Byłam zbyt wydelikacona hormonami, żeby zrobić awanturę na 294 fajerek. Po prostu wyszłam i łkałam w krzakach. Szef kuchni to jest ktoś, kto spędza w pracy 13, 14 godzin 6 dni w tygodniu, a w nocy budzi się z krzykiem z powodu karczochów. To nie jest zwykła praca, to pasja, której nie zrozumie nikt, kto nie czuje tej adrenaliny, kto nie czuje tych endorfin, kiedy widzi, że jego maszyna działa sprawnie, a każdym trybikiem jest człowiek, czyli istota niedoskonała - nie ma nic gorszego niż czynnik ludzki. No i jak to tak pięknie działa, to wtedy jest znak, że osoba za to odpowiedzialna wypruła sobie żyły, przychodzi pierwsza i wychodzi ostatnia, nie robi tego dla kasy, bo gastronomia płaci średnio, tylko z pasji, z miłości, z powołania. I jak ktoś depcze takie wartości, i jakby nie było wyrzeczenia, które ten zawód kosztuje, to jest, przepraszam za wyrazy, fiutem bolesnym. Bolało strasznie, zwłaszcza, że dowiedziałam się, że państwo właścicielstwo czują się przeze mnie (Bobaskę chyba w sensie) oszukani SIC! niestety gastronomia to gnój. A ja nie mam tyle forsy, żeby podjąć 75 procent ryzyka
ale to i tak już jest pieśń przeszłości, bo teraz Bobaska ma private chefa, czasem rodzina, a czasem znajomi, a do zawodu wykonywanego nie wrócę, do wyuczonego bardziej ![]()
4,551 2015-08-19 02:21:11 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-08-19 02:21:44)
4,552 2015-08-19 02:23:36
aurora borealis napisał/a:starr napisał/a:Co z tego zostało nie wiem. Dzień odbioru był ostatnim dniem mojej obecności w tym budynku. Od tamtego czasu jakoś mi nie po drodze...
Wiem, że turecka firma, która wybudowała ten budynek i Blue City upadła, ale kto kupił już mnie nie interesowało...Nie masz zwyczaju odwiedzać potem swoich dzieł?
Nie ciekawi Cię to, jakimi się stają, gdy wypełni je życie?Czasami ciekawi, ale nie zawsze jest taka możliwość, bo to ambasady, apartamentowce i zakłady przemysłowe... Bez przepustki się nie da wejść.
Do kilku sklepów wielo powierzchniowych, wiedząc o ich konstrukcji, po prostu bym nie wszedł... Ten Carrefour w Szczecinie, ma kilka bliźniaków w Polsce...
A najczęściej jednak, tak jak w przypadku ToiToja, brak okazji...
Mam przeczucie, że imponujący jest szlak Twoich dzieł. Ciekawe, co rzuciłoby Ci się w oczy?... Czy zwracałbyś uwagę na konstrukcję, czy jak O'Kruszynka w najpiękniejszym i najelegantszym z miast Europy dostrzegła człowieka i jego spojrzenie i taką "pamiątkę" przywiozła sobie z podróży...
Dobranoc, Starr!
Dobranoc Wszyscy Jego Sympatycy!
https://youtu.be/i-PiiuVMLpM
4,553 2015-08-19 02:31:20
Byłam zbyt wydelikacona hormonami, żeby zrobić awanturę na 294 fajerek. Po prostu wyszłam i łkałam w krzakach. Szef kuchni to jest ktoś, kto spędza w pracy 13, 14 godzin 6 dni w tygodniu, a w nocy budzi się z krzykiem z powodu karczochów. To nie jest zwykła praca, to pasja, której nie zrozumie nikt, kto nie czuje tej adrenaliny, kto nie czuje tych endorfin, kiedy widzi, że jego maszyna działa sprawnie, a każdym trybikiem jest człowiek, czyli istota niedoskonała - nie ma nic gorszego niż czynnik ludzki. No i jak to tak pięknie działa, to wtedy jest znak, że osoba za to odpowiedzialna wypruła sobie żyły, przychodzi pierwsza i wychodzi ostatnia, nie robi tego dla kasy, bo gastronomia płaci średnio, tylko z pasji, z miłości, z powołania. I jak ktoś depcze takie wartości, i jakby nie było wyrzeczenia, które ten zawód kosztuje, to jest, przepraszam za wyrazy, fiutem bolesnym. Bolało strasznie, zwłaszcza, że dowiedziałam się, że państwo właścicielstwo czują się przeze mnie (Bobaskę chyba w sensie) oszukani SIC! niestety gastronomia to gnój. A ja nie mam tyle forsy, żeby podjąć 75 procent ryzyka
ale to i tak już jest pieśń przeszłości, bo teraz Bobaska ma private chefa, czasem rodzina, a czasem znajomi, a do zawodu wykonywanego nie wrócę, do wyuczonego bardziej
Nawet nie Wiesz jak Ciebie rozumiem... bo u mnie było "panie starr, nie mamy dla pana następnej budowy - jesteś pan wolny" i też nie miało znaczenia, ze budowa była 400km od domu, że często nie opłacało się na łykend wracać do domu, bo więcej czasu spędziło by się w samochodzie niż w domu,a w tygodniu harowało się po 12-14 godzin i bywało, że wypłata była co trzy miesiące i to też nie w całości, tylko w ratach...
Ale praca w biurze projektów też nie była lepsza...
4,554 2015-08-19 02:33:09
/..../
Dobranoc, Starr!
Dobranoc Wszyscy Jego Sympatycy!
https://youtu.be/i-PiiuVMLpM
Dobrych snów Auroro
4,555 2015-08-19 02:35:10
Po czternastej... Czas na odpoczynek...
Nie siedźcie za długo przed monitorami
Kolorowych snów wszystkim <papa>
kołysanka na dzisiaj
https://youtu.be/DYLI2JO651U
4,556 2015-08-19 02:44:23 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-19 02:44:49)
Byłam zbyt wydelikacona hormonami, żeby zrobić awanturę na 294 fajerek. Po prostu wyszłam i łkałam w krzakach. Szef kuchni to jest ktoś, kto spędza w pracy 13, 14 godzin 6 dni w tygodniu, a w nocy budzi się z krzykiem z powodu karczochów. To nie jest zwykła praca, to pasja, której nie zrozumie nikt, kto nie czuje tej adrenaliny, kto nie czuje tych endorfin, kiedy widzi, że jego maszyna działa sprawnie, a każdym trybikiem jest człowiek, czyli istota niedoskonała - nie ma nic gorszego niż czynnik ludzki. No i jak to tak pięknie działa, to wtedy jest znak, że osoba za to odpowiedzialna wypruła sobie żyły, przychodzi pierwsza i wychodzi ostatnia, nie robi tego dla kasy, bo gastronomia płaci średnio, tylko z pasji, z miłości, z powołania. I jak ktoś depcze takie wartości, i jakby nie było wyrzeczenia, które ten zawód kosztuje, to jest, przepraszam za wyrazy, fiutem bolesnym. Bolało strasznie, zwłaszcza, że dowiedziałam się, że państwo właścicielstwo czują się przeze mnie (Bobaskę chyba w sensie) oszukani SIC! niestety gastronomia to gnój. A ja nie mam tyle forsy, żeby podjąć 75 procent ryzyka
ale to i tak już jest pieśń przeszłości, bo teraz Bobaska ma private chefa, czasem rodzina, a czasem znajomi, a do zawodu wykonywanego nie wrócę, do wyuczonego bardziej
Zaklnę, choć nie lubię...
Niech go szlag...!
Niech mu karczoch się śni do końca jego dni,
Niech sól mu się myli z cukrem,
Niech straci smak,
Niech żywi się wyłącznie brukselką,
Niech mrówki faraona zaatakują jego wszystkie knajpy,
Niech mu zawsze wychodzi zakalec,
Niech...
A Ty, Baronowo, jak już odchowasz Ludzkość, to odbijesz sobie!
Buziaki!
Dziękuję za wszystko!
4,557 2015-08-19 08:24:58
Starr, Lexpar my tu stosujemy fizykoterapię umysłową, nie zapominajcie o tym, pliizzz, bo my, 200% kobiety, w kompleksy wpadniemy jeszcze większe, niż je posiadamy...na własność
AnnoJo a czy ja kiedykolwiek powiedziałem, że Wy nie jesteście kobitkami na 200%.
A Wy w kompleksy nie wpadajcie, bo z takimi jak Wy to można wszystko.
Natomiast te młode to mają tylko postawę żądaniowo/ roszczeniową.
Proszę tej mojej wypowiedzi nie traktować, że ja mam jakieś doświadczenia, czy też kontakty z takimi młodymi kobietami.
Po pierwsze nie jestem pedofilem, po drugie nie jestem pedofilem a po trzecie to mam żonę którą bardzo kocham pomimo tego, ze potrafi być dla mnie przykra, ale co tam, miłość wszystko wybaczy.
A to, że Was szanuje to tak już na marginesie.
Milutkiego dnia wszystkim życzę.
