Miłość toksyczna. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Miłość toksyczna.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Miłość toksyczna.

Witam Was mam dla was taką opowieść:
Ja się nazywa taki związek jaka tu panuje miłość?
- miłość toksyczna
- miłość jednostronna
- miłość ślepa
- inna miłość  jaka?
I dla której ze stron.


ON :
Kawaler – lat 30, zakochany tlko raz w życiu w szkole średniej, miłość młodzieńcza, dobrze wykształcony, skupiający się na pracy, dużo koleżanek mało kolegów, lubi damskie towarzystwo.
Zaradny wierny ale lubi damskie towarzystwo  z flirtem wypadami, bez seksu. 


Ona
Rozwiedziona z jednym dzieckiem które nie mieszka z nią. Wierna nigdy nie zdradziła, ale to ona była zdradzona i oszukana przez męża. Sąd przydzielił dziecko pod opiekę męża, bo ona pracowała za granicą, mąż przebywał w kraju z dzieckiem i to on je głównie wychował.


Historia związku:


Poznali się za granicą, jeszcze w trakcie jej sprawy rozwodowej. To ona go zaczepiła, bardzo się jej spodobał był kulturalnym przystojniakiem.  On szukał właściwej kobiety dla siebie, Mimo że spotykał się z paroma nie odmówił jej randki.  Na początku nie za bardzo mu odpowiadała, spotykał się na ogół z ładniejszymi i bardziej usytuowanymi kobietami.  Tym jednak głównie chodziło o seks.  Ona była inna, więc był zainteresowany bliższym poznaniem, jednak sam się o nią nie starał. To ona głównie zabiegała o niego. Dzwoniła, przyjeżdżała to ona o niego sobą zabiegała. Poznał ją z dobrej strony, była kimś innym niż do tej pory  miał możliwość się spotykać. Zawładnęła jego sercem swoją dobrocią, miłością i dbaniem o niego. Tak mu się to spodobało, że zamieszkał z nią na próbę.  Też ją bardzo kochał, jednak prawie nigdy nie musiał nic robić bo ona za niego wszystko aranżowała, Do jego obowiązków należało jedynie dbać o dom, pomóc jej w obowiązkach domowych, wyręczać z paru prac domowych, poza tym miał podane wszystko na talerzu.
To mu odpowiadało. Przez to że był przystojniakiem często miał kontakt z kobietami w pracy a także z innych byłych związków. Nie chciał rezygnować z flirtu i spotkań z kobietami, chciał sobie jakby uzupełnić w nich swoje ego. Był jednak wierny, ale mimo to ona robiła się o niego zazdrosna.  To że pisał po kryjomu z innymi kobietami, flirtował, nie odmawiał z nimi kontaktu w pracy czy w podróży strasznie jej przeszkadzało i robiła się strasznie o niego zazdrosna, czego on nie mógł zrozumieć i było to dla niego całkiem normalne zachowanie. Tłumaczył sobie, przecież to tylko koleżanki.  On był w stosunku do niej bierny w związku, poza prezentami na święta, urodziny nic nie robił. To ona aranżowała miłe wieczory, wyjścia, kolacje, rozrywkę. To ona dbała o swojego macho. Po pewnym czasie na jej prośbę zrezygnował  z kontaktu z Kobietami, głównie za jej sprawą. Obdarzając ją swoją miłością jednak bes większego starania się o nią mijały kolejne lata.
Od pewnego czasu zauważył coś dziwnego. Ona przestała zabiegać o niego jak kiedyś, gdy jej zwrócił uwagę ona zapytała go z łzami w oczach czy kiedykolwiek zrobileś coś dla mnie poza byciem ze mną ikorzystaniaz tego że o Ciebie zabiegam, czy kiedykolwiek zrobiłeś coś dla mnie tak tylko dla mnie sam od siebie?    On po chwili namysłu odpowiedział: nie nic. Zasugerował chwilę potem że ona tworzy w nim toksyczny związek, bo on nie ma wolności i to może dla tego?




