Ok nie ma sprawy ![]()
--------------
Tom no i masz rację
Czasem ma trudniej, czasem nie. To zależy od wielu czynników. No a jak jest trudniej to też nie jest źle, nie wszystko co fajne jest łatwe do osiągnięcia ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Brak związków z kobietami bo nieatrakcyjny?
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ok nie ma sprawy ![]()
--------------
Tom no i masz rację
Czasem ma trudniej, czasem nie. To zależy od wielu czynników. No a jak jest trudniej to też nie jest źle, nie wszystko co fajne jest łatwe do osiągnięcia ![]()
Błaznowanie? Cholercia... a ja myślałem, że to był niewinny flircik
W takim razie ja to flirtuję non-stop.
A co ty robisz by nie być nijakim? Widzisz, jedni faceci podchodzą, zagadują i prowadzą rozmowę z nowopoznaną kobietą i jakoś ta rozmowa się klei jak jest ten "błysk w oku". Czy stoisz w koncie i czekasz na... na co?
Ja to zagaduję, ale rozmowa się nie klei. Bo każda rozmowa z mojej strony jest jak egzamin ustny na uczelni. Jedna "część mnie" oczekuje tylko zacięcia się, zgubienia słów, zanudzenia czy innej szeroko pojętej kompromitacji tej drugiej części, by odgwizdać jak zwykle tryumfalne "a nie mówiłem, nic już z Ciebie nie będzie". Wszystko.
Na dzień dzisiejszy, by nie być nijakim, postanowiłem nie rzucać się z motyką na słońce. Daję sobie spokój z mitycznym "poszukiwaniem drugiej połówki", tylko skupiam się na sobie i na zmianie w coś, co będę w stanie zaakceptować.
Zbieram informacje na temat instrumentów potrzebnych do zmiany.
Mnie jak byłam wolna oceniali różnie, częściej na 7, a niektórzy i niżej, ale wiadomo, że tym nie ma co się przejmować. Takie właśnie było to bardziej dla pośmiania się
No chociaż jakbym umalowała się tak mocno jak niektóre dziewczyny tam, to pewnie ocena by wzrosła, bo niektórzy niestety tak płytko oceniają. Co innego delikatny makijaż, a co innego taki mocny, często tandetny, a na portalach wydawało się, że te dziewczyny miały największe branie. Płytkość ..
Truskaweczko,ale dlaczego oceniasz te dziewczyny? i okreslasz je ze jako maja mocny makijaz,makijaz z pazurem= to sa juz plytkie,bezwartosciowe,nie ladnie tak,przeciez sama nie chcesz byc ocenaniana po wygladzie?
Czasami taka z mocnym makijazem jest bardziej wartosciowa,ma ciekawszaa glebie niz taka panna bez makijazu,wiec nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka.
Truskaweczko (przepraszam że tak się wcinam w temat), mam do Ciebie prośbę-zapytanie : czy mogłabyś prywatnie mi przeslać swoje zdjęcie? Kojarzę Cię z wielokrotnego wspominania o swoim rzekomym braku atrakcyjności, i jestem ciekawa na ile to przekonanie jest umocowane w rzeczywistości (wielu ludzi ma negatywne urojenia na temat swojej fizyczności, oczywiście w drugą stronę też). Jestem godną zaufania osobą w takich kwestiach, więc nie musisz obawiać się rozesłania zdjęcia nieodpowiednim osobom czy coś w ten deseń.
Autora też jestem ciekawa, może Kotanku zechciałbyś wysłać mi prywatnie zdjęcie?
Truskaweczka nie pisze ze jest nieatrakcyjna,ona pisze ze jest przecietna.
Przecietna kobieta nie oznacza nieatrakcyjna.
Sa kobiety ktore obiektywnie mozna uznac za idealne(wyglad)ale nie sa one kobiece,niezbyt pociagajace,
A sa kobiety typu "przecietna" ale jest ona bardzo kobieca,pociagajaca jest atrakcyjna kobieta,atrakcyjnosc nie oznacza bycie bez niedoskonalosci.
albo "Ci z tatuazami to przestepcy,bandyci,zli ludzie"...
I nadal zyjemy w fazie "kamienia lupanego"
W sumie racja. No i fakt mogą być to wartościowe dziewczyny z charakteru. Taką jedną w sumie znałam, wygląd, który stereotypowo kojarzył się średnio, ale charakter z tego co ją poznałam fajny.
Tak, ale kiedyś na forum gorzej pisałam o swoim wyglądzie.
Ja to zagaduję, ale rozmowa się nie klei. Bo każda rozmowa z mojej strony jest jak egzamin ustny na uczelni. Jedna "część mnie" oczekuje tylko zacięcia się, zgubienia słów, zanudzenia czy innej szeroko pojętej kompromitacji tej drugiej części, by odgwizdać jak zwykle tryumfalne "a nie mówiłem, nic już z Ciebie nie będzie". Wszystko.
Ciężko jest prowadzić trzy rozmowy naraz... Jedna z kobietą, jedna z Tobą kibicującym i jedna z Tobą negującym...
Właściwie dochodzisz do punktu, w którym nie rozmawiasz już z kobietą, tylko sam ze sobą. Nie poznajesz jej i nie wczuwasz się w rozmowę z nią, bo za bardzo jesteś zajęty sobą i tym jak wypadasz w rozmowie. Zacznij poznawać kobiety, bo siebie już mniej więcej znasz...
Nie poznajesz jej i nie wczuwasz się w rozmowę z nią, bo za bardzo jesteś zajęty sobą i tym jak wypadasz w rozmowie. Zacznij poznawać kobiety, bo siebie już mniej więcej znasz...
Bardzo dobra rada. Ludzie lgnął do osób pozytywnych, które interesują się nimi. To taki mechanizm skutecznego zawierania znajomości.
Nie wiem czy to napisał już wcześniej, ale nie próbowałeś rozpoczynać znajomości w bardziej kreatywny sposób, niż zwykłe "Cześć, jak się masz? Podobasz mi się, może się poznamy?", poczytaj o tych kobietach, nawiąż do ich zainteresowań, aby poczuły, że naprawdę zależy Ci na tym, aby je poznać.
Sorry, że nie do końca na temat, ale.. skąd wy bierzecie te oceny na badoo: 9,2 ?
PYtanie KIEDY to było mierzone - jak pierwsze 3 dni to ok, wierzę..Po tym okresie, popularnośc zaczyna gwałtownie spadac, a wraz z nią ocena - bo portal już nie "inwestuje" w wyświetlanie Twojego profilu, więc musisz sam o to zadbać. Inna sprawa, że wyświetlenia nie równa się polubienia, to już leży w gestii głosujących rzecz jasna. JEdnak na pewno nie jest tak, że ocena raz 'nadana' - tj. na wejściu zostaje taka bez zmian ![]()
Ja sama (wliczając przerwę) jestem na badoo w sumie pół roku, to naprawdę MEGA "wyjadacze" w sensie punktacji mają po 7-8 i są to osoby mocno inwestujące w wyświetlenia (bez tego nie ma opcji, bo nikt Cię nie widzi
) więc i nikt nie ocenia, no i na pewno w grę wchodzi tu ostra stylizacja + tapeta (w przyp. kobiet) - typ bloggerki modowej, a w przyp. facetów: wyćwiczone ciało i/lub pokazanie kuszącego stylu życia (golf, tatuaże,fajne ciuchy etc.).
Także ja osobiście nie kupuję tak wysokiej oceny, która nie jest podtrzymywana - kto był choć raz na badoo zna politykę tego portalu i wie jak to działa.
Przyznam, że czasem rozmawiając z panami powyżej 6,5 kopara mi opada - na plus. Są tak atrakcyjni, to co dopiero pan z 9. ![]()
Bardzo chętnie zobaczę
z czystej ciekawości poznawczej i przekonania się czy dobrze kminię.
Niestety, widzę że znów rozmijamy się w potrzebach i podejściu do pewnych spraw. Mielicie znowu tematykę charakteru i pewności siebie.
