SonyXperia napisał/a:Do niej nic nie dociera. Nic.
Nic nie dociera, bo widocznie zle tlumaczysz.
Otoz widzisz, miec racje, a przekonac kogos do swoich racji, to sa dwie rozne sprawy.
Z calym szacunkiem dla Ciebie Sony, i dla wiedzy Glosatora, to chocbyscie we dwoje prowadzili 20 stron, przez 20 lat, to w tym watku nie pomozecie autorce, dopoki nie zaczniecie jej szanowac i akceptowac jej odmiennego zdania.
W waszych wypowiedziach jest tyle pogardy, ze wcale sie nie dziwie, ze nie chce was sluchac.
Tego ma pod dostatkiem w domu.
Droga Support,
dobrze by bylo, gdybys jednak nauczyla sie klamac i rozpoznawac kiedy inni klamia, to sa umiejetnosci nieodzowne do samodzielnego zycia.
Z rodzicami nawet nie dyskutuj, jesli sa tak zaslepieni swoja madroscia jak tu niektorzy forumowicze, to nie masz zadnych szans ich do czegokolwiek przekonac. Wojny z nimi nie prowadz i sie nie wyprowadzaj. Przytakuj im i rob swoje. Przekonaja sie moze za pare lat, jezeli okaze sie, ze facet jest ok i ze jestes z nim szczesliwa. A moze i nie...
Wbrew pozorom ja rowniez uwazam, ze zwiazanie sie z nim jest bardzo ryzykowne, ale to nie znaczy, ze musi sie nie udac. Jezeli Cie nie oklamuje i jezeli jest dobrym czlowiekiem to moze jego nieudane malzenstwo cos go nauczy i sie Wam uda. A moze nie..
Zwiazek z wolnym nie daje wcale gwarancji sukcesu, na bycie nie 'pukanym', nie wykorzystanym, nie oszukanym i nie zdradzonym.
Masz prawo do swoich wyborow, masz prawo nawet popelniac bledy, gdybysmy ich nie popelniali, nic bysmy sie nie nauczyli. Pamietaj jednak, ze to prawo jest zwiazane z ponoszeniem odpowiedzialnosci za dokonane wybory, wiec badz ostrozna i nie wierz we wszystko co slyszysz...
pzdr