Jak to jest z tą miłością w końcu? Co ona ma z nim zrobić dalej się starać? Poświęca siebie całą dla niego a on nawet jednej kolacji dla niej nie zrobił i jeszcze mówi że mu ograniczam wolność swoją zazdrością.


Dziękuję za odpowiedzi pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez starr (2017-02-23 15:13:51)

Odp: Miłość toksyczna.
Aga1989aga napisał/a:

Witam Was mam dla was taką opowieść:
Ja się nazywa taki związek jaka tu panuje miłość?
- miłość toksyczna
- miłość jednostronna
- miłość ślepa
- inna miłość  jaka?
I dla której ze stron.

Czy nazwa jest ważna? Związek w którym obie strony czują się spełnione, to dobry związek.
W przypadku gdy jedna ze stron czuje niedosyt pewnych wartości, ale nie ma przemocy słownej, czy fizycznej, to związek zaburzony. Gdy występują czynniki agresywne, to związek toksyczny...
Z tego co poniżej, wynika jednoznacznie, że to był związek narcyza z kobietą o ogromnym, niespożytkowanym potencjale miłości matczynej. Dla  narcyza liczy się tylko uwielbienie jego osoby. Ona ma być, wielbić jego, podziwiać i robić wszystko dla zaspokojenia jego potrzeb... On jest po to by łaskawie przyjmować wszelkie oznaki podziwu. Dla niej on przez pewien czas był dobrą lokatą matczynych uczuć. Gdy u niej opadło pierwsze zauroczenie i zaczęły zdychać motyle, w grę zaczęły wchodzić oczekiwania partnerskie. Niestety dla narcyza to nie do przyjęcia. On jest jedynym do przyjmowania hołdów, a konkurencji nie będzie znosił...
Do momentu kiedy ona przelewała na niego miłość matczyną, on przyjmował to i jakoś związek funkcjonował. Kiedy to zmieniło, jego nastawienie też uległo zmianie.
A tu tylko potwierdzenie:


Aga1989aga napisał/a:

ON :
Kawaler – lat 30, zakochany tlko raz w życiu w szkole średniej, miłość młodzieńcza, dobrze wykształcony, skuiający się na pracy, dużo koleżanek mało kolegów, lubi damskie towarzystwo.
Z zaady wierny ale lubi damskie towarzystwo  z flirtem wypadami, bez seksu. 


Ona
Rozwiedziona z jednym dzieckiem które nie mieszka z nią. Wierna nigdy nie zdradziła, ale to ona była zdradzona i oszukana przez męża. Sąd przydzielił dziecko pod opiekę męża, bo ona pracowała za granicą, mąż przebywał w kraju z dzieckiem i to on je głównie wychował.


Historia związku:


