netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

130 odpowiedzi25 942 wyświetleniazałożony przez Leemonka, 28.12.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 131 ]

66

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Witajcie!
Przede wszystkim dziękuję za włączenie się do dyskusji.
I muszę się przyznać do pewnej rzeczy. Post, który napisał Beznamiętność chyba najbardziej do mnie przemówił. A szczególnie jedno zdanie, które cały czas powtarzałam,a mianowicie - każdemu może się to przytrafić. Ale dopóki nie znajdziemy się w takiej sytuacji łatwo nam jest dawać rady czy też oceniać.
Ja wiem,że nie ma dla mnie żadnego usprawiedliwienia. Wszyscy mi mówią,że nie ma to najmniejszego sensu, a jednak się w to wpakowałam. Przede wszystkim dlatego, że to nie jest facet, który pociąga mnie tylko i wyłącznie fizycznie i chciałam się zabawić. Jego fizyczność jest tylko miłym dopełnieniem tego wszystkiego co do niego czuje. Bo przede wszystkim jest moim przyjacielem. Na tym opieram całą naszą relację. Na przyjaźni właśnie powstało głębsze uczucie.
Ale jest tak jak piszesz: sam mówi,że jestem bardzo poukładaną osobą jak na swój wiek i to go właśnie we mnie fascynuje.
A kwestia tego,że kalkuluje i kombinuje tez jest dla mnie tchórzostwem. Bardzo mnie to irytuje.Ale z drugiej strony tłumaczę to sobie tym,że nie jest łatwo zostawić 17 lat życia od tak...
Choć może to tak właśnie powinno być - jedno chirurgiczne cięcie jeśli naprawdę się tego chce...

Chciałabym się od tego uwolnić. Najlepiej cofnąć czas i nigdy go nie spotkać. Tak byłoby lepiej dla nas wszystkich. Bo teraz wiem,że powinnam to zakończyć, a nie czuję się na tyle silna,żeby to zrobić...
Nie chcę się użalać nad sobą, bo sama jestem sobie winna.
A wiecie co najbardziej mnie w tym wszystkim trzyma?? Jego słowa... Ciągle powtarza jak bardzo mnie kocha i jak bardzo chce być ze mną. Wiem, naiwna jestem. Nie twierdzę,że wierzę w każde jego słowo, ale ufam mu i to jest chyba mój podstawowy błąd.
Na dzisiaj kończę, bo mnóstwo myśli mam w głowie.
Przepraszam za chaotyczność mojej wypowiedzi,ale po prostu nie da się tego poukładać.
Kala,
ja też tak się momentami czuje - jak zabawka i to na własne życzenie. A to dlatego,że nie mogę go mieć wtedy kiedy chcę, kiedy najbardziej go potrzebuję...
Też chodzę do kościoła po dłuższej przerwie. Codziennie modle się o to,żeby Bóg dał mi wreszcie siłę i skierował moje myśli gdzie indziej, żebym przestała czuć, zapomniała, uwolniła się od tego.
Trzymaj się cieplutko!


Pozdrawiam Was!!

67 Ostatnio edytowany przez Kala (2010-03-19 11:26:28)

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Jestem pod wrażeniem wypowiedzi Pana Beznamiętnego. Zastanawiam sie tylko czy naprawde pisales to bardzo szczerze? Twoja wypowiedz dala mi bardzo duzo do myslenia. Byłam,jestem w związku z zonatym meżczyzna, ktory wiem , ze bardzo mnie kocha, wiem, ze jestem jego miloscia, z jego zona nic go nie łączy a mimo to On  musi odejśc, bo ma dzieci. Nigdy tego nie potrafilam i niepotrafie zrozumiec, moze dlatego, ze sama jeszcze nie mam dzieci i nie wiem jaka jest ta milosc. Mielsimy tyle wspólnych  planow, marzen a teraz On musi odejsc.... Jego i moje odchodzenie trwa juz 4 msc, nie widujemy sie ale rozmwiamy. Czuje jak umieram, czuje sie jak w jakims letargu. Chcialabym miec w sobie tyle sily żeby powiedziec definitywnie koniec, bo wiem, ze ta toksyczna milosc bardzo mnie niszczy.

68

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Kala,
zobacz jakie to jest wszystko dziwne - doskonale wiemy obydwie,że nie możemy brnąc w to dalej, że to niszczy, że tak nie można, a jednak...

Wczoraj bardzo dużo rozmawiałam wieczorem z P. Jeszcze chyba nigdy nie widziałam takiego zaangażowania u niego. Napisał tyle,że nie byłam w stanie tego wszystkiego pochłonąć, czytałam wielokrotnie.
Dzisiaj natomiast jestem bez emocji. Wczoraj była burza,a dzisiaj opadłam z sił.

69

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??
Beznamietnosc napisał/a:

Witam Drogie Panie,

Temat bardzo bliski mojemu ciału i duszy, więc pozwolicie, że zabiorę głos w tej sprawie. Poza tym może męska wypowiedź wniesie coś inspirującego w sferę Waszych dylematów. Nie mam zamiaru nikogo oceniać, obwiniać, pocieszać etc. Skieruję się głównie do Leemonki...wszak to Ona jest założycielką ninijeszego posta.
Prawdopodobnie dla większości dwudziestoparolatek wypowiadających się tutaj zostanę utożsamiony ze "staruchem" i tym "złym".
Wiekowo ocieram się o Twojego niedoszłego (lub też doszłego) partnera Leemonko. Sytuację miałem bardzo zbliżoną do Niego. Moja wybranka była (jest) co prawda kilka lat od Ciebie starsza....ale do tego nawiążę później.
Wbrew wypowiedziom reprezentowanym przez co niektore z Was.....od razu sprostuję małe co nieco. Nie myślę penisem, nie dowartościowuję się posuwając (jak ktoś dobitnie to określił) małolaty.
Nie mam również zamiaru ani ochoty zwierzać się i poddawać Waszej ocenie moje zachowania. Chciałbym abyście jednak były świadome tego, że taka sytuacja może się przytrafić każdej z Was. Na tym polega przewrotność życia. Sam nie przypuszczałem, że znajdę się na tak - zdawałoby się - absurdalnym zakręcie mojego życia. 
Potwierdzę jeszcze jedną wypowiedź, która rzuciła mi się w oczy. Dotyczy to mianowicie "usidlenia" przez faceta w moim wieku dziewczęcia sporo młodszego. Tak i jeszcze raz tak. To stosunkowo łatwe, tym bardziej jak pada na podatny grunt. Tak, potrafię coś takiego zrobić. To nie żadne przechwalanki. Ani też powód do dumy. Chciałbym jedynie abyście doceniły szczerość mojej wypowiedzi. Zwłaszcza Ty Leemonko. Wystarczy spojrzeć na styl Twojego pisania, na sposób formułowania zdań, żeby dostrzec, że nie zaliczasz się do głupich małolat. I myślę, że m.in. dlatego, Twój partner widzi w Tobie nie lalę do dmuchania a kobietę.
Sytuację znam z autopsji aż nazbyt dogłębnie. I teraz powiem coś co zaboli.....daj sobie spokój. Wiem, co mówię. Patrzę z perspektywy zbliżonej do Twojego Partnera (weź to pod uwagę). Wierz mi, On rozaważa wszystkie "za" i "przeciw", kalkuluje, ma chwile zwątpienia. Z jednej strony Ty, z drugiej dzieci........będziesz tkwić w tym dopóki starczy Ci sił. Chciałbym Ci napisać.....uda się, będzie ok, da się to pogodzić. Nie uda się Leemonko. Możesz mi zaufać. Wiem również, że to co piszę nic nie da. Ale może jakaś refleksja się pojawi. Będziesz w to brnąć. I zawsze będzie stało coś na przeszkodzie. Ja postanowiłem kiedyś zakończyć taką miłość. I to zrobiłem. Czy żałuję? Tak, żałuję. Nie, nie żałuję. Jakaż to kobieca odpowiedź, prawda? Niemniej jednak patrząc na moje dzieci moje serce się raduje. I wtedy doceniam słuszność mojej decyzji. Z żoną nie mam nic wspólnego. Nie udało się nic naprawić. Pomimo, że nigdy się nie dowiedziała jak wyglądało moje życie w tamtym okresie. "Twój" facet ma dylemat, stoi przed życiowym wyborem. Nie jest to łatwe. I tylko On może tego dokonać. Takie zawieszenie w próżni to zwykłe tchórzostwo. I nie przyjmę do wiadomości Twoich argumentów, że wszystko jest w trakcie załatwiania. Dlaczego nie? Bo byłem TAKI SAM.
Jeszce jedna rzecz na koniec. Nie mam kompleksów związanych z wiekiem. Więc powiem jak bardziej doświadczona osoba. Masz tylko 22 lata. Twój rozwój emocjonalny nie jest w pełni ukształtowany. Pomimo, że tak Ci się może wydawać. Więc przekonaj samą siebie, że dorastasz, ewoluujesz w sferze psychiki i powiedz stanowcze "koniec". To jedyne sluszne wyjście. I nie musisz mi mówić co to jest miłość i do czego ludzie z jej powodu są zdolni. Wiem to doskonale. Niemniej jednak chciałaś poradę. I właśnie Ci ją dałem.

Pozdrawiam

BRAWO!!! Milo czytac takiego posta ,Przylaczam sie do wypowiedzi....Powodzenia i szczescia Lemonko!!!

70

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Chyba podjęłam decyzję...
Nie wiem czy jest ona ostateczna, ale czuje,że najlepiej będzie po prostu odpuścić.
Jeszcze nie wiem jak to zrobię, jak sobie z tym poradzę, ale tak musi być. Wydaje mi się,że pierwszym poważnym krokiem jest sam fakt, że wreszcie do mnie to dotarło.

Pozdrawiam Was!

71

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Wg. mnie to też zauroczenie. Nie można ufać temu mężczyźnie. Wiem jak się czujesz ale musisz podjąć męską decyzje. Jak chcesz być z nim to wiesz że oon może także ciebie zdradzić jak będzie okazja. Ja bym zakończył tą znajomość albo traktował to jako romans bez zangażowania uczuciowego.

72

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Zaangażowanie uczuciowe już jest i to dość silne.Także utrzymywanie znajomości jako romans(nazwijmy rzecz po imieniu: czysty seks) nie wchodzi już w grę. Rozmawialiśmy o tym nawet i P. stwierdził tak samo.

Tylko teraz powstał problem taki, że on nie chce żebym odeszła.
A ja się chyba zacięłam i wreszcie postanowiłam to zakończyć. I jakby to nie brzmiało w obecnej sytuacji, jestem dumna z siebie, że podjęłam taką decyzję. Obym wytrwała w swoim postanowieniu.

Pozdrawiam!

73

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Leemonko oby to byla dobra decyzja. I żebys nigdy jej nie żałowała. Ale z jednej strony nie rozumiem Cie teraz, bylaś z nim kiedy jego żona o niczym nie wiedziala, marzyliście o wspólnej przyszłości, kochałas go, chciałas byc z nim a teraz??? gdy on zostawia żonę dla Ciebie, gdy wszystko może byc w koncu tak jak Ty tego chcesz- odchodzisz? wiesz, że zostawiasz go z niczym? Nie podejmuj pochopnych decyzji. Zycze szczęscia!!!!

