...Ja nie wysyłam pomocy, nie daję nikomu pieniędzy itd... jestem bezduszna jeśli o to chodzi
ale..no właśnie...
lubię pomóc w inny sposób..coś za coś..
gdy widzę, że ktoś sprzedaje bukieciki z konwalii, jagody, grzyby przy lesie...bukieciki bazi na wiosnę, albo ręcznie robione kartki świąteczne, okolicznościowe...
Pracuję w takim miejscu, że nie ma u nas bogaczy, minimalne krajówki, czasem troche więcej jak mężowie obrotni... przynosimy ciuchy po dzieciach do pracy...zawsze znajdzie się ktoś komu się przydadzą i sam weźmie co pasuje dla jego dzieci, czy kogoś z rodziny, sąsiedztwa...
przepraszam Kleoma zycze wam wszystkim dbrego udanego zycia i obyscie nigdy nie znalazly sie w takiej sytuacji jakiej ja jestem
Anet... Skąd wiesz jakie mamy życie? Co przeszłyśmy? Nie osądzaj nas proszę. Twoje argumenty są nierówne. Wygląda jakbyś nas straszyła Anet...
Przeczytałam właśnie Twoją wypowiedź, w której piszesz o stosunku Twojego syna do waszej sytuacji. Współczuję. Powiedz mi jak to wygląda? Syn zjada smaczną kolację a Ty się temu przyglądasz? Nie szukaj winy w innych. W sobie też nie. Powolutku zacznij ogarniać swoje kłopoty. Zapewniam Ciebie, że od razu dobrze nie będzie. Czyń jednak cokolwiek nie rękoma innych a własnymi.
Dziewczęta, z tymi ciuchami sprzedawanymi na olx czy allegro przeraziłyście mnie. Ja robię inaczej. Oddaję do zaprzyjaźnionego domu dziecka albo do ośrodków zwanych pogotowiami opiekuńczymi. Tam na pewno ludzie zrobią z tego pożytek. Wiem, że trafiają tam dzieci z interwencji zabierane od rodziców tylko w tym co mają na sobie. I maluchy i nastolatki. Nie maja nawet tamponów... To straszne wszystko.
nie rozumie jakie zagrywki jesli to bedziesz czytac Kleoma to zapraszam twoja znajoma do mnie niech przyjedzie i zobaczy chetnie z nia porozmawiam nic od nikogo juz nie chce ale ta cala sytuacja naprawde zenujaca czlowiek poprosil o pomoc a wyszedl na naciagacza jakos nie moge dojsc do siebie
nie rozumie jakie zagrywki jesli to bedziesz czytac Kleoma to zapraszam twoja znajoma do mnie niech przyjedzie i zobaczy chetnie z nia porozmawiam nic od nikogo juz nie chce ale ta cala sytuacja naprawde zenujaca czlowiek poprosil o pomoc a wyszedl na naciagacza jakos nie moge dojsc do siebie
Więc weź się w garść Anet. Tego typu teksty kieruj do syna. Przestań nami manipulować Anet...
nie rozumie jakie zagrywki jesli to bedziesz czytac Kleoma to zapraszam twoja znajoma do mnie niech przyjedzie i zobaczy chetnie z nia porozmawiam nic od nikogo juz nie chce ale ta cala sytuacja naprawde zenujaca czlowiek poprosil o pomoc a wyszedl na naciagacza jakos nie moge dojsc do siebie
Żenujące są tylko i wyłącznie próby manipulacji ludźmi na forum.
jezeli odbieracie to jako manipulacje to naprawde przykro mi widze ze im bardziej probuje cos wyjasnic tym bardzej to dziala przeciwko mnie dziekuje kochane panie ze mnie zrozumialyscie
72 2015-05-11 11:27:07 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-05-11 11:50:03)
Kobieto weź się ogarnij. Ja mam cukrzycę, astmę i kręgosłup rozwalony po całości nie tylko szyjny, ale i cały, tak dosłownie cały i powinnam wykonać kilka operacji, kręgosłup powoduje u mnie kłopoty z równowagą, bóle głowy, drżenie kończyn, rzutuje na sprawność rąk i nóg, często coś upuszczam i kurde żyje, zajmuje się domem, pracuje, a zapewniam Cię że mój kręgosłup jest w fatalnym stanie i lekarze nie chcieli mnie nawet skierować na rehabilitację tylko od razu operować bo jest na tyle źle. Ale nie siedzę i nie marudzę chociaż bywa różnie.
Co do syna, cóż, ja mam inne zdanie od większości, uważam że dziecko nie ma obowiązku pomagać rodzicom że to jest kwestia dobrej woli? A wiecie dlaczego? Bo coś mi się wydaje że ta kobieta sobie na to w oczach syna zasłużyła. Ot taka moja intuicja a znam takie przypadki, gdzie mamusia robiła z siebie obłożnie chorą chociaż nie było wcale aż tak źle, a syn zaiwaniał od dzieciaka na cały dom, nie każdy musi się zgadzać na coś takiego, dzieci nie ma się po to żeby przez całe życie potem ciągnąć od nich pieniądze. Efekt był taki że dzieciak nie mógł zdobyć wykształcenia, odłożyć sobie na to pieniędzy i kończył bez perspektyw na życie.
