Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 85 ]

Temat: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Witam,

ponad pół roku temu, razem z moim chłopakiem, zdecydowałam o wyjeździe za granicę ( Londyn). On na początku nie chciał wyjeżdżać, a ja , jak najbardziej. Tutaj muszę być samokrytyczna, bo inaczej nie byłabym szczera. Mamy prawie 22 lata. Ja szukałam wielu różnych ścieżek swojego życia. Pół roku studiowałam socjologie, którą mimo, że sesje zdałam celująco , porzuciłam by pójść do pracy i nabrać trochę doświadczenia. Później zaczęłam studiować administracje, którą również po roku przerwałam, mimo dobrych wyników. On nie zbytnio palił się do studiów, stwierdził , że to nie dla niego. I dlatego oboje szukając swojej nowej drogi, wyjechaliśmy. Oboje pracujemy i oboje znamy język na takim stopniu, że moglibyśmy podjąć tu studia ( matura na to pozwala). On zachłysnął się życiem tutaj. Pracuje, ma możliwość awansu i nawet fakt studiowania bierze pod uwagę. A ja ? Taki chojrak przed wyjazdem...marzę tylko o tym, żeby wrócić do Polski. Bogata w kolejne doświadczenie stwierdziłam, że jest mi zbyt ciężko za granicą, bez rodziny, bez znajomych. Stwierdziłam, że dobrą opcją byłyby dla mnie studia w Polsce, ale zaoczne tak żebym mogła po drodze zdobywać doświadczenie, może studia w języku angielskim.

I tutaj pojawia się problem. Ja popadam w coraz głębszą depresje, nie mogę się tu odnaleźć. Powiedziałam mu, że chce wracać do Polski, że nie dam tutaj rady. I wiem, że zaraz pojawią się komentarze " zgłupiałaś, nie wracaj" itd itd. Owszem emigracja ma swoje ogromny plusy, chociażby ekonomiczne, ale rodziny przecież nikt nie zastąpi.

Tłumaczę mu, chodź popracujemy jeszcze 2-3 miesiące, odłożymy pieniądze i wyremontujemy kawalerkę, którą mam po prababci ( 15 tys zł by wystarczyło).

Ale on nie chce o tym słyszeć, jemu tu jest dobrze, on widzi swoje perspektywy, może się rozwijać. Narzeka, że Polska mu nic nie oferuje, że mimo, że ma tylko 22 lata dostał od niej już po dupie ( to akurat prawda, oboje dostaliśmy : mobbing w pracy, oszustwo finansowe etc. )

I tak kłócimy się na przemian ze łzami w oczach. Ja wiem, że nie jestem w stanie tu funkcjonować. Może jeszcze nie teraz, może za wcześnie zostałam rzucona na głęboką wodę. On natomiast zakomunikował mi , że nie jest w stanie wrócić do kraju.

To oznacza, że jeśli ja podejmę decyzję o powrocie to wiąże się z końcem naszego związku, który trwa już od 4 lat , a przyjaźń prawie od 6 sad

Co byście zrobiły na moim miejscu ? Bardzo go kocham, on mnie też, ale czy w tej sytuacji znajduje zastosowanie przysłowie, że " mimo miłości, nie zawsze można być razem " ?

Błagam o jakąś rade. Na emigracji nie mam zbytnio wielu osób z którymi mogę o tym pogadać, a rodziny i znajomych w kraju nie chcę  tym martwić póki co.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Jak to sie u was mówi, you're barking the wrong tree.

Gdziekolwiek pojedziesz, wezmiesz ze soba sama siebie i swoje problemy. Socjologia byla zla? Trzeba isc do pracy. Nie, jednak studia. Administracja to jednak znów nie to. No to emigracja. No nie, jednak bez rodziny sie nie da.

W Londynie jest polski psychoterapeuta (przynajmniej ja wiem o jednym, jest ich chyba wiecej), ja bym zaczal od tego.

3

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Nie wykluczam opcji z psychoterapeutą, tylko mam wrażenie, że emigracja otworzyła mi oczy na to, że jednak nie nadaje się do mieszkania za granicą i na to, że w końcu powinnam przysiąść na tyłku i skończyć jakieś studia. Nie uda się w PL to wtedy myśleć o ewentualnym wyjeździe. Psychoterapia, oczywiście ta dobra zajmuje trochę czasu, a mnie zostały jeszcze 2 lata aż moja matura się przedawni i będę w kropce. Powinnam podjąć jakąś decyzje,a  tak pogrążam się tylko w rozpaczy.

4 Ostatnio edytowany przez asiek_aa (2015-03-30 13:46:32)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Kłótnie, płacze, wypominki nic tu nie wskórają. Jak dla mnie już stoicie po innych stronach barykady. Każdy ma inne poglądy w temacie dom/rodzina/ miłość. Jedno bardziej czuje potrzebę ciepła rodzinnego, drugi mniej.

Pytanie roku co jesteś w stanie poświęcić bardziej?
- czy lepiej prze-wegetować rok w bólu ale być blisko rodziny
- czy odciąć się od rodziny, a w imię miłości/ czy ta miłość to ta miłość/

Ciężko jest odpowiedzieć za Ciebie bo to Twoje życie, Twoje emocje i Twój bagaż doświadczeń. Broń boże nie staram się Ciebie nakierować na jakaś opcje , ale wiem w czym rzecz. Powiem tak- ja wybrałam rodzinę, czy dobrze? ciężko mi ocenić, na początku plułam sobie w brodę co zrobiłam, z czasem jaaakos poukładało mi się w głowie i im więcej czasu upływa, przyzwyczajam się na nowo (urzędy, praca, mentalność ludzi) tym mniej mam tych ''złych dni''. Ale zawsze prześladuje mnie myśl ''czy dobrze?''.

Edit-

Nie uda się w PL to wtedy myśleć o ewentualnym wyjeździe

Tu Cie zmartwię o ile nie masz hiper mocnej motywacjo do działań, a raczej masz słomiany zapał ( nie oceniam, tylko mówię) to w PL Ci nie wyjdzie, dlaczego? bo już byłaś po drugiej stronie barykady. Lekko bo lekko, ale poczułaś wiatr we włosach więc o ile nie masz zaparcia w temacie (czyt. pomysłu na siebie) będziesz biadolić i narzekać na Pl. - zawsze mogę się mylić smile

5

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Musiałaś wybierać między rodziną a  miłością swojego życia ? I czy to nie jest tak, że skoro on nie jest w stanie zrezygnować dla mnie z mieszkania za granicą, to tak naprawdę ten związek nie jest nic wart ? Skoro on nie umie się poświęcić to może ja też nie powinnam nad tym myśleć.

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Vivienne, spojrzenie w lustro czasem jest najtrudniejsza rzecza, z jaka musimy sie zmierzyc.

Przeczytaj swój pierwszy post, tutaj mala pomoc:

VivienneValua napisał/a:

On na początku nie chciał wyjeżdżać, a ja , jak najbardziej.
[...]
Pół roku studiowałam socjologie, którą mimo, że sesje zdałam celująco , porzuciłam
[...]
by pójść do pracy i nabrać trochę doświadczenia
[...]
Później zaczęłam studiować administracje, którą również po roku przerwałam, mimo dobrych wyników.
[...]
marzę tylko o tym, żeby wrócić do Polski.
[...]
popadam w coraz głębszą depresje
[...]
Ja wiem, że nie jestem w stanie tu funkcjonować.

Twój problem nie ma nic wspólnego z tym w jakim kraju mieszkasz ani czy studiujesz.

7

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Miałam kiedyś dosyć poważne problemy ze sobą to fakt, ale myślałam, że sobie już z nimi poradziłam i że nie wpływają na moje zachowanie. Nie wiem czy jestem w stanie się przełamać, aby iść do psychologa.

8

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Oj ciezko co kolwiek doradzić.

On chce zostać.
Ty chcesz wracac.
Rozmowa na ten temat juz była - on dalej chce zostać, Ty chcesz wracac.

On nie chce sie poświęcić i wracać do Polski.

Moje pytanie jestes w stanie się poświęcić dla niego/dla miłości ?

Zostaniesz - będziesz tęsknić za krajem.
Wyjedziesz - związek sie rozpadnie.

Nie mam żadnego pomysłu - ciezka sprawa.

9

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Musiałaś wybierać między rodziną a  miłością swojego życia ?

nie wiem, czy życia. Na pewno zrezygnowałam z czegoś poważnego, co miało przyszłość w rozmowach o  ślubie, dzieciach, etc.

skoro on nie jest w stanie zrezygnować dla mnie z mieszkania za granicą(...) Skoro on nie umie się poświęcić

Kurcze no ciężko tak doradzić na sucho bo Was nie znam. Równie dobrze ktoś może pow. że Ty nie jesteś w stanie się poświecić dla niego, szukasz swojego miejsca i po prostu jesteś zagubiona. Może nie osądzała bym Twojego kompana tak z góry ' oo on nie chce, ooo samiec zły''. Może potrzebujesz trochę czasu dla samej siebie, żeby poukładać to i owo swojej głowie.
Odłóż na chwile te kłótnie o wyjazd. Na chwile zapomnij o tym, skup się na byciu razem. Może Twoja ocena ''miłość życia'' też ma małe defekty których nie widzisz....

