Istota małżeństwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Istota małżeństwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2017-02-27 09:54:29)

Temat: Istota małżeństwa

Pełno jest tematów dotyczących organizacji wesela, całej tej oprawy, dekoracji, stroju, jedzenia, alkoholu, forumowicze piszą o dylematach związanych z zapraszaniem gości, samym zawarciem małżeństwa..natomiast co do samej ceremonii kościelnej - czy zawierając ją zastanawialiście się nad jej sensem? po co bierzecie/wzięliście ślub kościelny? skupiamy się na weselu=imprezie, a przecież ślub kościelny to także ogromne zobowiązanie wzajemne małżonków. Przytoczę kilkanaście zdań zaciągniętych ze stron katolickich:

"Istotę małżeństwa stanowi fakt, że jest ono związkiem między dwiema osobami – mężczyzną i kobietą – dającym im prawo i obowiązki w kwestii współżycia biologicznego i społecznego w celu zrodzenia potomstwa, wzajemnego dopełniania i doskonalenia swych osobowości.
Małżeństwo jest kontraktem, czyli oficjalną umową prawnie zawartą przez mężczyznę i kobietę dla osiągnięcia celów małżeństwa i nabycia jego praw oraz obowiązków. Ten kontrakt jest osobowym aktem obojga małżonków, wyrażonym przez nich na zewnątrz. Wolą Chrystusa ważny kontrakt małżeński zawarty między ochrzczonymi jest skutecznym znakiem dobra nadprzyrodzonego, udzielonego małżonkom przez Boga, a także znakiem miłości Chrystusa i Jego Kościoła – jest więc sakramentem.

W drugim znaczeniu małżeństwo jest stanem. Jest to umowa, która trwa jako więź z jej prawami i obowiązkami. Małżeństwo jest umową szczególnego rodzaju:

- może być zawarte tylko między jednym mężczyzną a jedną kobietą;
- treść i istotne warunki są z góry określone i nie mogą podlegać dobrowolności stron;
- jest to kontrakt trwający do końca życia.

Do istoty kontraktu należy zgoda. Miłość istniejąca między partnerami jeszcze nie tworzy małżeństwa, miłość jest podwaliną małżeństwa; małżeństwo staje się ważne przez wyrażenie zgody na zaistnienie związku małżeńskiego. Ponieważ kontrakt małżeński jest równocześnie sakramentem, zaliczanym do tak zwanych sakramentów żywych, a więc przyjmowanych w stanie łaski uświęcającej, taki stan duszy jest konieczny do godnego zawarcia małżeństwa."

To ogromne zobowiązanie w świetle wiary.. a zawierając ślub kościelny zakładam, że jesteście wierzący smile zastanawialiście się kiedyś nad tym? braliście to tak na poważnie przed zawarciem aktu małżeństwa?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Istota małżeństwa

Tak, ja brałam to na poważnie zawsze. Wychowana byłam w wierze i wierzę w Boga oraz modlę się codziennie. Może posypią się hejty, bo zawsze tak jest, tym bardziej, że to bardzo dyskusyjny temat, ale obecnie od kilku lat nie praktykuję chodzenia do kościoła tydzień w tydzień, jedynie w większe święta oraz ceremonie okazjonalne. Ale o tym dyskutować nie chcę i nie będę, bo nie o to w tym poście chodzi.