4,558 2015-08-19 08:30:26 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-08-19 08:31:33)
panibaronowa napisał/a:Nie wierzę w homeopatię, serio to są jakieś bulbulatory, ale od kiedy stosuję pewne krople, nie choruję na przeziębienia ani inne syfy. Poza tym jak dwupierdzian fasoli nie zadziała na odczyn alergiczny po żarłocznym komarze, to też nie zaszkodzi. Bo ogólnie jestem przeciwna zjadaniu leków konwencjonalnych, ta niechęć płynie u nas w rodzinie od pokoleń, prababcia wrzuciła wszystkie swoje lekarstwa do pieca i była podobno niezła eksplozja. Jak słucham radia i tych wszystkich reklam, to dochodzę do wniosku, że jestem szczęśliwym człowiekiem: świetnie trzymam mocz, nie mam uczucia ciężkich nóg, stolec w normie, gitara, nie muszę łykać żadnych tabletek
Czeeeeeeeeśćććć AnnaJOOŁ! :* bulbulator dwupierdzianu likwiduje również ponoć skazę białkową
siemm okaaażeee...
Ja Ci kiedyś dokopię, osobiście
To ja myślałam, że młoda d. wciąż jestem, wciąż ta najważniejsza miłość przede mną, myślałam, że na fizykoterapeurkę też się nadam, a Ty o trzymaniu moczu, ciężkich nogach i tabletkach......czy wiesz jak ja się poczułam?
Jesteś młoda doopa, zapewniam.
A jak będziesz dokopywać to ja poproszę o info, będę robił za świadka, że wszystko odbylo się zgodnie z zasadami
.
To czy nie trzymasz moczu, masz ciężkie nogi wogóle mnie nie interesuje.
4,559 2015-08-19 11:33:47
Dzień dobry, Lexpar!
wszstkie jesteśmy tak piękne i tak młode, jak się czujemy. Bo kobieta pewna siebie, która lubi siebie, zawsze będzie promieniała, niezależnie od tego, czy odbiega od okładkowych kanonów. I to jest właśnie to piękno wewnętrzne
widać je na zewnątrz, serio
))
Aurorko, Kochana Ty moja, dziękuję
niezła klątwa, zapomniałaś o plagach egipskich, które mają na te jego tureckie plemię spaść
a apropo's zakalca. Moja Babcia Basia była taką babcią dość nietypową, mianowicie w ogóle nie umiała gotować, wszystko zawsze było paskudne (oprócz faworków, które według przepisu prababci Marii są najlepsze na świecie i tak się składa, że mam ten przepis
) no i zawsze babcia robiła ten zakalec. Do tego stopnia, że mój brat jak był mały, to myślał, że zakalec to nazwa ciasta, tak jak jest makowiec, szarlotka, sernik... no i zakalec. "olaboooga, znowu zrobiłam zakalec", a mój brat na to "super, babciu, to moje ulubione ciasto!"
4,560 2015-08-19 14:23:40
dzień dobry ![]()
przyczłapałam na Starrówkę i mam pytanie, tylko takie trochę nie-kafejkowe...
Czy Ktoś z Was zna jakiś sprawdzony super-smaczny przepis na przetwór z pomidorków koktajlowych? (nie keczup ani jakiś sos)
Porodziło się ich niesamowicie i tak jęczą z ogródka, żeby je zerwać i nie pozwolić zgnić na gałązkach...
byłabym stokrotnie wdzięczna, dźwięczna i jakakolwiek.
4,561 2015-08-19 17:02:57
Witam!
Autorze, przeczytałam twoją historię mniej, więcej. Ale najbardziej charakterystyczny jest pierwszy post. O tym, że najbardziej i najdłużej bolą nas zawody, zdrady, przykrości które przeżyliśmy w dzieciństwie. Aż sama sięgnęłam pamięcią do czasów przedszkola.
I powiem Wam, że mnie nic tak nie dokopało w dzieciństwie jak nieudana przyjaźń.
W szkole zawsze miałam pod górkę. Z nauką radziłam sobie dobrze, ale szkolna społeczność zawsze była mi nieprzyjazna. Szkoła była, mała, wszyscy się znali. Jako jedna z 3 osób w klasie byłam jedynaczką, miałam dziadków za granicą i miałam w domu dużo zabawek. W ramach tego, że przedszkole było nowe nie było wiele zabawek w nim moja mama za moją zgodą przekazała wiele zabawek dla przedszkola. Ale co ludzie docenią?
Jednak osobą numer 1 nielubianą w klasie była Gosia- córka i wnuczka nauczycielek. Jej babcia uczyła starsze klasy, a jej mama w liceum. Mama Gosi wpadała na taki oryginalny pomysł żeby zintegrować dzieci zanim nie pójdą do 1 klasy i urządziła w domu urodziny Gosi, zaprosiła cała klasę wraz z rodzicami. Był tort, stół dla dzieci w drugim pokoju dla dorosłych. Rozumiecie, że przyszłam tylko ja z mamą z 20 osób? No czaicie to?! Rodzice podzieli nas już w przedszkolu.
Przy elegancko zastawionym stoliku torcie i smakołykami zdobytymi z trudem w tamtych czasach siedziałam tylko ja i Gosia. I tak zawsze we dwie, aż do 3 klasy się trzymałyśmy. Pod koniec 3 klasy Gosia z rodzicami się wyprowadziła a ja zostałam sama. I cała klasa była mi bardzo niechętna. Na jakieś moje szczęście w klasie zawsze znajdzie się ,,rudy''. I znalazła się ruda Kaśka, którą też klasa nie lubiła...bo jest ruda. No więc miałam nowego sprzymierzeńca. I przyjaciółkę. Miałam od kogo brać lekcje z kim gadać na przerwach, siedzieć w autokarze.
Ale Kaśce zaczęło odwalać, i zaczęła bawić się w medium i we wróżkę. Cały czas tylko mówiła wróżeniu, odsunęła się od wszystkich. Po szkole, a nawet w czasie lekcji przesiadywała u jakieś wróżki w okolicy, albo tylko tak mówiła. W każdym razie, przyjaźń padła.
Pod koniec szkoły podstawowej dołączyła do naszej klasy Aga- nie zdała, byłą starsza rok.
Przyszła z innej szkoły. O tym, ze jest drugoroczna wiedziałam tylko ja. Ale zachowałam to dla siebie. Była też Emilka blondynka której klasa też nie rozpieszczała. Więc już miałam swoją paczkę ja, Emilka, Aga, sporadycznie Kaśka. Dziewczyny już wtedy rozglądały się za chłopakami, miały pierwsze miłości. Mi to nawet nie było w głowie, żadne chłopka mi się pobadał z moich rówieśników poza tym mi w głowie była wyprowadzka studia a nie miłości. Ale byłam na weselu z gdzie był taki jedne chłopak Eryk znad morza, studiował na AMW. I mi się podobał i dużo opowiadałam o nim, chociaż go prawie nie znałam. O ile Aga miała chłopaka, Kaśka żyła w swoim świecie, to Emilka była po zawodzie miłosny i strasznie mi zazdrościła, o czym nie miałam pojęcia. Wyszło tak, że ja i Emilka dostaliśmy się do tego samego liceum, do tej samej klasy. W klasie od początku był konflikt, dwie rywalizujące ze sobą grupy. Ja chciałam pozostać neutralna, tylko mieć spokój i się uczyć, zdać maturę i już nigdy więcej nie zadawać się z tymi ludźmi. Ale w pewnym momencie konflikt stał się tak widoczny, włączyli się w niego nauczyciele i wręcz była presja żeby niektóre osoby same ,,dobrowolnie'' zrezygnowały.
I to był defekt tych czasów, że nie było dobrych pedagogów, a nauczyciele byli nie do ruszenia.
Ja w pewnym czasie też zrezygnowałam i przeniosłam się na wieczorowe liceum. Do matury przygotowali mnie prywatni nauczyciele na korepetycjach. Bo z nauki nie zamierzałam rezygnować. W wieczorowym nauczyciele wiele razy pytali dlaczego zrezygnowałam z dziennego.
Wyróżniałam się bo jako jedna z nielicznych nie miałam brzucha, nie wyrzucili mnie z innych szkół, zależało mi na nauce. Po maturze, się definitywnie kończyłam z dawnym życiem.
Sprzedaliśmy dom. Ja miałam nowe mieszkanie w innym mieście, nowe życie. Ale żeby definitywnie zakończyć stare, trzeba było jeszcze zabrać wszystkie uskładane przez lata bibeloty, nowy nabywca domu chciał mieć dom pusty. Zajęło to kilka dni. Ostatniego dnia, kiedy już ostatnie rzeczy były załadowane na przyczepę. Ostatni raz obchodziłam stary dom i żegnałam stare śmieci, usłyszałam muzykę, to pod szkołą był festyn. Pomyślałam, że pójdę pożegnam dawnych znajomych. Tym razem wyjeżdżam na zawsze. Chciałam zamienić kilka słów z Emilką, Agą, Kaśką. Tymczasem: Kaśka leżała pijana gdzieś obok ławki, Aga była już z mężem, dzieckiem w wózku, z rodzicami, zajmowali z rodziną cały stół na wspólne biesiady, wyraźnie nie miała czasu. A Emilka chowała się za drzewo, żeby do niej nie podjeść.
Może to źle o mnie świadczy. A pomyślałam o Wy suki. To ja Wam pożyczałam moje ubrania, wysłałam kartki z wakacji, oraz przywoziłam pamiątkowe prezenty. Gdyby nie ja, Aga by nie zdała po raz kolejny. Emilka nie miałaby komu płakać w rękaw. A Kaśka zawdzięcza mi życie. Bo podejrzewam, że ona coś brała i jak miała atak na przystanku ja zareagowałam wezwałam pomoc i pogotowie. Ale kto to doceni?!
Zawinęłam się szybko z festynu, i jechałam autem za ostatnim transportem z naszymi pudełkami.