Czym innym jest sytuacja gdy rodzic opiekował się dzieckiem zapewnił mu dobre życie i nagle zaniemógł i jest przykuty do łóżka a czym innym jest sytuacja gdy ktoś jest w moim odczuciu lekko chory i jednak mógłby co robić a wyciąga łapy do dzieci. Znam wiele osób z chorym kręgosłupem, bardzo chorym, i tych po operacjach i bez nich i ci ludzie jakoś mogli włożyć wiele wysiłku w to żeby znaleźć jakiś sposób by się utrzymać.
Uprzedzając. Ja pomogłabym w razie potrzeby swojej rodzinie, gdybym oczywiście mogła i była w stanie ale jednego jestem pewna że, moim rodzicom byłoby wstyd. Mój tata też ma cukrzyce, jest chory na HCV i kurcze jakoś pracuje, normalnie na etacie. Moja mama też ma cukrzycę, ma słaby kręgosłup, od lat ma poważne problemy z żołądkiem, a jej kręgosłup jest w bardzo kiepskim stanie był taki moment że mama wręcz mdlała z jego powodu i kurcze też jakoś pracuje. Mój facet miał połamane wiele kości, wyłamane wiele stawów, do dziś odczuwa je w postaci silnego bólu i... pracuje. Mój kolega lat 50, zwyrodnienie stawów biodrowych do operacji, oczywiście facet pracuje... No ludzie...
ladny scenariusz naprawde az mi sie cisnienie podnioslo bardzo sie mylisz nie wiesz nawet jak bardzo to co napisalas to juz zniewaga bo to tylko twoja wyobraznia tak podpowiada zebys wiedziala jak bardzo sie mylisz ale koniec nie bede wysluchiwala takich zniewag pod moicm adresem
Dziewczęta, z tymi ciuchami sprzedawanymi na olx czy allegro przeraziłyście mnie. Ja robię inaczej. Oddaję do zaprzyjaźnionego domu dziecka albo do ośrodków zwanych pogotowiami opiekuńczymi. Tam na pewno ludzie zrobią z tego pożytek. Wiem, że trafiają tam dzieci z interwencji zabierane od rodziców tylko w tym co mają na sobie. I maluchy i nastolatki. Nie maja nawet tamponów... To straszne wszystko.
Wiesz,u mnie jest taki operatywny DD,że dzieciaki dostają od sprzedawców,producentów firmowe ciuchy i buty.Sama nieraz widziałam bo dziewczyna z mojej rodziny przywoziła do nas dzieciaki,którymi opiekowała się podczas wakacji.
Dzieciaki w bucikach Bartka czy Ecco właziły do piaskownicy,zdzierały czubki butów na deskorolkach.Wiadomo,nie są nauczone szacunku do rzeczy,które dostały...
75 2015-05-11 11:52:14 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-05-11 12:06:54)
ladny scenariusz naprawde az mi sie cisnienie podnioslo bardzo sie mylisz nie wiesz nawet jak bardzo to co napisalas to juz zniewaga bo to tylko twoja wyobraznia tak podpowiada zebys wiedziala jak bardzo sie mylisz ale koniec nie bede wysluchiwala takich zniewag pod moicm adresem
Z czym się mylę, z tym że się ze sobą pieścisz i liczysz że ci manna z nieba spadnie? Nie spadnie do roboty. Skoro możesz siedzieć i pisać przed komputerem to znaczy że z Twoją szyją nie jest tak źle, bo pozycje przybierane przy komputerze bardzo mocno obciążają odcinek szyjny i mi np jak tak dłużej posiedzę, drętwieją ręce :] ale od tego się nie umiera... Człowiek chory obłożnie nie jest w stanie wyjść z łóżka, a Ty możesz znaleźć odpowiednią pracę dla siebie, chociaż spróbuj co Ci szkodzi?
Elżbieto gdybyś nie doczytała to przypominam że proszę o podanie rozmiarów ubrań jakie by Cię interesowały i obwodach w cm (bo rozmiarówka tych ubrań jest nietypowa) może znajdę coś dla Ciebie (zupełnie nowe rzeczy).
anett12
Sama się wywołałaś do tablicy.
Podam Ci jeszcze jeden przykład podobny do Twojej sytuacji.
Na tym forum niedawno dała ogłoszenie mama szóstki dzieci w tym syn 20 letni.
Ale nie dowiedziałyśmy się czy syn pracuje czy pomaga rodzinie bo autorka więcej się nie odezwała.
Była dyskusja i prawdopodobnie przeczytałaś, że większość uważa, że taki dorosły syn powinien pomagać.
Dlatego zataiłaś fakt posiadania starszego syna licząc, że odzew będzie większy, więcej osób zdecyduje się pomóc.
Twoje posty w kilku wątkach gdzie się wypowiadasz wyraźnie sugerują, że oczekujesz pomocy w postaci gotówki na wizytę u prywatnego neurochirurga. Ja gotówki nigdy nie deklarowałam. Paczka, którą zrobiłam jest u mnie nadal. Znajoma mimo, że zapowiadała nie pojechała wczoraj na działkę bo cały dzień padał deszcz i nic by nie mogła zrobić w ogródku w taką pogodę. A taki był cel podróży, porobić coś na działce.
Aby dowiedzieć się o co naprawdę chodzi w Twoich relacjach z synem to trzeba by było właśnie z nim porozmawiać.
Sama rozmowa z Tobą to za mało, trzeba zawsze wysłuchać obu stron.
Jeśli umożliwisz spotkanie z synem i rozmowę to jest taka możliwość aby ktoś z nim porozmawiał.