Uważam, że dla wielu osób istota małżeństwa nie ma większego znaczenia. Ile to par bierze ślub kościelny wyłącznie po to żeby było pięknie i klimatycznie, albo tylko po to żeby rodzina się nie czepiała. A ile par ze względu na to, że zaliczyli wpadkę i zostali przymuszeni lub stwierdzili, że tak będzie lepiej dla dziecka i wzięli ślub kościelny, a potem mija rok, dwa-trzy lata i przysięga miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej dla nich nic nie znaczy, bo okazuje się, że się nawzajem zdradzają. Tego nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. Wiadomo, że czasem tak jest, że po ślubie faktycznie człowiek się zmienia. Ale skoro już się powiedziało A to chyba należy powiedzieć i B i jakoś dbać o związek, w który się wstąpiło. Niestety w dzisiejszych czasach większość osób o tym zapomina i woli odejść, ułożyć sobie życie na nowo. Z drugiej strony kościół w dzisiejszych czasach też na wiele pozwala takim ludziom. Kontrakt pomiędzy tylko jednym mężczyzną a jedną kobietą, a ile teraz się słyszy o 'rozwodach kościelnych' i ci którzy już kiedyś ślubowali przez Bogiem stają przed nim po raz drugi z inną osobą.
Niemniej jednak ja wierzę i pokładam całą nadzieję w tym, że z mężem będziemy ze sobą aż do śmierci. I mimo tego, że jesteśmy ze sobą kilka lat (po ślubie dopiero od półtora roku) i bywają wzloty i upadki, to nigdy nie miałam zawahania czy podjęłam dobrą decyzję, albo czy chciałabym się wycofać. Chociaż bywało ciężko, bo mimo tego, że od dnia poznania widywaliśmy się codziennie (może przez 5 lat było ze 3 dni kiedy się nie spotkaliśmy) to zamieszkaliśmy razem dopiero po ślubie i do wielu rzeczy trzeba było się przyzwyczaić.

Mam to szczęście, że moja mama z tatą byli po ślubie 30 lat i tata zmarł na nowotwór 8 lat temu, a mama była przy nim do ostatniej chwili i przez całe 9 miesięcy choroby. Teściowie też w tym roku będą świętowali 30 rocznicę ślubu. Wiadomo, że życie weryfikuje wiele rzeczy i nie ma reguły, że u nas będzie tak samo, ale przynajmniej mamy wzorce, z których chcemy z mężem czerpać przykład.

***Spoglądam wstecz i widzę tyle pustych godzin. Ogarnia mnie strach, bo wiem ile minęło, lecz nie wiem ile zostało***

3

Odp: Istota małżeństwa

Nie jestesmy wierzacy i sam akt malzenstwa nic nie znaczyl oprocz tego, ze sie wzajemnie powzruszalismy i publicznie zlozylismy sobie przysiege,p Slub wziety byl tylko dlatego, ze latwiej zalatwiac formalnosci i dokumenty dla dziecka, gdy jest sie malzenstwem (mieszkamy za granica). Nasza milosc byla rownie wielka przed jak i po zawarciu malzenstwa, ktore oprocz papierka nic nie wnosi.

Samo bycie z kims to juz zobowiazanie. Do tego, by dawac z siebie mozliwie duzo, by potrafic brac, rozmawiac, troszczyc sie o siebie nawzajem. Jestes z kims, wiec jestes odpowiedzialny za te druga osobe i jej los. Wychowanie potomstwa. To jest naturalne i nie ma nic wspolnego z religia.

Ludzie wierzacy nazbyt  przypisuja swojej religii zaslugi "trwalosci" malzenstwa. Znam wiele par ateistow, ktorzy mogliby byc wzorem malzenstwa dla katolikow, a ich postepowanie nie jest dyktowana wiara, a wrodzona moralnoscia i bogata duchowoscia. Tychze ostatnich raczej nie nabywa sie wraz z religia, czego dowodem sa miliony rodzin chodzacych co tydzien do kosciola, a stosujacych przemoc w roznych relacjach z czlonkami swoich rodzin.

Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. S. Hawking:* Spoczywaj w pokoju wielki czlowieku...

Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno
Życie jest w połowie czarne, w połowie białe, w wielu miejscach szare... i w tych odcieniach musimy być szczęśliwi. Gary;p

4

Odp: Istota małżeństwa
vicky85 napisał/a:

Ludzie wierzacy nazbyt  przypisuja swojej religii zaslugi "trwalosci" malzenstwa. Znam wiele par ateistow, ktorzy mogliby byc wzorem malzenstwa dla katolikow, a ich postepowanie nie jest dyktowana wiara, a wrodzona moralnoscia i bogata duchowoscia. Tychze ostatnich raczej nie nabywa sie wraz z religia, czego dowodem sa miliony rodzin chodzacych co tydzien do kosciola, a stosujacych przemoc w roznych relacjach z czlonkami swoich rodzin.

