netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

9 odpowiedzi3 605 wyświetleńzałożony przez akwaforta, 19.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Pomóżcie mi proszę, jak dalej żyć? Mam straszny mętlik w głowie, codziennie płaczę, wspominam rzeczy, które przez niego sprawiły mi dużo bólu, czuję się jak szmata od podłogi...

A wszystko przez mojego chłopaka, który mnie nie kocha i traktuje bardziej jak przyjaciółkę, a nie dziewczynę. Jesteśmy razem od roku. Na początku wydawało mi się, że jest fajnie, że rodzi się uczucie. Dość szybko się zbliżyliśmy i po kilku miesiącach znajomości zostaliśmy parą. Jesteśmy dla siebie pierwszymi partnerami. Były już kryzysy, moje humory, nielojalność i kłamstwa z jego strony (szukał sobie na boku innej w internecie, za każdym razem wybaczałam). Wiem, że mnie nie kocha, bo mi to powiedział, oznajmił, że bardzo mnie lubi, jak przyjaciółkę, ale chce ze mną być, bo woli mieć w dziewczynie przyjaciółkę niż poddawać się jakiemuś popędowi seksualnemu... Nie kochaliśmy się jeszcze, bo on nigdy do tego nie dąży, jedynie co razem robiliśmy to seks oralny w jego stronę, przytulanie, nawet całowanie zaczęło od dawna zanikać... Rozmowa nic nie daje, bo on wciąż trzyma się tylko jednego - bardziej zależy mu na przyjaźni, niż na podnieceniu itp. Kiedy poruszałam temat seksu, powiedział, że ja chcę wszystko od razu, ze nie potrafię być cierpliwa... Cierpliwa? Po roku związku? Jestem dziewicą, ale zaczęłam tego pragnąć bardziej niż on... Kiedyś częściej u mnie bywał, zostawał na noc, teraz coraz rzadziej. Ostatnio wybaczyłam mu świństwo jakie mi zrobił - napisał w internecie do jakiejś laski, pod którą podszyłam się ja. Nie odzywałam się przez tydzień - dzwonił, pisał, przepraszał, obiecywał, że już nigdy więcej, a gdy wybaczyłam wcale się nie starał, tylko jeszcze bardziej się zdystansował fizycznie... Ja potrzebuję jego czułości, pocałunków, chcę namiętności i pożądania - tego nigdy nie było między nami, on nawet nie chce przeżyć ze mną tego pierwszego razu. Czuję się sfrustrowana, a moje poczucie wartości spadło poniższej zera. Mam wrażenie, że jestem nieatrakcyjna, brzydka... Wciąż tylko jeździmy na rowerach, chodzimy na pizzę, czasem do kina, i nic poza tym, jak z kumpelą. Mam wrażenie, że on się mną nudzi. Jakiś czas temu podrywał mnie na ulicy jakiś nieznajomy mężczyzna, potem gdy przechodziłam pod biurem mojego chłopaka, jego koledzy widzieli mnie z okna i mówili, że jestem fajną laską (sam mi o tym powiedział, ale nie przyznał się, że jesteśmy razem). Dla innych jestem atrakcyjna, a dla niego nie, on mnie w ogóle nie pożąda jak dziewczyny/kochanki... To mnie powoli dobija...

Ostatnio sama z tej frustracji poznałam kogoś przez internet. Na razie nie spotkałam się z tym chłopakiem, ale utrzymuję z nim kontakt. Poza tym podoba mi się. Czasem mam wrażenie, że źle robię, że "zdradzam" mojego chłopaka, ale to jaki on jest wobec mnie, nie pozwala mi tego przerwać, bo "zaniedbywanie" mnie z jego strony nie jest fair. Zresztą czasem zastanawiam się jak to jest być z kimś innym, z kimś kto kocha, pożąda, pragnie... Oczywiście cenię przyjaźń, ale to nie znaczy, że nie może ona iść w parze z chemią, której obecnie brakuje mojemu chłopakowi, przez którego ostatnio tylko płaczę...

Rozstać się jest trudno, tym bardziej gdy się kogoś kocha i chce się z nim być... Jego przyjaźń jest dla mnie ważna, ale to jaki jest zdystansowany emocjonalnie, bardzo mnie rani. Nie chciałabym też tracić czegoś wartościowego tylko dla jakichś własnych fantazji, wizji, bo co jeśli to czego pragnę, okaże się złudnym marzeniem, które szybko przemija... Ale z kolei jeśli on wyznaje zasadę "miłość przyjdzie z czasem", to ja nie wiem jak długo to zniosę...

Co mam zrobić? sad

2

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Ja bym sobie dala spokój. Jesli on otwarcie mowi, ze Cie nie kocha, nie chce się z Toba kochać i zarywa do innych to co Cie przy nim trzyma? Skończ ten dziwny pseudo związek i daj sobie szanse na poznanie kogoś kto Cie pokocha.

