Temat pewnie wałkowany milion razy, ale liczę, że kobiety korzystające z tego forum pomogą mi zrozumieć i załatwić pewnie kwestie. Sprawa wygląda następująco - Jakieś 6 lat temu poznałem pewną dziewczynę, słodka, urocza, otwarta. Po pewnym czasie zacząłem do niej coś czuć, ale los chciał, że po jakimś czasie mój dawny przyjaciel i ona zostali parą. Chociaż wtedy wydawało mi się, że ją kochałem, to jakoś potrafiliśmy przez te lata traktować się jak przyjaciele. Byli parą 4 lata. Ja również przez te wszystkie lata przeszedłem kilka związków, ale nic poważnego. W styczniu zeszłego roku wymusiła na mnie spotkanie i od czasu tego spotkania zaczęła zachowywać się dziwnie, wymuszanie ciągłych spotkań, wiadomości na facebooku od razu po tym jak się obudziła, praktyczne ciągły kontakt, ale poprzez wgląd na to, że z założenia nie wchodziłem w związki z kobietami znajomych, to raczej unikałem kontaktu w cztery oczy, chociaż w tym czasie nie raz chciała przyjechać do mnie na weekend," żeby spotkać się raz i da mi już spokój" (wtedy jeszcze miała faceta). Tutaj raczej był wiadomy cel tych spotkań. W czerwcu zeszłego roku zerwała ze swoim facetem i jak powiedziała " końcu uwolniła się od niego". Dzień później chciała się spotkać, więc poprzez wzgląd na to, że była moją przyjaciółką i wiedziałem, że zerwanie kontaktu z kimkolwiek jest trudne, spotkałem się z nią. Niestety wyszło tak, że odwiozłem ją w nocy samochodem do domu. Sprawy potoczyły się tak, że zaciągnęła mnie do domu w wiadomym celu. Niestety była po kilku piwach, dzień po zerwaniu z chłopakiem, więc siłą rzeczy odmówiłem z szacunku do niej, ale noc spędziłem u niej żeby nie wracać w środku nocy do domu. Kilka dni później podobna sytuacja, ale wtedy już niestety uległem, niestety, bo wiedziałem, że jak po czym takim coś się spierdoli, to nie będzie co zbierać z naszej znajomości i niestety późnej tak się stało. W każdym bądź razie, od kiedy zacząłem się z nią regularnie spotykać, dowiedziałem się, że " zawsze chciała być ze mną", że nigdy nikogo wcześniej nie kochała, blablabla, sporo pustego gadania. "Spotykanie" trwało jakieś dwa miesiące, po tym czasie zaczęły się tematy, że powinniśmy być razem, z tego co wiem, to namawiała znajomych żeby przekonali mnie żebym z nią w końcu był oficjalnie. Jej rodzice wmawiali mi, że dzień w dzień od roku mówiła, że jestem taki fajny oh ah eh.. więc ponownie uległem. Po jakimś czasie uznałem, że jeżeli jej będzie z tym lepiej, to możemy być razem, ale stan ten trwał jakieś 2 tygodnie. W tym czasie podczas jednego spotkania zaproponowała mi żebym w niej skończył, trochę się zdziwiłem, bo jak dla mnie byłą to dziwna prośba. Niestety wyszło tak, że odmówiłem, więc zaczęła robić mi wyrzuty, że ona tak nie może (?), więc głupi ja palnąłem, że jeżeli ma takie podejście, to to jest początek końca naszej znajomości. Głupi, bo sprawiłem, że w tym momencie się popłakała. Po którymś tam spotkaniu zaczęła pisać i wmawiać mi, że jest w ciąży, trwało to z miesiąc. napisała mi na facebooku, że potrzebuje kilku dni żeby zastanowić się co z nami dalej, ale tutaj znowu zadziałała moja porywczość i uznałem, że jeżeli ona potrzebuje czasu żeby się zastanowić, to taki związek nie ma prawa bytu, więc napisałem, ze może czuć się wolna. Głupi ja zerwałem przez facebooka, ale chciałem odkręcić to i załatwić tego samego dnia w cztery oczy. Niestety nie chciała mnie już widzieć, bo niby nie miała czasu, Jak się później okazało, poszła ze znajomymi na imprezę i dość mocno się skończyła. Następnego dnia odezwała się do byłego który z zazdrości podczas