Moje zdrady (Netkafejka) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moje zdrady (Netkafejka)

Strony Poprzednia 1 … 61 62 63 64 65 … 234 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4,031 do 4,095 z 15,201 ]

4,031

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:
annaJo napisał/a:

już mi troche lepiej, poczytałam w manufakturze radości i wychodzi mi 7/7

"Uważasz, że Ci w życiu nie wyszło, że idzie tak sobie? Sprawdź najpierw 7 dowodów na to, że jest dokładnie odwrotnie.

1. Idziesz własną drogą, żyjesz swoim życiem
Nawet jeśli to życie wcale nie jest doskonałe, to i tak czujesz, że jest twoje. Nie ciągniesz nikogo za rękaw, bierzesz odpowiedzialność za swoje decyzje. Wybierasz, chociaż czasem się mylisz.


2. Strach nie ma nad Tobą władzy
Co wcale nie oznacza, że się nie boisz. Boisz się, ale robisz swoje. Nie dajesz się pogrążyć lękom, nie żyjesz w cieniu obaw.


3. Porażki Cię nie zatrzymały
Może Cię wzmocniły, może osłabiły, ale idziesz dalej. Wiesz, że raz się wygrywa, raz przegrywa. Takie jest życie. Trzeba się podnieść, otrzepać i iść dalej. 


4. Każdego dnia uczysz się czegoś nowego
I jesteś otwarty na życie. Nie twierdzisz, że wiesz wszystko i śmiejesz się z tych, którzy uważają, że wiedzą. Masz dystans. Do siebie i do innych.


5. Dziś ktoś uśmiechnął się dzięki Tobie
Tak po prostu. Nie chcesz nic w zamian. Lubisz ludzi. Ludzie lubią Ciebie. Nie wszyscy - Ci na których Ci zależy. Wiesz, że nie jesteś pomidorowa, żeby Cię wszyscy lubili.


6. Pokonujesz przeszkody, przeszkody nie pokonują Ciebie
Chociaż czasem zedrzesz sobie przy tym ręce i duszę do krwi. Wiesz, że czasem inaczej się nie da, ale wiesz też kiedy lepiej ustąpić i pójść inną drogą bo cena jest za wysoka.


7. Kochasz i masz obok siebie ludzi, którzy Ciebie kochają
I wiesz, że gdyby dziś naprawdę był KONIEC, to miałby kto po Tobie zapłakać. "

No to chyba nie pozostaje nic innego, jak tylko pogratulować. Ja nie mam takiego wyniku... Powinienem mieć wobec tego mega doła...

Gratuluję, Anno.
Jeśli jednak miałbym ściśle odnieść się do tych wskazań, powinienem położyć się na kozetce u psychoanalityka. Ale, że u nas to dopiero wchodzi w modę, nie stać mnie na taką fanaberię.:)
Dla mnie to jednak tylko spis komunałów, które każdy może "dopasować" do swojego życia. Jestem ciekaw, z jakiej pozycji autor tych "przykazań" przekazał je szerszej publice?

Zobacz podobne tematy :

4,032 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-06 22:53:47)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Excop napisał/a:

No to chyba nie pozostaje nic innego, jak tylko pogratulować. Ja nie mam takiego wyniku... Powinienem mieć wobec tego mega doła...
Gratuluję, Anno.
Jeśli jednak miałbym ściśle odnieść się do tych wskazań, powinienem położyć się na kozetce u psychoanalityka. Ale, że u nas to dopiero wchodzi w modę, nie stać mnie na taką fanaberię.:)
Dla mnie to jednak tylko spis komunałów, które każdy może "dopasować" do swojego życia. Jestem ciekaw, z jakiej pozycji autor tych "przykazań" przekazał je szerszej publice?

masz absolutną rację, mimo dzisiejszego doła jestem niepoprawną optymistką, oczywiście, że dopasowałam to do siebie.

a co do szerszej publiki, to jest blog manufaktura-radosci (nie wiem, czy moge podac linka), w 2013 był to najlepszy blog w kategorii pasje i zainteresowania, prowadząca pisze naprawde dobre artykuły o relacjach, emocjach, życiu, spokojne i przekonywujące.

4,033

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
panibaronowa napisał/a:

Bobasia śpi, a dziś hasała smile tak się śmieje przeuroczo, ten mój bobasek smile i gada już smile do mnie mówi nene, a do Babci aba smile a na widok Dziadka piszczy smile

ANNO JAKI DÓŁ NIE POZWALAM
to specjalnie dla Ciebie cziekieraut https://www.youtube.com/watch?v=p_abkDLAF5Q

dobry wieczór, leżymy w łożu i chłodek spod zasłony przemyka, jest super smile

Witaj PaniArystokracjo
Nie wiem gdzie ten chłodek może być, na Saskiej Kępie aktualnie 29stopniszy...

4,034

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Znam ten dół. Minie :* serio, jutro obudzisz się w lepszym nastroju smile obiecuję.

I wcale tak nie będzie, że sama. Nie mów zaklęć. Na Mazury pojedziemy. Niech tylko zrobię prało dźazdy. Mój kumpel był w Ameryce - zatrzymała go policja. Gliniarz mówi do niego lajsens end redźystrejszyn, on wyjmuje polskie prawko, ten się patrzy, paaaatrzy i mówi: Jor nejm is prało dźazdy?

4,035

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:
annaJo napisał/a:

/.../
Dół wraca... jest przez Waszą, Panowie płeć. 3 razy w moim życiu powiedziałam (do 3 różnych panów) "nie chcę mieć z tobą nic wspólnego" i 3 panów się mści (ło).........co z Wami nie tak? I powiedzcie mi, jak długo mężczyzna może się mścić?

Otóż jeśli chodzi o mężczyzn, to nie maja w sobie tego organu, który odpowiedzialny jest za zemstę. Podejrzewam, że to o facetów chodzi... smile

już nie mogę tego posta zmienić, ale masz rację, to obraźliwe dla mężczycn, dla facetów chyba też
co jest poniżej faceta? To co jest poniżej mści się, tylko nie wiem jak długo, czy do końca zycia, jak obiecało?

4,036

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Excop napisał/a:

/.../
Trochę cynicznie to zabrzmiało, ale faktem jest, że przez 30 lat służby dorobiłem się jedynie zobojętnienia na ludzki ból i prawdopodobnej choroby alkoholowej ( nie wiem tego, bo nie poddawałem się diagnostyce),ale od dwóch lat nie piję w ogóle. Tak, na "wszeliakij słuczaj".:)

Excop czytuję Twoje wypowiedzi w różnych wątkach, o jakim zobojętnieniu Ty mówisz?
Pracuję z nadkomisarzem w stanie spoczynku, po służbie u antyterrorystów... Mam możliwość porównania tego co czytam u Ciebie i słyszę od niego...
A choroba alkoholowa wcale nie jest trudna do załapania. Wystarczy małe dawki przyjmować regularnie, a jak do tego dojdą stres i emocje, których nie jest łatwo odreagować, to człowiek sam nie wie, kiedy staje się uzależniony. Podobno najważniejszy moment jest wtedy, gdy "lubię" zmienia się w "muszę".

4,037

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
panibaronowa napisał/a:

Znam ten dół. Minie :* serio, jutro obudzisz się w lepszym nastroju smile obiecuję.

I wcale tak nie będzie, że sama. Nie mów zaklęć. Na Mazury pojedziemy. Niech tylko zrobię prało dźazdy. Mój kumpel był w Ameryce - zatrzymała go policja. Gliniarz mówi do niego lajsens end redźystrejszyn, on wyjmuje polskie prawko, ten się patrzy, paaaatrzy i mówi: Jor nejm is prało dźazdy?

smile Ja mam prało dżazdy od 18 roku życia, możemy jechać, cara tyż mom. smile

Kiedyś pracowałam w amarikanskiej firmie i jak pierwszy raz nasz Bill poprosil, żebym mu przyniosła karki, to stałam i stałam, a on powtarzał i powtarzał. W końcu zaskoczyłam z kontekstu, że skoro mamy jechać do klienta to kluczyki do samochodu sa potrzebne.

4,038

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

/.../
już nie mogę tego posta zmienić, ale masz rację, to obraźliwe dla mężczycn, dla facetów chyba też
co jest poniżej faceta? To co jest poniżej mści się, tylko nie wiem jak długo, czy do końca zycia, jak obiecało?

A zlewka totalna nie skutkuje?

