Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :( - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2009-11-08 20:02:44

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Moje problemy z wagą zaczęły się w okresie dojrzewania i nawet nie zdążyłam zauważyć kiedy tak dokładnie ze szczupłej dziewczyny zmieniłam się w grubą. Było mi ciężko tak nagle zaakceptować zmianę swojego wizerunku tym bardziej w świecie gdzie waga i wygląd zewnętrzny jest tak ważny. Jednak jakoś sobie radziłam miałam wielu znajomych i przyjaciół, którzy mnie akceptowali i wspierali i dla,których mój wygląd niczego nie zmienił i nie był ważny. Była w końcu nadal tą samą osobą - zawsze uśmiechnięta , pełna wigoru skora do szaleństw i zabawy. Jednak do czasu. Pierwsze bezpośrednio powiedziane słowa, że jestem gruba, otyła, że powinnam się za siebie wziąć bardzo mnie zraniły. Tym bardziej , że zostały powiedziane publicznie  i  pochodziły od moich rodziców, ciotek, sąsiadek - czyli osób na których mi zależało i których opinia zawsze była dla mnie ważna. Później zaczęły się przykre docinki ekspedientek w sklepie "w to Pani na pewno się nie zmieści", "tak dużych rozmiarów nie mamy" i setki innych.......strasznie przykrych słów!!!!Pamiętam bardzo dokładnie wszystkie docinki i wszystkie przykrości, które mnie spotkały. To wszystko spowodowało, we mnie poczucie beznadziei zaczęłam siebie nienawidzić. Mój wygląd stał się dla mnie wyznacznikiem wszystkich porażek i niepowodzeń. Zaczęłam się wstydzić wychodzić z domu i pokazywać gdziekolwiek. Całe 5 lat spędzone w technikum to czas samotności, smutku i poczucia beznadziei. To w tym okresie zaczęłam chorować na anoreksje (jedząc wyłącznie jabłko dziennie + jajko i ćwicząc do upadłego) w ciągu 1,5 miesiąca schudłam 18kg. Przy wzroście 170cm zaczęłam ważyć 64kg. Nagle wszyscy zaczęli mnie podziwiać za wytrwałość mówić że ładnie wyglądam.......Spodobało mi się ale nadal się odchudzałam bo ja nie widziałam tych zmian ciągle widziałam siebie TA GRUBASKĘ!!! Zachorowałam, miałam problemy wizyty u lekarzy i ginekologa spowodowały że musiałam zażywać leki hormonalne i nie muszę mówić, że utrata tych kg w tak krótkim czasie spowodowała efekt jojo. Wówczas przestraszyłam się konsekwencji choroby i wtedy zdrowie było najważniejsze. A później znowu brak akceptacji sad tym razem popadłam w bulimię jadłam wymiotowałam i tak w kółko. Dziś mam 24 lata i ogromny bagaż doświadczeń staram się wyjść na prostą. Nienawidzę swojego ciała nadal,  nadal mam napady bulimii z którymi ciągle walczę, nadal uważam że mój wygląd jest najważniejszym kryterium oceny przez innych. Wszyscy wiedzą że siebie nie akceptuje. Nikt jednak z moich bliskich nigdy nie dowiedział się o chorobach. Mama chyba się domyśla ale......no właśnie nigdy nie zareagowała sadsad Teraz zastanawiam się jak by wyglądało moje życie gdyby nie te wszystkie słowa , te wszystkie docinki ze strony innych.... Obecnie studiuje, pracuje, trochę zeszczuplałam jednak jestem samotna ponieważ nie dopuszczam myśli że mogę się komuś podobać, zresztą pewnie i tak nikt nigdy się mną nie zainteresuję. Pisze to wszystko, żeby przestrzec ludzi "czasem nawet niewinny żart, czy nieopacznie sformułowana ocena może zniszczyć czyjeś życie" tak jak stało się w moim przypadku sadsad Najgorsza we mnie jest ta bezsilność ja nigdy nie zareagowałam gdy ktoś powiedział mi coś przykrego  zawsze sądziłam że ma do tego prawo bo w końcu mówi prawdę - PRZECIEŻ JA JESTEM GRUBASEM!!! A później ryczę w samotności.  Mam nadzieje że kiedyś będę dla siebie "odpowiedni dobra".