Ok, charakter/pewność siebie itd..to ważne kwestie ale...najpierw każdy przechodzi tzw TEST czy jest w typie, czy jest pociąg fizyczny, bez tego nie ma związku, nie ma realicji facet-kobieta.
Na co dzień też kupujemy ciuch który nam się podoba a nie na który jest przecena czy który jest w 100% z bawełny, nie malujemy ścian farbami na które zrobili promocję w markecie budowlanym tylko kolorystyka która nam odpowiada, podoba się.
Realcje damsko-męskie tez opierają się na pociągu fizycznym który mocno łączy się z fizycznością z urodą, z tym co na zewnątrz, tutaj nie ma miejsca na charakter/pewność siebie, może inaczej gdy nie ma pociągu fizycznego, ale jest super charakter można stać się fajnym kumplem, kumpelą/
Ja takiego czegoś nie szukam.
A co do młodego wyglądu, no jak dla mnie to wada, tym bardziej że ja nie pragnę poznawać 17latek, dla 25 latki którą spotkam w sklepie, w klubie jestem 21 letnim chłopczykiem, takim młodszym bratem, dlaczego? bo męskość ściślę wiąże się z dojrzałością fizyczną, ktoś kto męsko wygląda to na pewno nie ma młodzieńczej buzi i wyglądu 21 latka..pomimo rocznikowych 28 lat np.
Tym bardziej że przeciętna kobieta szuka starszego faceta, myślę że tutaj nie chodzi o rocznik, bo jak poznaje to nie prosi o dowód, tylko widzi albo w takim chłopaku faceta albo młodszego brata lub kumpla, rzadko kiedy młoda buzia, do tego średni/niski wzrost daje męskość i to co kobiety szukają.
Więc z mojej strony cały czas ten wygląd jest wałkowany ale taka prawda...najpierw wygląd/uroda/męskość/dojrzałość fizyczna a potem reszta..
Tu nie chodzi o bycie modelem z okładki tylko może być ładny chłopak ale buźka jak licealisty, a mając 30 lat no nie szuka się przypadkowych 18 latek w klubie, których akurat rodzice puścili na pierwszą imprezę (tzn zależy od potrzeb życiowych ale ja się nie wpasowuje w ten trend)
A na koniec powiem tylko tyle że mnie nie interesuje jednorazowy podryw, wyskok ze znajomymi do klubu gdzie poderwę przypadkową jakaś tam dziewczynę. Ja prostu chciałbym znależć na stałę konkretną, dojrzałą kobietę, z którą będę mógł spędzić ewentualnie resztę życia. A nie zabawa z związek 3 miesięczny.
Chodzi mi o coś poważnego, o kogoś kto ma też pewne dojrzałe podejście do życia.
Niestety raz jeden wyskok do klubu i poderwanie dziewczyny nie jest chyba najlepszym pomysłem. Żałuję trochę teraz że okres studiów tak po macoszemu potraktowałem w relacjach damsko-męskich bo to jest ten czas i to miejsce na takie poznawanie kobiet, ale cóż, nie udało się.
Jak dla mnie bardzo spłycasz znowu wszystko do wyglądu. Chyba, że naprawdę szukasz tylko pięknej kobiety, liczy się tylko wygląd, to ok, szukaj takiej, a sam też popraw wygląd, bo jak dla Ciebie tylko on ma znaczenie, to wiesz trzeba hehe. Jak piszę, tak wygląd też ma znaczenie, ale też nie przesadzajmy, że aż tak wielkie. Jednej dziewczynie całkiem się nie spodobasz, a innej bardzo. Pewność siebie ma znaczenie, poczytaj o tym i dopiero potem się z nami dyskutuj. Widzę, że nie chcesz przyjąć żadnej rady, no nic dziwnego, że od Ciebie uciekają. Warto jednak wysłuchać innych. Jeżeli ktoś jest zgarbiony dla przykładu, nie wierzy w siebie, to nawet jak jest przystojny, to można go nie zauważyć. A znam dużo facetów pewnych siebie, którzy wcale jak dla mnie nie są przystojni, ale i tak od razu przyciągają i nie ma znaczenia, że nie wyglądają jakoś świetnie. Znałam chłopaka, który był niski, też średni z wyglądu, ale tak fascynujący, że bardzo mi się podobał. No i to, że jest niski, inne cechy nie miało żadnego znaczenia. Ok, może dla innej dziewczyny by miało, ale nie dla każdej. Nie każda uważa wygląd za tak ważny. Wiesz, mało kto ocenia tak, że on to już odpada czy coś. Prędzej u mnie ktoś odpada, bo ma niefajny charakter. To, że ktoś fajnie wygląda, to nie oznacza, że chce się z nim od razu być. Woiałam zawsze kogoś poznać choć trochę. Jak widziałam, że chłopak jest przystojny, ale głupi czy chamski, to od razu już mniej mnie interesował. Zły charakter odepchnął mnie i to sto razy mocniej niż kiepski wygląd.
No i nie dla każdej kobiety facet musi mieć męski wygląd. Tak jak już Ci dziewczyny pisały sporo nawet i dorosłych kobiet lubi facetów o delikatnej urodzie. Sama nie mam sprecyzowanego typu, bo podobają mi się i Ci wyglądający czasem poważniej, męsko, a też Ci wyglądający delikatnie. No, ale na pewno nie jest dla mnie miarą męskości czy facet ma mięśnie itp. Chyba, że naprawdę celujesz w typ dziewczyn, dla których tylko wygląd się liczy. No, ale to już Twój wybór.
Jak czujesz się źle, to możesz też dodać sobie "męskości" strojem, zapuścić lekki zarost. To zawsze też doda parę lat.
No i serio jak facet jest pewny siebie, to nawet jak ma delikatną urodę, to jest dla mnie męski. No bo jak pisałam dla mnie to nie jest tylko kwestia wyglądu. Dlatego nie rozumiem takiego spłycania. Męski może być niski facet, przeciętny z wyglądu. Dla mnie to nie jest jakiś wyznacznik. Dlatego tak dużo piszę o podejściu.
Chłopy dajcie już spokój z tym wyglądem,ok?
Dla zdecydowanej większości kobiet nie ma on znaczenia,wystarczy,że facet zadbany,schludnie czysto ubrany i jest ok !
Owszem,będąc przystojniakiem,masz małego plusa na starcie,ale jeśli jesteś facetem nijakim,to praktycznie każda straci zainteresowanie.
Tutaj dochodzimy do punktu,czym jest pewność siebie,otóż to Twoja tożsamość,co myślisz,mówisz i robisz-stojąc za tym murem.
Pewność siebie,to nie pusty zwrot,poczytajcie sobie definicje (budując pewność siebie,trzeba uważać,żeby nie popaść w drugą skrajność i być aroganckim,ja akurat takich ludzi nie trawie i wiele innych osób także)
Pewność siebie objawia się poprzez mowę ciała,wzrok,ton głosu,szybkość mówienia.
Ktoś kto chodzi zgarbiony, ze wzrokiem w podłodze/unikający kontaktu wzrokowego,mówiący szybko i/lub nie wyraźnie,nie jest pewny siebie,a kobieca podświadomość jest wyczulona na te niewerbalne sygnały,a wtedy decyzja gadziego mózgu jest tylko jedna-nie chce z tobą kopulować,bo jesteś słaby,a ja i moje potomstwo chcemy przetrwać ![]()
Brainless napisał/a:Ja to zagaduję, ale rozmowa się nie klei. Bo każda rozmowa z mojej strony jest jak egzamin ustny na uczelni. Jedna "część mnie" oczekuje tylko zacięcia się, zgubienia słów, zanudzenia czy innej szeroko pojętej kompromitacji tej drugiej części, by odgwizdać jak zwykle tryumfalne "a nie mówiłem, nic już z Ciebie nie będzie". Wszystko.
Ciężko jest prowadzić trzy rozmowy naraz... Jedna z kobietą, jedna z Tobą kibicującym i jedna z Tobą negującym...
Właściwie dochodzisz do punktu, w którym nie rozmawiasz już z kobietą, tylko sam ze sobą. Nie poznajesz jej i nie wczuwasz się w rozmowę z nią, bo za bardzo jesteś zajęty sobą i tym jak wypadasz w rozmowie. Zacznij poznawać kobiety, bo siebie już mniej więcej znasz...