74 Ostatnio edytowany przez Leemonka (2010-03-23 16:13:12)

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Kocham go mocno cały czas,ale ja wiem,że jeśli teraz odejdę zostanie przy żonie. Widzę to po nim. Jest w takim momencie,że jeszcze wszystko może cofnąć. Dlatego stwierdziłam, że jeszcze może uda im się naprawić wszystko.
Czasami kochać kogoś to pozwolić mu odejść... Smutne,ale prawdziwe.

Nie wiem jak będzie dalej. Poza tym decyzja o odejściu musi być tylko i wyłącznie jego. Bez względu na to czy będę przy nim czy nie. Mówisz,że zostawiam go z niczym. Nieprawda. Kolejny raz daję mu wolną rękę w kwestii wyboru. Jeśli rzeczywiście chce odejść i nie zamierza naprawiać swojego małżeństwa to zrobi to też beze mnie u swojego boku. A wsparcie u mnie ma zawsze.
Jeśli rzeczywiście rozwiodą się, poukłada swoje sprawy to zobaczymy. Być może los znowu nas ze sobą zetknie. Póki co odsuwam się po prostu.

Kala,
nie wiem czy moja decyzja jest naprawdę słuszna,ale wiem,że musiałam ją podjąć,żeby odpocząć psychicznie. Zresztą on też takiego odpoczynku potrzebuje, czasu na przemyślenie.

75

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Wierze Ci , ze jestes zmęczona cała ta sytuacja psychicznie- wiem cos o tym. Ja niestety nie dawno kupiłam sobie środki uspokajające(ziołowe) i póki co jakos trzymam się. Nie wiem czy to one działaja czy może ja już przyzwyczaiłam sie do tego bólu,ale narazie jest ok. We wcześniejszych postach pisalas, że nawet jeśli nie bedziecie razem to on i tak odejdzie od żony i myślałam, ze tego sie trzyma. Pisałas tez , że jego zona sama już nie chce z nim byc. Ale masz racje jeśli macie byc ze soba i to jest WAM pisane to będziecie. Ehhh czemu zyciejest takie dziwne?...

76

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Kala,
codziennie zadaje sobie to samo pytanie i jak na razie nie znalazłam na nie odpowiedzi. Tak już widocznie musi być. Może ten cytat będzie pocieszeniem: "Ludzie którzy mają ciągle pod górkę skończą na szczycie."

Tak, pisałam,że odejdzie nawet beze mnie, bo tak mi ciągle mówił. Ale ja nie jestem pewna czy w tej kwestii mogę mu do końca wierzyć. Tutaj chodzi głównie o moje poczucie jego asekuracji. A jego żona też dużo mówi, raz tak raz inaczej, w zależności jaki ma humor. Zresztą 17lat wspólnego życia, dzieci...nie muszę nawet komentować tego,bo domyślam się jak trudno jest to wszystko zostawić. To jest naprawdę trudna decyzja wymagająca odwagi, dojrzałości i przemyśleń.
Dlatego po prostu poczekam na dalszy obrót sprawy. Stwierdziłam,że dość mam już marudzenia i użalania się nad sobą. Po prostu dość! Czas,żebym pomyślała też o sobie, zajęła się sobą.
Jeśli mogę poradzić Ci coś Kala, żebyś troszkę lepiej się poczuła- zrób to samo! Jest wiosna, ładna pogoda. Idź na zakupy, basen, do fryzjera, kosmetyczki, albo po prostu na spacer. Najlepszą metodą na ulżenie sobie jest działanie - przynajmniej w moim przypadku. Wiem,że nie będzie to efekt długotrwały,ale chociaż na chwilę pozwoli oderwać się od myśli.
Ja np. wczoraj byłam w kinie, jutro idę do fryzjera, w przyszłym tygodniu na basen smile Nie wiem skąd czerpię siłę na to wszystko,ale wykorzystuję póki ją mam smile
Trzymaj się cieplutko Kochana!

77

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Witam ponownie Drogie Panie,

Proszę wybaczyć, jeżeli w jakikolwiek sposób Was dotknę i zarazem potwierdzę swoją szeroko rozumianą "nieomylność". Co jak co, ale przeczucie w "tych" sprawach mam nad wyraz daleko rozwinięte. Wypowiedź będzie chaotyczna z powodu braku czasu. Delegacja smile.
Leemonko, Kalu....... staram się Was uświadomić. Właściwie nie dziwię sie temu co czytam. Rozumiem......aż nadto dobrze rozumiem.
Abstrahując od tego, że nie jestem w stanie z oczywistych względów wniknąć w umysły ani Wasze ani Waszych kochanków (tak - przyznaję specjalnie dobrałem to słowo..........no właśnie napiszcie mi jakiego rodzaju użyty przeze mnie wyraz "kochanek" emocje u Was wzbudził), zastanawiam się jak daleko sięga Wasza naiwność.  Pójdę dalej.....myślicie o sobie jako "kochanka", ta "druga"?
Permanentnie męczą Was myśli w rodzaju:" czy On z Nią sypia, obejmuje?" itd., itd.
Dobra niech będzie, czas wpomnieć o "postawie małpy".  Czasem trzeba zdrowo przysadzić obuchem w łeb, aby ktoś mógł się obudzić. Mianowicie, chłop to taka dziwna istota (podobnie zresztą jak niektóre kobiety), że zanim puści jedną gałąź to musi już trzymać drugą. Obawy dręczące podmiotowych Panów - tak sądzę - są tego rodzaju. Oczywiście to daleko idące uproszczenie, ale.....
Spójrzcie na to (spróbujcie chociaż) chłodnym okiem. Lakonicznie mówiąc obiecanki-cacanki. I właściwie na tym można by wszelkie rozważania i analizy zakończyć. Przesadzam? Czyżby? A może boicie sie do tego przyznać? Panowie mają więcej do stracenia, więc i do myślenia również więcej. A to dzieci, a to biedna niezaradna żona, a to cholera wie co będzie dalej, a co będzie jak pannom się odwidzi (mowa o Was), a to to i tamto itd., itd., itd. Biedne chłopaki. Zwykłe dupy i tyle. Zwodzą Was po płaszczykiem ogólnopojętego humanitaryzmu. Aha....jeszcze plany na przyszłość. Domek z ogródkiem, szczęśliwe leżakowanie w łóżku do popołudnia, delikatne i aksamitne pieszczoty, nieziemski wiecznie seks, opiekuńczość, szacunek itd. Czasem myślę, że typ rodzaju macho jest lepszy. Zaliczy za obopólną zgodą, było miło i do widzenia. A tak się zaczynają dylematy, miłości. A najgorsze jest to, że macie wrażenie (bądź wiecie - tego akurat nie neguję), że oto jest ten: upragniony, który poszerza horyzonty, jest inny, potrafi dotknąć duszy, przytulić, zrozumieć, jak trzeba hihihihihihihi ostro przelecieć". Najlepsze jest to, że wierzę i w Wasze i Ich uczucia. Ale nie tutaj tkwi problem. Pytanie powinno być postawione następujące:"co Oni zamierzają zrobić?", "co są w stanie dla WAS zrobić". No właśnie, poza obietnicami, pokątnymi spotkaniami, ciągłym lawirowaniem, odwlekaniem decyzji? Nie traktujcie mnie jak złośliwca. Nikomu nie życzę źle. Ani Wam, ani Im, ani Ich Rodzinom. Wszystko się da rozwiązać. Ale.............nikt nikomu nie daje gwarancji na szczęście. I może o to w tym wszystkim chodzi. Panom się znudzicie, być może Panowie Wam, któż to wie. Potem pojawią się pytania o sens tego wszystkiego, być może dojdziecie do wniosku, że to tylko zauroczenie. Nie znam definicji miłości. Ale czyż to nie powinno być na tyle proste, że skoro kocham to jestem z tym kogo to uczucie dotyczy? Dzieci zawsze pozostaną dziećmi. Nikt nie broni kontaktu z nimi. Taka jest cena miłości ludzi z przeszłością. I trzeba się liczyć z konsekwencjami.
Życze powodzenia smile. Może, którejś z Was się uda smile.

78

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Bardzo lubię, gdy na takich forach zabiera głos mężczyzna. Bo my wszystkie w silnym emocjonalnym napięciu się tu rozckliwiamy nad codziennym oczekiwaniem co będzie dalej....nad rozdrabnianiem każdego słowa, które powiedział ON (mąż, przyjaciel, kochanek/zwał jak zwał)i dupa ..tak mija dzień. Wymęczony czas...zamiast radosny czas. Szkoda życia na to.  Nieważne ile mamy lat..jaki bagaż doświadczeń i ile jeszcze przed nami po co tracić tyle z ciekawego życia na myślenie tylko o tym co boli? Bardzo prosto problem pokazałeś Beznamiętny....pokazałeś jak myśli facet. Tylko kobiety mają tą wrodzoną skłonność komplikowania wszystkiego już na poziomie sposobu myślenia. Jedno jest pewne, wszystkiego przewidzieć się nie da, i to co usiłujemy czasem nazwać rozsądkiem....jest próbą asekuracji, bo każdy chce wierzyć że to wymarzone nasze szczęście będzie trwało wiecznie. Niestety nic nie trwa wiecznie, życie weryfikuje. I nawet jeśli dziś myślimy, że wiemy czego chcemy to zawsze jutro zdarzy się coś....co odmieni znów nasz sposób myślenia.
Kiedy ja się zauroczyłam/zakochałam (sama nie jestem pewna smile ) jakiś czas temu.....było całkiem podobnie. Facet też dużo dojrzalszy niż mój mąż. Broniłam się jak mogłam ale nie dał za wygraną i był w tym naprawdę dobry. Moja naiwność, jakieś zapomnienie, ogłupienie i masz........Potem też cierpiałam zamęczałam się czy nie powinnam była zostawić męża dla tamtego, bo mnie kochał, wspierał, był taki jak uwielbiam......i milion pytań w głowie, próby wizualizacji wspólnej przyszłości i jakieś dziwne stany depresyjne.....wszystko wszystko......ale odpuściłam (nie było łatwo..morze łez)proponował, że dla mnie zostawi wszystko jeśli tylko zostawię męża, powiedziałam TAK potem  NIE choć serce mówiło coś innego...też marzyłam by przy mnie był....i czasem jeszcze owszem wraca myśl o nim, ale teraz się skupiłam na swoim życiu, pracy, przyjaciołach. Rozwijam swoje zainteresowania. Przełamuję poczucie bezsensu i niemocy. Nie wiem i nie chcę nawet wiedzieć co u niego. Nie dlatego że mnie to nie obchodzi ale dlatego że w ten sposób znów pojawiłby się w moich myślach w moim dniu.....a tu już dawno nie ma dla niego miejsca, bo zapanował ten długi wyczekany spokój. Spokój dla niego i dla mnie. Wierzę, że podjęłam właściwą decyzję. Wy też to zróbcie...ale z przekonaniem, że to jedyna słuszna.........

