netkobietyWszystkie działy
Religia - duchowe poszukiwania

Wpływ rodziców na wiarę dzieci

11 odpowiedzi4 515 wyświetleńzałożony przez allegra90, 22.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wpływ rodziców na wiarę dzieci

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Wpływ rodziców na wiarę dzieci

Mamy już tematy na forum dotyczące wiary przekazywanej (bądź nieprzekazywanej) dzieciom. Jednak równie ciekawe jest przejście w dyskusji na pokolenie wyżej. Jak to było z nami? Czy rodzice mieli wpływ na kształtowanie naszej wiary? Pomagali czy przeszkadzali? Dawali wolną rękę czy przekonywali? A może w waszych domach w ogóle o temacie wiary się nie mówiło?

Taki podtemat, który chciałabym zawrzeć w tym temacie skierowany jest już do katolików, ale oczywiście każdy może wczuć się hipotetycznie w sytuację. smile
Chodzi mi mianowicie o podejście do Boga i do Maryi. Zauważyłam, że katolicy, którzy mieli lepsze relacje z ojcami niż z matkami bądź były one zbliżone, w swoich modlitwach kierują się przede wszystkim bezpośrednio do Boga. Natomiast katolicy, którzy z różnych względów nie mieli dobrych relacji z ojcami, ale za to kochali bardzo matki, lepiej odnajdują się w ''rozmowie'' z Maryją i orędowaniem za jej pośrednictwem. Czy zgadzacie się z tym? Czy nasze relacje na linii dziecko - matka i dziecko - ojciec faktycznie może się przełożyć w ten sposób na relację dziecko - Bóg?

2

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci

Witaj
Ja wychowywałem się bez ojca. Słowa ,prośby, kieruję do Boga ,modlitwy w samej swej treści wychwalają często całą trójcę świętą , pomijając już patronów i innych świętych do których można kierować się pomoc w modlitwie .
Nie rozumiem zatem dlaczego miałbym mieć jakiegoś ulubionego Świętego . Dziwny eksperyment big_smile
To jakaś nowa moda żeby np.  Freudowskie Kompleksy Edypa mieszać z wiarą? big_smile

3

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci
Paweł-1979 napisał/a:

Witaj
Ja wychowywałem się bez ojca. Słowa ,prośby, kieruję do Boga ,modlitwy w samej swej treści wychwalają często całą trójcę świętą , pomijając już patronów i innych świętych do których można kierować się pomoc w modlitwie .
Nie rozumiem zatem dlaczego miałbym mieć jakiegoś ulubionego Świętego . Dziwny eksperyment big_smile
To jakaś nowa moda żeby np.  Freudowskie Kompleksy Edypa mieszać z wiarą? big_smile

Nie nie, gdzie tam, żadna moda wink To moja osobista obserwacja oparta na kilku przypadkach. Mogę zupełnie nie mieć racji, stąd moje pytanie skierowane do tzw. szerszego odbiorcy smile
Też pomijam patronów i zwracam się bezpośrednio do Boga.

4 Ostatnio edytowany przez szakisz (2013-08-29 17:43:52)

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci

Ja wychowywałem się w rodzinie "powiedziałbym połowicznie religijnej" Ojciec - typowy niedzielny katolik. Chodzi do kościoła bo tak trzeba, wszystkie niedziele i święta, ale w domowych dyskusjach nie "wybiela księży". Nie podobają mu się działania instytucji, uważa że kościół powinien nie ingerować w politykę. Nie modli się w domu. Krótko mówiąc wiara nie, tradycja tak. Matka - nie była za nadto religijna aż do śmierci swego dziadka. Wtedy nastąpił obrót o 180 stopni. To ona zaszczepiła we mnie wiarę i jestem jej za to wdzięczny do tej pory, bo naprawdę dobrze jej się to udawało. Coś w stylu: "wierzę bo chcę a nie bo muszę". Niestety życie weryfikuje nasze wybory. Patrząc na ludzi którzy wierzą w Boga realnie oraz przestrzegają zasad wiary i tzw. "wierzących niepraktykujących" doszedłem do wniosku że Bóg nic mi nie daje i nie tylko. Ogranicza mnie i marnuje mi młodość, bo szaleństwa i " grzeszki młodości" powodują we mnie tylko wyrzuty sumienia. Żeby nie było - to nie jest swego rodzaju foch na Boga. Bardzo długo myślałem nad swoim życiem (moje wewnętrzne rozważania zajęły mi rok i były trudne gdyż wiedziałem że moja decyzja spotka się z dezaprobatą najbliższych) i doszedłem do wniosku, że nie chcę pielęgnować relacji z Kimś, Kto wymaga więcej niż daje. Nie jestem ani agnostykiem ani ateistą. Jeżeli miałbym określić swój światopogląd posługując się fachową terminologią chyba najbliżej mi do deizmu. Dlatego uważam że wpajanie dzieciom  jakiekolwiek religii czy chrzczenie w wieku dziecięcym mija się z celem, bo gdy dorastamy pojawia się samoświadomość i wszystko we własnym sumieniu poddajemy weryfikacji. Nie pomijając również dziedzictwa jakim jest wiara.

