netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?

73 odpowiedzi7 107 wyświetleńzałożony przez Amare, 23.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 74 z 74 ]

66

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?

No dobra, odpowiem sama sobie big_smile
Nie tkwić w tym... pakować graty i uciekać gdzie pieprz rośnie. Nawet z obawą, że będziemy same. Lepiej żyć samotnie, niż w takim układzie.

Ale na pewno nie szukać łaty w postaci (żonatego!) kochanka...
Bo to akurat nic nie zmieni, poza tym, że dojdzie nam jeszcze poczucie braku szacunku do samej siebie...

No i trzeba zawsze pamiętać, że trawa jest zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu. Wspaniały kochanek może być na dłuższą metę gorszy od naszego męża.
Więc na początek - trzeba po prostu zadbać o siebie. I tyle. Takie jest moje zdanie smile

67 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-26 14:44:49)

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?

Hej Zorija, daj chociaż szansę odpowiedzieć big_smile
Skoro już sobie odpowiedziałaś, to dodam tylko, że jeśli w związku nie dostaje się szczęścia, mimo że się je samemu daje, to druga strona zwyczajnie nie kocha. I tak naprawdę mimo, że nie jest się samemu to jest się samotnym i pozostawionym samemu sobie.
I mamy dwie możliwości:
1. POSTAWA PASYWNA. Dochodzimy do wniosku, że takie jest życie i trwamy w związku bez uczuć, licząc na to, że pewnego dnia nasz partner wreszcie się przebudzi, doceni, wynagrodzi starania.
2. POSTAWA AKTYWNA. Dochodzimy do wniosku, że należy nam się szczęścię, że szkoda życie tracić na czekanie aź nasza dotychczasowa połówka się ocknie i wobec braku starań z obu stron, rozstajemy się w zgodzie.

Jest jeszcze droga dla osób, które wybierają drogę tak obślizgłą, że dostaje się odruchów wymiotnych, ale załóżmy, że jesteśmy wśród osób, które reprezentują sobą pewne wartości

68

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?

Jestem "za". Nic dobrego nie wynika z wegetacji u boku partnera, ktory nas nie widzi i doluje, uwazam,ze mamy prawo do szczescia i kiszenie sie w takim ukladzie jest bez sensu a na pewno juz nie "dla dobra dzieci"!Zorija, trzymam kciuki, odwagi!

69

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?

Bardzo ładnie i mądrze piszecie, może wielu wyciągnie wnioski zanim rozpier....li swoje życie nie sprawdzając najlepszych rozwiązań, które należałoby najpierw wykluczyć zanim pójdzie się nową drogą

70

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?
Elle88 napisał/a:

Jestem zaskoczona, Lexpar, że po tylu (szczęśliwych zresztą) latach z żoną nie odrózniasz zakochania (=ogłupienie) od Miłości (pełna świadomość i trzeźwość podejmowanych decyzji).

Elle ja do tej pory jestem zakochany.
Ale wierz mi, że 44 lata temu myślałem zupełnie inaczej.
Fakt nadal jestem zakochany i chociaż to trwa już tyle lat to też jestem ogłupiały.
Ale to jest dla mnie nie istotne.
Wiem, że jest mi wierna, że mogę na niej polegać, że jest matką mojego dziecka i to się dla mnie liczy i nie ma nic ważniejszego.
Na początku się zauroczyłem, następnie zakochałem a teraz miłuję.
Skoro zwróciłem na nią uwagę i nie mogłem o niej przestać myśleć to jakbyś to określiła.
Nie miałem wtedy motylków w brzuchu, że tak się wyrażę.
Wtedy o tym nie myślałem.
Myślałem tylko o niej.
To zauroczenie to były sekundy.
Nie jestem tego w stanie dokładnie opisać co wtedy czułem.
Wiem, byłem młody ale chyba nie głupi.
A jak byłem w wojsku to każdego dnia dostawałem od niej list a ona ode mnie.
Nawet były zakłady czy dostanę list. Zawsze wygrywałem.
Teraz powiedz jak nie kochać, jak nie miłować takiej kobiety?
Zaskoczyłem Ciebie ?

71

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?
Zorija napisał/a:
Xymena napisał/a:

Zorija
Każda z nas patrzy przez swoje doświadczenia.

Xymena, tylko skąd się biorą te doświadczenia? Czyż nie same się na nie zdecydowałyśmy? W takim razie musiała nam na nie pozwolić nasza etyka, nasze normy...

Ja, jak jestem w związku małżeńskim to nie szukam seksu z innym facetem. Bo wiem, że robiąc tak, zraniłabym mojego męża, bez względu na to co już tak naprawdę do niego czuję.
Jeśli seks z mężem przestał mi jednak odpowiadać, odkochałam się w nim - to, zanim poszukam sobie kolejnego fiuta, przez zwykłą przyzwoitość i poczucie lojalności w stosunku do drugiego człowieka, z którym kiedyś przecież wiele mnie łączyło - kończę najpierw jedno zanim zacznę drugie.

Tylko widzisz, najłatwiej jest oskarżyć własnego męża/żonę... bo się nie starał... bo rutyna... bo zupa była za słona... i usprawiedliwić swoje zdrady.

