Witam wszystkich, czytam watek od paru dni, jest juz tego 12 stron i jestem naprawde pod wrazeniem - taka zmasowana nagonka na autora watku zdarza sie tu nie czesto...
Pozwolicie, ze dorzuce swoje trzy grosze?
Droga Support,
wbrew wiekszosci komentujacych odbieram Cie jako inteligentna osobe i dosc dojrzala jak na swoj wiek.
Serce, jak mowia, nie sluga, jesli uczucia podeprzesz rozumem, to masz duze szanse na powodzenie nawet w takim ryzykownym zwiazku.
Dostalas od komentujacych duzo dobrych rad jak postepowac z partnerem, te rady popieram, ufaj, ale sprawdzaj.
Natomiast nie pamietam, zeby ktos byl chetny pomoc Ci w temacie, w ktorym o pomoc prosilas, czyli w stosunkach z rodzicami. Ba, nawet nikt chyba nie zapytal jacy sa Twoi rodzice. Sama nie napisalas o nich prawie nic, oprocz tego ze sa katolikami. Napisz wiec moze cos wiecej.
Drodzy komentujacy,
jak mozecie twierdzic, ze rodzice Support chca jej dobra, skoro NIC o nich nie wiecie?!
Wiekszosc z Was postawila sie w pozycji rodzicow Support, zakladajac, ze sa oni tacy sami jak Wy.
A co, jesli nie sa?
Moze chca JEJ dobra, a moze chca tylko SWOJEGO dobra?
Moze to dobrzy, odpowiedzialni rodzice, a moze nie.
Moze nie maja pojecia o wychowywaniu dziecka?
Moze to toksyczni rodzice i nikt, lacznie z nimi i ich corka nie zdal sobie z tego dotad sprawy?
Pojawily sie tu opinie, ze zwiazek Support z "takim" czlowiekiem, to ich porazka wychowacza. Jezeli by sie z tym zgodzic, to znaczyloby to, ze nie maja pojecia o wychowywaniu dziecka. A teraz nagle ich oswiecilo i ze zlych wychowawcow zmienili sie w dobrych?
Dlaczego wiec niby mieliby teraz miec prawo do wspoldecydowania o jej sprawach osobistych? Bo z nimi mieszka i jest na ich utrzymaniu?
Droga Support,
masz prawo spotykac sie z kim chcesz. O ile wypelniasz swoje obowiazki w szkole, i respektujesz zasady panujace w domu Twoich rodzicow, to nikt nie ma prawa Ci zabraniac spedzac Twojego czasu wolnego jak chcesz i z kim chcesz.
Porady typu: "wyprowadz sie, to bedziesz mogla sobie robic co chcesz" - zignoruj. Prawdopodbnie juz w momencie podejmowania decyzji o dziecku, a najpozniej przy wyborze szkoly sredniej, Twoi rodzice podjeli sie utrzymywac Cie do konca nauki. To, ze spedzasz czas wolny niezgodnie z ich oczekiwaniami,, nie daje nikomu prawa do odmawiania Ci srodkow na utrzymanie.
Ja oczywiscie nie zachecam do "stawiania" sie rodzicom, ale czasem w zyciu tak wychodzi - wszystkim nie dogodzisz.
Z drugiej strony Twoi rodzice maja prawo miec swoje zdanie na temat Twojego zwiazku, i to musisz zaakceptowac. Ale oni Twoje zdanie - tez, choc nie musza sie z nim zgadzac.
Ufaj, ale sprawdzaj.
Prawde o pozwie rozwodowym proponuje sprawdzic osobiscie w sadzie. Wystarczy ze partner poda Ci sygnature akt sprawy (a moze i bez tego da rade) i mozesz zapoznac sie z trescia pozwu osobiscie w archiwum sadu czy jak sie to tam nazywa. Jesli stwierdzisz ze partner Cie oklamal, to mozesz go pozegnac. Jesli powiedzial prawde - sprobuj, moze Ci sie wlasnie uda.
Tylko ten, kto nie wie, ze cos jest niemozliwe, jest w stanie rzeczy niemozliwych dokonac.
Naturalnie jest w tym pewne ryzyko, ale kto nie ryzykuje, nie osiagnie nic.
Pozdrawiam wszystkich