Mam ogromny problem ponieważ nie potrafię poradzic sobie z stresem, zaczynam się pocić, robi mi się słabo, niedobrze, panikuje i chce ucieć... Już jakiś czas temu miałam taki napad i nie poradzilam sobie rzuciłam szkolę bo nie potrafilam sie przelamac i uczeszczac na zajecia...A teraz znowu problem wrocil jestem na 2 roku i niedlugo zaczna mi sie zjazdy i boje sie ze znowu uciekne bo gdy tylko pomysle sobie o szkole robi mi sie nie dobrze i slabo nie wiem co mam robic sa to studia platne i nie wiem poprostu nie wiem jak powstrzymac moje nerwyi pojsc do przodu a nie po raz kolejny sie poddac i cofac...
2 2010-09-21 13:02:59 Ostatnio edytowany przez różyczka (2010-09-21 13:05:26)
Nonna jesteś młoda a to niszczy twoje życie prawda? Wiec podejdź do tego naukowo, sprawdź co ci jest nie tak. To co opisujesz są to objawy nerwicy, skrywanych lęków i trosk.
Na takie dolegliwości pomoże ci na pewno współpraca z psychologiem, podpowie ci on różne triki jak radzić sobie w sytuacjach gdy czujesz nadciągający atak paniki.
Dotrze do sedna sprawy, musisz tylko otworzyć się i chcieć raz na zawsze znajść sedno twoich problemów.
W każdym, nie wielkim miasteczku jest powiatowe centrum pomocy rodzinie, możesz tam pójść i znajdziesz tam świetnego psychologa za darmo.
Umów się na wizytę i pamiętaj ten człowiek chce ci pomóc.
Nonna, zastanów się czego tak naprawdę się boisz? W jakiej sytuacji robi Ci się pocisz się, robi Ci się słabo i masz ochotę uciec? Może wizyta u psychologa, tak jak sugeruje różyczka mogłaby Ci pomóc? Ale najpierw to Ty musisz tego chcieć. Ze stresem można sobie radzić i z nim żyć. Na mnie działają ziółka typu melisa, ale u Ciebie problem jest chyba poważniejszy...
Dziekuje wam ślicznie :* tak właśnie myślałam że bedzie to najlepsze rozwiązanie, sama nie jestem już w stanie z tym sobie poradzić:( tak bardzo, ale to bardzo chce normalnie żyć...Teraz tylko zastanawiam się czy zrobić roczną przerwe, czy brnąć dalej mimo tak wielkich lęków
5 2010-09-21 15:34:21 Ostatnio edytowany przez Nola (2010-09-21 15:35:30)
Nonna, proponuję wizytę u psychologa, ponieważ własne lęki i obawy bardzo trudno zinterpretować a tym bardziej poradzić sobie z nimi. Nie mówię, że to jest niemożliwe, jednak zdecydowanie łatwiej jest kiedy ktoś doświadczony "czuwa" nad Tobą
Ja od miesiąca chodzę do psychologa i na razie przełomów nie ma. Tylko takie gadanie
Jednak ostatnio inaczej spojrzałam na problem i poczułam się inaczej. Ponadto już za niedługo będę uczęszczać na grupę terapeutyczną, która ma mi pomóc. Już nie mogę się doczekać ! ![]()
Jeśli jesteś z Krakowa to bardzo chętnie powiem Ci gdzie mogłabyś się udać i gdzie byliby w stanie Ci pomóc ![]()
Najgorsze jest to że jestem z małego miasteczka, w którym co prawda jest psycholog ale wydaje mi się że nie jest zbyt dobry, a w dodatku boję się troche że zostane obgadana za plecami... Zastanawiam się nad terapeutka, do ktorej uczeszczala moja siostra ta kobietka przyjmuje w domu...Dla mojej siostry ta terapia nie pomogla zrezygnowala z niej poniewaz uwazala ze zle na nia wplywa....Nola czy po pierwszym spotkaniu mialas dola?... Ja chyba najbardziej boje sie oceny innych ze zostane zle odebrana ze od razu beda widzieli moje wady...Lubilam ta szkole tylko z jednym przedmiotem mialam problem poniewaz chodzilam na niego do innej grupy...A jak nie ma przy mnie kogos bliskiego to czuje ze jak zle sie poczuje zrobi mi sie slabo nie dobrze to nikt mi nie pomoze a w dodatku mnie wysmieja i pomysla ze jestem slaba i nie poradna...:(
Nonna - nie Tobie oceniać kompetencje nie znając faktycznego stanu rzeczy.
Terapia w grupie - dobry pomysł ale lepiej może żebyś zaczęła sama- nikt nie będzie Cię oceniał. Stomatolog jak przyjdziemy z zepsutym zębem nie będzie nas obgadywał czy myślał z tydzień jacy to jesteśmy niezadbani tylko zaproponuje leczenie, przyjmie pięciu kolejnych i będzie myślał o swoich sprawach.
Odpowiedz na pytanie:
Czego się boisz? Kontaktu z nową grupą ludzi i ich oceny Ciebie czy chodzi o to żeby jak najlepiej zdać sesję?