I tak jak w opiece społecznej i innych instytucjach udzielających pomocy potrzebne są dokumenty, zaświadczenia, wywiad środowiskowy aby zweryfikować czy dana osoba naprawdę potrzebuje pomocy i czy nie ma innych osób, które tej pomocy mają jej obowiązek udzielić
tak i osoby prywatne oczekują, że potrzebujący zwracający się o pomoc okaże to co możliwe o przyczynach życia w niedostatku i będzie szczery, niczego nie będzie ukrywał.
Bo nawet dając niewielką paczkę z konserwami i makaronem każdy chce aby zjadła to osoba naprawdę potrzebująca nie mogąca w żaden sposób pieniędzy na to pożywienie zdobyć a nie do np. dorosły, zdrowy facet, któremu się nie chce pracować lub co zapracuje to wyda na alkohol a mamuśka da jeść i tak.
I nie bierz tego do siebie. Nie sugeruję, że Twój syn nierób czy alkoholik tylko taki przykład podaję. to tak na wszelki wypadek piszę gdybyś pomyślała, że ja znowu o Tobie, Twoim synu.
ladny scenariusz naprawde az mi sie cisnienie podnioslo bardzo sie mylisz nie wiesz nawet jak bardzo to co napisalas to juz zniewaga bo to tylko twoja wyobraznia tak podpowiada zebys wiedziala jak bardzo sie mylisz ale koniec nie bede wysluchiwala takich zniewag pod moicm adresem
Sama się znieważasz.
Chcesz coś zmienić, to rusz tyłek do roboty.
Znam wiele b. chorych osób, które zapieprzają na swój byt. Radzą sobie.
mialam nie odpisywac ale odpisze juz dziekuje nie chce juz nic za duzo bylo powiedziane i domniemane co do mojej osoby ja tez mam swoj honor to ze jestem w takiej sytuacji nie znaczy ze ,,ludzie maja mi pluc w twarz ,, nie mysl juz na moj temat i zapomnij wiecej nie bede pisac bo znow mnie oskarza o manpulacje pozdrawiam
79 2015-05-11 12:59:25 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-05-11 13:02:51)
W takiej czyli w jakiej? Że Ci się nie chce? Zapewniam Cię i powie Ci to każdy lekarz że NAJGORSZE co może zrobić osoba z chorym kręgosłupem to usiąść i nic nie robić, człowiek swoją budową jest przystosowany do ruchu, jeśli usiądziesz i będziesz gnić w domu to będzie coraz gorzej, kręgosłup będzie sztywnieć, boleć coraz bardziej, problem będzie się pogłębiał, a Ty będziesz czuć się coraz gorzej, potem będziesz czuć się odizolowana od świata i będzie znowu jeszcze gorzej. Tego chcesz? Czemu w ogóle nie słuchasz tego co Ci się mówi? Lekka praca, delikatny ruch, nie gwałtowny jest potrzebny inaczej będzie gorzej, a nie lepiej. Przecież nikt Ci nie karze iść od razu do kamieniołomów ![]()
To jest przykład na to, że trzeba w pierwszym poscie odpowiadającym na ogłoszenie osoby szukającej pomocy od razu w pierwszym zdaniu pytać czy zgadza się na weryfikację, sprawdzanie, prześwietlanie, czy będzie szczerze odpowiadać na pytania dotyczące sytuacji rodzinnej i powodów życia w niedostatku. A także czy w razie ewentualnej odmowy pomocy nie będzie miała pretensji i czy jest na tyle odporna aby odmowę wziąć na klatę bez popadania we frustracje i depresje.
Bo sporo przewinęło się osób na tym forum, nie zawsze uczciwych, nie zawsze aż tak bardzo potrzebujących.
Były też sytuacje gdy osoby potrzebujące zobowiązały się zapłacić za koszt przesyłki paczki a jednak tego nie zrobiły tłumacząc się chwilowym brakiem pieniędzy a potem niepamięcią, ważnymi problemami a potem zamilkły na zawsze i darczyńca, który zaufał i wysłał na własny koszt nigdy kosztu wysyłki nie odzyskał.
Anet mając chory kręgosłup możesz iść na komisję i uzyskać grupę niepełnosprawności, taka grupa pozwoli Ci albo starać się o rentę jeśli faktycznie kompletnie nie możesz pracować, albo uzyskać zatrudnienie zgodne z twoim stanem zdrowia, a wbrew pozorom pracodawcy chętnie zatrudniają niepełnosprawnych z orzeczeniem.
mam zamiar zlozyc na komisje o niepelnosprawnosci ale musze miec opinie z konsultacji u neurochirurga bo to jest bardzo wazne nie wiem czy dostane orzeczenie mam wielopoziomowa dyskopatie kr. szyjnego piersiowego i ledzwiowego w tym jedna szyjna i ledzwiowa z uciskami na rdzen kregowy i nerwy korzeniwe /duze przepukliny/ i chetnie wzielabym sie do roboty gdybym tylko mogla
Anet, jak Ci pisałam ja również mam chory kręgosłup, u mnie nic nie jest na swoim miejscu i jedyne co mogłoby mi pomóc to operacja, odmówiłam bo znam ludzi po operacji i niestety nie mówią oni że to była w 100% dobra decyzja i że czują się lepiej, operacja kręgosłupa to bardzo poważna sprawa i długie miesiące dochodzenia do siebie. Mój kręgosłup rzutuje na wiele rzeczy, czucie w rękach mam zaburzone, kiedy robię coś schylona lub stoję z wyciągniętymi rekami to po krótkiej chwili nogi mi się trzęsą jak galareta, kiedy ręce nie mają podparcia, to samo, drętwieją, drżą, do tego dochodzi rwa kulszowa i barkowa po lewej stronie, zawroty i bóle głowy, ale nauczyłam się z tym żyć. Zdaje sobie sprawę że przy chorym kręgosłupie fizyczna praca może być dużym problemem, ale są różne rodzaje pracy i myślę że znalazłabyś coś dla siebie, a nie oszukujmy się nawet jeśli dostaniesz rentę to utrzymasz się za 600 zł? Ale dobrym rozwiązaniem jest grupa w celu znalezienia pracy dostosowanej do możliwości zdrowotnych.
