Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 85 z 85 ]

66

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Chodzi mi o podjęcie decyzji co do skończenia szkoły, tak jak pisałam za 2 lata przedawnia mi się matura, a całej od nowa nie widzi mi się pisać tongue

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Nie, niestety nie mogę powiedzieć, że zrobiłam wszystko. To znaczy zwiedziłam wszystko, szukałam kursów, spotykałam się z ludźmi, ze znajomymi od strony mojego dalekiego kuzyna i z bardzo daleką brytyjską rodziną mojego chłopaka ( ale oni , jak to Brytyjczycy nie palą się do spotkań z nami),  byłam nawet rozmawiać w dziekanatach jak to wszystko wygląda na poszczególne kierunki . Ale owszem, mogłabym zrobić więcej.

68

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Nie, niestety nie mogę powiedzieć, że zrobiłam wszystko. To znaczy zwiedziłam wszystko, szukałam kursów, spotykałam się z ludźmi, ze znajomymi od strony mojego dalekiego kuzyna i z bardzo daleką brytyjską rodziną mojego chłopaka ( ale oni , jak to Brytyjczycy nie palą się do spotkań z nami),  byłam nawet rozmawiać w dziekanatach jak to wszystko wygląda na poszczególne kierunki . Ale owszem, mogłabym zrobić więcej.

A jacys znajomi z roznych krajow, albo chociaz Brytyjczycy (poza daleka rodzina) ?
I co to znaczy 'jak to Brytyjczycy  nie pala sie do spotkan z nami' ?

69

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Ja pracuję, jako niania na pełen etat w brytyjskiej rodzinie, więc nie mam kontaktu z różnymi ludźmi. Tyle co międzynarodowe środowisko, kiedy idę z małym do parku to wtedy owszem rozmawiamy itd . Mój chłopak pracuje w serwisie w 4 gwiazdkowym hotelu, więc on tego kontaktu ma zdecydowanie więcej. Co do tych Brytyjczyków to jakby to powiedzieć, wyczuliśmy dystans. Zarzekali się, że będziemy się teraz częściej spotykać , żebyśmy nie czuli się tu samotnie i co ? Zero kontaktu smile

70

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

I lubisz swoja prace?

71

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Średnio. Ale nie będę narzekać.

72

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Co ty z tym przedawnieniem??? Matura się nie przedawni i nawet dopiero po 10 latach możesz iść na studia.

Matura przedawnia się po 5 latach jeśli masz jakiś egzamin nie zaliczony i nie poprawisz go w ciągu tych 5 lat

73

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
LeeBee napisał/a:

Co ty z tym przedawnieniem??? Matura się nie przedawni i nawet dopiero po 10 latach możesz iść na studia.

Matura przedawnia się po 5 latach jeśli masz jakiś egzamin nie zaliczony i nie poprawisz go w ciągu tych 5 lat

No właśnie też jestem ciekawa, bo nie słyszałam nigdy takiej rewelacji.

74

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
LeeBee napisał/a:

Co ty z tym przedawnieniem??? Matura się nie przedawni i nawet dopiero po 10 latach możesz iść na studia.

Matura przedawnia się po 5 latach jeśli masz jakiś egzamin nie zaliczony i nie poprawisz go w ciągu tych 5 lat

Potwierdzone info, któryś egzamin nie zaliczony=cała matura pada po 5 latach. Zresztą inaczej być nie może. Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby każdy maturzysta stawał do ponownego egzaminu co 5 lat? Niedorzeczne big_smile Raz zdana matura i certyfikat na ręku jest ważna całe życie. Oczywiście jeżeli po wielu wielu latach decydujesz się na studia, uczelnia może cię poddać dodatkowym egzaminom ze względu na tzw. "różnice programowe".