I tak sobie myślałam tyle lat minęło tyle lat straconych, tyle ludzi zawiodło, tyle przykrości, smutku niekiedy radości, płaczu i śmiechu. Jednak wtedy czułam się tak dobrze jak chyba nigdy wcześniej zawsze chciałam się stamtąd wyprowadzić, uciec i już nigdy nie wrócić. Zaczynałam nowe życie.
4,562 2015-08-19 22:30:43
Dzień dobry wieczór wszystkim ![]()
Witaj Ludmiło A
Autorze, przeczytałam twoją historię mniej, więcej.
to znaczy mniej, czy więcej? ![]()
Ale najbardziej charakterystyczny jest pierwszy post. O tym, że najbardziej i najdłużej bolą nas zawody, zdrady, przykrości które przeżyliśmy w dzieciństwie
To jest jak najbardziej zrozumiałe. Po raz pierwszy spotyka się wtedy, młody nafaszerowany ideałami, człowiek z niegodziwością innych. Ci inni, są po prostu inni... Wyszli z innego środowiska, mają, albo nie mają inne ideały, maja inny poziom wrażliwości, empatii i egoizmu...
A poza tym, wszystko pierwsze jest najintensywniejsze, jest nowe i nieznane. Tu można spotkać "rajski ogród" ale można też nadziać się na cierniste krzewy w tym ogrodzie... Wszystko to jednak jest potrzebne do rozwoju. O tym też jest ten wątek, przekształcony w netkafejkę...
...Zaczynałam nowe życie.
Będzie dalszy ciąg?
Zostajesz z nami?
4,563 2015-08-19 22:34:58
dobry wieczór
ups, Starr czy Ty dziś żartujesz, czy całkiem powaznie?
4,564 2015-08-19 22:50:04 Ostatnio edytowany przez starr (2015-08-19 22:50:57)
dobry wieczór
ups, Starr czy Ty dziś żartujesz, czy całkiem powaznie?
Witaj AnnoJo
obawiam się, że nie rozumiem...
4,565 2015-08-19 23:17:50 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-19 23:19:08)
annaJo napisał/a:dobry wieczór
ups, Starr czy Ty dziś żartujesz, czy całkiem powaznie?
Witaj AnnoJo
obawiam się, że nie rozumiem...
oj, głupio mi tak wprost pytać, to było pytanie do Twoje przedostatniego postu a właściwie jego dolnej częsci, ale spróbuję Cię naprowadzić: spójrz wyżej i wyżej ![]()
4,566 2015-08-19 23:19:41
Cześć, Ludmiłaa
tak, padły ideały dość wcześnie, co, niestety nie pogodzę się z tym, żeby nie przyzwyczajać się do ludzi ![]()
Dobry wieczór wszystkim
Ja też AnnoJo, nie wiem, o co chodzi
elaboruj ![]()
Niestety moje nowe gastronomiczne życie przesunęło się w przyszłość o jeden dzień, bo moja nowa superlodówka miała urębane drzwi
ale żeby nie tracić rezonu, udałyśmy się z Bobaską do ekosklepu za rogiem, w celu nabycia drogą kupna zwiędłych warzywek dla dziecka na kremiki i obiadki. Jako że jestem tak bardzo na diecie, to kupiłam sobie za ciężkie pieniądze amarantuski. 6 amarantusowych sezamków za prawie dychę, myślę sobie, wolałabym browara na wieczór, ale mam nadzieję, że lifolifilizowana malina zrobi cuda. No niestety smakowało to podle, jak jadło dla papug, byłam zdegustowana, na dodatek została masa okruszków w opakowaniu, które mój wąż w kieszeni kazał mi wyjeść. No i z tej chytrości wsypałam je sobie wszystkie w oczy i za kołnierz. AVE JA.
Okruszynko kochana, moim skromnym zdaniem - pomidorki koktajlowe kładziesz na blaszce, pieczesz w niskiej temperaturze dość długo (jakieś 120 stopni), aż się pomarszczą, ale żeby nie było czarnego ani brązowego koloru za dużo. Mają puścić sok. Możesz na tę blachę dać też czosnek, cebulkę, trochę ziół świeżych. Trochę osolić najlepiej solą morską. Jak już się upieką, przekładasz do gara, co nie przypala, jak takiego nie masz - wstaw gar na patelnię, a patelnię wypełnij wodą.
Ja bym dokupiła do tego kilka dorodnych papryk czerwonych, upiekłabym osobno i obrała ze skóry (po pieczeniu wrzucasz do zamkniętego pojemnika, łatwiej się będą obierać, musisz z nich, jak wystygną, usunąć skórę, pestki i cały bebech. Ale pieczesz z ogonkiem. Upieczone, obrane papryki, pomidorki i resztę wrzucasz do gara, zalewasz trochę wodą i dusisz na małym ogniu, aż gęstość będzie Ci odpowiadać. Potem zażarcie blenderujesz, aż poczujesz wibracje blendera w zębach, kostkach i reszcie ciała. Jak już będziesz miała zdrętwiałą rękę, to dajesz se siana, bierzesz gęste sito i fasujesz uzyskaną ciecz przez gęste sito, pomagając sobie drewnianą łyżką, blenderem i pokładami cierpliwości. Zostanie na sicie duzo skór, te wywalasz do śmiecia. Przefasowany sos doprawiasz do smaku solą, ziołami, możesz też podlać to trochę dobrą oliwą. Kiedy uzyskasz upragnioną gęstość i smak, przelewasz do wyparzonych słoików, zamykasz je i zdaje się w bain marie, czyli kąpieli wodnej, pieczesz zamknięte słoje w temp 100 stopni pół godziny, ale muszę sprawdzić, czy na pewno, bo nie pamiętam. Jeśli nalejesz sos do gorrrących słojów, wystarczy, że je tyko odwrócisz do góry dnem i pozostawisz do ostygnięcia. Możesz część sosu doprawić wędzoną papryką, sprawdzi się potem jako cudowna marynata do mięs, tylko trzeba osłodzić przy produkcji marynaty i dodać dynamitu, czyli ostrości. Mam nadzieję, że Cię zainspirowałam choć trochę. Z takimi małymi pomidorkami jest ciężka sprawa, bo mają dużo skór, ale jeśli nie pryskane, to naprawdę warto się namęczyć i dać temu duuuużo miłości, bo aromatyczne są jak mało które ![]()
4,567 2015-08-19 23:27:26 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-19 23:31:27)
no dobra, zamąciłam, już nie pytam więcej
chciałam wiedziec, czy Starr taki gościnny jest na serio, czy dla żartu
aż się ciesze, że mnie żadne uprawy nie wychodza, u mnie tylko kwiatki i kwiatuszki
, tyle roboty, uf
wsadziłam wprawdzie kilka krzaczków pomidorków, ale zbiór był na jedna sałatkę i tak jest zawsze i ze wszystkim jadalnym, cukinie coś zeżarło, wiśnie to wiem co zeżarło, bo szpaki, papierówki też wiem kto: jakiś muszki i osy, aż zostało 2 kg, a sliwki były 3. Tylko szczypiorek i zioła rosną ![]()
4,568 2015-08-19 23:27:35
starr napisał/a:annaJo napisał/a:dobry wieczór
ups, Starr czy Ty dziś żartujesz, czy całkiem powaznie?
Witaj AnnoJo
obawiam się, że nie rozumiem...oj, głupio mi tak wprost pytać, to było pytanie do Twoje przedostatniego postu a właściwie jego dolnej częsci, ale spróbuję Cię naprowadzić: spójrz wyżej i wyżej
Doszedłem do Forum Kobiet...
i nic... dzisiaj mało kumaty jestem, a wszystko pewnie przez małą ilość snu...
4,569 2015-08-19 23:28:45
no dobra, zamąciłam, już nie pytam więcej
chciałam wiedziec, czy Starr taki gościnny jest na serio, czy dla żartu
Zapytałem z ciekawości...
4,570 2015-08-19 23:32:17
Zapytałem z ciekawości...
no to ufff
4,571 2015-08-19 23:34:20
Witaj PaniArystokracjo
Cześć, Ludmiłaa
tak, padły ideały dość wcześnie, co, niestety nie pogodzę się z tym, żeby nie przyzwyczajać się do ludzi
Dobry wieczór wszystkim
Ja też AnnoJo, nie wiem, o co chodzi
elaboruj
Niestety moje nowe gastronomiczne życie przesunęło się w przyszłość o jeden dzień, bo moja nowa superlodówka miała urębane drzwi
ale żeby nie tracić rezonu, udałyśmy się z Bobaską do ekosklepu za rogiem, w celu nabycia drogą kupna zwiędłych warzywek dla dziecka na kremiki i obiadki. Jako że jestem tak bardzo na diecie, to kupiłam sobie za ciężkie pieniądze amarantuski. 6 amarantusowych sezamków za prawie dychę, myślę sobie, wolałabym browara na wieczór, ale mam nadzieję, że lifolifilizowana malina zrobi cuda. No niestety smakowało to podle, jak jadło dla papug, byłam zdegustowana, na dodatek została masa okruszków w opakowaniu, które mój wąż w kieszeni kazał mi wyjeść. No i z tej chytrości wsypałam je sobie wszystkie w oczy i za kołnierz. AVE JA.
Wszystko co zdrowe, jest niesmaczne. Powtarzam to mojej starszej, która z uporem maniaka zamieniła mięso na soję, cukier na xyli-costam, a ciastka piecze nie wiem z czego, ale nie zawiera glutenu. Sól jest tylko dla mnie, bo ja wszystko, no prawie wszystko dosalam... Cukru i ciastek nie dosalam...