Ludzie niewierzacy, nie rozumiejac istoty slowa wierzacy, uznaja ze przez fakt chodzenia co jakis czas do kosciola ktos staje sie wierzacy.
Wiara wyklucza takie rzeczy jak przemoc domowa. Wyklucza tez rozwod. Skoro przed Bogiem przysiegam komus milosc, wiernosc i uczciwosc, to robie to po dokladnym przemysleniu swoich slow. Dlatego tez w Kosciele nie ma rozwodow. Sam Chrystus je wykluczyl, wiec jako osoba wierzaca w Chrystusa Zmartwychwstalego nie biore rozwodu w ogole pod uwage.


Podoba mi sie tez stwierdzenie “miliony ludzi chodzacych do kosciola“. Taka typowa antykatolicka demagogia. Gdyby faktycznie miliony ludzi chodzacych co tydzien do kosciola okladalo swoich malzonkow, to 100% katolikow w europie albo biloby malzonkow, albo bylo bitych przez malzonkow. I to wliczajac w to ksiezy tongue

5

Odp: Istota małżeństwa
troll napisał/a:
vicky85 napisał/a:

Ludzie wierzacy nazbyt  przypisuja swojej religii zaslugi "trwalosci" malzenstwa. Znam wiele par ateistow, ktorzy mogliby byc wzorem malzenstwa dla katolikow, a ich postepowanie nie jest dyktowana wiara, a wrodzona moralnoscia i bogata duchowoscia. Tychze ostatnich raczej nie nabywa sie wraz z religia, czego dowodem sa miliony rodzin chodzacych co tydzien do kosciola, a stosujacych przemoc w roznych relacjach z czlonkami swoich rodzin.

Ludzie niewierzacy, nie rozumiejac istoty slowa wierzacy, uznaja ze przez fakt chodzenia co jakis czas do kosciola ktos staje sie wierzacy.
Wiara wyklucza takie rzeczy jak przemoc domowa. Wyklucza tez rozwod. Skoro przed Bogiem przysiegam komus milosc, wiernosc i uczciwosc, to robie to po dokladnym przemysleniu swoich slow. Dlatego tez w Kosciele nie ma rozwodow. Sam Chrystus je wykluczyl, wiec jako osoba wierzaca w Chrystusa Zmartwychwstalego nie biore rozwodu w ogole pod uwage.


Podoba mi sie tez stwierdzenie “miliony ludzi chodzacych do kosciola“. Taka typowa antykatolicka demagogia. Gdyby faktycznie miliony ludzi chodzacych co tydzien do kosciola okladalo swoich malzonkow, to 100% katolikow w europie albo biloby malzonkow, albo bylo bitych przez malzonkow. I to wliczajac w to ksiezy tongue

hmm. Napisalam "ludzie wierzacy przypisuja swojej religii (...)" - oznacza to tyle, ze czlowiek wierzacy (w boga) domyslnie jest religijny, przynalezy do religijnej grupy. Oczywiscie nie znaczy to ze uczeszcza do kosciola, czego takze nie napisalam, a dopisales sobie sam;)

Wiara wyklucza takie rzeczy jak przemoc domowa - mysle ze te teorie znamy wszyscy;) Wiadomo, ile ma z rzeczywistoscia wspolnego.

Na swiecie zyje obecnie niemalze 7,5 mld ludzi. Chrzescijanie stanowia cos kolo 30% populacji, czyli jakies 2,2 mld. Zyja nie tylko w Europie, ale zamieszkuja caly swiat.  Szacuje sie ze przemoc domowa dotyczy co najmniej 20% rodzin w Europie, obu Amerykach, Australii i Azji. W Polsce statystyki mowia o 10%, ale sa mocno zanizone ze wzgledu na niska wykrywalnosc na tle innych przestepstw.

