Excop napisał/a:aurora borealis napisał/a:Witaj Braciszku, czekaliśmy z utęsknieniem!
Bardzo proszę, tylko nie pościelówy, dobra? ;-)))
My ze Starr'em to przy tej muzie zwykle gramy w szachy...
Witaj, Siostrzyczko!
Miałem kilka spraw, które nie pozwalały mi siedzieć do późna. W ogóle, nie miałem sił na udzielanie się, czytając kolejne "nie wiem, co mam zrobić?" w wadomych sprawach.
Wyjątek zrobiłem dla Summerki w sprawie sztuki - nie sztuki.:)
Mam trochę czasu teraz.
Właśnie wiatr wygina ku ziemi brzozę i jodłę, rosnące na wprost moich okien. Burza, a raczej jej wietrzna forpocztq przyszła dużo wcześniej, niż się spodziewałem. Pomruki już słuchać, ale nie pada jeszcze.:)
Nic nie poradzę, Zorzeńko, że głos Gary'ego Bruckera, brzmienie organów i świetna perkusja działają na mnie, jak magnes.:)
I Wam jednak zaświeci jeszcze Słońce, więc będzie, jak znalazł.:)
Dobrze, że znowu jesteś. Choćbyś przychodził w wichrze i burzy.
Twój post na temat sztuki, czytałam, (bardzo zgrabny, zresztą ;-)) choć zwykle wędruję jedynie między piętrem Moje Zdrady a Rozstanie - Flirt - Zdrada - Rozwód.
Skoro Ty piszesz o magnesie, a Baronowa o Barańczaku, to ja pozwolę sobie "sieknąć" coś z tomiku "Chirurgiczna precyzja"
Alba lodówkowa
skomponowana na drzwiach lodówki
z namagnesowanych wyrazów
wchodzących w skład zestawu "Magnetic Verse" TM
do nabycia w sklepach z upominkami
1.
Jestem jak ta lodówka
Ty jesteś jak ten magnes
Tak przyciągasz że jestem gotów
Sunąć dokądkolwiek zapragniesz
Lepsza niż medium wzrokiem
Przesuwające łyżeczkę
Bo przedmiot twej magii - przyznajmy -
Jest jednak cięższy troszeczkę
2.
Jak ta lodówka jestem
Mruczący niewydarzony
Zadrapany w transporcie
Z mniej widocznej na szczęście strony
Niepewny po co jeszcze
Potrzebny ci stary rupieć
Ale nadal zdolny co chwila
Na twój widok z podziwu słupieć
3.
Jestem jak ta lodówka -
Zaczyna to już brzmieć nudnie -
W ramiona drzwiczek cię brałbym
O świcie o zmierzchu w południe
Może to i przeciwne
Naturze że ciężkie i duże
Graty chcą brać cię w objęcia -
Ale nie mojej naturze
4.
Mój pomruk od czasu do czasu
Kiedy śpisz jeszcze nad ranem
Daje ci pewność że poza
Ogólnym zdezelowaniem
Lodówka jest wciąż sześcianem
Zamkniętej na przestrzał bieli
Któremu nic bez twej wiedzy
Do górnej półki nie strzeli
5.
A że w środku zimno? To pozór
Możesz wierzyć bo całe lata
Mam po sufit tych sztucznych chłodów
I nic - nawet najlżejszy katar
Może z zewnątrz szczelna niepamięć
Kloc co nigdy o niczym nie wie
Ale w środku mam tort ze świeczkami
(Upieczony - przyznaję - przez ciebie)
Stanisław Barańczak