10 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-30 14:07:17)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

O co chodzi z ta rodzina? Chodzi o rodzicow? Mozesz ich odwiedzac i vice versa a samolotow do Polski i z jest cale mnostwo. Mnie sie wydaje ze tutaj podjelas jakas decyzje i teraz chcesz ja zmienic. Jednak jak to sobie wyobrazasz ze co jakis czas bedziecie zmieniac tak wazne miejsca umocowania bo zmieniasz zdanie? Co czeka was w Polsce bez wyksztalcenia? Realia znasz.

Mnie sie wydaje ze podstawowym problemem jest ten "brak umocowania". Czy to w postaci zformalizowania zwiazku, pelnej rodziny, czy w postaci celu tam na miejscu a wiec miejsca pracy, zycia, rozwoju, czy tez w postaci sposobu spedzania czasu znajomych, rozwijania zainteresowan, itp.

Jesli chcecie byc razem to decyzja powinna byc wspolna. Z tego co piszesz chlopak nie bierze pod uwage mozliwosci powrotu do Polski. Sytuacja wiec jest dosc jasna.

Wydaje mi sie ze w razie powrotu watpliwosci nie znikna, za jakis czas pojawia sie nowe. Z drugiej strony nie nalezy zyc wbrew sobie. Moze sprobuj zaobserwowac swoje emocje, oraz uczucia oraz myslec logiczne. Zaobserwuj czy Twoje dazenia wynikaja z checi osiagniecia jakiegos okreslonego celu (ktory mozna osiagnac w rozny sposob) czy sa wynikiem przezywanych emocji, ktore z natury sa zmienne. Raz sa takie a raz sa inne. Zycie swiadome to kontrola tych emocji zeby to nie one byly panem naszego zycia ale my sami.

11

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Bardzo łatwo mi jest przejść od momentów ekscytacji do momentów totalnego rozbicia. Te drugie są częstsze i dłuższe. Nie chcę popełnić największego błędu swojego życia rezygnując z zagranicznego wykształcenia i z mojego partnera ale teraz naprawdę nie wydaję mi się, żebym mogła się tu odnaleźć. Nie ułatwia mi tego moja rodzina, która cały czas mówi, że jak tylko coś jest nie tak to mogę wracać, że mi pomogą, że jeszcze mam szanse skonczyć tam studia, że tęsknią itd itd ..

12

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Uważam, że byłabym w stanie w Polsce osiągnąć sukces. Jestem osobą ambitną, zawsze "porywałam tłumy". Jestem bardzo silna na zewnątrz i bardzo słaba w środku, to wiem niestety. Z rodziną chodzi o to, że ja nigdy nie byłam materialistką. Zawsze żyłam w jakimś swoim świecie, najlepiej czułabym się w glinianej chatce z bliskimi w około i jak najdalej od cywilizacji. Papier jest ważny nie ukrywajmy. Zastanawiam się czy po prostu skoro rodzina jest dla mnie tak bardzo ważna, a jest, to czy nie warto postawić jednak na studia w PL i tam spróbować.

13

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Był taki moment, że odłożyłam kłótnie i prośby o powrót na bok. Było ok, bo między nami tak naprawdę jest w porządku. Jesteśmy inni pod względem poglądów ale dogadujemy się i kochamy. To co tak naprawdę pierwszy raz nas podzieliło to właśnie kwestia powrotu. Mimo, że starałam się przez jakiś czas żyć pozytywnie, udając , że nie chce wracać to odniosło to zupełnie inny skutek. Dół przyszedł znowu i to ze zdwojoną siłą.

14

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Rodzina- zawsze tak mówią, bo jak nie powiedzieć '' dziecko kochane, jak Ci źle, wracaj, więcej wody w zupie i jakoś przeżyjemy. żyliśmy za komuny pożyjemy w wolnej Polsce'' - dosłownie tak jest ZAWSZE

Bardzo łatwo mi jest przejść od momentów ekscytacji do momentów totalnego rozbicia

po prostu masz panikę ''w oczach'' bo wiesz, ze co nie wybierzesz to coś poświęcasz- mówię znam to.

Hmm tak się zastanawiając, na szybkiego, to Ty już raczej wiesz co masz zrobić -jak dla mnie wybrałaś Pl. Tylko szukasz jakieś wskazówki ''czy aby dobrze wybrałam?''.

15

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Uważam, że byłabym w stanie w Polsce osiągnąć sukces.

to jaki sens był wyjazdu?? poczuć 'adrenalinę nowości'  mogłaś wyjeżdżając na wakacje.

16

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie. Może sama siebie pocieszam w ten sposób. Czasem myśli mam takie jak kiedyś, że nie widzę już sensu niczego. Wiem, że nie umiem się odnaleźć tutaj. Czy tam będę potrafiła na 100% ? Nie wiem. Wiem, że skupiam się na tym czego mi cholernie brakuje i to przysłania mi wszystko. Czy będę potrafiła żyć bez niego ? Tak na porządku dziennym przejść do życia bez kogoś kogo kocham ( bo nie mogę powiedzieć, że nie i dlatego tak trudno mi podjąć tą decyzje ) - myślę, że to pociągnie za sobą kolejne wątpliwości, tak jak ktoś już tutaj napisał. Czyli tak naprawdę nie wiem nic i czuje, jakbym zakopywała się pod toną mułu z każdym dniem bardziej hmm

17 Ostatnio edytowany przez asiek_aa (2015-03-30 14:43:04)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

skupiam się na tym czego mi cholernie brakuje i to przysłania mi wszystko

i mamy odp. zresztą tyt. tez to mówi...

kochana TY już postanowiłaś = do domu !! Boisz się tylko powiedzieć to na głos. Nastawiłaś się mentalnie na "nie" i nie przestawisz się na UK, żeby chłopak obsypywał Cie złotem, czy nagle pojawiło się multum znajomych.
Zdradzić Ci sekret? zaczniesz szukać dziury w całym, będziesz się nakręcać na ''o ja biedna nieszczęśliwa'' aż chłopak tego nie wytrzyma, wyniesie się i wtedy już nie będzie argumentu na pozostanie. Jak dla mnie przesuwasz to w czasie a do tego dojdzie- bo kto wytrzyma z niezadowoloną kobietą? tak szczerze...

18

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Miałam kiedyś dosyć poważne problemy ze sobą to fakt, ale myślałam, że sobie już z nimi poradziłam i że nie wpływają na moje zachowanie.

Masz niewyleczone rany, które odzywaja sie przy kazdym powazniejszym ruchu.

Zmiana studiów, miasta, kraju, chlopaka... tylko beda powiekszac ból.

Potrzebujesz profesjonalnej pomocy i to nie jest zaden wstyd. Policz watki na tym forum: 99% z ich zalozycieli jest lub bylaby szczesliwa po terapii.

19

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Masz racje, niestety:( Jeszcze mi powiedz , jak mam go ze sobą zabrać to ja Cię ozłocę smile Mam wrażenie, że podjęliśmy tą decyzje razem i jeśli jedna osoba nie jest w stanie tu żyć, to druga powinna to zrozumieć i jeśli ją naprawdę kocha powinna z nią wrócić. Nie każdy może żyć na emigracji, obie to wiemy. Nie wiem, może on po prostu jednak bardziej ceni pieniądze niż mnie, co już chyba daje kompletne potwierdzenie, że sama tego nie uratuje sad

20

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Terapia to kosztowna sprawa, w UK również sad

21

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Nie wiem, może on po prostu jednak bardziej ceni pieniądze niż mnie

to jak dla mnie za gruby kaliber, nie znam Go ale stanę w Jego obronie- nie patrzysz na JEGO uczucia.
Chłopakowi jest tam dobrze, ma kupli, prace, swoje puby = swoje upodobania. I on nie chce wracać do marazmu, do braku jutra. Jak wróci do Pl założy tu wątek na forum ''jest mi źle kobieta mnie zmusiła do powrotu''

Czemu to kobiety myślą, że facet musi w 100% je uszczęśliwiać? musi poświęcić wszystko na rzecz ''by kobiecie było dobrze''? normalnie wkurza mnie taki tok myślenia- sorki ale muszę tu pokiwać palcem ''nu nu nie wolno''

KAŻDY ma inne priorytety w życiu i nie wolno zmuszać innych do polubienia swoich w myśl ''moja racja jest mojsza niż twojsza'' mówisz, że go kochasz? to pozwól mu odejść. Może po miesiącu dwóch stwierdzi, że bez Ciebie to nie to i spakuje walizki? czasami trzeba puścić z bólem bo z bólem ale trzeba ...

