Dzięki, Support, za miłe słowa. Mamy się wszyscy dobrze.
In_ka - dzięki. To wiele dla mnie znaczy.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rodzice odwrócili sie ode mnie z powodu związku z żonatym mężczyzną
Strony Poprzednia 1 … 17 18 19 20 21 … 28 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dzięki, Support, za miłe słowa. Mamy się wszyscy dobrze.
In_ka - dzięki. To wiele dla mnie znaczy.
Podobne tematy
a Ty smiesz twierdzić, że ja jestem dzieckiem i jak mi nie wyjdzie to będzie bolało. Nie wyjśc mi może z każdym i bzdury wypisujesz twierdząc, że ze starszym facetem ewentualne rozstanie odczuję bolesniej.
Nie wjść może z każdym, ale nie po każdym będzie bolało tak samo. Będzie bolało wprost proporcjonalnie do Twojego zaangażowania. A to jest potężne w tym przypadku.
I śmiem
twierdzić, że doświadczenia życiowego nie masz z NATURY RZECZY. Ale o to nie ma się co obrażać, bo tak jest mając 19 lat. Niby kiedy miałaś je nabyć? Więc spokojnie, że mamy Cię za życiowo nieogarniętą. Bo każdy z nas taki był, będąc w Twoim wieku.
Bo każdy z nas taki był, będąc w Twoim wieku.
Nie mogę się z tym zgodzić
.
SonyXperia napisał/a:Bo każdy z nas taki był, będąc w Twoim wieku.
Nie mogę się z tym zgodzić
.
Oj, to się nie gódź. Ale taka jest kolej rzeczy, nabieramy doświadczenia z wiekiem. I już. A argumentacja Support momentami była jak argumentacja dziecka, które chce dotknąć rozgrzanego piekarnika i wykłóca się, że ono wie lepiej, że się nie poparzy.
Cynicznahipo napisał/a:SonyXperia napisał/a:Bo każdy z nas taki był, będąc w Twoim wieku.
Nie mogę się z tym zgodzić
.
Oj, to się nie gódź. Ale taka jest kolej rzeczy, nabieramy doświadczenia z wiekiem. I już. A argumentacja Support momentami była jak argumentacja dziecka, które chce dotknąć rozgrzanego piekarnika i wykłóca się, że ono wie lepiej, że się nie poparzy.
Kiepskie porównanie - ZAWSZE się poparzysz, dotykając rozgrzanego piekarnika.
Nie zawsze się poparzysz, wchodząc w relację ze starszym facetem. Proste.
Uważacie za pewnik coś, co może się sprawdzić, albo nie. Pół na pół.
Powiem tak, facet moze jest szczery i naprawde zakochany, ale biorac pod uwage jak Support rzuca sie w cos po pieciu minutach, bez cienia refleksji,podejrzewam, ze wcale nie musi byc to ktos porzadny, bo ona nie rozroznia i tak, kto jest moralny a kto jest ostatnim draniem, a to jak magnes na absolutnych skur***i.
Jedyna nadzieja jest taka, ze ten facet jest nawet bardziej naiwny i niewinny od niej. Co jest watpliwe, ale cuda sie zdarzaja.
SonyXperia napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Nie mogę się z tym zgodzić
.
Oj, to się nie gódź. Ale taka jest kolej rzeczy, nabieramy doświadczenia z wiekiem. I już. A argumentacja Support momentami była jak argumentacja dziecka, które chce dotknąć rozgrzanego piekarnika i wykłóca się, że ono wie lepiej, że się nie poparzy.
Kiepskie porównanie - ZAWSZE się poparzysz, dotykając rozgrzanego piekarnika.
Nie zawsze się poparzysz, wchodząc w relację ze starszym facetem. Proste.Uważacie za pewnik coś, co może się sprawdzić, albo nie. Pół na pół.
Tu nie chodzi o czyjś wiek, ale o założenia przy wchodzeniu w tę relację. Założenia Support. To, co dla niej stanowi fundament tej relacji. To może spowodować, że się mocno poparzy.
Powiem tak, facet moze jest szczery i naprawde zakochany, ale biorac pod uwage jak Support rzuca sie w cos po pieciu minutach, bez cienia refleksji,podejrzewam, ze wcale nie musi byc to ktos porzadny, bo ona nie rozroznia i tak, kto jest moralny a kto jest ostatnim draniem, a to jak magnes na absolutnych skur***i.
Jedyna nadzieja jest taka, ze ten facet jest nawet bardziej naiwny i niewinny od niej. Co jest watpliwe, ale cuda sie zdarzaja.
Sorry nie chcę byc niemiła ale jakby tak każdy rozrózniał i potrafił przewidzieć czy partner okaże się draniem za miesiąc, rok czy 5 lat to nie byłoby tylu rozstań, rozwodów i..tematów na tym forum
Bez presady. Czepiłas sie tego mojego wieku i cały czas wróżysz a przeciez tak naprawdę to nie o wiek chodzi. Niejedna 30 latka daje sie wykorzystać i slepo wierzy w miłość partnera a tak naprawdę jest zdradzana, oszukiwana itp. Nie znasz mnie i myslisz, że on jest dla mnie całym światem bo jest starszy i mi imponuje ? Że daję sie sobą bawić, spełniam wszystkie jego zachcianki? No juz nie wiem o co Ci może chodzić ale przykre, że 19 latka kojarzy Ci sie tylko z pusta dziewczyną a 29 latek z draniem bez uczuć.
Dobrze nam razem i chcemy sie spotykać i widzę, że mu na mnie zależy więc nie wmawiaj mi, że jestem zaślepiona miłością i nie potrafię rozróznić jego intencji.Ty sama masz za soba nieudany związek a raczej nie miałaś 19 lat a Twój mąż 29 gdy sie poznaliście. I dlaczego nie potrafiłaś rozróznić czy przewidzieć ? Tez mogę napisać, że pewnie byłaś naiwna i slepo wierzyłaś we wszystko i nie dostrzegałaś problemów...
Zakochala sie po czterech tygodniach, z domu wyprowadzila ze wzgledu na jej milosc po szesciu- Ty nie widzisz powtarzajacego sie schematu?
Przykro mi, nie widze.
Moze dlatego, ze zakochanie sie nie jest wg mnie "decyzja".
Jesli juz to decyzja jest spotykac sie z nim i go poznawac, pisala o tym pare razy. Nic niedojrzalego w tej decyzji nie widze. Jak Ty kogos chcesz blizej poznac to sie z nim nie spotykasz czy jak?
Druga decyzja, ta o wyprowadzce z domu: przeciesz nie wiesz nic o tym jakie przemyslenia dokonala autorka przed ta decyzja, jak zaplanowala sie utrzymywac, dokad sie wyprowadzila - jak mozesz wiec pisac ze jest to decyzja pochopna itd.?
Wmowilas sobie cos i tego sie kurczowo trzymasz, tak ja to widze.