Tak to właśnie wygląda, rozdwojenie osobowości, w przebiegu którego jedna osobowość - pewna siebie, arogancka, wyśmiewająca dołuje drugą osobowość - zagubioną, wyśmiewaną, niepewną siebie, zalęknioną, schowaną za podwójną gardą. Ta osobowość dochodzi do głosu, kiedy światła zostają skierowane na mnie, wtedy zaczyna się "egzamin", o którym mówiłem wcześniej. Dotyczy to każdej sytuacji, zarówno przemowy do większej grupy osób, rozmowy z kolegami/koleżankami czy flirtu.
EDIT:Nie wiem tylko, jak mam rozumieć zdanie "zacznij poznawać kobiety". Jestem już na tyle doświadczony, że umiem zbierać na ich temat informacje, odczytywać sygnały werbalne i niewerbalne, interpretować zachowania oraz na tej podstawie wyrabiać sobie na ich temat konkretną ocenę. Analizowanie to jedno z moich przekleństw.
Co ciekawe, parę razy słyszałem opinię, że mogę być duszą towarzystwa, ja jednak tego nie widzę, w każdym razie nie jestem z siebie zadowolony.
Zresztą jestem przekonany, że nawet "dusza towarzystwa" to nie jest osoba odbierana przez kobiety jako atrakcyjna. Raczej jako dobry wodzirej lub kolega.
Samym byciem taką duszą w każdym razie celu się nie osiągnie.
Ok, charakter/pewność siebie itd..to ważne kwestie ale...najpierw każdy przechodzi tzw TEST czy jest w typie, czy jest pociąg fizyczny, bez tego nie ma związku, nie ma realicji facet-kobieta.
Na co dzień też kupujemy ciuch który nam się podoba a nie na który jest przecena czy który jest w 100% z bawełny, nie malujemy ścian farbami na które zrobili promocję w markecie budowlanym tylko kolorystyka która nam odpowiada, podoba się.
I dlatego nie ma co deprecjonować też roli wyglądu w atrakcyjności faceta czy kobiety. Jest tak, jak piszesz, na początku zawsze jest ocena wyglądu - nawet w internecie, jak się pisze z kimś interesującym i nie zna jeszcze jego wyglądu, zawsze w umyśle swym wizualizuje się taką osobę jako kogoś co najmniej w naszym typie.
Ale mimo wszystko, wygląd to dopiero pierwsza część testu. Osoby wyłącznie skoncentrowane na nim na tym etapie mogą faktycznie skreślić osobę, która nie spełnia jakiegoś tam obiektywnego/subiektywnego minimum, ale potem przychodzi ta druga część testu.
I tutaj właśnie dochodzi pewność siebie, szeroko pojęta asertywność, przekonanie o własnej wartości. Jednym słowem posiadanie własnej osobowości i umiejętność jej sprzedania.
Reasumując - przywołując Twój przykład z ciuchami - możemy kupić ciuch niekoniecznie na pierwszy rzut oka nam wizualnie odpowiadający, ale sprzedawca przekonał nas ceną/materiałem/promocjami itd, a nie kupić super-wizualnie-ubranka-ze-snu znanej marki, ponieważ wystraszą nas wysokie ceny, chamska obsługa i słaba jakość materiału (w przypadku ubrań powszechnie uznawanych za "markowe" to się często zdarza).
Chłopy dajcie już spokój z tym wyglądem,ok?
Dla zdecydowanej większości kobiet nie ma on znaczenia,wystarczy,że facet zadbany,schludnie czysto ubrany i jest ok !
Owszem,będąc przystojniakiem,masz małego plusa na starcie,ale jeśli jesteś facetem nijakim,to praktycznie każda straci zainteresowanie.
Nie pisz, że nie ma znaczenia, kiedy za chwilę z treści posta wynika, że ma.
Jak dla mnie oczywistą rzeczą jest to, że DUŻYM plusem jest legitymowanie się odpowiednim wyglądem zewnętrznym, w przypadku facetów nie tyle nawet charakteryzującym się szczególnie "piękną" twarzą, ale właśnie raczej męskością/siłą/charakterem, odpowiednia postura również pomaga.
Tacy faceci mają na starcie dużą przewagę nad mniej męskimi i mniej urodziwymi kolegami.
Istnieje większa szansa, że kobieta podejdzie i zainteresuje się facetem pasującym do kanonu wyglądu, niż pomyśli o tym niepasującym.
To, co stanie się później, to już inna sprawa. Zainteresowanie sobą kobiety, a utrzymanie/zwiększenie tego zainteresowania - to dwie zupełnie różne sprawy.
Tutaj dochodzimy do punktu,czym jest pewność siebie,otóż to Twoja tożsamość,co myślisz,mówisz i robisz-stojąc za tym murem.
Pewność siebie,to nie pusty zwrot,poczytajcie sobie definicje (budując pewność siebie,trzeba uważać,żeby nie popaść w drugą skrajność i być aroganckim,ja akurat takich ludzi nie trawie i wiele innych osób także)
Pewność siebie objawia się poprzez mowę ciała,wzrok,ton głosu,szybkość mówienia.
Ktoś kto chodzi zgarbiony, ze wzrokiem w podłodze/unikający kontaktu wzrokowego,mówiący szybko i/lub nie wyraźnie,nie jest pewny siebie,a kobieca podświadomość jest wyczulona na te niewerbalne sygnały,a wtedy decyzja gadziego mózgu jest tylko jedna-nie chce z tobą kopulować,bo jesteś słaby,a ja i moje potomstwo chcemy przetrwać lol
Dziękuję Ci zwłaszcza za to ostatnie zdanie, to jedna z wielu odpowiedzi, których właśnie na tym forum szukam. Mam nadzieję, że kobiety (nie tylko na tym forum) myślą podobnie i, na poziomie biologicznym/podświadomym, odczuwają.
No i nie dla każdej kobiety facet musi mieć męski wygląd. Tak jak już Ci dziewczyny pisały sporo nawet i dorosłych kobiet lubi facetów o delikatnej urodzie.
Nie powiedziałbym, że sporo, to jest raczej specjalna grupa kobiet, która stanowi w stosunku do ich ogółu, zdecydowaną mniejszość.
Nie pisz, że nie ma znaczenia, kiedy za chwilę z treści posta wynika, że ma.
Trochę pomieszałem urodę z wyglądem...,więc o ile w kwestii urody niewiele można zrobić,to w kwestii ubioru chyba to nie jest problem nie do rozwiązania ? Chyba,że problemem jest zabranie koleżanki na wspólne zakupy,
żeby doradziła w co się ubrać,żeby dobrze wyglądać ???
Reasumując,wygląd jest ważny,uroda niekoniecznie.
Gdyby gdyby obie płcie zwracały uwagę tylko na kanony piękna,to tylko pewnie z 10% pasowałoby do siebie.
linki do poczytania o online dating
http://mentalfloss.com/article/59509/11 … ine-dating
http://www.doctornerdlove.com/2012/06/o … ond/all/1/
http://www.eharmony.com/dating-advice/u … 2PdOx4axrx
Wg mnie, to co napisane, jest większości prawdziwe + poparte statystykami. Nie ma więc co się kłócić, że przecież to czy ktoś da ładną fotę nie ma wpływu. To prawie tak, jak się kłócić, czy bakterie istnieją, bo przecież ich nie widać.
Szczerze, to nie rozumiem takich ludzi, którzy podchodzą tak emocjonalnie do porównywania jak autor wątku "ja mam tyle, on ma tyle" i zadają retoryczne pytanie "dlaczego ja nie?" zamiast pytania FAKTYCZNEGO. Zanalizować każdy szczegół, zgooglować co jest statystycznie bardzo pożądane, a co jest odstręczające. I wtedy otrzymujemy wynik - dlaczego ja, dlaczego ja nie.
Zwłaszcza, jak ktoś, uważa, że jest inteligentny.
