Witam, zdecydowałam sie napisać na tym forum, zeby ktoś obiektywnym okiem spojrzał na moja sytuacje.
Z D. poznaliśmy sie jeszcze w piaskownicy, byłyśmy nierozłączne. Razem w ławce, cała podstawówkę, gimnazjum, liceum. Wiedziałam, ze zawsze mogę na nią liczyć, była moja bratnia dusza, znała moje sekrety tak jak ja jej i wspieraliśmy sie.
Mając 19 lat poznałam chłopaka i zakochałam sie. To był super facet mimo tego ona od początku go nie lubiła, myśle ze była zazdrosna. Nasze kontakty osłabiły sie na jakis czas, jednak w końcu i ona sie zakochała i jej złość i żal jakby minęły. Znowu byłyśmy nierozłączne.
2 lata temu wyjechaliśmy do Norwegii z moim chłopakiem, zeby zarobić troche pieniążków, rozwinąć sie w jakis sposób. W tym samym czasie zaszłam w ciąże. Przyjaciółka na wieść o moim wyjezdzie zareagowała bardzo zle, odradzała mi to, mówiła ze z moim P. będziemy sie tylko kłócić i bede tam sama, a ona mi juz nie pomoże. Mimo to wyjechałam, nie było rownież kłótni z chłopakiem bo w zasadzie to bardzo rzadko zdarza nam sie pokłócić. W czasie pobytu za granica starałam sie utrzymywać kontakt, dzwoniłam, pisałam, odwiedzałam ja kilka razy w roku, ona natomiast prawie nigdy do mnie nie dzwoniła, bo było jej za drogo. Nigdy rownież mnie nie odwiedziła.
Miedzy czasie zaręczyła sie ze swoim lubym i wzięli slub, na który przyleciałam będąc juz w 7 miesiącu ciąży. Było dziwnie. Ignorowała mnie, cały czas z kimś rozmawiała ale nie ze mną, mówiła ze mie ma czasu, ze to wesele i ona musi je spędzić z mężem. Nawet nie spytała jak mój dzidziuś i jak sie czuje. Nic.
Kiedy urodził sie synek wróciliśmy do Polski i zaręczyliśmy sie z moim P. Kupiliśmy rownież mieszkanie na kredyt, do którego ja zaprosiłam ale kiedy przyszła była bardzo niemiła, mówiła tylko o kosztach tego mieszkania, ze to za drogie, ze po co nam taki wydatek i generalnie wszystko przeliczała na pieniądze.
Teraz mija 8 miesięcy jak jesteśmy w Polsce, a synek ma juz rok. I nie sadze, ze to ja sie zmieniłam, bo jak trzeba to i na piwo wyjdę i od czasu do czasu nawet do klubu. Nie stałam sie matka Polka ktora non stop mowi tylko o dziecku. Natomiast jej tematy to tylko kariera, kasa i ostatnio narzekanie na męża, który moim zdaniem i tak bardzo sie stara sprostać jej oczekiwaniom.
Za pol roku nasz slub z P. i zawsze chciałam aby to właśnie ona była moja świadkowa, ale mam watpliwości co do tego. Jest mi bardzo przykro, bo była mi najbliższa osoba, a teraz... Czy to możliwe zeby ktoś aż tak sie zmienił?
Zwykła zawiść. Nic poza tym.
Zwykła zawiść. Nic poza tym.
Masz na myśli z jej strony? Tylko właśnie dlaczego, pomimo tego, ze tyle lat sie przyjaźniliśmy i pomagałyśmy sobie.
No zawiść. Najpierw o chłopaka. Potem o dobrą pracę w Norwegii. Potem o mieszkanie na kredyt. Normalka.
No zawiść. Najpierw o chłopaka. Potem o dobrą pracę w Norwegii. Potem o mieszkanie na kredyt. Normalka.
Odkąd mi sie zaczęło układać ona stałe mnie krytykuje, ma teraz inne bardziej dystyngowane towarzystwo. Krytykowała wyjazd za granice, ze zaszłam w ciąże, ze nie mamy ślubu, ze mój narzeczony jest zły i okropny. Ciekawe tylko czemu na własnym weselu była taka obrażona? Ze przyjechaliśmy do niej tyle kilometrów? To był jej dzien, wiec w sumie to ja mogłabym jej zazdrościć.
Aha i dodam jeszcze, ze jak proponuje spotkania to jej nigdy termin nie pasuje, odnoszę wrażenie, ze "na odwal sie" znajdzie czasem ta godzinę czy dwie, pogada o swoich problemach i sobie pójdzie.
Trzeci raz powtórzę. Zawiść. A skoro jest zawiść to nie ma przyjaźni. Przyjaciel nie odczuwa takich emocji w stosunku do przyjaciela tylko go dopinguje i wspiera w wyborach.
Skoro zerwana to nie wiem czy przyjaźń
Kandyzowanyowoc, chyba musisz pogodzić się z faktem, że Twoja przyjaciółka zmieniła się. Wasza dziecięca i młodzieńcza przyjaźń należy do przeszłości.
Podobnie, jak inni uważam, że u podstaw jej zachowania leży zawiść i jakaś niezdrowa rywalizacja. Ona nie jest już Twoją przyjaciółką.
Chyba najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie zdystansowanie się do niej, nie wychodzenie z propozycjami spotkań, ograniczenie kontaktu z nią maksymalnie, zdaj się na jej inicjatywę i podobnie jak ona nie zawsze miej czas.
Myślę, że na swój ślub, z racji długoletniej znajomości, możesz ją zaprosić, ale nie przejmuj się, jeśli ona zrezygnuje.
Chyba musisz tę 'przyjaźń" spisać na straty.
Kandyzowanyowoc, chyba musisz pogodzić się z faktem, że Twoja przyjaciółka zmieniła się. Wasza dziecięca i młodzieńcza przyjaźń należy do przeszłości.
Podobnie, jak inni uważam, że u podstaw jej zachowania leży zawiść i jakaś niezdrowa rywalizacja. Ona nie jest już Twoją przyjaciółką.
Chyba najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie zdystansowanie się do niej, nie wychodzenie z propozycjami spotkań, ograniczenie kontaktu z nią maksymalnie, zdaj się na jej inicjatywę i podobnie jak ona nie zawsze miej czas.
Myślę, że na swój ślub, z racji długoletniej znajomości, możesz ją zaprosić, ale nie przejmuj się, jeśli ona zrezygnuje.
Chyba musisz tę 'przyjaźń" spisać na straty.
Masz racje, tylko nie wiem czego tak bardzo ona mi zazdrości... Nie jesteśmy jakimiś bogaczami, w sumie to ona miała łatwiej w życiu, bo rodzice całe studia ja utrzymywali, pomagali jej a ja z narzeczonym w wieku 21 lat musiałam wyjechać za granice, bo naszych rodziców na studia nie było stać.
Dziwi mnie rownież fakt, ze nagle stała sie specjalistka w każdej dziedzinie, wszystko wie najlepiej. Być moze to małżeństwo jej tak do głowy uderzyło i poczuła sie jak wielka pani.