To samo tyczy tez SonyXperia. Skad Ty wiesz Sony jakie sa zalozenia Support?
poza tymi ktore sama opisala:
"Dobrze nam razem i chcemy sie spotykać i widzę, że mu na mnie zależy" - to chyba normalne zalozenia na poczatku kazdego zwiazku?
pozdrawiam i zycze milego dnia!
przeciesz nie wiesz nic o tym jakie przemyslenia dokonala autorka przed ta decyzja, jak zaplanowala sie utrzymywac, dokad sie wyprowadzila - jak mozesz wiec pisac ze jest to decyzja pochopna itd.?
nie no zdecydowanie decyzja przemyślana ![]()
zbyt.zaradny napisał/a:przeciesz nie wiesz nic o tym jakie przemyslenia dokonala autorka przed ta decyzja, jak zaplanowala sie utrzymywac, dokad sie wyprowadzila - jak mozesz wiec pisac ze jest to decyzja pochopna itd.?
nie no zdecydowanie decyzja przemyślana
Ciesze sie, ze tez tak uwazasz.
in_ka napisał/a:zbyt.zaradny napisał/a:przeciesz nie wiesz nic o tym jakie przemyslenia dokonala autorka przed ta decyzja, jak zaplanowala sie utrzymywac, dokad sie wyprowadzila - jak mozesz wiec pisac ze jest to decyzja pochopna itd.?
nie no zdecydowanie decyzja przemyślana
Ciesze sie, ze tez tak uwazasz.
a ja się cieszę, że ty się cieszysz ![]()
zbyt.zaradny napisał/a:in_ka napisał/a:nie no zdecydowanie decyzja przemyślana
Ciesze sie, ze tez tak uwazasz.
a ja się cieszę, że ty się cieszysz
Ciesze sie jak glupi do sera ![]()
in_ka napisał/a:zbyt.zaradny napisał/a:Ciesze sie, ze tez tak uwazasz.
a ja się cieszę, że ty się cieszysz
Ciesze sie jak glupi do sera
Nie ma to jak rzeczowa dyskusja służąca chyba tylko nabijaniu postów ![]()
zbyt.zaradny napisał/a:in_ka napisał/a:a ja się cieszę, że ty się cieszysz
Ciesze sie jak glupi do sera
Nie ma to jak rzeczowa dyskusja służąca chyba tylko nabijaniu postów
Ciesze sie, ze tez tak uwazasz ![]()
Głównym problemem autorki jest to, że jej rodzice mają wyprany mózg przez sukienkowych i nie potrafią zrozumieć, że miłość potrafi przełamać WSZYSTKIE granice i na nic dziwne zakazy i nakazy.
A ja doskonale rozumiem gościa, że skoro tyle walczył, a to nic nie dawało to z dnia na dzień wszystko rzucił. To chyba najlepsze rozwiązanie. Jednego dnia odciąć się od wszystkiego i już do tego nie wracam. Bo co miał się dalej zadręczać i wypruwać żyły skoro to nic nie daje? Mały książę zlituj się.
Mały ksiąze pisze tak jakby to chodziło o wdowca, który za szybko pocieszył sie nowa kobietą ;/
zbyt zaradny, Ty masz 17 letnia córkę czy syna?
inka, miło, ze mi zyczysz powodzenia ![]()
Czepiłas sie tego mojego wieku i cały czas wróżysz a przeciez tak naprawdę to nie o wiek chodzi. Niejedna 30 latka daje sie wykorzystać i slepo wierzy w miłość partnera a tak naprawdę jest zdradzana, oszukiwana itp. Nie znasz mnie i myslisz, że on jest dla mnie całym światem bo jest starszy i mi imponuje ? Że daję sie sobą bawić, spełniam wszystkie jego zachcianki? No juz nie wiem o co Ci może chodzić ale przykre, że 19 latka kojarzy Ci sie tylko z pusta dziewczyną a 29 latek z draniem bez uczuć.
Dobrze nam razem i chcemy sie spotykać i widzę, że mu na mnie zależy więc nie wmawiaj mi, że jestem zaślepiona miłością i nie potrafię rozróznić jego intencji.Ty sama masz za soba nieudany związek a raczej nie miałaś 19 lat a Twój mąż 29 gdy sie poznaliście. I dlaczego nie potrafiłaś rozróznić czy przewidzieć ? Tez mogę napisać, że pewnie byłaś naiwna i slepo wierzyłaś we wszystko i nie dostrzegałaś problemów...
Nie uczepilam sie Twojego wieku wcale. Jak kilka razy w tym watku napisalam, istnieja roztropne nastolatki- niestety Ty do nich nie nalezysz. Nie mam Ci wiec za zle wieku, ale niebotyczna naiwnosc i brak wykorzystywania jakichkolwiek narzedzi poznawczych jakie Ci natura dala.
Wiesz, jedna rzecza jest wejsc w znajomosc, poznawac sie, dojrzewac razem i dojsc do wniosku na pewnym etapie, ze to jednak nie bylo to. Zupelnie inna natomiast jest wskakiwanie bez zastanowienia w relacje z kims kogo praktycznie sie nie zna, slepo wierzac we wszystko co on mowi, rzucajac cale swoje zycie na jedna szale, wlacznie ze stosunkami rodzinnymi. Troche tak jak z jazda samochodem- nawet jak czlowiek przestrzega przepisow ruchu, to moze miec wypadek, ale jak sie bedzie rozbijal po pijaku, 200km na godzine, to do wypadku NA PEWNO dojdzie.
Dlatego warto w zyciu ostroznie podchodzic do nowo poznawanych ludzi i z przymrozeniem oka traktowac gromy milosci od pierwszego wejrzenia.
Syna
SupportforOscar napisał/a:Czepiłas sie tego mojego wieku i cały czas wróżysz a przeciez tak naprawdę to nie o wiek chodzi. Niejedna 30 latka daje sie wykorzystać i slepo wierzy w miłość partnera a tak naprawdę jest zdradzana, oszukiwana itp. Nie znasz mnie i myslisz, że on jest dla mnie całym światem bo jest starszy i mi imponuje ? Że daję sie sobą bawić, spełniam wszystkie jego zachcianki? No juz nie wiem o co Ci może chodzić ale przykre, że 19 latka kojarzy Ci sie tylko z pusta dziewczyną a 29 latek z draniem bez uczuć.
Dobrze nam razem i chcemy sie spotykać i widzę, że mu na mnie zależy więc nie wmawiaj mi, że jestem zaślepiona miłością i nie potrafię rozróznić jego intencji.Ty sama masz za soba nieudany związek a raczej nie miałaś 19 lat a Twój mąż 29 gdy sie poznaliście. I dlaczego nie potrafiłaś rozróznić czy przewidzieć ? Tez mogę napisać, że pewnie byłaś naiwna i slepo wierzyłaś we wszystko i nie dostrzegałaś problemów...Nie uczepilam sie Twojego wieku wcale. Jak kilka razy w tym watku napisalam, istnieja roztropne nastolatki- niestety Ty do nich nie nalezysz. Nie mam Ci wiec za zle wieku, ale niebotyczna naiwnosc i brak wykorzystywania jakichkolwiek narzedzi poznawczych jakie Ci natura dala.
Wiesz, jedna rzecza jest wejsc w znajomosc, poznawac sie, dojrzewac razem i dojsc do wniosku na pewnym etapie, ze to jednak nie bylo to. Zupelnie inna natomiast jest wskakiwanie bez zastanowienia w relacje z kims kogo praktycznie sie nie zna, slepo wierzac we wszystko co on mowi, rzucajac cale swoje zycie na jedna szale, wlacznie ze stosunkami rodzinnymi. Troche tak jak z jazda samochodem- nawet jak czlowiek przestrzega przepisow ruchu, to moze miec wypadek, ale jak sie bedzie rozbijal po pijaku, 200km na godzine, to do wypadku NA PEWNO dojdzie.
Dlatego warto w zyciu ostroznie podchodzic do nowo poznawanych ludzi i z przymrozeniem oka traktowac gromy milosci od pierwszego wejrzenia.
Uczepiłaś sie wyłącznie mojego wieku a to co napisałaś jest smieszne i bez sensu. Przeczytaj to jeszcze raz bo ewidentnie widać o co Ci chodzi. Nie znasz mnie a z góry zakładasz, że nie jestem roztropna nastolatką, slepo wierzącą we wszystko co mi mówi. Skąd Ty możesz wiedzieć co on mi mówi i jacy jestesmy skoro nas nie znasz i w głowach nam nie siedzisz? I co masz na mysli pisząc "wskakiwanie bez zastanowienia w relacje z kims kogo praktycznie sie nie zna"? Przeciez to chyba logiczne, że go nie znałam i nadal nie znam ale właśnie po to ludzie się ze sobą spotykają by najpierw sie poznać, dojrzewać razem i dojść do wniosku czy to ten/ta jedyna czy tez nie. Przestań pisać tak, jakbym co najmniej planowała z nim slub za miesiąc
Zaiskrzyło między nami i obydwoje chcielismy byc razem, oczywiście przekonujac sie każdego dnia jak bardzo jest nam dobrze ze sobą, pod każdym względem
Owszem, miałam obawy ale kto ich nie ma? Jak nie spróbujesz to jak sie dowiesz czy będziesz w związku szczęśliwa czy nie facet okaże się super partnerem bądz idiotą.