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#2 2009-11-08 20:23:33

Tosia
Dobry Duszek Forum
Wiek: balzakowski :)
Zarejestrowany: 2009-11-04
Posty: 112

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Cześć Malwinko
Z pewnoscią wiesz czym są zaburzenia odżywiania-piszesz o nich. Często mówi się, że to tylko fanaberia i brak akceptacji wyglądu...ale korzenie sa dużo głebsze a konsekwencje bywają tragiczne. Dostrzegasz-nawet znieniając drastycznie wagę->wygląd, miałaś trudnosć w zaakceptowaniu siebie-tym bardziej, ze więzało się to z takimi wyrzeczeniami...ogromnym wysiłkiem fizycznym i drakońską dietą.
To powazna choroba, która pociąga za sobą szereg następst, nad jakimi nie będziesz już miała kontroli...Wspominasz o mamie, która "nie widzi"-być moze dla niej też czujesz się nie dość dobra/nie wystarczająca...to musi być przykre.

Czy szukałaś może pomocy psychologa?

Offline

 

#3 2009-11-08 20:37:43

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Nie, nigdy nie byłam u psychologa. Parę razy chciałam ale zabrakło odwagi, żeby móc tak bezpośrednio z kimś rozmawiać o swoich problemach.
Najgorsze jest to, że ja wiem że źle robię, wstydzę się tego próbuje przestać ale po jakimś czasie znowu do tego wracam. Wiem, że każdy ma prawo do życia ale czasami tak strasznie nie chce się już walczyć. Może ja po prostu świadomie karze siebie bo nie jestem wystarczająco doskonała i nie pasuję do współczesnego świata.sad(


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#4 2009-11-08 21:30:09

Tosia
Dobry Duszek Forum
Wiek: balzakowski :)
Zarejestrowany: 2009-11-04
Posty: 112

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Ale w rzeczywistym świecie nie ma miejsca na doskonałość, Malwina-to tylko idea, mydlana bańka smile

Najgorsze jest to, że ja wiem że źle robię, wstydzę się tego próbuje przestać ale po jakimś czasie znowu do tego wracam.

To jeden z powodów dla których zaburzenia odzywiania trwają lata...i niszczą. Poczucie winy i wstydu to piekące uczucia, które potrafią zatkać usta i wepchnąć w kąt, z obawy przed napiętnowaniem.
Piszesz, ze brakuje Ci dowagi...a ja uważam, ze wielką odwagą jest nazywać rzeczy po imieniu-nie udawać, ze nie ma problemu, nie unikać konfrontacji z tym co trudne. Ty potrafisz to zrobić-piszesz o napadach bulimii i epizodach anorektycznych-rzadko kiedy ed to "tylko" bulimia lub "tylko" anoreksja. Z czasem choroba mutuje, przybiera postać jaką trudno jednoznacznie sklasyfikować.

Może ja po prostu świadomie karze siebie bo nie jestem wystarczająco doskonała

hmmm...ja troszkę inaczej to widze- szukasz sposobu na to dostać to, czego potrzebujesz.
Umiałabyś napisać czego potrzebujesz? Czego pragniesz, Malwina?

I mam jeszcze jedną prośbę: wspominiałaś o mamie, Malwinko. Czy mogłabyś napisać jakie są Twoje relacje z bliskimi-w kilku słowach-to co jest dla Ciebie ważne, dobrze? wink

Offline

 

#5 2009-11-08 21:36:09

Greta
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-05
Posty: 969

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwina wiele osób nie zdaje sobie sprawy z takiego problemu .Dlaczego ludzie na wzajem się ranią tak łatwo powiedzieć jesteś gruba zrób coś z tym to nie jest takie proste a najgorzej jak ktoś bezczelnie się wyśmiewa .A rodzina powinna być pierwsza do pomocy a nie do szyderstw.może powinnaś spróbować pójść do psychologa myślę że by ci pomógł.trzymam kciuki  powodzenia

Offline

 