Nie jest moim celem uprawianie antykatolickiej czy antyreligijnej demagogii. Miliony ludzi twierdzacych, ze sa wierzacymi chrzescijanami, chodzacymi lub nie do kosciola, maltretuje swoich najblizszych na calym swiecie (o muzulmanach wspominac nawet nie zamierzam, bo to juz jest kosmos w statystykach) to nie puste slowa wyssane z palca, a fakty. Taka rzeczywistosc, ktora byc moze nie podoba sie Tobie, ale to niczego nie zmienia. Pracuje w opiece spolecznej, tez jako terapeuta srodowiskowy, i dopuszczaja sie przemocy wszyscy z kazdej grupy wyznan, religii i odlamow. Dlatego tez twierdze, ze bezpodstawnym jest laczenia religii z duchowoscia, albo powodzenia w malzenstwie z religia. To stek bzdur. Religia nie ma zadnego wplywu na szczescie w malzenstwie, to tylko uluda.

Jestem ateista, ale mam tez religijnych przyjaciol. Niektorym religia jest potrzebna, a na dodatek niektorym rzeczywiscie pomaga byc lepszymi ludzmi. Skoro tak, czemu by ja krytykowac. Wyrazam tu swoje zdanie, na forum.  Problemem jest to, ze podawanie faktow czy wlasnego zdania, powoduje u wierzacych, tutaj u ciebie, taki sprzeciw. Nie bylo moim celem obrazanie niczyich religijnych uczuc. Ty jako wierzacy tez nie powinienes wiec zarzucac ateistom demagogii tylko dlatego, ze maja zupelnie odmienne podejscie do zycia.

Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. S. Hawking:* Spoczywaj w pokoju wielki czlowieku...

Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno
Życie jest w połowie czarne, w połowie białe, w wielu miejscach szare... i w tych odcieniach musimy być szczęśliwi. Gary;p

6

Odp: Istota małżeństwa
chomik9911 napisał/a:

Pełno jest tematów dotyczących organizacji wesela, całej tej oprawy, dekoracji, stroju, jedzenia, alkoholu, forumowicze piszą o dylematach związanych z zapraszaniem gości, samym zawarciem małżeństwa..natomiast co do samej ceremonii kościelnej - czy zawierając ją zastanawialiście się nad jej sensem? po co bierzecie/wzięliście ślub kościelny? skupiamy się na weselu=imprezie, a przecież ślub kościelny to także ogromne zobowiązanie wzajemne małżonków. Przytoczę kilkanaście zdań zaciągniętych ze stron katolickich:

"Istotę małżeństwa stanowi fakt, że jest ono związkiem między dwiema osobami – mężczyzną i kobietą – dającym im prawo i obowiązki w kwestii współżycia biologicznego i społecznego w celu zrodzenia potomstwa, wzajemnego dopełniania i doskonalenia swych osobowości.
Małżeństwo jest kontraktem, czyli oficjalną umową prawnie zawartą przez mężczyznę i kobietę dla osiągnięcia celów małżeństwa i nabycia jego praw oraz obowiązków. Ten kontrakt jest osobowym aktem obojga małżonków, wyrażonym przez nich na zewnątrz. Wolą Chrystusa ważny kontrakt małżeński zawarty między ochrzczonymi jest skutecznym znakiem dobra nadprzyrodzonego, udzielonego małżonkom przez Boga, a także znakiem miłości Chrystusa i Jego Kościoła – jest więc sakramentem.

W drugim znaczeniu małżeństwo jest stanem. Jest to umowa, która trwa jako więź z jej prawami i obowiązkami. Małżeństwo jest umową szczególnego rodzaju:

- może być zawarte tylko między jednym mężczyzną a jedną kobietą;
- treść i istotne warunki są z góry określone i nie mogą podlegać dobrowolności stron;
- jest to kontrakt trwający do końca życia.