Okruszynko kochana, moim skromnym zdaniem - pomidorki koktajlowe kładziesz na blaszce, pieczesz w niskiej temperaturze dość długo (jakieś 120 stopni), aż się pomarszczą, ale żeby nie było czarnego ani brązowego koloru za dużo. Mają puścić sok. Możesz na tę blachę dać też czosnek, cebulkę, trochę ziół świeżych. Trochę osolić najlepiej solą morską. Jak już się upieką, przekładasz do gara, co nie przypala, jak takiego nie masz - wstaw gar na patelnię, a patelnię wypełnij wodą.
Ja bym dokupiła do tego kilka dorodnych papryk czerwonych, upiekłabym osobno i obrała ze skóry (po pieczeniu wrzucasz do zamkniętego pojemnika, łatwiej się będą obierać, musisz z nich, jak wystygną, usunąć skórę, pestki i cały bebech. Ale pieczesz z ogonkiem. Upieczone, obrane papryki, pomidorki i resztę wrzucasz do gara, zalewasz trochę wodą i dusisz na małym ogniu, aż gęstość będzie Ci odpowiadać. Potem zażarcie blenderujesz, aż poczujesz wibracje blendera w zębach, kostkach i reszcie ciała. Jak już będziesz miała zdrętwiałą rękę, to dajesz se siana, bierzesz gęste sito i fasujesz uzyskaną ciecz przez gęste sito, pomagając sobie drewnianą łyżką, blenderem i pokładami cierpliwości. Zostanie na sicie duzo skór, te wywalasz do śmiecia. Przefasowany sos doprawiasz do smaku solą, ziołami, możesz też podlać to trochę dobrą oliwą. Kiedy uzyskasz upragnioną gęstość i smak, przelewasz do wyparzonych słoików, zamykasz je i zdaje się w bain marie, czyli kąpieli wodnej, pieczesz zamknięte słoje w temp 100 stopni pół godziny, ale muszę sprawdzić, czy na pewno, bo nie pamiętam. Jeśli nalejesz sos do gorrrących słojów, wystarczy, że je tyko odwrócisz do góry dnem i pozostawisz do ostygnięcia. Możesz część sosu doprawić wędzoną papryką, sprawdzi się potem jako cudowna marynata do mięs, tylko trzeba osłodzić przy produkcji marynaty i dodać dynamitu, czyli ostrości. Mam nadzieję, że Cię zainspirowałam choć trochę. Z takimi małymi pomidorkami jest ciężka sprawa, bo mają dużo skór, ale jeśli nie pryskane, to naprawdę warto się namęczyć i dać temu duuuużo miłości, bo aromatyczne są jak mało które
Masz talent do rozbudzania moich ślinianek... ![]()
4,572 2015-08-19 23:45:45
to ja mam, całkiem nieźle, bo moja młodsza latorośc wprawdzie mięsiwa żadnego i ryb nie jada, ale całą reszte to i owszem
jutro będzie zapiekanka z dyni: dynia, kartofelki i cebula, mocno pieprzne z łyzka miodu, naprawde pychota ![]()
PaniB ja zawsze gorące coś tam do zimnych słoików wsadzam, czy tak też można?
4,573 2015-08-19 23:51:08
czy Wam też w prawym dolnym rogu pokazuje się biały prostokąt, a na nim "Zobacz również: nazwa wątku, najczęsciej Mój nałóg - onanizm"
wkurza mnie to, bo zasłania kawałek ekranu i nie wiem jak to wyłączyć
4,574 2015-08-19 23:53:51
czy Wam też w prawym dolnym rogu pokazuje się biały prostokąt, a na nim "Zobacz również: nazwa wątku, najczęsciej Mój nałóg - onanizm"
wkurza mnie to, bo zasłania kawałek ekranu i nie wiem jak to wyłączyć
A z jakiej przeglądarki Korzystasz? Jak z IE, to obawiam się, że nie ma ratunku...
4,575 2015-08-19 23:55:20 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-19 23:55:32)
annaJo napisał/a:czy Wam też w prawym dolnym rogu pokazuje się biały prostokąt, a na nim "Zobacz również: nazwa wątku, najczęsciej Mój nałóg - onanizm"
wkurza mnie to, bo zasłania kawałek ekranu i nie wiem jak to wyłączyć
A z jakiej przeglądarki Korzystasz? Jak z IE, to obawiam się, że nie ma ratunku...
z Chrome
4,576 2015-08-20 00:03:03
dobranocka ![]()
4,577 2015-08-20 00:05:01
hahahahhahaha a to Ci heca, bo ja mam najczęściej zostawił mnie dla przyjaciółki ![]()
AnnaJo - moszna, ale obręby słojów muszo być nienagannie czyste i wyparzone do imentu, bo inaczej bakterie mnożyć sie bydo pod zakryntko na potengie.
Co równa się gazowany sos z zielonymi włosami.
Da się to wyłączyć, jak najedziesz myszą, to w prawym górnym rogu objawi się strzałka zwijająca onanizm.
Starr, to jak kiedyś napiszę książkę kucharską, to będzie nosiła tytuł Ślinianki Starra. ![]()
AAAA nie prawda że, stek z angusa z ekologicznej hodowli z mazur jest zdrowy jak nie wiem, zwłaszcza krrrrrwistyyy i popity dobrym winem. Ojezu ale bym wtranżoliła takiego rib eye'a. A tu amaratusy z filolizolizowaną maliną. I to już na zawsze tak musi być, bo będę udawała przed Bobaską, że to wszystko jest takie super mniam dobre, a pavlova? FUJ!
Jestem tak zmęczona, że aż mi się nie chce przecinków stawiać. Tak się dziś dotleniłam na spacerze, że w sklepie myślałam, że mi słabo i umieram, a to był ten tlen.
4,578 2015-08-20 00:08:22
starr napisał/a:annaJo napisał/a:czy Wam też w prawym dolnym rogu pokazuje się biały prostokąt, a na nim "Zobacz również: nazwa wątku, najczęsciej Mój nałóg - onanizm"
wkurza mnie to, bo zasłania kawałek ekranu i nie wiem jak to wyłączyć
A z jakiej przeglądarki Korzystasz? Jak z IE, to obawiam się, że nie ma ratunku...
z Chrome
1. Wejdź w ustawienia - na górnym pasku po prawej, takie trzy równoległe poziome kreski = otworzy się panel z opcjami
2. kliknij w "ustawienia"
3. Po lewej stronie, pod historią są "rozszerzenia" - wejdź w to
4. na dole jest "pobierz więcej rozszerzeń" - kliknij w to
5. otworzy się sklep z rozszerzeniami. W środkowej kolumnie znajdziesz "ublock orygin" (czerwona tarcza z UO) - zainstaluj...
6. wyłącz i włącz chroma - okienka już nie powinno być. U mnie zadziałało
4,579 2015-08-20 00:11:35
dobranocka
Kolorowych AnnoJo
4,580 2015-08-20 00:23:25 Ostatnio edytowany przez starr (2015-08-20 00:24:18)
/.../
Starr, to jak kiedyś napiszę książkę kucharską, to będzie nosiła tytuł Ślinianki Starra.
Korekta pewnie zmieni na śliniaki... ![]()
AAAA nie prawda że, stek z angusa z ekologicznej hodowli z mazur jest zdrowy jak nie wiem, zwłaszcza krrrrrwistyyy i popity dobrym winem. Ojezu ale bym wtranżoliła takiego rib eye'a. A tu amaratusy z filolizolizowaną maliną. I to już na zawsze tak musi być, bo będę udawała przed Bobaską, że to wszystko jest takie super mniam dobre, a pavlova? FUJ!
Bobaska dorośnie do schabowego, to wtedy się zacznie zmiana gustów kulinarnych i codziennego menu...
Jestem tak zmęczona, że aż mi się nie chce przecinków stawiać. Tak się dziś dotleniłam na spacerze, że w sklepie myślałam, że mi słabo i umieram, a to był ten tlen.
To gdzie w wawce tyle tlenu? bo testowałem dzisiaj skaryszaka, ale takiego odlotu nie miałem...
4,581 2015-08-20 01:05:10
Po trzynastej...
Czas na sen...
Dobranoc wszystkim <papa>
Dzisiaj kołysanka na bluesowo: https://youtu.be/ImeGvFhl_VI
4,582 2015-08-20 08:32:51
Witajcie
4,583 2015-08-20 08:33:06 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-08-20 08:41:18)
Witajcie"
Sorrki, i chyba znowu są jakieś problemy.
Ja postów nie nabijam a tu na to wyglada.
Napisałem post a wyszło, źe dwa razy Was powitałem.
Napisalem w poście, że chyba żyjemy na innych półkulach.
Bo pomimo tego, że Starr jest prawie moim sasiadem ( mieszka na cudnej Saskiej Kępie a ja na Gocławiu)
To dzieli nas ogromna różnica czasu.
U niego jest trzynasta a u mnie pierwsza w nocy.
Prawda, że to jest ciekawe.
Pomimo tego to życze Wam wszystkm no wlaśnie nie wiem, czy życzyć miłego dnia czy kolorowych snów 
4,584 2015-08-20 12:09:57 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-08-20 12:23:44)
DZIEŃ dobry ![]()
ale mam lodówę, huuhuuhuu... i parowar, huuhuuuu, ale jestem szczęśliwa.