4,039

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:
Excop napisał/a:

/.../
Trochę cynicznie to zabrzmiało, ale faktem jest, że przez 30 lat służby dorobiłem się jedynie zobojętnienia na ludzki ból i prawdopodobnej choroby alkoholowej ( nie wiem tego, bo nie poddawałem się diagnostyce),ale od dwóch lat nie piję w ogóle. Tak, na "wszeliakij słuczaj".:)

Excop czytuję Twoje wypowiedzi w różnych wątkach, o jakim zobojętnieniu Ty mówisz?
Pracuję z nadkomisarzem w stanie spoczynku, po służbie u antyterrorystów... Mam możliwość porównania tego co czytam u Ciebie i słyszę od niego...
A choroba alkoholowa wcale nie jest trudna do załapania. Wystarczy małe dawki przyjmować regularnie, a jak do tego dojdą stres i emocje, których nie jest łatwo odreagować, to człowiek sam nie wie, kiedy staje się uzależniony. Podobno najważniejszy moment jest wtedy, gdy "lubię" zmienia się w "muszę".

Ja też czytam i to nie tylko wypowiedzi, mądre i wyważone jak mało kto pisze, ale i to co Ty Excop piszesz o sobie.
Jakie znieczulenie, jakie zobojętnienie? Rozejrzyj się wkoło, spójrz na Twoją ukochaną, jak Ci nie wystarczy, przeczytaj kilka własnych wpisów, znajdziesz odpowiedx na wątpliwości. Kurcze, nie chciałam Cie dołem zarazić.

PS. co do alkoholizmu to się nie wypowiadam, choć kiedyś zawiozłam kolege na detoks...chciałam to zobaczyć i zdecydowanie nie podobało mi się

4,040

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:
annaJo napisał/a:

/.../
już nie mogę tego posta zmienić, ale masz rację, to obraźliwe dla mężczycn, dla facetów chyba też
co jest poniżej faceta? To co jest poniżej mści się, tylko nie wiem jak długo, czy do końca zycia, jak obiecało?

A zlewka totalna nie skutkuje?

niestety nie
to trwa już długo, w październiku będzie 2 lata i jest gorzej

4,041

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

/.../
niestety nie
to trwa już długo, w październiku będzie 2 lata i jest gorzej

No to chyba nie pozostaje nic innego jak oskarżenie o nękanie, albo stalking...

4,042

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:
annaJo napisał/a:

/.../
niestety nie
to trwa już długo, w październiku będzie 2 lata i jest gorzej

No to chyba nie pozostaje nic innego jak oskarżenie o nękanie, albo stalking...

ja chyba dłużej to powinnam opisać.......a Wy ocenicie, bo może ja nie mam racji
mogę?

4,043

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:
starr napisał/a:
annaJo napisał/a:

/.../
niestety nie
to trwa już długo, w październiku będzie 2 lata i jest gorzej

No to chyba nie pozostaje nic innego jak oskarżenie o nękanie, albo stalking...

ja chyba dłużej to powinnam opisać.......a Wy ocenicie, bo może ja nie mam racji
mogę?

Przecież po to jest to miejsce... śmiało...

4,044

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

No właśnie, co to za akcja, że gościu się mści i jeśli można wiedzieć, to jak? Co on, obsikuje Ci róże przez ogrodzenie? Nastrasz go excopem wink

Excop, czemu takie zdanie złe o sobie smile co Wam się dziś dzieje, jakiś biomet niekorzystny czy co smile jesteście super, wszyscy, obecni dziś i Ci oglądający zza okna (widzę Cię ;D ), proszę nie mówić o sobie źle. Excop, a nie jest tak, że się napatrzyłeś za dużo na zło, cierpienie i masakrę, a to nie jest znieczulica, tylko czasem jakiś demon przeszłości Cię nawiedzi? Wyłażą czasem dranie. Albo może to jest męski okres. Mój brat przyznaje, a jest stuprocentowym mężczyzną, podkreślam, że istnieje coś takiego. Czyli dół i zniechęcenie oraz lekka drażliwość w męskim wydaniu. Trwa kilka dni, mija, nie przychodzi raz na miesiąc. Więc nie tak źle.

4,045

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:
Excop napisał/a:

/.../
Trochę cynicznie to zabrzmiało, ale faktem jest, że przez 30 lat służby dorobiłem się jedynie zobojętnienia na ludzki ból i prawdopodobnej choroby alkoholowej ( nie wiem tego, bo nie poddawałem się diagnostyce),ale od dwóch lat nie piję w ogóle. Tak, na "wszeliakij słuczaj".:)

Excop czytuję Twoje wypowiedzi w różnych wątkach, o jakim zobojętnieniu Ty mówisz?
Pracuję z nadkomisarzem w stanie spoczynku, po służbie u antyterrorystów... Mam możliwość porównania tego co czytam u Ciebie i słyszę od niego...
A choroba alkoholowa wcale nie jest trudna do załapania. Wystarczy małe dawki przyjmować regularnie, a jak do tego dojdą stres i emocje, których nie jest łatwo odreagować, to człowiek sam nie wie, kiedy staje się uzależniony. Podobno najważniejszy moment jest wtedy, gdy "lubię" zmienia się w "muszę".

Dlatego odstawiłem alkohol w ogóle. Bo znam mechanizm uzależnienia, a zdałem sobie sprawę, że obserwuję go u siebie.
Obojętność na ból innych...
Nie chodzi mi o wewnętrzne skamienienie, ale brak zewnętrznych oznak współodczuwania i wynikające stąd poczucie winy, że nie potrafię okazać tego, czego ten ktoś oczekuje być może.
Zauważyłem to po kilkunastu latach pracy, gdy spowszedniały mi ludzkie tragedie (najgorsze z doświadczeń, to informowanie rodziców o śmierci ich dziecka  (gdzieś tam) i świadomość konieczności natychmiastowego uzyskania od nich niezbędnych informacji o tej osobie. I sekcje zwłok w różnym stanie -,od świeżych, po tzw. "zmydlone" ( zwłoki leżące nawet kilka lat w chłodnym, lecz bardzo wilgotnym środowisku) osób w różnym wieku i płci
Po 30 latach nie umiem, jak dawniej, być jak inni. Po prostu nie umiem.:(
Może dlatego, że ta skorupa  była mi potrzebna bym należycie wykonywał swoje obowiązki. I tak zostało?

4,046

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

hmmmmmm... jutro minie rok od mojej rejestracji na forumie... smile
chyba trzeba będzie upiec jakiegoś torta...

4,047

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:

hmmmmmm... jutro minie rok od mojej rejestracji na forumie... smile
chyba trzeba będzie upiec jakiegoś torta...

U mnie minął 10 lipca.
A tort jaki? Najlepszy byłby lodowy!:)

4,048 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-08-07 00:08:09)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Excop napisał/a:
starr napisał/a:
Excop napisał/a:

/.../
Trochę cynicznie to zabrzmiało, ale faktem jest, że przez 30 lat służby dorobiłem się jedynie zobojętnienia na ludzki ból i prawdopodobnej choroby alkoholowej ( nie wiem tego, bo nie poddawałem się diagnostyce),ale od dwóch lat nie piję w ogóle. Tak, na "wszeliakij słuczaj".:)

Excop czytuję Twoje wypowiedzi w różnych wątkach, o jakim zobojętnieniu Ty mówisz?
Pracuję z nadkomisarzem w stanie spoczynku, po służbie u antyterrorystów... Mam możliwość porównania tego co czytam u Ciebie i słyszę od niego...
A choroba alkoholowa wcale nie jest trudna do załapania. Wystarczy małe dawki przyjmować regularnie, a jak do tego dojdą stres i emocje, których nie jest łatwo odreagować, to człowiek sam nie wie, kiedy staje się uzależniony. Podobno najważniejszy moment jest wtedy, gdy "lubię" zmienia się w "muszę".

Dlatego odstawiłem alkohol w ogóle. Bo znam mechanizm uzależnienia, a zdałem sobie sprawę, że obserwuję go u siebie.
Obojętność na ból innych...
Nie chodzi mi o wewnętrzne skamienienie, ale brak zewnętrznych oznak współodczuwania i wynikające stąd poczucie winy, że nie potrafię okazać tego, czego ten ktoś oczekuje być może.
Zauważyłem to po kilkunastu latach pracy, gdy spowszedniały mi ludzkie tragedie (najgorsze z doświadczeń, to informowanie rodziców o śmierci ich dziecka  (gdzieś tam) i świadomość konieczności natychmiastowego uzyskania od nich niezbędnych informacji o tej osobie. I sekcje zwłok w różnym stanie -,od świeżych, po tzw. "zmydlone" ( zwłoki leżące nawet kilka lat w chłodnym, lecz bardzo wilgotnym środowisku) osób w różnym wieku i płci
Po 30 latach nie umiem, jak dawniej, być jak inni. Po prostu nie umiem.:(
Może dlatego, że ta skorupa  była mi potrzebna bym należycie wykonywał swoje obowiązki. I tak zostało?