79

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Hm nie wiem czy facet myśli prosto wink.Być może. Nie mam porównania. Nie siedzę w kobiecym umyśle. Niestety smile. Zapewne masz jednak całkowitą rację. W tym tkwi m.in. urok kobiet. Ale jedno Cynthia muszę Ci przyznać.....macie niewyobrażalną wręcz umiejętnośc rozdrabniania, analizowania, wyciągania wniosków na podstawie nic nie znaczącego w zamyśle autora (faceta) wypowiedzianego zdania.
Podziwiam smile. Czasem (ej wiem, że to zabrzmi nieładnie i złośliwie) z pełną świadomością mówię kobiecie używając naprawdę "lekkiej" metafory to i owo. I doznaję szoku. Myślałem, że moja wyobraźnia nie ma granic. Ale kobieca sięga wręcz granic absurdu. Słucham wtedy wywodów jakie można wysnuć z JEDNEGO zdania, ba z jednego równoważnika zdania. Wtedy uśmiecham się i dziewczę przytulam, bo normalnie serce mi się kraje, jak można tak monstrualnie niesamowicie chore wnioski wysnuwać smile. Zdarza mi się również czasem rozkładać na czynniki pierwsze adoratorów moich przyjaciółek. Ciężka to, ale jakże przyjemna robota. I powiem szczerze, że wciąż są rzeczy, które mnie zaskakują. Jest zarazem dramatycznie jak i zabawne.
Wszystko fajnie do momentu kiedy nie dotyczy mnie to osobiście. Jeśli moje wynurzenia związane z zauroczeniem analizowała bliska sercu kobieta i zaczynała roztrząsać......Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa POMOCY smile.  Wpierwej starałem się korygować Jej tok rozumowania, naprowadzić na właściwy tor.....nie pomaga.....więc tłumaczenie......jest coraz gorzej. Potem wk......nie - to już progresja niezrozumienia następuje całkowita. Więc milczenie. To juz jest masakra. I wtedy odruch pierwotny bierze górę - nic tylko seks rozładuje atmosferę niezrozumienia. Ale po seksie jest to samo. Więc należałoby non stop kopulować wink.
A tak już na serio. Osobiście uwielbiam kobiety, ale się hahahaha ich boję. Znam je w minimalnym stopniu i chyba nie chciałbym znać Was lepiej smile. Ten natłok myśli, tak zmienne decyzje, sinusoidalne natężenie uczuć, brak czasem jakichkolwiek oznak życia w symbiozie z facetem. Jednym słowem.....dramat. I za to Was kocham tongue.
I proszę Cie Bożę, jeżeli kiedykolwiek miałbym się zakochać, to kopnij mnie w dupę smile. Bo nie chcę przez to już nigdy więcej przechodzić smile
Pozdrawiam

80

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Ciekawa dyskusja się wywiązała smile
Chciałabym się jakoś odnieść do tego co napisaliście,ale niestety w chwili obecnej nie mam zbyt wiele czasu. Dlatego krótko, zwięźle i na temat: nie zastanawiam się już czy z nią sypia, czy przytula, czy rozmawia. Przestało mnie to obchodzić. On ma teraz czasu na to swoje "kalkulowanie" co mu wyjdzie lepiej a co nie. Ja mam czas tylko i wyłącznie dla siebie i dobrze mi z tym. Przestałam dramatyzować i na siłę rozwiązywać sytuację. Jak to stwierdził Beznamiętność przestałam utrudniać  i komplikować sobie życie.
I chciałam napisać jeszcze coś: nigdy nie mam gwarancji,że się uda. Niezależnie czy to jest facet w 100% wolny czy z przeszłością...

81

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Leemonka jak sobie radzisz?

82

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Kala,
właściwie nie wiem jak sobie radzę. Ale czuje się o wiele lepiej. Oczywiście mam na myśli samopoczucie psychiczne. Mamy ze sobą kontakt, nawet się spotkaliśmy. Ale bez takich emocji jak wcześniej. Mówiąc potocznie "wrzuciłam na luz". Nie wiąże z nim przyszłości, nie snuje żadnych planów, bo nie wiem co przyniesie mi los. W każdym razie kocham go nadal, ale zmieniłam podejście i dobrze mi z tym.

A u Ciebie jak się sprawy mają? Mam nadzieje, że czujesz się też troszkę lepiej.

83

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Witam Wszystkich...
przeczytałam dokładnie cały temat,ponieważ sama szukam ratunku od 6 miesięcy swojego małżeństwa.
Leemonko...
Niestety...ja spoglądam na to co piszesz jak ma słowa kobiety która odbiera mi ojca mojego dziecka i zarazem mojego męża.Czy naprawdę nie stać Ciebie na wolnego faceta???Czy mężczyzn jest az tak mało ,zeby tak ślepo pod pretextem miłości ,kraść cudzych mężów??!!
Piszesz jak to Ci źle...jak chcesz Go przytulać...i jak to niby ta ZŁA żona opowiada bajki Twoim rodzicom..Prawda jest taka ,że to Jej mąż Tobie po to by Cie zdobyć ,naopowiadał nieprawdziwych historyjek.Tak też było w moim przypadku.Nie wiem...faceci są chyba tak zaprogramowani ,ze oszukują i zawsze wsadzają te same kity...."jestem tylko ze względu na dzieci...,żona nic nie robiła....,jestem taki biedny i samotny...".Naiwne kobiety to łykają na przemian z komplementami.
Opowiem Ci moja historię,a może coś Cię tknie,i coś jeszcze zrozumiesz...
       
      To była moja 1 miłość.Miałam wtedy tylko 15 lat..on 20 prawie..Rozumieliśmy się bez słów.Po 5 latach z wielkiej miłości sie pobraliśmy.Pracowaliśmy razem.W sumie przebywaliśmy 24h na dobę.Myślę .że takich par jak my było niewiele.Nigdy się nie kłóciliśmy,i mieliśmy do siebie ogromny szacunek.Po 5 latach urodziłam pięknego, upragnionego syna.Niestety troche odbiło sie to na moim zrowiu.Bez mrugnięcia okiem skoczyłabym za nim w ogień..w sumie jeszcze do chwili gdy dowiedziałam się o jego romansie.Ona na 22 On 39 lat.Ona mnie znała, doskonale wiedziała,ze On ma rodzinę,nawet potrafiła mi patrzec w oczy i pytac sie "jak spedziłam wakacje z dzieckiem",bo On oczywiscie nie miał czasu wyjechać...Teraz juz wiem,że Ona Mu głowe suszyła o to.Romansowali za moimi plecami ok 1,5 roku.Gdy się wydało...oznajmił mi ,że to kobieta która tak kocha, ze chce z nią mieć dzieci....Wyobrazasz sobie co wtedy poczułam??Mój ukochany mąż, któremu berzgranicznie ufałam...echh.Gdy do Niej zadzwoniłam ,powiedziała mi tak..."No co Ci mam powiedzieć....zakochaliśmy się w sobie...Tylko ja mu szczeście daję,wiec nie trzymaj Go.."
    Gdy spytałam Go DLACZEGO!!??? -odpowiedział,ze chciał spróbować z inna sexu...że zalezy mu na mnie,ale przecież nie chciał Jej tego mówić ,bo KTÓRA KOBIETA DA SIĘ ZDOBYĆ,GDY MĘŻCZYZNA POWIE JEJ ŻE KOCHA ŻONĘ I JEST DOBRA???Puste co???Naopowiadał Jej ,ze jest ze mna tylko dla dziecka...Wraca na noce.Walczyłam o to małzeństwo cały ten czas.Z Nia podejmowałam 2 próby rozmowy,ale to egoistyczna dziewucha która nie rozumie ŚWIĘTOŚCI RODZINY.Tłumaczy sie 21 wiekiem...śmieszne co???To w 21 wieku nie ma już żadnych wartości??Wiele razy kazałam Mu wybierać,to mi cos tam ściemnia .Mówi mi ,że kocha i mnie i ją,ale myślę ,że najbardziej to kocha siebie.Nawet kazałam mu sie wynieść, nie zrobił tego do tej pory.Jej oczywiscie wmawia,ze ja go trzymam...Powoli otrzasam się z szoku,jaki mi zgotowali.Wolę życ sama niż w chorym 3-cie.Jestem jeszcze młoda..mam 35 lat i już zbieram mysli i widzę jakieś światełko w tunelu.Pokaże mu jeszcze ,ze potrafie być szczęsliwa bez Niego,i nie bede już czekała na Jego decyzje..miał tyle czasu.
Najbardziej szkoda mi mojego 9 synka.To bardzo wrażliwy chłopczyk i zapatrzony w nas oboje.Wiem jedno..KOCHANKI rozwalają związki..zwłaszcza te .które wiedzą w co się pchają."Jak suka nie da,to pies nie weźmie"...
  Leemonko...zdaj sobie sprawę jeszcze z innych rzeczy.Przez Ciebie jest nie tylko nieszczęśliwa żona i dzieci...niszczysz całą strukturę ich rodziny.Nigdy nie bedziesz mile widziana przez Jego rodzinę...jestes na to gotowa??Na bycie CZARNĄ OWCĄ??Wszystko spadnie na Ciebie...a Twoje dzieci będą tylko benkatami w niej...
A co będzię jeśli za 3 lata On Ci się znudzi????
A Jego rodzina będzie nie do naprawienia....??
Czy jestes gotowa na nienawiść jego dzieci???
Jesteś gotowa na ten Ciężar???
Wybacz ale Twoje rozterki może zrozumieć tylko ktoś ,kto ma coś podobnego na sumieniu..ale to tak w drodze usprawiedliwienia samego siebie...
Jeśli z Nim będziesz nadal...to jestes tylko zwykłą egoistką...

84 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-04-11 21:05:27)

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Batrix nie chce tu bronić kochanek...ale szczerze w twoim przypadku to ewidentna wina twojego męża on zwyczajnie szukał kogoś na boku...i jak nie ta to była by inna. On szukał kochanki, a nie to jakaś jego podrywała...sam sobie znalazł naiwną i zarówno jej jak i tobie kit wciskał...miał ochotę na seks z inną, szukał wrażeń, jak by nie znalazł kochanki pewnie by pojechał  na panienki....to tylko jego winna.

85

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Jak zwykle w takich przypadkach winne sa kobiety, a co z facetami? na nich zadna odpowiedzialnosc nie spływa? to oni równiez sa winni ropzadowi malzenstwa. Sama jestem w "złym" a raczej bylam w "zlym" zwiazku, uwazam , ze to byla milosc mojego zycia i wiem doskonale, ze on rowniez kochal mnie bardzo mocno. Nie zawsze faceci szukaja innych kobiet, bo chca skoczyc w bok, czasem naprawde kochaja. Wiem to ze swojego przypadku, bo ja nigdy przez 1,5 roku znim nie spalam. Oczywiscie bylismy blisko fizycznie ale sexu nigdy. Przepraszam , ze pisze chaotycznie,ale robie to w biegu. Wiem, ze takie zwiazki nie powinny wogole mniec miejsca, ale zycie uklada rozne historie i czasem wbrew wlasnej woli idziemy zła ściezka. I czasem w sercu takiej kochanki i takiego zlego mezczyzny naprawde jest wielka milosc. Trzeba tylko umiec odejsc aby nie ranic innych osob, mimo ze serce pęka...
pozdrawiam.