Pamiętaj też o jednej zasadniczej kwestii, do specjalisty możesz pojechać do dowolnego miasta, więc podzwoń po okolicy być może gdzieś są krótsze terminy i wtedy możesz zapisać się tam gdzie termin jest krótszy.
Nie ma dla Ciebie sensu żebyś szła prywatnie, bo to że ktoś dofinansuje Ci prywatną wizytę nic nie zmieni, bo wtedy i leki i ewentualna rehabilitacja czy operacja będą płatne, a wtedy to będą takie pieniądze, że nikt Ci nie pomoże, bo to jest gruba kasa.
ja o rencie nie mysle tylko wlasnie grupe bym chciala uzyskac a operacja wiem ze to tez ryzyko ale w szyjnym kregoslupie jest tak zle ze neurolog kaze mi uwazac bo grozi mi paraliz /od szyji w dol/ wiec jak mam zyc nawet jak niose w siatke z 2kg to w odcinku szyjnym mam taki bol tam jest juz zle nie cofnie sie tych zmian a juz wszedzie pytalam wizyta na fundusz kolo grudnia
Popytaj w małych miasteczkach u nas są nieco krótsze terminy.
Wizyta u neurologa to tak max 3 miesiące.
Ale wszytko zależy od tego gdzie sie mieszka.
Mi sie raczej wydaje ze w mniejszych miejscowościach jest gorzej z wizyta - w wiekszym miescie jest więcej neurologów i specjalistów.
Musisz podzwonić i popytać a nawet poszukac na necie.
Mi sie raczej wydaje ze w mniejszych miejscowościach jest gorzej z wizyta - w wiekszym miescie jest więcej neurologów i specjalistów.
Niekoniecznie Cisowianko. Blisko mojego byłego miejsca zamieszkania w maleńkiej mieścinie poradnia ma tylu specjalistów, że niejedno miasto mogłoby pozazdrościć takiego urozmaicenia. Owszem, za wizyty u niektórych specjalistów też trzeba zapłacić, ale wiem, ze to są niższe stawki aniżeli w mieście.
Anet, koniecznie postaraj się o grupę a potem rentę. W końcu pracowałaś kiedyś i odprowadzałaś składki.
A właściwie jaki Ty masz status? Jesteś może rolnikiem? Mieszkasz na wsi. Co z ziemią? Dzierżawisz? Jak to wygląda?
tu nie chodzi o neurologa a neurochirurga i dostac sie jest bardzo duzy problem czeka sie ok 8-9 miesiecy w malych miastach nie ma tych lekarzy ja do neurologa jezdze od6,5 roku a neurochirurg to juz lekarz ktory wykonuje operacje nie jestem rolnikiem i nie mam ziemi pracowalam ok 18 lat ale teraz jestem bezrobotna i o rente nie mam szans nawet gdybym dostala niezdolnosc do pracy innych warunkow co do renty nie spelniam te lata pracy byly wiele lat temu ostatno pracowalam 3 lata na czarno jedynie orzeczenie o niepelnosprawnosci daje jakas szanse ale w dzisiejszych czasach lepiej sie nie nastawiac musialby byc umiarkowany stopien
Anet, o czym Ty mówisz? O jakim umiarkowanym stopniu niepełnosprawności? Mając takie schorzenia i problemy z chodzeniem?
Rozumiem, że do tego neurochirurga zapisałaś się już dawno. Kiedy masz wizytę?
samo pojscie do takiego lekarza nie oznacza ze musimy godzic sie na operacje ale opinia neurochiruga jest najwazniejsza i tylko on moze decydowac czy operacja czy czekac tam juz sie idzie z rezonansem lekarz oglada badanie i sam ocenia
samo pojscie do takiego lekarza nie oznacza ze musimy godzic sie na operacje ale opinia neurochiruga jest najwazniejsza i tylko on moze decydowac czy operacja czy czekac tam juz sie idzie z rezonansem lekarz oglada badanie i sam ocenia
Ja rozumiem te obawy. Pytam, czy zrobiłaś coś w tym kierunku? Anet, moja droga, nie możesz wyprzedzać faktów.
w sumie to zostalo mi tylko isc doneurochirurga mam badania skierowanie tylko koniec roku to troche za dlugo popytalam prywatnie w lublinie 120 wizyta mam jakies 80 km z przesiadka ale moze cos zalatwie i pojade w czerwcu
w sumie to zostalo mi tylko isc doneurochirurga mam badania skierowanie tylko koniec roku to troche za dlugo popytalam prywatnie w lublinie 120 wizyta mam jakies 80 km z przesiadka ale moze cos zalatwie i pojade w czerwcu
Dość długie oczekiwanie. A lekarz wypisujący skierowanie mógł przecież dopisać na nim: pilne. To mogłoby pomóc. Poszukaj busów do Lublina.
jutro moze do neurologa sie dostane to jeszcze zapytam jakby to zrobic zeby bylo dobrze moze ona mi podpowie jak najlepiej by bylo postapic
Także ja nie mam rasowych uprzedzeń, nie cierpię nierobów ale tu rekord biją moim zdaniem polskie zniszczone wódą i papierosami menelstwo.