Zauważam dwa błędy: nie potrafię być jak inni i nie daję tego, czego ktoś oczekuje. Twoje życie i doświadczenia konstytuują Ciebie, poprzez nie jesteś tym, kim jesteś. Czemu tak dużo od siebie wymagasz? Moim zdaniem trochę za dużo. Twoje posty są pełne mądrości, spokoju i dystansu. Zawsze bardzo je ceniłam i z chęcią czytałam. Masz w sobie bardzo dużo ciepła i umiesz je okazywać. A że nie robisz tego, jak wymagają kobiece poradniki, no cóż, jesteśmy różni. I powiem, jak zwykle zresztą, banał: trzeba siebie lubić smile ja Cię lubię, to Ty też siebie lub smile

ps. oczywiście nie porównuję naszych dwóch zawodów, ale stanie w stresie 12 godzin w temperaturze 40 stopni, a czasem więcej, ciągły pośpiech, odpowiedzialność, też kazało mi to odreagowywać przy dużej ilości alkoholu - choroby zawodowe mamy te same. Podczas pracy wypracowałam sobie motto życiowe, które polecam też i Tobie: (acha i będą wyrazy, przepraszam): Robię, co mogę, resztę pierdolę.

4,049 Ostatnio edytowany przez starr (2015-08-07 00:08:38)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Excop napisał/a:

/.../
Dlatego odstawiłem alkohol w ogóle. Bo znam mechanizm uzależnienia, a zdałem sobie sprawę, że obserwuję go u siebie.
Obojętność na ból innych...
Nie chodzi mi o wewnętrzne skamienienie, ale brak zewnętrznych oznak współodczuwania i wynikające stąd poczucie winy, że nie potrafię okazać tego, czego ten ktoś oczekuje być może.
Zauważyłem to po kilkunastu latach pracy, gdy spowszedniały mi ludzkie tragedie (najgorsze z doświadczeń, to informowanie rodziców o śmierci ich dziecka  (gdzieś tam) i świadomość konieczności natychmiastowego uzyskania od nich niezbędnych informacji o tej osobie. I sekcje zwłok w różnym stanie -,od świeżych, po tzw. "zmydlone" ( zwłoki leżące nawet kilka lat w chłodnym, lecz bardzo wilgotnym środowisku) osób w różnym wieku i płci
Po 30 latach nie umiem, jak dawniej, być jak inni. Po prostu nie umiem.:(
Może dlatego, że ta skorupa  była mi potrzebna bym należycie wykonywał swoje obowiązki. I tak zostało?

Excop! myślisz, że stomatolog dobrze wykonywał by swoja robotę, gdyby starał się empatycznie nie sprawiać bólu pacjentowi i omijał wiertłem ogniska próchnicy w pobliżu nerwu?  Podjąłeś się pracy jakiej nie podjęło i podejmuje się wielu. Tego wymagało od Ciebie poczucie konieczności wykonywania jak najlepiej swojej pracy. Od tego, że stałeś się twardzielem, nie cierpieli ci co cierpieć nie powinni, a ci co powinni poczuli swoje brzemię. Wykonywałeś swoja pracę całym sobą i taki jest koszt tego zaangażowania. Nie potrafisz być jak inni... ale powiem Ci że to dobrze, bo Jesteś lepszy od tych "innych" i powinieneś być dumny z tej inności... I wszystko co napisałem, to wywnioskowałem z tego, co przeczytałem sygnowane nickiem EXCOP....
Diamenty są twarde, Pamietaj... smile

4,050

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Excop napisał/a:
starr napisał/a:

hmmmmmm... jutro minie rok od mojej rejestracji na forumie... smile
chyba trzeba będzie upiec jakiegoś torta...

U mnie minął 10 lipca.
A tort jaki? Najlepszy byłby lodowy!:)

Gdyby udało mi się upiec tort lodowy, to chyba byłbym misczem cukierniczym big_smile
Gratulacje Twardzielu smile spóźnione, ale z serca... Jeśli taka Twoja wola, to jeszcze dużo literek do przeczytania, Twojego autorstwa... <oklaski>

4,051

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Excop...
Kiedy zorientowałam się, że kiedyś właśnie ten a nie inny zawód wykonywałeś, byłam pełna sprzecznych wręcz emocji. Moje myśli generalizowała jedna przodowniczka: nie może być, facet ściemnia. Ale zaraz potem do głowy drzwiami i oknami walily się fragmenty rozmów z takimi ludźmi jak Ty... Bo bywa, że kontakt z nimi mieć muszę.
Jestem bez względu na wszystko - a wiele widziałam, daj wiarę - pełna podziwu dla Twojego człowieczenstwa. Są takie posty Twojego autorstwa, że mnie zatyka. Zawieszam się, rozumiesz?
Nie mów o obojętności. Tego w Tobie nie ma.

4,052

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

No dobrze, ale będzie długo, a potem pokrójcie mnie na plasterki i złóżcie do kupy plizzz
Ponad 3 lata byłam z panem i ja zakończyłam ten związek używając słów „nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego”, a jak to do niego dotarło obiecał, że popamiętam go do końca życia.
Od początku, poznałam pana w oficjalnej separacji, mądrego, aktywnego zawodowo, w wieku mi odpowiadającym (5 lat starszy)……….zaciekawił mnie. Od kilkunastu lat był sam (z jakimiś przerwami na związki), dałam nam nieco więcej czasu na dotarcie się i poznanie. Dopiero po jakimś czasie wyjawił  mi swój wiek (był 11 lat starszy), separacja była faktyczna, ale nie przeprowadzona prawnie, mieszkał sam, żona 350 km, poznałam syna, z papierową żonę widywał się raz w roku, dla mnie nie było to ok i po pół roku znajomość zakończyłam. Dość szybko znów zaczął mnie  przekonywać, że tylko ja, że tęskni itp. A ja, cóż, jak każda baba łakoma na słowa zgodziłam się na dalsze spotkania.
A teraz fakty, baaardzo w skrócie
Dość szybko chciał, żebym się wprowadziła, ja mam dom, córkę, psa, koty, nie było to możliwe, zresztą nigdy o takiej radykalnej zmianie w życiu nie myślałam.
Przez 3 lata tylko ja jeździłam do niego (35 km w jedną stronę), byłam ponad 220 razy, w każdy weekend, święta, a po 2 latach i w dni powszednie bywało, on był u mnie 5 razy, chociaż założenia były „partnerskie”.
Jak prosiłam o pomoc w domu to obiecywał oczywiście, ale czekałam i czekałam z tygodnia na tydzień i kończyło się wezwaniem fachowca.
U niego sprzątała Ukrainka, zajmowała się też domem i psami jak wyjeżdżał, ale jakoś tak po 2 latach zalegalizowała pobyt w PL i zaczęła wyjeżdżać na Ukrainę, a psami ktoś musiał się zając, czyli ja.
Właśnie tak po 2 latach zaskoczyłam, że ja jeżdżę średnio 6-7 razy w miesiącu, robię regularne zakupy (świeże mięsko, jajeczka, warzywka, bo on tylko w supermarkecie, psy u weta) i zaczyna mi brakować pieniędzy na własne wydatki. Zmęczona byłam, bo życie na 2 domy jest wyczerpujące, to co było opowiadane na początku nijak się miało do rzeczywistości (przez 3 lata raz byliśmy w kinie, 5 razy rowerami po Kabatach, żadnych wyjść, znajomych, wyjazdów, za to gotowanie, sprzątanie, ogródek…a miało być tak pięknie) no i przeprowadziłam rozmowę w zamyśle chcąc to zakończyć, ale mój błąd, chciałam to zrobić delikatnie i nie urazić jego ego.
Okazało się, że bardzo mu zależy na naszej relacji, jego propozycja była, że będzie mi zwracał koszty, ustaliliśmy kwotę miesięczną (przelew, a w tytule zwrot kosztów), ja chciałam to rozliczać, bo może kwota za wysoka była i zwracać nadwyżkę. Oczywiście nigdy nie chciał, a może nie miał czasu usiąść do rozliczeń.
Po kolejnych kilku miesiącach byłam tak zmęczona, że znów chciałam to zakończyć i w tym samym czasie okazało się, że jest poważnie chory. Kolejne miesiące to były badania, operacja, rehabilitacja, moja coraz większa pomoc.
Wątkiem pobocznym, acz znaczącym była Ukrainka, załatwiłam jej pracę u 2 koleżanek, ale po roku obie prace straciła. A ja zostałam obarczona winą za to. Usłyszałam, że za to odpowiem, że dla pana sprzątaczka jest ważniejsza ode mnie, że mnie nie ufa itd. Ja nie jestem kłótliwa, opuściłam uszy do wyjaśnienia osobistego, ale córka słyszała rozmowę i mną wstrząsnęła. I wtedy padły słowa „nigdy więcej nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
Ciąg dalszy był taki:
Telefony z awanturami, obraźliwe smsy, straszenie, moje próby uciszenia. W niedługim czasie zapowiedział, że się zemści i zażądał, żebym oddała mu wszystkie pieniądze, jakie przekazał na moje konto, twierdząc, że on je pożyczył. Zablokowałam jego nr, przestałam czytać smsy, kasowałam maile, po 1,5 roku dostałam wezwanie z US w sprawie niezapłaconego podatku od pożyczki…….po moich wyjaśnieniach nie podjęli działań. Po kolejnych 2 miesiącach dostałam wezwanie z sądu.
A ja nie pożyczyłam.
Ja wiem, że ten związek nie miał przyszłości, że rozmijaliśmy się z oczekiwaniami (ja aktywna i  towarzyska, on siedział tylko w domu), ale nie chciałam go zostawić w chorobie, zakończyłam jak doszedł do siebie. Ja wiem, że powinnam stanowczo zakończyć to duuużo wcześniej, ale nie zrobiłam tego mamiona obietnicami.
Nigdy nie usłyszał ode nie złego słowa, nie awanturowałam się, nie dostawałam prezentów, po jakimś czasie nawet seksu nie było, bo zasypiał na fotelu, a potem choroba uniemożliwiła. Od dawna czuję, że byłam tylko darmową pomocą domową, bo Ukraince musiał płacić.
21 mam sprawę……………..

