Jak sobie je wyobrażacie i czy chcielibyście odrodzić się w nowej postaći?
Podobne tematy
Nie chciałabym żyć po raz drugi, no chyba, że nie pamiętałabym poprzedniego życia i nie byłabym świadoma tego, że już kiedyś chodziłam po tym świecie
Z resztą, kto wie, może tak właśnie jest...
Nie zastanawiałam się kim chciałabym być gdybym nie była sobą. Lubię moje życie takie jakie jest ![]()
Wydaje mi się, że chęć odrodzenia się w zupełnie nowej postaci jest bez sensu. Jeśli chodzi o mnie to chciałbym żyć dalej, ale w Niebie. Mieć tam tą samą świadomość jaką mam teraz, tylko że lekko zmienioną tzn. abym się nie męczył.
Generalnie myślałem kiedyś mocno o życiu po śmierci, gdyż nie mogłem się pogodzić z pewnymi rzeczami jakie zrobiłem tu na Ziemi i nie chciałem już żyć (nie potrafiłem siebie zaakceptować). Ale stwierdziłem, że przecież gdybym po śmierci miał mieć identyczną świadomość (taki sam tok myślenia) jaki mam teraz to i samobójstwo mi nie pomoże w niczym gdyż tam będę się dalej męczył.
Wiele nocy przepłakałem, totalna beznadzieja. Brak jakiegokolwiek wyjścia. Ze łzami w oczach modliłem się do Boga, do Marii. Chociaż myślałem, że Oni już też nie będą mi w stanie pomóc.
Po paru tygodniach płaczu i modlitw doznałem olśnienia, że przecież to co mnie gryzie teraz i nie pozwala żyć, po śmierci za pomocą Boga może być dla mnie totalną błahostką (chodzi właśnie o te lekkie zmiany w świadomości). Co więcej, zrozumiałem że jeszcze za tego życia może to się zmienić. W innym temacie napisałem, że wyobrażam sobie Niebo jako pełen chillout jakbym miał być pod wpływem jakiegoś narkotyku. I cały czas to tak sobie wyobrażam. Poza tym czytałem różne posty, gdzie ludzie martwią się podobnie jak ja kiedyś. (np. ktoś nie chciał być w Niebie, bo tam będzie musiał przebywać w towarzystwie osoby której nie lubi i przy której źle się czuje). W Niebie, nie będzie tego problemu
W Niebie każdy będzie każdego lubił (będziemy jak już napisałem mieli lekko podkręconą świadomość, ale nadal będziemy sobą). Wiem, że ciężko w to uwierzyć i zrozumieć, ale tak będzie. I to właśnie będzie wspaniałe. Jeśli chodzi o te zmiany w świadomości to można to np. wytłumaczyć tak: jak byłem małym dzieckiem, miałem powiedzmy 6-7 lat to dla mnie najważniejsze były dinozaury
i fajne zabawki. Byłem niewiarygodnie szczęśliwy, gdy dostałem jakiś samochodzik. Nic więcej nie brakowało mi do szczęścia
A teraz mam 20 lat i dinozaury i zabawki mnie nie interesują nie dają takiej frajdy jak kiedyś. Praktycznie w ogóle nie dają frajdy
Czyli zaszła lekka zmiana w świadomości na przestrzeni tych 13-14 lat, aczkolwiek dalej jestem sobą. To co cieszy mnie dziś, wtedy totalnie nie było dla mnie zrozumiałe.
Wydaje mi się, że tak właśnie będzie w Niebie tylko, że tam będziemy już mieli tak podkręconą świadomość, że wszystko nas będzie cieszyło ![]()
szczerze mowiac to cofnelabym niektore sprawy ale niech bedzie takie zycie jakie mam, moze tamto 2 byloby jeszcze gorsze.
kazdy z nas z momentem przyjscia na swiat dostaje wyznaczone cele. czlowiek sie uczy, dazy do sukcesu. i tak naprawde ludzie ucza sie cale zycie. to jakie mamy zycie duzo zalezy od otoczenia. ludzie dziela sie na 2 kategorie- tych co maja z gorki i tych co maja non stop pod gorke. czesto slyszy sie " to niesprawiedliwe" ...ale pomyslmy... chyba cos w tym jest. w II cz. Dziadow {jezeli sie nie myle} opisany byl los 2 dzieci. cale zycie mialy silanke a po smieci meke... wydaje mi sie ze tak samo jest z nami. Ci ktorzy maja beznadziejne zycie po smierci beda mieli raj a Ci co silenke ich dusze beda sie blakac...
wielu spraw nie potrafie zrozumiec... ale widocznie tak musi byc... moze ja musze miec zle zeby inni mieli dobrze
Nie tylko chcialabym bardzo, ale i jestem niemal pewna, ze bede zyc ponownie po smierci w tej "powloce"
Jesli juz mialabym przyznac sie do jakiejs wiary, to z pewnoscia moja wiara jest wiara w reinkarnacje.