Roztropna osoba, Support, nie zakłada, że jest w zwiazku po miesiącu, nie prowadzi wojny z rodzicami, nie wyprowadza się z domu rodzinnego kiedy jeszcze jest w szkole z powodu faceta, którego wcale dobrze nie zna. I to ma niewiele wspólnego z mieniem 19 lat, a tak po prostu z UZYWANIEM GŁOWY.
Ty dziewczyno myślisz emocjami, a to nie jest najlepszy doradca. Jeżeli temu facetowi tak na Tobie zależy, to nie może poczekać do czasu kiedy pójdziesz na studia, a przynajmniej zdasz maturę? Bo człowiek, który naprawdę Cię by kochał, myślałby właśnie w takich kategoriach. Pan co chce sobie nastkę popukać przez chwilę nad takimi kwestiami się nie zastanawia, bo mu zwisa i powiewa co się z panną później stanie.
Jeżeli temu facetowi tak na Tobie zależy, to nie może poczekać do czasu kiedy pójdziesz na studia, a przynajmniej zdasz maturę?
A skąd wiesz, że nie może? Może akurat namawiał Autorkę, żeby została u rodziców, a ona nie dała się przekonać?
Bo człowiek, który naprawdę Cię by kochał, myślałby właśnie w takich kategoriach.
A skąd wiesz, że nie myśli?
Pan co chce sobie nastkę popukać przez chwilę nad takimi kwestiami się nie zastanawia, bo mu zwisa i powiewa co się z panną później stanie.
Skąd wiesz, że mamy do czynienia z takim właśnie facetem?
Nie wiesz nic, Beyond. A wyrokujesz.
Beyondblackie napisał/a:Jeżeli temu facetowi tak na Tobie zależy, to nie może poczekać do czasu kiedy pójdziesz na studia, a przynajmniej zdasz maturę?
A skąd wiesz, że nie może? Może akurat namawiał Autorkę, żeby została u rodziców, a ona nie dała się przekonać?
Beyondblackie napisał/a:Bo człowiek, który naprawdę Cię by kochał, myślałby właśnie w takich kategoriach.
A skąd wiesz, że nie myśli?
Beyondblackie napisał/a:Pan co chce sobie nastkę popukać przez chwilę nad takimi kwestiami się nie zastanawia, bo mu zwisa i powiewa co się z panną później stanie.
Skąd wiesz, że mamy do czynienia z takim właśnie facetem?
Nie wiesz nic, Beyond. A wyrokujesz.
Dokladnie tak.
Beyond to wszystko co piszesz to tylko Twoje wyobrazenia.
Moglo tak byc ale moze tez bylo inaczej.
Popelniasz ten sam blad co rodzice Support: nie sluchasz tego co ona mowi.
Roztropna osoba, Support, nie zakłada, że jest w zwiazku po miesiącu, nie prowadzi wojny z rodzicami, nie wyprowadza się z domu rodzinnego kiedy jeszcze jest w szkole z powodu faceta, którego wcale dobrze nie zna. I to ma niewiele wspólnego z mieniem 19 lat, a tak po prostu z UZYWANIEM GŁOWY.
Ty dziewczyno myślisz emocjami, a to nie jest najlepszy doradca. Jeżeli temu facetowi tak na Tobie zależy, to nie może poczekać do czasu kiedy pójdziesz na studia, a przynajmniej zdasz maturę? Bo człowiek, który naprawdę Cię by kochał, myślałby właśnie w takich kategoriach. Pan co chce sobie nastkę popukać przez chwilę nad takimi kwestiami się nie zastanawia, bo mu zwisa i powiewa co się z panną później stanie.
Z Toba jak do ściany więc sie poddaje.Co bym nie napisała to i tak Ty wiesz lepiej ode mnie. Czytałam Twoje wypowiedzi w innym temacie i wg Ciebie młoda dziewczyna nie ma szans na związek ze starszym mężczyzną bo nie i już ![]()
I daruj sobie teksty o panu i pukaniu nastki bo brzmisz żałosnie. Dziwne, że 29 latek nazywany jest "Panem" jakby to chodziło o co najmniej 50 latka. I pisałam również, że jemu zależało na poprawie moich kontaktów z rodzicami i prosił wiele razy bym wytrzymała, chociaz do momentu az wezmie rozwód.
Dziecko, nie brzmie zalosnie, tylko znam zycie. Znalam wielu panow, ktorzy obierali sobie mlode dziewczyny jako kochanki-trofea-pocieszycielki, a wlasciwie ani jednego, ktory by upatrywal przyszlosc w takim zwiazku.
I tyle. Moze sie myle w Twoim wypadku, ale cos mi sie nie wydaje, bo Ty jestes prime target dla takich kolesi.
Nawet jakbys byla starsza, takie przewracanie zycia do gory nogami, milosc w piec minut, nieodpowiedzialne i narwane podejmowanie decyzji sklanialyby mnie do myslenia, ze jestes niezrownowazona i sie miotasz. No, a ze jestes mloda, to robie poprawke na glupawke nastoletnia i rozbuchane hormony. Co wcale nie zmienia faktu, ze Twoje myslenie i czyny robia Cie niesamowicie podatna na manipulacje.
Dziecko, nie brzmie zalosnie, tylko znam zycie. Znalam wielu panow, ktorzy obierali sobie mlode dziewczyny jako kochanki-trofea-pocieszycielki, a wlasciwie ani jednego, ktory by upatrywal przyszlosc w takim zwiazku.
I tyle. Moze sie myle w Twoim wypadku, ale cos mi sie nie wydaje, bo Ty jestes prime target dla takich kolesi.
Nawet jakbys byla starsza, takie przewracanie zycia do gory nogami, milosc w piec minut, nieodpowiedzialne i narwane podejmowanie decyzji sklanialyby mnie do myslenia, ze jestes niezrownowazona i sie miotasz. No, a ze jestes mloda, to robie poprawke na glupawke nastoletnia i rozbuchane hormony. Co wcale nie zmienia faktu, ze Twoje myslenie i czyny robia Cie niesamowicie podatna na manipulacje.
A ja znam panow, ktorzy sobie upatrywali przyszlosc w zwiazkach z mlodymi dziewczynami. I co z tego?
Nie wiadomo jaki jest jej chlopak - taki jak Twoi znajomi czy jak moi.A druga sprawa to fakt, ze 29 letni facet to nie jest znowu taki wielce pan dojrzaly.
I co tak naprawde radzisz jej zeby zrobila? Zerwala kontakt z nim i wrocila do rodzicow ? Bo nie za bardzo wiadomo po tym co piszesz. Poza tym, ze jest dzieckiem i jest podatna na manipulacje.
Zgadzam sie , ze jest podatna, ale kto wie czy nie za bardzo oceniasz przez pryzmat siebie i tego jaka Ty bylas w jej wieku.
Beyondblackie napisał/a:Roztropna osoba, Support, nie zakłada, że jest w zwiazku po miesiącu, nie prowadzi wojny z rodzicami, nie wyprowadza się z domu rodzinnego kiedy jeszcze jest w szkole z powodu faceta, którego wcale dobrze nie zna. I to ma niewiele wspólnego z mieniem 19 lat, a tak po prostu z UZYWANIEM GŁOWY.
