Tak samo Wojtku bylo u mnie. Wyrzucilismy na koniec z siebie to co nas uwieralo w drugiej osobie. A wczesniej poważnych klótni nie bywalo miedzy nami. Ja na peeno wtedy zrozumialem co zrobilem nie tak, ona tez przyznala mi racje,i odeszla mowiac ze potrzebuje czasu na przemyslenia.
To był ten jedyny raz, kiedy Ona w końcu potrafiła krzyknąć, choć to nie były jej słowa tylko koleżanek.
Wiesz, ze to byly slowa kolezanek. Ja nie wiem czyje to byly slowa, czy jej, czy jakiegos kolegi z pracy, czy przyjaciolki. Jeszcze gdzies tam w srodku czuje nadzieje, jednak z kazda trudna i ciezka sekunda, minuta, godzina ta nadzieja maleje.
Rozmyslalem nawet czy czasem nie pojsc na jakas rozmowe do psychologa.
Rozmyslalem nawet czy czasem nie pojsc na jakas rozmowe do psychologa.
strongbow ja byłam u psychologa.
Powiem krótko, znajdź kogoś kto jest godny polecenia...w innym przypadku to nie ma sensu. Jak zadzwoniłam do przychodni i okazało się, że termin jest na za miesiąc, zapytałam czy mogę ewentualnie dzwonić i dowiadywać się o wcześniejszy termin padło hasło : "Czy ma Pani myśli samobójcze"...gdy odpowiedziałam, że nie..usłyszałam..."w takim razie wytrzyma Pani"... czasem lepiej wygadać się przyjacielowi.... w każdym razie serduchem jestem z Tobą! Wiem co czujesz!
Jak juz pisalem, rozmawialem z przyjacielem i przyjaciolka. Zawracam im glowe non stop ale nie czuje ulgi. Rozmawiam z rodzicami, siostra i bratem. Odkad wczoraj zapisalem sie na to forum czuje sie lepiej troche, bo widze zenie tylko ja jestem w takiej sytuacji, dlatego dziekuje za podpowiedzi, wsparcie. Dobrze ze takie forum istnieje...
A ja się wygaduję tu na forum i bliskim. Ulga jest krótkotrwała, szczególnie gdy na FB widzę u niej "Szczęśliwa....Czekam <serduszko>".
No to skasuj facebooka, usun ja ze znajomych, lub nie obserwuj jej profilu. Mozna to ustawic na fb. Nie bedziesz widzial wtedy tego. Nie masz tez pewnosci czy nie robi tego po zlosci. Kobiety niektore sa dziwne, bezwzgledne i nieprzewidywalne.
Mi dzisiaj wpadl do glowy taki pomysl. Jak zaczynam podswiadomie myslec o niej to powtarzam: "zostawilas mnie, to znaczy ze nie zaslugiwalas na mnie" Duzo osob podpowiada ze moja ex ma kogos i dlatego odeszla Nie zycze nikomu zle, ale mam nadzieje ze w nowym zwiazku wypali sie jeszcze szybciej. I pozaluje. Wiem ze myslac tak przemawia przeze mnie zlosc. Ale muszewyrzucic wszystkie swojeemocje
75 2015-10-10 18:49:51 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-10 18:50:50)
Ja w głowie przypominam sobie jaką była bałaganiarą, że to ja piekłem rogaliki, ciasta, a Ona nawet nie spróbowała się nauczyć, że prasowała rzeczy na krześle, a zasłona zerwana rok wisi, że wszystkie kwiatki jej usychały, że podłoga w kuchni nie myta 2 lata, a jej to nie przeszkadzało, że to ja wybieram kolor firanek, że to ja wybieram dywan, że to ja wybieram kolor ścian, że to ja mówię, że trzeba wymienić pościel, Ona może spać w śmierdzącej... Katastrofa.
W sumie jak sie zastanowie to jakbys po trochu opisywal moja ex. Skad ja znasz :-)
No widzisz. Dlatego myślę, że One odeszły bo je życie przerosło. Poszły po prostu po nową dawkę endorfin, bo taki stan jest taki suuuper. "Bo on nie mówi co mam robić, bo nie muszę mu jeszcze gotować, prać, dbać o dom. On nie krzyczy na mnie. On tak zabiega o mnie. Zabiera mnie na wycieczki, w fajne miejsca, ma tyyyylu znajomych i tak pięknie mówi, kocham jego głos w słuchawce..." - do tego uciekły! Taaa, chce dzieci, ślubu, rodziny. GÓWNO PRAWDA!!!
a ja myślę odnośnie tych "fejsbukuf", że usuwanie ex ze znajomych da im do zrozumienia, że sobie nie radzimy...tęsknimy...a ich to podświadomie uszczęśliwia..
