Moi goście u mnie, twoi u ciebie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Słuchajcie, zostaliśmy zaproszeni z mężem na wesele. Jednak jestem zaskoczona, ponieważ goście Pani Młodej będą w jedym lokalu, natomiast goście Pana Młodego w drugim.. pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Zastanawiam się czy to może jakiś dawny zwyczaj? czy spotkaliście się z czymś takim? dodam , że rodziny nie są pokłócone, nic z tych rzeczy. Ciocia mi powiedziała, że "kiedyś tak się wesela robiło", naprawdę? jestem szczerze zdumiona, bo wesele zawsze mi się kojarzy z zapoznaniem się rodzin.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Jak żyję pierwszy raz o czymś takim słyszę!

Rozumiem, że w innych kulturach kobiety i mężczyźni bawią się osobno, ale że rodziny?!

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

A młoda para gdzie się będzie bawić? Też osobno?

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

4

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

No i ja jestem w szoku, serio yikes
Młoda para będzie jeździć od lokalu do lokalu, oczepiny będą podwójne.. lokale blisko siebie są. To dziwaczne..

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

5

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Do tego tworzy straszną granicę między obiema rodzinami hmm A wszelkie rodzinne uroczystości też będą spędzać osobno? Albo jak dziecko się urodzi? Podwójny chrzest, komunia? No chyba, że są innej wiary?

6

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.
chomik9911 napisał/a:

Młoda para będzie jeździć od lokalu do lokalu, oczepiny będą podwójne.. lokale blisko siebie są. To dziwaczne..

Dziwaczne, nawet bardzo. Nigdy nie słyszałam o takim zwyczaju, moim zdaniem to strata dla wszystkich. Wesele jest przecież także między innymi po to, aby obydwie rodziny miały możliwość się poznać. Tutaj nie tylko ten cel będzie niewykonalny, ale też para młoda zamiast się beztrosko bawić, będzie krążyć między jednym a drugim lokalem. Podwójne oczepiny? Głupota straszna! Wiele kosztów, choćby za wynajem sali, muzykę czy dekorację, też trzeba sfinansować podwójnie. Ponadto w większym gronie zabawa zwykle jest o niebo lepsza. Dla mnie to jest naprawdę zupełnie bez sensu.

Możesz zdradzić jaki to region kraju?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

7 Ostatnio edytowany przez 89karoline (2017-02-24 07:44:14)

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Dawno nie słyszałam dziwniejszego pomysłu. Nic mi też nie wiadomo żeby kiedyś tak się robiło.
A jakie względy praktyczne, finansowe, kulturowe za tym przemawiają? Bo mi jakoś trudno znaleźć choć jeden.

Rodziny nie są skłócone, ale po takim weselu to już mogą być. Zaraz się znajdą komentatorzy tego kto miał lepsze warunki, albo gdzie para młoda spędziła więcej czasu.

8

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Olinko w Lubelskim.
Najpierw pomyślałam, że może to jakiś stary stary zwyczaj.. ale żadnej informacji na ten temat nie znalazłam i Wy mnie utwierdzacie w tym, że to już wymysł tej rodziny.
Tak koszta będą podwójne, ale każda rodzina płaci za siebie tzn młodzi. yikes Może ja nie wiem o jakimś ukrytym konflikcie..

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

9

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.
chomik9911 napisał/a:

Olinko w Lubelskim.

Niestety ten region, a więc i zwyczaje, są mi dosyć obce. Mam za to przyjaciółkę, która stamtąd pochodzi, odkąd się znamy, a znamy się od przedszkola wink, uczestniczyła w co najmniej kilku weselach w tych stronach i nigdy nie wspominała o takim zwyczaju. Jej mama także. Tym bardziej mnie to zaskakuje.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

10

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.
Olinka napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Olinko w Lubelskim.

