Witam,
Chciałaym poznać Wasze zdanie na ten temat. Jestem z moim facetem od pół roku. Wiem, że to stosunowo krótko, ale zakochałam się w nim. Nie od pierwszego wejrzenia, jednak moje uczucie do niego rozwijało się przez jakiś czas. Teraz nie wyobrażam sobie innego mężczyzny przy moim boku. I tutaj właśnie pojawia się problem. Na początku naszej relacji było cudownie. Jak to zazwyczaj bywa. Spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, spotykaliśmy się codziennie. Nasze życie seksualne też było dość aktywne.
Jednak od pewnego czasu coś zaczęło się dziać. Parę razy, gdy mieliśmy umówione spotkanie dostawałam od niego widomość: "niestety kochanie, nie dam rady dzisiaj przyjechać". Nie dopytywałam o co chodzi. Spotykał się w stuprocentowym zrozumieniem z mojej strony. Może to źle? Jednak chciałam mu dać poczucie swobody, tego, że nie dopytuję o każdy jego koleny krok.
Przełożył już tak kilkanaście spotkań. Raz coś mnie podkusiło i zapytałam co będzie robił. Naskoczył na mnie i zapytał, czy "to przesłuchanie, że musi się zwierzać". Zrobiło mi się głupio. Postanowiłam, że już więcej nie zapytam. Wole żyć w niewiedzy niż zostać okrzyczaną.
Kiedyś zaoferował mi, że jeżeli cokolwiek będzie leżało mi na sercu, to zawsze mogę do niego przyjść i porozmawiać. Napisałam o tym, co wymieniłam wyżej. Wyśmiał mnie i powiedział, że "pi*rdolę". Jeszcze usłyszałam, że przesadzam.
On sam nie potrafi powiedzieć mi o swoich problemach, wszystko odwraca w formę żartu. Ma swoją dumę i nie potrafi przyznać się do błędu. Chciałabym otrzymać z jego strony zrozumienie.
Ale zmierzając do sedna sprawy... Nie wiem co mam myśleć o tym, że teraz prawie w ogóle się nie widujemy. Czasem nawet z błahych powodów. Jednak ostatnio zaproponował, żeym do niego przyjechała. Zgodziłam się. Po czym dostałam wiadomość "jak się coś zmieni to ci napisze" czyli nasze spotkanie będzie ustawione pod niego, bo albo będzie mu się chciało ze mną zobaczyć, albo nie.
Nasze życie seksualne kiedyś było bardzo aktywne, było nawet codziennością, a teraz? Kochaliśmy się raz w miesiącu.
Napiszcie co co tym sądzicie, bo ja mam mętlik w głowie. Nie potrafię sobie z tym poradzić...
Zależy mu jeszcze, czy mam przestać się łudzić, że z tego cokolwiek wyjdzie?
Przełożył już tak kilkanaście spotkań. Raz coś mnie podkusiło i zapytałam co będzie robił. Naskoczył na mnie i zapytał, czy "to przesłuchanie, że musi się zwierzać".
I to ma być związek? Tracisz z nim tylko swój czas.
Nie będę już wnikać w to, co uważam, że stoi za zmianą, bo w ostatecznym rozrachunku to już nie ma znaczenia.
3 2016-12-19 13:04:10 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-12-19 13:04:56)
Jesteście w związku kilka miecięcy. On odwołuje spotkania i nie ma zamiaru wyjaśniać tobie powody takich sytuacji. Reaguje wręcz agresywnie na twoje pytanie. Znaczy to, że nie zbyt liczy się z tobą i twoimi odczuciami. Masz warować jak pies na jego sygnał, nie wnikać, nie interesować się.
Jeżeli pasuje tobie rola podnóżka, to jesteś we właściwym miejscu. Jeśli chciałabyś, aby szanowano ciebie, liczono się z twoimi uczuciami, nie lekceważono i zbywano w agresywnym tonie twoich pytań, to o to zadbaj albo wycofaj się z obecnej relacji.
Moim zdaniem taki związek ma niewiele wspólnego ze związkiem
Czyli masz siedzieć cicho, o nic pana nie pytać, czekać aż zechce się z Tobą spotkać i dziękować, że spotkania nie odwołał - jakiego Ty zrozumienia od niego oczekujesz, to ja nie rozumiem, że miałaś czelność zapytać go o powód odwołanego spotkania? Gdyby mu na Tobie zależało sam by Ci o nim powiedział. Rozkochał Cię w sobie a teraz tresuje jak małpkę.
Jeżeli umawia się z Tobą na randkę, po czym odwołuje spotkanie, nie gódź się na następne. Znaj swoją wartość i pozwól mu, aby się trochę postarał. Skoro ma ciągle inne, ważniejsze sprawy na głowie, to Ty też masz do tego prawo.
Nie odezwie się? nie rozpaczaj, może okazać się, że zrobił Ci tym przysługę.
Zależy mu jeszcze, czy mam przestać się łudzić, że z tego cokolwiek wyjdzie?
Niestety, ale masz jasny dowód na to, że przestało mu zależeć. Lekceważy Cię i nawet tego nie ukrywa, nie widzi też potrzeby rozmowy i wyjaśnienia Ci czegokolwiek.
Obawiam się, że na ten moment występujesz w roli zatkajdziury.
Przyczyny mogą być różne, od znudzenia się Twoją osobą po nową znajomość. Jednak przyczynę postawiłabym na drugim miejscu (pewnie już się nie dowiesz), istotny jest sposób w jaki jesteś traktowana, bez szacunku, wręcz poniżający.
Dobrze, że się nie narzucasz. Uważam, że masz mocne podstawy, żeby podziękować panu za znajomość, a już na pewno nie pędzić na wyznaczone spotkanie, które prawdopodobnie zostanie odwołane.