4,053

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

O! Sponi
Witaj smile
zostaniesz z nami dzisiaj? pliiiiiiiizzzz

4,054

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Jeśli się nie wycofam, jutro napiszę coś o sobie. Bo mi się rzygać chce.

4,055

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponi napisał/a:

Jeśli się nie wycofam, jutro napiszę coś o sobie. Bo mi się rzygać chce.

nie wycofuj się, tu u nas nie rzygamy smile

4,056

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:

O! Sponi
Witaj smile
zostaniesz z nami dzisiaj? pliiiiiiiizzzz

Jestem zawsze. Daleko za drzewami, ale jestem.

4,057 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 00:25:21)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:
Sponi napisał/a:

Jeśli się nie wycofam, jutro napiszę coś o sobie. Bo mi się rzygać chce.

nie wycofuj się, tu u nas nie rzygamy smile

Ja muszę z siebie wreszcie to z siebie wyrzygać. Mam już gdzieś potępienie...

Się kurcze poryczałam.

4,058 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-08-07 00:29:16)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
panibaronowa napisał/a:
Excop napisał/a:
starr napisał/a:

Excop czytuję Twoje wypowiedzi w różnych wątkach, o jakim zobojętnieniu Ty mówisz?
Pracuję z nadkomisarzem w stanie spoczynku, po służbie u antyterrorystów... Mam możliwość porównania tego co czytam u Ciebie i słyszę od niego...
A choroba alkoholowa wcale nie jest trudna do załapania. Wystarczy małe dawki przyjmować regularnie, a jak do tego dojdą stres i emocje, których nie jest łatwo odreagować, to człowiek sam nie wie, kiedy staje się uzależniony. Podobno najważniejszy moment jest wtedy, gdy "lubię" zmienia się w "muszę".

Dlatego odstawiłem alkohol w ogóle. Bo znam mechanizm uzależnienia, a zdałem sobie sprawę, że obserwuję go u siebie.
Obojętność na ból innych...
Nie chodzi mi o wewnętrzne skamienienie, ale brak zewnętrznych oznak współodczuwania i wynikające stąd poczucie winy, że nie potrafię okazać tego, czego ten ktoś oczekuje być może.
Zauważyłem to po kilkunastu latach pracy, gdy spowszedniały mi ludzkie tragedie (najgorsze z doświadczeń, to informowanie rodziców o śmierci ich dziecka  (gdzieś tam) i świadomość konieczności natychmiastowego uzyskania od nich niezbędnych informacji o tej osobie. I sekcje zwłok w różnym stanie -,od świeżych, po tzw. "zmydlone" ( zwłoki leżące nawet kilka lat w chłodnym, lecz bardzo wilgotnym środowisku) osób w różnym wieku i płci
Po 30 latach nie umiem, jak dawniej, być jak inni. Po prostu nie umiem.:(
Może dlatego, że ta skorupa  była mi potrzebna bym należycie wykonywał swoje obowiązki. I tak zostało?

Zauważam dwa błędy: nie potrafię być jak inni i nie daję tego, czego ktoś oczekuje. Twoje życie i doświadczenia konstytuują Ciebie, poprzez nie jesteś tym, kim jesteś. Czemu tak dużo od siebie wymagasz? Moim zdaniem trochę za dużo. Twoje posty są pełne mądrości, spokoju i dystansu. Zawsze bardzo je ceniłam i z chęcią czytałam. Masz w sobie bardzo dużo ciepła i umiesz je okazywać. A że nie robisz tego, jak wymagają kobiece poradniki, no cóż, jesteśmy różni. I powiem, jak zwykle zresztą, banał: trzeba siebie lubić smile ja Cię lubię, to Ty też siebie lub smile

Dziękuję, Baronowo.

Mówił już Tobie ktoś, że jesteś empatyczną kobietą i po prostu bardzo mądrym człowiekiem?

Lubię siebie, ale w samozachwyt nie wpadam, na szczęście.
Lubię ludzi. Rozmawiać z nimi, przede wszystkim.
Dla osób, które znają mnie od dawien dawna, jestem tym samym chłopakiem z podwórka. Tyle, że mniej we mnie emocji.

4,059 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-07 00:30:09)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponi napisał/a:
starr napisał/a:

O! Sponi
Witaj smile
zostaniesz z nami dzisiaj? pliiiiiiiizzzz

Jestem zawsze. Daleko za drzewami, ale jestem.

Sponi, a wiesz, ze my znamy nasz twarze, ale tylko MY......dołącz się plizzz, ja czytam co piszesz i jestem na 100% pewna, ze tu z nami będzie Ci dobrze

Sponi napisał/a:

Się kurcze poryczałam.

cholera ja też mad

4,060

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Byłaś u adwokata? Jakie były tytuły przelewów? US się odwalił? Jak Us się odwalił, to sąd też powinien oddalić to, imo.

Co to za gościu w ogóle, pijawa jakaś, a do tego coś nie teges pod kopułą. OLEJ go. Myślę, że może Ci skoczyć na pompkę. Możesz się nie stawić na rozprawę tak w ogóle i tida-dida.

W ogóle PFFFF, AnnaJooo, jacieproszęęę... przysięgam, nie przejmuj się. Nie ma czym, koleś wojuje jakąś szabelką. Kiedy dostałaś pozew? Odpowiedziałaś jakoś na niego?

4,061

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:
Sponi napisał/a:
starr napisał/a:

O! Sponi
Witaj smile
zostaniesz z nami dzisiaj? pliiiiiiiizzzz

Jestem zawsze. Daleko za drzewami, ale jestem.

Sponi, a wiesz, ze my znamy nasz twarze, ale tylko MY......dołącz się plizzz, ja czytam co piszesz i jestem na 100% pewna, ze tu z nami będzie Ci dobrze

Dobrze mi tu. Ale z daleka... Dla mnie jesteście innym światem. Niedoscignionym.
Tyle chciałabym w sobie zmienić. By żyć w zgodzie z sobą.