Starr, ale Ty pewnie wolnym krokiem, spacerowym, jak to po parku, bo my z Bobaską to nie mamy chwili do stracenia, więc ja z tym wozem to sprinty uskuteczniam - nic mnie tak nie męczy jak wolne chodzenie, od Dziadka się tego nauczyłam, że człowiek, jak idzie, to wyprostowany, głowa do góry, dumnie i pewnym krokiem, więc zasuwam, drobiąc jak gejsza w klapeczkach, z wózeczkiem, ZIUUUU, i o zziajanie nietrudno
a jak ktoś jest takim trutniem leniwym, jak ja, co upały twarzą do wiatraka przesiedział, no i te pety na dodatek, to wiesz, szybko z formy wypada i jak sprinta walnie z rana, to aż w głowie się kreci od tego sportu ![]()
poza tym podobno nad Wilańcem, jak to się mówi w gwarze miejscowej, jest najmniejsza ilość smogu i jest najlepsze powietrze u nas. więc jakby ktoś miał ochotę dołączyć do naszego peletonu, to zapraszamy ![]()
tak przy okazji czystego powietrza, czy jesteście świadomi tragedii, z jaką zmagają się mieszkańcy Izabelina, Babic, Radiowa i Wawrzyszewa i tamtych okolic? Miasto powiększyło o 40 % spalarnię śmieci, te śmieci palą się w 80 stopniach centjusza i ci ludzie żyją w śmieciowych oparach. Dzieci w domach siedzą, bo jak wychodzą na dwór i wracają, to są otrute i rzygają. Nieruchomości (izabelin szpanerska, droga dzielnica!) spadły na łeb na szyję i są niesprzedwalne. Miasto ma tych ludzi w dupie. Jestem bardzo sercem z nimi, poczytajcie sobie o akcji czyste radiowo, to jest jakaś masakra.
4,585 2015-08-20 13:06:54 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-08-20 13:08:40)
to znaczy mniej, czy więcej?
Przyznam, że nie przeczytałam całej kafejki od A do Z
Tylko kilka stron
To jest jak najbardziej zrozumiałe. Po raz pierwszy spotyka się wtedy, młody nafaszerowany ideałami, człowiek z niegodziwością innych. Ci inni, są po prostu inni... Wyszli z innego środowiska, mają, albo nie mają inne ideały, maja inny poziom wrażliwości, empatii i egoizmu...
A poza tym, wszystko pierwsze jest najintensywniejsze, jest nowe i nieznane. Tu można spotkać "rajski ogród" ale można też nadziać się na cierniste krzewy w tym ogrodzie... Wszystko to jednak jest potrzebne do rozwoju. O tym też jest ten wątek, przekształcony w netkafejkę...
Ja miałam wrażenie, że tamte dzieci ze szkoły i ludzie z okolicy byli pozbawieni uczuć wyższych, że o wrażliwości nie wspomnę.
Ja na tamte czasy i okoliczności byłam wyjątkowym dzieckiem bo wrażliwym, delikatnym z zupełnie innym podejściem do życia.
Ale fakt faktem że już np na studiach nie miałam żadnych problemów z ludźmi, z koleżankami które obmawiają czy z niesprawiedliwością wykładowców na przykład. Dla mnie to było oczywiste.
Powiem Wam jeszcze coś, w szkole podstawowej mieliśmy taką wychowawczynię od polskiego. Mówię Wam to zła kobieta była ![]()
Teraz się śmieje, ale ona wysoka szczupła, z przenikliwym spojrzeniem, jej nie dało się oszukać, czytała w myślach, ona przed klasówką wchodziła do klasy pierwsze co podeszła do ludzi którzy mieli ukryte ściągi. Ona jak nikt umiała tak uczniowi dokopać, wychwycić słaby punkt. Nawet rodzice na wywiadówkach czuli się jak na kazaniu. Jak ojciec koleżanki chciał raz wyjść wcześniej bo się spieszył, jak go upomniała: siadaj to każdy kto stał siadał na czym mógł
żeby żaden rodzic się nie wymknął zamykała klasę na klucz podczas wywiadówki. Ja zawsze lubiłam polski ale u niej starłam się podwójnie. Ona się nie darła jak inne nauczycielki ona powiedziała coś raz i od razu było jasne. Zresztą to była rodzina ORMO Nie wiem za co ale zawsze jakoś ja dziwnie lubiłam, nawet podziwiałam. Moja córka nosi właśnie jej imię.
Może ta kobieta nie była miła, delikatna. Ale z drugiej strony dała mi niezła lekcję i to nie tylko polskiego.
Zostajesz z nami?
Postaram się zaglądać do kafejki jak mi czas pozwoli, to coś napisać czasem ![]()
![]()
4,586 2015-08-20 15:09:25
Dzień dobry.
Baronówko dziękuję za propozyszyn. Kiedyś sobie to zrobię, bo w tym roku stanęło jednak na tym, że spróbuję pomidorzyska ususzyć i zalać oliwą z ziołami.
A jak wyjdzie porażka to zmiksuje to wszystko blenderem na ament.
Warszafffko najmilsza... a nie chodzicie Wy wszyscy pogrzebać teraz w korycie Wisły? Ja to bym była archeologiem codziennie, gdybym mieszkała w Mieście.
4,587 2015-08-20 17:42:30 Ostatnio edytowany przez starr (2015-08-20 20:35:17)
Witajcie"
Sorrki, i chyba znowu są jakieś problemy.
Ja postów nie nabijam a tu na to wyglada.
Napisałem post a wyszło, źe dwa razy Was powitałem.Napisalem w poście, że chyba żyjemy na innych półkulach.
Bo pomimo tego, że Starr jest prawie moim sasiadem ( mieszka na cudnej Saskiej Kępie a ja na Gocławiu)
To dzieli nas ogromna różnica czasu.
U niego jest trzynasta a u mnie pierwsza w nocy.
Prawda, że to jest ciekawe.Pomimo tego to życze Wam wszystkm no wlaśnie nie wiem, czy życzyć miłego dnia czy kolorowych snów
Nomenklatura została przyjęta przez aklamację, na podstawie propozycji Aurory... Zawsze mamy trzynastą, bądź czternastą w nocy. Moje lenistwo wprowadza pewnie zamieszanie, bo nie piszę "w nocy"... Dodatkowo trzynasta z powodów historycznych, że tak się wyrażę, ma moją wielką sympatię... To wielki luksus mieć w ciągu doby dwa razy trzynastą
Miłe życzenia, niezależnie od ich treści, są zawsze mile widziane, dlatego życzę Ci miłego dnia, popołudnia, wieczoru i nocy. Wszystko hurtem i naraz... ![]()
DZIEŃ dobry
ale mam lodówę, huuhuuhuu... i parowar, huuhuuuu, ale jestem szczęśliwa.
A my podzielamy Twoje uczucie szczęścia. Teraz przed otwieraniem lodówki trzeba kota czymś innym zająć, coby nie podpatrzył tego myka, co pozwala na otwarcie drzwi i penetrację zawartości... ![]()
Starr, ale Ty pewnie wolnym krokiem, spacerowym, jak to po parku, bo my z Bobaską to nie mamy chwili do stracenia, więc ja z tym wozem to sprinty uskuteczniam - nic mnie tak nie męczy jak wolne chodzenie, od Dziadka się tego nauczyłam, że człowiek, jak idzie, to wyprostowany, głowa do góry, dumnie i pewnym krokiem, więc zasuwam, drobiąc jak gejsza w klapeczkach, z wózeczkiem, ZIUUUU, i o zziajanie nietrudno
a jak ktoś jest takim trutniem leniwym, jak ja, co upały twarzą do wiatraka przesiedział, no i te pety na dodatek, to wiesz, szybko z formy wypada i jak sprinta walnie z rana, to aż w głowie się kreci od tego sportu
I tu muszę Ciebie zmartwić, bo ja w adidaskach i z kijami sobie zaliczam okrążenia wokół... tak na oko jakiś kilometr czysta za jednym okrążeniem, w tempie raczej szybkim...
(jednak postanowiłem, że odchudzam się dalej)
poza tym podobno nad Wilańcem, jak to się mówi w gwarze miejscowej, jest najmniejsza ilość smogu i jest najlepsze powietrze u nas. więc jakby ktoś miał ochotę dołączyć do naszego peletonu, to zapraszamy
Ja chętnie, dołączę
tylko nie za bardzo wiem, gdzie Wilaniec (to gdzieś w okolicy pałacu?)
tak przy okazji czystego powietrza, czy jesteście świadomi tragedii, z jaką zmagają się mieszkańcy Izabelina, Babic, Radiowa i Wawrzyszewa i tamtych okolic? Miasto powiększyło o 40 % spalarnię śmieci, te śmieci palą się w 80 stopniach centjusza i ci ludzie żyją w śmieciowych oparach. Dzieci w domach siedzą, bo jak wychodzą na dwór i wracają, to są otrute i rzygają. Nieruchomości (izabelin szpanerska, droga dzielnica!) spadły na łeb na szyję i są niesprzedwalne. Miasto ma tych ludzi w dupie. Jestem bardzo sercem z nimi, poczytajcie sobie o akcji czyste radiowo, to jest jakaś masakra.
Radiowo zawsze śmierdziało, bo przecież tam było miejskie wysypisko śmieci. Drugie było w Baniosze, a trzecie w Pruszkowie...
starr napisał/a:to znaczy mniej, czy więcej?