A terapia cóż, no pogubiona jesteś strasznie. jak nie chcesz terapii ( bo $) to zdaj się na jakieś poważne rozmowy z mama czy kimś, bo po powrocie pogubisz się jeszcze bardziej. Ja po 2tyg.byłam gotowa spakować walizki i wracać- tak mi było źle. Więc bez pomocy kogokolwiek, utopisz się w swoich myślach.

22

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Wiem, że forum to nie miejsce to takiego wywnętrzniania się, aż takiego, ale kiedyś próbowałam sobie odebrać życia i wiem, że teraz nadszedł ten moment po 5 latach , gdzie te myśli dopadają mnie znowu. Wiem, że to pójście na łatwiznę, wiem, że to tchórzostwo nie próbować nawet zawalczyć trochę o siebie, ale tak....pogubiłam się . W nim znalazłam oparcie, on jest takim filarem na który przelałam całą swoją uwagę. I teraz zostać bez takiego filaru to tak jakby wykopać sobie dołek. I tak mogłabym w kółko, tak źle i tak nie dobrze. Nie mam gwarancji, że zatęskni. Czasem żałuję, ze podsunęłam mu ten pomysł z wyjazdem i, że zorganizowałam to wszystko. Widać człowiek musi słono płacić za błędy.

23

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Moja mama raczej mi nie pomoże. Kontakt z nią mam o wiele lepsze niż kiedyś, ale teraz to jest bardziej na stopie koleżeńskiej. Poprzytulamy się, pożartujemy, pogadamy o seksie. Zresztą ja mam w ogóle problem z mówieniem o swoich problemach z kimś face to face. Heh zresztą to chyba widać, skoro piszę na forum. Żałosne...

24

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Szczerze mówiąc, to ja się trochę Twojemu chłopakowi nie dziwię. On widzi, że potrafisz co chwilę zmieniać decyzję i to nie w sprawie obiadu, tylko planów na życie. Powrót do Polski nie gwarantuje Tobie (a także jemu), że w końcu - jak to napisałaś - siądziesz na tyłku. Na jego miejscu Twoje zachowanie i marudzenie o powrót traktowałabym jako kolejną fanaberię "bo to jednak też nie to, eee..., wracajmy". Nie twierdzę, że tak jest, ale on ma podstawy by tak myśleć. I też ma prawo sam w końcu ustabilizować SWOJĄ własną sytuację, a nie tylko dostosowywać się do Twojego kolejnego planu. A jak to się ma rozbijać o ultimatum, że albo wraca z Tobą, albo niech siedzi sam, to daruj mu, bo chyba na to nie zasługuje.

25 Ostatnio edytowany przez asiek_aa (2015-03-30 15:13:20)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

teraz nadszedł ten moment po 5 latach , gdzie te myśli dopadają mnie znowu

To już mnie nie doradzam bo ja się na tym nie znam. Serio rozmawiamy luźno, ale ja nadal jestem obca i nie znam Ciebie i Twoich problemów.
Jak miałaś takie myśli to yhh no nie patrz na kasę i idź się leczyć ( nie zrozum mnie źle) ale to już grubszy kaliber jak na posty na forum. Na bank są jakieś grupy wsparcia- mieszkacie w/obok Londynu no coś musi być. Wyspiarze mają słabość do organizacji wspierających ludzi- rozejrzyj się dobrze. Nawet jak dobrze nie szfargolisz po angielsku ''kali jeść kali mieć'' też opiszesz swoje problemy to Ci pomogą.

To już nie problem chłopak 'nie chce', Ty po prostu się pogubiłaś sama z sobą. Obawiam się, że bez osoby z zewnątrz tego nie przebrniesz. Skoro szczerze nie rozmawiasz ze swoim ''filarem'' to tylko zostaje ktoś kto się zna i podpowie.

skoro piszę na forum. Żałosne...

w cale nie, znaczy że myślisz, szukasz kogoś kto Cie pokieruje. Dla mnie masz plusior tylko teraz znajdź realną pomoc.

26

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Ale on też nigdy nie miał sprecyzowanych planów, dopiero tutaj się tak zachłysnął .

27

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Bo zobaczył, że marazm i brak jutra to nie wszystko. Można pracować za minimum opłacić mieszkanie, auto, rachunki i pojechać na wakacje - mowie druga strona barykady smile i nie dziwie się chłopakowi, ze nie chce tego pościć. On się po prostu, najzupełniej w świecie - odnalazł.

teraz czas na Ciebie.....

28

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Terapia to kosztowna sprawa, w UK również sad

Idziesz do GP i mówisz ze masz mysli samobójcze. Jako podatnik Królowej chetnie dofinansuje Twoja terapie.

Moze to jeszcze calkiem do Ciebie nie dociera, ale Ty w tej chwili nie wybierasz pomiedzy fajnym zyciem po studiach, a fajnym zyciem w Londynie.

Wybierasz pomiedzy zyciem a smiercia.

29

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

"O matko, biedny chłopak."

Najpierw dla Ciebie rzucił środowisko, które znał w Polsce i mimo swoich obaw wyjechał za TOBĄ. A teraz wymagasz, żeby znów rzucił wszystko co ma (w kraju, gdzie w końcu zaczął się realizować) i za TOBĄ wrócił tam, gdzie jednak było mu źle. Nieźle mieszasz i nie ma to absolutnie nic wspólnego z tym, że ceni sobie bardziej pieniądze.

Widzę dwie opcje:
- wracasz do Polski sama i pozwalasz mu zostać w Anglii, co owszem, oznacza koniec związku, ale nie zmuszasz go do powrotu i nie szantażujesz i sama się nie męczysz;
- szukasz rozwiązania, które pomoże Ci się odnaleźć na emigracji. Być może czasowa rezygnacja z pracy i odpoczynek, być może jakieś znajomości na miejscu, być może częstsze odwiedzimy w kraju będą pomocne.

30

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Ty musisz przede wszystkim zdecydowac czego od zycia chcesz. Jedne studia nie, praca nie, drugie studia nie, zagranica nie. Nikt Ci nie ulozy wszystkiego pod Ciebie... a takie wieczne wyjazdy i powroty... zerwiesz teraz z tym chlopakiem, poznasz kogos w polsce i znowu wyjedziesz i zas zostawisz? Bo nie bedzie chcial wrocic?
wiesz co? Pojedz na urlop na tydzien czasu do polski. Sama. Nie kontaktuj sie wogole ze swoim chlopakiem przez ten czas. I zobaczysz jaka wtedy pustke poczujesz, oczywiscie jezeli go naprawde kochasz.
rodzina rodziną ale niestety ludzie nie staja sie mlodsi tylko starsi i chyba czas najwyzszy odciac sie od spodnicy mamy i dojrzec

31

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Masz racje, niestety:( Jeszcze mi powiedz , jak mam go ze sobą zabrać to ja Cię ozłocę smile Mam wrażenie, że podjęliśmy tą decyzje razem i jeśli jedna osoba nie jest w stanie tu żyć, to druga powinna to zrozumieć i jeśli ją naprawdę kocha powinna z nią wrócić. Nie każdy może żyć na emigracji, obie to wiemy. Nie wiem, może on po prostu jednak bardziej ceni pieniądze niż mnie, co już chyba daje kompletne potwierdzenie, że sama tego nie uratuje sad

Twoje myslenie jest pokrętne. Raczej jest odwrotnie. Macie okreslona sytuacje na która się zdecydowaliście i ona jest punktem wyjścia. Ty chcesz ja zmienić i wg. Twoich slow jeśli jedna osoba nie chce tego zmienić to to druga powinna to zrozumieć i jeśli ją naprawdę kocha powinna z nią zostać. Czyz nie tak? Malo piszesz o waszym związku ale chec pozostania nie musi oznaczac ze ktoś bardziej ceni pieniądze niż Ciebie chyba ze tak jest. Mnie się wydaje ze wszystko odnosisz do siebie. Tak było i tak jest teraz. Problem jest wiec nie w określonej sytuacji ale w Tobie. Jak można wyborazic wogole sobie zycie, budowanie planow z kims kto co chwile zmienia zdanie odnośnie takich ważnych kwestii jak praca i miejsce zamieszkania. Masz racje, należy robic to razem wiec czemu chcesz zmieniac to sama?

32

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Więc możliwe, że powinnam się zdecydować na życie bez nikogo. Bo jeśli nie będę potrafiła sobie poukładać życia to po co dodatkowo psuć je komuś innemu, tym bardziej takiej osobie na której Ci zależy. 4 lata to jeszcze nie tak strasznie długo, nie na tyle żeby on nie mógł znaleźć i ułożyć sobie życia z kimś innym. Czy nie byłabym egoistką, gdybym została z nim i zatruwała mu życie ? Bo odnoszę wrażenie , że tak niektórzy mnie oceniają, jako balast dla niego.