86

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Alexytymia,masz rację...to głównie Jego wina,niestety nie była Ona też raczej pierwszą,ale niestety tą ,która teraz ostro miesza...Ten temat otworzyła Leemonka i chciałam Ją lekko uświadomić,jak widzi to zraniona kobieta.
Kochanka mojego męża traktuje mnie z góry, jest bardzo pewna siebie.Potrafiła dzwonić do mnie,próbując mnie OCHRZANIAĆ,że nie chcę popuścić i trzymam mężą na siłę....żałosne..

Kala,Tobie chylę głowę, za to ,że zrozumiałaś i nie ciągnęłaś tego dalej.

87 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-04-11 21:05:14)

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Batrix są ludzie niezdolni do empatii, samorefleksji...kiedy do nich dociera co zrobili, to nie mogą już nic naprawić pozostaje im do końca życia patrzeć ze wstydem w odbicie lustra. Ty jesteś pewna siebie i silna nie daj się prowokować, ale i też nie pozwalaj jej by pyszczyła do ciebie...w porównaniu do niej znasz swoją wartość i nie musisz nikogo obrażać czy zastraszać. Zdrada jest bolesna i zawsze prowadzi do czyjegoś cierpienia, czasem wszystkie strony żałują ...czasem nie. Wam dziewczyny życzę wytrwałości i dużo siły.

88

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

To ciekawe, co napisala Alexytymia a propos samorefleksji i empatii. Po moim romansie pozostal mi niesmak do same siebie...wczesniej nie patrzylam na to w ten sposob, wydawalo mi sie, ze zdarzyla mi sie wielka milosc, niestety droga do szczescia nie bedzie uslana rozami, poniewaz milosc mojego zycia ma zone i bedzie musial ja dla mnie zostawic... itd. No coz, pomyslalam, ze takie rzeczy niestety sie zdarzaja. Szkoda mi bylo dziewczyny ale pomyslalam, ze jest jeszcze mloda i ulozy sobie zycie z kims innym skoro jej maz jest moim przeznaczeniem. Nie wiem, jakby skonczyla sie moja historia gdybym nie naciskala, zeby wybieral...moze do tej pory bylibysmy kochankami, bo mam wrazenie, ze byloby mu to na reke...Ja sie na to nie zgodzilam i po miesiacu w raju zaczelo sie dla mnie pieklo na ziemi...bo okazalo sie, ze jej nie zostawi, bo mu jej szkoda....
Poczulam sie oszukana i wykorzystana. Jednoczesnie jestem dumna z siebie, ze potrafilam to zakonczyc. Staje na nogi, wracam do siebie...minelo 2.5 miesiaca od "rozstania". "Milosc mojego zycia" jest teraz dla mnie pustakiem, glupkiem i nic nie wartym oszustem..
Nie mam mu juz nic do powiedzenia....
Szkoda mi zon, naprawde, ale dziwie sie tez niektorym, ze tak szybko wybaczaja....ja bym nie potrafila.....
Mysle, ze najwazniejsze po "rozstaniu" to walczyc o siebie, bo juz nic innego nie da sie zrobic.Trzeba dbac o siebie, nie pozwolic by spadlo poczucie wartosci, bo tak naprawde jedynymi nic nie wartymi ludzmi w tych historiach sa faceci, ktorzy zdradzaja....
W moim przypadku sprawdzilo sie powiedzenie, ze "co nas nie zabije to nas wzmocni..."
Powodzenia dziewczyny!!!
Glowa do gory!!

89

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

My kobiety tak desperacko pragniemy być szczęśliwe, że staramy się walczyć za wszelką cenę.
Kochanki z całych sił wierzą, mimo drastycznych "statystyk", że akurat im się uda. że ich przypadek będzie inny, że ich mężczyzna na prawdę nie ma nic wspólnego z żoną i od Niej odejdzie itd.  wierzą, bo kochają, kochają tak mocno, że kompletnie tracą rozum.
Zdradzone żony wierzą, że romans męża był jedynie chwilowy i jeśli się zmienią wszystko się ułoży. Wierzą bo kochają, bo mają dzieci, rodzinę, wpojone pewne wartości, które każą trwać przy niewiernym mężu i wybaczać w imię "dobra rodziny".
I tak na prawdę zarówno żony jak i kochanki wychodzą na tym najgorzej. Obie cierpią. Każda na pewno inaczej, z innych powodów, mniej, bardziej, nie ważne. Obie zostają skrzywdzone. Obie muszą sobie radzić z sytuacją przez resztę życia. Mężczyźni  natomiast, albo wracają do domowego gniazdka i "jakoś leci" , albo układają sobie życie z kochanką, w ostateczności porzuceni zarówno przez żonę jak i kochankę - znajdują sobie inną.
Czasami myślę, że to wszystko wina bajek, którymi "karmione" byłyśmy jak dzieci. Książę na białym koniu, w srebrnej zbroi, wielka miłość, która bez względu na przeciwności losu wszystko pokona.

Leemonka, współczuje Ci sytuacji w której się znalazłaś. Ale wierzę, w to że będziesz szczęśliwa. Nie wmawiaj sobie, że masz pecha i zawsze pakujesz się w jakieś problemy. Być to że tak o sobie myślisz w jakiejś mierze ma wpływ na to w co się "pakujesz". W końcu jak to napisał ktoś mądry "?Czy myślisz, że coś możesz, czy też że czegoś nie możesz, to zawsze masz rację." Uwierz w siebie! Dobrze, że znalazłaś w sobie siłę żeby pójść na przód. Być może teraz właśnie potrzebujesz czasu dla siebie, może nabierzesz dystansu i spojrzysz na TO z innej perspektywy. Wyznaje może trochę głupią i starą zasadę, ale "co sądzone to go nie minie". Jesli sądzone jest Ci być z owym mężczyzną, tak będzie. Jeśli nie - mam nadzieję, że wyjdziesz na prostą i wyniesiesz spory bagaż doświadczeń.
Życzę powodzenia!

Batrix, Tobie współczuje jeszcze bardziej.. Bo w sumie z dnia na dzień zawalił Ci się cały świat, który do tej pory budowaliście razem z mężem. Nawet nie chcę sobie wyobrażać tego przez co musisz przechodzić. I te teksty "dziewczyny" Twojego męża - brak słów!
Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie tyle siły, żeby przez to wszystko przejść.

Kala - jestem pełna podziwu! Kochać kogoś ponad życie i w imię tej miłości z nim nie być... naprawdę to wymaga wielkiego poświęcenia i chyba odwagi.

Pozdrawiam Was, Netkobiety

90

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

A ja nie życzę wam dobrze. Nienawidzę takich ............... i nie zasługujecie na nic dobrego. Żałuję że jestem na forum gdzie wyżalają się takie glizdy i jeszcze się wspierają. Baby są jeszcze gorsze od facetów bo mimo iż jestem pierwsza to ta druga mnie zabiła i skrzywdziła moje dzieci. Życzę wszystkiego najgorszego.

91

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

elefantka....niestety mam takie same odczucia...więc rozumiem Twoje.
NIE WOLNO WŁAZIĆ Z BUCIORAMI W ŻYCIE INNYCH!
Choćby "ten biedny cudzy mąż" nie wiem mówił jaki jest biedaczek....to nie usprawiedliwia KOCHANEK w niczym..
Oczywiście jeśli jest rozwodnikiem to juz zmienia postać rzeczy, bo kazdy ma prawo na nowo ułożyć sobie życie.

92

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Dziewczyny,

Nie wiem co czuje zdradzona kobieta i obym się nigdy dowiedzieć nie musiała.

Elefantka,
Całą swoją złość kierujesz na osobę kochanki i życzysz Jej wszystkiego co najgorsze. Bo to Ona zabrała ojca dzieciom, weszła z buciorami z cudze życie itd. Co po części na pewno jest prawdą, ale czy nie uważasz że w tym wszystkim dużą część winy ponosi również mężczyzna? W końcu On oszukuje nie tylko żonę ale zakładam że w większości przypadków także kochankę. Wydaje mi się że jest nie wiele kobiet które zdecydowały by się na rozbicie jakiegoś małżeństwa, żeby nie fakt że mężczyzna mówi jaki to jest nie doceniony, pokrzywdzony, żony nie kocha, nic Go z Nią nie łączy i w ogóle wszystko jest źle, i że na pewno się rozwiedzie tylko coś tam coś tam...
A jak widać po niektórych Waszych historiach z perspektywy żony wszystko wydaje się być w porządku, aż do momentu kiedy nagle okazuje się że mąż Was zdradza. I najgorsza jest kochanka. A co z mężem? czy nie uważacie że to On jest bardziej winny tego wszystkiego? i że to w dużej mierze właśnie mężczyźni są winni bardziej niż kochanki?

Pytam z czystej ciekawości, bo zawsze mnie to zastanawiało, jak to jest że większa część złości, nienawiści skierowana jest w stronę kobiet, które też nie jednokrotnie zostały oszukane. A mężczyzna z całej tej sytuacji wychodzi całkiem dobrze, bo jeśli wykaże skruchę to żona przygarnie Go s powrotem w imię "dobra" rodziny.

93

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

makeMyHappy...
Jak juz pisałam wyżej:
(((Alexytymia,masz rację...to głównie Jego wina,niestety nie była Ona też raczej pierwszą,ale niestety tą ,która teraz ostro miesza...Ten temat otworzyła Leemonka i chciałam Ją lekko uświadomić,jak widzi to zraniona kobieta.)))
Mężczyzna jest głównym sprawcą nieszczęścia.....i podkreślam to po raz kolejny,bo nawet gdyby mu się rozebrała miss świata to nie powinien jej tknąć jeśli ma rodzinę.Ale fakt jest taki,że kochanki są kobietami które WCHODZĄ W ŻYCIE RODZINNE.Nie wiem...nie wiem ,czy Wy tak macie,ale ja od zawsze uważałam i żyłam w przekonaniu, ze chociaż nie wiem jaki byłby mężczyzna,jeśli jest żonaty to jest NIETYKALNY...Dlaczego te kobiety w ogóle zaczynały z żonatym mężczyzną????Nie umiem tego pojąć..
Inna jest sytuacja, kiedy kobieta jest oszukana.....spotyka się i zakochuje bez świadomości ,ze facet przed nią ukrywa oczywiste fakty.Ale w momencie kiedy się dowiaduje o tym, powinna bez wzglęu na wszystko odejść, bo taki gość nie ma nic dobrego dla niej do zaoferowania....prócz kłamstw.Po co walczyć o faceta jak o złoto  ,który dla Ciebie jest gotów zostawić rodzinę??......Historia lubi się powtarzać...

94

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Witajcie po dłuższym milczeniu.