Ktoś mi kiedyś powiedział, że najlepiej unikać kontaktu, nie umieszczać na fb żadnych postów...udawać, że nas nie ma...wtedy wzbudzamy zainteresowanie! Ex nie wie co się z nami dzieje a każdy człowiek ma w sobie coś ze stalkera ![]()
Strongbow- przyjaciele od tego są, żeby nas wysłuchać i wspierać, nie możemy tylko zapomnieć (w ferworze własnej "tragedii" o tym, aby czasami zapytać "co u nich?"
)
Ps.Nie zapominaj, że masz nas!!!! na forum zawsze to raźniej wspólnie narzekać ![]()
A teraz wy Panowie mi powiedzcie jaka jest szansa u mnie na powrót?
Byłam moim ex 9 miesięcy...w między czasie z wymiany studenckiej wróciła jego niespełniona miłość...dziwnym trafem zaczęła się odzywać, wypisywać smsy, maile mimo iż ma faceta.... Facet zaczął mnie olewać, zaczęły się spiny, po 2 tygodniach powiedział że to koniec, że nie ma sensu, że nie dogadamy się!
minęło 1,5 miesiąca...raz napisałam...że mi Go brak....nie odpisał ...zer kontaktu....w styczniu ta małpa znowu wraca za granicę....
help!
80 2015-10-10 19:50:35 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 19:52:13)
Mi to nawet lepiej sluchac przyjaciol, sluchac tego co maja do powiedzenia o sobie. Wtedy nie mysle o sobie. Nigdy w zyciu tak duzo nie myslel w tak krotkim czasie. :-) i tak duzo rozmawialem. I tworze swoj pamietnik. Jest juz chyba z 35 stron. Moze kiedys uda mi sie wydac go. :-):-):-) moze bedzie bestseller??? :-)
a fb nie trzeba usuwac, mozna spokojnie ustawic zeby konkretne osoby nie widzialy nic o tobie i zebys ty nie widzial postow danych osob. Wojtek przemysl to...
A teraz wy Panowie mi powiedzcie jaka jest szansa u mnie na powrót?
Byłam moim ex 9 miesięcy...w między czasie z wymiany studenckiej wróciła jego niespełniona miłość...dziwnym trafem zaczęła się odzywać, wypisywać smsy, maile mimo iż ma faceta.... Facet zaczął mnie olewać, zaczęły się spiny, po 2 tygodniach powiedział że to koniec, że nie ma sensu, że nie dogadamy się!
minęło 1,5 miesiąca...raz napisałam...że mi Go brak....nie odpisał ...zer kontaktu....w styczniu ta małpa znowu wraca za granicę....
help!
Widzisz, szanse są zawsze, ale czasami jest to pół roku, rok, a czasami lata później. Ludzie zapominają o złych chwilach, dojrzewają i znowu coś zaczyna iskrzyć.
Mój kolega - choć jest w obiecującym związku - ostatni mi powiedział, że sam zastanawiałby się nad powrotem, gdyby jego była żona sprzed wielu lat, znowu pojawiła się w jego życiu.
Zostaw go w spokoju. Na obecną chwilę nic nie da się zrobić. Kobiety mają o tyle dobrze, że zawsze znajdzie się w okół niej jakiś adorator i wtedy to ona decyduje czy chce się z nim spotykać. Więc zapewne niedługo kogoś spotkasz i zapomnisz o byłym. A my faceci nadal musimy ponosić porażki, robić z siebie durni.
82 2015-10-10 19:59:39 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 20:05:10)
Jak to ktos madry mi napisal na forum, zero kontaktu to sa czyny swiadczace o tym ze to definitywny koniec. A byla czy niespelniona milosc to jest dla mnie niewiadoma sprawa. 9 miesiecy to tez sporo czasu. Zalezy czy mieszkaliscie tez ze soba czy nie. Jesli mieszkaliscie to zżyliscie sie jeszcze bardziej, codzienne pokonywanie problemow, podejmowanie wspolnych decyzji. Albo tak jak bylo u WesolegoWojtka czy mnie troche na odwrot. U nas widze ze ksiezniczkom nie potrzeba bylo nic w codziennym zyciu. Wszystkim sie my zajmowalismy. 9 mieisecy to czas w ktorym mozna sie juz zaangazowac. Jestem dosc swiezo po rozstaniu, z niepoukladanymi myslami sowimi, ale wydaje mi sie ze nic z tego. Niespelniona milosc to tez ktos trzeci, kto sie pojawia w zyciu. Tylko moze twoj ex czekal na nia. A zeby przetrwac jakos ten czas byl z toba. Nie wiem.
