Witam serdecznie,
Od kilku dni mam takie wątpliwości, które nie dają mi żyć spokojnie i przez to chodzę smutna. Nie wiem co mam zrobić. Zacznę od tego, że kiedyś poznałam pewnego chłopaka w internecie - mieszka i pracuje on zagranicą, był też bardzo zajęty różnymi służbowymi wyjazdami przez co spotkaliśmy się dopiero miesiąc temu. Rozmawialiśmy wiele przez internet, pisaliśmy, wspieraliśmy się, ponieważ były też różne trudne sytuacje i można powiedzieć, że przez ten Internet się zaurodziłam w nim. Nie mogłam się doczekać kiedy się spotkamy na żywo i spędzimy ten czas razem, on zresztą też.
On chyba się jeszcze bardziej zaangażował, jak przyjechał to nie mógł przestać mnie przytulać i całować, a mi jakoś emocje opadły. Myślałam, że jak go zobaczę to będę mega szczęśliwa a tu ani żadnych motylków, żadnego podniecenia, nic a nic. Nawet gdy mnie całował to nie czułam nic... Za to on zaangażował się jeszcze bardziej, mówi, że chce znowu się ze mną spotkać, że jestem wyjątkową osobą.
On urzeka mnie znowu takimi cechami jak dobroć, zaradność, jest też wykształcony, poznał moją rodziną i bardzo i lubi, jest naprawdę serdecznym i wrażliwym człowiekiem, lubi też się modnie ubrać, pojechać na wczasy.
Problem tkwi w tym, że nagle mam takie wątpliwości czy będę go umiała pokochać, przecież wcześniej byłam nim zafascynowana a teraz to minęło.
Szkoda byłoby mi go odrzucić, ponieważ nigdy nie spotkałam tak fajnego faceta a też mam swoje lata i nie wiem czy kiedykolwiek takiego poznam.
Gdyby jeszcze pojawiła się jakaś iskra.
A może jeszcze się pojawi? Czasami ludzie zakochują się od pierwszego wejrzenia a inni po czasie?
Co o tym myślicie???
Pozdrawiam
Też miałam kiedyś taką samą sytuację ,że przez neta zauroczyłam się chłopak był wręcz idealny, dużo obiecywałam sobie przed spotkaniem jednak kiedy zobaczyłam go zamieniłam kilka zdań czar prysnął....i mimo ze to spotkanie bylo super miłe i kilka innych też to nie było tego czegoś tych motylków itp..... Fakt podobał mi się, był interesujący w rozmowie ale nie było tego czegoś i w moim przypadku nie " obudzio" się to.
odpowiedź jest prosta: nie byłaś zafascynowana nim, tylko obrazem, ktory sobie stworzylas,
a on nigdy nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.
powiedz prawde i tyle, innego wyjścia nie masz, no chyba ze bedziesz do konca zycia udawac, ze go kochasz - tez w sumie mozna ![]()
4 2017-01-15 14:40:34 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-01-15 14:41:03)
powiedz prawde i tyle, innego wyjścia nie masz, no chyba ze bedziesz do konca zycia udawac, ze go kochasz - tez w sumie mozna
Można udawać, zależy czego się szuka. Spotykałam się kiedyś z facetem, który jakby z zewnątrz popatrzyć to ideał, wykształcony, na stanowisku, z sukcesem zawodowym i co za tym idzie, dobrą pozycją finansową, świetne maniery, obyty, bardzo uprzejmy, z wyglądu też ok. Za to w codziennym życiu uciążliwy, z masą jakiś drobnych przyzwyczajeń, od których na jotę nie można było odstąpić, po prostu nudny i ciężki. Po jakimś czasie zorientowałam się, że on mi zabiera radość życia, że jeszcze trochę i zrobię się taką ciotką. Dla mnie to było nie do przyjęcia, ale moja koleżanka, która chciała się koniecznie wydać za mąż, kompletnie mojego podejścia nie rozumiała. Dla niej to nie byłaby przeszkoda.