To co piszecie jest po części prawda. Mam świadomość tego,że zrobiłam źle i nic mnie nie usprawiedliwia. Ale chciałam zaznaczyć jedno:"nigdy nie mów nigdy"...
Żonaty facet był dla mnie nietykalny do pewnego momentu. Tak naprawdę nie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego się w nim zakochałam - nie wiem do tej pory. Ale chciałam Wam uświadomić, że życie naprawdę jest bardzo przewrotne (wiem z własnego doświadczenia, być może jeszcze małego) i nigdy nie wiesz co Cię spotka.
Ze mną było dziwnie,ale chyba w sumie jak z każdą dziewczyną, która pakuje się w coś takiego. P. stał mi się bardzo bliski, zauroczyłam się i mimo,że walczyłam sama ze sobą nie pokonałam tego. Stało się wręcz odwrotnie - zabrnęłam jeszcze głębiej - zakochałam się. I uwierzcie, żadne,ale to żadne tłumaczenia nie pomogą dopóki człowiek sam nie zrozumie,że tak nie wolno.

Mam nadzieje,że ja zrozumiałam. Nie kontaktujemy się nawet. Domyślam się,że przez ten cały czas również byłam oszukiwana, bo bardzo łatwo zrezygnował z kontaktu ze mną. Także pewnie skruszony błaga żonę o przebaczenie,a wymówkę ma taką,że zostaje dla dzieci. Pewnie czekałabym na nie wiadomo co całymi latami i marnowała nam wszystkim, a sobie przede wszystkim sobie, życie.
Nie ukrywam,że czuje się trochę oszukana, rozczarowana, zawiedziona,ale w końcu sama sobie jestem winna.
Czuje się tak jakbym straciła część siebie. Bo mimo tych wszystkich przeciwności wydawało mi się, że to jest właśnie ten...
Zobaczcie jakie to jest dziwne: wiem,że mnie oszukiwał itd. a mimo to nadal go kocham. Doszłam do wniosku, że muszę go znienawidzić, żeby się odkochać. Nie żale się, nie jestem jakaś załamana. Niemniej jednak jest mi troszkę ciężko,ale staram się żyć normalnie.
Doszłam do wniosku, że chyba jednak pisane mi jest iść przez życie samej. Przynajmniej tak wynika z moich dotychczasowych doświadczeń. Trudno.

Pozdrawiam!

95

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Jak to sie nie kontaktujecie? przeciez pisalas, ze on mowil, ze odejdzie od zony nie zaleznie od tego czy będzie z Tobą czy nie. Heh oni jednak wszyscy sa tacy sami! a my naiwne, zakochane. Kurde jak oni moga tak kłamac? nie rozumiem.

96

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Leemonka napisała:
((((Doszłam do wniosku, że chyba jednak pisane mi jest iść przez życie samej. Przynajmniej tak wynika z moich dotychczasowych doświadczeń. Trudno.))))


Dziewczyno ..piszesz jak 70 letnia kobieta ,a masz dopiero 22 lata! Ty dopiero wchodzisz w dorosłe życie ,wiec nie dramatyzuj..proszę;)

Kala napisała:
((((Kurde jak oni moga tak kłamac? nie rozumiem.))))

Słonko... mi "mój" powiedział...zresztą jak już pisałam,"Że żadna kobieta nie da d...py, jak usłyszy od faceta ,że ma fajną żonę i ją kocha"......więc zostawię to bez komentarza.....

97

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Jesli chodzi tylko o dawanie d..y Batrix to pol biedy, widocznie mezowi sie chcialo a zonie nie, wiec szuka czegos na boku...gorzej jesli ze soba nie sypiaja a on nadal nie potrafi zrezygnowac z kochanki-to oznacza,ze laczy ich nie tylko fizycznosc.
Moj romans zakonczyl sie prawie 3 miesiace temu i "pan maz" znow zaczal za mna lazic...gdyby jego zona sie o tym dowiedziala na pewno nie bylaby zadowolona....ja go omijam szerokim lukiem a on caly czas szuka ze mna kontaktu, wcale nie daje mu powodow aby za mna lazil, nie kusze go itd. Znow robi to z premedytacja...
Wiem, ze jest we mnie zakochany...
I teraz nasuwa mi sie taka mysl-jak to wygladalo u nich w domu gdy ja blagal o wybaczenie, pewnie tarzal sie u jej stop, z jego ust  padlo pod moim adresem niejedno niecenzuralne slowo, pewnie mowil, ze sie pomylil, ze tylko ona, ze to ja kocha, ze sie zauroczyl, ze juz nigdy sie do mnie nie odezwie itd.
Minely 3 miesiace i historia zaczyna sie od nowa....tyle, ze teraz juz wiem jak to zazwyczaj sie konczy, zwlaszcza po lekturze wypowiedzi kochanek i zdradzonych zon...
Smiac mi sie chce jak o nim mysle, bidulek chyba znow ma kryzys w malzenstwie...fajne malzenstwo...zwlaszcza, ze jest pol roku po slubie....
I jak tu zaufac mezczyznie???

98

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Batrix,
być może masz rację,że dramatyzuję. Ale nie znasz całej prawdy o mnie, a wydaje mi się,że jak na 22lata sporo już w swoim życiu przeszłam i stąd taki pesymizm.

Chociaż powiem Wam, że coś mnie dzisiaj tknęło, coś mną ruszyło i stwierdziłam:"p....ć to wszystko!". Z góry przepraszam za wulgaryzm, ale takie są we mnie w tej chwili emocje,że nie mogę się powstrzymać. Namieszał mi w głowie, kombinował, wyjdzie z tego cało,a mnie się obrywa itd. Dosyć tego!!!
Od dzisiaj żyję sama dla siebie i żaden facet nie będzie mi mącił w głowie. Koniec!

Kala,
tak. Kiedy napisałam,że nie mogę już tak dłużej,że nie możemy się nawet kontaktować. Stwierdził,że mam rację i że kochać kogoś to czasem pozwolić mu odejść. Życzył mi,żebym o siebie dbała i znalazła faceta, który mnie pokocha tak, jak na to zasługuje. I tyle. Taki był koniec "wielkiej miłości".
I wiecie co, teraz zaczynam współczuć jego żonie, naprawdę. I tutaj jestem na wygranej pozycji, bo mogę odejść kiedy chce,a ona będzie siedziała w tym "bagnie"  dopóki nie zrozumie jaki jest naprawdę, czyli aż dzieci pójdą na studia.
I właśnie, żadnemu facetowi nie będę w stanie teraz zaufać. Ale zmieniłam podejście do samej siebie, podnoszę głowę do góry pomimo tego co zrobiłam. Każdy w życiu popełnia błędy. Najważniejsze,żeby wyciągnąć z nich właściwe wnioski na przyszłość.

Nie wiem skąd wzięłam na to siłę, bo wczoraj płakałam pół nocy,ale dzisiaj mówię sobie dość!

99

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Dziewczyny....uwierzcie,że często jest tak,że facet w domu ma wszystko....kochającą ,piękną żonke którą nie boli co wieczór głowa...Oni po prostu są jak psy myśliwskie, jeśli uda im się zdobyć....to cieszą się świeżą zwierzynką....Najpiękniejsze kobiet świata..też są zdradzane...durne to prawda???

Dziś ktoś powiedział mi coś co zmieniło mój tok myślenia...
-Nie jesteś OFIARĄ....to oni są OFIARAMI WŁASNEJ GŁUPOTY.

Aż dziw bierze ,ze to słowa faceta;)...może nie wszyscy są chartami myśliwskimi....ale i opiekuńczymi owczarkami;)....Przepraszam Panów czytających moją wypowiedz za porównania;)

Leemonka...powiem Ci ,że ja np nie jestem typem "singla" i mimo co zrobił mi mój "ślubny"wierzę,że gdzieś jest Ten "normalny",z którym odzyskam kiedyś spokój.Męża nadal kocham.....a może to już nie miłość a przyzwyczajenie....ale jeśli nawet zrozumie, to boje się z nim przyszłość budować od nowa.Patrzeć na każde 5 min gdy Go nie ma???Albo czuć obok w łóżku kochanicę z którą się teraz spotyka???Czy można wybaczyć????Czy można zapomnieć???? echh

Leemonko...po prostu nastepnym razem odrazu pytaj się o status Pana;) jeśli zacznie rozmowę typu....
-No niby mam żonę ,ale się z nią rozstaję.....
albo:
-Jaki ja biedny nieszczęśliwy...nikt mnie już nie kocha, żona się nie liczy...
To kopnij pana w tyłek i obróć się na pięcie, choćby to był Leonardo D.!
Jest wielu miłych chłopców w Twoim wieku:)
Pozdrawiam.

100

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Batrix,
też nie jestem typem singla, niestety. Bardzo źle znoszę taki rodzaj samotności gdzie nie ma obok mnie faceta. Takiego normalnego, bliskiego, do którego zawsze mogę się przytulić itd. Ale tak dostałam po dupie, że po prostu lepiej mi jest samej. Takie niepowodzenia sercowe trwają u mnie już ponad 2,5 roku. To jest jednak kawałek czasu, można się zniechęcić, sama przyznaj.
Najważniejsze,że "zmądrzałam" i zdecydowałam się na taki krok, podjęłam decyzję w porę. Bo tak to oszukiwałam sama siebie.

P. zostawił mi dziś dużo wiadomości na gg; że jest zrezygnowany, że czuje pustkę,że stracił swoje słoneczko i nie ma ochoty na nic; że zawsze będzie nosił mnie w sercu, bo bardzo mnie kocha, sam nie wiedział jak bardzo itd. 
Staram się nie reagować na te zaczepki, bo mu nie wierzę. Być może pisze prawdę,ale zacięłam się i nie dam się znowu w to wciągnąć.
Teraz zajmuje się sobą i nauką, rzecz jasna smile

Dziękuje Wam kochane i za słowa wsparcia i za te wszystkie "kopniaki" smile
Pozdrawiam!

101

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

makeMyHappy widziałaś tu któregoś ze zdradzających jak szuka wsparcia?? One szukają i dlatego wylewam swoją złość na nie. Gwarantuję, że gdyby któryś próbował robić z siebie biedną dziadową kozę z cyklu " oj ja biedny, kocham żonę ale kochanka też jest fajna, pomóżcie bo nie wiem co robić, stoję na rozdrożu " też dowiedziałby się prawdy. Winni są oboje ale tylko one szukają tu usprawiedliwienia.

makeMyHappy napisał/a:

Dziewczyny,

Nie wiem co czuje zdradzona kobieta i obym się nigdy dowiedzieć nie musiała.