8 2010-09-21 17:20:17 Ostatnio edytowany przez Nola (2010-09-21 17:21:10)
Na razie to tylko wydaje Ci się, że nie jest dobry. Ale możesz pójść do niego i pogadać i zobaczyć czy nadal według Ciebie nie jest dobry.
Jeśli bardziej Ci odpowiada ta terapeutka to spróbuj się z nią skontaktować - wybór należy do Ciebie
Psycholog jest od tego, że ma słuchać i naprowadzać odpowiednio "na trop" i możesz gadać wszystko co Cię w danej chwili trapi. Jeśli nie zrozumie o co Ci chodzi - na pewno będzie dopytywał.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że chcesz poczuć się lepiej i że chcesz zmian - to jest Twoja motywacja. Reszta przyjdzie z czasem i drobnymi kroczkami
I nie ma co się bać tego, że Cię obgadają. Niech gadają. Bądź ponad to. W końcu psycholog to lekarz, w końcu jest od tego, żeby leczyć. Reszta, skoro tego nie rozumie to najwyraźniej żyje w średniowieczu
Nonna, nie bój się - nikt Cię nie będzie oceniał. Z pewnością nie psycholog. On pomoże uzmysłowić Ci problem i poradzić sobie z nim. Chcesz zmian, więc dąż do nich
Niech nikt i nic Cię nie powstrzymuje. A jeśli nie czujesz się pewnie co do lekarza, to wiedz, że jego obowiązuje tajemnica lekarska więc nic nikomu nie ma prawa powiedzieć.
Na pierwsze spotkanie poszłam w takim kiepskim humorze i przeryczałam całe spotkanie. Gadałam o wszystkim, bo o wszystko pytał pan psycholog - to było takie spotkanie zapoznawcze. Psycholog zorientował się kim jestem, jakie mam oczekiwania. Dopiero na kolejnych spotkaniach powoli rozmawiam więcej o niektórych sprawach i wchodzę głębiej w tematy. Właśnie on zaproponował mi grupę terapeutyczną, na której mam "wrzucić na luz" i otworzyć się na ludzi.
I podobnie jak Ty też myslałam, że zostanę uznana za nieporadną czy słabą. Ale przestało mi to przeszkadzać jak uzmysłowiłam sobie, że w ten sposób sobie pomagam. Mam cel. I chcę go osiągnąć
A jeśli się wstydzisz mówienia o tym, że chodzisz do psychologa to nie musisz przecież nikomu mówić. Niech to zostanie Twoją tajemnicą i ewentualnie osób, którym ufasz w 100%.
Zatem Nonna - do dzieła ![]()
Twoje objawy to najprawdopodobniej nerwica, a tu jest szereg róznych nieprzyjemnych objawów typu lęk, panika itd.
Psycholog konieczny!
Również uważam że to objawy nerwicy. Zgłoś się do lekarza bo to szkodzi nie tylko twojemu zdrowiu psychicznemu ale też również fizycznemu.
Wczoraj gadałam ze swoim chłopakiem na ten temat ze chyba powinnam pojsc do psychologa i o swoich obawach i wiecie jest mi juz o wiele lepiej, mysle ze dam sobie rade jeszcze zastanawiam sie co bedzie z tymi studiami tak naprawde to chodzi tylko jedynie o jeden przedmiot ktorego sie obawiam, a jesli chodzi o sesje to zobaczymy jak to bedzie w tamtym roku mi sie udalo zdac sesje i to nawet bardzo dobrze, oceny nie sa najwazniejsze tylko wiedza
no i w sumie nie wiem moze narazie odpuszcze sobie ta terapie? jak myslicie?
i jeszcze jedno mam do was pytanie? nerwice da sie wyleczyc?
13 2010-09-22 18:40:28 Ostatnio edytowany przez Nola (2010-09-22 18:49:47)
Powstrzymywałabym się od jakiejkolwiek diagnozy z tego względu, że po pierwsze nie jestem specjalistą
Po drugie kwestia dotyczy rozmowy z osobą a w naszym przypadku z Nonną
- rozmowy w 4 oczy o wszystkim i niczym.
Droga Nonno,
z człowiekiem jest tak, że kiedy pojawiają się problemy, to po jakimś czasie "znikają" i wtedy ma się wrażenie, że można sobie poradzić na własną rękę. Jednak po pewnym czasie te same problemy znowu się pojawiają i ponownie człowiek zaczyna szukać pomocy, z której wcześniej nie skorzystał. Następnie znowu mu się poprawia a po jakimś czasie znowu to samo. To jak błędne koło, które trudno zatrzymać.
Zatem jeśli od razu masz z czymś problem, z czymś czego sama nie możesz wyeliminować, to lepiej udać się do kogoś, kto jest w stanie pomóc. Prawda, że byłoby cudownie jakby ten problem już nigdy się nie pojawił? Właśnie po to jest terapia, żeby nauczyć się radzić sobie ze stresem i innymi lękami, obawami.
