starr napisał/a:Witaj Auroro
Pewnie wczoraj, jeszcze dawało znać pourlopowe zmęczenie, to nie chciałem, za bardzo marudzić i zanudzać pytaniami. Ale nie mogę się powstrzymać przed zapytaniem o Twoje wrażenia z pobytu w meczecie...
Przepraszam Cię najmocniej, Starr, nie zauważyłam wcześniej Twojego wpisu. To chyba z powodu zmiany w wyglądzie stron tego Forum, bo trochę trudno mi się przestawić, a może z powodu mojego zwykłego przeoczenia...
Więc już spieszę się poprawić i... dziękuję, że pytasz.
Znalazłam się w miejscach gdzie zdecydowanie dominowali muzułmanie lub prawosławni. W nabożeństwie w cerkwi miałam już kilka razy sposobność uczestniczyć. Spotykałam w życiu wyznawców prawosławia, ciekawiły mnie kiedyś ikony...
Do meczetu "niewiernym" kobietom, takim jak ja trudno jest wejść lub jest to całkowicie zabronione. Miałam więc rzadką okazję po pierwsze widzieć jak modlą się wyznawcy tej religii, a po drugie wejść do takiej świątyni, do takiego domu, knajpki...
Meczet jest tylko nieco mniej surowy niż synagoga. Dywany, kamienna posadzka, a przed wejściem ułożone na sztorc kamienie typu otoczaki stanowiące rodzaje mozaiki z wpisanymi w nie symbolami religii wyznawców Allaha. Oczywiście studnia, gdzie przed modlitwą obowiązkowo obmywa się stopy. Dziesiątki par butów pozostawionych na zewnątrz przez modlących się. Ich piękna pełna oddania postawa podczas modlitwy. Ja też lubię się tak modlić czołem dotykając ziemi, może dlatego ten sposób modlitwy zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Taki synchroniczny wykonywany jednocześnie przez wielu ludzi układ głębokich pokłonów, czołobitności i postawy wyprostowanej.
Wewnątrz meczetu światło padające z różnych stron, rodzaj schodków po wejściu na które czyta się Koran, ściany ozdobione arabeskami i imieniem Allaha lub sentencjami z Koranu. Skromnie. Bardzo skromnie. To raczej zewnętrze meczetu i strzelisty minaret robią wrażenie przepychu. Wnętrze - nie.
Czułam też coś, o czym wczoraj wspomniałeś. Oglądane przeze mnie skarby kultury arabskiej na południu Hiszpanii, gdzie Arabowie zamieszkiwali ponad 800 lat były tylko częściowo podobne do tego, co widziałam na Bałkanach. Tak, jakby zupełnie inne wpływy przenikały te miejsca.
Nie ukrywam, że "porwał" mnie klimat bałkańskich meczetów. W tym wołaniu muezinów, o którym pisałam wczoraj odnalazłam także przywołanie również mnie samej do czegoś większego, ważniejszego o czym, zdaję się nie pamiętać krążąc stale wśród własnych małych spraw. To było piękne doświadczenie, Starr.
W Bośni i Hercegowinie ludzie żyją bardzo skromnie, prosto, zwyczajnie, często biednie. To tam najwolniej ze zniszczeń odradzają się Bałkany. I właśnie tam najbardziej mi się podobało. Ta inność mnie zafrapowała i przypomniała kim jestem.
https://youtu.be/a6ZEzI7VUvQ