czy jest szansa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 125 ]

Temat: czy jest szansa

Cześć, jestem Strongbow ze Szczecina. Chcialbym sie podzielic z wami moja historia i zapytać czy ktoś miał podobnie, lub zna podobne historie.

Wszystko zaczęło się 4 lata temu. Zacząłem się spotykać z kobietą. Oboje bylismy doświadczeni niepowodzeniami w poprzednich zwiazkach. Odkąd bylismy razem, padały ciągłe zapewnienia o tym że nie bedzie tak jak poprzednio, mimo krzywdy jaką każdy z nas otrzymał w sowim wcześniejszym związku. I tak nasz wspólny zwiazek rozkwitał. Od roku mieszkalismy razem. Aż tu miesiac temu, zaczęlo się coś sypać i padło stwierdzenie z ust mojej kobiety o tym że mamy problemy, ale jakie, gdzie, w czym i co to tego nie udalo mi się dowiedzieć. Zacząłem sobie wszystko przypominać, całe 4 lata i znalazłem faktycznie kilka sytuacji ale nie sadziłem że mogą one spowodowac rozpad zwiazku. Nie bylo żadnych większych klótni między nami...
Niecałe dwa tygodnie temu, postanowilem zebrac się na rozpoczecie rozmowy o tych naszych problemach. I dowiedziałem się, że to głownie ja jestem winny wszystkiemu. Ja, moja praca ( służbowe wyjazdy), to że nie lubię chodzić po klubach, że nie chodze tak często na rower jak ona by chciala. Hmmm? Pomyślalem chwilę i stwierdzilem że ja tez wygarnę swoje spostrzezenia jakie znalazłem przez te dwa tygodnie myślenia nad tym wszystkim. A chodziło mi głownie o to że jakiś czas temu pomimo moich starań nie bylo odwzajemniania z jej strony jeśli chodziło o pocalunki czy przytulanie. Sprawy łózkowe tez przygasły na troche, lecz nie zgasły w ogóle(były ale rzadko), ale takie rzeczy mają czasem miejsce, prawda? No i myslałem że jest po sprawie, kiedy zaproponowałem że sprobujemy naprawic co sie da. Usłyszałem jeszcze słowo KOCHAM... Jednak to naprawianie trwalo całe 4 dni. Wtedy to usłyszałem magiczne zdanie: Kochanie musimy porozmawiac. Rozmowy nie bylo. Bylo tylko oznajmienie wyroku przez moja Kobietę. Powiedziala że na ten moment to koniec z nami, że nie pasujemy do siebie, ze się nie zgralismy, że jest przygnieciona tym wszystkim, tą monotonią, że nie czuje do mnie tego co wcześniej. Że na razie nie widzi dalszej wspolnej drogi. I że nie moze być pewna czy to się nie zmieni. Musi sobie poukładac to co ma w glowie, sama, sama ze sobą. I że chce zobaczyc czy bedzie jej przez ten czas mnie brakowalo... Ale jaki czas? Bliżej nie okreslony przez nią. Powiedziała ze może tydzień, a moze rok, lub dwa...i poprosila żebym jej to ulatwil nie kontaktujac sie w tej chwili z nia.....i na koniec sie rozplakala i tak płakala i  płakała No dramat...
No i KONIEC.

Heh... Dla mnie to prawdziwy koniec, bo ja nadal ja kocham, myślę o niej, nie jem, nie spie, a jeżeli zdarzy mi sie zdrzemnąć na chwilę to śni mi sie ona... Chciałbym zebysmy wrocili do siebie, ale nie wiem czy to mozliwe.

Wiec prosze ludzie powiedzcie mi:

Czy to normalne żeby kobiety były tak małomówne a faceci niedomyślni?
Czy możliwe jest żeby tak w ciągu 4 dni sie odkochać?
Czy mozliwe że zerwala bo faktycznie chce byc sama, czy może chodzic tu okogoś trzeciego? (Nigdy nie dawalismy sobie powodów do zazdrosci, nie flirtowalismy z innymi, nie szukalismy przygody, bo oboje zostalismy zranieni w poprzednich zwiazkach)
Czy to jest dojrzałe mówiąc na razie nic z tego, ale moze za rok lub dwa? Ile czlowiek zakochany moze czekac i wytrzymac bez tego kogo kocha.
Czy ktos z was mial podobny przypadek lub zna jakąs podobna historie, ale zkończona happyendem, czylipowrotem i odbudowywaniem zwiazku?
Czy tekst typu: poczekam i zobacze czy zatęsknię, czy bedzie mi brakować ciebie w codziennosci mozna traktowac powaznie?
Jakie widzicie szanse na powrot?

Dziekuje z gory za komentarze i podpowiedzi co ewentualnie zrobic mozna.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2015-10-09 23:23:14)

Odp: czy jest szansa

Jak zdążyłeś pewnie zauważyć podobnych historii tu mnóstwo. I co innego można Ci doradzić poza tym, abyś ją zostawił na jakiś czas, bo teraz nic nie zrobisz. Naprawdę z własnego doświadczenia wiem, że im bardziej będziesz nalegał, prosił, zabiegał tym gorzej dla Ciebie. Poza tym obstawiam osobę trzecią, bo zapewniam Cię że 4 dni na odkochanie to trochę za mało...