Niestety ten region, a więc i zwyczaje, są mi dosyć obce. Mam za to przyjaciółkę, która stamtąd pochodzi, odkąd się znamy, a znamy się od przedszkola wink, uczestniczyła w co najmniej kilku weselach w tych stronach i nigdy nie wspominała o takim zwyczaju. Jej mama także. Tym bardziej mnie to zaskakuje.

O widzisz smile mnie także to zdumiewa, ale dam znać za jakiś czas po weselu jak to wyglądało i może dowiem się też powodów takiej decyzji. Po alkoholu może komuś się rozwiąże język tongue

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

11

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.
chomik9911 napisał/a:

(...) i może dowiem się też powodów takiej decyzji. Po alkoholu może komuś się rozwiąże język tongue

Haha, a może lepiej nie wiedzieć, a nuż wyjdą na jaw jakieś rodzinne, starannie ukrywane tajemnice? big_smile

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

12

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.
chomik9911 napisał/a:

Ciocia mi powiedziała, że "kiedyś tak się wesela robiło", naprawdę? .

Pierwsze słyszę. Ale jak tak czytałam, to pomyślałam, że chodzi o kasę - wg zasady, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pewnie młodzi i ich rodziny to dusigrosze, rozliczający się, co do grosika i podczas organizacji wyniknęła awantura, kto za co i ile zapłaci, rodzice?/młodzi? się wkurzyli i zdecydowali: każdy robi dla siebie. A może jest duża różnica majątkowa i jedni nie chcieli ponosić wyższych kosztów niż drudzy, albo ci drudzy unieśli się dumą i nie chcieli żerować?

Ja w tą zasadę bardzo wierzę, kilkakrotnie się potwierdziła...

13

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Przecież to całkowicie dezorganizuje imprezę. To na 99 procent wymysł tej rodziny. Zaraz będą wyliczenia gdzie młoda para była dłużej, gdzie więcej zjadła i wypiła, u kogo na oczepinach była o północy etc.

14

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Usmiechalam sie pod nosem, gdy to czytalam. Jestem z lubelskiego, tu sie urodzilam. Dla Was jest to dziwne, jakis wymysl, a prawda jest taka, ze kiedys tak rzeczywiscie bylo. Nie wszedzie i nie zawsze, ale bywalo tak. Moj maz ma sporo starsze rodzenstwo i jego siostra miala wlasnie takie wesele. Powiem szczerze, ze gdy sie dowiedzialam to bylam zdziwiona, bo nigdy sie z czyms takim nie spotkalam wczesniej i uwazalam podobnie, jak Wy. Jednak tak kiedys wlasnie niektore wesele wygladaly. No akurat tesciowa najstarszego syna ozenila ''normalnie''- rodzina bawila sie wspolnie, poprawiny byly oddzielnie. Tesciowa mowila, ze narobila na to wesele masla, smietany,  nakupila jajek, a na koniec rodzina pani mlodej nie podzielila sie tym, co zostalo i na poprawinach goscie od tesciowej (bratu i siostrze meza to rodzice wyprawiali wesela) musieli jesc zwykla jajecznice. Poczula sie tym tesciowa dotknieta i drugie wesele swojej corce zrobila juz osobno. Fakt, nie jest to komfortowe, bo mlodzi musieli jezdzic 10 km od jednego domu, do drugiego. Ale kiedys nie liczyl sie komfort gospodarzy, nie wazne bylo, czego chcieliby mlodzi (tym bardziej jesli sami sobie wesela nie robili), a to goscie byli najwazniejsi. Nikt krzywo nie patrzyl, nie obgadywal, bo to bylo wtedy cos ''normalnego'', nie standardowego moze, ale jednak i nie niezwyklego. Kiedys tez nie przywiazywano az takiej wagi do oprawy, do tego by dalsza rodzina sie poznawala, grunt, by ludzie byli najedzeni i napici i nie obmowili, ze czegos zabraklo wink. Dzisiaj do wesela w pewnym sensie dopisuje sie, ze tak powiem, pewne idee- zeby rodziny sie poznaly, zeby mlodzi mieli wsparcie w bliskich, itd. Wtedy tego nie bylo. Przede wszystkim mial byc pelen brzuch wink My juz wesele robilismy za wlasne pieniadze, 4,5 roku temu w sali weselnej. Byly rodziny z obydwu stron. Poprawiny zrobilismy na podworku u meza, rowniez byly nasze rodziny i znajomi. Ja osobiscie rowniez nie wyobrazam sobie tak jezdzic z miejsca na miejsce. Tu zatanczyc, tam sie winka napic... A pal szesc taka impreze. No ale to zalezy od regionu chyba. Aha, nie myslcie, ze takie wesela sa norma w lubelskim. Przewaznie na weselu bawia sie wszyscy razem, ale jak widac sa wyjatki, chociaz w tych czasach to troche mnie to dziwi. Raz jedyny bylam na komunii na Slasku, gdzie rodzice byli rozwiedzeni (zdrada meza, my bylismy od strony zony) i komunia byla oddzielnie. Potem okazalo sie, ze ojciec dziecka wynajal sale w tej samej restauracji, tylko obok wink