Elefantka,
Całą swoją złość kierujesz na osobę kochanki i życzysz Jej wszystkiego co najgorsze. Bo to Ona zabrała ojca dzieciom, weszła z buciorami z cudze życie itd. Co po części na pewno jest prawdą, ale czy nie uważasz że w tym wszystkim dużą część winy ponosi również mężczyzna? W końcu On oszukuje nie tylko żonę ale zakładam że w większości przypadków także kochankę. Wydaje mi się że jest nie wiele kobiet które zdecydowały by się na rozbicie jakiegoś małżeństwa, żeby nie fakt że mężczyzna mówi jaki to jest nie doceniony, pokrzywdzony, żony nie kocha, nic Go z Nią nie łączy i w ogóle wszystko jest źle, i że na pewno się rozwiedzie tylko coś tam coś tam...
A jak widać po niektórych Waszych historiach z perspektywy żony wszystko wydaje się być w porządku, aż do momentu kiedy nagle okazuje się że mąż Was zdradza. I najgorsza jest kochanka. A co z mężem? czy nie uważacie że to On jest bardziej winny tego wszystkiego? i że to w dużej mierze właśnie mężczyźni są winni bardziej niż kochanki?

Pytam z czystej ciekawości, bo zawsze mnie to zastanawiało, jak to jest że większa część złości, nienawiści skierowana jest w stronę kobiet, które też nie jednokrotnie zostały oszukane. A mężczyzna z całej tej sytuacji wychodzi całkiem dobrze, bo jeśli wykaże skruchę to żona przygarnie Go s powrotem w imię "dobra" rodziny.

102

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??
elefantka napisał/a:

A ja nie życzę wam dobrze. Nienawidzę takich ............... i nie zasługujecie na nic dobrego. Żałuję że jestem na forum gdzie wyżalają się takie glizdy i jeszcze się wspierają. Baby są jeszcze gorsze od facetów bo mimo iż jestem pierwsza to ta druga mnie zabiła i skrzywdziła moje dzieci. Życzę wszystkiego najgorszego.

Pisałam juz w innym podobnym temacie,wiec teraz tylko wkleję.
Ja winie TYLKO faceta za to ze nie moze fiutka utrzymac na wodzy. Zawsze żona obwinia kochanke. Pod jej adresem śle najgorsze wyzwiska.... a facet co? Nie ma rozumu?! Co z tego ze ma kryzys,ze zona go nie rozumie? Niech idzie do terapeuty jak mu tak zle,a nie szuka kochanki.
KOCHANKA JEST WOLNĄ ISTOTA i jej wolno spotykać sie z kim chce. To facetowi nie wolno,bo ma żone,bo ma dziecko,bo rani rodzine.
Nie jestem kochanką,mam męza który chyba mnie nie zdradza,ale jak bym sie dowiedziała,że ma kogos na boku,TO NIGDY nie winiłabym kochanki,TYLKO JEGO!
Jak facet jest znudzony żona,to jest mu obojetne czy to bedzie ta czy inna.Jak któraś nie wejdzie w romans z żonatym,bo bedzie miała wyrzuty sumienia,to znajdzie inną,mniej wrażliwą.

103

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Elefantko, rozumiem Twoje rozgoryczenie i nie chcialabym się znaleść w Twojej sytuacji, ale proszę Cię, abyś nie obrażała innych. Masz prawo do własnego zdania, ale na forum staramy się nie obrażać wzajemnie, bo nie o to tutaj chodzi.

104

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Kobietko48 nigdy nie mów nigdy. A ja winię oboje tym bardziej że tamtą znałam i podczas wszystkiego chciała się ze mną zaprzyjaźnić i lepiej poznać moje dzieci.

Agatko nikogo nie obrażam mówiąc, że jest to żenujące gdy " kochanki " szukają usprawiedliwienia u  "żon ". A to że nie życzę im szczęścia jest raczej faktem niż ubliżaniem.

No to chyba na tyle. Nadal wspierajcie biedne kochanki.

105

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Kobietka48 napisała:
(((Nie jestem kochanką,mam męza który chyba mnie nie zdradza,ale jak bym sie dowiedziała,że ma kogos na boku,TO NIGDY nie winiła bym kochanki,TYLKO JEGO!
Jak facet jest znudzony żona,to jest mu obojętne czy to będzie ta czy inna.Jak któraś nie wejdzie w romans z żonatym,bo będzie miała wyrzuty sumienia,to znajdzie inną,mniej wrażliwą.)))

echhh a co wtedy gdy KOCHANICA mojego męża np znała mnie i nasze dziecko???Pytała się jak mi było na wakacjach z małym, kiedy opiekowała się moim mężusiem???Też jest niewinna???
elefantko.....widzę ,że miałaś podobnie....żal dla takich....(i tu nie wpiszę obraźliwości..).

106

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Jezeli kochanka zna żone,jest jej koleżanką,albo znajomą,sąsiadką,to jest to świństwo,ale i tak winę przypisała bym tylko mężowi.
TO JEMU NIE WOLNO!!!!! Dziewczyny czy Wy nie widzicie różnicy?  To on do niej poszedł,to on miał z nia seks!!! Przecież ona go nie zgwałciła. On mógł powiedzieć NIE!!!  ale jak facet mózg ma w spodniach,to sory!!

107

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Dziewczyny,
moim zdaniem wina leży po obydwu stronach. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Bo przecież doskonale wiedziałam,że ma rodzinę, a mimo to zaangażowałam się. Przecież też mogłam powiedzieć stanowcze NIE, a jednak...
Nie da się jednoznacznie zwalić winy na jedną stronę i nie da się określić kto zawinił bardziej. Czynników jest wiele i bardzo różnych.
W świetle tego co napisała Kobietka48 zrobiłam podwójne świństwo, bo spotykając się już z P. byłam u jego żony na praktykach, miała mi podpisać dziennik praktyk. Nie próbowałam się z nią zaprzyjaźnić, ani nawiązać żadnej bliższej znajomości,ale zrobiłam źle, bardzo źle.
Tyle,że nie zrzucę przecież winy na kogoś innego, bo mam wolną wolę i zrobiłam jak zrobiłam.
Szokujące. Tylko szkoda,że nie pomyślałam o tym wcześniej... Heh, życie nas zaskakuje na każdym kroku.

108

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Dzięki Batrix.
Jeśli kochanka nie wiem, że jest kochanką tylko myśli, że poznała świetnego faceta jest tak samo zdradzana jak żona, ale jeśli wie, że on ma rodzinę to....  Dlatego nie jest mi ich żal bo robią to tak samo świadomie jak oni. Nigdy nie broniłam facetów, ale jak dla mnie są to zwykłe zwierzaki domowe, które paskudzą a my musimy po nich sprzątać więc skoro zdajemy sobie sprawę z tego, że "facet to świnia" to dlaczego same nie jesteśmy wobec siebie na tyle lojalne, żeby nie pchać się tam gdzie jest już dwoje??

Czy takie kochanki zdają sobie sprawę z tego jak bardzo krzywdzą dzieci?? Żona sobie poradzi jak mąż odejdzie ale dzieci?? To ich przerażenie w oczach kiedy wiedzą że coś złego się dzieje. Taty ciągle nie ma a mama bezustannie płacze. Doskonale wiedzą, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej, wiedzą, że ich świat w każdej chwili może runąć. I co wtedy?? Co się z nimi stanie?? Będą z mamą czy tatą?? Przecież oboje kochają tak samo. Chodzą na paluszkach, żeby nie wywołać niepotrzebnej kłutni a gdy rodzice już się kłucą albo nawet rozmawiają wchodzą do pokoju i przerywają bo nie chcą żeby to zaszło za daleko. Pomagają w domu jak mogą żeby tylko rodzice zobaczyli jak bardzo się starają i chcą mieć całą rodzinę i zrobią wszystko.... po prostu wszystko...i są przerażone że rodzice tego nie widzą. Najgorzej jest kiedy leżąc w nocy w łóżku uświadamiasz sobie, że słyszysz cichutki płacz i kiedy idziesz zapytać co się stało synek mówi Ci, że ma koszmary ale doskonale wiesz, że kłamie bo nie chce Cię martwić. Woli cicho cierpieć.


To właśnie robicie dzieciom. Żona w tym wszystkim to najmniejsze zło.

109

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

W takim razie tatus powinien wziasc sie w garsc i ratowac rodzine, a nie znikac gdzies podczas gdy mama placze...Czy ojcowie nie widza tego, ze ich dzieci cierpia???A jezeli widza to dlaczego nie reaguja tylko nadal gdzies wymykaja sie z domu....czy taki mezczyzna jest wart przebaczenia???
Mezczyzna. ktory sie do mnie przyczepil nadal nie daje mi spokoju chociaz postanowil zostac z zona. W porzadku, bo nigdy nie chcialam rozbijac ich malzenstwa (jeszcze nie maja dzieci), ale najwidoczniej sprawa ucichla w domu, wiec czemu jeszcze raz nie sprobowac...
Jestem pewna, ze jesli nie ja to na pewno ktos inny....
Biedna zona...

110

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Dziewczyny,gdy kochanka wie w co sie pcha,że jest rodzina,dzieci,ze wszytko do człowieka wraca [dobro jak i zło] a mimo to zaczyna romans,to znaczy że nie ma skrupułów,to znaczy że godzi sie na wszytko niemiłe co ją potem spotka,że kiedys za to moze "zapłacić".  Jezeli kochanka wie w co weszła,a potem facet woli zone i kochanke traktuje jako pogotowie seksualne,to oczywiscie sama sobie jest winna,bo widziały gały co brały.
Nie moge napisać,ze żal mi tylko żon,czy zal mi tylko kochanek,ZAL MI TYLKO DZIECI.
Czasem zona jest tak wredna,ze facet juz nie wyrabia i szuka kogos na boku,czasem facet sie na prawdę zakochuje,konczy małżeństwo,bierze ślub z kochanka i zyje im sie cudownie.
Nie każdy facet to świnia i nie każdy ma mózg w bokserkach.
Tak jak pisałam wyżej. Rozwalając ŚWIADOMIE czyjeś małżeństwo,spodziewajmy się ,ze kiedyś my możemy znaleść sie w takiej samej sytuacji.
Swoje zdanie jednak podtrzymuje,ZE TYLKO FACET JEST WINIEN,kochanka go nie wciąga na siłę do łóżka.

111

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Sory ale tutaj się z Tobą nie zgodzę. W przypadku mojego męża było tak, że chodziła, chodziła i wychodziła. Jak się później okazało nie był jedynym frajerem. Ale wcale mi to nie pomogło.

112

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??
elefantka napisał/a:

Sory ale tutaj się z Tobą nie zgodzę. W przypadku mojego męża było tak, że chodziła, chodziła i wychodziła. Jak się później okazało nie był jedynym frajerem. Ale wcale mi to nie pomogło.

A on jest ubezwłasnowolniony,niedorozwinięty i poszedł!! BIEDNY UWIEDZIONY MĄŻ!!