3 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-09 23:34:33)

Odp: czy jest szansa

Własnie tego się obawiam. Jak to jest że osoba ktora zostala skrzywdzona i zdradzona robi po kilku latach to samo innej osobie ktora doswiadczyla zdrady. Bo jak to nazwac inaczej. 4 dni? Zastanawiam sie czy miała to zaplanowane czy nagle sie stalo? Ale w 4 dni sie zakochac i skreslic 4 lata to cos czego pojac nie moge...
I jak mozna powiedziec cos co ja odebralem w stylu: a przyjdz za 2 lata to zobaczymy...

Pierwszy upadek bolał, ale ten drugi to juz jest horror, bo jestem fest zakochany caly czas. I glupi mam nadzieje ze sie jeszcze waha i dlatego potrzebuje czasu i  faktycznie przemysli to wszystko... To chyba juz jest naiwnosc...

4

Odp: czy jest szansa

Wiem, że jest ciężko, czytaj podobne wątki jest ich naprawdę sporo i wiele osób przeżywa to samo co Ty. Z  czasem będzie tylko lepiej.
Jedyna szansa na jej powrót w tej sytuacji to czas. Ja wiem, że łatwo się mówi, ale zajmij się czymś co sprawia Ci przyjemność. Facetom jakoś to chyba łatwiej przychodzi, nie wiem sport ogólnie wysiłek fizyczny na pewno pomaga.

5 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-09 23:50:02)

Odp: czy jest szansa

Sportem zajmuje się juz od jakiegos czasu. Jeszcze przed rozstaniem trenowalem i biegalem. Rozpad poprzedniego zwiazku nie zalamal mnie tak jak teraz. W tejchwili nawet sport nie sprawia mi przyjemnosci. Wegetuje, a to dopiero kilka dni minelo. Przez ten czas schudlem 7kg


Wiem ze probując nawiazac kontakt za wszelką cene zniechece ja do siebie.ale z drugiej strony nie chce widziec jej z innym. Moze mam egoistyczne podejscie, ale ona tez chyba takie miala. Chociaz do konca nie jestem pewien czy chodzi o innego. Bo ustalaliśmy na poczatku że skoro oboje bylismy skrzywdzeni w ten sam sposob tobedziemy unikac sytuacji mogacych doprowadzic do tego. Ale wiem, ze los gra w swoja wlasna grę i nie pyta sie nas czy chcemy zmiany zasad tej gry...

6

Odp: czy jest szansa

miałam podobną sytuację, powiedział, ze kocha a tydzień później zerwał. przeczytałam, ze to nigdy nie jest tak z dnia na dzień, że zrywający dojrzewa do tej decyzji, nie wiem jak było z moim ex, impuls czy od dłuższego czasu się nad tym zastanawiał, z kolei ktoś inny napisał, że moze chodzić o osobę trzecią, jak dla mnie gorsza opcja ale nie można jej wykluczyć.

starałam się, chciałam to naprawić ale był stanowczy, na szczęście nie usłyszałam o żadnej przerwie, dla mnie to byłaby katorga, to czekanie na cud, bez sensu. nie wiem jak jest w Twoim przypadku, może faktycznie potrzebuje czasu żeby to sobie przemyśleć ale wydaje mi się, ze to mogą być tylko słowa.

nie czekaj, wiem jakie to trudne czasem sama licze na owy cud ale wiem, ze to głupota, nie chciał to nie, nic na siłę.
spróbuj się spotkać za jakiś czas, może wyjaśni o co poszło.

pozdrawiam smile

7

Odp: czy jest szansa
strongbow napisał/a:

Czy możliwe jest żeby tak w ciągu 4 dni sie odkochać?
Czy mozliwe że zerwala bo faktycznie chce byc sama, czy może chodzic tu okogoś trzeciego? (Nigdy nie dawalismy sobie powodów do zazdrosci, nie flirtowalismy z innymi, nie szukalismy przygody, bo oboje zostalismy zranieni w poprzednich zwiazkach).

Nie, to nie jest możliwe. Musiało to jej chodzić po głowie już od dłuższego czasu, chciała spróbować to naprawić, bo nie jest pewna swoich uczuć wzgledem Ciebie, albo czegoś jej bardzo ważnego brakuje w Waszym związku, chociaż nie określiła czego. Wcale nie musi chodzic o kogoś innego, wydaje mi się, żeby tak było, to by definitywnie zakończyła Wasze relacje. Może rzeczywiście daj jej czas do namysłu. Określ sobie limit czasu, jak długo będziesz czekał, dajmy na to miesiąc, a później albo sam do niej się odezwij, albo odpuść. To mi się wydaje sensowne, bo całe życie nie można na kogoś czekać.

8 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-09 23:56:02)

Odp: czy jest szansa

Wlasnie , napisalas za jakis czas. Ona sie nie okreslila za jaki czas sobie niby pouklada wszystko. Wiec nie chce wyjsc tez na natręta...
Wiem że całe życie sie nie da czekać, ale teraz mam takie chwile ze nie wyobrazam sobie zycia bez niej.

Sądzę że gdybym się dowiedział że chodzi o kogoś, to może by to bardziej zabolało, ale wydaje mi się że przeszloby szybciej. Bo nie mialbym zadnych zludzen ze cos sie moze jeszcze wydarzy. A tak... Nadzieja zasadzila we mnie male ziarenko. Ale czy cos z niego wykielkuje?

9

Odp: czy jest szansa
strongbow napisał/a:

Wlasnie , napisalas za jakis czas. Ona sie nie okreslila za jaki czas sobie niby pouklada wszystko. Wiec nie chce wyjsc tez na natręta...
Wiem że całe życie sie nie da czekać, ale teraz mam takie chwile ze nie wyobrazam sobie zycia bez niej.