okresu w którym się z nią spotykałem, podał mnie na policję - domniemane groźby karalne - na policji sprawa została wyśmiana i szybko zakończona. Od kiedy zaczęła spotykać się z byłym nadal chciała mieć kontakt, bo zarzekała się, że tylko są przyjaciółmi. Jak się później okazało, już pierwszego spotkania poszli o krok dalej ( a może dwa). Po tym jak dowiedziałem się o tym, a ona zaczęła mi wypisywać, jakieś fakty ze swojego życia, napisałem, że w sumie mnie to nie obchodzi. Zostałem z automatu zablokowany na telefonach, facebooku, wszystkim. Ale nie przeszkadzało jej to wysyłąć do moich znajomych zdjęć USG z wiadomością, że "jestem w ciąży", niby było to na żarty, ale jak dowiedziałem się o tym, to osobiście nie było mi do śmiechu.W międzyczasie sprawa na policji jeszcze trwała, a dzień przed dniem kiedy zerwaliśmy kontakt wyszło na to, że jej były chce odwołać zeznania i ona chce pójść z nim, jak się później okazało, wodzili mnie oboje za nos przez 2 lub 3 tygodnie do czasu aż sprawa została zamknięta z powodu braku dowodów. Przez ten okres czasu nie miałem z nią kontaktu żeby dowiedzieć się na jakim etapie jest ta sprawa, więc uznałem, że jeżeli miałem dobry kontakt z jej mamą, to napiszę, że jakby coś przypadkiem wiedziała, to niech da mi znać czy w końcu załatwili sprawę. Dowiedziała się o tym moja była i okrzyknęła mnie psycholem, bo jak ta można!
Od tamtego czasu nie miałem z nią kontaktu kilka dobrych miesięcy, natomiast ostatnio poprzez fakt, że chodzę na siłownię, okazało się, że pracuje ona w tej samej galerii gdzie moja siłownia, więc widuję ją regularnie. Okazało się to przy okazji kiedy dowiedziałem się, że karetka właśnie przyjechała po moją mamę, bo jest w ciężkim stanie, tego dnia kupowałem prezent na święta i wszedłem do perfumerii gdzie pracowała ona, ale, że miałem w głowie tylko to żeby być jak najszybciej w domu, zapomniałem wbić kod PIN przy płatności kartą. Za 5 minut dostałem telefon, że nie uregulowałem zakupów, jak się późnej okazało, moja była dała mój numer, za co jestem wdzięczy, natomiast wieczorem tego samego dnia zadzwoniły do mnie jej przyjaciółki, że nie wierzą w to, że przypadkowo zapomniałem zapłacić oraz, że mam nie przychodzić do tamtego sklepu chociaż przez 3 miesiące byłem tam 2 razy. Od tamtego czasu widuję ją przeważnie jak wracam z siłowni, często ze swoim byłym na którym wieszała psy przez 3 bite miesiące, że jest totalnym psycholem, chociaż z tego co opowiadała, to faktycznie podchodziło to pod chorobę psychiczną, co w efekcie spowodowało u niej chorobę tarczycy. Fakt jest taki, że od kiedy widujemy się, to ona widząc mnie raz nie spuszcza ze mnie wzroku, żeby za tydzień udać, że mnie nie widzi. Od 2 miesięcy jestem z nową dziewczyną i teraz jeżeli ona ma takie dziwne odpały, a aktualna dziewczyna boi się, że kiedy przypadkiem się spotkamy, to znowu będzie jakaś dziwna akcja. I teraz pytanie jest takie. Warto kiedyś przy okazji zahaczyć byłą, zamienić dwa zdania, że to, że widzi mnie czasami nie jest związane z nią, a z moim trybem życia, bo po ostatniej akcji widzę, że wydaje się jej, że mój świat krąży wokół jej świata. I drugie pytanie. Spotkałem się z różnymi opiniami na ten temat. Jedni mówią, że ona mnie kocha, stąd takie zachowanie, natomiast drudzy, że coś z nią jest nie tak, a jeszcze inni, że jest zazdrosna od kiedy zobaczyła mnie z inną. Chciałbym usłyszeć jakąś obiektywną opinię na ten temat co taka kobieta ma w głowie w tym momencie, bo jednak czuję się nieswojo jeżeli mam świadomość tego, że w każdej chwili znowu może pojawić się jakiś wymyślony problem.