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

15

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Ewika czyli jednak takie wesela istnieją! big_smile a wiesz może co sądzą w tym momencie o taki weselu sami zainteresowani , czyli ówcześni Pani i Pan Młody? chcieliby jeszcze raz mieć takie wesele?

W jednym się tylko z Tobą nie zgodzę - z moich wspomnień z dzieciństwa, relacji rodziny i opowieści - każdy mówi, że właśnie to kiedyś stawiano na to by rodziny się poznały i nie ważne było miejsce wesela - najczęściej były to remizy, szkoły, stodoły. Liczyło się to, żeby goście się zbratali. Teraz liczy się "feta", oprawa, no inaczej to wygląda.. Tak przynajmniej było w moim otoczeniu, a jestem także z Lubelskiego smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

16

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Mam jednak wrazenie, ze dzis bardziej slyszy sie: niech sie rodziny poznaja, niech bawia sie razem, ale moge byc w bledzie, bo mam tylko 26 lat. Nigdy nie bylam na takim weselu, nie mam pojecia, jak sie czuja Panstwo Mlodzi. Nie wiem, czy teraz tez jeszcze praktykuje sie wesele tego typu, wiem tylko, ze kiedys tak bywalo w niektorych przypadkach. Byc moze rodzina, ktora wyprawia wesele, gdzie Ty jestes zaproszona, jest ''staroswiecka''? Pomysl, jacy to sa ludzie. Jesli sa po 50-tce i to oni wyprawiaja wesele corce/synowi to moze tak byc, ze po prostu nie wiedza o dzisiejszych trendach? Bo przyznam, ze to dosc dziwne w dzisiejszych czasach, takie osobne wesele. Byc moze to sa dosc prosci ludzie?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

17

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Ewika tak to są prości ludzie. Skłaniam się coraz bardziej ku temu , że chodzi o pieniądze tongue ale po weselu, które jest w marcu dam znać smile

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

18

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.
Ewika99 napisał/a:

