No dobrze, ale będzie długo, a potem pokrójcie mnie na plasterki i złóżcie do kupy plizzz
Ponad 3 lata byłam z panem i ja zakończyłam ten związek używając słów „nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego”, a jak to do niego dotarło obiecał, że popamiętam go do końca życia.
Od początku, poznałam pana w oficjalnej separacji, mądrego, aktywnego zawodowo, w wieku mi odpowiadającym (5 lat starszy)……….zaciekawił mnie. Od kilkunastu lat był sam (z jakimiś przerwami na związki), dałam nam nieco więcej czasu na dotarcie się i poznanie. Dopiero po jakimś czasie wyjawił mi swój wiek (był 11 lat starszy), separacja była faktyczna, ale nie przeprowadzona prawnie, mieszkał sam, żona 350 km, poznałam syna, z papierową żonę widywał się raz w roku, dla mnie nie było to ok i po pół roku znajomość zakończyłam. Dość szybko znów zaczął mnie przekonywać, że tylko ja, że tęskni itp. A ja, cóż, jak każda baba łakoma na słowa zgodziłam się na dalsze spotkania.
A teraz fakty, baaardzo w skrócie
Dość szybko chciał, żebym się wprowadziła, ja mam dom, córkę, psa, koty, nie było to możliwe, zresztą nigdy o takiej radykalnej zmianie w życiu nie myślałam.
Przez 3 lata tylko ja jeździłam do niego (35 km w jedną stronę), byłam ponad 220 razy, w każdy weekend, święta, a po 2 latach i w dni powszednie bywało, on był u mnie 5 razy, chociaż założenia były „partnerskie”.
Jak prosiłam o pomoc w domu to obiecywał oczywiście, ale czekałam i czekałam z tygodnia na tydzień i kończyło się wezwaniem fachowca.
U niego sprzątała Ukrainka, zajmowała się też domem i psami jak wyjeżdżał, ale jakoś tak po 2 latach zalegalizowała pobyt w PL i zaczęła wyjeżdżać na Ukrainę, a psami ktoś musiał się zając, czyli ja.
Właśnie tak po 2 latach zaskoczyłam, że ja jeżdżę średnio 6-7 razy w miesiącu, robię regularne zakupy (świeże mięsko, jajeczka, warzywka, bo on tylko w supermarkecie, psy u weta) i zaczyna mi brakować pieniędzy na własne wydatki. Zmęczona byłam, bo życie na 2 domy jest wyczerpujące, to co było opowiadane na początku nijak się miało do rzeczywistości (przez 3 lata raz byliśmy w kinie, 5 razy rowerami po Kabatach, żadnych wyjść, znajomych, wyjazdów, za to gotowanie, sprzątanie, ogródek…a miało być tak pięknie) no i przeprowadziłam rozmowę w zamyśle chcąc to zakończyć, ale mój błąd, chciałam to zrobić delikatnie i nie urazić jego ego.
Okazało się, że bardzo mu zależy na naszej relacji, jego propozycja była, że będzie mi zwracał koszty, ustaliliśmy kwotę miesięczną (przelew, a w tytule zwrot kosztów), ja chciałam to rozliczać, bo może kwota za wysoka była i zwracać nadwyżkę. Oczywiście nigdy nie chciał, a może nie miał czasu usiąść do rozliczeń.
Po kolejnych kilku miesiącach byłam tak zmęczona, że znów chciałam to zakończyć i w tym samym czasie okazało się, że jest poważnie chory. Kolejne miesiące to były badania, operacja, rehabilitacja, moja coraz większa pomoc.
Wątkiem pobocznym, acz znaczącym była Ukrainka, załatwiłam jej pracę u 2 koleżanek, ale po roku obie prace straciła. A ja zostałam obarczona winą za to. Usłyszałam, że za to odpowiem, że dla pana sprzątaczka jest ważniejsza ode mnie, że mnie nie ufa itd. Ja nie jestem kłótliwa, opuściłam uszy do wyjaśnienia osobistego, ale córka słyszała rozmowę i mną wstrząsnęła. I wtedy padły słowa „nigdy więcej nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
Ciąg dalszy był taki:
Telefony z awanturami, obraźliwe smsy, straszenie, moje próby uciszenia. W niedługim czasie zapowiedział, że się zemści i zażądał, żebym oddała mu wszystkie pieniądze, jakie przekazał na moje konto, twierdząc, że on je pożyczył. Zablokowałam jego nr, przestałam czytać smsy, kasowałam maile, po 1,5 roku dostałam wezwanie z US w sprawie niezapłaconego podatku od pożyczki…….po moich wyjaśnieniach nie podjęli działań. Po kolejnych 2 miesiącach dostałam wezwanie z sądu.
A ja nie pożyczyłam.
Ja wiem, że ten związek nie miał przyszłości, że rozmijaliśmy się z oczekiwaniami (ja aktywna i towarzyska, on siedział tylko w domu), ale nie chciałam go zostawić w chorobie, zakończyłam jak doszedł do siebie. Ja wiem, że powinnam stanowczo zakończyć to duuużo wcześniej, ale nie zrobiłam tego mamiona obietnicami.
Nigdy nie usłyszał ode nie złego słowa, nie awanturowałam się, nie dostawałam prezentów, po jakimś czasie nawet seksu nie było, bo zasypiał na fotelu, a potem choroba uniemożliwiła. Od dawna czuję, że byłam tylko darmową pomocą domową, bo Ukraince musiał płacić.
21 mam sprawę……………..