5

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci
szakisz napisał/a:

Ja wychowywałem się w rodzinie "powiedziałbym połowicznie religijnej" Ojciec - typowy niedzielny katolik. Chodzi do kościoła bo tak trzeba, wszystkie niedziele i święta, ale w domowych dyskusjach nie "wybiela księży". Nie podobają mu się działania instytucji, uważa że kościół powinien nie ingerować w politykę. Nie modli się w domu. Krótko mówiąc wiara nie, tradycja tak. Matka - nie była za nadto religijna aż do śmierci swego dziadka. Wtedy nastąpił obrót o 180 stopni. To ona zaszczepiła we mnie wiarę i jestem jej za to wdzięczny do tej pory, bo naprawdę dobrze jej się to udawało. Coś w stylu: "wierzę bo chcę a nie bo muszę". Niestety życie weryfikuje nasze wybory. Patrząc na ludzi którzy wierzą w Boga realnie oraz przestrzegają zasad wiary i tzw. "wierzących niepraktykujących" doszedłem do wniosku że Bóg nic mi nie daje i nie tylko. Ogranicza mnie i marnuje mi młodość, bo szaleństwa i " grzeszki młodości" powodują we mnie tylko wyrzuty sumienia. Żeby nie było - to nie jest swego rodzaju foch na Boga. Bardzo długo myślałem nad swoim życiem (moje wewnętrzne rozważania zajęły mi rok i były trudne gdyż wiedziałem że moja decyzja spotka się z dezaprobatą najbliższych) i doszedłem do wniosku, że nie chcę pielęgnować relacji z Kimś, Kto wymaga więcej niż daje. Nie jestem ani agnostykiem ani ateistą. Jeżeli miałbym określić swój światopogląd posługując się fachową terminologią chyba najbliżej mi do deizmu. Dlatego uważam że wpajanie dzieciom  jakiekolwiek religii czy chrzczenie w wieku dziecięcym mija się z celem, bo gdy dorastamy pojawia się samoświadomość i wszystko we własnym sumieniu poddajemy weryfikacji. Nie pomijając również dziedzictwa jakim jest wiara.

Mądry jesteś o ile te grzeszki to nie zdrada.

6

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci
Katarzynka82 napisał/a:

Mądry jesteś o ile te grzeszki to nie zdrada.

Ja nie zdradzam wink

7

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci

byłam wychowywana w wierze katolickiej ale jednak odnalazłam swoja drogę w kościele ewangelicko-augsburskim. rodzice nie sa praktykujący, co mnie trochę rozśmiesza bo jak się wierzy to się praktykuje, no ale dobra... chodziłam z mamą do kościoła bo nie miałam wyjścia ale od dziecka wiele rzeczy nie pasowało mi w kościele katolickim i później okazało się ze moje poglądy zlewają się z poglądami luteranów, wiec jak nie trudno się domyślić zostałam przy tym. pozwolilo mi się to rozwijać duchowo i podnieść emocjonalnie po wielu przykrych doświadczeniach z zycia. dopiero jak skonczylam 17 lat mama dała za wygraną i stwierdzila "rób sobie co chcesz" bo oczywiście jak to w małej miejscowości ludzie będą gadac... nigdy nie zmuszali mnie do wiary to było bardziej na pokaz to chodzenie do kościoła, na religie, goszczenie księdza po kolędzie. jednak wychowanie w konkretnej wierze bardzo wpływa na człowieka, bo gdybym została wychowana w rodzinie, gdzie czci się Allaha to pewnie nawet nie mogłabym zadecydować o swoim wyznaniu a o Jezusie, którego dziś bardzo szanuje, nie słyszałabym słowem. zmuszanie do wiary do niczego nie prowadzi, każdy ma wlasny rozum, własne poglądy, własne zdanie na ten temat. każdy ma prawo wyboru.