Ty dziewczyno myślisz emocjami, a to nie jest najlepszy doradca. Jeżeli temu facetowi tak na Tobie zależy, to nie może poczekać do czasu kiedy pójdziesz na studia, a przynajmniej zdasz maturę? Bo człowiek, który naprawdę Cię by kochał, myślałby właśnie w takich kategoriach. Pan co chce sobie nastkę popukać przez chwilę nad takimi kwestiami się nie zastanawia, bo mu zwisa i powiewa co się z panną później stanie.
Z Toba jak do ściany więc sie poddaje.Co bym nie napisała to i tak Ty wiesz lepiej ode mnie.
Beyondblackie zwraca Ci tylko uwagę, z uwagi na własne doświadczenie życiowe, na pewne kwestie relacji międzyludzkich, których Ty nie dostrzegasz. Nie musisz tego słuchać, nie musisz się z tym zgadzać, nie musisz tego brać po uwagę. Nic nie musisz z tym robić.
A ja mam wrażenie, że Ty nie odpuścisz dopóki nie wydusisz od innych przyznania Ci racji.
Akurat ja nigdy naiwna nie bylam i raczej podejrzewalam starszego faceta o niecne pobudki niz wskakiwalam mu w ramiona jako mloda dziunia.
Co do jej kochasia, to oczywiscie nie wiem. Moze i faktycznie jest szczery i porzadny. Jednak ja pozwole sobie uzyc psia metafore: o ile pieski lubie, to przy duzych, bez kaganca nie wtryniam reki w poblize pyska. Nie zakladam, ze kazdy owczarek gryzie, ale nie proboje szczescia z kazda, nieznana para szczek.
A Autorce radzilabym wrocic do rodzicow, glowe popiolem posypac i zrobic troche sitzenfleisch do matury.
Akurat ja nigdy naiwna nie bylam i raczej podejrzewalam starszego faceta o niecne pobudki niz wskakiwalam mu w ramiona jako mloda dziunia.
Co do jej kochasia, to oczywiscie nie wiem. Moze i faktycznie jest szczery i porzadny. Jednak ja pozwole sobie uzyc psia metafore: o ile pieski lubie, to przy duzych, bez kaganca nie wtryniam reki w poblize pyska. Nie zakladam, ze kazdy owczarek gryzie, ale nie proboje szczescia z kazda, nieznana para szczek.
A Autorce radzilabym wrocic do rodzicow, glowe popiolem posypac i zrobic troche sitzenfleisch do matury.
To zla rade jej dajesz, ktora na przyszlosc jeszcze pogorszy sprawe z zachowaniem jej rodzicow.
No jesli nie bylas nigdy naiwna, to sorry, ale po prostu wywnioskowalam, ze bylas po tym co napisalas w innym temacie bo dla mnie jak ktos nie jest w stanie odroznic " brylki zlota od gowienka w zlotko zawinietego" i jest "niekumatym stworzeniem", ktore guzik wie o sobie i swiecie, to jest naiwny i niewinny dzieciak.
Ja tez nie sadze, ze bedzie z tego wielkie love story, ale niektorzy tutaj juz przeginaja. Dorosla dziewczyna ma pod obcasem tatusia terrorysty emocjonalnego siedziec. Ma prawo robic co chce i rodzice musza to zrozumiec. A jak 19 letnia kobieta sie wyprowadza i chce zyc na wlasna reke to zachowanie to jest normalne i powinno byc popierane.
A co do matury to ile razy autorka musi pisac, ze sie dobrze uczy? Rodzice nie musza sie o to martwic.
No jesli nie bylas nigdy naiwna, to sorry, ale po prostu wywnioskowalam, ze bylas po tym co napisalas w innym temacie bo dla mnie jak ktos nie jest w stanie odroznic " brylki zlota od gowienka w zlotko zawinietego" i jest "niekumatym stworzeniem", ktore guzik wie o sobie i swiecie, to jest naiwny i niewinny dzieciak.
Wiesz, o ile nie bylam naiwna wcale, to brakowalo mi DOSWIADCZENIA jakie mam dzis i zdarzalo mi sie mylic intelektualizm na przyklad z porzadnym charakterem. Lecialam na kogos kto byl akademicko imponujacy, zupelnie nie zauwazajac, ze jako facet do zycia razem to d**a. Dlatego wlasnie tak w innym watku napisalam.
NinaLafairy napisał/a:No jesli nie bylas nigdy naiwna, to sorry, ale po prostu wywnioskowalam, ze bylas po tym co napisalas w innym temacie bo dla mnie jak ktos nie jest w stanie odroznic " brylki zlota od gowienka w zlotko zawinietego" i jest "niekumatym stworzeniem", ktore guzik wie o sobie i swiecie, to jest naiwny i niewinny dzieciak.
Wiesz, o ile nie bylam naiwna wcale, to brakowalo mi DOSWIADCZENIA jakie mam dzis i zdarzalo mi sie mylic intelektualizm na przyklad z porzadnym charakterem. Lecialam na kogos kto byl akademicko imponujacy, zupelnie nie zauwazajac, ze jako facet do zycia razem to d**a. Dlatego wlasnie tak w innym watku napisalam.
Ahh, no teraz rozumiem o co chodzilo.
A co do autorki, to powinna uwazac, nie dac sie ponosic nadziejom i emocjom za bardzo i obserwowac a wszystko bedzie dobrze, nawet jak on jest z tych co to chca sie pocieszac mloda dziewczyna i bawic. No sliczna jest dziewczyna i slodka, wiec moglaby bez problemu byc trofeum i napewno ego komus napompowac.
Dziecko, nie brzmie zalosnie, tylko znam zycie. Znalam wielu panow, ktorzy obierali sobie mlode dziewczyny jako kochanki-trofea-pocieszycielki, a wlasciwie ani jednego, ktory by upatrywal przyszlosc w takim zwiazku.
I tyle. Moze sie myle w Twoim wypadku, ale cos mi sie nie wydaje, bo Ty jestes prime target dla takich kolesi.
Nawet jakbys byla starsza, takie przewracanie zycia do gory nogami, milosc w piec minut, nieodpowiedzialne i narwane podejmowanie decyzji sklanialyby mnie do myslenia, ze jestes niezrownowazona i sie miotasz. No, a ze jestes mloda, to robie poprawke na glupawke nastoletnia i rozbuchane hormony. Co wcale nie zmienia faktu, ze Twoje myslenie i czyny robia Cie niesamowicie podatna na manipulacje.
Nawet jak znałaś 50 lovelasów uganiających się za młodymi dziewczynami to nie znaczy, że i mój facet jest taki. Wez sie trochę zastanów co Ty piszesz. Traktuje mnie powaznie-za powaznie mozna by rzec więc przestań mnie obrażać i robić ze mnie kretynkę. Moje czyny były i sa jak najbardziej przemyślane!
Beyondblackie napisał/a:NinaLafairy napisał/a:No jesli nie bylas nigdy naiwna, to sorry, ale po prostu wywnioskowalam, ze bylas po tym co napisalas w innym temacie bo dla mnie jak ktos nie jest w stanie odroznic " brylki zlota od gowienka w zlotko zawinietego" i jest "niekumatym stworzeniem", ktore guzik wie o sobie i swiecie, to jest naiwny i niewinny dzieciak.
Wiesz, o ile nie bylam naiwna wcale, to brakowalo mi DOSWIADCZENIA jakie mam dzis i zdarzalo mi sie mylic intelektualizm na przyklad z porzadnym charakterem. Lecialam na kogos kto byl akademicko imponujacy, zupelnie nie zauwazajac, ze jako facet do zycia razem to d**a. Dlatego wlasnie tak w innym watku napisalam.
Ahh, no teraz rozumiem o co chodzilo.