Rozumiem to. Ale nie możesz czekać na nią rok. Ona może już o Tobie zapomnieć do tej pory, a Ty będziesz czekał. Dlatego pomyślałam, żebyś sobie ustalił limit, ile jesteś w stanie na nią poczekać i odezwij się do niej, masz prawo wiedzieć, czy podjęła jakąś decyzję, czy nie.

10

Odp: czy jest szansa

Podczas naszej pożegnalnej rozmowy, kiedy oznajmila ze to koniec, powiedziala ze w tej chwili nie zmieni decyzji i nie da ze swojej strony szansy bo nie ma sily. poprosilem ja tylko o to ze jesli sie cos zmieni w jedna lub druga strone zeby dala znac i sie zgodzila, ale to mogla byc tylko taka zgoda na zlagodzenie bolu. I caly czas jak mowila to plakala....

11 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 00:04:27)

Odp: czy jest szansa

Podczas naszej pożegnalnej rozmowy, kiedy oznajmila ze to koniec, powiedziala ze w tej chwili nie zmieni decyzji i nie da ze swojej strony szansy bo nie ma sily. poprosilem ja tylko o to ze jesli sie cos zmieni w jedna lub druga strone zeby dala znac i sie zgodzila, ale to mogla byc tylko taka zgoda na zlagodzenie bolu. I caly czas jak mowila to plakala.... Wedlug mnie ją tez to bolalo. Ale nie jestem obiektywny w tym osadzie, bo wszystko pojmuje tak, jak chcę pojmowac, tak zeby mi bylo pasowalo...

No i nie doszlo jeszcze do podzielenia tego czego sie sami dorobilismy... Czy to moze też przemawiac za tym że jest nadzieja, ta nadzieja ktorą chcę widzieć...

12

Odp: czy jest szansa
strongbow napisał/a:

(...) wszystko pojmuje tak, jak chcę pojmowac, tak zeby mi bylo pasowalo...

Najsmutniejsze zdanie.
Nie decydujesz się znać prawdy, wolisz żyć w świecie własnej wyobraźni.

13

Odp: czy jest szansa

Moj tez mówili na poczatku ze czas pokaże. No i pokazał . Od znajomych dowiedziałam się. Ze to koniec.
Nie chce cie martwić ale uświadom sobie że to koniec lepiej dla ciebie. To co będziesz przeżywał nadejdzie koszmar. Wiem coś o tym . Ból bedzie cię. Prześladował. Będziesz snil ze ona wraca a rano gdy otworzysz iczy zdasz sobie sprawę ze to tylko sen ból. Ból. I ból. To cie czeka.
Ale minie troche czasu zaczniesz się zastanawiać ze mogłem.to naprawić.... Ale wierz mi tego nie da się naprawić... Nie rob sobie nadzei i żyj z myślą a bedzie łatwiej. To juz jest taka zadra w sercu ... Ciężko odbudować taki związek. Nie mówię ze to nie możliwe ale chcęc musi być po obu stronach i jesli sie kocha... To chce w ratować związek mimo wszystko. Wiedz sadze ze uczucie sie z jej strony wypaliło. Musisz to puścić... Nie zmienisz jej decyzji nie zmienisz tego by cie pokochała. Nic nie jestes w stanie zrobić... Tylko pogodzić. Się. Z faktami jakie nastały. Zobacz jesli komuś zależy. To stanie na rzęsach i starała. By sie by bylo dobrze. Wiem ze to boli ale minie nie odrazu . Na początek idą. Słowa a za nimi czyny. Jesli nie szuka z toba kontaktu ... To to jest czyn że. Jej nie zależy

14

Odp: czy jest szansa

Prawdy nie znam, nie mam dowodów, mam tylko przypuszczenia. Chyba jestem zbyt uczuciowy albo ten świat jest dziwny.

15

Odp: czy jest szansa
strongbow napisał/a:

(...) Powiedziala że na ten moment to koniec z nami, że nie pasujemy do siebie, ze się nie zgralismy, że jest przygnieciona tym wszystkim, tą monotonią, że nie czuje do mnie tego co wcześniej. Że na razie nie widzi dalszej wspolnej drogi. I że nie moze być pewna czy to się nie zmieni. Musi sobie poukładac to co ma w glowie, sama, sama ze sobą. I że chce zobaczyc czy bedzie jej przez ten czas mnie brakowalo... Ale jaki czas? Bliżej nie okreslony przez nią. Powiedziała ze może tydzień, a moze rok, lub dwa...i poprosila żebym jej to ulatwil nie kontaktujac sie w tej chwili z nia.....i(...)

TO jest prawda.
Zakończyła związek z Tobą.

16

Odp: czy jest szansa

Ehhhh. Może i racja że ta prosba o brak kontaktu jest tą przesłanką, mowiącą: to definitywny koniec. Jednak dla mnie lepiej byloby poznac prawde od razu a nie być zawieszonym gdzieś w niepewnosci i bujac sie pomiedzy tak i nie. A znając prawdę mialbym pod nogami grunt, niestabilny ale zawsze... Ja chciałem cos zrobic...