Temat pewnie wałkowany milion razy, ale liczę, że kobiety korzystające z tego forum pomogą mi zrozumieć i załatwić pewnie kwestie. Sprawa wygląda następująco - Jakieś 6 lat temu poznałem pewną dziewczynę, słodka, urocza, otwarta. Po pewnym czasie zacząłem do niej coś czuć, ale los chciał, że po jakimś czasie mój dawny przyjaciel i ona zostali parą. Chociaż wtedy wydawało mi się, że ją kochałem, to jakoś potrafiliśmy przez te lata traktować się jak przyjaciele. Byli parą 4 lata. Ja również przez te wszystkie lata przeszedłem kilka związków, ale nic poważnego. W styczniu zeszłego roku wymusiła na mnie spotkanie i od czasu tego spotkania zaczęła zachowywać się dziwnie, wymuszanie ciągłych spotkań, wiadomości na facebooku od razu po tym jak się obudziła, praktyczne ciągły kontakt, ale poprzez wgląd na to, że z założenia nie wchodziłem w związki z kobietami znajomych, to raczej unikałem kontaktu w cztery oczy, chociaż w tym czasie nie raz chciała przyjechać do mnie na weekend," żeby spotkać się raz i da mi już spokój" (wtedy jeszcze miała faceta). Tutaj raczej był wiadomy cel tych spotkań. W czerwcu zeszłego roku zerwała ze swoim facetem i jak powiedziała " końcu uwolniła się od niego". Dzień później chciała się spotkać, więc poprzez wzgląd na to, że była moją przyjaciółką i wiedziałem, że zerwanie kontaktu z kimkolwiek jest trudne, spotkałem się z nią. Niestety wyszło tak, że odwiozłem ją w nocy samochodem do domu. Sprawy potoczyły się tak, że zaciągnęła mnie do domu w wiadomym celu. Niestety była po kilku piwach, dzień po zerwaniu z chłopakiem, więc siłą rzeczy odmówiłem z szacunku do niej, ale noc spędziłem u niej żeby nie wracać w środku nocy do domu. Kilka dni później podobna sytuacja, ale wtedy już niestety uległem, niestety, bo wiedziałem, że jak po czym takim coś się spierdoli, to nie będzie co zbierać z naszej znajomości i niestety późnej tak się stało. W każdym bądź razie, od kiedy zacząłem się z nią regularnie spotykać, dowiedziałem się, że " zawsze chciała być ze mną", że nigdy nikogo wcześniej nie kochała, blablabla, sporo pustego gadania. "Spotykanie" trwało jakieś dwa miesiące, po tym czasie zaczęły się tematy, że powinniśmy być razem, z tego co wiem, to namawiała znajomych żeby przekonali mnie żebym z nią w końcu był oficjalnie. Jej rodzice wmawiali mi, że dzień w dzień od roku mówiła, że jestem taki fajny oh ah eh.. więc ponownie uległem. Po jakimś czasie uznałem, że jeżeli jej będzie z tym lepiej, to możemy być razem, ale stan ten trwał jakieś 2 tygodnie. W tym czasie podczas jednego spotkania zaproponowała mi żebym w niej skończył, trochę się zdziwiłem, bo jak dla mnie byłą to dziwna prośba. Niestety wyszło tak, że odmówiłem, więc zaczęła robić mi wyrzuty, że ona tak nie może (?), więc głupi ja palnąłem, że jeżeli ma takie podejście, to to jest początek końca naszej znajomości. Głupi, bo sprawiłem, że w tym momencie się popłakała. Po którymś tam spotkaniu zaczęła pisać i wmawiać mi, że jest w ciąży, trwało to z miesiąc. napisała mi na facebooku, że potrzebuje kilku dni żeby zastanowić się co z nami dalej, ale tutaj znowu zadziałała moja porywczość i uznałem, że jeżeli ona potrzebuje czasu żeby się zastanowić, to taki związek nie ma prawa bytu, więc napisałem, ze może czuć się wolna. Głupi ja zerwałem przez facebooka, ale chciałem odkręcić to i załatwić tego samego dnia w cztery oczy. Niestety nie chciała mnie już widzieć, bo niby nie miała czasu, Jak się później okazało, poszła ze znajomymi na imprezę i dość mocno się skończyła. Następnego dnia odezwała się do byłego który z zazdrości podczas