8 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-10-29 12:56:32)

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci

co prawda watek sprzed dwoch lat, ale skoro zostal odswiezony to sie wypowiem, co bede sobie zalowac ;-)

Moi Starsi, gdy byli jeszcze calkiem mlodzi, w ogole nie zajmowali sie wiara a przynajmniej nie okazywali, ze cokolwiek ich w tej materii intetesuje. Do kosciola nie chodzili. Matke widzialam tam raz, ale to byla moja komunia, wiec raczej musiala :-)
Na religie mnie jednak posylala i co niedziela na msze. O ile na religii bylo fajnie - kolezanki, koledzy, to juz msze byly nudne, wiec sie urywalam, albo w ogole nie docieralam do celu :-) Matka byla sprytna i zdeterminowana, abym na te msze chodzila, wiec jak wracalam, musialam opowiadac o czym bylo kazanie. W ten sposob rozwijalam swoja inwencje tworcza i uczylam sie klamac w zywe oczy :-)
W ostatniej klasie podstawowki dala mi juz spokoj, bo i tak robilam, co chcialam.
O ile do wszelkich koscielnych obrzedow i narzuconych regul  mialam stosunek niechetny od dziecka, to Bog jako Bog zawsze mnie zywo interesowal (czulam, ze jest cos wiecej, czego nie ogarniamy zmyslami) i rozmawialam z nim wlasnymi slowami, jak to dzieciak...

Do dzisiaj mi zostalo, ze nie chodze na msze. Nie moge sie tam odnalezc w tym tlumie ludzi, ktorzy odprawiaja zbiorowe rytualy. Nie czuje tej energii. Za to w pustym kosciele moge siedziec z przyjemnoscia. Dopiero wtedy czuje te moc. Bo koscioly sa takimi miejscami mocy.
Zaluje z jednej strony, ze nie umiem jak niektorzy, oddac sie tym praktykom religijnym, jak Bog przykazal, isc do spowiedzi, zmyc z siebie grzechy, odmowic jakies nowenny, rozance i czysta oraz radosna trwac w przekonaniu, ze czynie dobrze i ze to dziala.
Moja tesciowa, b.religina kobieta nie rozumie takiej postawy. Mowi - albo sie wierzy i praktykuje, albo nie praktykuje bo nie wierzy. Uwaza ze taka wiara nie poparta praktyka jest nic niewarta. I za glowny powod uznaje lenistwo. No fakt, jestem leniwa, ale w stopniu jak przecietny Kowalski :-)  Potrafie sie zmusic do wielu rzeczy, ktore uwazam za sluszne, ale nie do czegos, czego w glebi swojego jestestwa nie czuje.

Dlatego swoim dzieciom nie przekazalam wiary, w sensie, nie nauczylam.  Jak przekazac cos tak  osobistego, co trudno uzewnetrznic na codzien? Do tego kazdy sam musi dojrzec i albo przyjac albo odrzucic pewne koncepcje. Syn jest niewierzacy, corka wierzaca, ale watpliwosci jej nie opuszczaja.
Zreszta tesciowka tez nie przekazala, choc byla taka praktykujaca. Zadne z jej dzieci nie chodzi do kosciola i nie poruszaja tematu wiary, czyli chyba niespecjalnie ich to zajmuje.