#6 2009-11-09 12:40:03

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Witaj Tosiu dziękuje za wsparcie i zrozumienie to dla mnie bardzo ważne smile
Co do moich kontaktów z rodziną to teraz chyba jest ok akceptują mnie i już raczej nie słyszą od nich  rzadnych przykrych słów na temat mojego wyglądu. Chyba zrozumieli ja bardzo to wszystko przeżywam i jak mnie skrzywdzili. Cóż moja głupia natura skrzętnie zanotował wszystkie docinki i cały czas je sobie przypomina i przeżywa to od nowa.
Wiem, że teraz problem jest we mnie.  Ja teraz sama w siebie nie wierze i sama nie akceptuje siebie. Tak to błąd - JA TO WIEM, ale nie potrafie się zmienić. To przekonanie, że jestem do niczego tkwi we mnie głęboko. Uważam, że nie zasługuje na nic dobrego. Traktuje siebie i swoje życie jako zło końeczne. Niby mam sporo przyjaciół i rodzine, która mnie kocha ale jakoś nie mam za bardzo celu w życiu - wszystko się kręci wokół kolejnych diet, niepowodzeń.....A bulimia jest przekleństwem i chyba tylko tak anonimowo przed samą sobą potrafie się do tego przyznać. Zawsze uważałam ze potrafie siebie kontrolować i gdy będe chcieć zawsze mogę przestać. Teraz wiem, ze tak nie jest i że będzie bardzo ciężko o ile wogóle się uda:( Tak chciałabym odkreślić całe swoje dotychczasowe życie, wszystko co było grubą kreską i zacząć od nowa. Zacząć z czystą kartką bez tego paskudnego bagażu, który wlecze się wciąż za mną i ciągnie coraz bardziej w dół.

Greta dziękuje. TAk masz racje ludzie czasem powinni się 100 razy zastanowić co chcą powiedzieć. Najgorsze gdy nawet rodzina - może często nieświadomie i bez złej woli spowoduje że czyjeś życie stanie się koszmarem. Ja chyba staram się ich bronić, usprawiedliwiać bo do końca nie wierze,że chcieli mnie skrzywidzić. Może chcieli żebym zauważyła problem i zaczęła coś robić w tym kierunku. A wyszło jak wyszło:( Co do innych ludzi to uważam, ze wypowiadając konkretne słowa mieli doskonałą świadomość jak bolą i tego nie potrafię zrozumieć.


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#7 2009-11-09 13:10:52

Greta
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-05
Posty: 969

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwino ja rozumiem ciebie i wiem ci czujesz ponieważ miałam koleżankę która miała problem z wagą i wiem jak cierpiała też wszyscy jej dokuczali że się nie zmieści jak chciała usiąść,teksty ale się spasłaś i jej całe życie kręciło się wokół wagi ,Diety ,pigułki odchudzające,herbatki i tak cały czas.później zachorowała na raka i już nie musiała się odchudzać, bo choroba i chemia sama ją odchudziła.była szczupła w końcu szczupła ale nie cieszyła się tym.Bo do tej pory było najważniejsze aby schudnąć a później aby wyzdrowieć.Nie cieszyła się długo swoją figurą ,bo zmarła.Reasumując co jest ważniejsze wygląd czy zdrowie.WIĘC WSZYSCY CO SIĘ NAŚMIEWAJĄ Z GRUBSZYCH OSÓB SĄ TAK PUSTYMI LUDŹMI ŻE AŻ MI ICH SZKODA.

Offline

 

#8 2009-11-09 14:22:56

barbie
Wróżka Bajuszka
Wiek: prawie 21
Zarejestrowany: 2009-08-26
Posty: 205

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwinko, ja wiem o czym mówisz...
Przeżyłam podobną historię z odchudzaniem w gimnazjum, też rodzina byla ślepa, do tej pory niczego nie wiedzą, tylko że ja odchudzałam się bo wydawało mi się, że jestem gruba a ważyłam 45 kg, na szczęście psycholog bardzo mi pomógl, dlatego zachęcam Cię skonsultuj się z jakims dobrym specjalistą:)
Naprawdę warto;)


Przyjaciel nie zawsze jest w stanie Cię podnieść, ale za to nie pozwoli Ci upaść...

Offline

 

#9 2009-11-09 22:19:25

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Może w przyszłości będę potrafiła porozmawiać szczerze i otwarcie z drugą osobą o swoich problemach.  Na razie nie jestem jeszcze gotowa. Ciężko wyzbyć się strachu i wstydu i obnażyć tak do końca ....


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#10 2009-11-09 22:57:12

Greta
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-05
Posty: 969

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Życzę ci abyś znalazła osobę która cię naprawdę pokocha wtedy wszystko się ułoży.