113

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Witam!
Ani mężowie ani kochanki nie są bez winy.
ON ,bo naraził dla chwili pożądania wszystko o co sam walczył i budował z żoną.ON bo zapomniał ,że przy całym życiowym galimatiasie wciąż jest KOBIETĄ i bardzo Go kocha.Bo zapomniał,że ona też chce być mila jak tamta tylko czasem chciałaby aby to on zrobił pierwszy krok i znowu były motylki.ON,bo zapomniał,że mówiła mu jaki jest dla niej ważny,a ON przestał tego słuchać.ON,bo sprawił jej ból,który zabija ją każdego dnia,a przecież ON już wie ,że kocha ją najmocniej na świecie-ma dom o jakim zawsze marzył.ON,bo niestety przez chwilę  głupoty zburzył Jej i Swój świat.
Ona ,bo nie szanuje Kobiet.Ona ,bo jest egoistką.Ona,bo nie pamięta,że na niczyim nieszczęsciu swojego szczęścia się nie zbuduje.Ona,bo cokolwiek myślała krzywdziła z premedytacją .Ona ,bo nie ma cienia przyzwoitości,serca i sumienia.
I nieważne ,że winni są oboje,bo niestety w tym układzie cierpi najbardziej TA,która kocha Go nad życie i której obiecał ,że będzie ją chronił.
Kochanki?No cóż,wspólczuć im nie umiem.Tak jak kiedyś powinny być znaczone,żeby każdy wiedział,że są złe.

114

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Lucziola, fajnie to ujęłaś, bardzo trafnie i ciekawie. Pod tym tekstem mogłabym się sama podpisać. Pozdrawiam serdecznie!

115

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Dziękuję Olina!
Twoje doświadczenie pomaga mi czasem  przetrwać to co dzieje się teraz w moim życiu.Pozdrawiam serdecznie...

116

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Czy mam to odebrać jak sygnał, że czytujesz moje posty??? Dziękuję Ci za zaufanie jakim mnie obdarzyłaś, ale jak już wielokrotnie gdzieś tu pisałam dzielę się tylko tym czego sama doświadczyłam, uczyłam się na własnym przykładzie, więc wiem jak to jest być zdradzoną. Wiem też, że można sobie z tym poradzić, czasem potrzeba bardzo dużo czasu, dużo łez i starań, ale jest to możliwe. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie!

117

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Olina pozdrawiam serdecznie!
Mam nadzieje,że za jakis czas będę umiała nabrać choć cień dystansu do spraw ,które na dziś zatruwaja mi mysli.Może ....Czasem trudno ująć w słowa co w nas siedzi.Czasem nie ma komu powiedziec, a czasem poprostu łatwiej napisać nie patrząc nikomu w oczy.
Istnieje nadzieja , a własciwie jej cień,że po drugiej stronie ktoś zrozumie..

118

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Witam wszystkich,jestem tu nowa i dlatego odwazylam sie napisac.Domyslacje sie pewnie o co chodzi.Jakis czas temu,poznalam w necie mezczyzne,ktory jak sie okazalo ma zone i dwoje dzieci,poniewaz pracuje on za granica to nie mielismy mozliwosci spotkania sie ale za 2 tygodnie bedzie w Polsce i zaproponowal mi spotkanie.Twíerdzi ze z zona nic go nie laczy oprocz dzieci,ze nie kocha zony.Mam pytanie i prosze o szczera odpowiedz,czy powinnam sie z nim spotkac?

119 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-07-18 00:01:18)

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??
Leemonka napisał/a:

Niektóre forumowiczki już wiedzą,że mam tendencję do pakowania się w kłopoty, zwłaszcza sercowe. Tak też jest i tym razem..

Dziwne, ze jak wiesz to nie idziesz na psychoterapie tylko z urokiem glupiutkiej blondynki piszesz takiego posta

Leemonka napisał/a:

Proszę Was o radę, bo stoję na rozdrożu..

to nie Ty stoisz na rozdrozu to przez Ciebie stoja na rozdrozu

Leemonka napisał/a:

Mój problem polega na tym, że weszłam w dziwną relację z żonatym mężczyzną..

To nie jest "dziwna " relacja to "nieuczciwa" relacja. Jest to meczace gdy rozmowca przez odpowiedni dobor slow umniejsza swoja wine.. tak powstaja pokracznosci slowne typu troszke zdradzilam, mialam lekki seks,  przelotny romans, czy dziwna relacja.

Leemonka napisał/a:

Poznaliśmy się całkiem przypadkiem. Naprawdę czysty przypadek. Najpierw były rozmowy o wszystkim i o niczym. Coraz częstsze spotkania, miłe słowa, komplementy,aż wreszcie nawet seks. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt,że ma żonę i dwójkę dzieci. Nawet różnica wieku mi nie przeszkadza (on ma 38 ja 22).

Tak sie dzieje gdy ktos nie panuje nad swoja wola tylko jest roslinka zalezna od pogody i hodowcy... Normalnie to czlowiek wie co robi i w co sie pakuje. Jesli nad tym nie panuje i ulega instynktom to potrzebuje terapii zeby zrozumiec co sie z nim dzieje, ze jest taki slabowity w podejmowaniu decyzji.
Problem wieku jest tak nieistotny w porownaniu z dramatem dzieci i zony, ze podawanie tego faktu jest lekko infantylne.

Leemonka napisał/a:

Dogadujemy się świetnie, rozumiemy bez słów, ufam mu bezgranicznie. Jest między nami jakieś dziwne porozumienie, chemia - nie wiem jak mam to nazwać. Już dawno czegoś takiego nie czułam. .

A to ciekawe ufasz oszustowi? Ryzykowne. Albo nie widzisz co piszesz, albo masz problemy kwalifikujace na dobra terapie.

Leemonka napisał/a:

Nie sądziłam też,ze nasza znajomośc w coś takiego się przerodzi i to tak szybko (znamy się dopiero 3miesiące). Nie wiem jeszcze czy się zakochałam, ale na pewno mocno zauroczyłam i jest dla mnie bardzo ważną osobą..

Jak wiele poswiecisz dla tej waznej osoby, zapominajac o swojej... moze zostawisz go dla uratowania jego dobrych kontaktow z dziecmi, jego ojcostwa?

Leemonka napisał/a:

Wiem też,że postępuję bardzo źle i perfidnie wręcz. Byłam na praktykach u jego żony kiedy już się spotykaliśmy. Wiem, będę się smażyć w piekle, wiem..

Czyli, ze jestes zla, wyrachowana i przebiegla? Robisz to z premedytacja? Czy bezwolna meduza poddajaca sie instynktowi i fali.

Leemonka napisał/a:

Oni gdzieś się zgubili. Przyszły problemy finansowe, proza życia codziennego i przestali ze sobą rozmawiać. W ogóle zdradzał ją już wcześniej, jakieś przelotne romanse..

No i znowu przeinaczasz w pokracznosci... nie "zagubil sie" tylko ciagle ja oszukuje i zdradza. Jakby jego zona wyrwala Ci wszystkie wlosy na ulicy i zwymiotowala na najlepsza bluzke to nie mowilabys ze ona sie "zagubila". Badz obiektywna to polowa sukcesu.

Leemonka napisał/a:

I teraz wiem, powiecie mi:"a skąd wiesz czy z tobą nie jest tak samo?". No właśnie nie wiem..

No i nie musisz wiedziec. Przeciez mu ufasz bezgranicznie.... nieprawdaz?

Leemonka napisał/a:

Od tamtej pory trwa dramat. Prosi go,żeby został. On twierdzi,że chce być ze mną. Święta spędzili osobno..

O! to dzieci byly zadowolone! Swieta bez tatusia.... tak, ciekawe jak Ty sobie wyobrazasz tate swoich dzieci? Bo pewnie nie wyobrazasz sobie, ze bedziesz ponizac sie do dzwonienia do jakiejs zagubionej malolaty, aby ja prosic o litosc dla Twojej rodziny? Na marginesie, nie wiem dlaczego nie liczysz sie ze zdaniem jego zony bardziej niz jego... przeciez ona jest wartosciowsza osoba i powinna byc wiekszym autorytetem... To takie logiczne...eh

Leemonka napisał/a:

Dostaję smsy od jego żony,żebym chociaż ja zachowała się rozsądnie itd. Powiedziała,że przyjedzie do moich rodziców powiedzieć im o wszystkim.
Mają po prostu w domu dramat.]A w tym wszystkim jestem ja. Nie wiem co mam robić..

Maja dramat. Nie bede sie wypowiadala o nim bo to nie on pisze na forum (pewnie nawet nie musi bo ma zycie emocjonalne na poziomie kalafiora). Co do Ciebie... masz swoj udzial w tym dramacie. Zalosne, ze nie wiesz co zrobic.

Leemonka napisał/a:

Z jednej strony wiem,że powinnam zerwać kontakt i zapomnieć o wszystkim. Naprawdę, czasem mam ochotę to wszystko po prostu zostawić. Ale jest coś, co mi na to nie pozwala. P. jest dla mnie bardzo ważną osobą. Nie potrafię tak po prostu tego uciąć..

Czyli sa dwie strony inteligencja i instynkt. Ciekawe co jest u Ciebie mocniejsza strona?
Fajnie ze los podsunl Ci taka probe. Masz okazje przyjrzec sie swojemu charakterowi. Cudowna chwila. Jesli to chwila dumy z siebie.

Leemonka napisał/a:

Proszę Was, pomóżcie mi.

Pomoglam?

120 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-07-18 00:09:15)

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??
CCzarna29 napisał/a:

Witam wszystkich,jestem tu nowa i dlatego odwazylam sie napisac.Domyslacje sie pewnie o co chodzi.Jakis czas temu,poznalam w necie mezczyzne,ktory jak sie okazalo ma zone i dwoje dzieci,poniewaz pracuje on za granica to nie mielismy mozliwosci spotkania sie ale za 2 tygodnie bedzie w Polsce i zaproponowal mi spotkanie.Twíerdzi ze z zona nic go nie laczy oprocz dzieci,ze nie kocha zony.Mam pytanie i prosze o szczera odpowiedz,czy powinnam sie z nim spotkac?

Laczy go z zona slub i obietnica uczciwosci malzenskiej....
Co za naiwnosc (??!!!!) ... az brak mi slow.