Co do tematu, jesteś w moim wieku. Wchodzisz w dorosłość. Z jednej strony trudno robić z ciebie starą pannę i zakorzenić cię już gdziekolwiek bo na to serio jesteś za młoda, z drugiej strony wypadało by już powoli się usamodzielniać i myśleć o własnej rodzinie.
Myśl o sobie, o tym co chcesz od życia. Jeżeli myślisz o posiadaniu kiedyś dzieciaków, to tam serio one mają lepszy start. W życiu bym tego nie przełożył nad tęsknotę za rodziną, zwłaszcza kiedy macie odległość pozwalającą na względnie częste podróże. Co innego np Australia. Tutaj mógłby być problem tongue

75

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Zarejestrowałam się specjalnie dla tego wątku.. Jestem w nieco podobnej sytuacji do autorki wątku, z tym że jestem nieco starsza i mnie życie osobiste za granicą akurat padło.. Biłam się z myślami - zostać czy wracać, skoro już wyjechałam. Ale powiem Wam tak - podejrzewałam siebie o wszystko, ale nie o to, ze będę tęsknić za krajem, za rodziną, za tym, ze chce być częścią tego bajzlu, bo brakuje mi wszystkiego.. Tego jednego się nie bałam - sentymentów -  i na tym jednym właśnie się najbardziej przejechałam.. Nie możecie osądzać dziewczyny za to, co czuje. Czuje co czuje, a że zmienna? To tez nie tak - nigdy nie wiemy, co będziemy czuć w danej sytuacji, póki się w niej nie znajdziemy. Nawet jeśli sądzimy, że bardzo dobrze znamy własną psychikę, mentalność - to sa tylko przypuszczenia. . "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzą".. Ja po wyjeździe dopiero zrozumiałam wiele rzeczy, przeprosiłam się niektórymi "prawdami", zobaczyłam, ze jednak mam inne priorytety w życiu niż sądziłam dotąd. Zafundowałam sobie niezłą szkołę życia. I wracam w przyszłym tygodniu, również do Łodzi.. I cóż, będę szukać pracy, czeka mnie wiele wyzwań, przerażenie mnie czasami ogarnia, ale wiem, że wolę w PL niż gdzie indziej.. Coś za coś..
Inna sprawa, że po wyjeździe wyszło na jaw, jakie są częste obrazy, prawdziwe obrazy, tejże emigracji, jak to jest "różowo".. Jak się ma to, co gadają "nasi" jak wpadają do PL w odwiedziny, a jak wyglądają często szare realia życia na obczyźnie.. Nie trzeba kupować laptopa na raty, sa tanie ciuchy, sklepy gdzie można wszystko kupić za funta, itd., itp. Tylko to jest 1 strona medalu - jest również często ta druga - potworna samotność (szczeg. jeśli jesteśmy singlami), powierzchowne relacje, świadomość bycia obywatelem drugiej kategorii - jak bardzo by się człowiek nie starał..  Plus często tęsknota za tym prawdziwym domem w PL.. Ale to długi temat. Znam wiele osób, zbyt wiele, które jakoś tam sobie żyją, zazwyczaj w UK, a nocami nadal wyją do księżyca. Ale w pewnym momencie na powrót do Ojczyzny jest już za późno - bo dzieci w szkole, bo to, bo tamto.. Wiem jedno - jeśli ktoś czuje, ze emigracja nie jest dla niego - a ma do tego pełne prawo i jest to naturalne, że dowiaduje się o tym dopiero po fakcie - powinien wrócić tak szybko, jak to możliwe. Im później, tym gorzej.. A powrót do PL nie jest wcale równoznaczny z tym, ze ktoś sobie nie poradził, ze jest słaby w taki czy inny sposób. Równie dobrze można powiedzieć, ze skoro masa ludzi jednak radzi sobie w PL, mają tu rodziny, mają problemy, ale są szczęśliwi, to jednak można. Więc może wyjeżdżają ci, co nie potrafią sobie tu poradzić, idą na łatwiznę i emigrują? Oczywiście to też nie tak  i to krzywdząca opinia dla wielu emigrantów.