Co do podtematu, moze jest cos na rzeczy a moze nie :-). W zasadzie - jak juz -  wszystkie moje modlitwy czy rozmowy kierowalam do Boga a glownie Jezusa. A kontakt lepszy mialam zawsze z ojcem i tak jest do dzisiaj. Choc nie wiem na ile jest to wynik tej relacji a ile autosugestia. Kiedys, na etapie mlodzienczych  eksperymentow duchowych,  przeczytalam, ze nie nalezy sie modlic do zadnych tzw. swietych ani nawet do Maryi, tylko do Boga bezposrednio ale najlepiej  przez jego syna, ze on jest jedynym lacznikiem. I wydalo to mi sie b. logiczne i oczywiste,  wiec napalona na te prawde objawiona zaczelam sie modlic przez Jezusa o bardzo konkretne rzeczy. Efekt przeszedl moje najsmielsze oczekiwania, dostalam co do joty wszystko o co prosilam.
Pozniej, kiedy przeczytalam gdzie indziej, ze nie jest wazne do kogo sie modlimy tylko jak, a moc sprawcza ma sila wiary (na zasadzie uwierz, ze masz a bedzie ci dane) oraz  zarliwosc (musimy mocno pragnac czego chcemy) to entuzjazm mi opadl a wiara zostala nadszarpnieta. Pojawilo sie mase watpliwosci. I znowu bylam na rozdrozu. Zaczelam pochlaniac ksiazki o sugestii, autosugestii, podswiadomosci, pozytywnym mysleniu, afirmacji, wizualizacji, programowaniu neurolingwistycznym itd. itp. etc. Jednak nie odnosilam sukcesow w praktyce. Nie takich, jakich oczekiwalam.
Moze jestem uwarunkowana na okreslona formule - ze musze sie modlic do Boga, jako istoty najwyzszej i moja podswiadomosc inne proby ignoruje. Albo mam racje, ze wierze w co wierze  :-)

No to sobie popisalam :-) ale w pracy naprawde nie dzieje sie nic. Oooo, ulozylo  mi sie w tytul wiersza Michala Zablockiego  do ktorego muzyke skomponowal i zaspiewal Grzes Turnau :-)

9

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci

adiaphora z tego co tu piszesz wynika jasno, że nic nie zrobisz jeżeli nie będzie ci się to opłacało. Jeżeli sama nie bedziesz miała z tego korzyści.
Powstaje pytanie: co Ty zrobiłas dla Boga, którego kochasz i wierzysz? Z twojej wypowiedzi wynika, że nic, bo nudno, nieciekawie, bo tłum ludzi. Bóg w Biblii mówi, biore w dziesiątkach odpłacam w tysiącach. Ty nie dajesz nic, to i nic w zamian nie dostajesz. Możesz żarliwie prosic, możesz szukać innych myków z tego nic nie będzie. Mame oszukasz Boga się nie da.
Odnośnie rodziców, dzieci najlepiej wychowywać przez naśladniownictwo. Jeżeli wiara rodziców była letnia, to i wiara dzieci taka będzie i nic nie pomoże ściganie i sprawdzanie czy chodzi, czy była.

10 Ostatnio edytowany przez adiafora (2015-10-30 00:16:19)

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci
czytamlogi napisał/a:

adiaphora z tego co tu piszesz wynika jasno, że nic nie zrobisz jeżeli nie będzie ci się to opłacało. Jeżeli sama nie bedziesz miała z tego korzyści.
Powstaje pytanie: co Ty zrobiłas dla Boga, którego kochasz i wierzysz? Z twojej wypowiedzi wynika, że nic, bo nudno, nieciekawie, bo tłum ludzi. Bóg w Biblii mówi, biore w dziesiątkach odpłacam w tysiącach. Ty nie dajesz nic, to i nic w zamian nie dostajesz. Możesz żarliwie prosic, możesz szukać innych myków z tego nic nie będzie. Mame oszukasz Boga się nie da.
Odnośnie rodziców, dzieci najlepiej wychowywać przez naśladniownictwo. Jeżeli wiara rodziców była letnia, to i wiara dzieci taka będzie i nic nie pomoże ściganie i sprawdzanie czy chodzi, czy była.