Przyznam, że nie przeczytałam całej kafejki od A do Z
Tylko kilka stron
Nie miałem na myśli czytania całości, czyli tych stu dwudziestu stron, tylko pierwszych, chyba dwudziestu...
starr napisał/a:To jest jak najbardziej zrozumiałe. Po raz pierwszy spotyka się wtedy, młody nafaszerowany ideałami, człowiek z niegodziwością innych. Ci inni, są po prostu inni... Wyszli z innego środowiska, mają, albo nie mają inne ideały, maja inny poziom wrażliwości, empatii i egoizmu...
A poza tym, wszystko pierwsze jest najintensywniejsze, jest nowe i nieznane. Tu można spotkać "rajski ogród" ale można też nadziać się na cierniste krzewy w tym ogrodzie... Wszystko to jednak jest potrzebne do rozwoju. O tym też jest ten wątek, przekształcony w netkafejkę...Ja miałam wrażenie, że tamte dzieci ze szkoły i ludzie z okolicy byli pozbawieni uczuć wyższych, że o wrażliwości nie wspomnę.
Ja na tamte czasy i okoliczności byłam wyjątkowym dzieckiem bo wrażliwym, delikatnym z zupełnie innym podejściem do życia.
Ale fakt faktem że już np na studiach nie miałam żadnych problemów z ludźmi, z koleżankami które obmawiają czy z niesprawiedliwością wykładowców na przykład. Dla mnie to było oczywiste.
Powiem Wam jeszcze coś, w szkole podstawowej mieliśmy taką wychowawczynię od polskiego. Mówię Wam to zła kobieta była
Teraz się śmieje, ale ona wysoka szczupła, z przenikliwym spojrzeniem, jej nie dało się oszukać, czytała w myślach, ona przed klasówką wchodziła do klasy pierwsze co podeszła do ludzi którzy mieli ukryte ściągi. Ona jak nikt umiała tak uczniowi dokopać, wychwycić słaby punkt. Nawet rodzice na wywiadówkach czuli się jak na kazaniu. Jak ojciec koleżanki chciał raz wyjść wcześniej bo się spieszył, jak go upomniała: siadaj to każdy kto stał siadał na czym mógłżeby żaden rodzic się nie wymknął zamykała klasę na klucz podczas wywiadówki. Ja zawsze lubiłam polski ale u niej starłam się podwójnie. Ona się nie darła jak inne nauczycielki ona powiedziała coś raz i od razu było jasne. Zresztą to była rodzina ORMO Nie wiem za co ale zawsze jakoś ja dziwnie lubiłam, nawet podziwiałam. Moja córka nosi właśnie jej imię.
Może ta kobieta nie była miła, delikatna. Ale z drugiej strony dała mi niezła lekcję i to nie tylko polskiego.
To znaczy potrafiła wymusić respekt, ale czy to można nazwać autorytetem? chyba nie...
starr napisał/a:Zostajesz z nami?
Postaram się zaglądać do kafejki jak mi czas pozwoli, to coś napisać czasem
Będzie mi miło poczytać Twoje literki ![]()
Dzień dobry.
Baronówko dziękuję za propozyszyn. Kiedyś sobie to zrobię, bo w tym roku stanęło jednak na tym, że spróbuję pomidorzyska ususzyć i zalać oliwą z ziołami.
A jak wyjdzie porażka to zmiksuje to wszystko blenderem na ament.
Warszafffko najmilsza... a nie chodzicie Wy wszyscy pogrzebać teraz w korycie Wisły? Ja to bym była archeologiem codziennie, gdybym mieszkała w Mieście.
Czyścicieli i poszukiwaczy jest trochę, jak na razie to znaleziono "jedynie" 16 ton śmieci czyszcząc tylko prawy brzeg... Nieuregulowane kwestie właścicielskie, bo nie cały brzeg należy do miasta, mogą narazić na nieprzyjemności, a poza tym, woda przy tak niskim stanie jest bardzo brudna...
4,588 2015-08-20 21:42:42
dobry wieczór ![]()
gratulacje PaniB lodówki, już otwieram szampana na okoliczność, żeby dobrze ciepełko oddawała, a przy okazji zmrozić potrafiła
O'kruszynko a jak się u nas suszy pomidorki koktajlowe, czy na słońcu jak Włosi? Ususz koniecznie, a jak zalejesz oliwą, podsypiesz ziołami, to potem poczęstujesz nas...ja już ostrzę widelec ![]()
Starr ja tez pop...łam po Skaryszewskim z kijami, ale to było przed upałami, 3 kółka mi wystarczyły
no i zawsze chciałam odpoczywać w ogrodzie różanym, a koleżanki nie pozwalały, tylko marsz, marsz, marsz
PS, mam stracha, jutro musze jechać do sądą ![]()
4,589 2015-08-20 21:51:02
dobry wieczór
gratulacje PaniB lodówki, już otwieram szampana na okoliczność, żeby dobrze ciepełko oddawała, a przy okazji zmrozić potrafiła
O'kruszynko a jak się u nas suszy pomidorki koktajlowe, czy na słońcu jak Włosi? Ususz koniecznie, a jak zalejesz oliwą, podsypiesz ziołami, to potem poczęstujesz nas...ja już ostrzę widelec
Starr ja tez pop...łam po Skaryszewskim z kijami, ale to było przed upałami, 3 kółka mi wystarczyły
no i zawsze chciałam odpoczywać w ogrodzie różanym, a koleżanki nie pozwalały, tylko marsz, marsz, marsz
PS, mam stracha, jutro musze jechać do sądą
Witaj AnnoJo
A teraz jest po upałach... ja co prawda jeszcze nie wywiałem z siebie nadmiaru ciepła, ale wczoraj dwa kółka wydreptałem. Tyle ze chodzenie wzdłuż Waszyngtona i Zielenieckiej tlenu nie dostarcza. Chociażby mały lasek, ale z dala od ruchliwych ulic przydał by się na Saskiej Kępie.
Do Sądu na którą idziesz? Będę trzymał kciuki... ponoć maja moc pomagania ![]()
4,590 2015-08-20 22:13:30
Dobry wieczór! ;-)))
Kto z Państwa przysiądzie się, by skubać ziarna wielkiego jak młyńskie koło słonecznika?
4,591 2015-08-20 22:16:23
Dobry wieczór! ;-)))
Kto z Państwa przysiądzie się, by skubać ziarna wielkiego jak młyńskie koło słonecznika?
Dobry wieczór Auroro
Ja się dołączę do tego koła, ale uprzedzam, że bywa tak, że nie potrafię się zatrzymać... słonecznika po prostu lubię ![]()
4,592 2015-08-20 22:22:24 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-20 22:25:36)
aurora borealis napisał/a:Dobry wieczór! ;-)))
Kto z Państwa przysiądzie się, by skubać ziarna wielkiego jak młyńskie koło słonecznika?Dobry wieczór Auroro
Ja się dołączę do tego koła, ale uprzedzam, że bywa tak, że nie potrafię się zatrzymać... słonecznika po prostu lubię
Witaj Świecie Nasz!
Dwa razy w ciągu doby godzina trzynasta... Ta z czasów PRL-u? ;-)))
Lexpar, to jedyna kafejka w Układzie Słonecznym zamykana dopiero o 13.00 ;-)))
Fajnie, że piszesz takie miłe rzeczy z rana. Podziwiam ludzi, którzy nawet tuż po przebudzeniu mają dobry humor.
Na Ciebie zawsze można liczyć. Nawet przy łuskaniu słonecznika! Robię zatem specjalne miejsce. A jak go jadasz? Najpierw łuskasz i chowasz do polika magazynując, a potem zjadasz, czy każde ziarnko połykasz osobno? ;-)))
4,593 2015-08-20 22:27:31 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-20 22:28:20)
Aurora,
Mocno Cię przytulam. Tęskniłem za tą przyjazną atmosferą, o którą tutaj bardzo dbasz.
Wszystko u mnie dobrze. Dojrzałym wreszcie do pewńych zmian, które od jakiegoś czasu wprowadzam w swoje życie. Czuję się coraz lżej, jakbym pozbywała się ciężarów, które zbyt długo dźwigałam na plecach.
I tak, zdecydowanie jestem musnięta słońcem Chyba ostatnio tak osmagana słońcem byłam w dzieciństwie. Będąc szczerym, to nawet teraz jestem w miejscu gdzie słońce jest gwarantowane a żeby się schłodzić ruszam do położonego pareset meteów wyżej średniowiecznego miasta, w ciszy i chłodzie którego wypoczywać lubił także Herling Grudziński.
Pisałaś wcześniej, że zainwestowałaś w krem. Ja ze 2 lata temu pakując się na jakiś wyjazd stwierdziłam, że z tymi mazidłami to jest jakieś ostre przegięcie, bo zapakowałam krem z filtrem na dzień, krem regenujący na noc i jeszcze krem pod oczy. Istne szaleństwo, dałam się ponieść marketingowym zagrywką. W ciągu następnych kilku tygodni przeszłam przyspieszony kurs, który uświadomił mi, że te wszystkie kremy, które tak chętnie wklepujemy w siebie z prawdziwą pielęgnacja skóry mają niewiele wspólnego. Proponuję, abyś w wolnej chwili poczytała o naturalnych olejach tłuczonych na zimno np. z róży rdzawej, orzechów macadamia albo czarnego kminu. Ja wyrzuciłam wszystkie kremy, balsamy itp. mazidła i już od dłuższego czasu stosuję olejki kosmetyczne ( jeden w jednym czasie do pielęgnacji całego ciała i włosów). Do tego przyjemnie zaskoczy Ciebie cena
Piękna Przyszłości,
Ten wątek Starr’a z zupełnie innych podwodów polubiłam na początku, niż te, które wydają mi się ważne teraz, po czterech miesiącach obserwowania i poznawania Szefa i Jego Gości. Bardzo cieszy mnie to, że znajdujesz tu miejsce ukojenia. Twoje słowa o lekkości, pozbywaniu się ciężarów są również i dla nas ważnym świadectwem. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale w Twoje posty czytam tak: „chcę”, „mogę”, „umiem”, „lubię”. Jest w Tobie pozytywność, jest przenikanie światłem, jest ruch, jest oddech… jest życie po prostu! Nasz dobry znajomy, Animus, napisał kiedyś, że tyle ile jest światła, tyle jest widzenia. Bardzo to do Ciebie pasuje.