Zostaw w spokoju. W styczniu powiedzmy przyjdzie do ciebie, a za pol roku malpa wroci z zzagranicy i historia sie powtorzy. Taki odbudowywanie zwiazku jest dluzsze i bardziej mozolne niz tworzenie nowego.
Ja jeszcze oprocz pisania pamietnika wypisalem sobie swoje zalety, ktorych niedocenila. Oraz jej wady, ktore zauwazylem podcza zwiazku i po rozstaniu. Jak mi zle klade te kartki obok siebie i czytam. I powtarzam ze te dwie osoby nie pasuja do siebie
83 2015-10-10 20:02:16 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-10 20:09:57)
Mi to nawet lepiej sluchac przyjaciol, sluchac tego co maja do powiedzenia o sobie. Wtedy nie mysle o sobie. Nigdy w zyciu tak duzo nie myslel w tak krotkim czasie. :-) i tak duzo rozmawialem. I tworze swoj pamietnik. Jest juz chyba z 35 stron. Moze kiedys uda mi sie wydac go. :-):-):-) moze bedzie bestseller??? :-)
a fb nie trzeba usuwac, mozna spokojnie ustawic zeby konkretne osoby nie widzialy nic o tobie i zebys ty nie widzial postow danych osob. Wojtek przemysl to...
FB założyłem zaraz po zerwaniu celem kontaktu z koleżanką mojej ex, która zajmuje się świnkami morskimi. Moja ex zostawiła ją u mnie, a chciałem znaleźć jej nowy dom.
Więc, mojej byłej nie było i nie mam w kontaktach.
Generalnie świnka jest teraz u innej koleżanki ex, ale chciała aby wróciła do mnie i jak mnie nie będzie, to będzie przyjeżdżać i ją dokarmiać (i może jeszcze co???). Ponadto ma moje klucze. Nie ma mnie do końca października w domu, a moje komputery potrzebują opieki, w razie czego. Zgodziła się pomóc.
Teraz pytanie co potem z tą świnką i kluczami, jak wrócę. Nie chcę z nią kontaktu jeżeli układa się jej z tamtym, bo przy spotkaniu wbije mi szpile oraz jestem jej "winny" nieodpisywanie na smsy ponieważ sama tego nie robi, gdy ja pisałem do niej.
Mieszkaliśmy...wyprowadziłam się bardzo dużo km od rodzinnego miasta....I właśnie to uważam za kolokwialnie mówiąc "kur***two"... bo jak można wzniecać w kimś uczucia, nie mając zamiaru kochać danej osoby....
A ja za ślub, dzieci i rodzinę oddałabym wszystko...eh....
Ehhh. Tez bym oddal wszystko za to by miec szczesliwa rodzine, myslalem ze tak bedzie. A niestety dwie proby za mna a tu nic.
U nas widze ze ksiezniczkom nie potrzeba bylo nic w codziennym zyciu
No moja ex to mogła jeść tylko pizze, chipsy, bułę z kabanosem w dłoni, zamawiane niesmaczne żarcie.
Jedyny plus, że nauczyła się gotować zupy i robiła lepsze niż ja. Sałatki też niezłe robiła, ale to wyniosła z domu od mamy (i tylko to). Zresztą jej mama często mi powtarzała "pamiętaj, że Ci mówiłam, Ona nic nie potrafi robić". Zgadzam się, ale i tak były namacalne postępy.
A to widzisz tu sa roznice, moja byla od pol roku na diecie, wymyslila sobie diete. Tak sie zastanawiam teraz czy to nie bylo robione dla kogos, na przypodobanie sie komus. :-) z kazda chwila coraz bardziej mam to gdzies.
88 2015-10-10 20:19:55 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-10 20:22:17)
A to widzisz tu sa roznice, moja byla od pol roku na diecie, wymyslila sobie diete. Tak sie zastanawiam teraz czy to nie bylo robione dla kogos, na przypodobanie sie komus. :-) z kazda chwila coraz bardziej mam to gdzies.
hahaha, dla kogoś na 10000 %.
Moja zaczęła biegać, pomimo jej problemów z kolanem, pomimo iż NIGDY w życiu tego nie robiła. I mówiła, że robi to dla ładniejszego tyłka.