okresu w którym się z nią spotykałem, podał mnie na policję - domniemane groźby karalne - na policji sprawa została wyśmiana i szybko zakończona. Od kiedy zaczęła spotykać się z byłym nadal chciała mieć kontakt, bo zarzekała się, że tylko są przyjaciółmi. Jak się później okazało, już pierwszego spotkania poszli o krok dalej ( a może dwa). Po tym jak dowiedziałem się o tym, a ona zaczęła mi wypisywać, jakieś fakty ze swojego życia, napisałem, że w sumie mnie to nie obchodzi. Zostałem z automatu zablokowany na telefonach, facebooku, wszystkim. Ale nie przeszkadzało jej to wysyłąć do moich znajomych zdjęć USG z wiadomością, że "jestem w ciąży", niby było to na żarty, ale jak dowiedziałem się o tym, to osobiście nie było mi do śmiechu.W międzyczasie sprawa na policji jeszcze trwała, a dzień przed dniem kiedy zerwaliśmy kontakt wyszło na to, że jej były chce odwołać zeznania i ona chce pójść z nim, jak się później okazało, wodzili mnie oboje za nos przez 2 lub 3 tygodnie do czasu aż sprawa została zamknięta z powodu braku dowodów. Przez ten okres czasu nie miałem z nią kontaktu żeby dowiedzieć się na jakim etapie jest ta sprawa, więc uznałem, że jeżeli miałem dobry kontakt z jej mamą, to napiszę, że jakby coś przypadkiem wiedziała, to niech da mi znać czy w końcu załatwili sprawę. Dowiedziała się o tym moja była i okrzyknęła mnie psycholem, bo jak ta można!
Od tamtego czasu nie miałem z nią kontaktu kilka dobrych miesięcy, natomiast ostatnio poprzez fakt, że chodzę na siłownię, okazało się, że pracuje ona w tej samej galerii gdzie moja siłownia, więc widuję ją regularnie. Okazało się to przy okazji kiedy dowiedziałem się, że karetka właśnie przyjechała po moją mamę, bo jest w ciężkim stanie, tego dnia kupowałem prezent na święta i wszedłem do perfumerii gdzie pracowała ona, ale, że miałem w głowie tylko to żeby być jak najszybciej w domu, zapomniałem wbić kod PIN przy płatności kartą. Za 5 minut dostałem telefon, że nie uregulowałem zakupów, jak się późnej okazało, moja była dała mój numer, za co jestem wdzięczy, natomiast wieczorem tego samego dnia zadzwoniły do mnie jej przyjaciółki, że nie wierzą w to, że przypadkowo zapomniałem zapłacić oraz, że mam nie przychodzić do tamtego sklepu chociaż przez 3 miesiące byłem tam 2 razy. Od tamtego czasu widuję ją przeważnie jak wracam z siłowni, często ze swoim byłym na którym wieszała psy przez 3 bite miesiące, że jest totalnym psycholem, chociaż z tego co opowiadała, to faktycznie podchodziło to pod chorobę psychiczną, co w efekcie spowodowało u niej chorobę tarczycy. Fakt jest taki, że od kiedy widujemy się, to ona widząc mnie raz nie spuszcza ze mnie wzroku, żeby za tydzień udać, że mnie nie widzi. Od 2 miesięcy jestem z nową dziewczyną i teraz jeżeli ona ma takie dziwne odpały, a aktualna dziewczyna boi się, że kiedy przypadkiem się spotkamy, to znowu będzie jakaś dziwna akcja. I teraz pytanie jest takie. Warto kiedyś przy okazji zahaczyć byłą, zamienić dwa zdania, że to, że widzi mnie czasami nie jest związane z nią, a z moim trybem życia, bo po ostatniej akcji widzę, że wydaje się jej, że mój świat krąży wokół jej świata. I drugie pytanie. Spotkałem się z różnymi opiniami na ten temat. Jedni mówią, że ona mnie kocha, stąd takie zachowanie, natomiast drudzy, że coś z nią jest nie tak, a jeszcze inni, że jest zazdrosna od kiedy zobaczyła mnie z inną. Chciałbym usłyszeć jakąś obiektywną opinię na ten temat co taka kobieta ma w głowie w tym momencie, bo jednak czuję się nieswojo jeżeli mam świadomość tego, że w każdej chwili znowu może pojawić się jakiś wymyślony problem.