I znów, jeśli chodzi o relacje na żywo - pogooglować, jakie rzeczy dodają atrakcyjności, zamiast psioczyć na 2/10 czy wygląd czy cholera wie co. Staty mówią co innego, konkretne cechy wyglądu też się liczą, warto sprawdzić jakie i czy przypadkiem jednak ich się nie posiada. Wtedy warto je podkreślić, a te nieatrakcyjne zatuszować. Zmienić postawę, popatrzeć jakich słów, postaw lepiej nie prezentować od początku.
Dla przykładu fota z gitarą daje 3x większe szanse na odpowiedź. Jak zależy na odpowiedzi, to walnij fotę z gitarą. Nieważne, że nie grasz. Na randce możesz opowiedzieć lasce, że przeczytałeś takie staty i chciałeś wypaść najlepiej. Ja bym była pod wrażeniem takiego 'kłamstwa', bo nie każdy na to wpadnie, a prezentujesz się wtedy inteligentnie, sprytnie i niekonwencjonalnie.
Naprawdę faceci, jako faceci macie dużo większe pole do popisu niż kobiety. Kobieta jak jest brzydka i gruba, to ma przerąbane.
Facet jak jest brzydki i gruby, to może zabłysnąć innymi cechami.
Oboje mogą schudnąć, ale brzydka szczupła kobieta ma mniejsze pole do manipulacji niż brzydki szczupły facet. Ten drugi obroni się więcej cechami. Oczywiście kobiety też nie są kompletnie pozbawione ratunku, bo przy odrobinie inteligencji można poprawić autoprezentację (makijaż, ubiór, etc.). Faceci muszą podejść po prostu z innej działki, ale wg mnie zostawia to więcej pola do popisu.
Gdyby gdyby obie płcie zwracały uwagę tylko na kanony piękna,to tylko pewnie z 10% pasowałoby do siebie.
Kiedyś od kolegi ze studiów usłyszałem takie zdanie "powinieneś się zainteresować jakąś obiektywnie brzydką, bo żadna obiektywnie ładna na Ciebie nie spojrzy".
Gdyby tak to miało wyglądać, to ładni łączyliby się z ładnymi, przeciętniacy z przeciętnymi, a brzydcy z brzydkimi i dopasowanych byłoby dużo więcej niż 10 procent. Bez pary pozostaliby jedynie przedstawiciele płci, która ma większą liczbę osobników (chyba, że poligamia stałaby się powszechnie legalna) ![]()
Chłopy dajcie już spokój z tym wyglądem,ok?
Dla zdecydowanej większości kobiet nie ma on znaczenia,wystarczy,że facet zadbany,schludnie czysto ubrany i jest ok !
Owszem,będąc przystojniakiem,masz małego plusa na starcie,ale jeśli jesteś facetem nijakim,to praktycznie każda straci zainteresowanie.
Tutaj dochodzimy do punktu,czym jest pewność siebie,otóż to Twoja tożsamość,co myślisz,mówisz i robisz-stojąc za tym murem.
Pewność siebie,to nie pusty zwrot,poczytajcie sobie definicje (budując pewność siebie,trzeba uważać,żeby nie popaść w drugą skrajność i być aroganckim,ja akurat takich ludzi nie trawie i wiele innych osób także)
Pewność siebie objawia się poprzez mowę ciała,wzrok,ton głosu,szybkość mówienia.
Ktoś kto chodzi zgarbiony, ze wzrokiem w podłodze/unikający kontaktu wzrokowego,mówiący szybko i/lub nie wyraźnie,nie jest pewny siebie,a kobieca podświadomość jest wyczulona na te niewerbalne sygnały,a wtedy decyzja gadziego mózgu jest tylko jedna-nie chce z tobą kopulować,bo jesteś słaby,a ja i moje potomstwo chcemy przetrwać
Dokładnie. Dobrze, że jakiś facet też ma takie zdanie jak ja ![]()
Brainless, nie wiem, ja spokojnie znam parę takich koleżanek, dla których jak i dla mnie facet nie musi wyglądać męsko, a liczą się bardziej inne cechy. Przystojnych facetów tez miały jak byli fajni, ale przeciętnych też i nie narzekały. Inne cechy jak pisałam bardziej się liczyły i to prawda, że to częściej już faceci bardziej patrzą na wygląd, więc nie przesadzajmy.
theonlyone napisał/a:Chłopy dajcie już spokój z tym wyglądem,ok?
Dla zdecydowanej większości kobiet nie ma on znaczenia,wystarczy,że facet zadbany,schludnie czysto ubrany i jest ok !
Owszem,będąc przystojniakiem,masz małego plusa na starcie,ale jeśli jesteś facetem nijakim,to praktycznie każda straci zainteresowanie.
Tutaj dochodzimy do punktu,czym jest pewność siebie,otóż to Twoja tożsamość,co myślisz,mówisz i robisz-stojąc za tym murem.
Pewność siebie,to nie pusty zwrot,poczytajcie sobie definicje (budując pewność siebie,trzeba uważać,żeby nie popaść w drugą skrajność i być aroganckim,ja akurat takich ludzi nie trawie i wiele innych osób także)
Pewność siebie objawia się poprzez mowę ciała,wzrok,ton głosu,szybkość mówienia.
Ktoś kto chodzi zgarbiony, ze wzrokiem w podłodze/unikający kontaktu wzrokowego,mówiący szybko i/lub nie wyraźnie,nie jest pewny siebie,a kobieca podświadomość jest wyczulona na te niewerbalne sygnały,a wtedy decyzja gadziego mózgu jest tylko jedna-nie chce z tobą kopulować,bo jesteś słaby,a ja i moje potomstwo chcemy przetrwaćDokładnie. Dobrze, że jakiś facet też ma takie zdanie jak ja
Brainless, nie wiem, ja spokojnie znam parę takich koleżanek, dla których jak i dla mnie facet nie musi wyglądać męsko, a liczą się bardziej inne cechy. Przystojnych facetów tez miały jak byli fajni, ale przeciętnych też i nie narzekały. Inne cechy jak pisałam bardziej się liczyły i to prawda, że to częściej już faceci bardziej patrzą na wygląd, więc nie przesadzajmy.
"Parę" to wciąż niemiarodajna statystycznie grupa, ale nie będę się już czepiać, bo nie o to chodzi.
Co jest istotne, to to, co napisał thelonelyone w ostatnim zdaniu swojej wypowiedzi. Poprawię swoją mowę ciała i popracuję nad prędkością i czystością mowy, zobaczymy, co z tego wyniknie.
Ja aż taką idealistką nie jestem - dla mnie facet musi wyglądać męsko.
Tylko trzeba jeszcze wziąć poprawkę, że ile kobiet, tyle wyobrażeń o "męskim mężczyźnie". Dla jednej kobiety to będzie zarost, dla innej włosy na klacie, dla trzeciej wzrost, dla czwartej wysportowana sylwetka, dla piątej garnitur. Nie trzeba mieć wszystkich tych cech. Wysokiemu, czy umięśnionemu mężczyźnie łatwiej wybaczyć chłopięcą buzię (przykład faceta mojej psiapsióły - z twarzy wygląda na studenta, a jest po 30stce), a odpowiedni strój (np. koszula i marynarka zamiast t-shirtu i bluzy) potrafi dodać "powagi".
Nie ma też co wyglądu przeceniać i się na nim fiksować. On potrafi dać fory w momencie poznania, ale nawet wtedy nie jest decydujący, poza ekstremalnymi przypadkami - i mam tu na myśli poważne defekty i deformacje, a nie "chłopięcą buzię".
Jeśli facet ma problemy z wyglądem, których całkowicie poprawić nie może, powinien też popracować nad taktyką. Podrywać nie tam, gdzie pełno klasycznie przystojnej konkurencji, ale w miejscach, gdzie facetów jest mniej (więc mniejsza możliwość porównania). Bardzo szybko eksponować osobowość/zainteresowania, zaciekawiać kobietę, bo wtedy wygląd schodzi na dalszy plan. Znam przynajmniej jednego obiektywnego przeciętniaka, któremu w ten sposób udało się zdobyć kobietę i ona teraz świata poza nim nie widzi, uważa go za super-męskiego, mimo że facet w kanony urody się wpisuje średnio.
