brak zmiany - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: brak zmiany

Witam

Mając 17 lat związałam się z chłopakiem o rok starszym.
Nasz staż z przerwami wynosi 8 lat .
Wybaczyłam mu 2 zdrady o których się dowiedziałam. Wychowywałam się w domu, gdzie alkohol i przemoc niestety miały miejsce:(
Za każdym razem mój facet zapewniał mnie, że nigdy więcej mnie nie skrzywdzi, a ja za każdym razem w to wierzyłam.
Ok, przeprowadziliśmy się, zamieszkaliśmy razem ponad 600 km od rodzinnego domu
Jeżeli chodzi o poprawę mojego faceta pod względem zdrad to chyba nie mam mu nic do zarzucenia, ale jeżeli chodzi o szacunek w stosunku do mnie to prawie go nie widać. Gdy się pokłócimy rzeczą jasną jest to, że chcę to wyjaśnic po prostu rozwiązać problem. On nie. Zbywa mnie, lekceważy, wzbudza we mnie poczucie winy. Np. kiedy przypominam mu, że obiecał się starać i odbudowywać moje zaufanie, które naruszył to potrafi powiedzieć, że wcale nic takiego nie mówił bo umówiliśmy się, że zaczynamy od zera (Potrafi to powtórzyć 10 razy pod rząd) przekrzykując mnie przy okazji.
Kiedy tłumaczę mu, że priorytetem powinno być dla niego wyjaśnianie nieporozumień, dążenie do zgody to odwraca się i mówi, że np nie ma ochoty dzisiaj rozmawiać. W takim razie ja czekam do dnia kolejnego (oczywiście przez cały dzień brak kontaktu) przychodzę z pracy z nadzieją, że wszystko sobie nareszcie wyjaśnimy i niestety zastaję go albo pijanego albo zmęczonego albo z bólem głowy lub śpiącego.
Wtedy ja wpadam w furię. Ostatnio nie poznaję siebie, czuję ile jest we mnie agresji. Do niedawna nie wiedziałam , że potrafię mieć aż tak doniosły głos.
W ostatnim czasie 3 razy zdarzyło mi się zasłabnąć . Wygląda to w ten sposób , że zalewają mnie zimne poty , robie się blada gorzej sufitu (i mam wrażenie, że zaraz stracę życie) serce mi bije tak bardzo i szybko i mam wrażenie, że za chwilę wyskoczy mi z klatki piersiowej, a poza tym cała drżę i mam mroczki przed oczami i właściwie mało brakuję do tego żeby zwyczajnie zemdleć . Muszę się czegoś trzymać , żeby nie stracić równowagi.
Na razie udało mi się zrobić podstawowe badania, a z wynikami do lekarza wybieram się jutro.
Podejrzewam u siebie nerwicę , ale najgorsze jest to, że nie mam siły by coś z tym zrobić.
Boję się kolejnego rozstania bo mówiąc szczerze czuję się tak jakbym nie potrafiła żyć bez mojego faceta.
Wiem, że wszystko mu wybaczę  i on też to wie a, ten związek kiedyś doprowadzi mnie do tego, że wyląduję w psychiatryku jeżeli czegoś z tym nie zrobię.
Jeżeli okażę się, że to naprawdę nerwica to psychiatra i leki antydepresyjne ? tylko to jest w stanie mi pomóc?? muszę faszerować się lekami czy da się jakoś inaczej z tego wyjść? a druga sprawa do kogo się udać by ktoś mi pomógł wyplątać się z tego toksycznego związku? Najorsze jest to, że zostanę tu całkiem sama , ale jestem gotowa na radykalne kroki tylko chcę się wyrwać z tego związku raz na zawsze. Jestem po prostu uzależniona i czuję jak powoli niszczę siebie samą. Dzień, dwa dobrze a kolejny tydzień jest tragiczne . Raz chodzę smutna, raz szczęśliwa. Mam dosyć tej huśtawki nastrojów. Czy ktoś poradził sobie z toksycznym związkiem? z uzależnieniem? Jak z tego wyjść?

Przepraszam za chaos w moim poście, ale mój stan psychiczny nie pozwala mi na nic więcej .