Do istoty kontraktu należy zgoda. Miłość istniejąca między partnerami jeszcze nie tworzy małżeństwa, miłość jest podwaliną małżeństwa; małżeństwo staje się ważne przez wyrażenie zgody na zaistnienie związku małżeńskiego. Ponieważ kontrakt małżeński jest równocześnie sakramentem, zaliczanym do tak zwanych sakramentów żywych, a więc przyjmowanych w stanie łaski uświęcającej, taki stan duszy jest konieczny do godnego zawarcia małżeństwa."

To ogromne zobowiązanie w świetle wiary.. a zawierając ślub kościelny zakładam, że jesteście wierzący smile zastanawialiście się kiedyś nad tym? braliście to tak na poważnie przed zawarciem aktu małżeństwa?

Nie jestem ochrzczona,nie byłam w stanie jakiejkolwiek łaski- z pewnością więc nie uświecającej także, gdy brałam ślub kościelny.Nie jestem katoliczką.
Ślubu kościelnego pragnął mój mąż-ja wyraziłam na niego zgodę.
Mam takie niejasne wrażenie,że strony katolickie,z których zaczerpnęłaś nie biorą chyba pod uwagę możliwości ślubu kościelnego między katolikiem a niewierzącą osobą  smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

7

Odp: Istota małżeństwa

Alez biora;) jesli chodzi o kosciol katolicki, jest on po prostu bardzo elastyczny w naginaniu wlasnych regul.

"Ponieważ kontrakt małżeński jest równocześnie sakramentem, zaliczanym do tak zwanych sakramentów żywych, a więc przyjmowanych w stanie łaski uświęcającej, taki stan duszy jest konieczny do godnego zawarcia małżeństwa." - cytat autorki posta. Zastanowmy sie wiec. Prawo kanoniczne mowi, ze

Kan. 1124 - Małżeństwo między dwiema osobami ochrzczonymi, z których jedna została ochrzczona w Kościele katolickim lub po chrzcie została do niego przyjęta i formalnym aktem od niego się nie odłączyła, druga zaś należy do Kościoła lub wspólnoty kościelnej niemającej pełnej łączności z Kościołem katolickim, jest zabronione bez wyraźnego zezwolenia kompetentnej władzy.  - paragraf prawa kanonicznego identyczny w judaizmie i islamie

Ponadto
§ 1. Nieważne jest małżeństwo między dwiema osobami, z których jedna została ochrzczona w Kościele katolickim lub była do niego przyjęta i nie odłączyła się od niego formalnym aktem, a druga jest nieochrzczona. 

Tyle teorii. Jest jednak cala masa odstepstw od reguly, kiedy to ordynariusz miejsca (rozumiem ze proboszcz parafii) moze udzielic zgody na zawarcie malzenstwa w innych przypadkach. I nie chodzi tu o to, by laska splynela na niewierzacego. Nie, nie. Moglabym napisac, ze chodzi o pieniadze ze slubu, ale juz bede kasliwa;) Chodzi tak naprawde o zabezpieczenie liczebnosci owieczek poddanych panu, nalezacych do wspolnoty; o zapobiezenie utraty wierzacego oraz jego ewentualnych dzieci.

"Przed zawarciem związku małżeńskiego, osoba niewierząca ma obowiązek złożenia deklaracji, w której zapewni, że nie będzie utrudniała stronie wierzącej, wychowywania dzieci w religii katolickiej i nie będzie próbowała odciągnąć od niej swojego współmałżonka. Jest to oświadczenie, które należy powtórzyć w trakcie spisywania przedmałżeńskiego protokołu. To w nim, szczegółowo poruszane są te i im podobne kwestie. Natomiast osoba wierząca, ma obowiązek złożenia, jeszcze przed ślubem, obietnicy, w której zapewni, że będzie daleka od „niebezpieczeństwa utraty wiary", tzn., że nie da się namówić małżonkowi, na odejście od Kościoła katolickiego.  Jest również zobowiązana do obietnicy, że potomstwo narodzone z tego związku, wychowa w wierze katolickiej"

Czyli, krotko mowiac, kosciol zezwala na sytuacje, w ktorej kontrakt małżeński (bedacy przeciez sakramentem) nie jest przyjmowany w stanie łaski uświęcającej, gdyz takiego stanu duszy nie osiagnie, rzecz jasna, osoba niewierzaca. Tak wiec nie bedzie "godnego zawarcia małżeństwa" cytujac autorke. Ale skoro kosiolowi to nie przeszkadza, to najwyrazniej nie jest to takie wazne, ten stan duszy w rozumieniu istoty sakramentow zywych.

Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. S. Hawking:* Spoczywaj w pokoju wielki czlowieku...

Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno
Życie jest w połowie czarne, w połowie białe, w wielu miejscach szare... i w tych odcieniach musimy być szczęśliwi. Gary;p

8 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2017-02-28 10:00:10)

Odp: Istota małżeństwa
daisy20 napisał/a:

Uważam, że dla wielu osób istota małżeństwa nie ma większego znaczenia. Ile to par bierze ślub kościelny wyłącznie po to żeby było pięknie i klimatycznie, albo tylko po to żeby rodzina się nie czepiała. A ile par ze względu na to, że zaliczyli wpadkę i zostali przymuszeni lub stwierdzili, że tak będzie lepiej dla dziecka i wzięli ślub kościelny

Tak zauważyłam to właśnie.. dlatego zastanowiło mnie, czy takie motywacje skłaniają później do rozważań na temat samej istoty małżeństwa.. czy ktoś zastanawia się na co dzień czy rzeczywiście spełniamy swoje obowiązki względem małżonka i czy egzekwujemy swoje prawa - bo takie także mamy. Patrząc na wpisy forumowe, niestety brakuje tej świadomości, a ślub to poważna decyzja.

daisy20 napisał/a:

Ale skoro już się powiedziało A to chyba należy powiedzieć i B i jakoś dbać o związek, w który się wstąpiło. Niestety w dzisiejszych czasach większość osób o tym zapomina i woli odejść, ułożyć sobie życie na nowo.

Niestety to prawda, jednak warto zaznaczyć, że mówimy tu o relacji w miarę zdrowej tzn. bez przemocy, używek bo z takimi bonusami sprawa się nieco komplikuje.

Widzę, że dyskusja poszło mocno w stronę katolicy kontra ateiści, a nie było to moi celem. Być może źle ujęłam zagadnienie. Interesuje mnie tu rzeczywista motywacja ludzi wierzących biorących ślub kościelny, to czy zawierając małżeństw,o w pełni świadomie podjęli się jego praw i obowiązków i czy je znają smile w świetle tego, że w ostatnich latach w całym zamieszaniu ślubnym najważniejsza jest imprezka, jedzenie, alkohol i suknia ślubna, ciekawa jestem czy ktoś jeszcze pamięta w ogóle i się zastanawia po co zawiera związek małżeński i po co ślub kościelny, skoro mówi się o nim przeważnie jako o kosztach smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

9

Odp: Istota małżeństwa
chomik9911 napisał/a:

Niestety to prawda, jednak warto zaznaczyć, że mówimy tu o relacji w miarę zdrowej tzn. bez przemocy, używek bo z takimi bonusami sprawa się nieco komplikuje.

Widzę, że dyskusja poszło mocno w stronę katolicy kontra ateiści, a nie było to moi celem. Być może źle ujęłam zagadnienie. Interesuje mnie tu rzeczywista motywacja ludzi wierzących biorących ślub kościelny, to czy zawierając małżeństw,o w pełni świadomie podjęli się jego praw i obowiązków i czy je znają smile w świetle tego, że w ostatnich latach w całym zamieszaniu ślubnym najważniejsza jest imprezka, jedzenie, alkohol i suknia ślubna, ciekawa jestem czy ktoś jeszcze pamięta w ogóle i się zastanawia po co zawiera związek małżeński i po co ślub kościelny, skoro mówi się o nim przeważnie jako o kosztach smile