Na szczęście nie każdy jest taki!
Bo gdyby tak było (jak chce Toorank i Keti), to powiedzcie mi Kobiety! - czy miałabym jeszcze kiedyś komuś ZAUFAĆ ?? UWIERZYĆ ?? ZWIĄZAĆ SIĘ Z KIMŚ ?? POKOCHAĆ??
No chyba nie.... i to byłoby straszne sad

ps. Majka, gdzie jesteś do cholery... czy ja tu muszę się tak sama produkować? Przestań już tak sprzątać i szorować! Dosyć! Już ładnie jest.
big_smile

Zorija popieram Ciebie w całości.
Tak trzymaj.

72

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?

Zorija
Pewnie, że co do zasady masz rację.
Tylko, że jednak w życiu, to nie takie proste.
To, że z mężem nie patrzysz już w tym samym kierunku, to wydaje się za mało, aby zrobić sobie i dzieciom rewolucję w życiu.
Narazić je na pogorszenie warunków mieszkaniowych, stres związany z rozwodem.
Tym bardziej, jeśli nie zamierzasz, jak to subtelnie ujęłaś, szukać kolejnego fiuta.
Więc sobie tak trwasz, a że smutek czasami dopada, to trudno.
No i nie szukając, spotykasz kogoś, a wtedy sytuacja staje się trudna do zniesienia.
I nie potrzeba do tego fizycznej zdrady.

73

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?
Xymena napisał/a:

Zorija
Pewnie, że co do zasady masz rację.
Tylko, że jednak w życiu, to nie takie proste.
To, że z mężem nie patrzysz już w tym samym kierunku, to wydaje się za mało, aby zrobić sobie i dzieciom rewolucję w życiu.
Narazić je na pogorszenie warunków mieszkaniowych, stres związany z rozwodem.
Tym bardziej, jeśli nie zamierzasz, jak to subtelnie ujęłaś, szukać kolejnego fiuta.
Więc sobie tak trwasz, a że smutek czasami dopada, to trudno.
No i nie szukając, spotykasz kogoś, a wtedy sytuacja staje się trudna do zniesienia.
I nie potrzeba do tego fizycznej zdrady.

Tak...
sad

74 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-08-28 12:12:06)

Odp: Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?
Xymena napisał/a:

Zorija
Pewnie, że co do zasady masz rację.
Tylko, że jednak w życiu, to nie takie proste.
To, że z mężem nie patrzysz już w tym samym kierunku, to wydaje się za mało, aby zrobić sobie i dzieciom rewolucję w życiu.
Narazić je na pogorszenie warunków mieszkaniowych, stres związany z rozwodem.
Tym bardziej, jeśli nie zamierzasz, jak to subtelnie ujęłaś, szukać kolejnego fiuta.
Więc sobie tak trwasz, a że smutek czasami dopada, to trudno.
No i nie szukając, spotykasz kogoś, a wtedy sytuacja staje się trudna do zniesienia.
I nie potrzeba do tego fizycznej zdrady.

Xymenko, proszę Cię... dość już wycierania sobie buzi dobrem dzieci...
powiedz mi jak zdrada, a w jej efekcie:
1. pognanie męża przez żonę (lub odwrotnie)
2. porzucenie rodziny (bo się zakochałem/am)
służy dzieciom? Uważasz, że jest dla nich lepsze?

Albo - tak jak napisała Zmierzch - dla dobra dzieci / bo ksiądz tak kazał / bo co ludzie powiedzą / bo w sumie to tak jest mi wygodnie / inne srutututu... - przyjmujesz postawę bierną, czyli tkwisz w tym co Ci nie odpowiada i nie robisz nic

Albo - dbasz w pierwszej kolejności o siebie!! Tak, Xymena... o siebie! Bo wtedy dzieci są szczęśliwsze, uwierz mi. Szczęśliwa matka = szczęśliwe dzieci. Trudno, przejdą np. rozstanie rodziców, ale to i tak dla nich lepsze - gdy ich matka sama ze sobą czuje się dobrze i fair!

Albo - znów za Zmierzchem - wybierasz trzecią drogę - romans w ukryciu? zdrada ojca tych dzieci? I to ma być dla nich najlepsze? A jak się wyda? A wyda się wcześniej czy później. Jak to na nich wpłynie. Pomyśl.

Więc - moim zdaniem - zostawmy dzieci w spokoju i przestańmy już ich dobrem tłumaczyć swoje niecne postępowanie.


edit: aaaa, i nie chodzi zawsze o szukanie nowego fiuta. Chodzi o godność i szacunek dla samej siebie.

edit2: a że w życiu to nie takie proste, to prawda. To droga tylko dla odważnych wink Ja zostałam do niej zmuszona - to nie był mój wybór. I wierz, poradziłam sobie, choć to nigdy nie wydawało mi się możliwe! Nie umarłam, przetrwałam. A teraz już się tylko cieszę. I uwierz po raz drugi - nawet sama nie wiedziałam, ile tracę... ile zostało mi zabrane... Bo o tym można się przekonać dopiero, gdy już się uwolnisz.

Posty [ 66 do 74 z 74 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kiedy mamy prawo zacząć życie od nowa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026