Offline

 

#11 2009-11-09 23:43:11

Tosia
Dobry Duszek Forum
Wiek: balzakowski :)
Zarejestrowany: 2009-11-04
Posty: 112

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

malwina..24 napisał:

Co do moich kontaktów z rodziną to teraz chyba jest ok akceptują mnie i już raczej nie słyszą od nich  rzadnych przykrych słów na temat mojego wyglądu. Chyba zrozumieli ja bardzo to wszystko przeżywam i jak mnie skrzywdzili. Cóż moja głupia natura skrzętnie zanotował wszystkie docinki i cały czas je sobie przypomina i przeżywa to od nowa.

Masz po prostu dobrą pamięć-podejrzewam też, że posiadasz mnóstwo innych zalet-jesteś wrażliwa, widzisz troszkę wiecej niż inni, masz dobrze rozwiniętą empatię, wyobraźnię, analityczny umysł...to zaledwie początek-bo przecież się nie znamy smile
Czy powiedziałaś kiedykolwiek rodzinie, że bolały Cię ich uwagi? Czy mówiłaś im jak się czujesz

Zacząć z czystą kartką bez tego paskudnego bagażu, który wlecze się wciąż za mną i ciągnie coraz bardziej w dół.

Wiesz, ja czasami też tak myślałam o swoim życiu, o sprawach z jakich nie byłam dumna-byłam (i nadal zbyt często bywam) dla siebie bardzo surowa i krytyczna-bez odrobiny wyrozumiałości...Miałam bardzo złe zdanie na swój temat-ja po prostu czułam się Zła (Krzywdząca i niewłaściwa-nie taka jak być "powinnam").
I spotkałam na swoje drodze kilka takich osób, które pokazały mi, ze nawet z tym co było i z kawałkiem słabej strony, można  zaakceptować drugiego człowieka. To TYLKO kawałek, Malwinko-każdy ma swoje sekrety i trudne sprawy. Każdy też popełnia błędy, potyka się ...i co najważniejsze-wstaje smile Kiedyś patrzyłam na mojego siostrzeńca jak uczy się stawiać pierwsze kroki i pomyślałam, ze ja też tak mam: czasem pacnę na pupę, czasem bolą mnie nogi i wolę sobie poraczkować, a czasem wcale mi się nigdzie nie chce iść-ale całe życie uczę się chodzić. Upadki, regresy i fazy delta są wpisane w nasz rozwój...ja wiem, że kiedy się lezy twarzą w błocie, trudno uwierzyć w jego leczniczą moc smile...ale to co zrobisz ze swoimi dotychczasowymi doświadczeniami zależy tylko od Ciebie-z pewnością ich nie zmienisz-mozesz natomiast próbować zmienić swój stosunek do nich.
Zapytaj chorych którzy wyszli z choroby co im ona dała-bo choroba też coś daje, Malwinko, choć tak trudno w to uwierzyć teraz-gdy w niej jesteś ale zapeniam Cię, ze kiedy pożegnasz się już z ed, sama dostrzeżesz, że właśnie ona pozwoliła Ci sięgnac po zasoby o jakie sama siebie byś nie podejrzewała.
Nikomu nie życzę takich doświadczeń, ale jesli już stały się one jego udziałem-może z nich czerpać pełnymi garściami.
Ale to spojrzenie "po chorobowe" jest dostępne tylko po wyjściu z choroby....dlatego ja również zchęcam Cię do sięgniecia po pomoc...Nie obawiaj się-psycholog nie będzie Cię oceniał, nie zmusi do niczego, nie nakłoni ani do zwierzeń ani do rozstania z chorobą-to będzie tylko i wyłacznie Twoja decyzja.

Offline

 

#12 2009-11-11 22:36:20

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Greta napisał:

Życzę ci abyś znalazła osobę która cię naprawdę pokocha wtedy wszystko się ułoży.

Chciałabym,  jednak w moim przypadku to już raczej nierealne sad Mam 24 lata i jakoś nigdy nikomu na mnie nie zależało więc już nawet się nie łudzę, że mogę się komuś spodobać.
Cóż mam doskonałą świadomość tego jak wyglądam. Nadmiar kg, do tego rozstępy ehhh szkoda gadać. Nie wierze też w "gadki szmatki" typu liczy się intelekt, wnętrze to kim jesteś, a nie jak wyglądasz.....To nie prawda. Faceci najpierw zwracają uwagę na wygląd później na resztę. Ja jestem skreślona już na starcie sad więc nie mam szans na to aby pokazać to co we mnie może się podobać.