No tak, różni są też Cygani, oczywiście. Ja już rozumnie z tego co wyjaśnił Martainn, że te opisane przeze mnie sytuacje to chyba z Cyganami. To wiadomo, że wtedy nie daje im na ulicy pieniędzy, bo tutaj tu już właśnie zwykle są oszuści, nachalni. Niemniej jasne, że i inni Cygani są i w Twojej sytuacji też bym coś im dała, skoro usłyszałabym o nich dobre zdanie od kogoś kogo znam. Sama miałam kiedyś sąsiadów, właśnie chyba Cyganie i oni byli akurat z tego co widziałam sympatyczni, w porządku.
Problem polega na tym że u nas mało się o takich mówi. I nie tylko o Cyganach
Ok rozumiem, tutaj masz rację. Trochę źle zacytowałeś, bo wygląda to tak, jakbym to ja napisała tez to pierwsze zdanie, a to akurat Ty pisałeś, chodzi mi o: "Także ja nie mam rasowych uprzedzeń, nie cierpię nierobów ale tu rekord biją moim zdaniem polskie zniszczone wódą i papierosami menelstwo." Oczywiście to nic takiego, tak piszę tylko ![]()
Chciałam się pochwalić, że oszustwem, kłamstwem i manipulacją udało się mnie i koleżance nakłonić pracującego syna kobiety chorej na gościec i łuszczycę do wykupienia matce leków z recepty i dołożenia 400 zł do domowego budżetu. Będzie miała za co pojechać na serię zaleconych przez lekarza zabiegów i jeszcze zostanie na np. jedzenie.
98 2015-05-14 23:45:26 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2015-05-14 23:46:03)
Heh heh to co on tak mało opiekuńczy wcześniej był? Nice work, nieważna metoda, ważne że jest efekt ![]()
Chciałam się pochwalić, że oszustwem, kłamstwem i manipulacją udało się mnie i koleżance nakłonić pracującego syna kobiety chorej na gościec i łuszczycę do wykupienia matce leków z recepty i dołożenia 400 zł do domowego budżetu. Będzie miała za co pojechać na serię zaleconych przez lekarza zabiegów i jeszcze zostanie na np. jedzenie.
Znam to Kleoma z własnego podwórka pracowego. Troszkę inne sytuacje, ale chodzi zazwyczaj o jakby nie było wspólny budżet. Przypieram swoimi metodami takiego delikwenta do muru (zgodnie z prawem
) i kasa się znajduje a matce ubywa kłopotu z głowy.
bylam w czwartek u neurochirurga zostalam zakwalifikowana do operacji kregoslupa szyjnego/niestety/ i czekam maja dac znac kiedy ta operacja sie odbedzie oczywiscie sporo bede musiala poczekac bo lubelska klinika jest jedna z najlepszych ale oby sie gorzej nie pogorszylo to poczekam
dodam jeszcze te wszystkie niewybredne posty typu ,,rusz tylek do roboty '' sa w mojej sytuacji nie na miejscu
Ja taka sytuacje mialam pietnascie lat temu. Opis zmian w kregoslupie szyjnym zajmowal kartke A4. W tym przepukliny i ucisk na rdzen.
Poszlam do neurochirurga prywatnie - kazal natychmiast operowac. Straszyl wozkiem inwalidzkim.
W ciagu pietnastu lat udalo mi sie popracowac w wielu krajach, i to pracowac ciezko. Nauczyc sie jezyka. Tj, wlasciwie dwoch, angielskiego ktory znalam douczyc, a potem dunski.
Dopiero teraz nie daje juz rady, siedze na chorobowym i czekam na badania.
Jestem starsza od Anet. Jak widac mozna.
w twoim przypadku bylo mozna ja nie opisalam calej mojej choroby i tego co jej dotyczy jest tak ze trzeba operowac i zdam sie na fachowca wybitnego w tej dziedzinie tobie sie udalo mi moze sie nie udac tym bardziej ze to nie tylko kregoslup szyjny lecz w pierwszej kolejnosci szyjny a doprowadzic do stanu kiedy juz nie bedzie mozna operowac to ja nie mam zamiaru tym bardziej ze zadne leczenie juz nie pomaga
co do tego co napisalas ze twoj opis zajmowal kartke a4 to nie musi oznaczac ze w tym opisie byly tak bardzo powazne zmiany opis dwie linijki moze byc powazniejszy co do jego konkluzji piszesz ze pracowalas ciezko w wielu krajach dla mnie to oznacza ze jednak nie bylo tak zle ja budze sie w nocy iz bolu spac nie moge a ty wyjechalas za granice dziwne
Chyba napisalam ze byl ucisk na rdzen?
Ja od dwudziestu lat nie zaloze butow na obcasach, mam problem z wchodzeniem po schodach. Lekarz pozwolil na podnoszenie maksimum pol kilograma w jednej rece.