Usmiechalam sie pod nosem, gdy to czytalam. Jestem z lubelskiego, tu sie urodzilam. Dla Was jest to dziwne, jakis wymysl, a prawda jest taka, ze kiedys tak rzeczywiscie bylo. Nie wszedzie i nie zawsze, ale bywalo tak. Moj maz ma sporo starsze rodzenstwo i jego siostra miala wlasnie takie wesele. Powiem szczerze, ze gdy sie dowiedzialam to bylam zdziwiona, bo nigdy sie z czyms takim nie spotkalam wczesniej i uwazalam podobnie, jak Wy. Jednak tak kiedys wlasnie niektore wesele wygladaly. No akurat tesciowa najstarszego syna ozenila ''normalnie''- rodzina bawila sie wspolnie, poprawiny byly oddzielnie. Tesciowa mowila, ze narobila na to wesele masla, smietany,  nakupila jajek, a na koniec rodzina pani mlodej nie podzielila sie tym, co zostalo i na poprawinach goscie od tesciowej (bratu i siostrze meza to rodzice wyprawiali wesela) musieli jesc zwykla jajecznice. Poczula sie tym tesciowa dotknieta i drugie wesele swojej corce zrobila juz osobno. Fakt, nie jest to komfortowe, bo mlodzi musieli jezdzic 10 km od jednego domu, do drugiego. Ale kiedys nie liczyl sie komfort gospodarzy, nie wazne bylo, czego chcieliby mlodzi (tym bardziej jesli sami sobie wesela nie robili), a to goscie byli najwazniejsi. Nikt krzywo nie patrzyl, nie obgadywal, bo to bylo wtedy cos ''normalnego'', nie standardowego moze, ale jednak i nie niezwyklego. Kiedys tez nie przywiazywano az takiej wagi do oprawy, do tego by dalsza rodzina sie poznawala, grunt, by ludzie byli najedzeni i napici i nie obmowili, ze czegos zabraklo wink. Dzisiaj do wesela w pewnym sensie dopisuje sie, ze tak powiem, pewne idee- zeby rodziny sie poznaly, zeby mlodzi mieli wsparcie w bliskich, itd. Wtedy tego nie bylo. Przede wszystkim mial byc pelen brzuch wink My juz wesele robilismy za wlasne pieniadze, 4,5 roku temu w sali weselnej. Byly rodziny z obydwu stron. Poprawiny zrobilismy na podworku u meza, rowniez byly nasze rodziny i znajomi. Ja osobiscie rowniez nie wyobrazam sobie tak jezdzic z miejsca na miejsce. Tu zatanczyc, tam sie winka napic... A pal szesc taka impreze. No ale to zalezy od regionu chyba. Aha, nie myslcie, ze takie wesela sa norma w lubelskim. Przewaznie na weselu bawia sie wszyscy razem, ale jak widac sa wyjatki, chociaz w tych czasach to troche mnie to dziwi. Raz jedyny bylam na komunii na Slasku, gdzie rodzice byli rozwiedzeni (zdrada meza, my bylismy od strony zony) i komunia byla oddzielnie. Potem okazalo sie, ze ojciec dziecka wynajal sale w tej samej restauracji, tylko obok wink

Mój mąz też jest z lubelskiego.Pytałam moją teściową i ona nigdy o czymś takim nie słyszała a ma 67 lat:) Ale z tego co wiem w lubelskiem bywa tak,że tradycje są zupełnie inne w następnej wsi:)

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

19

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

To prawda, Gojko. W lubelskim bywa tak, ze co wies to inne potrawy sie jada na Wigilie. U nas na przyklad podaje sie barszcz czerwony, a na wsi obok, z ktorej pochodzi moj maz i na ktorej obecnie mieszkamy na Wigilie podaje sie barszcz z kapusty i grzybow, do tego ziemniaki w mundurkach (w tym roku nauczylam sie specjalnie robic, bo dla mojego meza swieta bez tego barszczu to swieta stracone), a u mojej bratowej, ktora mieszkala kilka wsi dalej podawano ten sam barszcz z kapusty i grzybow tylko jeszcze buraka do niego dodawano. Takze u nas ''co kraj to obyczaj''. Moja tesciowa jest w podobnym wieku do Twojej, 69 lat ma wink

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

20

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Jak dla mnie to jakaś masakra.
Nigdy nie byłam na takim weselu.

Za to dalsza znajoma miała właśnie takie wesele.
I jeździli tak od wesela do wesela. I co najlepsze odległość była gdzieś około 40 km.

21

Odp: Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

O Boże, pierwszy raz się z tym spotykam. Jak wyszło to wesele?

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WIECZÓR PANIEŃSKI, ŚLUB, WESELE » Moi goście u mnie, twoi u ciebie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018