Poznali się za granicą, jeszcze w trakcie jej sprawy rozwodowej. To ona go zaczepiła, bardzo się jej spodobał był kulturalnym przystojniakiem.  On szukał właściwej kobiety dla siebie, Mimo że spotykał się z paroma nie odmówił jej randki.  Na początku nie za bardzo mu odpowiadała, spotykał się na ogół z ładniejszymi i bardziej usytuowanymi kobietami.  Tym jednak głównie chodziło o seks.  Ona była inna, więc był zainteresowany bliższym poznaniem, jednak sam się o nią nie starał. To ona głównie zabiegała o niego. Dzwoniła, przyjeżdżała to ona o niego sobą zabiegała. Poznał ją z dobrej strony, była kimś innym niż do tej pory  miał możliwość się spotykać. Zawładnęła jego sercem swoją dobrocią, miłością i dbaniem o niego. Tak mu się to spodobało, że zamieszkał z nią na próbę.  Też ją bardzo kochał, jednak prawie nigdy nie musiał nic robić bo ona za niego wszystko aranżowała, Do jego obowiązków należało jedynie dbać o dom, pomóc jej w obowiązkach domowych, wyręczać z paru prac domowych, poza tym miał podane wszystko na talerzu.
To mu odpowiadało. Przez to że był przystojniakiem często miał kontakt z kobietami w pracy a także z innych byłych związków. Nie chciał rezygnować z flirtu i spotkań z kobietami, chciał sobie jakby uzupełnić w nich swoje ego. Był jednak wierny, ale mimo to ona robiła się o niego zazdrosna.  To że pisał po kryjomu z innymi kobietami, flirtował, nie odmawiał z nimi kontaktu w pracy czy w podróży strasznie jej przeszkadzało i robiła się strasznie o niego zazdrosna, czego on nie mógł zrozumieć i było to dla niego całkiem normalne zachowanie. Tłumaczył sobie, przecież to tylko koleżanki.  On był w stosunku do niej bierny w związku, poza prezentami na święta, urodziny nic nie robił. To ona aranżowała miłe wieczory, wyjścia, kolacje, rozrywkę. To ona dbała o swojego macho. Po pewnym czasie na jej prośbę zrezygnował  z kontaktu z Kobietami, głównie za jej sprawą. Obdarzając ją swoją miłością jednak bes większego starania się o nią mijały kolejne lata.
Od pewnego czasu zauważył coś dziwnego. Ona przestała zabiegać o niego jak kiedyś, gdy jej zwrócił uwagę ona zapytała go z łzami w oczach czy kiedykolwiek zrobileś coś dla mnie poza byciem ze mną ikorzystaniaz tego że o Ciebie zabiegam, czy kiedykolwiek zrobiłeś coś dla mnie tak tylko dla mnie sam od siebie?    On po chwili namysłu odpowiedział: nie nic. Zasugerował chwilę potem że ona tworzy w nim toksyczny związek, bo on nie ma wolności i to może dla tego?




Jak to jest z tą miłością w końcu? Co ona ma z nim zrobić dalej się starać? Poświęca siebie całą dla niego a on nawet jednej kolacji dla niej nie zrobił i jeszcze mówi że mu ograniczam wolność swoją zazdrością.


Dziękuję za odpowiedzi pozdrawiam.

Najzdrowszą zasadą prowadzenia prawidłowego związku jest: Tyle dajesz, ile dostajesz.

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

3

Odp: Miłość toksyczna.

Tak to jest jak się "poświęca" całą siebie i najpierw lata za facetem, potem chodzi na paluszkach wokół faceta, obsługuje go i wyręcza we wszystkim i nie oczekuje niczego w zamian. Jemu po prostu było tak wygodniej, a ona oczekiwała, że w zamian za kompleksową obsługę dostanie miłość dożywotnią. To jest toksyczna miłość i to z obu stron. Ona zrobiła źle, bo wiedziała, ze się wiąże z bawidamkiem, ale liczyła - jak wiele kobiet - że jak będzie wokół niego latać, to on się zmieni. Potem widziała, że się nie zmieniał, ale dalej latała wokół niego, nie żądając nic w zamian, jak służąca. Osobiście nie lubię tych wszystkich męczennic/męczenników, które się "poświęcają", to jest zwykły emocjonalny szantaż i nic więcej. On z kolei zwykły wygodnicki cwaniak, pasowało mu, że ktoś go obsługuje i lata za nim. Jej "poświęcenia" nie przeszkodziły mu w lataniu za innymi laskami.

Mimo wszystko, bardziej ona winna tej sytuacji, bo sama ją wykreowała. Najpierw latając za facetem, a potem ignorując wszystkie oznaki, ignorując to, że on ma ją gdzieś i związał się z nią bo sobie go wychodziła, bo była pod ręką, gotowa na każde skinienie. Desperatka, bym powiedziała. On jest jaki jest, ale ona to widziała. Na co liczyła?

Toksyczny związek, bo on nie ma wolności? No trochę przekręcił tutaj fakty. Związek z reguły polega na częściowej utracie wolności, pewnych jej aspektów. To jest związek toksyczny, owszem, ale tylko dlatego, że zależy wyłącznie jednej osobie, jedna osoba się stara. Nie ma nic złego w zagadaniu do faceta, ale zainteresowanie musi być z obu stron. A tutaj ona się starała, a on się łaskawie zgodził. To sie nie miało prawa udać.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Miłość toksyczna.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018