17

Odp: czy jest szansa

A i jeszcze jedno. W trakcie kiedy ona ma niby przemyśleć sprawę. Zwykle wtedy następuje uwolnienie. Chęć zycia pełną piersią...nie wiem czy chciałbyś na to patrzeć i tak się kopać. Bo i tak już leżysz skulony to po co sobie dokładać cierpień? Ja dla swojego dobra nawet usunęłam fb by na to nie patrzeć jak mojemu ex jest lepiej be zemnie . Raz mnie podkusiło i zajrzałam to przeryczałam jak mala dziewczynka a mogłam tego uniknąć. Ale człowiek głupi chcial sobie dołożyć m skasowałam. Skasowałam chodź znam na pamięć ale zawsze ta myśl ze się usunęło  tobie tez tak radze. Odciąć się gruuuuuba krechą bardzo gruba chyba ze chcesz być swoim osobistym bokserem i sobie dokładać cierpień

18

Odp: czy jest szansa

Jeśli jesteś "zawieszony", to tylko na własne życzenie. Ona powiedziała wyraźnie: to koniec.
Ale Ty, zgodnie z tym co zacytowałam wcześniej, chcesz się łudzić.

19

Odp: czy jest szansa

Na fb nie wchodzę od tego czasu. Nawet mnie nie korci zeby tam zajrzeć. A i bez tego ja czyli facet co ma juz 33 lata na karku ryczal 2 dni a i teraz wcale lepiej nie jest. Poprzedni zwiazek trwal 8 lat, ale jakos gladko sie z nim rozprawilem w niecaly miesiac. Tu widze ze jest inaczej. Chyba teraz jeszcze odreagowuje tamto z przeszlosci...

20

Odp: czy jest szansa

Powiedziala ze na tą chwile koniec, ale ze nie wie czy to sie nie zmieni jej. Choc jak juz ktos napisal to moga byc tylko slowa. Najgorsze jest to ze ja teoretycznie wiem co powinienem zrobic, ale praktycznie nie wychodzi mi...

21

Odp: czy jest szansa

Jak dla mnie ona zakończyła z toba związek. Wiadomo tylko psychopaci nie czują i nie maja emocji wiedz myślę. Ze jej było ciężko byliście tyle lat to nie rok czy dwa. A to ze tak ci mówiła to dlatego żeby jakos to załagodzić bo jest jej żal ale na tym się konczy i związek. I jej uczucie. Dla niej to koniec... Może. Tak ci bedzie łatwiej przeanalizuj fakty... Co zrobiła by ratować związek?? ..... Nic ... Czyli jaka masz odpowiedz? Pisze z toba chce się. Spotykać....? Nawiązuje kontakt sama od siebie???...nie. To jej nie zależy

22

Odp: czy jest szansa

Nie może 'wyjść praktycznie' to, na co się nie zdecydowałeś.

23

Odp: czy jest szansa

8 lat... A dlugo po tym byleś sam?skoro szybko się rozprawiłeś to nie kochałeś tamtej partnerki.

24

Odp: czy jest szansa

Racja. No nie ma zadnego kontaktu. Moze faktycznie sprobuje sie nastawic na to ze to koniec, chociaz bedzie trudno. Zawsze chyba lepiej sie "rozczarowac" pozytywnie... A czemu nie moge sie ogarnac? Bo siedzi we mnie jeszcze uczucie i ten kłębek mysli w glowie...

25 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 00:31:06)

Odp: czy jest szansa

Kochalem ale dowiedzialem sie o jej zdradzie. Przyznala sie.  Postanowilismy sprobowac odbudowac to. Chcialem dac jej druga szanse. I bylo ciezko ale powoli sie udawalo. I w 8 roku zwiazku sytuacja sie powtorzyla. Wiec stwierdzilem ze skoro nie nauczyla sie na bledach to sie nie nauczy. To definitywnie przekreslilo wszystko...

26

Odp: czy jest szansa

Nic juz nie zrobisz. Uświadom sobie ze nie zrobisz juz nic nic nic i nic. Nie można kogos zmuszać . Po co byc z kim kto juz ni kocha chcialbys? Byc z nią z litosci? Możesz być tak skołowany mocno bo to twój drugi nie udany związek. Daj sobie teraz czasu... Bądź dla siebie wyrozumiały . Potrzeba dużo czasu. Nikt ci nie pomoże . Ani forum ani bliscy . Jedynie mogą cie wspierać. Ale z tym uporać musisz się sam a pierwszym krokiem jest uświadomienie PRAWDY ZE TO KONIEC na zawsze. Nie ma was nie ma jej . I trzeba jakos zyc

27

Odp: czy jest szansa

W pierwszym poście napisałeś, że związek wasz trwał 4 lata, w ostatnim zmieniłeś na 8.
Historia wyssana z palca. Żegnam.

28

Odp: czy jest szansa

Moj pierwszy zwiazek trwal 8 lat a obecny 4

29

Odp: czy jest szansa

Ulala.. Ciężkie przeżycia... Z poprzednim związkiem. Ale nie z twojej winy

30 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 00:43:22)

Odp: czy jest szansa
strongbow napisał/a:

Na fb nie wchodzę od tego czasu. Nawet mnie nie korci zeby tam zajrzeć. A i bez tego ja czyli facet co ma juz 33 lata na karku ryczal 2 dni a i teraz wcale lepiej nie jest. Poprzedni zwiazek trwal 8 lat, ale jakos gladko sie z nim rozprawilem w niecaly miesiac. Tu widze ze jest inaczej. Chyba teraz jeszcze odreagowuje tamto z przeszlosci...



Jak widac napisalem POPRZEDNI

Ciezkie, ale bylem przekonany ze limit nieszczesc mam wykorzystany i dlatego zaufalem innej osobie. I sie mylilem. 
A widze ze niektorzy sie obrazaja bo nie potrafia czytac postow.

31 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-10 00:41:44)

Odp: czy jest szansa

Przepraszam, teraz zauważyłam.