Jasne, że typowy żolo może podejść do kobiety i po prostu zapytać "Hej, co u ciebie?" i liczyć na całkiem niezły odzew - facet przeciętny czy wręcz mało przystojny musi się bardziej wysilić, być mniej przewidywalny. Ale to nie tak, że jak twarz jest nieodpowiednia, to jest to już wyrok dożywotniego celibatu.
Nie no, idealistką chyba nie jestem
Po prostu takie mam podejście, każdy ma prawo mieć inne. Właśnie o to mi bardziej chodziło, że nawet jak facet ma być już męski to nie musi to być męski wygląd, ale czasem pewność siebie tego dodaje. No i naprawdę wtedy wygląd jest mniej ważny.
Cieszę się, że gorszy czas minął i jednak zdecydowałeś się jeszcze napisać. Od razu zdementuję jedno ze zdań które napisałeś. Kobiety akceptują mężczyzn z przeróżnych powodów. Jasne, dla jednej przeszkodą może być prezencja, pojmowana przez Ciebie męskość czy brak tego „fajnego” zarostu. Zgadzam się jak najbardziej. Nie możesz jednak zapominać o całej masie kobiet które chodzą po świecie, a które dalece bardziej zainteresują się właśnie Twoim wygadaniem, zainteresowaniami czy pewnością siebie. Nie tylko mało atrakcyjne dziewczyny patrzą „na całą resztę”. Rozumiem, że dla Ciebie, jak sam piszesz zresztą, uroda jest numerem jeden. I okej! Masz dwa warianty: albo będziesz gorzkniał w oczekiwaniu na „tę” kobietę, która będzie spełniała Twoje oczekiwania (i trafem Ty będziesz wpisywał się w jej), albo zobaczysz w praktyce, że uroda to nie jest tak naprawdę coś co jest absolutne. Jest się urodziwym, albo nie, a cała reszta to przeciętność.
Widzę, że cierpimy na podobną „dolegliwość”. Ja również wyglądam bardzo młodo. Przy wyrabianiu numeru PKK pani z okienka zgromiła mnie, że chyba zgłupiałam, bo muszę być pełnoletnia ignorując mój dowód osobisty, a w miejscu pracy jestem przez klientów brana za praktykantkę, to te zabawniejsze sytuacje :-) Wszyscy na początku mamy różne „startery” i tak już jest, bez względu na to co dostali inni, znajomi czy rodzina. Może to być dla Ciebie problem albo nie i to już jest kwestia Twojej decyzji. Nie mam na myśli wmawiania sobie czegokolwiek, bo całkowicie zgadzam się z tym, że zakłamywanie rzeczywistości nic nie zmienia. Znowu kwestia tego, co dla Ciebie jest pewnością siebie?
Dla mnie jest to stan, w którym spokojnie patrzę na siebie i mówię okej, nigdy nie będę blondynką z „nogami do samej ziemi”, mogłabym dla zdrowia ważyć 5 kilo mniej i straszna szkoda, że na loterii genetycznej przypadły mi oczy niebieskie zamiast brązowych które tak mi się podobają, ale właściwie.. Jest we mnie tyle fajnych, ciekawych i pięknych rzeczy, że.. JAKOŚ to zniosę! Jasne, gdybym wpisywała się w jakiś powszechniejszy kanon urody może byłoby mi.. nie wiem.. łatwiej, ale przecież to nie odbiera w żaden sposób szansy na znalezienie szczęścia ani nie czyni mnie gorszą. Ode mnie zależy czy obrażę się cholera wie za co (za pomniejszone szanse?), czy ze śmiechem przyjmę kolejną sytuacje, gdzie zainteresowanie mną wyrażą panowie z grupy wiekowej 40-60. No cóż.. nie jest to "moje 10/10" :-)
Na co dzień też kupujemy ciuch który nam się podoba a nie na który jest przecena czy który jest w 100% z bawełny, nie malujemy ścian farbami na które zrobili promocję w markecie budowlanym tylko kolorystyka która nam odpowiada, podoba się.
I znowu. Wygląd swoje robi, ale skoro rzecz poza wyglądem nie spełnia swoich funkcji? Po co mi kawałek ładnej szmatki, który szybko się zniszczy, albo będzie niekomfortowa w noszeniu? Lub farba, która za wyjątkiem ładnego koloru nie będzie odporna na ścieranie? Cena to też kryterium jakie bierze się pod uwagę i do diabła czy coś było na promocji, skoro jestem tym zainteresowana :-)
A na koniec powiem tylko tyle że mnie nie interesuje jednorazowy podryw, wyskok ze znajomymi do klubu gdzie poderwę przypadkową jakaś tam dziewczynę. Ja prostu chciałbym znależć na stałę konkretną, dojrzałą kobietę, z którą będę mógł spędzić ewentualnie resztę życia. A nie zabawa z związek 3 miesięczny.
Konkretne (a już na pewno dojrzałe) kobiety nie ustawiają wyglądu na pierwszym miejscu na liście cech, który potencjalny kandydat powinien posiadać. Chyba, że znudzone życiem małżeńskim szukają kochanka, ale przypuszczam nie o taką dojrzałość Ci chodziło? :-)
Ale miej charakter, bądź "jakiś" a nie jeden z dziesięciu takich samych.
:-)
I znowu. Wygląd swoje robi, ale skoro rzecz poza wyglądem nie spełnia swoich funkcji? Po co mi kawałek ładnej szmatki, który szybko się zniszczy, albo będzie niekomfortowa w noszeniu? Lub farba, która za wyjątkiem ładnego koloru nie będzie odporna na ścieranie? Cena to też kryterium jakie bierze się pod uwagę i do diabła czy coś było na promocji, skoro jestem tym zainteresowana :-)
O, to to. To samo napisałem wcześniej ![]()
Autor pewnie nadal nie bardzo chce przyjąć nasze rady, sami pamiętacie jego poprzednie posty. Dlatego pewnie już nie pisze. Jego sprawa.
A ja Autora rozumiem. Skoro doświadczenie zerowe to skąd ma wyciągnąć wnioski? Jak ma zainteresować kobietę jeśli nie wie jak? Jak nalać z pustego?
Po drugie, to ciężko przekuć czyjeś doświadczenia, rady, słowa w swoje działanie. Rzekłbym, że niewiele osób to potrafi.
Dla otuchy Autorowi dodam, że jest bardzo wiele facetów w podobnej sytuacji. Jestem nim między innymi i ja. Alej ja wiem jak to zakończyć. Będzie jak na Alasce. Broń już mam ![]()
Pojęcie brzydoty rzadko jest obiektywne, bo dla różnych ludzi to, że ktoś jest brzydki znaczy co innego. Są niby jakieś kanony piękna, ale powiedzmy sobie szczerze - ludzie nie są z fabryki. Inna sprawa, że na atrakcyjność prócz fizyczności składa się jeszcze charakter. Jak ktoś nie potrafi zagadać, nie ma żadnych konkretnych pasji, zainteresowań, to o czym gadać później z kimś takim? Może problem nie tkwi w urodzie, ale w charakterze.
Pojęcie brzydoty rzadko jest obiektywne, bo dla różnych ludzi to, że ktoś jest brzydki znaczy co innego. Są niby jakieś kanony piękna, ale powiedzmy sobie szczerze - ludzie nie są z fabryki. Inna sprawa, że na atrakcyjność prócz fizyczności składa się jeszcze charakter. Jak ktoś nie potrafi zagadać, nie ma żadnych konkretnych pasji, zainteresowań, to o czym gadać później z kimś takim? Może problem nie tkwi w urodzie, ale w charakterze.