W nocy wstaje, musze pochodzic, bo moge spac najwyzej pol godziny, potem mam zdretwiale nogi i straszny bol.
W takim stanie pracowalam po 14 godzin dziennie.
Teraz stopy mi sie deformuja, bo sa bezwladne. Rozplaszczyly sie i palce sie wyginaja do gory. Nie zaloze butow, bo palce sie zawijaja, potem mam obtarte do krwi. Obecnie jestem na chorobowym, ale chodze z psem trzy razy po dwie godziny. Jakbym przestala to bym juz nie umiala chodzic. Wkladam gumowe kapielowe klapki bo nic innego nie dam rady, i grube skarpety zeby chronic przed otarciem.
Tutaj mialam dwie wizyty u niedouczonej stazystki i jedna u rownie niedouczonego lekarza ogolnego. Nie chca mnie wyslac do neurologa zanim nie bedzie wynnikow rezonansu. Co jest bez sensu, neurolog by w pietnascie minut z grubsza ocenil sytuacje.
Spacery pozwlaja mi utrzymac rownowage psychiczna - niby mam dunskie ubezpieczenie, ale czekanie dobija. Chciala bym wreszcie miec diagnoze i jasna sytuacje, a tak w pracy moga mnie wziasc za symulanta.
dodam jeszcze te wszystkie niewybredne posty typu ,,rusz tylek do roboty '' sa w mojej sytuacji nie na miejscu
Przestań się nad sobą użalać, to jest dopiero nie na miejscu.
a dlaczego nie na miejscu nie lezalam dupa do gory cale zycie od czegos sobie w koncu zalatwilam ten kregoslup a ty to rzeczywiscie cyniczna jak sama sie nazwalas
a do femte - wlasnie o tym pisalam czekac az bedzie bardzo zle tak zle ze juz samemu pewnych spraw sie przy sobie nie zrobi to nie mam sensu czekac trzeba sie ratowac poki jest czas i jest to jeszcze mozliwe bo potem nie zawsze jest
a dlaczego nie na miejscu nie lezalam dupa do gory cale zycie od czegos sobie w koncu zalatwilam ten kregoslup a ty to rzeczywiscie cyniczna jak sama sie nazwalas
Kręgosłup akurat o wiele częściej załatwia się od nic nie robienia niż od robienia, bo układ kostny człowieka jest przystosowany do ruchu a nie do siedzenia.
Wybacz ale ja się tutaj zgadzam z Femte, moja dokumentacja ortopedyczno-neurologiczna jest powalająca w tym wiele poważnych rzeczy. Pozwól że część przytoczę: Wielopoziomowe zmiany w kręgosłupie, patologiczna lordoza z przepukliną, patologiczna kifoza, przepuklina kręgosłupa szyjnego, skolioza, przykurcze w mięśniach biodrowym i pośladkowym, uszkodzenie i przykurcz mięśnia barkowego, koślawe kolana, neuralgia żebrowa, złożone uciski nerwowe rzutujące na sprawność rąk i nóg (mrowienie kończyn, zaburzenia czucia, niemożność sprawnego operowania dłońmi- upuszczanie przedmiotów, drżenia rąk i nóg) zaburzenia widzenia, zawroty głowy, problemy z utrzymaniem równowagi, uporczywe bóle głowy, silne dolegliwości bólowe.
I myślisz że ja siedzę i czekam aż mi manna z nieba spadnie? NIE.
Nie wiem też dlaczego ludziom chorym takim jak Ty wydaje się że wszystko im się należy. Świat jest brutalny i albo się do niego dostosujesz albo sobie nie poradzisz.
BTW Mój też ma ucisk na rdzeń, paradoksalnie jego kręgosłup jest za prosty (tzn naturalne wygięcia jakie powinien mieć są zbyt małe) i pracuje imając się różnych rzeczy, ale między innymi pracuje jako drwal.
Ja zostałam zakwalifikowana do operacji, a dokładnie kilku operacji, ale odmówiłam bo nie chcę i nie mogę pozwolić sobie na leżenie plackiem x miesięcy i patrz żyje. Boli? Oczywiście że boli, boli potwornie, ale kogo to obchodzi? Prócz najbliższych nikogo i trzeba iść dalej.
Ja sie ratuje, dluzej juz nie moge pracowac. Ale wysylam pieniadze rodzinie, mam nadzieje ze bede w stanie dalej wysylac. Siostra juz mi robote w Polsce szykuje, nie dociera do niej ze ja nie jestem sprawna. Tz, mam pomoc jej prowadzic lecznice, asystowac przy zabiegach, zalatwiac biurokracje i sprawy w urzedach. Moze strzyzenie psow, mam zrobiony kurs na groomera. Do tego opieka nad Mama i trzema psami. Wiec nawet jak sie na rente zalapie to bede miala co robic.
Nie zdecydowalam sie na zabieg bo to oznaczalo koniec aktywnego zycia. Nawet jakbym teraz wyladowala na wozku to zyskalam pietnascie lat dobrego zycia. Przygody mialam niesamowite, nigdy o takich nie marzylam. Moze opisze na forum, ale za dotyczy to innych osob, ktore mogly by byc zidentyfikowane. W kazdym razie - jak z sensacyjnej ksiazki.