Dziękuję również za poradę kosmetyczną. Po przeczytaniu Twego posta oraz dopowiedzi Pani Baronowej, natychmiast wyjęłam z kuchennej szafki olej kokosowy ;-))) a peeling zrobiłam sama ze zwykłego cukru, fusów od kawy i oliwki dla niemowląt ;-)))
Aurorko, Kochana Ty moja, dziękuję niezła klątwa, zapomniałaś o plagach egipskich, które mają na te jego tureckie plemię spaść a apropo's zakalca. Moja Babcia Basia była taką babcią dość nietypową, mianowicie w ogóle nie umiała gotować, wszystko zawsze było paskudne (oprócz faworków, które według przepisu prababci Marii są najlepsze na świecie i tak się składa, że mam ten przepis ) no i zawsze babcia robiła ten zakalec. Do tego stopnia, że mój brat jak był mały, to myślał, że zakalec to nazwa ciasta, tak jak jest makowiec, szarlotka, sernik... no i zakalec. "olaboooga, znowu zrobiłam zakalec", a mój brat na to "super, babciu, to moje ulubione ciasto!"
Nasza Beniaminko Baronowo,
Wygląda na to, że Twoja Babcia to ja ;-))) Z tym, że ja nawet faworków nie umiem usmażyć…
Słuchaj Dzieweczko, Ty o jedzeniu piszesz tak, że jak Rilke o miłości w swoich wierszach… A ja ledwo się powstrzymuję, by nie oblizać monitora. Gdzie Ty się uczyłaś gotować? Ty jesteś fenomenalna!
Zobacz i Starr i Ty mieliście kłopoty z pracodawcami, a tyle macie talentów! Może zanim przeniosę się na łono Abrahama nauczysz mnie choć trochę gotować? Póki co, Ty rozprawiaj tu sztuce kulinarnej, bo wynosisz nas nad poziomy… Karmię się samym Twoim słowem ;-)))
4,594 2015-08-20 22:28:57 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-20 22:32:29)
A jak go jadasz? Najpierw łuskasz i chowasz do polika magazynując, a potem zjadasz, czy każde ziarnko połykasz osobno? ;-)))
och Auroro moge się przysiąść? Uwielbiam słonecznika, chomikuję w poliku, a potem gryzę, ciamkam i mam orgię smaku w całej gębie ![]()
Prababcia mi łuskała i układała w spore kupki, to też było super ![]()
PS. Starr, 11:45
4,595 2015-08-20 22:29:07
/.../
Na Ciebie zawsze można liczyć. Nawet przy łuskaniu słonecznika! Robię zatem specjalne miejsce. A jak go jadasz? Najpierw łuskasz i chowasz do polika magazynując, a potem zjadasz, czy każde ziarnko połykasz osobno? ;-)))
Chowam do polika niczym chomik, a potem z błogą miną rozgryzam wszystko na miazgę... ![]()
https://youtu.be/apH1VWkl4rU
4,596 2015-08-20 22:35:04
/.../
PS. Starr, 11:45
To będzie wsparcie w moich kciukach, trzymanych w intencji pozytywnego załatwienia sprawy ![]()
Już się nie stresuj...
4,597 2015-08-20 22:47:16 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-20 22:52:28)
Chowam do polika niczym chomik, a potem z błogą miną rozgryzam wszystko na miazgę...
Wiedziałam! Wiedziałam! Wiedziałam! Jesteśmy z tej samej hodowli chomików, Starr! ;-)))
"Zazieleniam się" - ale mi się spodobało! Popatrz, dopiero dziesiąta, a Ty już mi zrobiłeś radochę!
"Zazieleniam się". Mam tylko nadzieję, że to nie pleśń! ;-))))
Jak Ty we mnie "Słonecznikiem", to ja w Ciebie ciepłym panem, który muzycznie podkleił mi się ostatnio do podniebienia i też śpiewa o Słoneczniku. Tym z nieba ;-))) Jestem ciekawa Twoich wrażeń...
Pozwól, że tę piosenkę zadedykuję także AnnieJo, aby towarzyszyła Jej jutro w trudniejszych chwilach...
Powodzenia, AnnoJo!
Przy słoneczniku jest dla Ciebie specjalne miejsce!
https://youtu.be/IMQqIzKPkhg
4,598 2015-08-20 22:58:28 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-20 23:08:27)
Powodzenia, AnnoJo!
Przy słoneczniku jest dla Ciebie specjalne miejsce!
https://youtu.be/IMQqIzKPkhg
nie dziękuję
będzie dobrze, sprawa ma się nie odbyć, taki jest cel, bo adwokat na urlopie
Uwaga: to ja jestem tą siłą życiową, te zmysły to ja, ale i zmiażdżyć mogę!!!!!!
4,599 2015-08-20 23:05:43
/.../
Jak Ty we mnie "Słonecznikiem", to ja w Ciebie ciepłym panem, który muzycznie podkleił mi się ostatnio do podniebienia i też śpiewa o Słoneczniku. Tym z nieba ;-))) Jestem ciekawa Twoich wrażeń...
Pozwól, że tę piosenkę zadedykuję także AnnieJo, aby towarzyszyła Jej jutro w trudniejszych chwilach...
Powodzenia, AnnoJo!
Przy słoneczniku jest dla Ciebie specjalne miejsce!
https://youtu.be/IMQqIzKPkhg
Ja nie jestem zbyt zgrabny w krainie łagodności... Polegam na swojej intuicji...
Ta piosenka jest jak łuskany przez nas słonecznik - trzeba zachomikować nieco pod policzkiem, aby w większej ilości odnaleźć ferie smaku. Pierwsze dźwięki nie zapowiadają tego smaczku, ale efekt końcowy jest rewelacyjny...
4,600 2015-08-20 23:17:07
dobranoc, bawcie się dobrze, zwłaszcza jak już 13 wybije ![]()
4,601 2015-08-20 23:23:15
dobranoc, bawcie się dobrze, zwłaszcza jak już 13 wybije
Spokojnej nocy AnnoJo
4,602 2015-08-20 23:32:34
Ja nie jestem zbyt zgrabny w krainie łagodności... Polegam na swojej intuicji...
A łagodność Twoja z jakiego źródła pochodzi?
Ta piosenka jest jak łuskany przez nas słonecznik - trzeba zachomikować nieco pod policzkiem, aby w większej ilości odnaleźć ferie smaku. Pierwsze dźwięki nie zapowiadają tego smaczku, ale efekt końcowy jest rewelacyjny...
Zachomikowałam pod policzkiem. Przyznaję.
Miało być o słoneczniku, ale tym razem będzie o kaktusie ;-))) Zechciej posłuchać jeszcze tego: https://youtu.be/BeGF40RMf9A
Ten chłopak jest młody. Musi dojrzeć. Jak wino... ;-)))
4,603 2015-08-20 23:33:49
dobranoc, bawcie się dobrze, zwłaszcza jak już 13 wybije
Dobranoc Siło!
Śpij spokojnie. Dobre duchy idą za Tobą krok w krok.
4,604 2015-08-21 00:08:49
starr napisał/a:Ja nie jestem zbyt zgrabny w krainie łagodności... Polegam na swojej intuicji...
A łagodność Twoja z jakiego źródła pochodzi?
starr napisał/a:Ta piosenka jest jak łuskany przez nas słonecznik - trzeba zachomikować nieco pod policzkiem, aby w większej ilości odnaleźć ferie smaku. Pierwsze dźwięki nie zapowiadają tego smaczku, ale efekt końcowy jest rewelacyjny...
Zachomikowałam pod policzkiem. Przyznaję.
Miało być o słoneczniku, ale tym razem będzie o kaktusie ;-))) Zechciej posłuchać jeszcze tego: https://youtu.be/BeGF40RMf9ATen chłopak jest młody. Musi dojrzeć. Jak wino... ;-)))
Łagodność może pochodzić z "nieśmiałości" ale wtedy głosy są "zapowietrzone" lub "szeptane" i już nie jest to moja łagodność. Moja pochodzi z doświadczenia, które powoduje, że głos jest "matowy" lub "chropowaty". Na przykład Cocker, Garou, Steward... normalnie ciary mi ganiają po plecach, kiedy słyszę ich piosenki... Ale też są inne chrypki, które rzadko do łagodnych piosenek są angażowane, dlatego ich nie wymienię...
To piosenka o kaktusie? nie znam tego języka, to mogę sobie swobodnie wyobrazić, że słowo kaktus znaczy słonecznik...