4,062 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-08-07 00:35:52)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Excop napisał/a:
panibaronowa napisał/a:
Excop napisał/a:

Dlatego odstawiłem alkohol w ogóle. Bo znam mechanizm uzależnienia, a zdałem sobie sprawę, że obserwuję go u siebie.
Obojętność na ból innych...
Nie chodzi mi o wewnętrzne skamienienie, ale brak zewnętrznych oznak współodczuwania i wynikające stąd poczucie winy, że nie potrafię okazać tego, czego ten ktoś oczekuje być może.
Zauważyłem to po kilkunastu latach pracy, gdy spowszedniały mi ludzkie tragedie (najgorsze z doświadczeń, to informowanie rodziców o śmierci ich dziecka  (gdzieś tam) i świadomość konieczności natychmiastowego uzyskania od nich niezbędnych informacji o tej osobie. I sekcje zwłok w różnym stanie -,od świeżych, po tzw. "zmydlone" ( zwłoki leżące nawet kilka lat w chłodnym, lecz bardzo wilgotnym środowisku) osób w różnym wieku i płci
Po 30 latach nie umiem, jak dawniej, być jak inni. Po prostu nie umiem.:(
Może dlatego, że ta skorupa  była mi potrzebna bym należycie wykonywał swoje obowiązki. I tak zostało?

Zauważam dwa błędy: nie potrafię być jak inni i nie daję tego, czego ktoś oczekuje. Twoje życie i doświadczenia konstytuują Ciebie, poprzez nie jesteś tym, kim jesteś. Czemu tak dużo od siebie wymagasz? Moim zdaniem trochę za dużo. Twoje posty są pełne mądrości, spokoju i dystansu. Zawsze bardzo je ceniłam i z chęcią czytałam. Masz w sobie bardzo dużo ciepła i umiesz je okazywać. A że nie robisz tego, jak wymagają kobiece poradniki, no cóż, jesteśmy różni. I powiem, jak zwykle zresztą, banał: trzeba siebie lubić smile ja Cię lubię, to Ty też siebie lub smile

Dziękuję, Baronowo.

Mówił już Tobie ktoś, że jesteś empatyczną kobietą i po prostu bardzo mądrym człowiekiem?

Lubię siebie, ale w samozachwyt nie wpadam, na szczęście.

Dzięki za miłe słowo smile jak kiedyś tak czule pisałeś o swojej Ukochanej, pamiętasz? Uroniłam łezkę ze wzruszenia wtedy, że jednak jest szansa dla męskiego gatunku, skoro gdzieś jednak są mężczyźni z krwi i kości smile Także nie mów tak o sobie, może w pierwszej, powierzchownej warstwie jesteś znieczulonym gliniarzem, ale serce masz ze złota smile

Hehehehe, wiesz co, ja nie jestem mądra, jestem doświadczona. Gdybym była mądra, nie byłabym taka doświadczona wink

SPONI big_smile Tyle chciałabym w sobie zmienić. By żyć w zgodzie z sobą. że co proszę? big_smile wróć! zmienić najpierw, by żyć ze sobą w zgodzie, taaa, skąd ja to znam, a przede wszystkim to schudnąć najpierw o słonia, bo bez tego nie ma się co zabierać za dalsze wielkie zmiany na rzecz zgody ze sobą... No więc muszę Cię zmartwić (?) jesteś SPONI i daj sobie spokój, takie podejście to strata czasu, a teraz idź do lustra, uśmiechnij się do siebie szeroko i powiedz: LUBIĘ CIĘ!

4,063

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
panibaronowa napisał/a:

Byłaś u adwokata? Jakie były tytuły przelewów? US się odwalił? Jak Us się odwalił, to sąd też powinien oddalić to, imo.

Co to za gościu w ogóle, pijawa jakaś, a do tego coś nie teges pod kopułą. OLEJ go. Myślę, że może Ci skoczyć na pompkę. Możesz się nie stawić na rozprawę tak w ogóle i tida-dida.

W ogóle PFFFF, AnnaJooo, jacieproszęęę... przysięgam, nie przejmuj się. Nie ma czym, koleś wojuje jakąś szabelką. Kiedy dostałaś pozew? Odpowiedziałaś jakoś na niego?

od lat mam super adwokata, na pozew odpowiedziałam, no on odpowiedział, tytuł przelewów był "zwrot kosztów" zgodnie z prawdą, każdy przelew tego samego dnia z tą samą kwotą
adwokat napisał o zmianę terminu, bo akurat do konca sierpnia jest z wnukami na urlopie, nie było odpowiedzi, a ja nie chcę iść z substytutem
boję się, czuję się upokorzona, zeszmacona

a do tego od ponad 2 miesięcy dostaję jakieś telefony i smsy (baaardzo różne i miłe i seksualne i chamskie) od jakiegoś Mariusza, chyba dość bardzo młodego, którego nie znam, już mam jego 8 numerów zablokowanych na komórce; byłam przed urlopem na policji ale chyba nic nie zrobili, bo dziś w nocy kolejny numer (ten ósmy) mnie obudził
Ja nie wiem, czy to ma jakiś związek, ale nie czuję się komfortowo

4,064 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 00:43:02)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Pani... Zapalam swiatło w małym korytarzyku... Widzę siebie. Mam rozmazane oczy. Tusz na 9,99 zł sie rozszedł po policzkach...

Jestem... Taka trudna.

Anno... I ten zwrot: zwrot kosztów Ciebie uratuje.
Pomyśl o zmianie numeru telefonu.

4,065 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-08-07 00:47:32)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Hm. Moim zdaniem sprawę masz wygraną, a z Mariuszem trzeba się rozprawić, najwyżej będziesz musiała zmienić numer telefonu. Spluwę masz?  Ja akurat zamierzam zrobić pozwolenie na broń, to możemy zamiast na pilates chodzić strzelać wink

A czego chce Mariusz? Czy są groźby karalne? Dobrze by było Mariusza nagrywać. Jeśli Twój adwokat wystąpił o zmianę terminu, to powinno przyjść do Ciebie zawiadomienie z sądu, że termin zmieniony. Odpowiedź strony nie ma tu nic do rzeczy, bo nie prosisz jego o zmianę terminu, tylko sąd.

Sponi, nie jesteś trudna, tylko nie lubisz siebie. Jesteś po przejściach. To normalne. Tylko się nie izoluj za kotarą, wyjdź do ludzi. Tu są ludzie, haaaloo jestem ludziem, mówię do Ciebie i macham i uśmiecham się smile

4,066

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponi napisał/a:

Pani... Zapalam swiatło w małym korytarzyku... Widzę siebie. Mam rozmazane oczy. Tusz na 9,99 zł sie rozszedł po policzkach...

Jestem... Taka trudna.

Anno... I ten zwrot: zwrot kosztów Ciebie uratuje.
Pomyśl o zmianie numeru telefonu.

nie, nie zmienię nr telefonu, akurat w tym uparta jestem, mam ten nr od kilkunastu lat, będę blokowała i wierzyła w organy ścigania.

Wiesz, ja wcześniej przeszłam nieco inny horror niż Ty, ale zawsze bardzo dobrze rozumiałam Twoje wpisy. A tu każdy z nas jest inny, ale uzupełniamy się, tęsknimy jak ktoś wyjedzie, Ty do nas pasujesz.

4,067 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 00:49:21)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
panibaronowa napisał/a:

Hm. Moim zdaniem sprawę masz wygraną, a z Mariuszem trzeba się rozprawić, najwyżej będziesz musiała zmienić numer telefonu. Spluwę masz?  Ja akurat zamierzam zrobić pozwolenie na broń, to możemy zamiast na pilates chodzić strzelać wink

A czego chce Mariusz? Czy są groźby karalne? Dobrze by było Mariusza nagrywać. Jeśli Twój adwokat wystąpił o zmianę terminu, to powinno przyjść do Ciebie zawiadomienie z sądu, że termin zmieniony. Odpowiedź strony nie ma tu nic do rzeczy, bo nie prosisz jego o zmianę terminu, tylko sąd.

Nie, jeśli Annę reprezentuje adwokat, wszystko idzie do niego.
Ale to i dobrze.  Poczucie, że ktoś Ciebie broni jest bezcenne...

4,068

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

to znaczy ja nie wiem, co na to excop, ale ja to oprócz tego, że bardzo lubię organy, to te organy są biedne i mają burdel w archeo... więc nie wiem, poza tym są gorsze mariusze, co biją konkubiny, więc tych mariuszów, co se wydzwaniają, to chyba się goni w drugiej kolejności.