33

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Czytałam i spotkałam się osobiscie z przypadkami emigrantów, którzy po pół roku, roku, dwóch latach pobytu za granicą ogromnie tęsknią za ojczyzną, wracają i...okazuje się, że wcale matczyna ziemia taka piękna nie jest, to tylko ich wyobrażenia. To dotyczy nie tylko Polaków, oczywiście.
Spróbuj wrócić może do Polski na kilka miesięcy, jak ktoś wcześniej napisał samolotów do UK jest mnostwo, do tego skype, więc kontaktu z chłopakiem nie stracisz. Wtedy wybierz, co Ci bardziej odpowiada i za czym bardziej tęsknisz.
Sama mieszkam z Niemczech, ale miałam to szczęście, że nigdy nie mialam takiego problemu, dla mnie było jasne kiedy pakowałam walizki, że do kraju wrócę tylko po resztę rzeczy. Może kiedyś się to zmieni smile

34

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Niestety on już mi zapowiedział, że jeśli wyjadę to powrotu nie ma bo on nie chce żyć w niepewności...

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
czlowiek_znikad napisał/a:

Jak to sie u was mówi, you're barking the wrong tree.

Gdziekolwiek pojedziesz, wezmiesz ze soba sama siebie i swoje problemy. Socjologia byla zla? Trzeba isc do pracy. Nie, jednak studia. Administracja to jednak znów nie to. No to emigracja. No nie, jednak bez rodziny sie nie da.

To samo mi się rzuciło w oczy. Przede wszystkim to chyba sama powinnaś się zastanowić nad tym, czego chcesz od życia. Jedne studia - niby wszystko dobrze, ale je rzucasz (a nie łatwiej było przejść na studia zaoczne, załatwić sobie indywidualny tryb albo wziąć urlop dziekański?). Idziesz do pracy, ale też źle, więc wracasz na studia. Znowu źle, więc wyjeżdżasz. Tam też źle, więc chcesz wracać. Chyba przede wszystkim powinnaś się zastanowić, czego chcesz od siebie i od swojego życia. Nie możesz oczekiwać, że ktoś będzie podążał za Twoim rozchwianiem. Zdecyduj się, czego chcesz i tego się trzymaj. A chłopakowi, jeśli tam dobrze, to zostanie. Bo ma do wyboru - stabilne życie albo brak stabilizacji u Twego boku yikes

36

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Niestety on już mi zapowiedział, że jeśli wyjadę to powrotu nie ma bo on nie chce żyć w niepewności...

Czytalas co Ci napisalam?

37

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
asiek_aa napisał/a:
VivienneValua napisał/a:

Nie wiem, może on po prostu jednak bardziej ceni pieniądze niż mnie

to jak dla mnie za gruby kaliber, nie znam Go ale stanę w Jego obronie- nie patrzysz na JEGO uczucia.
Chłopakowi jest tam dobrze, ma kupli, prace, swoje puby = swoje upodobania. I on nie chce wracać do marazmu, do braku jutra. Jak wróci do Pl założy tu wątek na forum ''jest mi źle kobieta mnie zmusiła do powrotu''

Ja po 2tyg.byłam gotowa spakować walizki i wracać- tak mi było źle. Więc bez pomocy kogokolwiek, utopisz się w swoich myślach.

Zgadzam się, to nie chodzi tylko o pieniądze. Chłopakowi UK się podoba, cały styl życia, który oferuje, perspektywy, nie tylko godne zarobki. Poznał w UK przyjaciół, znaczy, że już się tu urządził, albo przynajmniej zaczął urządzać. Rozumiem go, teraz po 5 latach w UK, nie mam zamiaru wracać do Polski, bo to jest zwykła mizeria, tak to widzę. Ale... Zaraz po przyjeździe tutaj miałam ochotę wyć ze strachu. Był krótki moment euforii, a potem miałam problemy z pracą, problemy finansowe, brak przyjaciół, kogokolwiek bliskiego. Mogłam liczyć tylko na siebie. Z czasem jednak wszystko się wyprostowało. Znalazłam dobrze - w miarę - płatną pracę, poznałam ludzi, partnera. Wszystko zmierza ku dobremu.

Może daj sobie czas? Może jak tu trochę pobędziesz, to polubisz?

38

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
Ech napisał/a:

"O matko, biedny chłopak."

Najpierw dla Ciebie rzucił środowisko, które znał w Polsce i mimo swoich obaw wyjechał za TOBĄ. A teraz wymagasz, żeby znów rzucił wszystko co ma (w kraju, gdzie w końcu zaczął się realizować) i za TOBĄ wrócił tam, gdzie jednak było mu źle. Nieźle mieszasz i nie ma to absolutnie nic wspólnego z tym, że ceni sobie bardziej pieniądze.

Widzę dwie opcje:
- wracasz do Polski sama i pozwalasz mu zostać w Anglii, co owszem, oznacza koniec związku, ale nie zmuszasz go do powrotu i nie szantażujesz i sama się nie męczysz;
- szukasz rozwiązania, które pomoże Ci się odnaleźć na emigracji. Być może czasowa rezygnacja z pracy i odpoczynek, być może jakieś znajomości na miejscu, być może częstsze odwiedzimy w kraju będą pomocne.

Dokladnie tak.

Gdybym mogla cos poradzic Twojemu chlopakowi to powiedzialabym 'nie uginaj sie, zostan w UK i zyj swoim zyciem'

Gdybym ja byla nim, to nie traktowalabym Twoich marudzen i zachcianek powaznie - bo nie ma ku temu zadnych powodow. Pokazalas juz jaka jestes zmienna i niestabilna.
I napewno NIGDY nie porzucilabym tego co chce, swojego zycia, faktu ze sie w koncu odnalazlam dla rozkapryszonej dziewczyny.
I nie wiem jak smiesz powiedziec, ze on za malo dba czy kocha, bo nie chce z Toba wracac.
Brzmisz jak ksiezniczka rozpuszczona.
Jedz do Polski jesli chcesz, ale licz sie z cena jaka zaplacisz za to i tyle.

39

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Po pierwsze, nie wasz się nawet myśleć że ten facet cię nie kocha. Tak jak tu już ktoś napisał wyrwałaś go od rodziny, od przyjaciół, od znajomych. Nie chciał jechać, zrobił to dla ciebie, jechał w ciemno tak samo jak ty. Teraz gdy gościu się zaklimatyzował, ma plany, perspektywy na przyszłość, ty znów chcesz go z tego wyrwać, bo tęskno ci do rodzinki. Czy to nie samolubne?

Po drugie, mam pół rodziny za granicą. Wiem z doświadczenia że emigracja nie jest dla każdego. Kto nie jest wystarczająco silny psychicznie ryczy w nocy za domem (i nie ma znaczenia czy mieszkasz rok, trzy czy lat dziesięć). Co ważne, on myśli logicznie, ty emocjonalnie. Wycisz emocje, wycisz tęsknotę i pomyśl rozumem:

W UK macie perspektywę dalszego kształcenia się i poszerzenia kwalifikacji, perspektywę dobrze płatnej i stabilnej pracy, dach nad głową. W Polsce jak to w Polsce, macie stare mieszkanie po prababci i rodzinkę pod ręką. Biorąc pod uwagę plany stworzenia rodziny w przyszłości (bo zakładam, że autorko tego chcesz) macie o niebo lepsze warunki tam niż tu.

Jestem facetem, i na pewno nie porzuciłbym dobrej pracy i szansy awansowania dla dziewczyny, zwłaszcza że ona sama mnie do opuszczenia ojczyzny. Loty UK-Polska można wyrwać od 100 do 200 GBP w obie strony. Poza sezonem jest jeszcze taniej. Jeśli tak bardzo doskwiera ci samotność możesz ich bez problemu odwiedzać. Jeśli nie, zostaw gościa i daj mu żyć swoim życiem. W żadnym przypadku nie ciśnij, aby rzucił wszystko na co sobie zapracował. To byłoby po prostu nieładne.

40

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Też uważam, że powinnaś dać spokój chłopakowi, bo sama nie wiesz czego chcesz i nie radzisz sobie z życiem. Wrócisz do Polski i co? Rzucisz kolejne studia? Znajdziesz pracę i potem też będziesz narzekać, że to nie dla Ciebie? Musisz w końcu zacisnąć zęby i zacząć sobie radzić z życiem, bo potem będziesz żałowała, że straciłaś chłopaka przez własną niedojrzałość. Jaką chcesz znaleźć pracę w Polsce, skoro nie masz studiów i masz nawyk rzucania wszystkiego? Jaką w ogóle masz gwarancję, że znowu tych studiów nie rzucisz?

41

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Tylko terapia z dobrym specjalistą jest w stanie pomóc założycielce wątku.
Jeśli ma ubezpieczenie-to nie będzie tak źle.

