Ponad rok jestem w związku. Mieszkaliśmy że sobą rok czasu, teraz ja że względu na problemy osobiste wróciłam do miasta rodzinnego. On zamieszkał u kolegi i w tym samym mieście co mieszkam ja. Szukamy mieszkania. Tylko ja juz nie wiem, czy tego chce. On woli kolegów ode mnie ja to wiem. Jak się z nimi nie widzi, to ciągle z nimi pisze, dzwoni. Wisi na telefonie a ja jestem z boku. On kompletnie nie widzi problemu, bo próbowałam rozmawiać z nim na ten temat mnóstwo razy. Ale dzisiaj już przesadził.. Nie widzieliśmy się 5 dni, bo musiał jechać do innego miasta. Wrócił i co? Przyszedł do mnie na 3 minuty, a już ponad dwie godziny jest z kolegami. Po prostu, wolał iść do nich. Ja juz nie wiem co mam robić. Drażni mnie to, że ciągle wisi na telefonie, drażni mnie to, że prawie całe dnie spędza teraz z kolegami, a ja jestem tylko na chwilę. Pomóżcie mi co mam robić, rozmowy nie skutkują i to ja zazwyczaj jestem tą winna bo się czepiam. Dodam, że mój syn go uwielbia, traktuje jak tatę, chociaż nie jest jego biologicznym ojcem. Synek ma dwa latka.
Może jeszcze nie dorósł do związku
Kurcze, no facet w wieku 31 lat to chyba już czas najwyższy.. Tym bardziej po wielu przejściach
Podejrzewam, że to czasowe zamieszkanie z kolegą, przypomniało mu kawalerskie czasy (formalnie jest kawalerem, jednak w związku) i zaczął zachowywać się niczym spuszczony ze smyczy. Być może też koledzy zniechęcają go do związku z kobietą z dzieckiem, czasami tak bywa.
Jak widać nie spieszno mu do rodzinnego życia i obowiązków.
Porozmawiaj a z nim, jak on widzi Waszą przyszłość, czy w ogóle widzi Was razem.
Nie naciskaj na niego, jednak jeżeli szukacie wspólnego mieszkania, to powinien się w miarę szybko zdeklarować.