3

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Sam ci powiedział, że traktuje cię jak kumpelę, zresztą nieprzyznanie się przed kolegami kim jesteś nie wróży dobrze.
Z całego opisu odnoszę nieodparte wrażenie, że jesteś dla niego czymś w rodzaju poczekalni do związku w który wejdzie w pełni. By nie czuł się samotny do tego czasu ma "kumpelę". Janie nazwałabym tego czymś wartościowym - najwyraźniej jedna strona wykorzystuje drugą. I on wcale nie uważa że miłość przyjdzie z czasem, sama tak napisałaś w opisie sytuacji tylko jeszcze nie dopuszczasz do siebie tej myśli...

Oczywistym jest, że dla ciebie ten związek jest czym innym niż dla niego i żadne rozmowy czy błagania tego nie zmienią.

Kochasz jego, ale najpierw pokochaj siebie i wylecz z oczekiwania tego, o czym już sama wiesz iż nie otrzymasz... zostań jeśli oczekujesz naprawdę tylko kumpla, a nie partnera i kochanka, a przeciwnym wypadku pożegnałabym się z nim - i trzymała dystans dopóki się sytuacja nie uspokoi.

Zaboli, ale z drugiej strony w twoim życiu pojawi się miejsce dla osób, które mogą oczekiwać od ciebie tego samego co ty smile chłopak z internetu czy inna osoba, nie jest to ważne w tej chwili, jak to by przestać rozmijać się z oczekiwaniami i przestać pozwalać siebie ranić.

4

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...
JoasiaHa napisał/a:

Sam ci powiedział, że traktuje cię jak kumpelę, zresztą nieprzyznanie się przed kolegami kim jesteś nie wróży dobrze.
Z całego opisu odnoszę nieodparte wrażenie, że jesteś dla niego czymś w rodzaju poczekalni do związku w który wejdzie w pełni. By nie czuł się samotny do tego czasu ma "kumpelę". Janie nazwałabym tego czymś wartościowym - najwyraźniej jedna strona wykorzystuje drugą. I on wcale nie uważa że miłość przyjdzie z czasem, sama tak napisałaś w opisie sytuacji tylko jeszcze nie dopuszczasz do siebie tej myśli...

Oczywistym jest, że dla ciebie ten związek jest czym innym niż dla niego i żadne rozmowy czy błagania tego nie zmienią.

Kochasz jego, ale najpierw pokochaj siebie i wylecz z oczekiwania tego, o czym już sama wiesz iż nie otrzymasz... zostań jeśli oczekujesz naprawdę tylko kumpla, a nie partnera i kochanka, a przeciwnym wypadku pożegnałabym się z nim - i trzymała dystans dopóki się sytuacja nie uspokoi.

Zaboli, ale z drugiej strony w twoim życiu pojawi się miejsce dla osób, które mogą oczekiwać od ciebie tego samego co ty smile chłopak z internetu czy inna osoba, nie jest to ważne w tej chwili, jak to by przestać rozmijać się z oczekiwaniami i przestać pozwalać siebie ranić.

Wydaje mi się, że masz niestety rację sad Jego nie obchodzą moje potrzeby, oczekiwania... On robi tylko to co jest wygodne dla niego. Za moimi placami szuka sobie kogoś innego, bo ja go nie satysfakcjonuje i rzeczywiście to wygląda tak jakby traktował mnie jak "poczekalnię" sad Kiedyś wydawał się być innym człowiekiem, nie sądziłam, że z czasem zacznie mnie tak traktować, to strasznie przykre... Tylko ja go kocham, zakochałam się w nim i dlatego tak bardzo jest mi z tym wszystkim źle, nie potrafię pogodzić się z tym, ze on nie czuje do mnie tego co ja do niego. Nie wyobrażam sobie też, alby mógłby być z kimś innym, kochać jakąś inną dziewczynę, a nie mnie... sad Nie radzę sobie z tym... Z drugiej strony i tak nie czuję się z nim w pełni szczęśliwa, bo intuicja wciąż przypomina jak jest... Czuję się jak w potrzasku. Gdy po tym ostatnim numerze, który mi wykręcił, przestałam się odzywać, naprawdę chciałam zerwać kontakt bez słów, już na zawsze. Ale on pisał, żebym dała mu ostatnią szansę, że zrozumiał co stracił, że chce ze mną zamieszkać...
Moja głowa już tego nie wytrzymuje...