uwazasz, ze relacja z Bogiem to taki handel wymienny - ja mu daje cos i on mi daje cos? :-)
Myslalam, ze Bog kocha bezinteresownie nawet ateistow. Ja nie wiem, czy kocham Boga. Napisalam, ze zawsze odczuwalam, ze poza swiatem materialnym istnieje inny, duchowy. Nie wiem nawet czym/kim jest Bog. Jest niepoznawalny. Ale odczuwam szacunek do jego istnienia.  Blizsza jest mi postac Jezusa, jako ze byl czlowiekiem. 
Nie czytalas uwaznie - modlac sie wlasnie do Boga, przez Jezusa, otrzymalam :-) Nie otrzymalam, kiedy stosowalam inne praktyki.
Nie traktuje Biblii jako wyroczni, wiec trudno mi sie ustosunkowac do tego, co tam ludzie napisali w kwestii mowy Boga. Bardziej ufam temu, co Bog mowi do mnie :-)
Nie oszukuje Boga, skad Ci to przyszlo do glowy? Przeciwnie, jestem uczciwa w stosunku do niego. Gdybym oszukiwala, chodzilabym do kosciola i udawala, ze wierze w te spowiedzi, komunie, i inne rytualy. Nie robie tego, gdyz to nieuczciwe wobec niego i wobec mnie samej. Rozumiem jednak ludzi, ktorym to jest potrzebne i ktorzy w to wierza. Ty spowiadasz sie ksiedzu? Ok. Ja spowiadam sie bezposrednio Bogu. Czy to taka wielka roznica? Nie potrzebuje ksiedza aby byl moim lacznikiem z Bogiem. Bog bez niego wie, co mam na sumieniu :-)

Ty po prostu nie umiesz oddzielic religii od Boga, bo tak Cie nauczono, przez nasladownictwo. Mnie nie nauczono, nikogo nie nasladuje, jestem soba.
Nie wierze w obrzedy koscielne. Nie potrzebuje ich w mojej relacji z Bogiem. Czy to zle? Nie rozpatruje tego w kategorii dobra i zla. Nie robie nikomu krzywdy, uwazam, ze Boga bardziej cieszy to, jakim ktos jest czlowiekiem dla innych ludzi a nie to czy i jak bardzo wielbi Boga, jaka wyznaje religie i jakie odprawia obrzedy. Religii mamy przeciez duzo a Bog jest jeden chyba?
Innymi slowy, religie uwazam za forme a Boga za tresc. Tresc jest dla mnie zawsze wazniejsza od formy.
Wierze, ze Bog nie moze byc tak malostkowy jak czlowiek. Bo co to za Bog?
Gdyby jednak sie okazalo, ze jest, to trudno. Nie pojde do nieba ;-) Za takim niebem nawet nie tesknie...

Odnosnie rodzicow - niekoniecznie. Jak napisalam, moja tesciowa byla i jest bardzo wierzca i religina osoba, jej przyklad jednak nie podzialal na dzieci. Poszly wlasna droga. Ale wychowala ich na bardzo dobrych, porzadnych i uczciwych ludzi i mysle, ze to jest wiekszy sukces, niz to, jaka temperature ma ich wiara.

11

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci

Rodzice uczą swoje dzieci tego czego nauczyli  ich rodzice i dlatego ludzie nie odkrywają prawdy tylko powielają tradycje, religie itp. bo tak wypada.

Kościół jest żródłem zła, uczy braku wiary w siebie i wyrabia poczucie winy i upokarza ludzi, religie każą wierzyć ślepo w doświadczenie boga innej osoby, i straszą piekłem które jest metaforą.
Ciekawe czy ktokolwiek z tak zwanych katolików zastanawiał się nad słowami jezusa...? Nie, dla tego że kościół zmanipulował to czego jezus uczył i dal na pierwszy plan osobe jezusa a nie jego nauki.
Najgorsze jest chyba to ze ludzie naprawdę się nabierają na nieprawdziwość koscioła i religi a ignorują to co jest naprawde ważne.

Jezus pewnie o tym wiedział mówiąc 'ludzie nie są gotowi na prawdę"

12

Odp: Wpływ rodziców na wiarę dzieci

wiekszosc powiela bo rodzice tak mnie nauczyli tak wychowali to tak trzeba .

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wpływ rodziców na wiarę dzieci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026