A co do autorki, to powinna uwazac, nie dac sie ponosic nadziejom i emocjom za bardzo i obserwowac a wszystko bedzie dobrze, nawet jak on jest z tych co to chca sie pocieszac mloda dziewczyna i bawic. No sliczna jest dziewczyna i slodka, wiec moglaby bez problemu byc trofeum i napewno ego komus napompowac.
Nina, żadnych nadziei sobie nie robię-On tak, więc to chyba o czymś świadczy? Emocje nam towarzyszą ale potrafię je kontrolować.
Acha, Ty sobie nadziei nie robisz, a on tak?
Przepraszam bardzo, ale jezeli bys byla taka cool i niezaangazowana, to bys sobie zycia do gory nogami nie wywracala ze wzgledu na faceta. W koncu jakie on wielkie poswiecenia dla Ciebie zrobil? Cos sie w jego egzystencji dramatycznie zmieni, bo mu z Toba nie wyjdzie?
Przestan pisac, ze biale jest czarne bo sie to juz nudne robi.
skoro wg Ciebie wyprowadzka z domu w wieku 19 lat jest wywróceniem zycia do góry nogami to nie mamy o czym dyskutować. I co z tego, ze przede mna matura skoro nie mam problemów z nauką?! Pod mostem nie mieszkam i nadal mam warunki by sie uczyć a juz na pewno nie zaniedbuje szkoły przez niego-wręcz przeciwnie...
Nudne jest Twoje pisanie bo wszystko widzisz w czarnych barwach, po tym co zaobserwowałaś po znajomych, sobie itp.
A co sie zmieni w mojej egzystencji gdy mi z nim nie wyjdzie? Rodzice nadal nie będą sie odzywać? Byc może...tylko, ze ta wojna która zaczęli ze mną była kwestia czasu i wybuchła by z każdego innego powodu niekoniecznie przez tego faceta! Bo ile mozna wytrzymac terror psychiczny? Kocham ich i tęsknię i mam nadzieję, że odpuszczą do lata... W czerwcu mamy slub w rodzinie i mysle, ze wtedy będzie ok
Dziecko, nie brzmie zalosnie, tylko znam zycie.
Tak, babciu, ale mlodzi zycia nie znaja i wlasnie chca je poznac.
Siedzac pod pierzyna u rodzicow zycia nie poznaja.
A od babcinego gledzenia jeszcze zaden mlody nie zmadrzal.
Beyondblackie napisał/a:Dziecko, nie brzmie zalosnie, tylko znam zycie.
Tak, babciu, ale mlodzi zycia nie znaja i wlasnie chca je poznac.
Siedzac pod pierzyna u rodzicow zycia nie poznaja.
A od babcinego gledzenia jeszcze zaden mlody nie zmadrzal.
Alez niech pozna.
Tylko niech potem nie placze nikomu, zwlaszcza rodzicom, ze jej nikt nie powstrzymal od robienia glupot. Wiesz, Support chce byc dorosla, ale tylko wtedy kiedy jest jej to na reke, wiec nie zdziwilabym sie gdyby po wielkim niewypale jej "milosci" wrocila z podkulonym ogonem do domu i oczekiwala, ze rodzice posprzataja po niej bajzel jaki narobila.
zbyt.zaradny napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Dziecko, nie brzmie zalosnie, tylko znam zycie.
Tak, babciu, ale mlodzi zycia nie znaja i wlasnie chca je poznac.
Siedzac pod pierzyna u rodzicow zycia nie poznaja.
A od babcinego gledzenia jeszcze zaden mlody nie zmadrzal.Alez niech pozna.
Tylko niech potem nie placze nikomu, zwlaszcza rodzicom, ze jej nikt nie powstrzymal od robienia glupot. Wiesz, Support chce byc dorosla, ale tylko wtedy kiedy jest jej to na reke, wiec nie zdziwilabym sie gdyby po wielkim niewypale jej "milosci" wrocila z podkulonym ogonem do domu i oczekiwala, ze rodzice posprzataja po niej bajzel jaki narobila.
Im wiecej postow Support czytam, tym bardziej widze, ze mylisz sie w jej ocenie.
Zbyt.zaradny, Ty masz jedno wrażenie, ja zupełnie inne.
Kocham ich i tęsknię i mam nadzieję, że odpuszczą do lata... W czerwcu mamy slub w rodzinie i mysle, ze wtedy będzie ok
czyli, że wrócisz do domu, tak?
rodzice do lata zrozumieją swój błąd - zatęsknią za swoją córeczką i sami poproszą o powrót...
rozumiem, że nie zakładasz dalszej SAMODZIELNOŚCI na swoich zasadach
a jeżeli się mylę, to chętnie poznam, jakie masz plany,
bo z tego, co napisałaś, takie można wyciągnąć wnioski
Nie rozumiem calej tej dyskusji.
Czy k t o k o l w i e k z was sluchal rad rodzicow dotyczacych wyboru partnera w jakimkolwiek wieku? Ja nie znam ani jednej osoby, ktoraby zdecydowala zrezygnowac z osoby, bo rodzice byli przeciwko i jednoczesnie taka osoba nie bylaby ostatnia mameja.
Nikt tak nie robi!
I wiek i dojrzalosc nie ma tu nic do rzeczy. Absolutnie nikt, kto posiada chociaz odrobine wolnej woli tak nie robi.
Czy bedzie to wielka nauczka jezeli autorce sie nie powiedzie i wroci do domu? Ja nie widze w tym nic okropnego - znam co najmniej kilka kobiet 30-letnich, ktorych zwiazki skonczyly sie w podobny sposob.
Rodzice autorki w tym momencie pokazali jedynie, ze nie moze na nich liczyc, a jedyne co dostanie to zakazy, a nie zrozumienie. To nie sa ludzie, ktorym mozna ufac, dostac wsparcie, zrozumienie. Wcale mnie nie dziwi, ze autorka sie zdecydowala na drastyczny krok, ale tez mnie nie dziwi, ze mimo wszystko teskni za domem i chcialaby tam wrocic.
SupportforOscar napisał/a:Kocham ich i tęsknię i mam nadzieję, że odpuszczą do lata... W czerwcu mamy slub w rodzinie i mysle, ze wtedy będzie ok
czyli, że wrócisz do domu, tak?
rodzice do lata zrozumieją swój błąd - zatęsknią za swoją córeczką i sami poproszą o powrót...
rozumiem, że nie zakładasz dalszej SAMODZIELNOŚCI na swoich zasadach
a jeżeli się mylę, to chętnie poznam, jakie masz plany,
bo z tego, co napisałaś, takie można wyciągnąć wnioski
Ja zrozumiałam raczej, że będzie ok, czyli że się "pogodzą, będą ze sobą normalnie rozmawiać, a nie udawać że się nie znają, bo córka się wyprowadziła. Myślę że tu nie chodziło o powrót do nich.
W ogóle uważam, że ta dyskusja jest bez sensu. Nikt nikogo do niczego nie przekona, ani Wy Support, ani Ona Was. Support podjęła uważam dorosłą decyzję i teraz można tylko trzymać kciuki żeby ta decyzja bokiem jej nie wyszła. Bo tego co będzie nie wie nikt. Ale mimo to Support fajnie by było jakbyś nas informowała jak to się rozwija ![]()
Ja zrozumiałam raczej, że będzie ok, czyli że się "pogodzą, będą ze sobą normalnie rozmawiać, a nie udawać że się nie znają, bo córka się wyprowadziła. Myślę że tu nie chodziło o powrót do nich.
no myślę, że sama autorka (jeżeli będzie chciała), może jasno napisać - jest tak, jak zrozumiała np. tamta 89
a czy gdzieś, jest napisane tzn. napisała autorka, co dzieje się z nią i rodzicami odkąd wyprowadziła się z domu ?
czy udają, że jej nie znają ?
