Sprawa jest prosta. Dorośli ludzie o tym rozmawiają. Nie zawsze pierwszy raz jest idealny. Nie zawsze pierwsze kilka razy jest idealne. Ale wtedy się o tym rozmawia, a nie liczy na domyślność partnera. Z obu stron oczywiście to działa. Oczywiście jeśli dziewczyna nie była odpowiednio rozgrzana to mogła powiedzieć, że jeszcze nie jak chciał w nią "wejść".
Poprawiłabym na "dorośli ludzie POWINNI o tym rozmawiać". Bo jak widać na forum, nie rozmawia się lub często za późno, gdy już dochodzi do problemu. Liczymy przeważnie, że " samo jakoś wyjdzie". I niestety, są typy ludzi, którym rozmowy, zwłaszcza intymne, przychodzą z wielkim trudem. Nawet mimo sporej zażyłosci z partnerką.
No i chwila zbliżenia nie jest jednak tą najodpowiedniejsza. Lepiej przed, albo już po.
Odpowiednio długa gra wstępna i pewnie by nie było dyskomfortu ani bólu. Dobry seks moim zdaniem to kwestia dobrego poznania siebie i swoich ciał i to nie jest tak, że pstrykniesz palcem i o proszę, jest.
Ręką do góry panowie, którzy zaliczyli jednorazowke pod klubem albo i kulturalnie,w łóżku. Czy gra wstępna zawsze bywała długa?Czy były problemy? Bo moim zdaniem bywa, że pstrykniesz palcami i jest. W udanym seksie muszą być spełnione dwa podstawowe warunki: podniecona, chętna partnerka i "stający na wysokości zadania" mężczyzna. Wtedy nawet, jeśli technicznie coś tam nie będzie idealne, to bilans ogólny przy spełnieniu tych warunków wyjdzie na plus. Chłopakowi wyszło na minus. Po prawie roku związku. Coś musiało w postawie czy zachowaniu dziewczyny go zrazić.
Bo każdy z nas jest inny i lubi co innego.
Tak, i w tym konkretnym przypadku mam wrażenie, że on lubił ją, a ona jego nie bardzo. Zgodzę się, że to może małe doświadczenie, że blokada. I dlatego powtórzę: jeśli zrobiła to nie będąc gotową, sama siebie skrzywdziła. Bo naiwnością jest zdawanie się na doświadczenie ( w sumie też niewiadome?) i wrażliwość partnera. Jak nie zadbasz o siebie, to takie mogą być skutki. Mężczyźni bywają jaskiniowcami i często to w nich nas pociąga. Starają się być delikatni, ale to też może nie wystarczyć. Albo i w ogóle się nie starają, nie myślą, działają. Czy przez to można ich nazywać "śmieciami "? Nie, bo myśleli że laska jest dorosła, dojrzała, odpowiedzialna i gotowa na poniesienie konsekwencji. A wiedza, ze nie jest dziewicą, też pewnie nie była bez znaczenia.
Nie trzeba być od razu napaloną, bezpruderyjną kocicą, ale i kreacja na "bezwolną, obolałą ofiarę męskiej chuci " jest poniekąd chora. Jeśli facet dostaje kłodę, która nie jest podniecona, nie jest aktywna, raczej mocno skrępowana, są trudności z wejściem, ją boli, i prawdopodobnie nie ma rozmowy po, omnie wiadomo, czy będzie lepiej ... to sorry, ambitny może byłby szczęśliwy, mnie by się odechciało. Brakło jej chęci, niewiele, ale ważne.
I zastosowałabym tu teorię Elle88, ona może być demonem seksu, ale chyba nie z nim, on jej nie kręci. Albo zawsze będzie wymagała "delikatnego" podejscia i bezproblemowy, przyjemny seks może być nieosiągalny.