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2017-03-15 22:36:43)

Odp: brak zmiany

Jejku, lustrzane odbicie http://www.netkobiety.pl/t103046.html  Poczytaj sobie i zobacz, co doradzamy osobom w związku z kimś, kto ich nie szanuje, a do których są uwiązani.

Kobieto, gdzie Ty masz do siebie szacunek? Wybaczasz zdrady ot tak, bez konsekwencji, co jeszcze wybaczysz? Zacznie cię bić po pijaku, bo nie będzie mu się podobało, że na niego krzyczysz, też wybaczysz bez problemu?


Powiedz mi, czy ty naprawdę chcesz, żeby tak wyglądało twoje życie miłosne? Ty mówisz, prosisz, tłumaczysz, on ma to gdzieś. Tobie na czymś zależy, on cię wpędza w poczucie winy.

Jesteś z nim w związku 8 lat. Twoja psychika już dłużej nie jest w stanie znieść tego poniżania, ignorowania ciebie, deptania twoich potrzeb, lekceważenia, zdrad. Twój umysł broni się przed tym jak może - wcześniej był krzyk, była złość. I dobrze. Kiedy czujemy złość to jest komunikat "pozwalasz sobie na zbyt wiele, przekraczasz moje granice". Proponuje wrócić do tej złości, do tej agresji i wkurzyć się na tego gościa, no bo kto to niby jest, żeby cię tak traktować? Wkurz się za te zdrady! Złość daje siłę (a smutek i żal tylko osłabiają).
Wcześniej był krzyk i złość, ale to nie wystarczyło, żeby cię z tego wyciągnąć - zignorowałaś własne ciało, własne potrzeby, własne emocje. Psychika musiała sięgnąć po drastyczne środki, żebyś wreszcie zaczęła o nią dbać! Wcale mnie nie dziwią zasłabnięcia itd. Nasze ciała to skomplikowana maszyneria i są miliony dowodów na to, że nasze przeżycia psychiczne mogą bezpośrednio wywołać bóle, choroby, zaburzenia. (To nie znaczy, że nie trzeba tego diagnozować, leczyć, sprawdzać).
Mi moje chroniczne anginy przeszły po terapii, bez żadnych leków, jak ręką odjął. Bo zaczęłam o siebie dbać - o mój stan psychiczny, o moje emocje, o moje granice.

Jeśli chodzi o psychiatrę i nerwicę. Badania pokazują, że leczenie się u psychoterapeuty + leki jest tak samo skuteczne jak sama terapia. Z tego wynika, że lepiej zrobisz, jeśli znajdziesz sobie terapeutę - bo po co się truć lekami? Oczywiście, jeśli jesteś zdecydowana na to, żeby wreszcie potraktować siebie tak, jak na to zasługujesz, z szacunkiem i zaczniesz walczyć o siebie, żeby nie być już czyimś podnóżkiem czy zabawką.

3

Odp: brak zmiany

Co to znaczy że jesteś uzależniona? Że nie możesz żyć bez jego zdrad? Pogardy? Przemocy? Udręki? Bez stresów?
Dobra, nawet już nieistotne to co wyżej.
Masz w kimś wsparcie? Rodzina, przyjaciele kto kolwiek? Masz do kogo lub gdzie udać się w razie jakbyś odeszła? Masz gdzie odejść?
Czy on często nadużywa alkoholu?
Czy była przemoc fizyczna kiedykolwiek?
.......
Pamiętaj=osoba chora psychiczne lub na nerwy nigdy się nie wyleczy, przez co nie zmieni na zawołanie. Może jedynie zaleczyć objawy tych dolegliwości, ale tego sam musi chcieć. Do zaleczenia długa droga.
Ten typ nie dość że ma ze sobą problemy to nawet nie próbuje się zmieniać bo przy tobie nie musi. Przecież Ty zawsze będziesz jego służącą, zabawka, lalka itd. Zapraszam cię poniżej na moją sygnaturke. Kliknij w linka, odsluchaj i zastanów się. Jeżeli zdecydujesz się odejść to pamiętaj zawsze możesz się nas zapytać o każde wsparcie. Wszystko się ułoży, musisz tylko wykonać twój pierwszy krok w przód. A to jest możliwe, uwierz kto jak kto ale np.Ja wiem co mówię wink

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024