To nie sa ludzie, ktorym mozna ufac, dostac wsparcie, zrozumienie.
tego Iceni nie wiemy ...
takie wnioski wyciągasz na pdst. tego, co o swoich rodzicach napisała autorka
tak autorka pisze, że się czuje
nie znamy rzeczywistości, tylko relacje jednej ze stron, która jest interpretacją
my też pisząc swoje posty interpretujemy tylko po swojemu to, co autorka pisze
SupportforOscar napisał/a:Kocham ich i tęsknię i mam nadzieję, że odpuszczą do lata... W czerwcu mamy slub w rodzinie i mysle, ze wtedy będzie ok
czyli, że wrócisz do domu, tak?
rodzice do lata zrozumieją swój błąd - zatęsknią za swoją córeczką i sami poproszą o powrót...
rozumiem, że nie zakładasz dalszej SAMODZIELNOŚCI na swoich zasadach
a jeżeli się mylę, to chętnie poznam, jakie masz plany,
bo z tego, co napisałaś, takie można wyciągnąć wnioski
Nie napisała nigdzie, że zamierza wrócić do domu.
Raczej pragnie normalnych relacji z rodzicami.
Iceni napisał/a:To nie sa ludzie, ktorym mozna ufac, dostac wsparcie, zrozumienie.
tego Iceni nie wiemy ...
takie wnioski wyciągasz na pdst. tego, co o swoich rodzicach napisała autorka
tak autorka pisze, że się czuje
nie znamy rzeczywistości, tylko relacje jednej ze stron, która jest interpretacjąmy też pisząc swoje posty interpretujemy tylko po swojemu to, co autorka pisze
Znaczy co? Autorka ma wspanialych rodzicow a tylko tak sobie pisze i na nich narzeka?
Autorka nie jest przestepca, nie jest narkomanka, nie prostytuuje sie, nie robi w zasadzie nic zlego - malzenstwo jej partnera rozpadlo sie nie z jej winy - ale rodzicom sie jej zwiazek nie podoba i juz!
Gdyby facet zamiast trzydziestki na karku mial lat 20 to juz by wszystko bylo ok? ![]()
Nie kazdy zonaty facet romansuje tylko po to by sobie pouzywac na malolatach, ale najlepiej od razu zalozyc, ze to sukinsyn i tylko znalazl naiwna.
Gdyby autorka znalazla zrozumienie u rodzicow to nie musialaby sie z domu wyprowadzac, a tak, to poniekad sami ja zmusili do podjecia drastycznych krokow.
A ze autorka zostala wychowana pod kloszem to tez nie jest jej wina. Nie urodzila sie po to by spelniac marzenia rodzicow.
Glupi sa i tyle, bo im sie nie chce z wlasnym dzieckiem dogadac. Powinni byc madrzejsi od autorki i wiedziec, ze zakazami sie nic nie wskora.
Glupi sa i tyle, bo im sie nie chce z wlasnym dzieckiem dogadac. Powinni byc madrzejsi od autorki i wiedziec, ze zakazami sie nic nie wskora.
no coż Iceni, każdy ma prawo do swojej oceny ...
może próbowali się dogadać tylko na ich zasadach nie na zasadach ich dziecka...
hmm, tak sobie pomyślałam, gdyby moje dziecko przyprowadziło do domu żonatego mężczyznę i poinformowało od dzisiaj on tu mieszka to, jaka byłaby moja głupota, gdybym powiedziała - nie zgadzam się ![]()
(ja wiem że autorka, nie chciała ze swoim wybranym mieszkać u rodziców)
skoro wg Ciebie wyprowadzka z domu w wieku 19 lat jest wywróceniem zycia do góry nogami to nie mamy o czym dyskutować. I co z tego, ze przede mna matura skoro nie mam problemów z nauką?! Pod mostem nie mieszkam i nadal mam warunki by sie uczyć a juz na pewno nie zaniedbuje szkoły przez niego-wręcz przeciwnie...
Nudne jest Twoje pisanie bo wszystko widzisz w czarnych barwach, po tym co zaobserwowałaś po znajomych, sobie itp.
A co sie zmieni w mojej egzystencji gdy mi z nim nie wyjdzie? Rodzice nadal nie będą sie odzywać? Byc może...tylko, ze ta wojna która zaczęli ze mną była kwestia czasu i wybuchła by z każdego innego powodu niekoniecznie przez tego faceta! Bo ile mozna wytrzymac terror psychiczny? Kocham ich i tęsknię i mam nadzieję, że odpuszczą do lata... W czerwcu mamy slub w rodzinie i mysle, ze wtedy będzie ok
Dorosła jesteś, na pewno dostaniesz zaproszenie z osobą towarzyszącą, to pójdziecie razem na ten ślub. Chyba nie boisz się rodzinnego ostracyzmu?
Przedstawiając partnera rodzinie nie musisz przecież wchodzić w szczegóły jego życia. Prawda? A może już będzie po rozwodzie. ![]()
SupportforOscar napisał/a:Kocham ich i tęsknię i mam nadzieję, że odpuszczą do lata... W czerwcu mamy slub w rodzinie i mysle, ze wtedy będzie ok
czyli, że wrócisz do domu, tak?
rodzice do lata zrozumieją swój błąd - zatęsknią za swoją córeczką i sami poproszą o powrót...
rozumiem, że nie zakładasz dalszej SAMODZIELNOŚCI na swoich zasadach
a jeżeli się mylę, to chętnie poznam, jakie masz plany,
bo z tego, co napisałaś, takie można wyciągnąć wnioski
Nie, nie miałam na mysli powrotu pomimo, że bardzo tęsknie za nimi i ogólnie za domem, swoim pokojem... Chodziło mi o ten slub...Zyję nadzieją,że do tego czasu rodzice sie odezwą do mnie i pojedziemy na ten slub jak kochająca sie rodzina a nie jako wrogowie. Mój ojciec jest chrzestnym kuzynki co wychodzi za mąż i zależy jej i nam wszystkim na miłej atmosferze.
inka, nie pisałam nic o rodzicach od czasu wyprowadzki bo nikt nie pytał a i wstyd mi było tak pisać w sumie ponieważ rodzice zerwali ze mną kontakt. Nie dzwonią, nie odbierają moich polaczeń. W sumie to robia tak jak "obiecali". Nieraz mam ochote pojechac do domu po szkole ale nie mam odwagi bo wiem co mnie tam będzie czekać:( Dam im trochę czasu i jak sie nie odezwą to ja zacznę starania o poprawe naszych relacji .
inka, nie pisałam nic o rodzicach od czasu wyprowadzki bo nikt nie pytał a i wstyd mi było tak pisać w sumie ponieważ rodzice zerwali ze mną kontakt. Nie dzwonią, nie odbierają moich polaczeń. W sumie to robia tak jak "obiecali". Nieraz mam ochote pojechac do domu po szkole ale nie mam odwagi bo wiem co mnie tam będzie czekać:( Dam im trochę czasu i jak sie nie odezwą to ja zacznę starania o poprawe naszych relacji .
podejrzewałam, że tak jest ...
wiesz, forum jest po to, żeby sobie pomóc
nie przejmuj się komentarzami, pisz jak jest i szukaj pomocy w tym, co tutaj dostaniesz
może zaboli ale uwierz w ogólnym rozrachunku - naprawdę pomaga
po tym, co piszesz o rodzicach myślę sobie, że wcale nie są głupi, są konsekwentni
i wiesz pomagają tobie - dorosnąć,
z czasem jakoś się ułoży
jak? nie wiem ...
pewno wszystko się zmieni - zbuduje się nowy ład
dbaj, żeby nie zawalić matury, to twoja przepustka do przyszłości
i zapewniam
Rodzice bardzo Ciebie kochają
SupportforOscar napisał/a:inka, nie pisałam nic o rodzicach od czasu wyprowadzki bo nikt nie pytał a i wstyd mi było tak pisać w sumie ponieważ rodzice zerwali ze mną kontakt. Nie dzwonią, nie odbierają moich polaczeń. W sumie to robia tak jak "obiecali". Nieraz mam ochote pojechac do domu po szkole ale nie mam odwagi bo wiem co mnie tam będzie czekać:( Dam im trochę czasu i jak sie nie odezwą to ja zacznę starania o poprawe naszych relacji .