42

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Jeśli zdecydowałabym się wrócić na studia do PL, musiałabym zacisnąć zęby i je skończyć, nawet gdyby to nie było po mojej myśli. Jestem coraz starsza, jeszcze dwa lata i przedawni mi się matura, którą będę musiała robić od nowa jeśli nie zacznę studiów. Nie namawiam go do powrotu, wiem, że nie mam do tego prawa. On powiedział , że nie wróci ale z drugiej strony widzę, że jest świadomy tego, że będzie tu kompletnie sam, bo nikt nie wyrobi sobie przez 7 miesięcy nie wiadomo, jakich znajomości i przyjaźni. Więc, jeśli ja wyjadę to zostanę również z poczuciem winy, że on będzie tu sam i jak do tej pory ciągle w to poczucie winy on chce mnie wpędzić.

43

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Hehe co za głupie pomysły masz. Mieszkasz w Londynie i chcesz wrócić do Polski, żeby studiować... po angielsku. Tak, bo po co się uczyć u źródła? Ty nie myślisz racjonalnie, tylko znowu uciekasz i wydziwiasz. Studiuj sobie język w kraju, w którym się tym językiem posługuje, zamiast wracać z tak durnego powodu. Po tym, co teraz piszesz ja jestem prawie pewna, że Ty te studia i tak byś rzuciła, bo nie będziesz w stanie wytrwać nawet 3 lat licencjatu. Po drodze znajdziesz sobie kolejny, lepszy pomysł na życie. Ogarnij się, dziewczyno, bo już w tym wieku wypada. Rzuciłaś już 2 kierunki, może po prostu nie jesteś stworzona do studiowania, bo nie każdy jest. Języka więcej się nauczysz w Londynie niż w Polsce. Studiowanie filologii angielskiej (bo pewnie o to Ci chodzi), byle coś studiować, jest kompletnie bez sensu, bo tylko przedłużasz sobie dzieciństwo. W Polsce może jeszcze jest taki kult studiów, że trzeba mieć tę magisterkę, ale w Anglii chyba nie patrzą na Ciebie gorzej z tego powodu, jeśli masz konkretne umiejętności?

44 Ostatnio edytowany przez VivienneValua (2015-04-05 14:16:05)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Cslady, w Anglii konkretne umiejętności to budowlanka, hydraulika, elektryka. Tych umiejętności niestety nie posiadam. Jeśli ktoś chce skończyć w primarku czy w knajpie to owszem studia nie są potrzebne. Jeśli chcesz iść gdzieś wyżej to niestety tak. I nie wiem, czy mieszkasz w PL, czy za granicą ? Ale póki ktoś nie wyjedzie to nie wie z czym wiąże się emigracja smile Ja też byłam tym zachłyśnięta a  teraz siedzę sama w mieszkaniu w święta wielkanocne i oglądam filmy . Jeśli wrócę do PL , okej może i będę zagubiona, może coś spieprzę, ale przynajmniej nie będę sama. Tutaj nie mamy nikogo, a dla ludzi, którzy nie cenią tylko pieniędzy to jest cholernie dobijające.

45 Ostatnio edytowany przez VivienneValua (2015-04-05 14:21:50)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Nie o filologii angielskiego nie myślałam. Mam dryg do pisania, może dziennikarstwo, na które już kiedyś się dostałam, ale wybrałam socjologię. Mam zacięcie do polityki, w której siedziałam kiedyś będąc w PL i gdyby nie podziały na stopie prywatnej to myślę, że moje losy potoczyłyby się inaczej. Więc może politologia, stosunki międzynarodowe . Wiem, że gdybym teraz wybrała to choćby nie wiem co, musiałabym ten kierunek skończyć. I pewnie też zdecydowałabym się na studia zaoczne, bo niestety ktoś kto poznał smak pieniądza, łatwo z niego nie zrezygnuje. Mówisz, jaką pracę znajdę w PL bez studiów? A jaką pracę znajdziesz w UK bez studiów, albo fachu w ręku : babysitter, housekeeping, ? Też nie jest tak łatwo. I do tego Londyn jest cholernie drogi, a studiując możesz pracować w trybie part time, bo rzadko kiedy pracodawca pójdzie Ci aż tak na rękę, żeby dostosować grafik w trybie full time do Twojej roty na studiach.

46 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-04-05 14:39:15)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Nie o filologii angielskiego nie myślałam. Mam dryg do pisania, może dziennikarstwo, na które już kiedyś się dostałam, ale wybrałam socjologię. Mam zacięcie do polityki, w której siedziałam kiedyś będąc w PL i gdyby nie podziały na stopie prywatnej to myślę, że moje losy potoczyłyby się inaczej. Więc może politologia, stosunki międzynarodowe . Wiem, że gdybym teraz wybrała to choćby nie wiem co, musiałabym ten kierunek skończyć. I pewnie też zdecydowałabym się na studia zaoczne, bo niestety ktoś kto poznał smak pieniądza, łatwo z niego nie zrezygnuje. Mówisz, jaką pracę znajdę w PL bez studiów? A jaką pracę znajdziesz w UK bez studiów, albo fachu w ręku : babysitter, housekeeping, ? Też nie jest tak łatwo. I do tego Londyn jest cholernie drogi, a studiując możesz pracować w trybie part time, bo rzadko kiedy pracodawca pójdzie Ci aż tak na rękę, żeby dostosować grafik w trybie full time do Twojej roty na studiach.

Ale co Ci da to dziennikarstwo? To tak naprawdę studia o niczym. To już lepsze podstawy pisania daje Ci filologia polska. Znam kilku zawodowych dziennikarzy i oni nie są po dziennikarstwie. Żeby być rzetelnym dziennikarzem, to musisz się znać na jakiejś dziedzinie, a dziennikarstwo Ci tego nie da. Najwyżej w jakimś Fakcie skończysz, a to też nie jest łatwo się zahaczyć. Do tego trzeba być przebojowym i zdeterminowanym w tym zawodzie, a Ty taka nie jesteś. Ty nawet nie wiesz, co chcesz studiować. Może studia po angielsku, może politologia, może dziennikarstwo, może stosunki. Nie masz kompletnie pomysłu na siebie, więc takie typowo humanistyczne studia to strata czasu i uciekanie od dorosłości. Humanistyczne i mało praktyczne studia dobre są dla ludzi, którzy mają pomysł na siebie i wiedzą, co i jak chcą robić. Inaczej będziesz kolejną bezrobotną absolwentką i nawet jeśli jakimś cudem przetrwasz 3 lata, to z tym licencjatem znajdziesz się w tym punkcie, co jesteś teraz, a mianowicie będziesz się nadawać tylko do pracy w Primarku. Nie piszę tego, żeby Ci dokopać, tylko raczej otworzyć oczy zanim popełnisz kolejny błąd. Nawet nie wiesz czy to mają być studia dzienne czy zaoczne. A kto by Ci finansował studia dzienne? Rodzice finansowaliby Twoje niezdecydowanie i strach przed życiem? Mało to wychowawcze.

Tak, pomieszkiwałam za granicą przez jakiś czas i podobało mi się. Namawiam teraz partnera, żeby na rok czy dwa pomieszkać i popracować sobie np. w Kanadzie, dopóki jeszcze dzieci nie ma. Tęsknota tęsknotą, ale to słabe tłumaczenie. W Londynie masz obiektywnie większe możliwości niż w Polsce. A Ty chcesz wrócić do kraju bez żadnego planu, bo tęsknisz za rodzicami i znudził Ci się już Twój ostatni wybór. Chcesz studiować nieprzydatny kierunek i najlepiej jeszcze niech rodzice Cię utrzymują albo chociaż pomagają, a potem i tak będziesz płakać, że nie ma dla Ciebie pracy. Nie mieszkałam w Anglii, więc nie wiem co tam fajnego można robić, ale jeśli już dobrze znasz język, to na Twoim miejscu rozejrzałabym się tam za jakimiś studiami/kursami dla nauczycieli języka polskiego. Na początku mogłabyś nawet udzielać korepetycji z polskiego. Moja koleżanka tak zrobiła właśnie w Londynie i nie miała problemów z pracą.