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#13 2009-11-12 10:15:55

Greta
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-05
Posty: 969

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwinko nie możesz tak mówić że jesteś skreślona .Ale masz rację nie oszukujmy się faceci patrzą na wygląd ale kto powiedział że ty jesteś brzydka .pamiętaj ile ludzi tyle gustów i nie wież czy nie jesteś w czyimś guście ,może jest ktoś dla kogo ty będziesz najładniejsza.Dam ci przykład .Mam kolegę przystojny facet że szok a jego żona niska chuda zęby od papierosów szare wcale o siebie nie dba fakt jest bardzo miła ale urody nie ma wcale.Ale on jest tak w niej zakochany a taki zazdrosny .I co ty na to .On facet marzenie mógłby mieć taką laskę a on zakochał się właśnie w niej ,Dlatego nie możesz tak myśleć .Napisz jak możesz ile masz wzrostu i ile ważysz teraz.

Offline

 

#14 2009-11-12 20:18:42

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

1,73 cm i 82 kg niestety. Masz racje Greto gusta są różne i nigdy nie wiadomo co się komu spodoba. Najważniejsze to pokochać siebie i wtedy wszystko będzie łatwiejsze. No bo kurcze jak ktoś może się we mnie zakochać skora ja się nawet nie lubię sad
Dlatego od tego nieszczęsnego jutro zmieniam nastawienie do życia. Przestane wymiotować!!!!! Trzymaj za mnie kciuki :* będę się starać wytrwać w swych postanowieniach.  Pupcia do tyłu biuścik do przodu i szeroki uśmiech na usta. I może powoli świat zacznie nabierać barw. Dziękuje Ci baaaardzo za wsparcie, zrozumienie i pomoc :*:*:*


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#15 2009-11-13 16:31:10

Szczurunia
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 19
Zarejestrowany: 2009-04-13
Posty: 389

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwino, idz do psychologa. Ja chodze z podobnych powodow (samoocena rowna zeru) i pomaga, naprawde! Wiadomo, ze trzeba samemu pracowac i to bardzo ciezko pracowac, ale psycholog podopowie ci wlasciwa droge i skieruje na wlasciwe tory jesli z niej zboczysz. A spotkania (przynajmniej mi) daja zastrzyk energii i niezlego kopa, uchodza ze mnie te wszystkie zle emocje i czarne mysli.

A co do facetow, no to wiele bobkow patrzy na wyglad, nie da sie ukryc. Ale tez wielu fajnych mezczyzn patrzy na nastawienie do swiata i to ono mysle jest kluczowe, jesli chodzi o poznawanie drugiej polowki.


Czyż nie ma hipokryzji w tym, że upominamy dzieci gdy krzywdzą kotki czy pieski, podczas gdy sami zasiadamy do stołu, na który zabito dziesiątki stworzeń?

Offline

 

#16 2009-11-13 21:46:32

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Podjęłam świadomą decyzję i będę się starał walczyć o siebie. Wiem, nie będzie łatwo. Najciężej jest znowu uwierzyć w siebie i poczuć, że też może się być kochaną i atrakcyjną. Szczególnie gdy tyle lat człowiek żyje z poczuciem obrzydzenia i nienawiści do siebie i swojego ciała. Co do psychologa to na razie nie mam szans na wizytę. Po pierwsze od poniedziałku do czwartku pracuje do godz. 18'00. Piątki-soboty-niedziele spędzam na uczelni więc po prostu nie mam na to czasu, a poza tym chyba jeszcze nie jestem gotowa na taką rozmowę. Dziękuję za wsparcie :*


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#17 2009-11-13 22:47:26

Greta
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-05
Posty: 969

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwinko jestem bardzooooo zdziwiona 1,73 kurcze jak ja ci zazdroszczę wzrost modelki ja mam zaledwie 1,60.A waga byłam pewna że składa się z 3 cyfr a to przy twoim wzroście to wcale normalne .Ja warzę 60 czyli wcale nie mało .Moja silna wola równa się zero ,bo jak dorwę czekoladę albo krówki które uwielbiam ,to dzinsy robią się ciasne.Ale trudno czasami próbuję jakiejś diety ale tak jak pisałam nie mam silnej woli.Bardzo ważne że masz takie postanowienie i śmiało pisz nawet o najmniejszym sukcesie.Jak będzie ci smutno to pomyśl że trzymam za ciebie kciuki i bardzo cię lubię .Bo chociaż znam cię mało ale to od razu widać ze jesteś ciepłą osobą  a takie ludzie lubią .Praca,uczelnia ty to jesteś pracowita dziewczyna.