podejrzewałam, że tak jest ...
wiesz, forum jest po to, żeby sobie pomóc
nie przejmuj się komentarzami, pisz jak jest i szukaj pomocy w tym, co tutaj dostaniesz
może zaboli ale uwierz w ogólnym rozrachunku - naprawdę pomagapo tym, co piszesz o rodzicach myślę sobie, że wcale nie są głupi, są konsekwentni
i wiesz pomagają tobie - dorosnąć,
z czasem jakoś się ułoży
jak? nie wiem ...
pewno wszystko się zmieni - zbuduje się nowy ład
dbaj, żeby nie zawalić matury, to twoja przepustka do przyszłości
i zapewniam
Rodzice bardzo Ciebie kochają
WIem, że pomaga...samo wygadanie sie pomaga ale tylko wtedy gdy rozmówca ma do mnie szacunek. Gdy go nie ma to co by nie powiedział-BOLI!Wiem, ze rodzice mnie kochają... Nieraz tak siedzę i staram się postawić w ich sytuacji i kurcze bardziej zaczynam rozumiec i nie mam tak żalu wtedy ale po chwili uswiadamiam sobie, ze nic złego nie robię i tylko chcę swojego szczęścia. Jak to powiedziałam tacie gdy jeszcze mieszkałam z nimi to mnie wysmiał twierdząc, że ten gość nie da mi szcześcia, nie zasługuje na mnie itp.
A skąd on może to wiedzieć? To smutne i przykre...
W niedziele poznałam mame mojego M i przykro mi było, że z moimi nie możemy zyc w zgodzie. Ja wiem, ze w moim przypadku to inaczej i zrozumiałabym gdyby nie byli zachwyceni moim wyborem(wiadomo, że lepszy kawaler) ale akceptowali jako człowieka tym bardziej, ze nic złego nie zrobić. Przecież każdemu może nie udać sie w związku
SonyXperia, chodziło mi wyłącznie o moich rodziców na slubie gdy zobaczą mnie z nim a gdy nadal nie będą ze mna rozmawiać. Jak sie bedzie zachowywał ojciec przed wszystkimi i w ogóle. Dlatego mam nadzieję, że wtedy będzie juz między nami dobrze-może nie idealnie ale chociaż bez pretensji i spięć. A nikogo z rodziny nie powinna obchodzić jego przeszłośc więc o to sie nie martwię. Jest porządnym, ułozonym, sympatycznym facetem więc myslę, że wszyscy go polubią
A przede wszystkim jest kochany ![]()
Wiem, ze rodzice mnie kochają... Nieraz tak siedzę i staram się postawić w ich sytuacji i kurcze bardziej zaczynam rozumiec i nie mam tak żalu wtedy
to ważne, że zaczynasz rozumieć
myślę, że rodzice ciebie też rozumieją, tylko ...
chcą ochronić w taki sposób, jaki im wydaje się najlepszy
nie chodzi o zrozumienie tylko, akceptacja twojego wyboru jest dla nich zdradą swoich wartości
to, jest trudne
SupportforOscar napisał/a:Wiem, ze rodzice mnie kochają... Nieraz tak siedzę i staram się postawić w ich sytuacji i kurcze bardziej zaczynam rozumiec i nie mam tak żalu wtedy
to ważne, że zaczynasz rozumieć
myślę, że rodzice ciebie też rozumieją, tylko ...
chcą ochronić w taki sposób, jaki im wydaje się najlepszynie chodzi o zrozumienie tylko, akceptacja twojego wyboru jest dla nich zdradą swoich wartości
to, jest trudne
Ja zawsze ich rozumiałam i im to mówiłam. Teraz gdy teksnie za nimi to wiadomo, że więcej rozmyslam o tym wszystkim i zapominam przykrości jakie słuchałam pod moim i M adresem.Rozumiałam ich rozczarowanie bo znajomośc z zonatym nie brzmi rewalcyjnie a oni jako rodzice jedynej córki wymarzyli sobie dla mnie księcia z bajki. Rozumiem to! Nie potrafie zrozumiec ich zachowania i tego, że posuneli sie do tego, że kazali mi wybierać. Na początku mysleli, że mnie tym wystraszą i zerwe z nim bądz M to zrobi 9czekali az mu sie znudzę). W ostaniej "rozmowie" powiedziałam im, że jestem z nim szczęsliwa a on tak łatwo ze mnie nie zrezygnuje to sie wsciekli i ja tego dnia właśnie wyprowadziłam się....
Gdybys była na miejscu moich rodziców to jak bys postapiła ?
in_ka napisał/a:SupportforOscar napisał/a:inka, nie pisałam nic o rodzicach od czasu wyprowadzki bo nikt nie pytał a i wstyd mi było tak pisać w sumie ponieważ rodzice zerwali ze mną kontakt. Nie dzwonią, nie odbierają moich polaczeń. W sumie to robia tak jak "obiecali". Nieraz mam ochote pojechac do domu po szkole ale nie mam odwagi bo wiem co mnie tam będzie czekać:( Dam im trochę czasu i jak sie nie odezwą to ja zacznę starania o poprawe naszych relacji .
podejrzewałam, że tak jest ...
wiesz, forum jest po to, żeby sobie pomóc
nie przejmuj się komentarzami, pisz jak jest i szukaj pomocy w tym, co tutaj dostaniesz
może zaboli ale uwierz w ogólnym rozrachunku - naprawdę pomagapo tym, co piszesz o rodzicach myślę sobie, że wcale nie są głupi, są konsekwentni
i wiesz pomagają tobie - dorosnąć,
z czasem jakoś się ułoży
jak? nie wiem ...
pewno wszystko się zmieni - zbuduje się nowy ład
dbaj, żeby nie zawalić matury, to twoja przepustka do przyszłości
i zapewniam
Rodzice bardzo Ciebie kochająWIem, że pomaga...samo wygadanie sie pomaga ale tylko wtedy gdy rozmówca ma do mnie szacunek. Gdy go nie ma to co by nie powiedział-BOLI!Wiem, ze rodzice mnie kochają... Nieraz tak siedzę i staram się postawić w ich sytuacji i kurcze bardziej zaczynam rozumiec i nie mam tak żalu wtedy ale po chwili uswiadamiam sobie, ze nic złego nie robię i tylko chcę swojego szczęścia. Jak to powiedziałam tacie gdy jeszcze mieszkałam z nimi to mnie wysmiał twierdząc, że ten gość nie da mi szcześcia, nie zasługuje na mnie itp.
A skąd on może to wiedzieć? To smutne i przykre...