A tyle jest tych różnych postów i tematów na forach typu: "mój mąż/chłopak/konkubent/towarzysz żywota mego* siedzi całymi dniami w domu, nigdzie nie wychodzi i ogląda TV, a ja muszę się wszystkim zajmować". Tak sobie czytam te tematy i się wtedy zastanawiam "po jakiego grzyba i z jakiego powodu te dziewczęta się z takim człekiem wiązały"? I wychodzi mi, że ta atrakcyjność fizyczna jednak zadecydowała? :]
*niepotrzebne skreślić
WitchQueen napisał/a:Pojęcie brzydoty rzadko jest obiektywne, bo dla różnych ludzi to, że ktoś jest brzydki znaczy co innego. Są niby jakieś kanony piękna, ale powiedzmy sobie szczerze - ludzie nie są z fabryki. Inna sprawa, że na atrakcyjność prócz fizyczności składa się jeszcze charakter. Jak ktoś nie potrafi zagadać, nie ma żadnych konkretnych pasji, zainteresowań, to o czym gadać później z kimś takim? Może problem nie tkwi w urodzie, ale w charakterze.
A tyle jest tych różnych postów i tematów na forach typu: "mój mąż/chłopak/konkubent/towarzysz żywota mego* siedzi całymi dniami w domu, nigdzie nie wychodzi i ogląda TV, a ja muszę się wszystkim zajmować". Tak sobie czytam te tematy i się wtedy zastanawiam "po jakiego grzyba i z jakiego powodu te dziewczęta się z takim człekiem wiązały"? I wychodzi mi, że ta atrakcyjność fizyczna jednak zadecydowała? :]
*niepotrzebne skreślić
Pewnie, że kanonicznie ładni ludzie łatwiej znajdują sobie partnerów. Jak ktoś jest nieprzeciętnej urody, to ma w życiu wyraźnie łatwiej, bo ta uroda ma wpływ na reakcję otoczenia. Myślę, że jest jednak spore grono świadomych kobiet, które od faceta wymagają czegoś więcej niż buzia jak u modela z okładki.
Cześć WitchQueen daaawno Cie nie było..? A wiesz,że wczoraj patrzyłem na Twój profil,kiedy ostatnio pisałaś...to chyba przeznaczenie ! ![]()
Co do wyglądu,to oczywiście subiektywne odczucie...
Jeśli jednak ktoś jest "skrajnie" brzydki,to musi nadrobić innymi atutami,a każdy takie ma,tylko nie każdy je odkrył.
No tylko, że moim zdaniem skrajnie brzydkich zarówno kobiet jak i mężczyzn nie jest wiele. Dużo więcej jest według mnie osób przeciętnych, które nie wyróżniają się bardzo w tłumie, ale nie są brzydkie i też miło się na nich patrzy.
Cześć WitchQueen daaawno Cie nie było..? A wiesz,że wczoraj patrzyłem na Twój profil,kiedy ostatnio pisałaś...to chyba przeznaczenie !
Co do wyglądu,to oczywiście subiektywne odczucie...
Jeśli jednak ktoś jest "skrajnie" brzydki,to musi nadrobić innymi atutami,a każdy takie ma,tylko nie każdy je odkrył.
Cześć ![]()
Ale co to jest skrajna brzydota? Każdemu podoba się co innego. Ktoś może uważać, że mój facet jest paskudny, ja uważam, że to jest najbardziej atrakcyjny mężczyzna na świecie i na żadnego innego bym go nie zamieniła. Tylko, że na moje zdanie na jego temat składa się trochę więcej niż jego duże, niebieskie oczy. On sam twierdzi, że nie ma pojęcia dlaczego w ogóle uważam go za przystojnego. Jest inteligentny, męski, charyzmatyczny, ma charakter, zainteresowania, sprecyzowane poglądy, które czasami są bardzo skrajne i nie pokrywają się z moimi, ale nie przeszkadza mi to, bo jak może mi przeszkadzać, że facet ma swoje zdanie i nie zmienia go pod byle pretekstem? I to jest dla mnie istotne jaki on jest i to jest moim zdaniem sendo sprawy.
Poza tym nawet jak ktoś nie jest jakiś bajecznie piękny, ale jest zadbany, nie jest mu wszystko jedno, co na siebie zakłada jak wychodzi z domu i jak się prezentuje też robi różnicę.
theonlyone napisał/a:Cześć WitchQueen daaawno Cie nie było..? A wiesz,że wczoraj patrzyłem na Twój profil,kiedy ostatnio pisałaś...to chyba przeznaczenie !
Co do wyglądu,to oczywiście subiektywne odczucie...
Jeśli jednak ktoś jest "skrajnie" brzydki,to musi nadrobić innymi atutami,a każdy takie ma,tylko nie każdy je odkrył.Cześć
Ale co to jest skrajna brzydota? Każdemu podoba się co innego.
To jest prawdą tylko w pewnym sensie, i do pewnego stopnia. Tak by można powiedziec o wszystkim (że niby jest względne, zależy od osoby itd.), i ludzie lubią do tego sprowadzać każdą kwestię (np. dobra, i zła), z czym się nie zgadzam. Są pewne rzeczy które dla większości/mniejszości osobników o podobnie działającym organiźmie (czyli np. z tego samego gatunku) będą przyjemne, i są takie które będą nieprzyjemne (dla większości/mniejszości czyli np. wbijanie gwoździ w rękę i pływanie, wbijanie gwoździ w rękę będzie przez większość odczuwane jako coś złego, przykrego, a pływanie przez większość jako coś dobrego, miłego), są takie które będą dla większości/mniejszości piękne, i takie które dla większości/mniejszości będa brzydkie. Dobrym przykładzem będzie tutaj pożywienie - już małe dziecko (niemowlę ludzkie) na smak słodki reaguje prawie zawsze wyrazem twarzy sugerującym odczuwanie przyjemności, a na smak gorzki grymasem zdradzającym doznawanie przykrości. Idąc Twoim tropem myślenia mogłabym upierać się że nie ma smaków przyjemnych/nieprzyjemnych, bo każdy ma inny gust kulinarny, jednak zauważ proszę że jednak smak słodki będzie odbierany przez większość jako miły, a gorzki przez większość jako przykry. Tutaj akurat mamy kwestię wyglądu - są pewne cechy które poruszają jakieś pierwotne struny, coś zapisane w ciele człowieka jako fajne/ładne/przyjemne, i takie które są zapisane jako niefajne/nieładne/nieprzyjemne. Jako że jesteśmy przy wyglądzie, a wspominałam o niemowlętach, to powiem (to będzie taka ciekawostka) że niemowlaki najprawdopodobniej uważają twarze kobiece za ładniejsze (nie lubią patrzeć na męskie twarze) dlatego zapewne że kobiece są na ogół krąglejsze, co kojarzy im się z łagodnością, łagodnymi odczuciami, brak zaostrzenia to brak krawędzi, rozpływanie. Idziemy dalej w las - jeśli nagromadzenie pewnych cech odbieranych przez większość ludzi (z racji tego co zapisane w organiźmie od pokoleń) jako złe osiągnie w danej jednostce poziom ponadprzeciętny możemy mówic o brzydocie. Jak taka osoba może wyglądać?- ano np. może być to człowiek o wadze 200 kg, z kilkoma ledwo trzymającymi się, zniszczonymi tak że aż suchymi jak siano włosami, z ogromną ilością dużych pryszczy które pokrywają prawie całą powierzchnię twarzy, czarnymi zębami (i brakiem kilku), niezgrabnym, ogromnym nosem, i maleńkimi oczkami, uszami skrajnie odstającymi itd. itd. Ogólnie chodzi o pewne skojazrenia z chorobą - za brzydkie uważane są cechy które organizmowi ludzkiemu sugerują że drugi osobnik (ten oceniany przez umysł oceniającego) jest na coś chory, natomiast za ładne/piękne - te które organizmowi oceniającego sugerują że drugi osobnik jest zdrowy. Oczywiście gdyby opisany przeze mnie osobnik miał tylko jedną/kilka brzydkich cech, NIE byłby brzydką osobą. Brzydota to ujemna ponadprzeciętność, przekroczenie pewnej granicy posiadania negatywnie kojarzących się większości ludzi cech. Dokładnie tak samo jak piękno (nie ładność, a piękno) to dodatnia ponadprzeciętność, przekroczenie pewnej granicy posiadania przez daną jednostkę pozytywnie kojarzących się cech. Co do ładności to powiedziałabym że jest to przeciętność doprowadzona do pewnej perfekcji, coś co jest po prostu przyjemne, odbierane jako miłe dla oka, ale nie zachwycające.