47

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

W Polsce od 16 roku życia zawsze gdzieś pracowałam, nie zawalając szkoły, więc nie mów , że rodzice byli mało wychowawczy smile Tym bardziej, że żyłam z mamą i młodszym bratem , którym się opiekowałam, gdy mama ciężko pracowała. Więc jakąś tam lekcje życia odebrałam. Sama piszesz pomieszkać, rok czy dwa. To zupełnie co innego, niż wyjechać na stałe. Ja wyjeżdżając tutaj myślałam "A teraz jest internet, to tęsknota za rodziną to nic takiego" " A nigdy jakoś uwagi do świąt nie przywiązywałam" . Myślę, że człowiek na emigracji dowiaduje się o sobie różnych rzeczy, dojrzewa . Ja dopiero w sierpniu skończę 22 lata. W tym wieku człowiek szuka, próbuje.  Nie sztuką jest skończyć kierunek studiów tylko po to żeby go skończyć . A poza tym są różne typy ludzi. Ja kiedyś myślałam, że rodzina nie jest mi do niczego potrzebna, głupi bunt nastolatki. A teraz z czasem doceniłam to, że mam najwspanialszą mamę na świecie, że mam jeszcze dziadków z oby dwóch stron z którymi tracę cenne chwilę przez pobyt na emigracji. Że mieszkając w Polsce raz na miesiąc będę mogła iść do mamy, do dziadków na obiad posiedzieć, pośmiać się. Że święta zawsze będą rodzinne. Że moje przyszłe dzieci będą miały dziadków na miejscu, a nie będą oglądały ich na skypie. To wszystko jest bardziej skomplikowane. Tak jak mówię są ludzie, którzy świetnie się odnajdują na emigracji, a są też tacy, którym to nie pasuje. . Prawem człowieka jest błądzić,a to jaki jesteś wychodzi dopiero po przyjechaniu za granicę .

48

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

No wiesz, nikt Cię tam siłą nie trzyma. Jeśli uważasz, że to dla Ciebie najlepiej, to wróć. W końcu to tylko i wyłącznie Ty poniesiesz konsekwencje własnych decyzji. W Polsce też może się udać i można znaleźć fajną pracę, ale pod warunkiem, że jest się konsekwentnym, zaradnym i ma pomysł na siebie (albo znajomości). A czasami trzeba się po prostu zmusić. Gdybym się ani trochę nie zmuszała i robiła tylko to, co mi w danej chwili wygodnie zrobić, to żadnych studiów bym nie skończyła.

49

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Jestem tego świadoma. A może inaczej, zaczęłam być tego świadoma, że trzeba się zmusić smile Do tej pory trochę żyłam marzeniami, chwilą. Może tego trochę żałuję, może nie. Gdyby nie to, nie nabrałabym jako takowego doświadczenia życiowego. Trochę się w życiu dostało po dupie, za granicą również, a to kształtuje ludzi. Tylko problem jest taki, że ja naprawdę kocham mojego chłopaka. On nigdy nie palił się do studiów, bo mówił , że nie chce mu się uczyć. Zaczynał informatykę i ją zawalił, ale tylko dlatego, że się nie uczył. A tu nagle pojawił się u niego zapał do studiów, tylko jego argument jest taki, że na brytyjskich studiach nic nie trzeba praktycznie robić ( to niestety jest prawda) . Więc on też dla mnie nie jest wiarygodny . Wiem, że nie mam prawa go do niczego zmuszać. Rozumiem to , że może mu się tu spodobało, zachłysnął się standardem życia. Czy Twoim zdaniem powinnam wrócić, nawet mimo to że go kocham ? Z jednej strony to abstrakcja rozstawać się z takiego powodu, kiedy dwoje ludzi się kocha, ale z drugiej strony jedyną rzeczą , jaką emigracja mi udowodniła to  to, że nie chcę na niej być. Nie mam tego pędu do " zachodu " , owszem są rzeczy w PL , których brakuje z za granicy, ale są również na zachodzie rzeczy, zachowania, których w życiu nie chciałabym widzieć w Polsce, niestety każdy kij  ma dwa końce.

50 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-04-05 16:05:02)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Jestem tego świadoma. A może inaczej, zaczęłam być tego świadoma, że trzeba się zmusić smile Do tej pory trochę żyłam marzeniami, chwilą. Może tego trochę żałuję, może nie. Gdyby nie to, nie nabrałabym jako takowego doświadczenia życiowego. Trochę się w życiu dostało po dupie, za granicą również, a to kształtuje ludzi. Tylko problem jest taki, że ja naprawdę kocham mojego chłopaka. On nigdy nie palił się do studiów, bo mówił , że nie chce mu się uczyć. Zaczynał informatykę i ją zawalił, ale tylko dlatego, że się nie uczył. A tu nagle pojawił się u niego zapał do studiów, tylko jego argument jest taki, że na brytyjskich studiach nic nie trzeba praktycznie robić ( to niestety jest prawda) . Więc on też dla mnie nie jest wiarygodny . Wiem, że nie mam prawa go do niczego zmuszać. Rozumiem to , że może mu się tu spodobało, zachłysnął się standardem życia. Czy Twoim zdaniem powinnam wrócić, nawet mimo to że go kocham ? Z jednej strony to abstrakcja rozstawać się z takiego powodu, kiedy dwoje ludzi się kocha, ale z drugiej strony jedyną rzeczą , jaką emigracja mi udowodniła to  to, że nie chcę na niej być. Nie mam tego pędu do " zachodu " , owszem są rzeczy w PL , których brakuje z za granicy, ale są również na zachodzie rzeczy, zachowania, których w życiu nie chciałabym widzieć w Polsce, niestety każdy kij  ma dwa końce.

Ale jakim standardem się zachłysnął? Tym, że może godnie przeżyć od pierwszego do pierwszego? Pieniądze są bardzo ważne, bo są Ci potrzebne do życia. Nie dziwię się, że woli zostać tam, gdzie te pieniądze ma, bo gdy wróci z Tobą do Polski Twoi rodzice przecież go nie wykarmią, nie kupią mieszkania, nie będą płacić rachunków itp. Można się unosić ideałami i twierdzić, że do założenia rodziny wystarczy kawalerka i 1200 na rękę, ale może on chce lepszego życia dla swoich przyszłych dzieci? Ja bym na Twoim miejscu nie wracała. Ze względu na lepsze perspektywy, ze względu na miłość i możliwość założenia z tą miłością rodziny itp. W Londynie zapewniłabyś też lepszy start ewentualnym dzieciom. A jak zaczynasz dorosłe życie, to partner powinien być najważniejszy i Twoja nowa rodzina, a nie ludzie, którzy zostali w Polsce. W pewnym momencie trzeba odciąć pępowinę. Mnie po prostu nie przekonują Twoje argumenty o tęsknocie, bo jeśli dobrze zarabiacie w Londynie, to możecie sobie spokojnie raz w miesiącu jeździć do Polski. Bilety lotnicze Polska-Anglia naprawdę nie są tak drogie, jeśli trafi się na okazję. Ja moją rodzinę też odwiedzam raz w miesiącu, chociaż mieszkam jakieś 300 km dalej. Po prostu mam swoje życie i nie mam czasu, żeby co weekend jeździć do rodziców. Nie tęsknię, bo są telefony, skype, a ja mam już swoją rodzinę i nie jestem jakoś mentalnie uzależniona od rodziców. Gdybyś wyemigrowała do Stanów, Kanady czy Australii, to rozumiem, że odległość ogromna, bilety drogie, lot długi i ogólnie średnio. Natomiast podróż samolotem do Anglii to dla mnie teraz dystans porównywalny z odległością od siebie miast w Polsce. Twierdzisz, że partner dużo tam zarabia, więc chyba stać Was na samolot. Mnie 3 razy udało się polecieć do Londynu za 100 zł, no ale fakt, że to były chyba dobre okazje, bo koleżanka lubi takie wyszukiwać. To tylko moje zdanie i napisałam, co ja bym zrobiła. Ty sama musisz zdecydować, co jest dla Ciebie ważniejsze, bo to Ty będziesz żyła z tym wyborem. Żebyś za kilka lat nie żałowała, że rzuciłaś miłość życia przez tęsknoty i lęki.

51

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

No niestety na loty raz w miesiącu nie możemy sobie pozwolić. I ze względów finansowych i ze względu na to, że nikt nie da Ci aż tyle urlopu, a roty zazwyczaj są ustawiane z tygodnia na tydzień. Przed wylotem do Anglii nie mieszkaliśmy razem, tutaj od razu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę. Nigdy nie spróbowaliśmy się utrzymać sami w Polsce, więc też nie możemy powiedzieć, że to niemożliwe . Londyn jest cholernie drogi, my wynajmujemy pokój w centrum ze względu na to, że mamy bliżej do pracy. O mieszkaniu w tej okolicy możemy zapomnieć, ewentualnie w 4-5 strefie, ale wtedy do pracy jedziesz 2-3 h autobusem smile No chyba , że metrem 1h ale wtedy płacisz ogromne pieniądzę za oysterke miesięczna , niestety.  Mówisz, że masz swoje życia itd itd. Ja od kiedy przyjechałam tutaj 7 miesięcy temu nie widziałam się jeszcze z rodziną, teraz jedziemy w kwietniu na tydzień do PL i następny wyjazd nie wiadomo kiedy. Sama też stwierdziłaś, że w Polsce się da znaleźć pracę. My nawet nie spróbowaliśmy zacząć tam życia. Uważam, że dziecko zawsze na studia za granicę będzie mogło wyjechać, jeśli będzie chciało, a jednak dzieciństwo z dziadkami itd jest lepsze od dzieciństwa wśród nianiek tak jak w UK. Ech...