Akurat moja jest bardzo szczupła i tyłeczek ma ekstra ![]()
Moja ex tez szcupla i wysoka ale powiedziala ze nie czuje sie dobrze ze swoja waga. Wiec wszystko mozliwe. :-) widac wszystko sie klaruje. To czego jeszcze wczoraj nie chcialem dopuscic do wiadomosci. Moze i lepiej.
Aha, a czy przypadkiem nie zaczęła słuchać piosenek o miłości, podśpiewywać pod nosem, malować paznokci na czerwono, balsamować się ciągle kremami itp?
Wiesz co? Zaczela malowac oczy, kupila mnoswto ciuchow a stare wywalila, miala faze na zachody slonca.
Ale to wszystko juz ostatnio, pod sam koniec. Bylo troche zimno miedzy nami, bylem pewein ze dla mnie
Nie ma co się oszukiwać, wszystko wskazuje na to, że i Twoja ex miała kogoś i ma teraz. Syndrom małpki i chwytanych gałęzi, ale kobiety takie zachowanie mają po prostu wpisane w geny.
Nie ma co się oszukiwać, wszystko wskazuje na to, że i Twoja ex miała kogoś i ma teraz. Syndrom małpki i chwytanych gałęzi, ale kobiety takie zachowanie mają po prostu wpisane w geny.
Ehhh. No to jasne, ale ja bylem glupi ze tego nie widzialem. A co do piosenek o milosci to zawsze miala faze na to
95 2015-10-10 21:03:53 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-10 21:05:27)
No moja też, ale przed rozstaniem wyjątkowo często.
A wiesz co jeszcze moja robiła? Chciała mnie wyciągnąć na spacer bardzo późno w nocy. Potem okazało się, że tamten ją zabierał na takie spacery i wracali nad ranem! (była wtedy u rodziny)
96 2015-10-10 21:14:32 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 21:16:06)
Hahahha. Przepraszam ze sie smieje, ale skad ja to znam. Wiesz co? Uwielbiam to forum i was wszystkich. :-)
Wlasnie smiac mi sie chce, mam dobry humor pierwszy raz od jakiegos czasu.
Dobry humor zaraz Ci przejdzie ![]()
Strongbow to fajnie ze sie uśmiechasz takich chwil będzie więcej... Moj ex mi napisal ze nie myśli o mnie źle... Związek skończył sie z mojej winy jak chcesz przeczytaj moj watek...
Ja gdyby nie studia popadlabym w depresje. Ale właśnie dobre zajecie . I chodzenie miedzy ludzi. To co ze sie nie odzywam czy niw udzielam sle słucham co inni opowiadają i sie odmożdżam
Moze i przejdzie szybko dobry humor. Jesli tak sie stanie to sie pojawie na forum znowu. :-)
Aiblin 112 dzieki. Przeczytam na pewno dzisiaj jeszcze. Ale jest mi fajnie, jak po 0.5L ;-)
Wlasnie surfując po internecie natrafilem na cos co pasuje do mojego pytania odnosnie ewentualnych przyszlych zwiazkow i kwesti ponownego zaufania komus i zaangazowania sie.
"Nie możesz tracić wiary w ludzkość. Ludzkość jest jak ocean. Kilka brudnych kropel nie sprawi, że cały ocean jest brudny"
Uciekasz w alko... Hymmnnie dobrze ale trzeba czasem . Wiedz twoje zdrowie!;)
Tak salon czytałam takie coś. Ze kiedy ktos odchodzi od ciebie wyjątkowy . Ktos kto dla nas znaczył wiele m i w momencie odejścia odchodzi jakas cząstka nas ktora za cos pokochała te osobę. I z ta osoba i dusza musimy sie również pożegnać
Wiesz co? Zaczela malowac oczy, kupila mnoswto ciuchow a stare wywalila, miala faze na zachody slonca.
He moja była oryginalna i przestała dbać o siebie, wyglądała bardzo słabo co było efektem stanu depresyjnego więc nigdy nie wpadłbym na to że jest jakaś 3 osoba... w sumie była mniej perfidna bo to nie ona go znalazła tylko on wyczuł moment i podsunął swoje ramie....
Ano bywa i tak. A jesli omnie chodzi, tow alko nie uciekam, mam ochote, ale nie moge w tej chwili pic poniewaz jestem w trakcie treningu. Skonczy sie to sie zobaczy... :-/
No to dobrze.. nie ma nic gorszego. Ja też walczyłam żeby się napić ale nie i już. Biegasz? To dobrze zawsze jakies zajęcie .
Biegam codziennie i 3 razy w tygodniu na silownie. Dzisisj zrobilem 10km po lesie. Tak bylo przyjemnie...