5

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Nigdy nie doradzam nikomu rozstania, bo uważam że nie mam do tego prawa, ale w Twoim przypadku Autorko.. UCIEKAJ!! on Cię nie kocha. Traktuje jak koleżankę. Nawet nie istnieje u Was życie erotyczne! Pomyślałam przez chwilę o tym czy on nie jest aseksualny, albo gejem, bo taki typ faceta z reguły wykorzystałby "chętną" i zakochaną dziewczynę do seksu. Zresztą nieistotne to i tak w tym momencie.. po prostu zasługujesz na to by ktoś Cię naprawdę kochał i pożądał. Nie byłaś w związku, w którym jest wzajemna fascynacja, bliskość, gdzie nie możecie oderwać od siebie rąk - wierz mi to jest niesamowite! Daj sobie szansę na to, a z nim daj sobie spokój. Jak chce kumpeli to niech dup* zawraca komu innemu. Ciebie nic przy nim nie trzyma, nie łączy Was nic materialnie, nawet fizycznie (!) to nie jest związek po prostu.. jemu schlebia to, że Ty za nim wodzisz oczami,a on nawet przed kolegami się Ciebie wstydzi.. Kochana nie warto. On Cię nie szanuje, ale chociaż Ty siebie samą szanuj. Teraz myślisz, że niemożliwe jest zerwanie kontaktu z nim, popłaczesz a potem odżyjesz. Czas naprawdę leczy rany.

6

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Wczoraj z nim rozmawiałam. Powiedziałam mu, co mi leży na sercu, że brakuje mi namiętności w naszym związku, że mam dość traktowania mnie jak przyjaciółki, że chcę się poczuć jak dziewczyna, której się pożąda, że chcę być atrakcyjna, ze potrzebuję bliskości (tzn, chcę się kochać). Jego reakcja na moje zarzuty była straszna. Nie mógł znieść mojego zrzędzenia, udawał, że nie wiem o co mi chodzi, że jeśli czegoś bym chciała, to powinnam sama to zainicjować (Boże, ja nie mogę już... Tyle razy inicjowałam zbliżenia i chęć przeżycia tego pierwszego razu, ale zwykle to od odwracał się do mnie plecami). Powiedział mi, że powinnam pogodzić się z tym co mam, bo on sam musi się z tym pogodzić, że jak chcę się kochać, to powinnam znaleźć sobie jakiegoś kochanka... sad A gdy sama wypomniałam mu, że tu chodzi o mnie, że on po prostu nie chce tego zrobić ze mną, to ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Ja wiem, że właśnie o to chodzi. On by tego chciał, a mi bezczelnie wmawia, że seks to nic takiego, że zrobimy to i mi się w końcu znudzi, że to nie jest fajne, że to jest taki zwierzęcy odruch... sad W ogóle podczas tej rozmowy nie chciał mi nic wytłumaczyć. A ja jak ta idiotka doprowadzona do rozpaczy, lamentowałam i wyciskałam z siebie siódme poty, byleby mi wyznał prawdę, dlaczego taki jest. A on nic. Leżał na kanapie, wręcz zatykał uszy gdy cokolwiek mówiłam, nie odzywał się i miał mnie gdzieś...

Ja przez niego się wykończę... Zawsze byłam radosną, szczęśliwą dziewczyną, ale odkąd go poznałam sfiksowałam, mam depresję za to jak mnie traktował i jak bardzo zrył mi psychikę...

7

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Masz dowód czarno na białym. Podejrzewam, że jest aseksualny. Nic z tym nie zrobisz, nigdy nie będziecie mieć życia erotycznego, a już na pewno nie udanego. Chcesz żebrać o miłość i jakiekolwiek zainteresowanie? Dziewczyno opamiętaj się. Lepiej być sama niż z kimś kto Cię niszczy. Związek ma uskrzydlać i dodawać sił a nie wpędzać w depresję!! Co chcesz jeszcze usłyszeć o d niego, żeby uznać że to nie ma sensu?

8 Ostatnio edytowany przez ad rem (2015-08-24 21:53:48)

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

.

9

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...
akwaforta napisał/a:

Nie chciałabym też tracić czegoś wartościowego tylko dla jakichś własnych fantazji, wizji, bo co jeśli to czego pragnę, okaże się złudnym marzeniem, które szybko przemija...

To w czym tkwisz to nie jest nic wartościowego, co można by stracić. To jest jakieś uzależnienie, patologia, która niszczy twoje poczucie własnej wartości, twoją godność. Uwierz nam, że pragnienie czucia się w związku osobą kochaną i wartościową nie jest jakąś fanaberią tylko podstawą zdrowej relacji. Z tym gościem nigdy przenigdy tego nie zaznasz. Ratuj się i się jak najszybciej ewakuuj.

10 Ostatnio edytowany przez GabrielaKlym (2015-08-25 18:22:03)

Odp: jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Związki są po to aby uszczęśliwiać.

Co cię jeszcze przy nim trzyma? Serio chcesz się dalej tak dawać traktować? Nie chcesz nigdy poczuć jak to jest jak facet cię pragnie?

Rozstań się z nim i zerwij wszelkie kontakty. Zasługujesz na więcej.

I nie, on nie jest wartościowy. Wartościowi ludzie tak podle nie traktują innych!!

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » jest moim chłopakiem, a ja jego przyjaciółką? Nie mam już siły...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026