Zazdrość Twojej przyjaciółki wcale nie musi wynikać z tego, że jest w Tobie zakochana. Przecież bywamy zazdrości nawet właśnie o przyjaciół, gdy np. pojawia się ktoś inny, kto może stać się dla drugiej osoby ważniejszy.
W tym wypadku Urocza zaburzyła Waszą harmonię. To może rodzić bunt. Bunt nieuświadomiony. Myślę, że przyjaciółka przed samą sobą w życiu się nie przyzna, że targa nią zazdrość. Więc szuka sobie powodów nielubienia Uroczej. Bo co to za powody? Damulkowatość? Bo nie zachowuje się jak ona, skoro sam przyznałeś, że to właśnie raczej jej zachowanie, bezpośredniość jest nietypowe jak na kobietę. A jeszcze trzeba zauważyć, że to Urocza była w nowym, obcym środowisku, myślę, że miała prawo czuć się nieco nieswojo, mogła być nieco wycofana, tym bardziej jeśli czuła na sobie oceniający wzrok Twoich przyjaciół... a do tego wiedziała, że bardzo liczysz się z ich zdaniem.
Chciała pomóc w kuchni, więc mimo wszystko uważam, że nie taka znowu damulka. To raczej przyjaciółka zachowywała się jak kotka broniąca swojego terytorium.
Czemu Urocza dała sobie spokój? Wydaje mi się, że skoro wcześniejsze spotkania poza domem przebiegały pomyślnie i chciała nadal się z Tobą umawiać, jednak jej zachowanie musi mieć coś wspólnego z ostatnimi wydarzeniami.
Myślę, że pomyślała, iż nie będzie się pchać z buciorami tam gdzie jej nie chcą. Na pewno zdążyła się zorientować, że przyjaciele są dla Ciebie na tyle istotni, że musiałaby ich tolerować, zwłaszcza że z nimi mieszkasz. Myślę, że chciała sobie oszczędzić kolejnych przykrych sytuacji, bo nie trzeba być jakoś szczególnie bystrym, by umieć przewidzieć dalszy ciąg. Oszacowała swoje zaangażowanie i uznała, że lepiej dać sobie spokój.
Wiesz, ja tak sobie właśnie myślę, że życie jest tak nie inaczej poukładane z jakiegoś powodu. Z zasady nie sypiamy z kolegami, przyjaciółmi itp. nie dlatego, że nikt na to nigdy nie wpadł. Bo pewnych rzeczy się nie miesza, bo trudno później dojść z tym do ładu, gdyż zatarta zostaje naturalna harmonia, granice przestają być jasne. Umowy? Wystarczy poczytać historie ludzie, którzy są w takich różnych dziwnych relacjach. Pewnych rzeczy nie da się zaplanować, na pewne uczucia nie mamy wpływu... I to że dziś pójdę do łóżka z kumplem, i umówimy się, że to tylko seks i jak sobie kogoś znajdziemy to z tym koniec, nie znaczy, że nie zaboli mnie, że właśnie poszłam w odstawkę.
Myślę, że jeśli chcesz wyjść poza ten układ, musisz zaprzestać całkowicie kontaktów seksualnych z przyjaciółką, i to nawet jak nie jesteś w związku. To sprawi, że z czasem ona przestanie widzieć w kolejnej Twojej kobiecie zagrożenie, bo niczego jej już nie pozbawi.
A czy mówić przyszłej? Jeśli wyprostujesz kwestię z przyjaciółką to w zasadzie nie będzie już o czym. Bo to rzeczywiście będzie już nic nieznacząca przeszłość, a nie relacja z której wspaniałomyślnie rezygnujesz dla nowej dziewczyny. Tak ja uważam, ale oczywiście zrobisz co zrobisz, bo krew nie woda... a facetom pewnie trudno przetrwać okres posuchy, gdy w pokoju obok chętna by ulżyć.
Powodzenia 