Kurde tez biegałam ale teraz nie mam siły. Rozstanie mnie wyciągnęło schudłam. 4kg wyglądam jak wrak człowieka.
Ja stracilem na wadze do tej pory sporo kilogramow. A i czytalem ten artykul "jak odbic sie od dna po rozstaniu" Reiter i Dlugoleckiej, czy cos takiego, i stwierdzam ze jest w nim troche prawdy, mimo ze jest pisany dla kobiet a nie dls mezczyzn.
Jest przesłaniem. Dla kobiet ale rozstanie jest tak samo bolesne zawsze dla strony ktora jest porzucana. A w artykule przedstawia się. Etapy zaloby jakie trzeba przejść by sie z tego wyleczyć. Aby nie zadlugo to trwalo. Mi dzis snil sie były. Po rozstaniu bardzo zapamiętałam w snie jego dłonie . Miał takie brzydkie cale poranione. Skubal zawsze skórki. A teraz znowu snily mi się jego dłonie tym razem miał piękne ani jednej skorki i je całowałam. Masakra jakaś :-\
Malo tego podkusiło mnie i weszłam na fb a tam same polubienia stron z jakimiś laskami tylu czarnulki sa sexsi bal bal bal albo jakies tyłki gołe... I różne tam... Przez to spadla moja samoocena:-\
112 2015-10-11 10:05:49 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-11 10:07:46)
Wczoraj rozmawiałem z koleżanką/bratową mojej ex. Ona nie wierzy, że po 6 latach nie ma w mojej byłej żadnej miłości do mnie, że to nie jest możliwe. No, ale fakty są takie, a nie inne, ma mnie totalnie w zadzie. Mówiła, że mam walczyć o nią, nie poddawać się. Tylko co ja mogę zrobić, jak kocha teraz innego? Do tego wszystkiego pochwaliła się jej, że przyjechał do niej i żeby nie wygadała rodzince o tym. Dramat.
Wesolywojtek troche walka bylaby nie równa... Jeśli się walczy o miłość to nie wiem ile jesteś w stanie znieść . Czy chcesz tak cierpieć . Na tym etapie poniesiesz porażkę ona jest zapatrzona. Nie zmienisz jej decyzji nic nie jesteś. Moim zdaniem juz zrobić. Kobiety przeważnie zdradzają emocjonalnie. Bo facet zdradza ale zawsze wraca a kobieta nie. Dlatego że sie zakochuje
114 2015-10-11 10:18:33 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-11 10:20:12)
Widzisz, ciezko jest uwierzyc ze po 4, 6, czy 8 latach, tak nagle z dnia na dzien jedna osoba przestaje kochac druga. To sie wydaje wrecz niemozliwe. Ja dzisiaj w nocy spalem troche dluzej niz to bywalo ostatnio. Spalem w ogole, to jest jakis sukces. Tez mialem sen o swojej ex. Snilo mi sie ze wszystko jest dobrze. Jak sie obudzilem nie moglem juz usnac. Usiadlem, wlaczylem komputer i napisalem kolejne 10 stron swojego pamietnika. Ulzylo mi wtedy... Poczulem sie spokojniejszy. Moge dalej walczy o SWOJE jutro, o to ze moge byc szczesliwy sam ze soba. Wojtku, po naszej wczorajszej wymianie spostrzezen upewnilem sie w przekonaniu jak jest w rzeczywistosci. Ze to nie moglo sie skonczyc z dnia na dzien. A skoro podjela taka decyzje to znaczy ze ma inne plany. Z drugiej strony kobiety na ogół sa malomowne, nie dziela sie z partnerami swoimi odczuciami, nie mowia o problemach. Meżczyzni natomiast są zbyt prosci, nie maja radaru w glowie do odczytywania kobiecych mysli. Jak sobie teraz tak wszystko przemyslalem, to pamietam ze kilka razy pytalem ja czemu jest inna niz zwykle, czemu taka zamyslona, dlaczego sie nie usmiecha? Odpowiedzi nie dostawalem, mowila jedynie ze wydaje mi sie. Ja sie nie domyslilem o co chodzi, bo nie dawala zadnych znakow ani nie mowila nic. I to jest glowny problem w relacjach Kobieta-Mężczyzna. Boli mnie nadal ta cala sytuacja, jednak dzisiaj zacząlem czuc w sobie zlosc, zlosc ktora we mnie narasta...