Mialam propozycje nie tylko zabiegu z dostepem od przodu, co jest stosunkowo malo inwazyjne. Lekarze chcieli po pierwszym zabiegu robic drugi z dojsciem od tylu i usztywnic srubami caly kregoslup szyjny. Podziekowalam i jeszcze sie trzymam. Od poczatku maja nie pracuje i jest duzo lepiej.
Ja pracuje w domu, zajmuje się domem, chodzę do szkoły zaocznej, pod opieką mam też psa i papużki. Nie poddam się i nie dam zrobić z siebie kaleki, staram się żyć normalnie, chociaż nie raz jest to bardzo trudno.
Femte pewnie pamięta, ale do Twojej wiadomości Anet, prócz kręgosłupa choruje też na cukrzycę i astmę, mam też chory żołądek i dla mnie najważniejsze jest poczucie normalności, nie potrzebuje niczyjej litości, ani łaski.
Znam ludzi którzy tak jak ja są chory, cierpią, ale żyją i pracują dalej, mój kolega ma 50 lat i totalnie zajechane biodra, czeka na operacje, ale pracuje i żyje aktywnie chociaż często cierpi. Moja babcia ma uszkodzone biodra i przepuklinę, oraz zapalenie wszystkich mięśni (autoimunologiczne) myślisz że leży? A był taki moment że babcia nie mogła się sama uczesać, a teraz jeździ na działkę i się ogrodem zajmuje bo ciągle powtarza, że gdyby usiadła to byłoby jeszcze gorzej. Moja prababcia ma 87 lat i zajmuje się polem, mimo że jest wygięta w pałąk od ciężkiej pracy.
a myslisz ze ja leze dokad moglam dorabialam gdzie moglam ale teraz nie moge ja nie bede opisywac wszystkiego co mam wystarczy ze ucisk na rdzen jest na tyle powazny ze powoduje niedowlady i inne stany jeden niewlasciwy ruch lub przeciazenie moze spowodowac paraliz -dziekuje bardzo za taki scenariusz
i nie pisze tego bo ja sobie to wymyslilam lekarze ostrzegaja
No to możesz siedzieć głodować i wylądować na bruku, Twój wybór.
nie rozumie cie czyli wedlug ciebie powinnam swiadomie zostac kaleka parafrazujac; wiedzac ze igla jest zanieczyszczona wirusem hiv powinnam jej uzyc ? to oczywiscie przenosnia ale chyba rozumiesz o co mi chodzi
Mysle ze rozsadna by byla grupa inwalidzka i jakas odpowiednia praca.
Nie orientuje sie jak to w Polsce wyglada.
Wiem ze dla kobiet po czterdziestce znalezienie pracy jest bardzo trudne.
Znam pare osob ktore w Polsce maja inwalidztwo, a tutaj robia na czarno.
117 2015-05-23 19:02:59 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-05-23 19:05:26)
Ty dalej nie rozumiesz co Ci człowiek próbuje powiedzieć. Taki jest świat że mało kogo obchodzi Twój stan zdrowia, uważasz że jak ktoś Ci wyśle parę zł to rozwiązesz swój problem? Możesz starać się o rentę i o zasiłek? Może dostaniesz, MOŻE.
Nie rozumiesz że to jest Twój problem? Nikogo innego tylko Twój, to brzmi brutalnie, ale takie jest życie i albo weźmiesz je takim jakim jest i nauczysz się radzić sobie ze swoimi problemami, albo możesz liczyć że MOŻE ktoś Ci pomoże. A jak widzisz ludzie aż się rwą do pomocy, a to choćby dlatego że masz postawę "bo mi się należy" nie, nic Ci się nie należy, a wybacz jeśli ja ze swoim stanem zdrowia mogę to Ty też, nikt nie odmawia Ci tego że jesteś chora, ale rozczulasz się nad sobą, wielu ludzi jest chorych i robią bo muszą. Bo żeby żreć trzeba na to mieć, ot smutna prawda.
Anette jeśli pracowałaś, możesz dokumentację składać do ZUS-u. Femte ma rację. Kobiety z chorym kręgosłupem pracują zawodowo.
A jeśli dostaniesz grupę, masz szansę na pracę zgodną z Twoim stanem zdrowia i umową, bo pracodawcy mają profity z zatrudniania niepełnosprawnych.
to myslicie ze pisze bo mysle ze ktos mi pomoze na poczatku tak pisalam i wiem ze nie mam na co liczyc pisze tu z wami bo mam taki problem /zdrowotny/ troche juz zyje na tym swiecie sporo przeszlam no imam troche doswiadczen w tym zyciu nie licze na niczyja pomoc i wcalej juz o nia nie prosze o grupe bede sie starac choc w naszych czasach i naszym kraju o wszystko jest trudno
121 2015-05-23 20:07:21 Ostatnio edytowany przez elzbieta47 (2015-05-23 20:18:20)
Elżbieto czy mogłabyś podać mi jaki rozmiar ubrań nosisz Ty i Twoje dzieci? (dobrze by było podać też wymiary w cm), mam trochę nowych ubrań, są w dość specyficznych rozmiarach, ale może coś byłoby dobre.
ja mam 44
a moi synowie w rozmiarach mi ciezko
bo starszy ma 190 cm , a młodszy 170 cm
bo rozmiarowki sa rozne , ja tak mało rzeczy im kupuje , ze jedynie obuwie bo to najwiecej
a ciuchy nosza te co maja wiec rozmiarow niebardzo moge powiedziec
tez ostatnio zostal mi podarowany stoł i 4 krzeselka oraz dywan .
wiec sa dobrzy ludzie ,
ja sama wydaje to co staje sie zamale dla nas ,
tez miałam kilka takich jak Klema czy inni sytuacji
ale i tak jak mam to oddaje bo sa osoby ktorym to sie przyda
a dlaczego nie na miejscu nie lezalam dupa do gory cale zycie od czegos sobie w koncu zalatwilam ten kregoslup a ty to rzeczywiscie cyniczna jak sama sie nazwalas
Przynajmniej jestem szczera.