Nie zazdroszczę dylematu - partner czy powrót do Ojczyzny. Myślę, ze gdybym ja miała partnera za granicą, na którym naprawdę by mi zależało (i może to jest sedno problemu..?), starałabym się walczyć z moimi sentymentami.. Ale nie wiem, z jakim skutkiem. Za to znam wiele par, które żyją w stresie za granicą, bo jedno chce wracać, drugie nie.. Często wychodzi to wyraźnie po kilku latach siedzenia za granicą i mamy dramat,  bo jedno nie chce zmuszać drugiego do powrotu lub zostania na siłę, więc obydwoje samych siebie przekonują.. Jedni się jakoś ułożą w tej sytuacji, ale są związki, które się w końcu rozpadają, bo ileż można tak żyć - i im później się to stanie, tym gorzej..

Każdy jest inny - ja nigdy nie żałuję decyzji podjętych zgodnych z sercem, że tak to ujmę. Nawet jeśli oznacza to wpakowanie się  w okresowe problemy, pogorszenie sytuacji materialnej czy innej.

Jedyne rozwiązanie jakie przychodzi mi do głowy, to żeby autorka wątku wpadła do PL na 2 tyg. lub dłużej - jeśli jest taka możliwość - odwiedziła rodzinę, swoje miejsca, odetchnęła trochę i zobaczyła, co czuje. Bywa tak, ze ta tęsknota jest silna, ale TAM, a po powrocie mija po tygodniu czy 2..  Ale częściej bywa tak, ze wraca się do tego drugiego domu ze łzami w oczach i czeka "byle do kolejnego urlopu".

Z doświadczeń innych osób wiem jedno - jeśli wracać do PL na stałe, to im później się na to zdecydujemy, tym gorzej..

Pozdrawiam

76

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Również nie zazdroszczę dylematu i nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co zrobiłabym na miejscu autorki wątku. Trochę widzę siebie w tej sytuacji, z tymże ja jeszcze nie spróbowałam tego życia za granicą z chłopakiem. Ja wyjeżdżam od paru lat na ok 3 miesiące za granicę i jest mi tam mega dobrze. Teraz zbliżają się wakacje i ja nie chcę znowu wyjeżdżać sama, jeśli już - to z chłopakiem. A on ma tutaj stałą pracę. Trochę jest tak jak u autorki wątku - ona chciała wyjechać, chłopak średnio. Boję się, że gdy wyjedziemy, to ja nie poradzę sobie z tęsknotą i wspomnianymi już tutaj sentymentami.... Jestem bardzo ciekawa, jaką decyzję podejmiecie!

77 Ostatnio edytowany przez Zink (2015-04-14 12:59:36)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

P.S.
Jeszcze jedno - jeśli ktoś uważa, ze tęsknota (za rodziną, krajem etc.) to słaby motyw na powrót, wymówka, to jest w ogromnym błędzie. To, że samemu się tego nie czuje, nie oznacza, ze inni mają też tak samo. A proponuję poczytać o depresji wśród emigrantów.. Poczytać, bo wiele osób samych się do tego nie przyznaje, z jakimi problemami psychicznymi muszą się borykać po wyjeździe - a których też się nie spodziewali. Osobiście znam takich, którzy pierwsi rwali się do wyjazdu za granicę, są fajni, kontaktowi, obrotni - no  kto jak nie oni nadają się na takie przygody? Tylko z czasem okazało się, że jednak coś się w tym zaczyna sypać.. Że nagle czegoś brakuje.. Tego czegoś, czego nawet niezła pensja nie wynagrodzi..