115 2015-10-11 10:30:16 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-11 10:31:31)
Moja ex także była inna, nie przytulała mnie w nocy już, nie całowała w plecy mówiąc "kocham cie". Ja wtedy miałem to w dupie, irytowała mnie, zastanawiałem się czy w ogóle ją kocham, czy chce spędzić z kimś tak nie odpowiedzialnym i rozlazłym emocjonalnie resztę życia. Mówiłem jej, że jeszcze dopłacę temu komuś, żeby szybciej stąd znikła, gdy mówiła jakie to ma zainteresowanie wśród facetów ostatnio. Masakra. Moja złość zagłuszyła moją miłość do niej. A teraz jak już jej nie ma przywołuje tylko te jej wspaniałe cechy, chce ich znowu, chce jej miłości, słów, dotyku, wygłupów.
116 2015-10-11 10:35:30 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-11 10:40:32)
Zastanawiam się także, co Ona chce zbudować za związek ukrywając go przed rodziną? Kobieta ma 30 lat, koleś ma 42 lata, a wygląda to na jakąś dziecinadę, odskocznie od codziennej rzeczywistości. I czy Ona nie będzie dla niego tylko jako (przepraszam za określenie) "worek na spermę". Była już w takim związku i znowu jest. Masakra. Generalnie postaram się wytrzymać z pół roku. Wszystko się okaże w swoim czasie.
(...) dzisiaj zacząlem czuc w sobie zlosc, zlosc ktora we mnie narasta...
Gratuluję! Kontakt z własnymi uczuciami - to jest to!
Złość ma w sobie mnóstwo energii. Nie zmarnuj jej. Nie upychaj jej odległych zakamarkach ciała.
Złość to dobry znak. Ja tez miałam taka ale przecież związek zakończył sie z mojej winy.mimo to czułam złość. I żal... Ale szybko minęło. Sny o byłych sa najgorsze mi sie sni dzień w dzień. Tak to prawda kobiety otwierają się raz jesli to nie pomaga juz więcej nie mówią. Ale to nie nasza wina czasem tak sie dzieję osoby przestają kochac i mysle ze to nie jest także odrazu to jest proces. Moj facet tez chodził zamyślony małomówny moze juz wtedy nic niw czuł so mnie:-\ i też go pytałam że jeśli jest coś co mu się niw podoba w moim zachowaniu to ma mi powiedzieć to nic nie mówił... Powiedział że jest okej. I widzisz to chyba nie jest nasza wina... Moze to niedojrzałość uczuć drugie osoby.... Cholera wie
Wesolywojtek może wstydzi się jeszcze bo wie jak jej rodzina ciebie bardzo lubiła i dlatego wie że jak go przedstawi swojej rodzinie to go nie zaakceptują...myślałeś w takiej kategorii? Może minie troche czasu i go im przedstawi . Wszystko jest jeszcze świeże.
120 2015-10-11 11:06:49 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-11 11:07:14)
Mama mojej ex co drugi dzień mi mówi, że nie zaakceptuje tego związku, że marzy o nas ciągle i wierzy, że znowu będziemy razem.
Witaj Strongbow, przeczytałam Twój wątek i postanowiłam się udzielić.
Nie da się z dnia na dzień przestać kogoś kochać. Ten etap trwa na pewno kilka miesięcy. Osoba, która ma wątpliwości zaczyna to rozważać, zastanawiać się, męczyć itp. Problem w tym, że w chwili gdy faktycznie nadchodzi kryzys w związku to partnerzy ze sobą o tym nie rozmawiają. Osoba, która zaczyna mieć wątpliwości powinna szczerze próbować o nich porozmawiać tak aby wspólnie można było ten kryzys przezwyciężyć, popracować nad wspólną odbudową związku. Zazwyczaj jak już mleko się rozleje to nie ma czego odbudowywać. I być może tak też stało się u Ciebie.
Mogę się mylić, ale niestety wydaje mi się, że pojawił się ktoś 3. Stąd jej zamyślenia, brak uśmiechu, zmiana zachowania. Przez to co przeżyłeś wcześniej, na pewno nie chciała powiedzieć Ci prawdy "żeby bardziej Cię nie skrzywdzić". Chociaż ja jestem zdania, że każdy zasługuje nawet na najgorszą prawdę, ale prawdę. Drugim powodem może być to, że traktuje Cię jak koło awaryjne, stąd ta prośba o czas. Wie, że kochasz więc pewnie poczekasz. A jakbyś dowiedział się prawdy to najprawdopodobniej nie chciałbyś czekać.