4,069 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-07 00:54:40)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
panibaronowa napisał/a:

Hm. Moim zdaniem sprawę masz wygraną, a z Mariuszem trzeba się rozprawić, najwyżej będziesz musiała zmienić numer telefonu. Spluwę masz?  Ja akurat zamierzam zrobić pozwolenie na broń, to możemy zamiast na pilates chodzić strzelać wink

A czego chce Mariusz? Czy są groźby karalne? Dobrze by było Mariusza nagrywać. Jeśli Twój adwokat wystąpił o zmianę terminu, to powinno przyjść do Ciebie zawiadomienie z sądu, że termin zmieniony. Odpowiedź strony nie ma tu nic do rzeczy, bo nie prosisz jego o zmianę terminu, tylko sąd.

Sponi, nie jesteś trudna, tylko nie lubisz siebie. Jesteś po przejściach. To normalne. Tylko się nie izoluj za kotarą, wyjdź do ludzi. Tu są ludzie, haaaloo jestem ludziem, mówię do Ciebie i macham i uśmiecham się smile

Kochana, ja to wszystko wiem, ja się rozwodziłam szczęśliwie, a do tego trafił mi się exmąż, co to 6 spraw, 4 apelacje, 20 zażaleń w sądzie sakładał. Doświadczona niby jestem.
Ja nie boję się sądu, chociaż sąd to sąd, ja boję się co jeszcze taki drań może wymyśleć. Chyba łatwiej by mi było, gdybym była wściekłą suką, gdybym go skrzywdziła, ale niestety, nie wykazałam się walecznością od samego poczatku. Kurcze, ja dopiero się ucze jak dbać o samą siebie, zawsze dawcą byłam.

4,070

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Jeśli nie ucieknę, przekonasz się Anno i inni, że do Was nie pasuję. Że jestem przybłędą. To kiedyś usłyszałam od byłego. I zdaję się miał rację. To taka moja pieta achillesowa.

Były zrobił mi wiele krzywdy, ale myslę, ze za moim oczywistym przyzwoleniem. Być moze nieświadomie go prowokowałam.
Jezu... Rozkleiłam się.

4,071

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponi napisał/a:

Jeśli nie ucieknę, przekonasz się Anno i inni, że do Was nie pasuję. Że jestem przybłędą. To kiedyś usłyszałam od byłego. I zdaję się miał rację. To taka moja pieta achillesowa.

Były zrobił mi wiele krzywdy, ale myslę, ze za moim oczywistym przyzwoleniem. Być moze nieświadomie go prowokowałam.
Jezu... Rozkleiłam się.

chlip, chlip, nawet nie wiesz jak tu pasujesz
przybłeda, tfuj, ja nie pamiętam ile czasu Ty walczysz o własne jestestwo, ale moge Co obiecać na 100%, że je odzyskasz, może nawet z nasza pomoca, a napewno dzięki samej sobie.
Ja dałam rade, Arystokracja i Aurora dają powolutku rade, nasi panowie tez, to i Ty.....................gdybyś była babcią jak ja, tobym oczywiście powiedziła "jak wszyscy, to babcia też"

4,072

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

No dobrze, ale będzie długo, a potem pokrójcie mnie na plasterki i złóżcie do kupy plizzz
/.../
21 mam sprawę……………..

Trafiłaś na niezłego skur***la.
Teraz nie ma wyjścia. Potrzebny Ci jest adwokat, który odciąży Ciebie z udowadniania przed Sądem, że nie Jesteś wielbłądem. Czy Masz tamte esy? Będą pomocne w sprawie.
A skoro jest termin sprawy, to można w Sądzie już teraz zapoznać się ze zgromadzonymi aktami.

4,073 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 01:16:58)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Narobiłam bajzlu.... Na zasadzie: ja też jestem wazna. A okazalo się, że zburzyłam stworzony przeze mnie i niego jakby nie bylo dom naszych dzieci.

Są teraz obok. Chrapią, ale czy smacznie? Nie wiem. Ja mam poczucie, że oszukiwałam ich troje: Dzieci i jego.

Nie wiem już co o tym mysleć. Jestem zła. Na siebie. I zawsze będę powtarzać, że jestem winna: bo moją największą ze zbrodni było zaniechanie. Przyzwolenie na wiarę w iluzję, którą z takim zacietrzewieniem budowałam.

Szklany Dom?

4,074

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

No dobrze, ale będzie długo, a potem pokrójcie mnie na plasterki i złóżcie do kupy plizzz
Ponad 3 lata byłam z panem i ja zakończyłam ten związek używając słów „nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego”, a jak to do niego dotarło obiecał, że popamiętam go do końca życia.
Od początku, poznałam pana w oficjalnej separacji, mądrego, aktywnego zawodowo, w wieku mi odpowiadającym (5 lat starszy)……….zaciekawił mnie. Od kilkunastu lat był sam (z jakimiś przerwami na związki), dałam nam nieco więcej czasu na dotarcie się i poznanie. Dopiero po jakimś czasie wyjawił  mi swój wiek (był 11 lat starszy), separacja była faktyczna, ale nie przeprowadzona prawnie, mieszkał sam, żona 350 km, poznałam syna, z papierową żonę widywał się raz w roku, dla mnie nie było to ok i po pół roku znajomość zakończyłam. Dość szybko znów zaczął mnie  przekonywać, że tylko ja, że tęskni itp. A ja, cóż, jak każda baba łakoma na słowa zgodziłam się na dalsze spotkania.
A teraz fakty, baaardzo w skrócie
Dość szybko chciał, żebym się wprowadziła, ja mam dom, córkę, psa, koty, nie było to możliwe, zresztą nigdy o takiej radykalnej zmianie w życiu nie myślałam.
Przez 3 lata tylko ja jeździłam do niego (35 km w jedną stronę), byłam ponad 220 razy, w każdy weekend, święta, a po 2 latach i w dni powszednie bywało, on był u mnie 5 razy, chociaż założenia były „partnerskie”.
Jak prosiłam o pomoc w domu to obiecywał oczywiście, ale czekałam i czekałam z tygodnia na tydzień i kończyło się wezwaniem fachowca.
U niego sprzątała Ukrainka, zajmowała się też domem i psami jak wyjeżdżał, ale jakoś tak po 2 latach zalegalizowała pobyt w PL i zaczęła wyjeżdżać na Ukrainę, a psami ktoś musiał się zając, czyli ja.
Właśnie tak po 2 latach zaskoczyłam, że ja jeżdżę średnio 6-7 razy w miesiącu, robię regularne zakupy (świeże mięsko, jajeczka, warzywka, bo on tylko w supermarkecie, psy u weta) i zaczyna mi brakować pieniędzy na własne wydatki. Zmęczona byłam, bo życie na 2 domy jest wyczerpujące, to co było opowiadane na początku nijak się miało do rzeczywistości (przez 3 lata raz byliśmy w kinie, 5 razy rowerami po Kabatach, żadnych wyjść, znajomych, wyjazdów, za to gotowanie, sprzątanie, ogródek…a miało być tak pięknie) no i przeprowadziłam rozmowę w zamyśle chcąc to zakończyć, ale mój błąd, chciałam to zrobić delikatnie i nie urazić jego ego.
Okazało się, że bardzo mu zależy na naszej relacji, jego propozycja była, że będzie mi zwracał koszty, ustaliliśmy kwotę miesięczną (przelew, a w tytule zwrot kosztów), ja chciałam to rozliczać, bo może kwota za wysoka była i zwracać nadwyżkę. Oczywiście nigdy nie chciał, a może nie miał czasu usiąść do rozliczeń.
Po kolejnych kilku miesiącach byłam tak zmęczona, że znów chciałam to zakończyć i w tym samym czasie okazało się, że jest poważnie chory. Kolejne miesiące to były badania, operacja, rehabilitacja, moja coraz większa pomoc.
Wątkiem pobocznym, acz znaczącym była Ukrainka, załatwiłam jej pracę u 2 koleżanek, ale po roku obie prace straciła. A ja zostałam obarczona winą za to. Usłyszałam, że za to odpowiem, że dla pana sprzątaczka jest ważniejsza ode mnie, że mnie nie ufa itd. Ja nie jestem kłótliwa, opuściłam uszy do wyjaśnienia osobistego, ale córka słyszała rozmowę i mną wstrząsnęła. I wtedy padły słowa „nigdy więcej nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
Ciąg dalszy był taki:
Telefony z awanturami, obraźliwe smsy, straszenie, moje próby uciszenia. W niedługim czasie zapowiedział, że się zemści i zażądał, żebym oddała mu wszystkie pieniądze, jakie przekazał na moje konto, twierdząc, że on je pożyczył. Zablokowałam jego nr, przestałam czytać smsy, kasowałam maile, po 1,5 roku dostałam wezwanie z US w sprawie niezapłaconego podatku od pożyczki…….po moich wyjaśnieniach nie podjęli działań. Po kolejnych 2 miesiącach dostałam wezwanie z sądu.
A ja nie pożyczyłam.
Ja wiem, że ten związek nie miał przyszłości, że rozmijaliśmy się z oczekiwaniami (ja aktywna i  towarzyska, on siedział tylko w domu), ale nie chciałam go zostawić w chorobie, zakończyłam jak doszedł do siebie. Ja wiem, że powinnam stanowczo zakończyć to duuużo wcześniej, ale nie zrobiłam tego mamiona obietnicami.
Nigdy nie usłyszał ode nie złego słowa, nie awanturowałam się, nie dostawałam prezentów, po jakimś czasie nawet seksu nie było, bo zasypiał na fotelu, a potem choroba uniemożliwiła. Od dawna czuję, że byłam tylko darmową pomocą domową, bo Ukraince musiał płacić.
21 mam sprawę……………..