52 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-04-05 16:20:23)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Kazdy sam tworzy swoja emigracje i tyle.
To o czym Ty mowisz nie ma nic wspolnego z moimi doswiadczeniami, a jestem na emigracji dluzej niz Ty i w ciezszych warunkach bylam.
Tylko, ze ja inaczej widze i inne mam podejscie.
Ale to, ze jest wiecej mozliwosci w Londynie niz w Polsce, to jest czystym faktem. I nie wiem skad pomysl, ze na studiach w Anglii nic nie trzeba robic, bo to nie jest prawda.


Mieszkanie mozna sobie wynajac w 3 strefie, autobus okolo 49 minut jedzie. Przy tym na mieszanie sobie mozna wziac housing benefit, i tez mozna prace sobie znalezc w innej strefie, a nie tylko w centrum.
I kupic sobie bus pass.

To 49 minut to jak jest duzo ruchu.

Dla mnie to Ty szukasz dziury w calym , bo sie kierujesz emocjami cale zycie.

53

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

No niestety na loty raz w miesiącu nie możemy sobie pozwolić. I ze względów finansowych i ze względu na to, że nikt nie da Ci aż tyle urlopu, a roty zazwyczaj są ustawiane z tygodnia na tydzień. Przed wylotem do Anglii nie mieszkaliśmy razem, tutaj od razu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę. Nigdy nie spróbowaliśmy się utrzymać sami w Polsce, więc też nie możemy powiedzieć, że to niemożliwe . Londyn jest cholernie drogi, my wynajmujemy pokój w centrum ze względu na to, że mamy bliżej do pracy. O mieszkaniu w tej okolicy możemy zapomnieć, ewentualnie w 4-5 strefie, ale wtedy do pracy jedziesz 2-3 h autobusem smile No chyba , że metrem 1h ale wtedy płacisz ogromne pieniądzę za oysterke miesięczna , niestety.  Mówisz, że masz swoje życia itd itd. Ja od kiedy przyjechałam tutaj 7 miesięcy temu nie widziałam się jeszcze z rodziną, teraz jedziemy w kwietniu na tydzień do PL i następny wyjazd nie wiadomo kiedy. Sama też stwierdziłaś, że w Polsce się da znaleźć pracę. My nawet nie spróbowaliśmy zacząć tam życia. Uważam, że dziecko zawsze na studia za granicę będzie mogło wyjechać, jeśli będzie chciało, a jednak dzieciństwo z dziadkami itd jest lepsze od dzieciństwa wśród nianiek tak jak w UK. Ech...

To co Twojemu facetowi podoba się w tym Londynie, skoro nie jest tak kolorowo? Ogólnie starcza Wam spokojnie na życie? Z pracą w Polsce to nie wiem jak jest, bo ja twierdzę, że się da i takie mam nastawienie. Natomiast wielu ludzi zaraz mnie hejtuje, że się nie da, że pewnie mam pracę po znajomości, że tu nie ma warunków itp. big_smile Także mogę nie być dobrym przykładem. Zależy też w jakim rejonie Polski mieszkasz, bo są takie, gdzie obiektywnie jest bardzo trudno o pracę i nie ma wielkich perspektyw. A jeśli macie tę kawalerkę w jakimś dużym mieście, to też łatwiej się gdzieś zaczepić.

54

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
NinaLafairy napisał/a:

Kazdy sam tworzy swoja emigracje i tyle.
To o czym Ty mowisz nie ma nic wspolnego z moimi doswiadczeniami, a jestem na emigracji dluzej niz Ty i w ciezszych warunkach bylam.
Tylko, ze ja inaczej widze i inne mam podejscie.
Ale to, ze jest wiecej mozliwosci w Londynie niz w Polsce, to jest czystym faktem. I nie wiem skad pomysl, ze na studiach w Anglii nic nie trzeba robic, bo to nie jest prawda.


Mieszkanie mozna sobie wynajac w 3 strefie, autobus okolo 49 minut jedzie. Przy tym na mieszanie sobie mozna wziac housing benefit, i tez mozna prace sobie znalezc w innej strefie, a nie tylko w centrum.
I kupic sobie bus pass.

To 49 minut to jak jest duzo ruchu.

Dla mnie to Ty szukasz dziury w calym , bo sie kierujesz emocjami cale zycie.

Nie wiem kiedy kończyłaś studia w Anglii, ale teraz tak to wygląda. Mamy znajomych na różnych uniwerkach, w tym np na middlesex univeristy i masz tylko 4-5 zajęć na roku i studia ograniczają się do 2-3 dni w tygodniu smile A zaliczenie ich kończy się pracą w grupach, bądź napisaniem referatu. Znajomi studiują ekonomię, informatykę, biznes i np: dziennikarstwo ,czyli różne bajki.

Do Housing Benefit masz konkretne wymogi, zresztą jakoś nie chce mi się siedzieć na benefitach,
Nie wiem o jakich 49 minutach ty mówisz, ponieważ ja mieszkam na Battersea a na Putyney High jadę czasami 1.5 h a wcale to nie jest taka duża odległość.

55

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
cslady napisał/a:
VivienneValua napisał/a:

No niestety na loty raz w miesiącu nie możemy sobie pozwolić. I ze względów finansowych i ze względu na to, że nikt nie da Ci aż tyle urlopu, a roty zazwyczaj są ustawiane z tygodnia na tydzień. Przed wylotem do Anglii nie mieszkaliśmy razem, tutaj od razu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę. Nigdy nie spróbowaliśmy się utrzymać sami w Polsce, więc też nie możemy powiedzieć, że to niemożliwe . Londyn jest cholernie drogi, my wynajmujemy pokój w centrum ze względu na to, że mamy bliżej do pracy. O mieszkaniu w tej okolicy możemy zapomnieć, ewentualnie w 4-5 strefie, ale wtedy do pracy jedziesz 2-3 h autobusem smile No chyba , że metrem 1h ale wtedy płacisz ogromne pieniądzę za oysterke miesięczna , niestety.  Mówisz, że masz swoje życia itd itd. Ja od kiedy przyjechałam tutaj 7 miesięcy temu nie widziałam się jeszcze z rodziną, teraz jedziemy w kwietniu na tydzień do PL i następny wyjazd nie wiadomo kiedy. Sama też stwierdziłaś, że w Polsce się da znaleźć pracę. My nawet nie spróbowaliśmy zacząć tam życia. Uważam, że dziecko zawsze na studia za granicę będzie mogło wyjechać, jeśli będzie chciało, a jednak dzieciństwo z dziadkami itd jest lepsze od dzieciństwa wśród nianiek tak jak w UK. Ech...

To co Twojemu facetowi podoba się w tym Londynie, skoro nie jest tak kolorowo? Ogólnie starcza Wam spokojnie na życie? Z pracą w Polsce to nie wiem jak jest, bo ja twierdzę, że się da i takie mam nastawienie. Natomiast wielu ludzi zaraz mnie hejtuje, że się nie da, że pewnie mam pracę po znajomości, że tu nie ma warunków itp. big_smile Także mogę nie być dobrym przykładem. Zależy też w jakim rejonie Polski mieszkasz, bo są takie, gdzie obiektywnie jest bardzo trudno o pracę i nie ma wielkich perspektyw. A jeśli macie tę kawalerkę w jakimś dużym mieście, to też łatwiej się gdzieś zaczepić.

Pochodzimy z Łodzi. Mam mieszkanie, kawalerkę po prababci. Wymaga remontu, głównie zrobienia łazienki, ale bylibyśmy to w stanie sfinansować w tym momencie, zresztą obiecaną mam w tym temacie pomoc od rodziców i nie uważam to za jakąś haniebną rzecz smile Podoba mu się to, że może sobie kupić dwie gry w miesiącu na x-boxa. Takie przyziemne rzeczy go cieszą. Telewizor tańszy, gry tańsze, ciuchy tańsze. Zapomina nawet o tym ,że standard mieszkania i samego pokoju w którym mieszkamy jest...opłakany ale to szkoda gadać smile Do mrówek się można przyzwyczaić...

56 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-04-05 16:31:29)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Z uni mam duzo wspolnego nawet teraz i nie sadze, ze nic nie trzeba robic. Jak ktos jest leniwy to w Polsce na dobra sprawe tez nic sie nie nauczy.

A ja mieszkalam przez kilka lat w okolicy Finsbury Park i nie jechalam tyle - 3 strefa.
A kto Ci kaze siedziec na benefitach?

Mozesz przejsc na 15 godzin tygodniowo, dostac benefity w dodatku do pensji i housing benefit. Mozesz tez byc na pelnym etacie i dostac housing benefit. Housing benefit placi czesc czynszu, co Tobie pozwala z kolei jezdzic do rodziny czesciej bo oszczedzisz kase i to pozwoli tez dostac mieszkanie. To wasz wybor w jakim pokoju jestescie.