Trzymaj się chłopie, dasz radę. Widocznie to nie była ta osoba. Osoba, która kocha tak nie postępuje. Nie czekaj, nie licz na cud, bo będziesz jeszcze dłużej się z tego wygrzebywał, wiem sama po sobie. A i myślę, że nie powinieneś dzwonić do niej i pytać czy podjęła decyzję. Umówiliście się, że sama ma to zrobić, więc może tak będzie. Ale nie czekaj, nastawiaj się, że to koniec związku. Wiem, że to bardzo trudne i łatwo się mówi, ale nie masz innego wyjścia. Jedyne na co masz wpływ teraz, to na swoje życie. Na to co dalej z nim zrobisz, jak chcesz żeby wyglądało, co zrobić żeby być szczęśliwym bez niej.
Trzymam kciuki!!! Głowa do góry !!!
To nie jest proste. Ale walcze z tym. Nie chce byc wyjsciem awaryjnym. Nikt nie che. I zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze najgorsza prawda jest lepsza od najpiekniejszych klamstw popelnionych w dobrej wierze. Tak jak napisalem wczesniej, czuje zlosc ale ta zlosc przeplata sie jeszcze caly czas z innymi emocjami. Nie jest to czysta zlosc. Jestem zly na siebie ze tego poniekad doprowadzilem pchajac sie w ten zwiazek kiedys, na caly swiat i zycie za to ze mnie kolejny razdoswiadcza w podobny sposob, oraz na nia za to ze podjela taka decyzje...
Mam taka hustawke nastrojow.
Czlowiek za duzo oglada filmow, w ktorych wszystko konczy sie szczesliwie, a ktore nie maja nic wspolnego z zyciem, no moze to ze kazdy marzy o prawdziwej, szczerej milosci. gdy przychodzi taki dzien w ktorym wali sie swiat, wtedy te filmy z pamieci czy ksiazki porownuje sie z zyciem i zastanawia sie dlaczego niejest tak samo. Czemu nie ma happyendu.
Odczuwam teraz zlosc ale i wielka pustke objawiajaca sie brakiem osoby do przytulenia, potrzymania za reke, pojscia na spacer.
To zupełnie normalne co czujesz, huśtawka nastrojów, złość przeplatana z tęsknotą. Potrzebujesz czasu i nie szukaj w sobie winy, bo skąd miałeś wiedzieć jak to się skończy? Gdybyśmy wiedzieli co nas czeka to nie wchodzilibyśmy w takie relacje. Ale człowiek zakochuje się, ma nadzieję, że to będzie związek z happy endem. Niestety życie czasami płata nam figle i stawia przed nami nieodpowiednie osoby. Podniesiesz się z tego jeszcze silniejszy. Ale też pogruchotany, 2x trafiłeś źle, więc pewnie problem z zaufaniem czy zaangażowaniem będzie. Ale i to da się przezwyciężyć. Jeszcze nie dzisiaj, nie jutro. Za jakiś czas staniesz na nogi i będziesz jeszcze szczęśliwy. Póki co musisz się wyleczyć z tego związku, z niej..
Tak to racja ze życie stawia przed nami osoby... Czasem abyśmy sie czegoś nauczyli wyciągnęli wnioski na przyszłość ze swojego zachowania a jeśli nie widzimy to niestety będzie się powielał. Przez kolejne związki. Mnie wiele kosztowało. Żeby dostrzec swoje błędy zachowania jest mi wstyd za siebie ale czasu nie cofne i zachowania też najważniejsze aby sobie wybaczyć a to jest trudne... Ty wiesz najlepiej jak bylo miedzy wami ... Zrób rachunek sumienia. i to czego nie popełnisz juz w kolejnym związku. Ogólnie rozpad to jest nawet dlugi proces. Który narasta nie raz przez lata czy kilka miesięcy przeważnie partner wypala sie emocjonalnie. Coś. Sie kończy to zawsze jest początkiem czegoś nowego;)
Witajcie, nie odzywalem sie prawie tydzien, bo ucieklem od wszystkiego w prace, treningi i zaczalem zmieniac siebie. Zajalem sie soba. Nie mowie ze jest ok i ze wszystko wrocilo do normy. Tak nie jest. Niemniej jednak zaczynam inaczej patrzec na swiat. Wracalem zmeczony do domu po calym dniu, to jedyne czego pragnalem to pojsc spac. Nie mialem sily na rozmyslanie o swoim problemie. Taka ucieczka to swietna rzecz. Jakby tego bylo malo, porzadkowalem swoja skrzynke mailowa, zaczalem usuwac maile od swojej ex. W tym momencie moj wzrok utkwil na jednym mailu od mojej kolezanki, ktora poznalem po swoim pierwszym nieudanym zwiazku (ale przed tym ostatnim - zeby nie bylo niedomowien). Spotkalem sie z nia wtedy 2 razy tak po kolezensku a potem kontakt sie urwal. I w momencie kiedy czytalem tego maila, poczulem sie jakos tak lepiej, ze kiedys, kiedy zostalem zdradzony potrafilem sie z tym uporac i wyjsc do ludzi. Wiec pomyslalem dlaczego teraz ma byc inaczej. Z ta kolezanka od ktorej byl ten mail nie odzywalem sie 4 lata (z roznych powodow tak sie zlozylo) w momencie kiedy go czytalem, zdarzyla sie najdziwniejsza rzecz na swiecie. Dostalem wtedy maila od niej z zaproszeniem do wyjscia na miasto na kawe. Bylo to dziwne dla mnie o tyle, ze wczesniej przez te ostatnie 4 lata nie spotkalismy sie ani nie dzonilismy do siebie. Zadnego konatktu.