Oczywiscie mowiac o zdrowej relacji miedzy malzonkami wink jestem przeciwna ratowaniu zwiazku kiedy facet np. regularnie bije swoja kobiete i doprowadza do ruiny cala rodzine. Ale pomijajac te skrajne sytuacje, wielu ludzi rozstaje sie bez wiekszych przeslanek, z braku emocji pomiedzy nimi. Nie musi nastapic zdrada, nie musi byc patologia w rodzinie ale ot tak zwyczajny brak zainteresowania pomiedzy malzonkami, takie 'wypalenie'. I to mnie dziwi, bo jesli kiedykolwiek ludzie sie kochali szczerze i swiadomie to powinni ratowac malzenstwo, zadbac o wzajemna relacje a nie sie od razu poddawac. Niestety tak jest czesto w dzisiejszych czasach, a czasami wystarczy rozmowa, wieksze skupienie na tej drugiej osobie, wylaczenie telewizora, odlozenie telefonu, wczesniejsze wyjscie z pracy. Takie proste a wielu ludzi o tym zapomina. Kiedys kolezanki smialy sie ze mnie, ze celebruje z narzeczonym a potem z mezem kazda drobna i glupia okazje, walentynki, dzien kobiet, mezczyzn, urodziny, imieniny, rocznice, swieta. Ze one maja tyle wydatkow, ze nie chce im sie kupowac prezentow ani nigdzie wychodzic bo to bez sensu. Albo na swieta umowili sie, ze zamiast drobnych upominkow zloza sie na np. nowy odkurzacz. Wiadomo, ze kazdy robi jak uwaza, ale to takie oszukiwanie sie, ze otrzymanie kwiatow czy chocby czekoladek nie sprawi przyjemnosci. Moja kolezanka z pracy, ktora najbardziej kpila ze mnie i meza jak po 11 latach zwiazku pierwszy raz od x czasu dostala kwiaty w tym roku na walentynki to wrzucila zdjecie na fejsa, nastepnego dnia wszystkim opowiadala jaki to jej maz jest romantyczny i od razu widac bylo, ze czuje sie bardziej doceniona.

Napisalas post bardzo zrozumiale wink ja od razu pojelam jego sens (mimo, ze ciaza oglupila mnie ostatnio zupelnie az jestem zalamana) ale przeczuwalam, ze za chwile zaczna sie dywagacje na tematy wiary pomiedzy zagorzalymi katolikami a ateistami na co prawo kosciola przyzwala a na co nie. Chyba wiele osob za bardzo doszukuje sie drugiego dna w kazdym poscie.

***Spoglądam wstecz i widzę tyle pustych godzin. Ogarnia mnie strach, bo wiem ile minęło, lecz nie wiem ile zostało***

10

Odp: Istota małżeństwa

Istotą małżeństwa dla mnie osobiście jest wspólne życie w Jezusie Chrystusie. Jako osoba wyznająca chrześcijaństwo (nie katolicyzm) głęboko wierzę w to, że kapłan nie należy do niezbędnych elementów zaślubin. Małżeństwo jest złączeniem się kobiety i mężczyzny w jedno, oni stają się jednością, oboje są odpowiedzialni za siebie. Co ma do tego kapłan? Absolutnie nic. To oblubieniec i oblubienica stają się jednym, tutaj nie ma miejsca dla osoby trzeciej innej niż Bóg.
Myślę, że wielu ludzi przykłada zbyt dużą wagę do miejsc, które wybierają na swój ślub. Mam tutaj na myśli świątynie, kościoły i inne, choć Biblia wyraźnie mówi, że Bóg nie mieszka w świątyni zbudowanej ludzką ręką. On jest wszędzie. Tak więc to, czy weźmiesz ślub w świątyni, w lesie, nad rzeką, nad morzem, w domu, pod mostem czy gdziekolwiek jeszcze chcesz - jest bez znaczenia.
Istota małżeństwa wykracza daleko poza ludzkie prawa. Więcej byłoby szczęśliwych małżeństw, gdyby małżonkowie przykładali większą wagę do tego czym w istocie jest ich związek i gdyby opierali swoją relację na prawdzie.

Ef 2:8-10

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Istota małżeństwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018