Zgodnie z pozwoleniem Starr'a, pozwalam sobie na odrobinę prywaty:
Sponiewierana napisał/a:Auroro...
Nie wiesz o tym, że ktoś z tego forum pewnego dnia zwrócił moje oczy w Twoją stronę. Twierdził, że jesteś wyjątkowo ciepłą osobą. A ja takich potrzebuję. Bo mnie wciąż zimno. Nie ufam nikomu. To akurat z perspektywy moich przeżyć nie jest niezrozumiałe. Zwrócenie uwagi na kogoś.Kiedy jednak zaczęłam śledzić Twoje wpisy, ogarnęło mnie wszechwladne poczucie bezpieczeństwa. I chwała Starrowi, że postanowił podzielić się swoim życiem. Jest tam Ciebiue tak wiele. Czytam Was. Może nie codziennie, ale zawsze nadrabiam lekturę Waszych słów. Potrzebuję tego jak powietrza. Karmę się każdym Twoim przyjaznym postem...
Wciąż stoję na stanowisku, że masz ogromne szczęście, że trafiłaś na tych określanych mianem Czarnych istot. Być może ja przegapiłam taki moment kilka lat temu...
W pobliskiej wsi stoi kościół. Zaglądałam do niego kiedy było to możliwe. Po pracy a przed powrotem do domu. Tego dnia rozmawiąc z tym, który Bogiem się zwie, przysiadł do mnie ksiądz. Widywał mnie tam często. Spojrzał na mnie. Wzrokiem pytał czy chcę porozmawiać. Nie chciałam. Bo był mężczyzną. Siedział przy mnie do samego końca. Do chwili, w której powiedziałam: pójdę już sobie. Wtedy odpowiedział: jakim cudem liżesz rany. Odpowiedziałam: to nie cud, to tylko ja...
Może wtedy właśnie miałam tę jedyną szansę by z siebie wyrzucić wszystko. Może... On był mężczyzną.
Mam tyle w sobie do przerobienia. Chcę o wszystkim zapomniec. I na chwilę czasem mnie się to udaje. Na chwilę.
Oszukuję samą siebie. Bo jestem zwichrowana pod każdym względem. Upośledzona. Obolała. I nie potrafię zapomnieć...
Sponi,
Jest mi ogromnie miło, czytać to, że bywasz w Starrkafejce. My się tu chyba wszyscy u Naszego Szefa grzejemy jak jego Behemoty w burzową noc? Wiesz, że jesteś tu bardzo mile widziana i że tu jest bezpiecznie, bo Starr założył odgromniki, Luc, nasza Wawelska Królowa trzyma w pogotowiu smoka zionącego ogniem na zawołanie, a Agent 007 też cały czas patroluje teren? ;-) Przychodź tu i dziel się, jeśli chcesz. Pobądź trochę z tymi, którzy są nastawieni przyjaźnie.
Znam tylko strzępy Twojej historii, Sponi. Pamiętam, jak w wątku jakiejś trolliczki, usiłowaliśmy z EXTRA_terrestrialem nakłonić Cię do zmiany Twego netowego imienia, nie mogąc zdzierżyć stygmatyzacji. W wątku Starr'a też była o tym mowa. Nie mogłam i dotąd nie mogę znieść tego loginu, mimo, iż Osoba, która się pod nim ukrywa, zamieszcza na tym Forum takie wpisy, których nie sposób nie odróżnić od innych i są w swym przesłaniu wyjątkowe, ale ten nick? Ten nick powoduje, że w jakiś sposób ?uciekam? od Ciebie wzrokiem, Sponi.