I ten mail, zwykly mail pokazal mi szanse, nie na nowy zwiazek, bo gotowy na to nie bede jeszcze dlugo, dlugo albo i wcale. Ale na nowe znajomosci, na innych ludzi. Pokazal mi ze na jednej osobie swiat sie nie konczy, nawet jesli ta jedna osoba do niedawna byla jedyna. Ostatnie dni jak pisalem uplynely mi na ciezkich cwiczeniach, skoncentrowalem sie na sobie, na swoim wygladzie. Czuje sie lepiej ze soba, majac swiadomosc ze robie bardzo duzo, dla swojego ciala ale jednoczesnie dla swojej psychiki, odcinajac sie od zlych mysli.
Z kolezanka umowilem sie na kawe, ale dopiero za dwa tygodnie. W tej chwili jestem jeszcze zbyt przemeczony wydarzeniami. Ale buduje siebie, nowego siebie. Zaczalem od wygladu, bylem dzisiaj na zakupach, kupilem sobie nowe ciuchy, zrobilem nowa fryzure. Kiedy patrze w lustro to juz widze jakby inna osobe. Kiedy patrze w siebie, swoje serce to widze dopiero zalazek kogos nowego. Nie licze na to ze jakiekolwiek nowe znajomosci sie rozwina w przyjazn czy cos wiecej, ale tak sie ucieszylem na mysl ze wyjde do ludzi. Dostalem poteznego kopa checi i energii do zycia. Tym ze ktos sam z siebie chce ze mna porozmawiac, ze widzi ktos we mnie wartosciowego czlowieka.
Nie jestem czlowiekiem, ktory bedzie probowal zwalczac klina klinem, czyli od razu po nieudanym zwiazku ciagnac w drugi. Taki nie jestem.
Przyszedl weekend i siedzac SAMOTNIE w domu, tocze walke ze soba. Probujac sobie udowodnic ze ten caly miniony tydzien, tydzien mojej ucieczki-walki nie poszedl na marne. Czuje nadal w pewnym stopniu zal do mojej ex oraz potezna zlosc na nia. A takze pustke w sobie, ale staram sie ta pustke zapelnic soba, tym co chce robic, co sprawia mi przyjemnosc, by byc sam ze soba szcesliwy. Jeszcze te weekendy, musze cos z nimi zrobic, wypelnic je jakos. O ile od poniedzialku do piatku dalem sobie rade, to weekend to zmora. Znajomy chcial mnie wyciagnac na dyskoteke, ale odmowilem, wiedzac ze nie bede potrafil sie bawic i udawac ze wszystko jest ok, kiedy jest inaczej.
Chce powiedziec wszystkim, zeby sprobowali uciec w cos. Dzieki Wam zrozumialem ze nie jestem sam w tej walce, nie jestem jedyny ktory ma taki "problem". Nie ciesze sie z tego ze inni maja podobne "problemy", ale ciesze sie z tego ze ludzi ktorzy maja takie same "problemy" potrafia sie wzajemnie wspierac i pomoagac sobie. To wspaniale.
A jeszcze jedno, przyjaciel powiedzial mi ze on po rozpadzie zwiazku, uslyszal od swojego ojca:
"Nie łam sie chlopie, nie jestes pierwszy i nie jestes ostatni, tak ten swiat jest stworzony.
Jestes zdrowy, jeszcze mlody (33 lata mial wtedy), zobaczysz ze wszystko sie ulozy.
Ty nie masz problemu, Ty masz sprawe z ktora musisz sie uporac, ktora musisz sobie rozwiazac, jak krzyzowke.
To ze ludzie sie rozstaja to nie nowosc. Glowa do gory, wyciagnij wnioski i do przodu..."
Dlatego tak napisalem slowo "problem"
Pozdrawiam Was wszystkich...