Anno, a czego on konkretnie żąda i na jakiej podstawie? W pozwie winno być to określone, wskazane dowody materialne, z dokumentów i wskazani ewentualni świadkowie.
Masz adwokata i on wie, co ma robić, przynajmniej w założeniu.
Powiesz coś więcej o stanowisku Twojego adwokata?

4,075

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponi napisał/a:

/.../
Dobrze mi tu. Ale z daleka... Dla mnie jesteście innym światem. Niedoscignionym.
Tyle chciałabym w sobie zmienić. By żyć w zgodzie z sobą.

Sponi, przecież my wszyscy będący tu, mamy jakąś historię. jedni z nas ją opowiedzieli, a inni jeszcze do tego dojrzewają... Jeśli to Tobie pomoże, to pisz z nami o pierdołach, albo o rzeczach ważnych i poważnych...  Jedno mogę Tobie obiecać, nikt nikogo tu nie będzie obrażał.

4,076

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

panowie nam uciekli, ja tez już przysypiem....sorrry

Sponi, ja jestem marketingowcem, wiem jak przez 25 lat tworzyć idealny obraz gówna.
Potem gówno zaczyna cuchnąc, potem jest poczucie winy, a potem oczyszczenie. Zapamiętaj i powtarzaj jak mantrę "to nie moja wina", czasu nie można cofnąć, a to co przed nami może być bardzo piękne.

Tylko nie wkop się w kolejne gówno jak ja...nie warto. Ja baaardzo wierząca jestem, wierzę, że jeszcze kiedyś z kimś będzie mi dobrze i bezpiecznie, na razie postawiłam poprzeczkę samoobronną, ale chyba niedługo ustawię ją na realnej wysokości, równowaga i akceptacja zalet i wad.

4,077 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 01:29:52)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Właśnie Baronówno... Ty poprzeczkę. A ja... Ścianę z litej skały... To mnie wyniszcza. Ja przez swoją ułomność i dysfunkcje emocjonalne (  ba rzec by mozna uposledzenie  wręcz nieuleczalne) nie jestem w stanie posuwać się do przodu. Bezpiecznie mi tuż za ścianą. Bo twarda. Nie do przebicia.

Anno, powtarzam raz jeszcze. Zwrot kosztów, to dla Ciebie dobra karta. Uważam, że nie musisz się martwić o jakieś zarzuty typu podatek od nieujawnionych źródeł przychodu. Gdyby tego typu kłopoty wisiały nad Twoją głową, miałabyś adwokata już dawno na linii. 24 na dobę. Wiem o czym mówię.


Starr... Sercem całym składam podziękowania podziękowania Wam wszystkim. Na Twoje dlonie. Roześlij je pidmuchem wiatru.

4,078

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

panowie nam uciekli, ja tez już przysypiem....sorrry

Sponi, ja jestem marketingowcem, wiem jak przez 25 lat tworzyć idealny obraz gówna.
Potem gówno zaczyna cuchnąc, potem jest poczucie winy, a potem oczyszczenie. Zapamiętaj i powtarzaj jak mantrę "to nie moja wina", czasu nie można cofnąć, a to co przed nami może być bardzo piękne.

Tylko nie wkop się w kolejne gówno jak ja...nie warto. Ja baaardzo wierząca jestem, wierzę, że jeszcze kiedyś z kimś będzie mi dobrze i bezpiecznie, na razie postawiłam poprzeczkę samoobronną, ale chyba niedługo ustawię ją na realnej wysokości, równowaga i akceptacja zalet i wad.

Nie uciekłem, tylko miałem telefon... Mam takiego znajomego gamonia, trzydziestolatka z którym kiedyś pracowałem w biurze projektów, w którym była bardzo "rodzinna" atmosfera. Teraz gamoń jest w trakcie rozwodu i bardzo to przezywa, co często skutkuje nocnymi telefonami...

4,079 Ostatnio edytowany przez annaJo (2015-08-07 01:35:53)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Excop napisał/a:

Anno, a czego on konkretnie żąda i na jakiej podstawie? W pozwie winno być to określone, wskazane dowody materialne, z dokumentów i wskazani ewentualni świadkowie.
Masz adwokata i on wie, co ma robić, przynajmniej w założeniu.
Powiesz coś więcej o stanowisku Twojego adwokata?

Ja mam bardzo dobrego adwokata, ufam mu i zawsze super współpracowaliśmy.
Pan twierdzi, że on pożyczył (na przelewach jest zwrot), bo ja potrzebowałam pomocy, że podobno jak mi brakowało, to prosiłam o pieniądze. A przelewy były regularne na takie same kwoty. Wezwał na świadków swojego syna, sprzątaczkę i moją córkę, m.in na okolicznośc naszego po życia. To jest kuriozalne, ale prawdziwe, pan się nie rozwodził, nie dzielił majątkiem, to chyba ze mną chce to przetrenować.

Adwokat mówi, że nikt nie pożycza co miesiąc przez rok takich samych kwot, żeby uzupełnić braki, bo braki są rózne, że to urażona duma męska. Ja pracuję, wystarcza mi na życie, nigdy żadnego kredytu nie musiałam brać, ale nie chciałam go finasować, bo poczułam się wykorzystywana. Był miesiąc, że 20 razy jeżdziłam, bo potrzebował pomocy, np w dojściu z łóżka do wc. Płacił Ukraince, ja poprosiłam wyłącznie o zwrot za to co wydaję, a zakupy cotygodniowe to nie jest mało.

Acha..........z dokumentów sądowych wyszło, że pan zarabiał 4 razy tyle co ja, wcześniej nie wiedziałam

4,080

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

O rety, Starr... Czy ten gamoń jakoś się trzyma?
Teraz przypomniało mi się, że koleżanki mojej Glisty - tej starszej też pokładają we mnie nadzieje. Taka ze mnie mama.

4,081

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:

Nie uciekłem, tylko miałem telefon... Mam takiego znajomego gamonia, trzydziestolatka z którym kiedyś pracowałem w biurze projektów, w którym była bardzo "rodzinna" atmosfera. Teraz gamoń jest w trakcie rozwodu i bardzo to przezywa, co często skutkuje nocnymi telefonami...

rozumiem Cię............ niedawno koleżanka się rozwodziła, teraz kolejna, ciężka praca dla nas "po"

4,082 Ostatnio edytowany przez starr (2015-08-07 01:42:58)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponi napisał/a:

O rety, Starr... Czy ten gamoń jakoś się trzyma?
Teraz przypomniało mi się, że koleżanki mojej Glisty - tej starszej też pokładają we mnie nadzieje. Taka ze mnie mama.

Dzisiaj gamoń jest trochę wstawiony i naszło go na rozmowy o sensie życia... Nie mogłem w takim stanie go spuścić, bo, nie ukrywam, że trochę boję się o niego...
Tak Sponi, Jesteś wspaniałą mamą...

4,083 Ostatnio edytowany przez starr (2015-08-07 01:43:51)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

/.../
Acha..........z dokumentów sądowych wyszło, że pan zarabiał 4 razy tyle co ja, wcześniej nie wiedziałam

No to dołóż wniosek o zwrot kosztów sadowych i odszkodowanie za straty moralne... taki, by nie mógł go długo zapomnieć... na cele charytatywne...