Kiedy wybierałam się do psychologa to trwało to miesiące. Bo raz było strasznie a zaraz było cudownie, bo problem nagle znikał. Po jakimś czasie znowu to samo
Ostatecznie poszłam i nie żałuję
Problemy, które dostrzegł psycholog nie były wielkimi problemami, ale mimo wszystko utrudniają mi życie. Wkrótce się ich pozbędę ![]()
Mam nadzieję, że Twoje problem też się ulotnią - nie na chwilę ale na zawsze
I naprawdę doradzam rozmowę z psychologiem ![]()
Nola dziekuje Ci bardzo za porady:) bardzo mi pomagaja
Masz racje ze raz jest dobrze a raz zle, zawsze samej udawalo mi sie radzic z problemami, moze tym razem rozmowa nie wystarcza musze zrobic cos wiecej. Postaram sie pojsc do terapeutki:O) ale znam siebie i pewnie bede to odciagac i odciagac
15 2010-09-24 07:33:04 Ostatnio edytowany przez Nola (2010-09-24 07:33:28)
Może spróbuj się z kimś umówić, żeby z Tobą poszedł pierwszy raz. Jak się już umówisz, to nie będzie odwrotu i nie będziesz miała wyjścia więc nie będziesz tego przeciągać ![]()
znam to uczucie.
ja wybrałam się do psychologa i nie żałuję. wiadomo pierwsze kilka wizyt mogą nie pomóc bo potrzebna jest dłuższa praca z samym sobą ale warto. nie cofaj się, tylko idź do przodu, spróbuj kontynuować naukę , a jak nie wyjdzie to trudno świat się nie zawali, ale pracuj nad sobą, nad swoim podejściem do różnych spraw, to bardzo ważne i im wcześniej tym lepiej. powodzenia.
Witajcie
Borykam się z problemem samotności i nieśmiałości. Próbowałam juz terapi u psychologa ale niestety musze stwierdzić że nie odczuwałam jakichś dużych efektów i zrezygnowałam z niej. A teraz się zastanawiam czy ponownie nie spróbować, może tamta terapeutka nie była zbyt dobra... a niestety chyba nikt inny jak psycholog mi nie pomoże:( Mam jużdość takiego życia w samotności w ciągłym stresie, który mi towarzyszy w kontaktach z ludźmi
mam pytanie do Nola do jakiego psychologa chodziłaś??
Witaj Selena...tak sobie czytam na forum..mało tu przebywam..ale jesli moge cos doradzic..to prosze idz do psychiatry...dostaniesz leki i odzyskasz chec do życia..i pozbedziesz sie strachu...ja rownież czekałam z takimi objawami aż stało sie,wiec decyzja należy do Ciebie..
W obecnej chwili jestem w wspaniałej formie ,a najważniejsze wszystkie objawy mineły...
Pozdrawiam
tez tak mam, niedawno zaczely mi sie studia, poznalam nowych fajnych ludzi, pojawila sie nowa szansa do wykorzystania... szansa na rozwoj... a ze mna znow jest cos nie tak... nie potrafie spokojnie zasnac, mam leki, czuje sie obserwowana, wydaje mi sie, ze mam omamy... kiedy w koncu zasne snia mi sie koszmary. mam hustawki nastroju. myslalam ze to przez tabletki anty, odstawilam je ale mimo to czuje sie fatalnie. zaczelam podjadac slodycze "na poprawe humoru" albo popijac alko... ubieram sie w luzne ciuchy, wstydze sie swojego ciala, przestalam chodzic na wf bo wstydze sie rozbierac przed innymi dziewczynami. czuje sie od nich gorsza choc nie wszystkie maja urode modelek. czuje sie jak smiec a nie ladna wartosciowa kobieta. i znow boje sie mezczyzn. kiedy mam sie spotkac z kumplem serce wali mi jak oszalale, jest mi slabo, niedobrze, kreci mi sie w glowie, mam biegunke. praktycznie przestalam sie odzywac do znajomych plci meskiej. zaczelo sie od widywania sie z nimi coraz krocej i coraz rzadziej a skonczylo na splawianiu ich, choc niczym nie zawinili. zaczynam izolowac sie od ludzi z grupy, od ludzi z mieszkania. ucze sie na boczku, wstydze sie do nich podejsc tak normalnie, znalezc sie w centrum uwagi nawet na kilka sekund... nie chce by ktokolwiek na mnie patrzyl, sluchal mnie albo dotykal. boje sie sama wychodzic na zewnatrz gdy robi sie ciemno. boje sie kontaktu z ludzmi.
zaczelam odczuwac rozne dolegliwosci typu problemy z oddychaniem, zawroty glowy, klocie w sercu, odretwienie, problemy zalodkowe. znow zwalilam na tabletki anty, ale po badaniach okazalo sie ze wplyw tabsow na moj stan zdrowia owszem jest ale maly. lekarze mowia ze nic takiego mi nie dolega, mam wrazenie ze patrza na mnie z politowaniem ale ja naprawde czuje sie zle. nie wiem juz co robic. czy to mozliwe ze dzieje sie tak na tle nerwowym?