121

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

WITAM WSZYSTKIE PANIE I PROSZE O POMOC BO SAMA SOBIE JUZ NIE DAJE RADY O TO MOJA HISTORIA MAM 32 LATA I 12 LAT ZWIAZKU MYSLAŁAM ZE TO MIŁOSC MA CAŁE ZYCIE WIECIE TAKA JAK Z FILMU O KTÓREJ PISZA POECI ALE JUZ SIE WSZYSTKO WYPALIŁO KOCHAM GO ALE JESTEM KOBIETA PRAGNE BLISKOSCI CZUŁOSCI ORAZ ROZMOWY NIE PAMIETAM KIEDY SIE Z NIM KOCHAŁAM TAK MI TEGO BRAKUJE PO URODZENIU DZIECKA JUZ NIE WYGLADAM TAK JAK PRZED ON JUZ MNIE NIE PRZYTULA DLACZEGO ZYJEMY RAZEM A JEDNAK OSOBNO TO ZE MAM NADWAGE TO JUZ NIE ZASŁUGUJE NA NIC PRZECIEZ TO JA INNA ALE W SRODKU WCIAZ TA SAMA TO MUSI TAK BOLEC TAK MI GO BRAK NIC JUZ NIE ROBI ZEMNA NIE ROZMAWIA TRUDNO MI PRZYWOŁAC WSPOMNIENIE KIEDY RAZEM SIE SMIALISMY ZBLIZA SIE NASZA ROCZNICA WIECIE CO BYM CHCIAŁA DOSTAC NIE BIZUTERIE BO MOZNA ŁATWO ZGUBIC NIE UBRANIE BO TAK ŁATWO SIE MOZE PODRZEC A WSPOMNIENIE PIĘKNE TAKIE DO KTÓREGO BEDE WRACAC W KAZDEJ CHWILI I MIEJSCU WIEM MAMY PIEKNEGO SYNKA ALE CZY JUZ NIE MOGE PROSIC O SZCZESCIE O NAMIETNOSC UNIESIENIE TAKIE PRZY KTÓRYM BRAKNIE MI TCHU CO MAM ROBIC CO CZYNIC

122

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??
bafi2208 napisał/a:

WITAM WSZYSTKIE PANIE I PROSZE O POMOC BO SAMA SOBIE JUZ NIE DAJE RADY O TO MOJA HISTORIA MAM 32 LATA I 12 LAT ZWIAZKU MYSLAŁAM ZE TO MIŁOSC MA CAŁE ZYCIE WIECIE TAKA JAK Z FILMU O KTÓREJ PISZA POECI ALE JUZ SIE WSZYSTKO WYPALIŁO KOCHAM GO ALE JESTEM KOBIETA PRAGNE BLISKOSCI CZUŁOSCI ORAZ ROZMOWY NIE PAMIETAM KIEDY SIE Z NIM KOCHAŁAM TAK MI TEGO BRAKUJE PO URODZENIU DZIECKA JUZ NIE WYGLADAM TAK JAK PRZED ON JUZ MNIE NIE PRZYTULA DLACZEGO ZYJEMY RAZEM A JEDNAK OSOBNO TO ZE MAM NADWAGE TO JUZ NIE ZASŁUGUJE NA NIC PRZECIESZ TO JA INNA ALE W SRODKU WCIAZ TA SAMA TO MUSI TAK BOLEC TAK MI GO BRAK NIC JUZ NIE ROBI ZEMNA NIE ROZMAWIA TRUDNO MI PRZYWOŁAC WSPOMNIENIE KIEDY RAZEM SIE SMIALISMY ZBLIZA SIE NASZA ROCZNICA WIECIE CO BYM CHCIAŁA DOSTAC NIE BIZUTERIE BO MOZNA ŁATWO ZGUBIC NIE UBRANIE BO TAK ŁATWO SIE MOZE PODRZEC A WSPOMNIENIE PIĘKNE TAKIE DO KTÓREGO BEDE WRACAC W KAZDEJ CHWILI I MIEJSCU WIEM MAMY PIEKNEGO SYNKA ALE CZY JUZ NIE MOGE PROSIC O SZCZESCIE O NAMIETNOSC UNIESIENIE TAKIE PRZY KTÓRYM BRAKNIE MI TCHU CO MAM ROBIC CO CZYNIC

Jesli Twoj partner nie rozumie Twoich potrzeb, nie zalezy mu na Twoim szczesciu... to chyba nie masz wiekszego wyboru jak odejsc od niego.
Mozesz tez z nim zostac, byc nieszczesliwa i pisac posty na forach.
Jest tez trzecie rozwiazanie... porozmawiaj z nim. Zacznij od wydrukowania swojego postu i mu wrecz do przeczytania. Czasem obcym ludziom potrafimy lepiej wytlumaczyc problem niz najblizszemu. A Twoj post jest tak klarowny i czytelny.... no, ze tylko dac go Twojemu mezczyznie do przeczytania.
Ostatnio myslalam o radach typu seksowna bielizna, swiece etc. I doszlam do wniosku, ze chyba kazdy czlowiek wie jak siebie samego podniecic... wiec to czy ktos ma jakis specjalny stroj czy gadzet nie wplywa na wole, chec  seksu. Ma to znaczenie tylko dla uatrakcyjnienia chwili. Oczywiscie jak czlowiek nie myje sie przez tydzien, to moze odstraszac... no ale chyba takie problemy nie dotycza juz wspolczesnego czlowieka (to daleka przeszlosc z czasow braku kanalizacji).

123

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Zazdrość,
mocne słowa, ale nie zjadłaś wszystkich rozumów. Jak ktoś nie był w takiej sytuacji łatwo jest oceniać. Napisze tylko tyle: nie życzę abyś kiedyś była w podobnej sytuacji. A jak będziesz to wtedy pogadamy.
Dokonałam wyboru, podniosłam się z tego i ciesze się, a Wy możecie mówić co wam się podoba - wolność słowa. Najważniejsze, że ja w głębi siebie zrozumiałam.
Nie mniej jednak dziękuje Wam - Netkobietom- za rady, wsparcie, "kopniaki" itd.

Pozdrawiam!

124 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-07-19 06:40:18)

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??
Leemonka napisał/a:

Zazdrość,
mocne słowa, ale nie zjadłaś wszystkich rozumów. Jak ktoś nie był w takiej sytuacji łatwo jest oceniać. Napisze tylko tyle: nie życzę abyś kiedyś była w podobnej sytuacji. A jak będziesz to wtedy pogadamy.
Dokonałam wyboru, podniosłam się z tego i ciesze się, a Wy możecie mówić co wam się podoba - wolność słowa. Najważniejsze, że ja w głębi siebie zrozumiałam.
Nie mniej jednak dziękuje Wam - Netkobietom- za rady, wsparcie, "kopniaki" itd.

Pozdrawiam!

Dlatego, ze mam inne zdanie nie mozesz zakladac, ze tego nie przezylam, bo to oznacza, ze uwazasz, iz kazdy w Twojej sytuacji postapil by tak jak Ty. A tak nie jest...
... Swiat jest ogromny wspanialy i roznorodny... Kazdy jest inny i kazdy podejmuje inne decyzje.
Nie zjadalam zadnego rozumu. Uwazam sie za nadal bardzo glupia. Mam swoje male  i duze cierpienia oraz nierozwiklane sprawy.
NIE OCENIALAM...
Mowilam tylko o Twoim braku szczerosci wobec samej siebie w wypowiedziach... czyli usprawiedliwianie sie poprzez uzywanie okeslen umiejszajacych wine, albo niesprawiedliwosc w ocenie autorytetow, albo inna ocene faktow w zaleznosci od sytuacji.
Zycze Ci dobrze. Czasem twarda i malo emocjonalna wypowiedz jest bardziej potrzebna niz glaskanie po glowie.
To pomaga wbrew pozorom zebrac mysli i spojrzec rozumnie na sytuacje. Ja wole jak ktos mnie szczerze opietruszy niz kadzi i popiera w kadej glupocie. A robie glupot od pyty. Szczegolnie na polu uczuciowym.
Odnwiam sie i ucze sie "chodzic" po polu "Milosc" (szeroko rozumiana milosc... do czlowieka, a wiec i do mnie samej rowniez) Duzo czytam.
Ja tez mialam goraca sytuacje w moim zyciu.. pozostalam wierna swoim zasadom i ogolnie pojetej moralnosci. Jestem z siebie dumna... Ba! moj niedoszly kochanek chyli mi czola i ma taki respekt jak nigdy dotad.... i slusznie! zasluzylam sobie na to.

a co do terapii... polecam. Niektorzy mysla ze trzeba miec conajmnie schizofrenie zeby isc do psychooga, a to jest czlowiek ktory pomoze nam zrozumiec nas samych. Warto, polecam! Sama mowilas, ze ciagle pchasz sie w klopoty.... czyli ze masz problem ze soba  a nie jestes glupia i niedorozwinieta.
Pozdrawiam

125

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Zazdrość,
nie umniejszam swojej winy, bo doskonale wiem co zrobiłam. Potrzebowałam czasu, żeby zrozumieć i przekonać się, że ta "bajka" to blef i uwierzyłam człowiekowi, który ma problem ze sobą, jest uzależniony od seksu - teraz śmiało mogę to powiedzieć.

Pisząc te wszystkie posty, analizując całą sytuację zastanawiałam się jak w ogóle mogłam na to pozwolić. I doszłam do wniosku, że chyba wszystkie problemy sercowe i nie tylko wynikają z mojego słabego charakteru (jestem zbyt łatwowierna i mało asertywna).
Nie twierdzę, że wszystkie osoby, które znajdą lub znajdowały się w podobnej sytuacji postąpiły tak samo jak ja. Chciałam tylko zaznaczyć jak ciężko jest w takiej sytuacji i jak łatwo zboczyć ze ścieżki moralności.
Chylę czoła tym wszystkim, którzy potrafią oprzeć się pokusie i podziękować za taką relację ( jak wynika z tego co napisałaś, także Tobie). Ja w tamtym czasie posiałam rozum nie wiadomo gdzie i zachowałam się jak głupia małolata. Sama nie wiem co mnie opętało. Uwierzyłam mu po prostu i zamiast posłuchać samej siebie i rad otoczenia brnęłam jak przysłowiowe cielę.
W odpowiednim momencie się "ocknęłam" i powiedziałam "stop". Poniosłam konsekwencje, wyciągnęłam wnioski i uczę się żyć na nowo.

Jednak wszystkie sytuacje sercowe w których się znajdowałam sprawiły, że przestałam wierzyć w miłość, nie ufam facetom, a co gorsze muszę uczyć się ufać samej sobie. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie żadnej stałej/poważnej relacji z facetem. Nie wiem czy to przejdzie czy będzie tak już zawsze, ale na razie zajmuję się po prostu sobą. Mam cel i do niego dążę.
Jeśli chodzi o terapię to nie uważam, że trzeba być psychicznie chorym, żeby na nią iść. Kiedyś korzystałam z pomocy psychologa i chyba przyszedł czas, aby znowu się tam wybrać.

Z drugiej strony stwierdziłam ostatnio, że tyle już mam za sobą i zapewne o wiele więcej przed, że kiedyś chyba napiszę książkę na temat różnych/ psychologicznych aspektów podejmowanych przeze mnie decyzji wink

Pozdrawiam!

126

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Jestem w podobnej sytuacji mam 22 lata od 3 miesięcy spotykam się z żonatym mężczyzną on 30 lat. Nie wiem co dalej ponieważ tak bardzo się rozumiemy jesteśmy tak podobni chcemy by razem tylko on ma żonę. Oboje nie chcemy jej zrobić krzywdy. Coraz bardziej mi trudno być tą drugą sad

127

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Już ją skrzywdziliście, a skoro chcecie być razem, to ją dobijcie i bądźcie.
Brak słów...

128

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Czy ktoś dalej czyta ten temat?Jestem facetem w takiej sytuacji i nie do końca się zgadzam z całością tu a przynajmniej dodałbym kilka myśli.

129

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Odświeżyeś temat, więc śmiało dodaj Swoje myśli smile

130

Odp: Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??
carpedie?ornot? napisał/a:

Czy ktoś dalej czyta ten temat?Jestem facetem w takiej sytuacji i nie do końca się zgadzam z całością tu a przynajmniej dodałbym kilka myśli.

Czyta, czyta:)

Posty [ 66 do 130 z 131 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Trójkąt?? Kochanka?? Co dalej??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026