Tak czytam te odpowiedzi i śmiać mi się chce. A co jest dziwnego w takim związku? Przecież ludzie się rozstają i wchodzą w nowe związki, to najnormalniejsze w świecie, każdy z Was coś takiego na pewno nie raz przeżył, a zachowujecie się jak hipokryci. A czym różni się rozwód od rozstania? Tylko tym, ze większe ceregiele. Dla mnie śluby ogólnie są bez sensu, sprawy formalne można załatwić u notariusza, a pieniądze wolałabym wydać na podróże i coś przyjemnego z partnerem, a nie na dwudniową szopkę, żeby goście się zabawili, nażarli i głośno beknęli, ale to tylko moje nieromantyczne zdanie
Autorko: odpisuję na ten wątek dlatego, że sama jestem z mężczyzną po rozwodzie. Przede wszystkim co to za mydlane deklaracje, że będzie rozwód? Musisz być ostrożna i nie podchodzić krok bliżej, dopóki nie podejmie w tym kierunku konkretnych kroków. Z moim partnerem na początku się kumplowaliśmy, miałam dystans, szczerze to wcale nie był mi w głowie związek z nim, dopiero, gdy zaczęłam się przekonywać, że mogę na niego liczyć bardziej niż na kogokolwiek innego, coś zaczynało we mnie pękać. Gdy pojawił się temat uczuć i ewentualnego związku, mój partner natychmiast wniósł pozew o rozwód. Zaprosił mnie do siebie i napisaliśmy go razem - taka była jego propozycja, abym miała pewność, bo zależało mu na moich uczuciach i komforcie. Uczestniczyłam we wszystkim, byłam z nim w urzędzie, osobiście usłyszałam datę sprawy, poznałam jego rodziców i wszystko było jawne. Jeżeli u Ciebie będzie podobnie, nie masz się czego obawiać, przecież chodzi właśnie o tę pewność i szczęście, ale pamiętaj, nie narzucaj Wam zbyt szybkiego tempa. A to, co piszą ludzie, że rozwodnik, że trudny związek, to ja serio nie wiem, o co chodzi i w czym to ma być trudne. Mój mężczyzna ma jeszcze dwójkę dzieci z poprzedniego związku i nawet to nie jest żadną przeszkodą, więc nie wiem, jaka trudność miałaby się z tym wiązać. Twoi rodzice troszkę przesadzili, ale może potrzeba im właśnie takiego dowodu, że facet traktuje Cię poważnie? Powinien najpierw wnieść pozew, a potem pojawiać się u Ciebie w domu. Nie mówię, że jest bezczelny, może o tym nie pomyślał, ale tak byłoby w dobrym guście, wszystko jest jeszcze do naprawienia. Moi rodzice bardzo szybko zaakceptowali mojego partnera, moja mama nigdy nie miała z tym żadnego problemu, tata na początku coś tam gadał, ale wiadomo - martwił się. Na pewno niczego mi nie narzucał. Kiedy mój partner wielokrotnie dał się poznać od dobrej strony i pokazał, ile jest w stanie dla mnie zrobić i jak bardzo zależy mu na kontaktach z moją rodziną, stał się ich przyjacielem. Wyjeżdżamy razem, odwiedzamy się u swoich rodzinek i dopiero teraz jestem w związku, w którym czuję się spełniona na każdej płaszczyźnie. A więc nie ma co gadać, że z rozwodnikiem to ciężkie życie - nic podobnego. Wystarczy nie podać się na tacy od samego początku, ale to tyczy się każdej relacji, nie tylko z żonatym. Bądź ostrożna i obserwuj jego zachowanie, przecież wszystko zależy od tego, a nie od tego, że jest uwiązany papierem. Pozdrawiam, daj znać, jak się sprawy potoczyły 