Offline

 

#18 2009-11-13 23:08:47

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Ojej ale się zawstydziłam tyle komplementów naraz :* A z tym wzrostem to chyba zawsze tak jest niższe chciałyby być wyższe i na odwrót smile Ja tam zawsze uważam, ze małe jest piękne.
Pierwszy dzień postanowienia za mną - zaliczamy do udanych smile Co do rozmów z wami kobietkami strasznie pomagają i pozytywnie nastawiają do życia. Ehhhh czemu ja tak późno tu trafiłam!!!! Tylko to forum strasznie wciąga, a ja w końcu mam tyle nauki, że uciekam bo juto ćwiczenia i trzeba notatki przejrzeć. Pozdrawiam cieplutko.


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#19 2009-11-14 07:03:56

Roxana
Przyjaciółka Forum
Wiek: 35
Zarejestrowany: 2009-06-13
Posty: 1751

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwinko , dziewczyny dobre radzą powinnaś udać się do psychologa , twoja psychika siada przez głupie docinki bliskich i przez brak pomocy z jej strony. Ja przeciwnie do ciebie mam obsesję na punkcie przytycia , ciągle rodzina mi powtarza jaka to ja jestem chuda , zaznaczam że na 171 cm ważę 62 kg , pewno mało , ale ja nie dam radę przytyć , kiedyś się obżerałam żeby przybrać  , ale to przynosiło odwrotny skutek . Musisz zaakceptować swoje ciało takim jakie jest , krągłe kształty też są piękne , wiem że dobrze mi się mówi , ale uwierz mi ja jak słyszę z ust mojej matki , czy siostry, że chuda jestem , to dała bym wszystko by przytyć choć parę kilogramów . Niestety nie przytyję bo mam zespół jelita drażliwego , do tego doprowadził stres i błędy dietetyczne . Wyleczyłam się po części z mojej obsesji . Kochaj siebie i akceptuj , to nasze motto!


Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

Offline

 

#20 2009-11-14 17:18:19

Greta
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-05
Posty: 969

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwinko te komlementy są w 100%procentach prawdziwe bo jeżeli chodzi o twoją wagę to jeżeli byś tak na prawdę chciała to może jakieś tam marne 3-4 kg.mogła byś sobie zrzucić ale myślę że przy takim wzroście to tego nawet nie widać.Między mną a mężem jest różnica wzrostu jakieś 18  cm. więc ja chodzę na obcasach bo bez to jak jego córka wyglądam a chłopcy też ze wzrostem udali się do taty a ja taka mała .ale co tam mnie to obchodzi oni mnie i tak kochają nad życie .Więc ty zamiast się głodzić to trochę poćwicz i będzie o.k.A wymiotowanie to też straszna sprawa bo kwasy z żołądka cały czas podrażniają przełyk  i robią się od tego nadżerki a z tego może być rak przełyku więc to nie są żarty .Ale co ja piszę przecież ty masz swój pierwszy sukces.TAK TRZYMAJ .Bardzo się cieszę.

Offline

 

#21 2009-11-15 21:53:21

Greta
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-05
Posty: 969

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwinko proszę o zdanie relacji jak tam kolejne dni postanowienia -zaliczmy do udanych?

Offline

 

#22 2009-11-16 19:43:03

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Zaliczamy bez dwóch zdań smile
nawet mi to idzie i kurcze nie kosztuje teraz zbyt wiele. Ale to przede wszystkim przez kompletny brak czasu. Cały weekend na uczelni ledwo żyje. Praca codziennie do 18 to też do domu docieram na 19.
I ufff czasu malutko a wziąć pod uwagę, ze moi wykładowcy wychodzą z założenia, że ludzie studiujący zaocznie to chyba są bezrobotni bo zadań i projektów do zrobienia tyle, że hohoho głowa mała. Pewnie jakbym siedziała w domku to i mogłabym to jakoś robić, a tak pogodzić wszystko jest mi strasznie trudno. Toteż siedzę rozwiązuje zadania, robię analizy do 24 - 1. A później szybkie lulu i do pracy ehhh. Nie mam niestety czasu by poczytać co tu się dzieje sad więc będę teraz wpadać rzadko. Ale sprawozdania postaram się zdawać systematycznie codziennie i szybko uciekać, żeby nie kusiło zaglądanie głębiej. A co tam u Ciebie Greto? ja tu pisze o sobie tyle, a o Tobie to malutko wiem . Buźka :* dzięki Tobie zmieniam swoje życie smile