Jeszcze raz posłużę się moim przykładem z pokarmami - są oczywiście rzeczy zależne od gustu, bo jeden będzie lubiał sałatkę warzywną, a drugi będzie wolał pierogi z truskawkami, ale chodzi mi o rzeczy bardziej ogólne (jak smak słodki/gorzki), odpowiednikiem preferowania np. tej sałatki warzywnej, a nie przepadania za pierogami z truskawkami będzie kolor włosów, oczu u człowieka. Czyli co do kolorów oczu, włosów - każdy ma inny gust, jednak istnieją cechy kojarzone przez większość jako brzydkie/ładne, które będą odbierane jako brzydkie/ładne (np. to 200 kg będzie odbierane jako brzydkie przez większość)), i nie można temu zaprzeczyć, ani sprowadzić do zdania "każdy ma inny gust".
Oczywiście ja się zgadzam, że są pewne uwarunkowania ewolucyjne, że ludzie postrzegają, pomimo indywidualnych różnic, pewne cechy jako bardziej atrakcyjne. Zdrowa skóra jest uznawana za bardziej atrakcyjną, bo wszelkie zmiany odstraszają nas od tej osoby, bo to jest defekt, który można przekazać dalej potomstwu. Ale nie zmienia to faktu, że chorzy na np. łuszczycę też sobie znajdują partnerów. Są ludzie ewidentnie brzydcy, niejednokrotnie widziałam kogoś, kogo na długim kiju bym nie chciała dotknąć, mającego partnerkę/żonę. Uważam, że autor musiałby być naprawdę paskudny i zeszpecony żeby wygląd był jedyną przyczyną niepowodzeń. W ogóle uważam, że portale randkowe nie są do końca dobrym miejscem do szukania kogoś, bo tam ludzie działają jak na targowisku - mają ogromny wybór, oglądają zdjęcia i wybierają atrakcyjniejszych fizycznie ludzi. Nie ma za bardzo szansy na poznanie kogoś, kto nie zachwyca wyglądem na pierwszy rzut oka. Tam działamy tylko wzrokowo - nie słyszymy tonu głosu, nie widzimy jak ktoś się porusza. Niejednokrotnie ktoś, kto sprawiał przez internet dobre wrażenie w realu okazywał się beznadziejny i na odwrót - ktoś, kogo uważałam za nieszczególnego w kontakcie na żywo okazywał się całkiem fajnym facetem.
Co do 200kg wagi - tak, większość będzie to uważała za defekt, ale są przecież ludzie z tą wagą, którzy są w związkach. Poza tym dla mnie 200kg to nie jest osobnicza cecha, tylko skrajne zaniedbanie się.
Poza tym czasem coś, co u każdego innego by nam przeszkadzało, u tej jednej osoby, do której coś czujemy w ogóle nam to nie wadzi, bo ten ktoś ma całą masę pozytywnych cech, których inni nie mają, bo to jest ta konkretna osoba.
Ja juz nie mam specjalnie ochoty sie wypowiadać w tym temacie bo to bezsensu.
Rozmowy typu niewidomi są w związkach albo bezzębni albo głuchoniemi albo bezdomni..no ok rozmawiamy o skrajnościach? Poza tym każdy ma inne podejście, ja nie chce kobiety która mnie wybiera bo nie ma innych facetów jako kandydatów, albo nikt jej nie chce.
Tak jak z pracą, skończyłem liceum, matura potem studia inżynierskie i nie ma pracy..jak to nie ma a roznoszenie ulotek? a praca na budowie a wykładanie towaru? No właśnie na tym to polega..
Ja chce kobietę która mnie doceni i mając wymagania wybiera mnie, tak samo jak ja ją.
Dalej znowu piszecie o tym że wygląd nie ma znaczenia..no dobra podchodzę do dziewczyny na przystanku, pytam o godzinę i co? ona już mnie szufladkuje, jeśli ją nie pociągam to mój extra charakter, uosobienie, pewność siebie nie będzie mieć zastosowania bo to kolejny etap, tak jakby uczyć niemowlaka jazdy na rowerze a potem chodzić.
Imprezy, kluby, przystanki, sklepy, biblioteki, siłownie tam wszędzie poznaje się kogoś na zasadzie - ok przyciąga wyglądem to teraz zobaczymy jaki na prawdę jest albo jaka jest ona..
Nie rozumiem dlaczego podważacie to że najpierw każdemu bez wyjątku ktoś się podoba fizycznie a potem jest cała reszta i to nie musi być model z okładki albo miss universe, dla jednego będzie to ktoś przeciętny dla innego ideał, no ale jest coś takiego że pewne osoby sa atrakcyjne fizycznie dla ogółu społeczeństwa, jeden facet spodoba się 80% kobiet a ten niezbyt nie będzie pociągający też dla 80% kobiet i stąd ten problem.
Jeśli ktoś nie jest super urodziwy, nie jest męski w przypadku faceta, ma urodę przecięna to nie dotrze do tylu kobiet co facet na prawdę konkretny.
Ok ten konkretny potem może odpaść bo pusto w głowie, bo jakiś taki zadufany w sobie, ale przyciąganie do niego będzie ogromne, kobiety będą lgnęły.
Tak to się odbywa czy tego chcemy czy nie, zawsze się wybiera lepsze, a na początku nie znamy kogoś, skąd więc wiedzieć jaki jest? patrzymy na to co widać na zewnątrz.
Dlatego ja uważam że nie ma sensu non-stop opowiadać że wygląd nie ma znaczenia albo że jak ktoś jest średni to musi nadrabiać charakterem, tą iskrą, pewnością siebie..guzik prawda..on tego nie będzie wstanie zaprezentować. Bo w momencie kiedy on się zaczyna produkowac kobieta juz jest na "NIE"..
Wygląd ma znaczenie, tylko, że nie jest tak, że dla 100% populacji ten sam człowiek jest atrakcyjny albo nieatrakcyjny. I nie o wygląd zwykle się rozchodzi. Ja jestem ogólnie uważana za ładną, atrakcyjną kobietę. Mam tego świadomość, choć za ideał się nie uważam i nie jest dla mnie problemem żeby poderwać faceta. Nie zmienia to faktu, że byłam ponad 3 lata sama, bo nie spotkałam przez ten czas nikogo, z kim bym była gotowa być w związku, albo ktoś, z kim sądziłam, że mogę być nie chciał być ze mną. Nie dlatego, że ja mam jakieś wymagania z kosmosu, nie dlatego, że ktoś miał wymagania z kosmosu, tylko, że po prostu nie zagrało tak jak powinno. Teraz zagrało. Mój facet nie ma aparycji modela, nie wygląda jak z okładki czasopisma, ale dla mnie jest fizycznie atrakcyjny. Czy to jest ważne żeby dotrzeć do nie wiadomo ilu osób swoją atrakcyjnością, czy do tej konkretnej, z którą są szanse na jakąś zdrową, normalną relację?
Nie poznaje się osób na przystankach autobusowych - jakby nieznajomy zaczął mnie zagadywać na przystanku, to bym się nie czuła komfortowo. Ja w ogóle jestem zdania, że ludzi należy poznawać spontanicznie, a ci najbardziej właściwi zjawiają się w ogóle w najmniej oczekiwanym momencie. U mnie zawsze tak było.
Ja juz nie mam specjalnie ochoty sie wypowiadać w tym temacie bo to bezsensu.
No i jest tak jak pisałem jednak...
Założył temat, zobaczył, że odpowiedzi nie po jego myśli, po czym ma ochotę się zawijać.
Czy to jest ważne żeby dotrzeć do nie wiadomo ilu osób swoją atrakcyjnością, czy do tej konkretnej, z którą są szanse na jakąś zdrową, normalną relację?
A to już zależy od priorytetów osobistych, że tak powiem. Mnie już po ostatnich niepowodzeniach drugie połówki nie interesują (chyba, że podczas popijawy). Interesuje mnie natomiast stanie się kimś atrakcyjnym w oczach i, co najważniejsze, w podświadomości płci przeciwnej.