Zdaję sobie sprawę, że jesteś jednym wielkim chodzącym cierpieniem, a mimo to, nakłaniasz swe ucho tam, gdzie komuś jest wyjątkowo trudno, gdzie potrzeba dodać otuchy, kogoś wzmocnić serdecznością. To jest chyba w Tobie najbardziej urzekające, że sama mając nieobeschłe jeszcze łzy w oczach idziesz do innych i kładziesz im dłoń na ramieniu. Pielgrzymujesz tak po tym Forum z sercem na dłoni, ale zdarza się, jak dziś, że dostajesz kopniaka tylko za to, że jesteś inna, wrażliwsza, że reagujesz w odmienny sposób, że wygłaszasz niepopularne sądy. Na szczęście potrafisz też się równie oryginalnie ?bronić?, a to jest zwiastunem wzrostu Twojej wewnętrznej siły. Arogancja, bezczelność i drwina, którą posługują się niektórzy piszący na tym Forum, wcale nie są przejawem ich mocy. Są tu ludzie tak ubodzy emocjonalnie, tak tchórzliwi, że muszą na siłę oblekać się w skórę nosorożca i walić na oślep, by ukryć przed światem to, co ich boli, co ze wstydem woleliby zasłonić, co najbardziej w nich chore? Pozują się na wielkich ludzi, cynicznych odmieńców, świetnie radzących sobie z każdą trudną sytuacją, ot, takich netowych dzwonników, co to wpadną na chwilę ze szczotą na czyjeś podwórko, hałasu narobią i w trymiga chcą pozamiatać to, co trzeba i co nie? Dlatego nie wycofuj się, Sponi. To nie Ty powinnaś odejść. Bądź konsekwentna i czytaj, co pisze Autor wątku i w jaki sposób reaguje na Twe słowa. Nie daj się wygonić, tylko dlatego, że Twoja nietuzinkowość kogoś drażni.
Mój psycholog sprzed lat natychmiast nakazałby Tobie przetransponować słowo ?sponiewierana? na ?pozwoliłam się sponiewierać?. W ten sposób uczył mnie sprawczości i posiadania władzy nad tym, co opisuję jako przeszłość lub co opowiadam, jako aktualne przeżycia. Ćwiczyłam z nim takie przekształcenia, ilekroć pozbawiałam się mocy nad przymiotnikami, których używałam wówczas: skrzywdzona, pokonana, zhańbiona, zrujnowana, etc?
Przedstawiając się światu w taki sposób dajesz sygnał, że nadal jesteś ofiarą, bo Cię ktoś sponiewierał. Nawet dziś i wczoraj zostałaś ofuknięta za to, jak masz się zwracać do autora wątku. Tak, jakbyś się tym nickiem wystawiała na nowe ciosy, na poszturchiwanie, na zwracanie Ci uwagi co masz czuć, myśleć i pisać. Ktoś z tupetem będzie próbował Cię zdominować, Sponi. Nie dość, że nawet przypadkiem czytając Twoje wpisy, wie, iż po takich przeżyciach, każdy wiatr może Cię jeszcze porwać, boś kruchutka, delikatna jak listeczek, jak klonowy skrzydlaczek, co dopiero szuka sobie nowego miejsca w życiu, to na dodatek zaprasza go do dokuczenia Ci Twój nick? A Ty, choć wątlutka jeszcze, nie jesteś już tą, którą byłaś logując się pierwszy raz na tym Forum. I dobrze o tym wiesz, bo poniewierka zawsze się kiedyś kończy?
O ?Czarnych? mogłabym też długo pisać, ale skoro zrobiłam to wczoraj, to nie będę się powtarzać, a dodam tylko tyle, że na Twoim miejscu szukałabym tego gościa z koloratką z pobliskiej wsi. A gdyby go już tam nie było, to poprosiłabym o adres dekanatu i parafii, w której obecnie pełni posługę. Wiem, że czasami tak trudno powiedzieć: potrzebuję pomocy, bo wstyd, bo zażenowanie, bo uprzedzenia, bo generalizacje, bo? Może i masz rację, że mam szczęście do ?Czarnych?, ale jest też i tak, że ja ich sama szukam, bardzo, bardzo uważnie ;-)))
Znam skrajnie trudne przypadki, Sponi, ludzi uwikłanych w rozmaite problemy, czasem tak straszne, że włos się na głowie jeży. I wiem, gdzie w końcu trafili, bo nie mieli już czasem dokąd pójść, bo już nikt ich nie chciał, nikt nie starał się zrozumieć?
Czuję Sponi, że Tobie nie jest potrzebna terapia, ale zupełnie coś innego, gdzie warto byłoby przyjrzeć się dokładniej tym Twoim lękom, nieufności wobec mężczyzn, czymś, co nazywasz oszukiwaniem się, potrzebą zapomnienia? Byłoby dobrze, gdybyś mogła o tym wszystkim porozmawiać z kimś mądrym, kto pomógłby "przywrócić Ci imię".
Ściskam Cię z otuchą,
ab