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

#23 2009-11-20 19:28:07

Greta
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-11-05
Posty: 969

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Bardzo mi miło że tak piszesz że dzięki mnie chociaż tak naprawdę to możesz sobie podziękować i pogratulować ,to bardzo dobrze że masz mało czsu aby nie rozmyślać o tym co nie trzeba,Tak trzymaj jestem z ciebie dumna.big_smileibig_smile

Offline

 

#24 2009-11-22 18:02:12

do-misia
Niewinne początki
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2009-11-21
Posty: 6

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Malwinko! Głuptasku !! !! !! :)
Nie bede Cie czarowac, ze wyglad jest niewazny - bo jest. Najwazniejsze, zeby zdac sobie z tego sprawę.
Tylko czasem my kobietki musimy zrobic cos, zeby ten nasz niedokonca fajny wyglad zatuszowac.
Znajdz w sobie jedną rzecz ktora masz piekna. Wlosy? Piersi? Nogi? Ramiiona? Napewno cos sie znajdzie.
Pierwszym krokiem jest, aby to znalezc, a potem eksponowac to co fajne i kuszące - i ukrywac to co średnie.
Podam Ci swoj przyklad, bo tak jakos latwiej mi to opisac.
Mam bardzo duze piersi - 116cm w biuscie, 79 pod biustem. Za to brzuch przypomina meduzę :D :D (mama sie tak ze mnie smieje, ze meduza idzie:P)
Wiec eksponuję dekoltami piersi, a brzuch zakrywam troszke dluzszymi bluzkami, tuniczkami, marszczeniami i tak dalej.

Nie wolno Ci myslec, ze nikogo nie zainteresujesz! Mam 168cm wzrostu, a jak poznalam mojego nazeczonego wazylam 85 kg.
Wiec mozna sie zakochac w kims kto nie jest idealny. Dodam, ze mój jest fotografem i obracal sie w gronie superlaseczek, modelek i innych szkieletorow. Jednak wybral mnie, wiec cos w tym jest.

Jesli chodzi o docinki - rozumiem Cie w calosci. Nie ma nic gorszego jak brak akceptacji i docinki od najblizszych. Szkoda, ze brakowalo Ci tego, wiem jak to boli.

Trzymam kciuki! Uwierz w siebie, pokaz co masz najladniejsze i ukryj to co nijakie. Buziaki !:*

Offline

 

#25 2009-11-23 16:54:27

malwina..24
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2009-11-08
Posty: 34

Re: Gdy słowa potrafią zniszczyć życie :(

Kolejne dni mogę zaliczyć do udanych.
Dałam rade - wytrzymałam - NIE WYMIOTOWAŁAM. Och no i chyba były początki kryzysu, zwątpienia i pare razy omal się nie załamałam , chyba za wcześniej się pochwaliłam, że gładko idzie:( No cóż najważniejsze jednak, że dałam rade pierwszy tydzień i pierwszy sukces już za mną. Widzę, ze będzie ciężko bo każdy zjedzony posiłek powoduję, że mam wyrzuty sumienia i chęć żeby iść do toalety. Wiem to beznadziejnie głupie bo racjonalnie myśląc zdaję sobie sprawe, że jem teraz zdrowo: systematycznie i mało. Muszę być twarda!!!! Dzięki Greto sama myśl, że ktoś się mną przejmuje, trzyma kciuki bardzo pomaga :* Teraz nie mogę zawieść dwóch osób Ciebie i Siebie.

do-misia wiem, że masz racje tylko czasami strasznie trudno znaleźć w sobie coś pięknego. Szczególnie gdy ktoś tak jak ja nie toleruje swojego wyglądu sad powoli jednak ucze się nie krzywdzić siebie i może z czasem przyjdzie czas na akceptacje. Wierze, że kiedyś  się uda. Ehh przydał by mi się ktoś kto by mnie pokochał pewnie wtedy byłoby mniej wątpliwości i więcej wiary w siebie.


Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum © www.netkobiety.pl 2007-2009