W niedziele poznałam mame mojego M i przykro mi było, że z moimi nie możemy zyc w zgodzie. Ja wiem, ze w moim przypadku to inaczej i zrozumiałabym gdyby nie byli zachwyceni moim wyborem(wiadomo, że lepszy kawaler) ale akceptowali jako człowieka tym bardziej, ze nic złego nie zrobić. Przecież każdemu może nie udać sie w związkuSonyXperia, chodziło mi wyłącznie o moich rodziców na slubie gdy zobaczą mnie z nim a gdy nadal nie będą ze mna rozmawiać. Jak sie bedzie zachowywał ojciec przed wszystkimi i w ogóle. Dlatego mam nadzieję, że wtedy będzie juz między nami dobrze-może nie idealnie ale chociaż bez pretensji i spięć. A nikogo z rodziny nie powinna obchodzić jego przeszłośc więc o to sie nie martwię. Jest porządnym, ułozonym, sympatycznym facetem więc myslę, że wszyscy go polubią
A przede wszystkim jest kochany
Jeśli Wam nie wyjdzie, nie daj Boże z jego winy, to ja już sobie wyobrażam tryumf Twoich rodziców. Brrrr... Wtedy dopiero będą suszyć Ci głowę. Także moim zdaniem powinnaś sobie odpuścić to zabieganie o akceptację rodziców. Daj już sobie z tym spokój. Podjęłaś decyzję, rodzice mają swoją rację i się jej trzymają, Ty się trzymaj swojej z pełnymi tego konsekwencjami. Takie życie ![]()
Gdybys była na miejscu moich rodziców to jak bys postapiła ?
nie wiem,
próbuję sobie wyobrazić tą sytuację,
może podobnie, jak oni ...
jestem przekonana, że bardzo ich to dotknęło
myślę, że twój ojciec, jest strasznie zraniony,
jego ukochana córeczka wybrała takiego ... a zostawiła (porzuciła) ojca,
to będzie trudne porozumienie ty i rodzice, dokonałaś wyboru a za tym pójdą konsekwencje
może być różnie ...
myślę, że twój ojciec, jest strasznie zraniony,
jego ukochana córeczka wybrała takiego ... a zostawiła (porzuciła) ojca,
To jest normalna kolej rzeczy. W każdym domu tak się dzieje, że dziecko któregoś dnia wybiera inne życie.
może normalna kolej rzeczy,
ale nienormalne okoliczności,
a to jest zasadnicza różnica
autorka nie wyszła z domu z błogosławieństwem rodziców na drogę
ona wyszła z domu wybierając partnera wbrew rodzicom
Ale my juz nie zyjemy w XVIII wieku zeby rodzice wybierali narzeczonego i zeby trzeba bylo ich blogoslawienstwa by zwiazek byl udany.
Oni te sprawe pokpili - doprowadzili do sytuacji, kiedy corka wybrala faceta (co jest raczej oczywiste) za cene nawet zerwania z nimi kontaktow.
Napisze to, co napisalam pare postow wyzej - w takich sytuacjach tylko ostatnia melepeta lub zupelnie bezwolna osoba wybierze rodzicow zamiast partnera.
To jest bardziej niz naturalna kolej rzeczy.
To RODZICE dali ciala, a nie autorka - ona jest mloda i ma prawo popelniac bledy, ale jednoczwsnie nie jest juz dzieckiem i MA swoje zdanie.
To nie rodzice beda decydowac z kim ma sypiac. A swoim zachowaniem zmusili autorke do desperackich posuniec.
Mnie sie to w glowie nie miesci - przeciez gdyby moja corka zrobila cos takiego to wlasnie zalezaloby mi na tym, zeby miec z nia jak najlepszy kontakt, zeby chociaz z daleka, ale nad nia czuwac. Czuwac, a nie probowac uwiezic!
To RODZICE dali ciala, a nie autorka - ona jest mloda i ma prawo popelniac bledy, ale jednoczwsnie nie jest juz dzieckiem i MA swoje zdanie.
To nie rodzice beda decydowac z kim ma sypiac. A swoim zachowaniem zmusili autorke do desperackich posuniec.
tak, no nie rodzice decydują z kim ich 19 letnie dziecko będzie spać - to prawda
tylko nie uważam, że rodzice muszę aprobować ten wybór ich dziecka,
bo jeżeli tego nie robią tzn, że "dają ciała"
A swoim zachowaniem zmusili autorke do desperackich posuniec.
a może jest odwrotnie,
zachowanie autorki zmusiło do desperackich posunięć rodziców ...
każda ze stron ma swoje racje i ma do nich prawo,
każda ze stron ponosi konsekwencje swojego postępowania
nie trzeba wychodzić z domu z błogosławieństwem rodziców w znaczeniu, że oni wybierają mi męża, użyłam tego słowa zwracając uwagę na konflikt w tym konkretnym przypadku
Autorka ma 19 lat - jej mozna wybaczyc "brak rozumu". Rodzicom nie, oni powinni byc od nie madrzejsi i PRZEWIDYWAC skutki swoich posuniec.
I znowu wroce do tego, co juz wyzej napisalam - autorka nie jest narkomanka, nie jest prostytutka, nie zostala zlodziejka a jedynie zakochala sie w facecie zonatym - to NIE ONA rozbila to malzenstwo - w jej zachowaniu nie ma NIC co by moglo popychac rodzicow do desperackich krokow.
Jedyne, z czym musieli sie zmierzyc to to, ze dziecko przestalo byc dzieckiem. Fakt, ze autorka sie jeszcze uczy nie oznacza, ze ma sie we wszystkim podporzadkowac rodzicom.
A CO zrobili ci rodzice by rozwiazac te sytuacje kompromisowo? Autorka sie zakochala - poki co z wzajemnoacia. To sie STAŁO i zamurowanie jej w mieszkaniu tego nie zmieni.
Rozsadny facet trzymalby reke na pulsie i obserwowal faceta, czy nie robi corce krzywdy, a nie fochal sie bo mu inny facet jego coreczke w lozku obraca. Taka jest kolej rzeczy.
Autorka jest moze jeszcze naiwna - wolno jej w tym wieku - za to oni dali ciala. I bede to twierdzenie podtrzymywac - jest ich dwoje, madrzejszych, dojrzalszych, bardziej doswiadczonych - a nie zadali sobie zadnego trudu by te sytuacje rozwiazac Kkompromisowo.
A CO zrobili ci rodzice by rozwiazac te sytuacje kompromisowo?
Durna demagogia.
Jaki niby kompromis można wymyślić w sytuacji czarno białej.
Jak jej będzie wkładał siusiaka do połowy, to będzie kompromis, tak?
A CO zrobili ci rodzice by rozwiazac te sytuacje kompromisowo?
a jak mogli ją rozwiązać kompromisowo?
kompromis czyli - ustąpić ...
z czego mieli ustąpić?
Mogli poznac faceta, wyznaczyc pewne granice corce. Obserwowac jak sie miedzy nimi uklada.
Mogli nalozyc pewne ograniczenia facetowi.
Ja nie wiem w jakim trzeba zyc swiecie, zebg myslec, ze ZAKAZEM sie cos w takiej sprawie uzyska ![]()
Mogli poznac faceta, wyznaczyc pewne granice corce. Obserwowac jak sie miedzy nimi uklada.
Mogli nalozyc pewne ograniczenia facetowi.
ale oni go poznali - jest żonaty, to jest problem (nawet jak się rozwiedzie), rodzice są osobami wierzącymi
jakie granice, ze nie będzie sexu między nimi? (no proszę cię)
że akceptują spotykanie się córki z zamężnym mężczyzną ?
Iceni czy ty rozumiesz o co chodzi w tym wątku?
z czego wynika taka a nie inna postawa rodziców?
akceptacja tego związku przez rodziców związana jest z naruszeniem ich systemu wartości.
Rozumiem. Ich swiatopoglad jest sprzeczny z tym, co robi corka.
Mogla sie zwiazac z inna kobieta. Mogla zechciec zyc w trojkacie. Mogla zostac tranwestytka. Zostala tylko dziewczyna zonatego mezczyzny.
Mogli zacisnac zeby i zaakceptowac cos, co im sie nie podoba.
Moga zacisnac zeby jeszcze mocniej i stracic dobry kontakt z dzieckiem.
Trzymanie sie swoich zasad jest dobre, kiedy czegos uczy, a nie kiedy niszczy wiezi rodzinne.
Ja rozumiem autorkw i pewnie w podobnej sytuacji postapilabym tak samo.
Moje czyny były i sa jak najbardziej przemyślane!
![]()
Strony Poprzednia 1 … 17 18 19 20 21 … 28 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rodzice odwrócili sie ode mnie z powodu związku z żonatym mężczyzną
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026