czuje sie w obowiazku wyjasnic- bo autorka chyba poczula sie przeze mnie urazona(ze niby babochlop)
absolutnie tak nie uwazam.
uwazam, (z obserwacji), ze wielu zaradnych, ogarnietych panow lubi takie "cieple kluchy"
czuja sie przy nich opiekunczy, dominujacy.
kobiet zaradnych, dominujacych, samodzielnych szukaja panowie ktorzy sami chca byc zaopiekowani.
od razu wyjasniam- praca zawodowa zmienia sposob bycia, prezentacje siebie, sposob w jaki jestes odbierana, juz na starcie.
to takie "skrzywienie zawodowe"- popytaj panow, z ktorymi piszesz na portalu, jak cie odbieraja- to duzo ci powie(wiecej niz ja)
i nie chodzi o glupia blondi, idiotke, tylko o miekkosc charakteru, cieplo, kobiecosc- czyli przeciwienstwo meskosci.
nie twierdze, ze taka nie jestes- ja mowie o wrazeniu jakie robisz ZANIM ktos cie blizej pozna.
i do oburzonych(ewentualnie) tym wpisem panow- sa rozne odbiory tej kobiecosci, kazdy rozumie ja po swojemu, i w roznym stopniu.
znam wiele kobiet na samodzielnych stanowiskach, wolnych i wciaz szukajacych.
i znam sporo takich "kocic" malo rozgarnietych z fajnymi facetami...
bo te pierwsze sa ZBYT samodzielne, niezalezne, stanowcze, decyzyjne, apodyktyczne, charakterne, ......
i to jest opinia facetow. idealem wg. nich byloby poznac slodka kokietke, ktora w trakcie trwania zwiazku stawalaby sie silna wspierajaca, wierna rozsadna.
odnosze wrazenie, ze ty robisz odwrotnie- dajesz sie poznac jako silna, a z czasem robisz sie ciepla, ufna....
tylko, ze tego"z czasem" moze juz nie byc....
i- zeby nie bylo- sadze po sobie.