Małpa69 napisał/a:Elżbieto czy mogłabyś podać mi jaki rozmiar ubrań nosisz Ty i Twoje dzieci? (dobrze by było podać też wymiary w cm), mam trochę nowych ubrań, są w dość specyficznych rozmiarach, ale może coś byłoby dobre.
ja mam 44
a moi synowie w rozmiarach mi ciezko
bo starszy ma 190 cm , a młodszy 170 cm
bo rozmiarowki sa rozne , ja tak mało rzeczy im kupuje , ze jedynie obuwie bo to najwiecej
a ciuchy nosza te co maja wiec rozmiarow niebardzo moge powiedziec
Popatrzę co tam mam, ale tak jak mówiłam nie mogę nic obiecać, bo większość tych rzeczy które nam zostały to same maleństwa
Jednak wydaje mi się że było kilka większych rzeczy też. Jak będę miała chwilę to przejrzę i jeśli coś znajdę to dam znać.
M?rtainn napisał/a:Kleoma napisał/a:Cyganki z dziećmi, Rumunki i wszystkie te żebrające kalekie osoby to znane oszustwo.
Rano są rozwożone po różnych punktach miasta przez swoich panów. Zabierają im potem to co zarobiły.Rumunów proszę w to nie mieszać i nie powielać stereotypów. To, że przyjechali z Rumunii nie znaczy, że są Rumunami. W Rumunii może za takie gadanie w pysk dostać. Zresztą większość Cyganów u nas jest teraz ze Słowacji i Węgier a nie z Rumunii. Oczywiście są to oszuści, bo najwyższą cnotą Cygana jest oszukać Gadzia czyli całą resztę.
W mieście gdzie pracuję rej wśród żebraków wodzą Rumuni.
Często o nich w gazecie lokalnej, łącznie z podaniem narodowości. Żebraczki z dziećmi pod kościołami, kaleka bez nogi na skrzyżowaniu ze światłami chodzący od auta do auta to obywatele Rumunii, tak pisało w gazecie.
I sporo wśród Rumunów złodziei i oszustów. Bo też o nich piszą z podaniem obywatelstwa.Zauważ, że oddzieliłam Cyganki od Rumunek. Bo wiem, że nie każdy Rumun jest Cyganem i nie każdy Cygan jest Rumunem.
W moich okolicach pełno jest Cyganów- Polaków bo mieszkają tu od wielu pokoleń.
Rumuni to blondyni a cyganie rumuńscy to cyganie rumuńscy.
cyniczna dla ciebie to szczerosc - jak dla mnie twoje podejscie do innych to brak szacunku do innego czlowieka zero tolerancji zero uczuc zero wspolczucia -niestety same zera
cyniczna dla ciebie to szczerosc - jak dla mnie twoje podejscie do innych to brak szacunku do innego czlowieka zero tolerancji zero uczuc zero wspolczucia -niestety same zera
Ale mnie nie obchodzi Twoja opinia. Nie potrzebuję jej do egzystowania.
Osoby, którym tu pomogłam wiedzą o tym i to mi wystarczy.
elzbieta47 napisał/a:Małpa69 napisał/a:Elżbieto czy mogłabyś podać mi jaki rozmiar ubrań nosisz Ty i Twoje dzieci? (dobrze by było podać też wymiary w cm), mam trochę nowych ubrań, są w dość specyficznych rozmiarach, ale może coś byłoby dobre.
ja mam 44
a moi synowie w rozmiarach mi ciezko
bo starszy ma 190 cm , a młodszy 170 cm
bo rozmiarowki sa rozne , ja tak mało rzeczy im kupuje , ze jedynie obuwie bo to najwiecej
a ciuchy nosza te co maja wiec rozmiarow niebardzo moge powiedziecPopatrzę co tam mam, ale tak jak mówiłam nie mogę nic obiecać, bo większość tych rzeczy które nam zostały to same maleństwa
Jednak wydaje mi się że było kilka większych rzeczy też. Jak będę miała chwilę to przejrzę i jeśli coś znajdę to dam znać.
ok . jak to to napusz na meila
i vice versa
129 2015-05-26 09:33:32 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-05-26 09:34:37)
i vice versa
To publiczne forum. Założyłaś wątek - miałam prawo tu wejść i się wypowiedzieć.
Nie będę się z Tobą licytować. Prosisz o pomoc, a pokory w Tobie zero. Nie cierpię takich ludzi. Przekonani są, że im się wszystko należy.
prosilam na poczatku ale juz dawno napisalam ze juz jej nie oczekuje tylko dziwi mnie skad w tobie i innych tyle sprzecznosci niby tu dobre rady chcecie dawac a zachowujecie sie jakbyscie chcialy zjesc czlowieka zanim zdazy cokolwiek wytlumaczyc takie jestescie doswiadczone zyciowo tyle przezylyscie ze wiecie wszystko lepiej od innych -nie sadze