To zdanie:

(...) sprobuje sie nastawic na to ze to koniec, chociaz bedzie trudno. (...)

mówi wszystko. Póki co robisz wszystko, by zaprzeczać faktom i łudzić się nadzieją.

Edycja:
Nie obraziłam się. Nie zauważyłam.

32

Odp: czy jest szansa

Autorze przeczytałam kiedys bardzo fajny artykuł związany z rozstaniami byl on zamieszczony. W gazecie tytuł. Jak odbić. Sie od dna po rozstaniu. Czytałam go milonstotysiecy razy... Ale jakoś mi pomógł. Ty również go przeczytaj. Będziesz wiedział co cie czeka.... Chodzi mi o Bol po rozstaniu

33

Odp: czy jest szansa

Chyba artykuł. Reiter i dlugołeckiej. Polecam jako lekturę przed spaniem i dużo czeka cie przemyśleń

34

Odp: czy jest szansa

Ja tez przepraszam za stwierdzenie ze sie obrazilas.
Mam tyle emocji w sobie ze nie panuje calkowicie nad nimi.

A co do artykulu to sprobuje poszukac i przeczytac. Mi nie pomogly rozmowy z przyjacielem i z przyjaciolką. Ale chyba cos musi pomoc. Nawet sen nie pomaga bo go prawie nie ma.

35

Odp: czy jest szansa
Wielokropek napisał/a:

Przepraszam, teraz zauważyłam.


To zdanie:

(...) sprobuje sie nastawic na to ze to koniec, chociaz bedzie trudno. (...)

mówi wszystko. Póki co robisz wszystko, by zaprzeczać faktom i łudzić się nadzieją.

Edycja:
Nie obraziłam się. Nie zauważyłam.

Nie twierdze ze nie masz racji, mozliwe ze tak jest. Tylko nie moge znalezc punktu startowego zeby sie odbic.

36

Odp: czy jest szansa

Przestań zaprzeczać rzeczywistości.

37 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 00:55:26)

Odp: czy jest szansa

Nic nie poradze ze mam w glowie balagan

Chyba musze sie przemeczyc i poczekac az czas zlagodzi troche sytuacje

38

Odp: czy jest szansa

Pierwszy punkt jak pisze koleżanka uświadomienie sobie prawdy ... A teraz idź się wypłakać wykrzyczeć ... Co kolwiek co sprawi ze zejdą emocje. Ja np miesiąc płakałam dzień w dzień. Teraz popłakuję ale już mniej. Zaczelam jeść spać. Jesli szukasz recepty to jej nie ma... Musisz przez to przejść. Kopać nogami walić pięściami możesz ani nie zmienisz.... Wiem ze to trudna myśl. Sama ja miałam i wiem orez co przechodzisz

39 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 00:57:14)

Odp: czy jest szansa

biegam, chodze na silownie, jestem fizycznie wykonczony. A przychodzi wieczor klade sie do pustego łozka i to co caly dzien odganialem, powraca.

40

Odp: czy jest szansa

Ja tak płakałam jakby mi ktos dusze rozerwał i pomagało bo zasypiałam ze zmęczenia... Ale dałam ujść tej rozpaczy ty też musisz... Bedzie lepiej zobaczysz... Male kroczki ... Myśl o sobie chcesz się wpedzic w chorobę?? W depresje?? Wiesz jak ciężko zz niej wyjść. Pycholodzy... Lekarze psychiatra terapie leki... Chcesz tego? To zacznij sluchac tego co ci piszemy

41 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 01:22:50)

Odp: czy jest szansa

Ok. Obiecac moge ze sie postaram. Co do efektow trzeba poczekac. Bede sie dzielil swoimi odczuciami...

Wlaśnie zbiera mi się na płacz...

42

Odp: czy jest szansa

Nie odsuwaj myśli emocji oraz nie udawaj ze wszytko jest okej. A po tem wracasz i jest jeszcze gorzej... Musisz posiedziec z tym bólem w samotności . Ale niech to nie trwa za długo po tem stopniowo wracaj do normalności. A jesli poczujesz fale bólu to nie walcz z tym..... Naprawde nie ma co . To trzeba przeżyć

43 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 01:12:19)

Odp: czy jest szansa

Jedno mnie zastanawia, dlaczego trafilem dwa razy w taka sytuacje?  Dlaczego musze dwa razy to przezywac.

44

Odp: czy jest szansa

Możesz obiecać? Możesz obiecać, że się postarasz? A kim Ty i my tutaj na forum jesteśmy, jaka relacja między nami? Dziecka i srogiego rodzica? Opamiętaj się dla własnego dobra.

Często staram się wyprasować wszystkie rzeczy, ale albo nie biorę żelazka do reki, albo szybko je odkładam. "Postaram się' to typowy chwyt używany do tego, by po jakimś czasie stwierdzić "Starałem się, nie udało mi się." Daj sobie spokój ze staraniem. Nie oszukuj siebie.

I jeszcze jedno. Musimy poczekać? Musimy?

45

Odp: czy jest szansa

Pisz....kiedy znów ból będzie nie do zniesienia. A będzie i to nie raz. Trzyma za ciebie kciuki... Żebyś zaakceptował to. Ja mam za sobą akceptację stanu . Rozrywajacy ból . Wciąż jest ale mniej intensywny ale minelo dwa mc dopiero. O wierz mi trzeba czasu u dużo. Czasem chciałabym juz nic nie czuć i mieć spokój i maam dość tego cierpienia ale tak się nie da... Przez wszystko trzeba przejść. A teraz idź. I sie porządnie wypłakaj.