Masz milon szkol, kursow, mozliwosci. A Ty siedzisz i marudzisz. A jak w Londynie drogo to jest jeszcze Szkocja, jest Birmingham nawet pod nosem.

57 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-04-05 16:51:28)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Ale Łódź wymiera. Słyszałam, że jest chyba na pierwszym miejscu pod względem polskich miast, z których ludzie masowo uciekają. W Łodzi nie ma perspektyw i jest też na 1 albo 2 miejscu pod względem bezrobocia w polskich miastach. Gdybyś jeszcze mieszkała w jakiejś Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu, to w porządku, ale Łódź nie daje Ci moim zdaniem żadnych perspektyw, by rozważać powrót tutaj. Tak jak Nina zauważyła, kierują Tobą po prostu emocje, a nie racjonalne myślenie. Nawet uniwersytet jest średni, więc co Ci te studia dadzą? Lepiej już skończyć studia w Londynie, zdobyć wykształcenie, doświadczenie i pozycję, a potem ewentualnie myśleć sobie o powrocie, gdy będziesz miała jakąś dobrą pozycję wyjściową, zawód i umiejętności. Moim zdaniem sama pchasz się w kłopoty. Rodzice teraz Ci pomogą, ale nie będą żyć wiecznie i wiecznie się o Ciebie troszczyć. Musisz zacząć sama się o siebie troszczyć i racjonalnie rozważyć, co jest dla Ciebie najlepsze.

Jeśli ta kawalerka po prababci jest Twoja, to ją po prostu wynajmij, a za pieniądze z wynajmu będziesz miała na bilety dla siebie albo rodziny.

58

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Chyba jeśli kimś targają emocje to trudno jest się ich wyzbyć. Tym bardziej trudniej jest kobietą wink Tak Łódź się wyludnia, ale to może lepiej, bo wtedy będzie więcej miejsc pracy i nie będzie takiego parcia na wszystko. Myślałam też o studiach zaocznych w Warszawie. Są co dwa tygodnie, a do Warszawy mam 1h 20 min pociągiem. Na jedną noc można wynająć miejsce w bursie.

59

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Dla mnie ani wiek, ani plec nie sa wymowka na to. Tylko jakies inne powody tutaj sa.
No to zrob to, ale bez chlopaka. Powiedzialas , ze chcesz zeby jechal z Toba i to wystarczy. On nie chce. Teraz Ty decyduj, czy chcesz do Polski czy miec tego faceta.

60

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Chciałabym mieć i to i to. Bo wyjechać i liczyć na to, że on nie wytrzyma i przyjedzie za mną po miesiącu też chyba nie ma co liczyć. A na pewno nie mogę wyjechać z myślą, że tak na pewno będzie, bo pewnie się przeliczę i zawiodę. A z drugiej strony, tak jak piszecie, nie mogę go obarczać swoimi rozterkami, on już wybrał.

61

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Chyba jeśli kimś targają emocje to trudno jest się ich wyzbyć. Tym bardziej trudniej jest kobietą wink Tak Łódź się wyludnia, ale to może lepiej, bo wtedy będzie więcej miejsc pracy i nie będzie takiego parcia na wszystko. Myślałam też o studiach zaocznych w Warszawie. Są co dwa tygodnie, a do Warszawy mam 1h 20 min pociągiem. Na jedną noc można wynająć miejsce w bursie.

Też uważam, że bez sensu szukasz sobie wymówek i to żadne usprawiedliwienie. No nie wiem czy będzie więcej pracy, gdy duże firmy będą się zwijać z Łodzi, nie widząc w niej żadnych perspektyw. A już to robią. Lepiej nie będzie.

62

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
cslady napisał/a:
VivienneValua napisał/a:

Chyba jeśli kimś targają emocje to trudno jest się ich wyzbyć. Tym bardziej trudniej jest kobietą wink Tak Łódź się wyludnia, ale to może lepiej, bo wtedy będzie więcej miejsc pracy i nie będzie takiego parcia na wszystko. Myślałam też o studiach zaocznych w Warszawie. Są co dwa tygodnie, a do Warszawy mam 1h 20 min pociągiem. Na jedną noc można wynająć miejsce w bursie.

Też uważam, że bez sensu szukasz sobie wymówek i to żadne usprawiedliwienie. No nie wiem czy będzie więcej pracy, gdy duże firmy będą się zwijać z Łodzi, nie widząc w niej żadnych perspektyw. A już to robią. Lepiej nie będzie.

Wiesz z drugiej strony, Polska się na Łodzi nie kończy. A patrząc nawet na takie miasta jak Kraków, Poznań, Wrocław, Lublin to nawet nie jest jakimkolwiek odzwierciedleniem Polski

63 Ostatnio edytowany przez CatLady (2015-04-05 17:19:57)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Ten wątek to jest zwykłe bicie piany.
Autorka nie umie podjąć decyzji, reszta uczestniczek mówi, co myśli przekonuje, a autorka dalej swoje, że drogo, że daleko, że Oysterka za droga, że na uniwersytecie się nic nauczyć nie można. Nikt nikogo nie przekona. Decyzja jest jej.

Ja bym radziła dać sobie trochę czasu na zaaklimatyzowanie się. Nie osądzać tak od razu i może nie szukać dziury w całym, spróbować spojrzeć na te dobre strony. Ochłonąć.

A co do lotów do Polski - łatwiej się z Londynu dostać do Polski niż dajmy na to z Warszawy do Katowic albo do Gdańska, choć niby jesteś w kraju. Znając dzisiejsze PKP... Cenowo - da się. Jak nie raz na miesiąc, to raz na kwartał. Tyle chyba wytrzymasz.

64

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
CatLady napisał/a:

Ten wątek to jest zwykłe bicie piany.
Autorka nie umie podjąć decyzji, reszta uczestniczek mówi, co myśli przekonuje, a autorka dalej swoje, że drogo, że daleko, że Oysterka za droga, że na uniwersytecie się nic nauczyć nie można. Nikt nikogo nie przekona. Decyzja jest jej.

Ja bym radziła dać sobie trochę czasu na zaaklimatyzowanie się. Nie osądzać tak od razu i może nie szukać dziury w całym, spróbować spojrzeć na te dobre strony. Ochłonąć.

A co do lotów do Polski - łatwiej się z Londynu dostać do Polski niż dajmy na to z Warszawy do Katowic albo do Gdańska, choć niby jesteś w kraju. Znając dzisiejsze PKP... Cenowo - da się. Jak nie raz na miesiąc, to raz na kwartał. Tyle chyba wytrzymasz.

Chyba masz racje, trochę wiercę wam dziurę w brzuchu. Z tą aklimatyzacjom to byłoby dobre gdyby miała 18-19 lat, miałabym czas. A teraz jest taki moment , że muszę podjąć jakąś ostateczną decyzje, to moje skakanie z kwiatka na kwiatek musi się skończyć.

65 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-04-05 17:31:40)

Odp: Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji
VivienneValua napisał/a:

Chyba masz racje, trochę wiercę wam dziurę w brzuchu. Z tą aklimatyzacjom to byłoby dobre gdyby miała 18-19 lat, miałabym czas. A teraz jest taki moment , że muszę podjąć jakąś ostateczną decyzje, to moje skakanie z kwiatka na kwiatek musi się skończyć.

A dlaczego ostateczną decyzję? Przecież osiedlić się gdzieś na stałe możesz nawet koło 30stki. W Twoim wieku najważniejsze są dobre perspektywy, nabieranie ciekawych doświadczeń zawodowych i nie tylko, nauka itp. Na zapuszczenie korzeni będzie jeszcze czas. Jesteś jeszcze młoda, a myślisz jak staruszka.

Co zrobiłaś tak od siebie, żeby się udało zaaklimatyzować? Wychodziłaś do ludzi, poznawałaś nowych znajomych itp.? Szukałaś aktywnie pracy, zwiedzałaś Londyn, przeglądałaś oferty studiów, kursów itp.? Byłaś na jakichś wykładach z interesującego Cię kierunku (często można wejść jako wolny słuchacz)? Doszlifowałaś angielski? Wykorzystałaś jakkolwiek te 7 miesięcy i z czystym sumieniem możesz powiedzieć, że próbowałaś? Czy tylko po pracy wracasz do domu, siedzisz na tyłku i zamiast coś robić, to rozmyślasz o utraconej ojczyźnie? No bo jeśli tak z ręką na sercu próbowałaś i robiłaś wszystko, to może rzeczywiście emigracja nie jest dla Ciebie. Natomiast jeśli tylko czekasz aż życie Cię samo wyściska i się ułoży, no to kiepsko i w Polsce lepiej nie będzie niestety.

Posty [ 1 do 65 z 85 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie umiem nakłonić chłopaka do powrotu z emigracji

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024