Tak i nie:)
Tak ponieważ drugie życie byłoby inne.I jestem ciekawa jak by wyglądało, co by się zmieniło:) Może byłloby lepsze od tego teraz.. kto wie
Nie ponieważ nie miałabym tego, co mam dotychczas ![]()
A ja nie chcialabym żyć znowu. Tyle wcielen jzu mi wystarczy, dlatego teraz staram sie robic wszystko by było to moje ostatnie wcielenie
Skoro bym wiedziała o swoim dawnym ja -to nie!
Bardzo bym chciala zyc raz jeszce i raz jeszce! I umierac z ta swiadomoscia ze narodze sie znowu-ze nie pojde do czarnej ziemi i na tym sie skonczy.No tak jest jeszcze Niebo i Pieklo-kto to wie tak naprawde? Kiedys ktos mi powiedzial ze tu gdzie zyjemy jest czysciec-i zyjemy tutaj pokutujac za grzechy z poprzedniego zycia.I ze to jest nasza szansa na ulepszenie duszy-na osiagniecie Nieba.Za kazdym razem Pan Bog nam taka szanse daje azdo osiagniecia doskonalosci jakim jest sam Bog.Niewiem ile w tym prawdy ale tak moze byc przeciez..
W tym amsz wiecej prawdy niż w innych rzeczach ![]()
No właśnie, chcielibyście?
Można to zrozumieć na 2 sposoby: albo przeżywać swoje życie jako Ty od nowa, albo jako ktoś inny, gdzie indziej, pamiętając o poprzednim ''Ja'' bądź nie.
Osobiście nie wierzę w takie kolejne życie, jednak porozmyślać zawsze można
Ja bym nie chciała. Teraz jak sobie czasem pomyślę, że miałabym znowu wszystkiego od początku się uczyć to.... oj nie, nie chcę mi się ![]()
Po śmierci do nieba i tam żyć wiecznie z najbliższymi w miejscu gdzie nie ma chorób zła i każdy jest wiecznie szczęśliwy
Chciałabym żyć jeszcze raz, jako ta sama osoba w tym samym miejscu. Jestem ciekawa jak potoczyłoby się moje życie gdybym podjęła inne decyzje na różnych etapach mojego życia. Kim byłabym właśnie w tym momencie życia. ![]()
Oj ja bym strasznie chciala. Jeszcze raz jako ja, jeszcze raz to samo zycie. Ale z terazniejsza wiedza/"madroscia". Bardzo.
Wypowiadałam się już w tym wątku, ale teraz odniosę się do postu allegry ![]()
Można to zrozumieć na 2 sposoby: albo przeżywać swoje życie jako Ty od nowa, albo jako ktoś inny, gdzie indziej, pamiętając o poprzednim ''Ja'' bądź nie.
Chciałabym żyć jeszcze raz (niejeden), ale jako ktoś zupełnie inny. Bo co to za frajda być wciąż tą samą osobą? Nie sądzę, żebym miała przeżyć swoje życie inaczej gdybym urodziła się ponownie w tym samym ciele i w tych samych warunkach (albo gdybym, dajmy na to, cofnęła się w czasie i otrzymała możliwość przeżycia swojego życia raz jeszcze od początku). Za to wcielenie się w kogoś zupełnie innego, życie w innych warunkach, innym otoczeniu, kulturze - to byłoby coś! Musiałoby to być wspaniałym doświadczeniem.
Również rozumiem to dwojako: żyć po raz drugi=cofnąć czas, czyli luźne dywagacje nad tym, co bym chciała robić, kim być mając wehikuł czasu ORAZ życie po śmierci. Jak to mam rozumieć, to pytanie?
Jak widać w mojej sygnaturze - never ever! I tak zyję oraz za duzo i za długo.