46

Odp: czy jest szansa
Wielokropek napisał/a:

Możesz obiecać? Możesz obiecać, że się postarasz? A kim Ty i my tutaj na forum jesteśmy, jaka relacja między nami? Dziecka i srogiego rodzica? Opamiętaj się dla własnego dobra.

Często staram się wyprasować wszystkie rzeczy, ale albo nie biorę żelazka do reki, albo szybko je odkładam. "Postaram się' to typowy chwyt używany do tego, by po jakimś czasie stwierdzić "Starałem się, nie udało mi się." Daj sobie spokój ze staraniem. Nie oszukuj siebie.

I jeszcze jedno. Musimy poczekać? Musimy?


Nie unos sie. Nie masz ochoty nie pisz. Chce sie podzielic swoim problemem, poznac opinie innych ktorzy tez mieli lub maja podobny problem. Poznac ich droge... Tyle

47

Odp: czy jest szansa

Dlatego odpuść... Ze wszystkim . Ten czas ktory idzie bedzie dla ciebie szansa rozwoju. Jak go wykorzystasz to juz indywidualne podejscie. Ale widocznie taki miało byc . To oznacza że  ktos tak chciał. Ktoś. Chciał abyś sie czegos nauczył i postawił na twojej drodze te osoby... Nie wiem jak do końca jest ale wiem ze nie możesz się załamać z tego powodu. Moj brat tez miał dwa nie udane związki . Inma kolejny ale zanim. Wszedł w ta ralacje. Pracowal... Nad soba. Nad swoim rozwojem wewnętrznym skupil sie na sobie . Na karierze. Odpusil zwiazki. Miał gorsza sytuację. Bo codziennie widzal swoja ex w pracy z jej mężem jak sie okazało bliski przyjaciel. I wszyscy pracują w jedym instytucie. I co miał zrobić. Sa gorsze w zyciu rzeczy niż roztrząsanie sie nad soba użalanie. Trzeba skupić sie na swoim ego. I je podreperować  nie kolejnym związkiem. Czy dziewczyna tylko jakimś osiagnieciem. Życzę powodzenia w drodze do uzdrowienia swojej duszy

48

Odp: czy jest szansa

Chcesz dzielić się, dziel. Chcesz poznawać, pytaj. Chcesz dostać wsparcie, poproś o nie. Ale nie domagaj się, dla swego dobra, relacji opiekuńczo-wychowawczych.


Moje życie od tego co napiszesz nie zależy, w postach zwracam uwagę na takie Twe zachowanie, które Tobie w realu mogą przynieść negatywne konsekwencje.

49

Odp: czy jest szansa

Dzięki za dobre slowo. Zaczne choc wiem ze bedzie trudno. Jeszcze raz dziekuje.

50

Odp: czy jest szansa

Ja chesz pisz do mnie maile.  Droga ktora cie czeka jest ciężka... Momentami nie bedzie ci się noc robic poczujesz totalna bezradność... Ale to minie wtedy najlepiej takie myśli odsuwać. Ale myśli. Nie emocje które teraz tobas moooocno targają

51 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 01:30:15)

Odp: czy jest szansa
Wielokropek napisał/a:

Chcesz dzielić się, dziel. Chcesz poznawać, pytaj. Chcesz dostać wsparcie, poproś o nie. Ale nie domagaj się, dla swego dobra, relacji opiekuńczo-wychowawczych.


Moje życie od tego co napiszesz nie zależy, w postach zwracam uwagę na takie Twe zachowanie, które Tobie w realu mogą przynieść negatywne konsekwencje.


Inaczej chcialem napisac a inaczej mi wyszlo. Rozumiem juz co chcesz przekazac. Dzieki za pomoc

52 Ostatnio edytowany przez JoyDivision (2015-10-10 07:50:09)

Odp: czy jest szansa

Jedno jest pewne Kolego.Jeśli panna odchodzi = nie kocha.Jeżeli się wacha,prosi o przerwę = nie kocha.Żadna kobieta,tak mi się wydaje,jeżeli kocha to nie odejdzie za Chiny Ludowe.
Teraz zrobił byś wszystko ,aby przyszła powiedziała "przemyślałam wszystko,wracam,kocham Cię",ale zapewniam Cię ,już nigdy nie było by tak samo.Zawsze byś drżał,o to czy znów się jej nie odwidzi.
Podziękuj Kolego Bogu ,że tak się stało.Za jakiś czas sam zdasz sobie sprawę,że to właśnie tak miało być.Będziesz 5 razy silniejszy zobaczysz.
Jakieś półtora roku temu,byłem w podobnej sytuacji,więc doskonale Cię rozumiem.Teraz za to,jestem tego prawie pewien,nikt nie jest w stanie spowodować bym czuł się tak jak wtedy.To dlatego,że dla siebie samego ,to ja jestem najważniejszy (jakkolwiek by to nie zabrzmiało).
Jestem teraz z kimś, jest uczucie.Ale dbam przedewszystkim o siebie,moje potrzeby są równie ważne jak jej potrzeby i mówię Ci to działa.
Jestem w każdej chwili gotowy ,że może się to skończyć.Staram się by w każdym momencie zaangażowanie wynosiło 50/50,ona chłodniej,to ja też chłodniej,ona zrobi tak,to ja w analogicznej sytuacji robię tak samo.Cyniczne? Być może ,ale działa.
Moja rada.Pod żadnym pozorem nie pisz,nie odzywaj się.Przejdzie,będzie lepiej,będziesz silniejszy.
Głowa do góry,pozdrawiam.