Nie poznaje się osób na przystankach autobusowych
Też tak uważam, zaczepianie w miejscach publicznych w celach wiadomych jest chyba tylko dla jakichś ekstremalnie pewnych siebie i charyzmatycznych osobników.
Autorze przyszedłeś po rady czy po to, żeby napisać nam, że się nie znamy i piszemy głupoty? No bo ciągle wybacz, ale zachowujesz się niefajnie. Mam nadzieję, że w życiu realnym taki nie jest, bo to jest odpychające. Ok, jeżeli uważasz, że wygląd tak się liczy, no to trudno, nie jesteś może przystojny (tak piszesz), ale przeciętny już pewnie tak. Jak pisałam brzydkich ludzi jest raczej mało. Dlatego co Ci przeszkadza, by popracować nad ubiorem, innymi rzeczami, nad pewnością siebie? Nadal napiszesz, że to bez sensu i że nic nie daje? Na pewno wtedy spełnisz wymagania wielu kobiet. No a przede wszystkim chodzi o to, by spotkać tę odpowiednią, a będziesz wtedy interesującym człowiekiem.
Kotanek owszem wygląd jest bardzo ważny i ułatwia poznawanie nowych kobiet zwłaszcza na portalach randkowych gdzie ważne jest bycie fotogenicznym. A nie wszyscy nawet ładne osoby takie są. Ale mężczyzna plusuje jeszcze innymi przymiotami jak głos, zapach czy delikatność. Zobacz że znani kochankowie w historii wcale nie byli Adonisami. Jak chcesz to możesz wysłać mi swoje zdjęcie a ja powiem ci co jest nie tak i co warto byłoby zmienić oczywiście tylko z wyglądu.
Skad sie biora gusta ?gusta biora sie ze skojarzen wspomnien mile/niemile/krzywdy itp
Zwierzeta ktore tworzy swiat rowniez roznie wygladaja,nie kazdemu podoba sie buldog francuski,dla niektorych jest on piekny itd.
Juz kiedys pisalam nie kazde dlugie nogi sa ladne,nie kazde krotkie nogi sa brzydkie.
Ludzie przeciez to ze partner/partnerka ma jakis problem "duzych uszu,odstajacych"albo "zlaną pucowatą twarz jak u baby ze wsi", badz choroby skory itd...
I wcale to nie oznacza ze dziecko to odziedziczy,znam kobiete ktora nie ma zadnych problemow ze skora,a jej corka juz niestety ma.
I myslenie... skoro on/albo ona ma odstajace uszy,badz wylupiaste oczy jak "ropucha"to dziecko tez bedzie mialo.
Wkurzaja mnie ludzie ktorzy manipuluja Nas,wmawiaja Nam co powinno Nam sie podobac...
Autorze powiedz mi czy tylko idealni,piekni ludzie tworza zwiazki,zakladaja rodziny?
kurcze to jest temat rzeka. przystojny facet to pojecie wzgledne. akurat na portalach randkowych moze ci byc ciezko kogos znalezc- sama mam tindera, chociaz nie jestem jakas przekonana do tego, tylko 2 razy sie z kims spotkalam. i tak- przesuwam w prawo tylko gdy koles jest atrakcyjny, przystojny, podoba mi sie. reszte olewam. taki urok internetu
lepiej wychodz ze znajomymi,poznawaj kogos na zywo- to zupelnie inna sprawa- mozesz nie byc iglesiasem, ale zainteresowac kobiete swoim charakterem, pasją, poczuciem humoru
A ja Autora rozumiem. Skoro doświadczenie zerowe to skąd ma wyciągnąć wnioski? Jak ma zainteresować kobietę jeśli nie wie jak? Jak nalać z pustego?
Po drugie, to ciężko przekuć czyjeś doświadczenia, rady, słowa w swoje działanie. Rzekłbym, że niewiele osób to potrafi.
Dla otuchy Autorowi dodam, że jest bardzo wiele facetów w podobnej sytuacji. Jestem nim między innymi i ja. Alej ja wiem jak to zakończyć. Będzie jak na Alasce. Broń już mam
Chcesz sobie palnąć w łeb? W sumie najlepszy sposób na odejście z tego świata, najbardziej pewny. Chociaż nie wiadomo co czeka na nas po drugiej stronie...
wroobel napisał/a:A ja Autora rozumiem. Skoro doświadczenie zerowe to skąd ma wyciągnąć wnioski? Jak ma zainteresować kobietę jeśli nie wie jak? Jak nalać z pustego?
Po drugie, to ciężko przekuć czyjeś doświadczenia, rady, słowa w swoje działanie. Rzekłbym, że niewiele osób to potrafi.
Dla otuchy Autorowi dodam, że jest bardzo wiele facetów w podobnej sytuacji. Jestem nim między innymi i ja. Alej ja wiem jak to zakończyć. Będzie jak na Alasce. Broń już mam
Chcesz sobie palnąć w łeb? W sumie najlepszy sposób na odejście z tego świata, najbardziej pewny. Chociaż nie wiadomo co czeka na nas po drugiej stronie...
To dopiero debilizm w czystej postaci zabijać się z powodu jakiś lasek, one nie są tego warte ![]()
Co innego jakby ktoś był chory, nie mógł przez to pracować i nie miał rodziny to co innego ale zabijać się tylko z powodu dziewczyn to głupota.
A co jest po drugiej stronie?
Jestem na 90% pewien że istna nicość, nic, zwykła pustka, jednak gdzieś tam daleko w mojej głowie pojawia się myśl o reinkarnacji jednakże to temat rzeka ![]()
wroobel napisał/a:A ja Autora rozumiem. Skoro doświadczenie zerowe to skąd ma wyciągnąć wnioski? Jak ma zainteresować kobietę jeśli nie wie jak? Jak nalać z pustego?
Po drugie, to ciężko przekuć czyjeś doświadczenia, rady, słowa w swoje działanie. Rzekłbym, że niewiele osób to potrafi.
Dla otuchy Autorowi dodam, że jest bardzo wiele facetów w podobnej sytuacji. Jestem nim między innymi i ja. Alej ja wiem jak to zakończyć. Będzie jak na Alasce. Broń już mam
Chcesz sobie palnąć w łeb? W sumie najlepszy sposób na odejście z tego świata, najbardziej pewny. Chociaż nie wiadomo co czeka na nas po drugiej stronie...
Troszkę błahy powód. Owszem kobiety potrafią być bardziej bezlitosne niż dzieci, ale ja stanowczo odradzam odbieranie sobie życia.
Może jesteś za miły w stosunku do kobiet ??? One do pewnego wieku wielbią takich samców z wybujałym ego aż po same niebo. Oczywiście wnioskuję że taki nie jesteś, ale można poudawać, bo one i tak żyją w świecie iluzji ![]()
Owszem uważam że zabijać się dla kobiety to głupota. Bo one są niewarte takiego poświęcenia. Ale świadomość życia w samotności jadąc tylko na ręcznym też nie jest jakaś kolorowa.
Owszem uważam że zabijać się dla kobiety to głupota. Bo one są niewarte takiego poświęcenia. Ale świadomość życia w samotności jadąc tylko na ręcznym też nie jest jakaś kolorowa.
Przeciez mozna isc do prostytutki i ma sie seks ![]()
Dla wielu facetow zeby miec sex z kobieta,to jedyna szansa,czyli prostytutka i samoocena takiego Pana od razu wzrasta automatycznie,bo mial seks z kobieta ktora go pociaga
.Prostytutka zadowolona bo zarobila na nim i on zadowolony bo w koncu mial seks z kobietom
Tylko gorzej jak sie uzalezni.
Prostytutka to półśrodek na dodatek drogi(np dla mnie płacić dwa razy tygodniowo po 150 zł to stanowczo za dużo). Mężczyzna prawdziwy chce rodzinę założyć, mieć dzieci, posadzić drzewo, wybudować dom itp Jak Bóg przykazał ![]()
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Brak związków z kobietami bo nieatrakcyjny?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024