4,605 2015-08-21 00:16:39
Hello
od Babette się uczyłam gotować, Aurorko kochana ![]()
Starr, Wilaniec to w skrócie Wilanów, mówi się na Wilańcu. No i ja tu na tym Wilańcu też się staram odchudzać. Mam w planie spacery do Powsina, kije też miałam, ale postradałam, teraz mam wóz ![]()
Ale dziś był piękny wieczór, wypiłam piwo ze Starymi u nich na tarasie. Nie wygrałam w totka lotka nic a nic, a już wydałam te 25 baniek, do trzech razy sztuka, zagram jeszcze raz, tym razem nie na chibił trafił, ale sama wytypuję numery - połączę się tajną nicią z Pawłem i on mi poda te zwycięskie cyfry. I zabiorę Was w podróż dookoła świata, co Wy na to? Jedziemy? Żadnych namiotów, tylko RItze przed nami i arabskie linie lotnicze klasa pierwsza
Ej, jestem idiotką, klasyczną, dziś rano taka zaspana za dużo kawy do kawiarki se nasypałam i oczywiście obdoiłam całość. Za dwie godziny, kurna, nie widzę, jakoś dziwnie się czuję, ooo nie, umieram, a moje dziecko co, nie mogę umrzeć, o rany, co się dzieje, zupełnie nie skojarzyłam... coś dziwnie w rękach, o matko, to koniec.. Zadzwoniłam do Taty, że wpadam zaraz na reanimację, po sprincie z wozem do Starych i po schodach ciśnienie 135 na 87... nerwica szaleje, a potem sobie przypomniałam, ile tych łyżek w malignie nasypałam. Człowiek to głupi jest, te lęki mnie wkurzają. akysz!!!!
4,606 2015-08-21 00:19:03
To piosenka o kaktusie? nie znam tego języka, to mogę sobie swobodnie wyobrazić, że słowo kaktus znaczy słonecznik...
Muzyka mówi wszystkimi językami świata ;-)))
4,607 2015-08-21 00:23:34
Witaj Mała! Co Ty wyprawiasz, Szalona!
Chcesz, żebym na serce padła po takich wiadomościach?
4,608 2015-08-21 00:35:59 Ostatnio edytowany przez starr (2015-08-21 00:37:01)
Witaj PaniArystokracjo ![]()
/.../
Starr, Wilaniec to w skrócie Wilanów, mówi się na Wilańcu. No i ja tu na tym Wilańcu też się staram odchudzać. Mam w planie spacery do Powsina, kije też miałam, ale postradałam, teraz mam wóz
A myślałem, że Ty Bobaskę nadal w chuście nosisz...
joke ![]()
Spacer z Saskiej Kępy do Powsina jest ok... ale powrót może już być hardcorowym przeżyciem, przynajmniej pierwsze trzy-cztery razy...
Ale dziś był piękny wieczór, wypiłam piwo ze Starymi u nich na tarasie. Nie wygrałam w totka lotka nic a nic, a już wydałam te 25 baniek, do trzech razy sztuka, zagram jeszcze raz, tym razem nie na chibił trafił, ale sama wytypuję numery - połączę się tajną nicią z Pawłem i on mi poda te zwycięskie cyfry. I zabiorę Was w podróż dookoła świata, co Wy na to? Jedziemy? Żadnych namiotów, tylko RItze przed nami i arabskie linie lotnicze klasa pierwsza
Graj! dzisiaj nikt nie trafił, to w sobotę będzie 35 baniek do zgarnięcia
Ej, jestem idiotką, klasyczną, dziś rano taka zaspana za dużo kawy do kawiarki se nasypałam i oczywiście obdoiłam całość. Za dwie godziny, kurna, nie widzę, jakoś dziwnie się czuję, ooo nie, umieram, a moje dziecko co, nie mogę umrzeć, o rany, co się dzieje, zupełnie nie skojarzyłam... coś dziwnie w rękach, o matko, to koniec.. Zadzwoniłam do Taty, że wpadam zaraz na reanimację, po sprincie z wozem do Starych i po schodach ciśnienie 135 na 87... nerwica szaleje, a potem sobie przypomniałam, ile tych łyżek w malignie nasypałam. Człowiek to głupi jest, te lęki mnie wkurzają. akysz!!!!
Tak działa kawa po turecku ![]()
A jak lodówka się sprawuje? i kot juz umi... ![]()
4,609 2015-08-21 00:58:20
Zaraz trzynasta w nocy...
Czas na sen...
Dobranoc wszystkim <papa>
Mruczek na dobranoc...
https://youtu.be/N10A8wKlGAs
4,610 2015-08-21 00:59:46 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-08-21 01:02:40)
Hheheheh, wiem, nieraz mnie wystrzeliło z butów, ale dziś naprawdę przesadziłam, bez sensu, a ja jeszcze panikara jestem straszna
panikarą jestem straszną. nie można polska język tak olewać. przepiszę sto razy
theres nothing to fear, but the fear itself. Po angielsku lepiej brzmi. I pomaga na nerwicę lękową ![]()
zjadłam ziołowego na uspokojenie i minęło mi umieranie, jestem zdrowa kak karowa i krasna kak żopa
w ciąży co chwilę mnie badano i mam na to papiery
tylko stresy niestety wracają do mnie rykoszetem w ten sposób, ale walczę z nimi godnościom osobizdom.
Oczywiście, że noszę w chuście, ale do woza można załadować prowiant, zabawki, picie, kot czasem jeżdzi w tym koszu na dole, można se koc wziąć i inne rzeczy typu pianino szalonej małpy.
Moje dziecko dziś się dziś samo uczesało
dostała grzebień do ręki i hyc, drapu-drap po główce
nagrałam nagranie wideo
urocze ![]()
ps, olaboga, już prawie nie mam oczuf, muszę się przytulić do Bobaseczki i spaaaaaać... zieeeeeew.... dobranoc
)))
naa wojtusiaaa z popieelnikaaa, iskiereeeczka mruuuugaaa, chodź, opowiem Ci bajeczkę baajkaa będzie dłuuuugaaaa... branos kochani
))
4,611 2015-08-21 01:04:17
Zaraz trzynasta w nocy...
Czas na sen...
Dobranoc wszystkim <papa>
Mruczek na dobranoc...https://youtu.be/N10A8wKlGAs
Ten Twój Behemot, to prawdziwy artysta!
Śpij w mroku, mruku i spokoju.
Dobranoc!
4,612 2015-08-21 01:06:36
Hheheheh, wiem, nieraz mnie wystrzeliło z butów, ale dziś naprawdę przesadziłam, bez sensu, a ja jeszcze panikara jestem straszna
panikarą jestem straszną. nie można polska język tak olewać. przepiszę sto razy
theres nothing to fear, but the fear itself. Po angielsku lepiej brzmi. I pomaga na nerwicę lękową
zjadłam ziołowego na uspokojenie i minęło mi umieranie, jestem zdrowa kak karowa i krasna kak żopa
w ciąży co chwilę mnie badano i mam na to papiery
tylko stresy niestety wracają do mnie rykoszetem w ten sposób, ale walczę z nimi godnościom osobizdom.
Oczywiście, że noszę w chuście, ale do woza można załadować prowiant, zabawki, picie, kot czasem jeżdzi w tym koszu na dole, można se koc wziąć i inne rzeczy typu pianino szalonej małpy.
Moje dziecko dziś się dziś samo uczesało
dostała grzebień do ręki i hyc, drapu-drap po główce
nagrałam nagranie wideo
urocze
ps, olaboga, już prawie nie mam oczuf, muszę się przytulić do Bobaseczki i spaaaaaać... zieeeeeew.... dobranoc
)))
naa wojtusiaaa z popieelnikaaa, iskiereeeczka mruuuugaaa, chodź, opowiem Ci bajeczkę baajkaa będzie dłuuuugaaaa... branos kochani
))
A już miałam na sygnale jechać...
Bobasia ze zgrzebłem... Tylko patrzeć, jak sobie kitki zawiąże. I buty na obcasach podprowadzi... ;-)))
Dobrej nocy Ladies!
4,613 2015-08-21 07:46:49 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-08-21 07:47:14)
Dobry wieczór! ;-)))
Kto z Państwa przysiądzie się, by skubać ziarna wielkiego jak młyńskie koło słonecznika?
Oj ja bym się chętnie przysiadł.
Większego amatora na słonecznika ode mnie to chyba w całej UE nie znajdziesz.
Mam wlaśnie dwa wyskubane ktore czakają w lodówce a trzeci zostal wczoraj pożarty.
Dlatego teraz na randki się nie umawiam bo mam czarne paluchy które domyć jest bardzo trudno.
Milutkiego dnia Wam życzę.
4,614 2015-08-21 07:56:17
4,615 2015-08-21 08:06:28
A tak na marginesie to powiem Wam, że mój avatarek w czapce mikołaja to moja najukochańsza dziewczyna.
Jak jej robiłem to zdjęcie to miala 6 m-cy.
Teraz kobitka ma 11 lat i zachowuje się tak samo jak wtedy.
W domciu jest jeszcze jedna ( tylko w trochę gorszej kondycji) ktora też ma 11 wiosen.
Są to pierwsze świecące psy na Gocławiu w okolicach Balatonu.
Wszyscy psiarze znają mnie i je również.
Niestety mam na ich punkcie fijoła i nic na to nie poradzę.
Jeszcze raz życzę milutkiego dnia a tym co idą do sądu to oświadczam, że sądy nie gryzą ( jako prawnik wiem coś na ten temat).
Aczkolwiek znam takie przypadki, że co nie którzy szli do sądu szukać sprawiedliwości i wychodzili z niego po 15-tu latach 