53 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 09:46:18)

Odp: czy jest szansa

Po swoim pierwszym dlugim zwiazku zakonczonym podwojna klapą wyszedlem silniejszy, tak mi sie wydawalo wtedy. Bylem potem bardzo ostrożny w podejsciu do kobiet. Nie chcialem sie potem angażować, nie chciałem dzielic się swoim uczuciem, nie chcialem znowu komus zaufac. Los jednak postawil mi na drodze ją. I doszlo do tego ze poczatkowo z dystansem, ale zaczalem sie przekonywac do ponownego zaangazowania... I poszlo z gorki. Bylem przekonany ze dwoje ludzi doswiadczonych w taki sposob bedzie mialo identyczne nastawienie na te sprawy. Tak bylo... Ale wszystko ma swoj kres, a chyba upadam po to, zeby nauczyc sie podnosic, zeby stac sie silniejszym. Po nocnej korespodencji z ludzmi z forum, leze tak caly czas i myslę o tym co mi wszyscy napisali, czytam po raz setny, chcac pojac wszystko, odciac sie od tego.
Jednak nurtuje mnie pytanie, dlaczego mnie spotkalo to po raz kolejny a sa ludzie ktorzy zakochaja sie pierwszy raz i trwaja cale zycie w tym uczuciu. Np moi znajomi, ktorzy sa ze soba juz 17 rok. A maja 33 lata. Od 8 lat mieszkaja ze soba. I ciagle widac p nich to szczescie.

54

Odp: czy jest szansa

Hmm na moje oko jest ktoś trzeci, jeśli kobieta jest zdecydowana odejść po tylu latach i zaczyna szukać Twoich błędów, wad i szukać dziury w całym to być może ktoś jej "pomaga" w takim myśleniu... jeśli jesteś w stanie to przeanalizuj ostatni okres waszego związku.... Po tylu latach do każdego związku wkrada się rutyna i często bywa tak ze z nikąd pojawia się taki "przyjaciel", który odpowiednio nakieruje taką osobę ... Nie chcę generalizować, ale często tak bywa... jak chcesz to zerknij do mojego tematu, ja za swoją ex dałbym sobie ręke uciąć.... no i byłbym teraz bez ręki wink

55

Odp: czy jest szansa

W moim przypadku były to nowo poznane koleżanki. Ona doradziły jej, że szkoda życia na bycie ze mną (6 lat). Przy okazji nawiązała na FB kontakt z kolegą sprzed lat, który się nią zainteresował. Po kilku spotkaniach już go kocha, a mnie ma totalnie gdzieś. Teraz są razem na odległość (600km).

56

Odp: czy jest szansa
wesolywojtek napisał/a:

W moim przypadku były to nowo poznane koleżanki. Ona doradziły jej, że szkoda życia na bycie ze mną (6 lat). Przy okazji nawiązała na FB kontakt z kolegą sprzed lat, który się nią zainteresował. Po kilku spotkaniach już go kocha, a mnie ma totalnie gdzieś. Teraz są razem na odległość (600km).

Widzę, że kobiety są podobne, moja też już kocha (przynajmniej w smsach) swojego kolegę z pracy, po kilku tygodniach bliższej znajmości i wzajemnych konsultacjach dotyczących  mojej osoby (jaki to ja byłem zły wink generalnie chyba pewne schematy są powielane...

57

Odp: czy jest szansa

A ten jej nowy koleś jest czegoś warty? Bo ten nowy koleś mojej byłej to podobno straszny manipulant, do tego z długami dużymi, dużo starszy, dziecko, opinia nie najlepsza. Jej rodzina tego nie chce zaakceptować, są po mojej stronie, choć to bez znaczenia teraz.

58

Odp: czy jest szansa

Im szybciej dojdzie do Ciebie, że to koniec tym lepiej dla Ciebie.
Ja jestem 1,5 miesiąca po rozstaniu... nie ma dnia, żebym nie myślała...nie zadręczała się. Ktoś mądrze napisał ...jeśli druga połowa potrzebuje przerwy, zastanawia się bądź odchodzi = NIE KOCHA!
Przykro mi to pisać, ale pachnie mi tutaj osobą trzecią. Mój ex nie miał odwagi powiedzieć mi prosto w twarz, że byłam zapychaczem czasu, plasterkiem na niespełnioną miłość... a jednak tamta po roku pojawiła się niby przypadkiem... 2 tygodnie później zostałam odstawiona w kąt. Głowiłam się ...co się stało, dlaczego tak a nie inaczej.... ale nie pisałam do byłego, nie dzwoniłam, nie narzucałam się...czekałam....i zyłam jakimiś chorymi złudzeniami...Do tej pory nie mamy ze sobą kontaktu a przykrej prawdy dowiedziałam się od znajomych.
Musisz być silny człowieku! I pamiętaj... Nie Ty pierwszy, nie ostatni. Powodzenia smile

59 Ostatnio edytowany przez załamany32 (2015-10-10 13:37:42)

Odp: czy jest szansa
wesolywojtek napisał/a:

A ten jej nowy koleś jest czegoś warty? Bo ten nowy koleś mojej byłej to podobno straszny manipulant, do tego z długami dużymi, dużo starszy, dziecko, opinia nie najlepsza. Jej rodzina tego nie chce zaakceptować, są po mojej stronie, choć to bez znaczenia teraz.