78

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Zink, miejsce zamieszkania to jedno, a problemy z wlasna psychika to drugie. Wiem to po sobie (od kilku lat jestem emigrantem, jestem tez DD). Jest tak, ze bardzie ekstremalne okolicznosci po prostu obnazaja nasze problemy emocjonalne. i niestety gdziekolwiek pojedziesz, zabierzesz ze soba sama siebie. To nie miejsce jest problemem. To niedojrzala, zraniona emocjonalnosc jest.

79

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Nie miejsce jest problemem ale jednak sa ludzie, ktorzy konkretnie w danym miejscu czuje sie zle i nic tego nie zmieni. Tylko zmiana miejsca... Uwazam tez ze duzo osob ma tak, ze w chwili, gdy pojawiaja sie jakiekolwiek problemy, to od razu pojawia sie "gdybysmy zostali w Polsce to by tak nie bylo!"

80 Ostatnio edytowany przez Zink (2015-04-14 18:14:42)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
czlowiek_znikad napisał/a:

Zink, miejsce zamieszkania to jedno, a problemy z wlasna psychika to drugie. Wiem to po sobie (od kilku lat jestem emigrantem, jestem tez DD). Jest tak, ze bardzie ekstremalne okolicznosci po prostu obnazaja nasze problemy emocjonalne. i niestety gdziekolwiek pojedziesz, zabierzesz ze soba sama siebie. To nie miejsce jest problemem. To niedojrzala, zraniona emocjonalnosc jest.

Oczywiście z 1 strony masz rację. Ale z drugiej -  nie mów, że każdy, dla kogo silnym motywem "za" do powrotu z emigracji jest tęsknota za krajem, rodziną etc., ma problemy ze sobą.. Bo jest za słaby, bo mu się nie udało, bo nie umie się zaadaptować, bo jest niedojrzały.. To nie tak. Ten kto cierpi na brak celu w życiu w PL, to samo będzie miał i poza PL (chyba, ze akurat tam ten cel w życiu odnajdzie, różnie bywa). Trzeba zaakceptować to, że ludzie są różni, różnie reagują..

81

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Nie wiem czy to dotyczy wszystkich czy nie, natomiast widze ewidentny problem u zalozycielki watku (i paru innych osób które znam). Jestem pewien ze w jej przypadku nie chodzi o kraj zamieszkania.

82

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
czlowiek_znikad napisał/a:

Nie wiem czy to dotyczy wszystkich czy nie, natomiast widze ewidentny problem u zalozycielki watku (i paru innych osób które znam). Jestem pewien ze w jej przypadku nie chodzi o kraj zamieszkania.

Tylko? Mi sie wydaje ze tu nie chodzi o kraj zamieszkania czyli Anglia czy cos innego, ale fakt, ze jest z dala od miejsca, w ktorym sie wychowala i do ktorego ma sentyment...

83

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Naprawdę ciężka sprawa i aż ciężko cokolwiek doradzić. Powiem Ci tylko tyle, że my z chłopakiem mieszkaliśmy w Holandii, ale zjechaliśmy w podobnych względów. A teraz ja strasznie żałuje. Zastanów się nad powrotem poważnie, tutaj z miesiąca na miesiąc jest naprawdę coraz gorzej.

84

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
TOMISLAWA2360 napisał/a:

Naprawdę ciężka sprawa i aż ciężko cokolwiek doradzić. Powiem Ci tylko tyle, że my z chłopakiem mieszkaliśmy w Holandii, ale zjechaliśmy w podobnych względów. A teraz ja strasznie żałuje. Zastanów się nad powrotem poważnie, tutaj z miesiąca na miesiąc jest naprawdę coraz gorzej.

Zjechaliście, bo ty chciałaś, a chłopak nie? Ciężka sytuacja, zawsze ta jedna osoba musi chcieć bardziej sad

85

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Witam, może to o forum dla kobiet ale często mezczyzni maja identyczne problemy .
Minęło ponad 2 lata i zastanawia mnie bardzo co wybrałaś i czy w tej chwili żałujesz swojej decyzji ?

Posty [ 66 do 85 z 85 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024