Pati.1992.Kielce napisał/a:A wiec jakiś czas temu poznałam faceta. Spotkaliśmy się w sumie dwa trzy razy ale tylko wspólnie ze swoimi znajomymi.
Ja pracuje w sklepie znane firmy odzieżowej, na stanowisku kierownika. On jest również kierownikiem jednego z oddziałów dużej firmy korporacyjnej.
I tu się zaczął problem...Na jednej z imprez troszkę dłużej porozmawialiśmy (on już był lekko na %). Dałam mu lekko do zrozumienia, że tą znajomość chciałabym dalej kontynuować(czytaj rozwijać do przodu).
I tu usłyszałam od niego mniej więcej tak, ze tez chciałby ALE...żebym mu dała około 3 tygodni czasu bo był w takim okresie ,ze miał przed sobą w perspektywie ważną rozmowę z jakimś jego dyrektorem, jest w trakcie zakupu mieszkania i co się okazało za parę dni miał wypadek samochodowy co również nawarstwiło jego problemy.
Z rozbrajającą szczerością muszę przyznać, że jak czytam tego kalibru słowa z ust kobiety, która "rzekomo" ma 24 lata to mam ochotę otworzyć litrową butelkę wódki...
Spotkaliście się de facto tylko w asyście znajomych, ok rozumiem bo to wciąż najlepszy sposób na poznawanie nowych ludzi.
Swoją drogą nigdy nie przestanie mnie zadziwiać naiwność w kontekście dawania czegokolwiek "lekko" do zrozumienia facetowi, w dodatku który ma już promile w wydychanym powietrzu. O takich rzeczach zdecydowanie polecam rozmawiać na trzezwo...
Ciekawi mnie w sumie co rozumiesz przez "dać lekko do zrozumienia" w w/w aspekcie.
Ale idzmy dalej.
Pati.1992.Kielce napisał/a:I tu usłyszałam od niego mniej więcej tak, ze tez chciałby ALE...żebym mu dała około 3 tygodni czasu bo był w takim okresie ,ze miał przed sobą w perspektywie ważną rozmowę z jakimś jego dyrektorem, jest w trakcie zakupu mieszkania i co się okazało za parę dni miał wypadek samochodowy co również nawarstwiło jego problemy.
Wierz mi lub nie Patrycjo, jeśli facetowi na kobiecie zależy to raczej nie ma żadnego "ALE". Trzeba co najwyżej lepiej zarządzać czasem i pewne rzeczy od siebie oddzielać. Niedawno również miałem w krótkim czasie w perspektywie rozmowę z dyrektorem, kupowałem i remontowałem mieszkanie a żeby było śmieszniej "chwilę" pózniej skręciłem sobie staw skokowy. Żeby było śmieszniej okazało się że o kulach też można dotrzeć na randkę... i trzymać lubą na kolankach. 
Tak więc problemy są co najwyżej od tego aby je rozwiązywać. Dla chcącego nic trudnego no ale ok, załóżmy że chciał poukładać wcześniej swoje sprawy...
Pati.1992.Kielce napisał/a:Niestety wyszło tak ze ani razu przez ten czas się do mnie nie odezwał (ja również bo wychodzę z założenia ze jak facetowi zależy to na pewno zrobi wszystko żeby się skontaktować z osobą, na której mu zależy.
Ja należę do tych kobiet, które pierwsze nie robią kroku(chyba jestem starej daty
).
No nie powiem trochę kulawo z jego strony, bo jak facetowi zależy to nie jest żadnym problemem chociażby zadzwonić, wysłać sms-a, napisać wiadomość przez fb czy coś w tym guście...
Z drugiej strony jak widzę tę śmieszną postawą w stylu: ja jestem starej daty, bla bla, nie robię pierwszego kroku, bla bla, to jemu ma zależeć... to po prostu nie wiem czy się śmiać czy płakać...
Pati.1992.Kielce napisał/a:Co się później okazało ? dowiedział się od naszego znajomego ze zaczęłam się z kimś spotykać ( chciałam w nim wzbudzić choć odrobinę zazdrości).
Gierkami? Brawo! Gwózdz do trumny. Jeśli bawisz się w takie rzeczy to może i masz 24 lata na "zegarze" ale w głowie to chyba 16... i nie wiem czy dorosłaś do dojrzałego związku.
Swoją drogą nigdy nie przestanie mnie zadzwiać to jak niektóre kobiety wolą/lubią bawić się w jakiś szajs związany z zazdrością i niedostępnością zamiast normalnie zadzwonić i pogadać.
Pati.1992.Kielce napisał/a:Oczywiście z nikim sie nie spotykałam to był blue-ff sprawdzający czy jemu w jakimś stopniu zależy.
Super, gierki i jakieś "testy" rodem z podstawówki i to w stosunku do człowieka z którym de facto jeszcze nawet na randce twarzą w twarz nie byłaś. Brawo...
Gdybym ja Cię hipotetycznie poprosił o dajmy na to 2 tygodnie czasu na "pozałatwianie swoich spraw" a odstawiłabyś mi analogiczny numer z gierkami, testami, blefami i "rzekomym spotykaniem się" to zadzwoniłbym i Ci powiedział, że nic z tego nie będzie.
Jeśli w takie rzeczy bawisz się na starcie to nawet nie chcę myśleć co byłoby dalej. Ciarki mi po plecach przechodzą...
Pati.1992.Kielce napisał/a:jak sie domyślacie przyniosło to odwrotne skutki...:(
O święta naiwności, każdy normalny, dorosły i dojrzały człowiek wie że gierki zazwyczaj przynoszą odwrotne skutki do zamierzonych...
Pati.1992.Kielce napisał/a:Myślicie ze jest jeszcze szansa aby to naprawić. on ma mega ciężki charakter(chyba praca go tak ukształtowała). czy może odpuścić? Nie powiem ze mi na nim jakoś zależy ale... no własnie
Przyznam się, że nie wiem. Gdyby mnie ten facet zapytał o zdanie to z jednej strony kopnąłbym go w cztery litery za to, że przez te 3 tygodnie się do Ciebie nie odzywał i niejako częściowo troszkę tę sytuację sprowokował... a z drugiej powiedziałbym mu żeby sobie Ciebie odpuścił.
Moim zdaniem spaprałaś sytuację... a wystarczyło do niego tylko zadzwonić albo napisać. Myślę, że to by nie bolalo... z drugiej strony on też mógł to zrobić. Tyle że to Ty zaczęłaś się bawić w jakieś kulawe gierki. Nikt nie lubi manipulantów/ek. A skoro od czegoś takiego zaczynasz tę relację to nie wróżę dobrze.
W sumie nie wiem czy jest tutaj co naprawiać. Ja na jego miejscu poczułbym się trochę oszukany - pod warunkiem, że naprawdę przez te 3 tygodnie ogarniał swoje sprawy a nie było to mydlenie Ci oczu.
allama napisał/a:Zaproś go na kawę, spędźcie miło czas
Ooo ale jak to, przecież:
Pati.1992.Kielce napisał/a:Ja należę do tych kobiet, które pierwsze nie robią kroku
Powiedz mi o czym ten facet miałby potencjalnie teraz rozmawiać z kimś, kto go oszukał de facto i jeszcze wciąga w swoje intrygi znajomych?
allama napisał/a:powiedz, że z nikim się nie spotykasz
Ergo że znajomy kłamał?