Tak po wojskowemu bo nie mam za dużo czasu.Tak może Cię kochać i może mieć coś z głową,ale taka mieszanka może być czasem niebezpieczna .
I teraz pytanie jest takie. Warto kiedyś przy okazji zahaczyć byłą, zamienić dwa zdania, że to, że widzi mnie czasami nie jest związane z nią, a z moim trybem życia, bo po ostatniej akcji widzę, że wydaje się jej, że mój świat krąży wokół jej świata. I drugie pytanie. Spotkałem się z różnymi opiniami na ten temat. Jedni mówią, że ona mnie kocha, stąd takie zachowanie, natomiast drudzy, że coś z nią jest nie tak, a jeszcze inni, że jest zazdrosna od kiedy zobaczyła mnie z inną. Chciałbym usłyszeć jakąś obiektywną opinię na ten temat co taka kobieta ma w głowie w tym momencie, bo jednak czuję się nieswojo jeżeli mam świadomość tego, że w każdej chwili znowu może pojawić się jakiś wymyślony problem.
Artur91, a mi się wydaje, że ona chciała się odegrać na swoim ex/obecnym. Zagrać mu na nosie. Być może on tez ją zdradził. Musiała wiedzieć, że ci się podoba, dlatego od razu do ciebie startowała, bo widziała, że z tobą pójdzie jej łatwo. Zresztą się nie pomyliła. W ten wybuch miłości i pożądania do ciebie bym nie wierzyła. Jakoś z tamtym facetem była 4 lata i nie zależało jej na dziecku. A z tobą nagle po kilku tygodniach? W ogóle ta cała historia jakaś taka niespójna. O co niby miał cię posądzić wtedy ex z tej jak to piszesz – zazdrości? Czyżby mu nagadała, że to ty ją nękasz, o jakieś pomówienia? A może że ja zgwałciłeś? Jest tam tylko jedna siłownia i to akurat tam gdzie ona pracuje? Wybacz, ale wygląda to trochę tak, że ty nie możesz się z tym pogodzić. Ciągle obserwujesz jej reakcję, po co? To co ta laska odwaliła, o ile jest jak piszesz, powinno cię skutecznie do niej zniechęcić. A ty się jeszcze zastanawiasz czy kocha czy jest zazdrosna???? Jakiś żart?
Czyli muszę sprecyzować. Tak więc! Po zerwaniu ze swoim byłym koleś się totalnie załamał, chodził o niej do pracy, naszym wspólnym znajomym gadał, że poprzebija mi opony w samochodzie, jej w sumie też, więcn a jego zaczepki odpisałem mu, że jeżeli tak chce sprawy załatwiać, to niech ogląda się za siebie. Zrobił screeny tego co napisałem tylko ja, bez wcześniejszej naszej rozmowy. I tak, siłownia jest tylko jedna i chodzę na nią od dawien dawna. Ostatnio chciałem zerwać umowę, ale okazało się, że mam umowę na rok, bo we wrześniu ją odnawiałem i jedyną opcją jest zawieszenie karty, a i tak swoje będę musiał płacić. Ale masz rację, czasami sam się nad tym zastanawiam dlaczego mnie to obchodzi, ale przez te kilka miesięcy miałem same problemy i teraz ciągnie się to za mną i za osobami które są ze mną. I jestem skutecznie zniechęcony do niej i to bardzo, natomiast nie mam zamiaru latać na drugi koniec miasta do innej siłowni, płacić za dwie, bo ktoś ma do mnie jakiś problem. Mam nadzieję, że rozwiałem Twoje wątpliwości.