4,084

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

kochani, ja musze już iść spać, tak rozsądek mi podpowiada, bo jutro przecież dzien pracujący
a do tego jutro muszę sprawdzić w sądzie, czy może łaskawie termin zmienili..........tego też się boję, pewnie sędzina na urlopie, terminy za krótkie na zawiadomienie stron i świadków........boję się i już

dobranoc

4,085 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 01:45:33)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

No i można przyczepić sie może do tych sprzątajacych kobiet z Ukrainy. Skoro tak mocno walczył o te kobiety?

Baronówno... Chciałam rzec jedynie ( bo nie wiem czy w przyplywie słabości już tego tej nocy nie zrobiłam), że ja wierzę w Miłość. Wierzę, że kiedyś będę zasypiała u boku kogoś, kto pokocha mnie taką jaka jestem: zmieszaną, tchórzliwą, czasem krąbrną ale w obronie, słabą i co ważne gotującą potrawy zupełnie niesmaczne. Mam zapomnienie do soli. Jak Boga lubię. Dla mnie soli może nie być.
Mam marzenie. Oprócz chatki vw górach na odludnym zboczu, kanapę na której uwalam swoje cielsko, zakrywam kocykiem i widzę.... wyciągnietą dłoń na koncu której sterczy kubek z herbatą earl grey od Ukochanego. A mnie z nosa gile lecą. Fajnie to sobie obmyśliłam, co?

4,086

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

kochani, ja musze już iść spać, tak rozsądek mi podpowiada, bo jutro przecież dzien pracujący
a do tego jutro muszę sprawdzić w sądzie, czy może łaskawie termin zmienili..........tego też się boję, pewnie sędzina na urlopie, terminy za krótkie na zawiadomienie stron i świadków........boję się i już

dobranoc

Spokojnej nocy. Będzie dobrze...
Dobranoc

4,087

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
starr napisał/a:
annaJo napisał/a:

/.../
Acha..........z dokumentów sądowych wyszło, że pan zarabiał 4 razy tyle co ja, wcześniej nie wiedziałam

No to dołóż wniosek o zwrot kosztów sadowych i odszkodowanie za straty moralne... taki, by nie mógł go długo zapomnieć....

wiem, że dobrze mi radzisz, ale ja nigdy nie będę walczyć takimi samymi metodami, taka jestem i tego nie zmienię, nie ma we mnie zajadłej agresji
ja chcę tylko i wyłącznie, zeby dał i święty spokój i wierzę w prawdę, może naiwnie, ale tej wiary też nie zmianię

4,088

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

kochani, ja musze już iść spać, tak rozsądek mi podpowiada, bo jutro przecież dzien pracujący
a do tego jutro muszę sprawdzić w sądzie, czy może łaskawie termin zmienili..........tego też się boję, pewnie sędzina na urlopie, terminy za krótkie na zawiadomienie stron i świadków........boję się i już

dobranoc

Nie martw się. To okres wakacyjny. Sędziowie to też ludzie. I ci, którzy odbierają tam telefony. Czasem potrafią coś podpowiedzieć.

4,089

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:
starr napisał/a:
annaJo napisał/a:

/.../
Acha..........z dokumentów sądowych wyszło, że pan zarabiał 4 razy tyle co ja, wcześniej nie wiedziałam

No to dołóż wniosek o zwrot kosztów sadowych i odszkodowanie za straty moralne... taki, by nie mógł go długo zapomnieć....

wiem, że dobrze mi radzisz, ale ja nigdy nie będę walczyć takimi samymi metodami, taka jestem i tego nie zmienię, nie ma we mnie zajadłej agresji
ja chcę tylko i wyłącznie, zeby dał i święty spokój i wierzę w prawdę, może naiwnie, ale tej wiary też nie zmianię

Jest taki typ gnidy, która nigdy nie zrozumie, dopóki nie zostanie uderzona po kieszeni...

4,090 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 02:05:44)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

kochani, ja musze już iść spać, tak rozsądek mi podpowiada, bo jutro przecież dzien pracujący

Mój sennowy rozsądek czmychnął sobie gdzieś. Bo śpię ostatnio zaledwie po kilka godzin na dobę. Mam przemarsz defilad wszelkiego rodzaj w pracy. I im ich więcej, tym bardziej radosna się wydaję być. Ja wiem... Pomocna, użyteczna. Tego potrzebuję. Takiego właśnie udawadniania sobie samej. Tego wciąż jestem głodna.
Ojcze moich Dzieci... Cóżeś mi uczynił. Jakeś mnie zniewolił....

4,091

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Czternasta w nocy...
Czas na sen, najwyższy czas... Rano zacznie się dzień, ale to już będzie taki mikrołykend smile
Dobranoc wszystkim <papa>
Śpijcie spokojnie https://youtu.be/uZYKcoW5vqI

4,092 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 02:12:39)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Dobrze, nie ma naszej Delikatnej Drobinki.... Pogaszę światła...
Kruszynko... Pstryk zawsze należał będzie do Ciebie. Zawsze...
Dobranoc Kochani. Było mi tak bezpiecznie przy Was, tak cicho i spokojnie. Jak marzenia o rozmowach z byłym...

Tego akurat slucham...
https://m.youtube.com/watch?v=vhuW6Pvwj4I

4,093

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
Sponi napisał/a:
annaJo napisał/a:

kochani, ja musze już iść spać, tak rozsądek mi podpowiada, bo jutro przecież dzien pracujący

Mój sennowy rozsądek czmychnął sobie gdzieś. Bo śpię ostatnio zaledwie po kilka godzin na dobę. Mam przemarsz defilad wszelkiego rodzaj w pracy. I im ich więcej, tym bardziej radosna się wydaję być. Ja wiem... Pomocna, użyteczna. Tego potrzebuję. Takiego właśnie udawadniania sobie samej. Tego wciąż jestem głodna.
Ojcze moich Dzieci... Cóżeś mi uczynił. Jakeś mnie zniewolił....

Sponi! Jesteś ważna dla swoich dzieci, dla siebie i dla nas... I Jesteś wolna...

4,094 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-08-07 02:16:50)

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)

Dziękuję Wam wszystkim za... gościnę. Czuję się jak gość wieczerzą wigilijną.... Nie odtrącony mimo łachmanów. Boże mój. Kimkolwiek jesteś. Jakkolwiek Ciebie zwą...

4,095

Odp: Moje zdrady (Netkafejka)
annaJo napisał/a:

od lat mam super adwokata, na pozew odpowiedziałam, no on odpowiedział, tytuł przelewów był "zwrot kosztów" zgodnie z prawdą, każdy przelew tego samego dnia z tą samą kwotą
adwokat napisał o zmianę terminu, bo akurat do konca sierpnia jest z wnukami na urlopie, nie było odpowiedzi, a ja nie chcę iść z substytutem
boję się, czuję się upokorzona, zeszmacona.

Sprawdź, Anno, czy Twój adwokat otrzymał odpowiedź z sądu. Skoro planował urlop w okresie terminu rozprawy, musiał zostawić adres post restante. Chociażby, w postaci wskazanego adresu poczty elektronicznej. Substytucja nie jest zła pod warunkiem, że główny przedstawiciel procesowy jest na bieżąco informowany o skutkach powziętych przez niego czynności prawnych.
On jest od tego, byś nie czuła się opuszczoną przez wszystkich. W końcu, bierze za to  (wiem z doświadczenia.:)), spore honorarium.

annaJo napisał/a:

a do tego od ponad 2 miesięcy dostaję jakieś telefony i smsy (baaardzo różne i miłe i seksualne i chamskie) od jakiegoś Mariusza, chyba dość bardzo młodego, którego nie znam, już mam jego 8 numerów zablokowanych na komórce; byłam przed urlopem na policji ale chyba nic nie zrobili, bo dziś w nocy kolejny numer (ten ósmy) mnie obudził
Ja nie wiem, czy to ma jakiś związek, ale nie czuję się komfortowo

Nie wierzę w przypadki w takich sytuacjach, Anno.
Złożyłaś doniesienie w postaci ustnego zawiadomienia o przestępstwie, zaprotokółowano je i przesłuchano Cię w charakterze świadka - pokrzywdzonej?
Jeśli tak, policjant obowiązany był poinformować Cię o konieczności złożenia tzw. "wniosku o ściganie" sprawcy przestępstwa określonego w art. 190a Kodeksu karnego (uporczywe nękanie).

Posty [ 4,031 do 4,095 z 15,201 ]

Strony Poprzednia 1 … 61 62 63 64 65 … 234 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moje zdrady (Netkafejka)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024