy kim czuje sie bezpiecznie a w tym wypadku - nie wiem czego moge sie spodziewac jesli chodzi o nasza wspolna przyszlosc.

Wiec to nie jest tak ze trzymam to dla siebie i nie mowie bo "nie wypada", zreszta to tez nie lezy w moim charakterze.

(Ale to fakt ze komentarz terapeutki mnie zirytowal).

27

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Kaja 74: w tym momencie czuje sie dosc zagubiona rowniez jesli chodzi o terapie. Nie wiem czego oczekiwac, czy to ma sens, dlaczego terapeutka sie tak zachowuje, czasem mysle ze wiem lepiej i po co mi to wszystko.

Niemniej uparcie zalozylam sobie ze bede chodzic niezaleznie od "faz" jakie przechodze (smutek, ulga, niechec, wkurw, radosc....) bo wiem ze na ta chwile jest za wczesnie zeby cokolwiek ocenic. Pewnie tak jak mowisz - sens zobacze duzo pozniej.

28

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Bądź gotowa na wszystkie możliwe fazy, od chęci ucieczki po wielką euforię smile Nie zliczę ile razy kombinowałam żeby tylko nie pojawić się na sesji...I nagle coś mi "wypadało", nie przychodziłam, potem dziecinnie tłumaczenia.. A gdy zaczęłam o tym głośno mówić, chęć, by to zrealizować była już mniejsza.
I dać sobie czas, nie poganiać, nie oczekiwać od razu wielkich rzeczy i ufać...To jest w moim przekonaniu bardzo ważne, by obdarzyć terapeutkę zaufaniem. Nie zawsze od razu, ale też dać sobie na to czas.

29

Odp: postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Takie wlasnie mam nastawienie. Przypuszczam ze sinusoida odczuc bedzie ogromna, ale w sumie niewiele sie rozni  od tego co czuje normalnie na codzien. (Ze tez jeszcze funkcjonuje w pracy, w zwiazku, jako mama.)
Fajnie ze istnieje takie forum jak to gdzie mozna o tym napisac, poczytac, jak maja inni.
Dzieki Kaja za "doswiadczeniowy" jak sie domyslam, wpis.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » postawa terapeuty podczas terapii psychodynamicznej

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024