Koleś jest generalnie jak dla mnie (32 lata) nieopierzonym gówniarzem (25 lat) bez żadnych doświadczeń w poważnych związkach, który napalił sie jak łysy na grzebień bo pomagał koleżance w "ciężkich" chwilach, no i na skutek tej pomocy w kilka tygodni sie zakochał, aż się zapowietrzył ..... a ona też się niezywkle ucieszyła, bo miała 3,5 letni związek o który trzeba było zawalczyć, a ma młodziaka, który za nią za przeproszeniem sika ... ehh zycie ... a czy manipulant trudno powiedzieć, chyba za głupi na to...

Liczysz jeszcze na jakiś powrót, czy ją skreśliłeś na amen?

60 Ostatnio edytowany przez wesolywojtek (2015-10-10 13:39:44)

Odp: czy jest szansa

No tak, coś nowego dla niej, świeży powiew w zatęchłej codzienności, w której trzeba uprać, uprasować, umyć, zakupy zrobić. Teraz jej wystarczy buła i kabanos w dłoni.... Wygodnie jej z tym po prostu.

Przeczytaj mój temat.

61

Odp: czy jest szansa

Wesoływojtek wpływ koleżanek może być gigantycznych rozmiarów...ja uważam, że każdy ma własny rozum i prędzej czy później po niego pójdzie...tylko czy Ty będziesz wtedy zainteresowany!? smile

62

Odp: czy jest szansa
Kocisko27 napisał/a:

Wesoływojtek wpływ koleżanek może być gigantycznych rozmiarów...ja uważam, że każdy ma własny rozum i prędzej czy później po niego pójdzie...tylko czy Ty będziesz wtedy zainteresowany!? smile

Moja ex niestety jest bardzo podatna na zdanie innych. Sam o tym się przekonałem przez te 6 lat, co potwierdził jej brat, który także mnie wspierał.
Osoby, które nie znają mojej ex za dobrze lub w ogóle, po moich opowiadaniach, odradzają mi ją. Twierdzą, że to jakaś patologia, a ona sama nie zapewniłaby ciepła rodzinnego, gdyby pojawiło się dziecko.

63

Odp: czy jest szansa

Tylko widzisz Wojtku....ludzie mogą odradzać...a najważniejsze jest to co Ty czujesz i czego TY chcesz?...ja mam teraz etap, że wszyscy mi mówią... ex nie był mnie wart ble blee a nawet bleee....a mnie takie gadanie bardziej drażni niż pomaga.

64 Ostatnio edytowany przez strongbow (2015-10-10 14:11:27)

Odp: czy jest szansa

Jakoś moi przyjaciele podpowiadają mi że z ich punktu widzenia jest szansa na to że ona zechce wrocić. Pytałem zarowno przyjaciela jak i przyjaciolki. Dzisiaj jedna kolezanka powiedziala mi że sama miala taki przypadek w swoim zwiazku, cos jej odbilo, mąz wydawal sie nudny, wiec dala mu czas "spokoju". Wyprowadzila sie od niego na miesiac, powiedziala zeby nie dzwonil. Byla u swoich rodzicow i czekala co on zrobi. Czy przyjedzie czy tez nie. Jednak od poczatku miala w myslach powrot do meża, nie myslala o nikim innym. Wiec jest pewne podobienstwo ale tez pewne roznice.

Co do Twojego pytania czy liczena jej powrot? Hmm? Do dzisiaj chcialem tego i to bardzo. Dzisiaj podjalem decyzje i staram sie nie myslec juz w takich kategoriach i pogodzic sie z prawda, tzn z tym ze odeszla. Próbuje odzyskac energie do zycia, chce cos robic zeby o niej nie myslec.
Mam zamiar za pewien zapytac sie jej czy to koniec na 100%. Okazje beda bo mamy jeszcze czym sie podzielic (rzeczy), wiec spotkac sie i tak bedziemy musieli. Na razie nic nie wspominala o tym. Jesli sobie poradze a ona stwierdzi ze to koniec, no to trudno sie mowi, a jesli pomysli i stwierdzi ze chce dac druga szanse nam, to bedzie wtedy powazna zagadka dla mnie. Raz zaufalem nownie po zdradzie - w poprzednim zwiazku- i sytuacja sie powtorzyla po jakims czasie. Ale nie teraz czas by o tym myslec. Czas zebym wstal i szedl z podniesiona glowa przed siebie.

Co do kogos trzeciego to jesli ten ktos jest to musi byc to ktos od niej z pracy, pozostaly czas spedzalismy w 98% razem. I tak samo powiem ze jeszcze niedawno dalbym sobie za nia reke uciac...:-)

65

Odp: czy jest szansa
Kocisko27 napisał/a:

Tylko widzisz Wojtku....ludzie mogą odradzać...a najważniejsze jest to co Ty czujesz i czego TY chcesz?...ja mam teraz etap, że wszyscy mi mówią... ex nie był mnie wart ble blee a nawet bleee....a mnie takie gadanie bardziej drażni niż pomaga.

Myślę, że chciałbym z nią być. Dużo sobie wykrzyczeliśmy na sam koniec. Ona na pewno zrozumiała co było powodem mojej ignorancji jej, a ja zrozumiałem co spieprzyłem.
Myślę także, że bardzo do siebie pasowaliśmy. Raczej lubiliśmy swoje towarzystwo, mamy podobne charaktery. Sądzę także, że lubienie swojego partnera jest ważniejsze niż sama przereklamowana miłość. Powiedziałem jej o tym ostatnio, słuchała.

Posty [ 1 do 65 z 125 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024